Instagram has returned invalid data.

Najlepsze w maju – co dobrego mnie spotkało? inny TYGODNIK i 3 i co dalej z wyzwaniem

Nadaję do Was z gorączką. Będąc jedną z nielicznych osób, dla których 36,6 to gorączka (normalnie mam niższe temperatury). Kto ciekawy niech zobaczy jak to wyglądało w  2013 (klik). Tak, to coś na talerzu to sałatka. Naprawdę dziwię się, że ktoś mnie w tym 2013 czytał!

Dziwię się też, skąd miałam tyle energii, bo to był dość szalony rok. Chyba z tej tony cukru ze zdjęcia 😀 Mam teraz podobny stan. W tym wszystkim przeraża mnie to, że to ogon zaczął merdać psem.
Moje samopoczucie fizyczne decyduje o samopoczuciu psychicznym bardziej, niż bym tego chciała. 
Na szczęście zdrowotne dołki motywują mnie do bardziej wytężonej pracy nad sobą. Zresztą do tej pory nie mam słów by powiedzieć jak bardzo Wam dziękuję za wszystkie słowa wsparcia (zebrałam je o tutaj) z momentu gdy oskrzela postanowiły sobie ze mnie zadrwić.
Niestety nie jestem najmądrzejszą osobą na świecie i ledwo jest trochę lepiej – już porywam się z motyką na słońce i chcę nadrobić stracony czas. Mamy środę a tygodnika jak nie było – tak nie ma. Uczę się mówić “Aniu, odpuść”.
Chciałabym na początku każdego miesiąca pisać o swoich ulubieńcach. Ale nie tak jak vlogerki (być może przeniosę ten cykl na YouTube), które pokazują tylko kolejne opakowania kosmetyków. Szanuję, ale to nie moja bajka.
Z drugiej strony dostaję tyle przeróżnych rzeczy, że czasami coś staje się moim ulubieńcem i aż żal nie pokazać.
Tym bardziej, że Kasia Ogórek powiedziała mi w piątek, że jak tylko powiedziałam coś na snapie – skoczyła jej sprzedaż książki. A że to samo usłyszałam od Marty i Patryka z codzienniefit o książce Marty – pomyślałam – żal dusić fajne rzeczy dla siebie.
Numer 1: Ludzie
Pewnego dnia zostałam w Warszawie dłużej tylko po to, by iść na spotkanie z okazji premiery książki Marty(klik). Uczestniczyłam też w dwóch konferencjach dla twórców internetowych i kilku mniej formalnych spotkaniach. Byłam  na konferencji naukowej i guess what – spotkałam tam dziewczynę, która kojarzy mojego bloga. W prawym dolnym rogu zdjęcie po treningu – nie chcecie wiedzieć jak wyglądałam po drugiej godzinie. Chciałabym aby na blogu i moich kanałach SM lądowały przeróżne zdjęcia, myślę że jesteśmy trochę zlepkiem naszych skrajności. 
To wszystko ma też mroczne strony. Nie ma dnia by ktoś mnie gdzieś nie zauważył. (Ok, przegięłam – są takie dni, gdy leżę pod kocem i zdycham :D). Nie mówię, że to źle. To jest ok, fajnie że podchodzicie i możemy się poznać, ale… od jakiegoś czasu stałam się nieufna wobec nowych znajomości i na nie zamknięta.
Nie ma dnia by ktoś ode mnie czegoś nie chciał. Mam wrzucić link, do czyjegoś bloga, zareklamować jakiś shit, wspomóc setną chorą Martynkę (współczuję, wpłacam na różne organizacje, ale to nie ma końca), napisać na ważny dla kogoś temat, dać innej osobie kontakt do kogoś, polecić gdzieś bądź komuś albo się z kimś umówić, bo wszedł na mojego bloga i jest w 100% przekonany że jesteśmy sobie pisani. Moim hitem jest chłopak, któremu tak powiedział horoskop. Gwiazdy jednak zapomniały mu szepnąć, że nie jestem malarką, bo bardzo chciał wybrać się na moją wystawę.
