Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

– Masz juz chłopaka?
– Kiedy ci się w końcu oświadczy?
– Kiedy ślub?
– Kiedy dziecko? Staracie się?
- Kiedy drugie?

Są pytania, których się po prostu nie zadaje🤫... w tym momencie słyszę głośny śmiech wszystkich moich znajomych, którym zadałam najbardziej niedyskretne pytania na świecie, ale proszę Was, przypomnijcie sobie - zanim ustaliliśmy, że jesteśmy ok z tym levelem szczerości, zapytałam „czy mogę ci zadać BARDZO osobiste pytanie?”.
No, to wyjaśnione🙈🤣
Osobiście bliskie jest mi zdanie - „nikt nie jest w stanie zranić cię, bez twojej zgody”. Jak zapytasz singielki z wyboru o to, kiedy w końcu sobie kogoś znajdzie, to jej nie dotknie, w odróżnieniu od dziewczyny, która rozpaczliwie szuka od  lat „tego jedynego”.
Nigdy nie wiemy, co przeżywa kobieta, którą pytasz „to jak, kiedy planujecie dziecko?”. Mogła niedawno poronić albo starać się bezskutecznie od kilku lat i sprawisz jej tym niepotrzebną przykrość. 
NAWET JA😂 wiem, że pewnych pytań nie zadaje się ludziom, z którymi nie jesteśmy bardzo blisko. I chciałabym, abyście zapamiętali. Ale też warto nauczyć się trochę asertywności! Nie mam problemu z rozmawianiem szczerze o pieniądzach, wyborach, traumach z dzieciństwa  z ludźmi, z którymi jestem bliżej, ale też nie mam problemu z powiedzeniem „wybacz, nie odpowiem ci na to pytanie”, „podpisałam srogie NDA, nie mogę powiedzieć”, „to moja osobista sprawa”.
Moja czytelniczka z kolei na pytanie „kiedy w końcu dziecko, wszystkie twoje koleżanki już mają” zapytała starej ciotki „kiedy w końcu twój pogrzeb? wszystkie twojego koleżanki już po”.
No tak też można, ale po co🤪
Trzymajcie się!

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #aniamaluje #szczerze_pisząc #święta

– Masz juz chłopaka? –...

Najlepsze w maju – co dobrego mnie spotkało? inny TYGODNIK i 3 i co dalej z wyzwaniem

Nadaję do Was z gorączką. Będąc jedną z nielicznych osób, dla których 36,6 to gorączka (normalnie mam niższe temperatury). Kto ciekawy niech zobaczy jak to wyglądało w  2013 (klik). Tak, to coś na talerzu to sałatka. Naprawdę dziwię się, że ktoś mnie w tym 2013 czytał!

