Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Kto jest największym wrogiem kobiety?

autor Posted on 11 wizyt
Tekst, w którym wspomniałam kilkoma słowami, że nie chcę przykleić do siebie etykietki “feministka” wywołał sporo emocji. A ja widzę problem w zupełnie innym miejscu. Więc dzisiaj będzie trochę o życiu bez etykiet.

“Kultura” gwałtu, “niesprawiedliwy patriarchalny świat” i inne frazesy wywołują we mnie odruch z lekka wymiotny. Stawiamy każdego mężczyznę w roli potencjalnego oprawcy i potwora. “Trochę” nie w porządku! 
Ja myślę, że kobiety mają gorszego wroga.
To co napiszę nie pretenduje oczywiście w żadnym razie do miana naukowości – na blogu jestem tą Anią, która zdejmuje z siebie gorset nakładany przez różne role i piszę do was jako Ania w kapciach ;-)).
Od napisania tamtego tekstu bacznie przysłuchiwałam się i przyglądałam rzeczywistości. Dopiero co linkowałam do tekstu o radnej, która trenuje pole dance – trafiłam na niego widząc dyskusję na facebooku. Kto krytykował dziewczynę najbardziej? Inne kobiety.
Pamiętam sytuację z dziewczyną, która pochwaliła się publicznie seksem grupowym z autobusem muzyków, których chyba była fanką. Nie podzielam jej wyborów, ale zjawisko groupie młode nie jest – ostatecznie zrobiła ze swoim ciałem to, co chciała. Nikogo nie skrzywdziła. Nie utopiła w rzece szczeniaczków, nie okradła starszej pani, nie nadepnęła na linie na chodniku.
 Kto ją najbardziej krytykował? Kobiety. Całe stada kobiet. Że szmata, że dziwka, że worek na spermę. Szukałam długo jakichkolwiek głosów w jej obronie. Najwięcej było ze strony mężczyzn. Ze przecież gdyby to mężczyzna wskoczył do autobusu pełnego tancerek, to byłby oceniony całkiem inaczej, że dziewczyna nie zrobiła nic złego, że miała taki temperament, że miała do tego prawo.
Kobiety dalej swoje – że wstyd, że “to coś” będzie mieć prawa wyborcze. Jakby kurczę głosowała waginą.
Gdy facet zdradzi dziewczynę, kobiety często wybaczają księciulkowi wszystko, a kochankę rozszarpałyby na strzępy, jakby to ona była w całej sytuacji jedyną winną. Ładne i zadbane uczennice są traktowane przez nauczycielki jako tępe dzidy – zgrabnej dziewczynie z farbowanymi włosami trudniej jest dostać dobrą ocenę, niż szarej myszce w warkoczu. Bo jak przecież miała czas na makijaż, to pewnie nie miała czasu na naukę i jej się poszczęściło. Albo ściągała.
Dziewczyna trenuje nawet będąc w ciąży – oczywiście znając swoje możliwości. Przez cały czas wysłuchuje (rzecz jasna – od innych bab) że jest głupia, próżna i zrobi dziecku krzywdę. Rodzi zdrowe dziecko – co więcej – dzięki treningom i kontroli mięśni twierdzi, że jej poród był całkiem szybki i bezproblemowy. Znowu – w oczach innych kobiet- staje się bezwartościowa, bo nie cierpiała. Bo prawdziwy poród to tylko z bólem a w ogóle to powinna zbiednieć i rodzić na NFZ bo co ona sobie wyobraża.
Bardzo chciała karmić piersią. Początkowo to robi (oczywiście jest suką, bo powinna robić to w ubikacji a nie zasłaniając pierś pieluszką, a w ogóle to mogła siedzieć w domu jak ma dziecko do karmienia. Nóg trzeba było nie rozkładać. I tak dalej – rzucają kąśliwe uwagi inne baby). Potem teściowa (całkowicie nieświadomie!) przyniosła do domu chorobę, a matka karmiąca wylądowała z antybiotykiem i się karmienie musiało skończyć – znowu w oczach innych (kobiet oczywiście!) stała się złą kobietą, bo podaje mleko modyfikowane a prawdziwa matka to karmi piersią i tylko piersią.
Maria. Marię poznałam jako kompetentną, sympatyczną osobę o niezwykle rozwiniętym poczuciu estetyki. Wymieniłyśmy kilka opinii, ale nie znamy się jakoś bardzo. Poznałam ją jako inteligentną, obytą osobę znającą się na tym, czym się zajmuje – ostatni raz rozmawiałyśmy w grudniu – śniłam się jej, a konkretnie pomysł na logo mojego bloga. Ponieważ bardzo podoba mi się poczucie estetyki (klik), ucieszyłam się niezwykle. Ale wiem jak jest zapracowana mając małe dziecko, ucząc się języków – nie cisnęłam z czasem. Omal nie spadłam z krzesła czytając niedawno nagłówki portali – “blogerka, żona prawicowego dziennikarza dostała pracę w kancelarii Szydło”. Artykuł oczywiście sugerujący, że po znajomości.
Dodam, że artykuły były pisane głównie przez…kobiety. Tak samo jak hejty.
Nie ma na scenie żadnej partii politycznej, z którą zgadzałabym się od A do Z. Co za tym idzie – nie jestem ani #teamPiS ani #teamPO ani żadne nowoczesne, razem czy co tam jeszcze jest. 