😂 
Gdy kogoś lubię, robię te wszystkie rzeczy bezinteresownie. Kontaktuję z kimś, polecam, wpłacam. Znajomi koleżanki ze studiów mają sklep z polskimi butami – wrzucę je na instagram bo są serio fajne a i Karolina to w porządku dziewczyna. Ale czułam się przytłoczona kolejnymi sępami wokół mnie i przez to trochę zamknęłam się na nowe znajomości.
Niepotrzebnie. W maju poznałam bardzo wiele nowych osób, z czego bardzo się cieszę.
na zdjęciach konsekwentnie tylko osoby aktywne w internecie. 
Miejsce: Lwów
Miasto, w którym mogę realizować swoją miłość do jedzenia bez wyrzutów sumienia.
Miasto tętniące pomysłami. Pełne ludzi, którym się CHCE, mimo perspektyw średnich. Ponieważ praktycznie cały maj składa się u mnie z potwornych wzlotów i upadków, nie stworzyłam w tym roku żadnego tekstu o Lwowie, ale najlepsze knajpy opisała Ola – klik. W sensie – byliśmy tam wszyscy razem i podpisuję się pod każdym słowem.
Sukcesy miesiąca
Łatwiej byłoby zacząć od pasma porażek. Nie zrealizowałam w 100% żadnego planu. Nawet 80% będzie ciężko, jutro znowu nie dam rady iść na trening. Bo nawet jak dam, to w weekend się rozłożę. Nie cierpię gdy tak się dzieje, ale od jakiegoś czasu coś we mnie zaczyna się śmiać, gdy ktoś reaguje na moją obcisłą sukienkę tekstem o braku poszanowania dla swojego ciała, a sam zasuwa nadgodziny bez chwili wytchnienia, bez wyraźnej konieczności. W sensie, stać go na spoko życie bez wypruwania sobie flaków.
Ja już ich wypruwać nie chcę.
Moje małe sukcesiki to:
Trzy filmy nagrane na YouTube. Poszły na wizję dwa, bo po nagraniu krótkiego filmu o lokach (szybki trik to zakręcenie samego kucyka na wałki) ogarnęłam że kadr powinien wyglądać inaczej bo nikt nie spojrzy na włosy. No ale człowiek uczy się na błędach.
Odsyłam tutaj
Nie odwołałam żadnego ważnego wydarzenia. Nie cierpię się deklarować i potem nawalać. W ogóle nie lubię nawalać, a blog ostatnio to jedno wielkie nawalanie. Mamy środę, tygodnika brak, pisać nie ma już sensu.
Moim największym sukcesem jest nasza grupa na fejsie Kreatywne dziewczyny do Ani. Myślałam, że będzie tam maksymalnie 50 osób. Grupa nie ma miesiąca, a zgromadziło się prawie dwa tysiące super dziewczyn ❤ teraz możecie zobaczyć ile historii dostaję na maila każdego dnia. Grupa mocno odciąża mnie od Waszych problemów i niweluje ten paskudny dystans. Jestem szczęśliwa, że udało się stworzyć miejsce z babskim wsparciem, bez tego całego osądzania i oceniania, którego nie dostrzegam u facetów. Nadal uważam, że największym wrogiem kobiety jest inna kobieta. Na grupie są osoby, które na szczęście postępują inaczej i chwała im za to.
No właśnie – odsłony mówią, że zdecydowana większość ma gdzieś rozwój osobisty – wracam do przemycania go między nowym odcieniem szminki a sukienką a zadania przenoszę na grupę. 
Film miesiąca:
Wstyd przyznać – nie widziałam żadnego. Podrzucam jeden z YouTube, który mnie poruszył:

Ciekawostka: w zeszłym roku będąc we Lwowie napisałam o tym kilka tekstów. Znalazły się mendy z polski doszukujące się w tym że pojechałam tam wydać pieniądze “poniżenia Ukraińców” albo np. “obnoszenia się z pieniędzmi”.
Gdy na tekst natrafiał ktoś z Ukrainy – pisał miłe słowa. Ja osobiście Ukraińców bardzo, bardzo cenię. Przyjeżdżają pracować, są sumienni, uczą się języka.

Przyjemności miesiąca:

 Minimalistycznie – peeling do ust z hello body i soft lips (pisałam o nich tutaj) oraz brązer którym nawet ja nie jestem w stanie zrobić sobie krzywdy – Hoola z benefitu.

 Świeczka sojowa, którą dostałam w przesyłce od Nivea – to polska marka, zapach był stworzony na potrzeby Nivea, ale dawno nie spotkałam nic tak aromatycznego.

 Kwiat wiśni – ulubieniec z serii olejków w balsamie. Zapach motywuje do wcierania. Kochajcie siebie i swoje ciała – wsmarowywanie w nie aromatycznych produktów jest jednym ze sposobów na otulenie się troską i miłością.

 Gdzieś słyszałam, że Avon to tylko wiocha i Grażyny. No to elo, mogę być Grażyną bo ten zapach latem lubię.  A teraz jest w jakiejś super promocji za 65 PLN (klik). Być może nie mam wyrafinowanego nosa, ale ten zapach dodaje mi energii 🙂

Paznokcie, które robi Patka.


Raz wrzuciłam snapa jak Pata zrobiła mi hybrydy -chwilę potem obejrzała go dziewczyna, która się do Patrycji na paznokcie umówiła. To jest piękne w blogowaniu – możliwość polecenia i promowania bardzo fajnych rzeczy. To też lekka presja, żeby polecać tylko to, w co naprawdę się wierzy.
Ja wierzę w Patę.
Zobaczcie jaką jest artystką tutaj. A przy okazji szczerą i wartościową osobą.

Te napoje to dla mnie wielkie, pozytywne zaskoczenie. Jak znacie mojego bloga – mam przeogromną słabość do słodkiego. Do tego stopnia, że gdy ktoś korzysta z mojego przepisu – używa połowę zalecanej przeze mnie ilości czekolady. Świeżo poznane osoby łapią się za głowę gdy widzą ile jem lodów, batonów i deserów. Tym bardziej zaskoczyła mnie nowa propozycja Hortexu. Słodki napój z krótkim składem, w dodatku z nutą mojego ukochanego bzu ♥ Na ten moment moje ulubione smaki to: winogrona, jabłko i kwiat czarnego bzu (w butelce) oraz wersja w puszce – bez jabłek, za to z gazem. Pysznie, smacznie i słodko. Nie wiem jak z dostępnością, bo ja znalazłam je w pobliskim Carrefourze i nie muszę szukać dalej.
Ogromny plus za łatwo zdejmowaną etykietę co ułatwia segregację odpadów i oszczędza pracownikom sortowni masę czasu.

Gdybym miała wybrać ulubiony smak – stawiam na gazowane i bardziej minimalistyczne połączenie winogron z kwiatem czarnego bzu

Słowo miesiąca: 

Hikikomori

Ubranie miesiąca:

Obiecałam poszukać link do tego kombinezonu jednej z Was i zabrałam się za to dopiero dzisiaj. Przepraszam.

Wrzucam,bo na zdjęciu wygląda zdecydowanie inaczej. Na tej stronie jest cała masa ubrań z takim haftem więc odsyłam (klik).
Zaskoczenie miesiąca:
Ktoś wrzucił mój tekst jako odnośnik do innego na wykopie. A że to specyficzna społeczność, to następnego dnia było tam (oraz na joemonster) moje zdjęcie.
Co mnie zaskoczyło – faceci są dużo bardziej normalni niż kobiety. Przeczytajcie dyskusję o studentce zawieszonej za “wyzywającą bluzkę”. W gronie bab byłoby “dobrze jej tak”.
Nie pozdrawiam.

Moje podejście do ubrań streściłam natomiast na instagramie

Blog miesiąca

http://nouw.com/2legs2long/

Polubiłam. Asia bardzo mądrze i lekko pisze.

Książka miesiąca:
Czytam trzeci raz. Albo czwarty. Za każdym razem odnajduję u siebie nowe patologie 😀
Postanowienie -nie angażować się w pomaganie osobom, które wcale nie chcą pomocy tylko narzekania na swój ‘cienszki los’.
Wiadomość miesiąca:




Zawsze jest mi miło, gdy ktoś pisze o tym jak pod wpływem mojego bloga poczuł się bardziej kobieco. Że sukienki potrafią zmienić życie. 
Taki mój mały apel z okazji dnia dziecka – chciałabym aby każda kobieta uważająca, że mężczyźnie nie szanują kobiet, że dyskryminacja i nierówność… zastanowiła się jak podchodzi do innych kobiet. Bo świata nie zmienisz, ale siebie już możesz. ❤

Psst! Wasze komentarze nie zginęły. Po prosu nie miałam ich kiedy przeczytać.



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 

❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zrób coś miłego. Bezinteresownie
Najlepsze w maju – co dobrego mnie spotkało? inny TYGODNIK i 3 i co dalej z wyzwaniem