Dziwię się też, skąd miałam tyle energii, bo to był dość szalony rok. Chyba z tej tony cukru ze zdjęcia 😀 Mam teraz podobny stan. W tym wszystkim przeraża mnie to, że to ogon zaczął merdać psem.
Moje samopoczucie fizyczne decyduje o samopoczuciu psychicznym bardziej, niż bym tego chciała. 
Na szczęście zdrowotne dołki motywują mnie do bardziej wytężonej pracy nad sobą. Zresztą do tej pory nie mam słów by powiedzieć jak bardzo Wam dziękuję za wszystkie słowa wsparcia (zebrałam je o tutaj) z momentu gdy oskrzela postanowiły sobie ze mnie zadrwić.
Niestety nie jestem najmądrzejszą osobą na świecie i ledwo jest trochę lepiej – już porywam się z motyką na słońce i chcę nadrobić stracony czas. Mamy środę a tygodnika jak nie było – tak nie ma. Uczę się mówić “Aniu, odpuść”.
Chciałabym na początku każdego miesiąca pisać o swoich ulubieńcach. Ale nie tak jak vlogerki (być może przeniosę ten cykl na YouTube), które pokazują tylko kolejne opakowania kosmetyków. Szanuję, ale to nie moja bajka.
Z drugiej strony dostaję tyle przeróżnych rzeczy, że czasami coś staje się moim ulubieńcem i aż żal nie pokazać.
Tym bardziej, że Kasia Ogórek powiedziała mi w piątek, że jak tylko powiedziałam coś na snapie – skoczyła jej sprzedaż książki. A że to samo usłyszałam od Marty i Patryka z codzienniefit o książce Marty – pomyślałam – żal dusić fajne rzeczy dla siebie.
Numer 1: Ludzie
Pewnego dnia zostałam w Warszawie dłużej tylko po to, by iść na spotkanie z okazji premiery książki Marty(klik). Uczestniczyłam też w dwóch konferencjach dla twórców internetowych i kilku mniej formalnych spotkaniach. Byłam  na konferencji naukowej i guess what – spotkałam tam dziewczynę, która kojarzy mojego bloga. W prawym dolnym rogu zdjęcie po treningu – nie chcecie wiedzieć jak wyglądałam po drugiej godzinie. Chciałabym aby na blogu i moich kanałach SM lądowały przeróżne zdjęcia, myślę że jesteśmy trochę zlepkiem naszych skrajności. 
To wszystko ma też mroczne strony. Nie ma dnia by ktoś mnie gdzieś nie zauważył. (Ok, przegięłam – są takie dni, gdy leżę pod kocem i zdycham :D). Nie mówię, że to źle. To jest ok, fajnie że podchodzicie i możemy się poznać, ale… od jakiegoś czasu stałam się nieufna wobec nowych znajomości i na nie zamknięta.
Nie ma dnia by ktoś ode mnie czegoś nie chciał. Mam wrzucić link, do czyjegoś bloga, zareklamować jakiś shit, wspomóc setną chorą Martynkę (współczuję, wpłacam na różne organizacje, ale to nie ma końca), napisać na ważny dla kogoś temat, dać innej osobie kontakt do kogoś, polecić gdzieś bądź komuś albo się z kimś umówić, bo wszedł na mojego bloga i jest w 100% przekonany że jesteśmy sobie pisani. Moim hitem jest chłopak, któremu tak powiedział horoskop. Gwiazdy jednak zapomniały mu szepnąć, że nie jestem malarką, bo bardzo chciał wybrać się na moją wystawę.
😂 
Gdy kogoś lubię, robię te wszystkie rzeczy bezinteresownie. Kontaktuję z kimś, polecam, wpłacam. Znajomi koleżanki ze studiów mają sklep z polskimi butami – wrzucę je na instagram bo są serio fajne a i Karolina to w porządku dziewczyna. Ale czułam się przytłoczona kolejnymi sępami wokół mnie i przez to trochę zamknęłam się na nowe znajomości.
Niepotrzebnie. W maju poznałam bardzo wiele nowych osób, z czego bardzo się cieszę.
na zdjęciach konsekwentnie tylko osoby aktywne w internecie. 
Miejsce: Lwów
Miasto, w którym mogę realizować swoją miłość do jedzenia bez wyrzutów sumienia.
Miasto tętniące pomysłami. Pełne ludzi, którym się CHCE, mimo perspektyw średnich. Ponieważ praktycznie cały maj składa się u mnie z potwornych wzlotów i upadków, nie stworzyłam w tym roku żadnego tekstu o Lwowie, ale najlepsze knajpy opisała Ola – klik. W sensie – byliśmy tam wszyscy razem i podpisuję się pod każdym słowem.
Sukcesy miesiąca
Łatwiej byłoby zacząć od pasma porażek. Nie zrealizowałam w 100% żadnego planu. Nawet 80% będzie ciężko, jutro znowu nie dam rady iść na trening. Bo nawet jak dam, to w weekend się rozłożę. Nie cierpię gdy tak się dzieje, ale od jakiegoś czasu coś we mnie zaczyna się śmiać, gdy ktoś reaguje na moją obcisłą sukienkę tekstem o braku poszanowania dla swojego ciała, a sam zasuwa nadgodziny bez chwili wytchnienia, bez wyraźnej konieczności. W sensie, stać go na spoko życie bez wypruwania sobie flaków.
Ja już ich wypruwać nie chcę.
Moje małe sukcesiki to:
Trzy filmy nagrane na YouTube. Poszły na wizję dwa, bo po nagraniu krótkiego filmu o lokach (szybki trik to zakręcenie samego kucyka na wałki) ogarnęłam że kadr powinien wyglądać inaczej bo nikt nie spojrzy na włosy. No ale człowiek uczy się na błędach.
Odsyłam tutaj
Nie odwołałam żadnego ważnego wydarzenia. Nie cierpię się deklarować i potem nawalać. W ogóle nie lubię nawalać, a blog ostatnio to jedno wielkie nawalanie. Mamy środę, tygodnika brak, pisać nie ma już sensu.
Moim największym sukcesem jest nasza grupa na fejsie Kreatywne dziewczyny do Ani. Myślałam, że będzie tam maksymalnie 50 osób. Grupa nie ma miesiąca, a zgromadziło się prawie dwa tysiące super dziewczyn ❤ teraz możecie zobaczyć ile historii dostaję na maila każdego dnia. Grupa mocno odciąża mnie od Waszych problemów i niweluje ten paskudny dystans. Jestem szczęśliwa, że udało się stworzyć miejsce z babskim wsparciem, bez tego całego osądzania i oceniania, którego nie dostrzegam u facetów. Nadal uważam, że największym wrogiem kobiety jest inna kobieta. Na grupie są osoby, które na szczęście postępują inaczej i chwała im za to.
No właśnie – odsłony mówią, że zdecydowana większość ma gdzieś rozwój osobisty – wracam do przemycania go między nowym odcieniem szminki a sukienką a zadania przenoszę na grupę. 
Film miesiąca:
Wstyd przyznać – nie widziałam żadnego. Podrzucam jeden z YouTube, który mnie poruszył:

Ciekawostka: w zeszłym roku będąc we Lwowie napisałam o tym kilka tekstów. Znalazły się mendy z polski doszukujące się w tym że pojechałam tam wydać pieniądze “poniżenia Ukraińców” albo np. “obnoszenia się z pieniędzmi”.
Gdy na tekst natrafiał ktoś z Ukrainy – pisał miłe słowa. Ja osobiście Ukraińców bardzo, bardzo cenię. Przyjeżdżają pracować, są sumienni, uczą się języka.