Ale określenie kobiety przez pryzmat męża (jakby to stanowiło o jej kompetencjach!) jest mocno nie w porządku. Tak samo jak tendencyjne wybieranie z wielu jej aktywności tej najmniej społecznie szanowanej, czyli blogowania.
To jakby noblistka będąca jednocześnie fanką One Direction wygłosiła jakiś wykład na Harvardzie, a prasa napisałaby “fanka One Direction przemówiła w Newtown”. Czujecie różnicę?
Gdy ładna kobieta pozuje na okładce gazety – jest próżna. Gdy zrobi to kobieta o aparycji Buki z Muminków – przełamuje stereotypy i robi rewolucję. Gdy taka “plus size i jestem z tego dumna” zdecyduje się jednak po czasie schudnąć i wyzna, że wcale nie akceptowała siebie plus plus plus… nagle stanie się wrogiem publicznym numer jeden. 
Dla mnie piękno nie ma rozmiaru, kształtu i określonej formy – jednym podobają się tacy ludzie, innymi inni – ale skąd te podwójne standardy przy jednakowym czynie?
Kontynuować?
Ostatnio przeczytałam w jakimś komentarzu (napisanym przez kobietę!), że pewną dziewczynę “miało pół Warszawy”.
A może to ona miała pół Warszawy?! Oczywiście dalej uzasadnienie wywodu, że jest “rozjechana”, jakby 10 stosunków z różnymi mężczyznami wpływało na to bardziej niż 10 z jednym i tym samym.
Kto pisze, że Chodakowska ma twarz jak koń? Strzelam, ale jestem pewna że więcej kobiet niż mężczyzn.
Kobiety są dla siebie nawzajem bardziej surowe i okrutne. Jeśli mówimy już o uciskaniu kobiet przez mężczyzn (często udowadnianym na siłę!!!), nie milczmy o tej drugiej stronie – o kobietach, które są dla siebie nawzajem często dużo bardziej surowe i okrutne niż wymyślony wróg – patriarchat. Dla lubiących krótkie, powierzchowne ale sygnalizujące coś publikację – linkuję polski skrótowy artykulik na ten temat (klik) – dla tych, którzy nie mają problemu z angielskim i chcą czegoś więcej – polecam bardzo otwierającą i dość ważną książkę – Woman’s inhumanity to Woman (autorka jest profesorem na Uniwersytecie w Nowym Jorku).
Nie lubię etykiet – nie istnieje żadna ideologia, pogląd, filozofia, religia, żaden -izm, i żadna -logia którą akceptowałabym w 100% bez szemrania i zastrzeżeń. Dlaczego mam więc przyjmować te etykietki na siłę i nazywać się feministką, skoro oprócz poglądów z którymi się zgadzam, zakłada to też szereg poglądów,z którymi nie zawsze się zgadzam, lub – głęboko się nie zgadzam?
Uważam, że czyny mówią głośniej niż słowa – dlaczego to co robię ma być gorsze od działań kobiety, która pod szyldem “feminizm” walczy z tym, by w książkach i publikacjach pisano do czytelnika w formie żeńskiej i zamieniono “history” na “herstory”?
Wolę bez żadnej etykiety pomagać fundacjom działającym na rzecz dostępu do edukacji dla kobiet z krajów muzułmańskich albo walczących z obrzezaniem. 
Nie potrzebuję do tego etykiety – metki zawsze mnie gryzły w szyję.
Uważam, że my kobiety powinnyśmy się zjednoczyć. Bardziej wspierać. Stawać w swojej obronie. Przestać ze sobą rywalizować, i walczyć a zamiast tego być dla siebie oparciem. Dlatego podam też bardzo pozytywne przykłady – RailGirls, Latająca Szkoła Kobiet, grupa na fejsie Szpilki w Biznesie. Wspierając się, pomagając sobie nawzajem i odnosząc się do siebie z życzliwością możemy więcej, niż gdy będziemy się ciągle oceniać i ze sobą walczyć. 
Strój z dzisiaj – moje ulubione spodnie, botki (klik) i trochę kontrowersyjnie – body z dużym dekoltem (na modelce lepiej) plus długi żakiet w sam raz na wiosnę (klik) – jest fajny, ale przypomina mi trochę kitel albo fartuch – myślę o przyszyciu czarnych lub złotych guzików w miejsce białych. Dobry pomysł?
Jaki jest cel tego tekstu? Odmitologizowanie etykiet – znam takich co wycierają sobie twarz papieżem a w ręku dzierżą różaniec, ale nie czyni ich to w żadnym razie dobrymi ludźmi – czynu mówią głośniej niż słowa, a ja zawsze odcinałam metki od swoich ubrań – uwierają mnie.
Poza tym – chciałabym, abyśmy my – kobiety (ze statystyk wynika, że jest ich najwięcej wśród czytelników bloga), przyjrzały się swoim relacjom z innymi kobietami i bardziej się wspierały, zamiast ciągle oceniać, osądzać, krytykować, konkurować i walczyć. Proste zadanie – w ciągu najbliższego tygodnia spróbuj wesprzeć jakąś kobietę. Choćby słowem.
Miłego weekendu!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Klamka123aniamalujeAnna-Maria Wiśniewska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Klamka123
Gość
Klamka123

Witam! t Chciałabym dodać kilka moich przemyśleń.. Uważam że kobiety które tak negatywnie podchodzą do innych kobiet są poprostu zazdrosne. W głębi duszy może bardzo pragną tego co ma ta druga ” su*a” ale nie mogą ze względów różnych bo wstydzą się opinii ludzi czy innych rzeczy i pragną w jakiś sposób im podciać skrzydła aby w jakiś sposób się choć troszkę dowartosciowac. Walczyć z tym ciężko. Bo każdy musiałby zastanowić się poważnie nad swoim zachowaniem. Ja kiedyś zauważyłam u siebie jak matka karmiąca dziecko wzbudziła we mnie zazdrość tym że wystawiła wgl ta pierś a w pobliżu był mój… Czytaj więcej »

Anna-Maria Wiśniewska
Gość

No cóż, wszystko to myśle wynika z braku poczucia własnej wartości. Ten, kto je ma, nie musi hejtowac, poniżać i krytykowac. Ile by dało, gdyby w szkole były zajęcia z inteligencji emocjonalnej i generalnie – z samorozwoju.
Ja oczywiście zachęcam tez do odwiedzenia mojej grupy #WiecejDziewczyn w której staramy się edukować i uświadamiać zarówno kobiety jak o mężczyzn 😉 bit.ly/JestWiecejDziewczyn

aniamaluje
Gość

Słusznie zachęcasz bo grupa spoko 🙂

Previous
Moje ulubione aplikacje – czyli co mam na smartfonie
Kto jest największym wrogiem kobiety?