Przyjemności miesiąca:

 Minimalistycznie – peeling do ust z hello body i soft lips (pisałam o nich tutaj) oraz brązer którym nawet ja nie jestem w stanie zrobić sobie krzywdy – Hoola z benefitu.

 Świeczka sojowa, którą dostałam w przesyłce od Nivea – to polska marka, zapach był stworzony na potrzeby Nivea, ale dawno nie spotkałam nic tak aromatycznego.

 Kwiat wiśni – ulubieniec z serii olejków w balsamie. Zapach motywuje do wcierania. Kochajcie siebie i swoje ciała – wsmarowywanie w nie aromatycznych produktów jest jednym ze sposobów na otulenie się troską i miłością.

 Gdzieś słyszałam, że Avon to tylko wiocha i Grażyny. No to elo, mogę być Grażyną bo ten zapach latem lubię.  A teraz jest w jakiejś super promocji za 65 PLN (klik). Być może nie mam wyrafinowanego nosa, ale ten zapach dodaje mi energii 🙂

Paznokcie, które robi Patka.


Raz wrzuciłam snapa jak Pata zrobiła mi hybrydy -chwilę potem obejrzała go dziewczyna, która się do Patrycji na paznokcie umówiła. To jest piękne w blogowaniu – możliwość polecenia i promowania bardzo fajnych rzeczy. To też lekka presja, żeby polecać tylko to, w co naprawdę się wierzy.
Ja wierzę w Patę.
Zobaczcie jaką jest artystką tutaj. A przy okazji szczerą i wartościową osobą.

Te napoje to dla mnie wielkie, pozytywne zaskoczenie. Jak znacie mojego bloga – mam przeogromną słabość do słodkiego. Do tego stopnia, że gdy ktoś korzysta z mojego przepisu – używa połowę zalecanej przeze mnie ilości czekolady. Świeżo poznane osoby łapią się za głowę gdy widzą ile jem lodów, batonów i deserów. Tym bardziej zaskoczyła mnie nowa propozycja Hortexu. Słodki napój z krótkim składem, w dodatku z nutą mojego ukochanego bzu ♥ Na ten moment moje ulubione smaki to: winogrona, jabłko i kwiat czarnego bzu (w butelce) oraz wersja w puszce – bez jabłek, za to z gazem. Pysznie, smacznie i słodko. Nie wiem jak z dostępnością, bo ja znalazłam je w pobliskim Carrefourze i nie muszę szukać dalej.
Ogromny plus za łatwo zdejmowaną etykietę co ułatwia segregację odpadów i oszczędza pracownikom sortowni masę czasu.

Gdybym miała wybrać ulubiony smak – stawiam na gazowane i bardziej minimalistyczne połączenie winogron z kwiatem czarnego bzu

Słowo miesiąca: 

Hikikomori

Ubranie miesiąca:

Obiecałam poszukać link do tego kombinezonu jednej z Was i zabrałam się za to dopiero dzisiaj. Przepraszam.

Wrzucam,bo na zdjęciu wygląda zdecydowanie inaczej. Na tej stronie jest cała masa ubrań z takim haftem więc odsyłam (klik).
Zaskoczenie miesiąca:
Ktoś wrzucił mój tekst jako odnośnik do innego na wykopie. A że to specyficzna społeczność, to następnego dnia było tam (oraz na joemonster) moje zdjęcie.
Co mnie zaskoczyło – faceci są dużo bardziej normalni niż kobiety. Przeczytajcie dyskusję o studentce zawieszonej za “wyzywającą bluzkę”. W gronie bab byłoby “dobrze jej tak”.
Nie pozdrawiam.

Moje podejście do ubrań streściłam natomiast na instagramie

Blog miesiąca

http://nouw.com/2legs2long/

Polubiłam. Asia bardzo mądrze i lekko pisze.

Książka miesiąca:
Czytam trzeci raz. Albo czwarty. Za każdym razem odnajduję u siebie nowe patologie 😀
Postanowienie -nie angażować się w pomaganie osobom, które wcale nie chcą pomocy tylko narzekania na swój ‘cienszki los’.
Wiadomość miesiąca:




Zawsze jest mi miło, gdy ktoś pisze o tym jak pod wpływem mojego bloga poczuł się bardziej kobieco. Że sukienki potrafią zmienić życie. 
Taki mój mały apel z okazji dnia dziecka – chciałabym aby każda kobieta uważająca, że mężczyźnie nie szanują kobiet, że dyskryminacja i nierówność… zastanowiła się jak podchodzi do innych kobiet. Bo świata nie zmienisz, ale siebie już możesz. ❤

Psst! Wasze komentarze nie zginęły. Po prosu nie miałam ich kiedy przeczytać.



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 

❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zrób coś miłego. Bezinteresownie
Najlepsze w maju – co dobrego mnie spotkało? inny TYGODNIK i 3 i co dalej z wyzwaniem