Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Prosty sposób na tabliczkę mnożenia i 5 tysięcy na Twoje marzenie

Uwielbiam pracę z dziećmi i ten moment, kiedy mały człowiek zaczyna wierzyć w siebie i swoje możliwości. Że to jednak nie on jest głupi, tylko nauczycielka stosuje niewłaściwe metody. Nieustannie szukam inspiracji, więc chciałam podzielić się  grą, która pomaga dzieciakom zrozumieć o co chodzi w tym całym mnożeniu. To prosty sposób na opanowanie tabliczki mnożenia. Jeśli ktoś jest ciekawy, serdecznie zapraszam. Jeśli ciekawy nie jest – zapraszam tym bardziej!
Gdybym miała polegać na wiedzy wyniesionej ze szkoły, to byłabym rasistką, gdyż jak głosiła pani Lidia Cz. dobry Niemiec, to martwy Niemiec. Zapamiętałam też bardzo dokładnie jak na głos wspominała prezent od swojej poprzedniej klasy. Niestety nie pamiętam czy to był drogi czy też bardzo drogi zegarek, ale przekaz utkwił mi w pamięci. Tak samo jak tępienie przez nią  biedniejszego kolegi i koleżanki z klasy.
Całe szczęście, że mimo nieciekawej sytuacji finansowej, moi rodzice zawsze inwestowali w książki, więc pani miała u mnie bardzo mały autorytet. Miałam szersze spojrzenie na świat.
Gdy chodziłam do szkoły, nie było jeszcze internetu. Gdyby nie rodzice, byłabym skazana na szkolną bibliotekę z książkami, które nie uwzględniały  jeszcze rozpadu Jugosławii. Cofając się myślami do lat szkolnych, przeraża mnie jak łatwo jest “wypaść” z dobrych torów i uwierzyć, że jest się głąbem. Ja miałam wspierających rodziców. To bardzo dużo. 
Ale wystarczy takich nie mieć. Raz zachorować i dwa tygodnie nie być w szkole. Ominąć coś ważnego, np. dzielenie z resztą i nie dać rady tego nadrobić. Albo każdego dnia musieć podejmować decyzję, czy chodzisz cały dzień głodny, czy zjesz obiad w szkolnej stołówce i stracisz 1/4 matematyki lub geografii. Bo szkołą zarządzają idioci, którzy wierzą że na piętnastominutowej przerwie zdążysz odstać w kolejce i zjeść obiad. Pamiętam dzieci, które się spóźniały i pamiętam osobną kolejkę dla nauczycieli. I karteczki, przez które wszyscy wiedzieli czy masz obiad za który płacą rodzice, czy opieka społeczna. Skurwysyństwo i stygmatyzacja tych dzieci.
Nigdy nie uwierzę w pomoc od “państwa”. Niech to państwo przestanie narzucać debilne podatki tylko je obniży – za różnicę ludzie kupią sobie ten obiad sami. Serio.
 I niech nikt mi tu nie pier*oli o lewicy, bo za jej czasów zniknęło “rodzinne”, znacząco zwiększyło się bezrobocie a kwota wolna od podatku nie drgnęła i nadal nie pokrywa minimum egzystencji. Liczba osób żyjących za mniej niż wynosi to minimum wzrosła z 8 do 14%. Moje województwo należało do jednych z kilku, które określane są mianem enklaw dziecięcej biedy* (wg. Prof. dr hab. Wielisławy Warzywody – Kruszyńskiej).  Dziękuję za uwagę, ulało mi się. Idea podatku progresywnego i ludzie głosujący na “Razem” przerażają mnie równie mocno, co moja wychowawczyni z podstawówki, Lidia Cz.
Okej, dawne żale z siebie wylałam. Żal to potężna siła – Odpowiedzialny za ludobójstwo, etiopski dyktator Mengystu, na jedną ze swoich pierwszych ofiar wybrał mężczyznę, który odmówił mu stypendium w Stanach. Wciąż chował w sercu urazę. To straszne (pisałam o tym w tekście – nienawiść zabij w sobie). Ja nie mam żalu – mam niezrozumienie dla wiary w lewicowe “zabierzmy innym, rozdajmy biednym sobie”. Swój żal już dawno przekułam w działanie. Na rzecz tych, do których warto wyciągnąć rękę.
 Uwielbiam pracę z dziećmi, szczególnie tymi, w które nikt nie wierzy. Ale wkurza mnie mówienie, że to pieniądze są problemem edukacji. Kiedyś wystarczył patyk do rysowania na piasku i kamyki (zobacz co można zrobić z kasztanami!), a dzisiaj inwestujemy w drogie, badziewne książki i tablice interaktywne. Ja szukam metod tanich i skutecznych. Gdy częściej pracowałam z dziećmi, zawsze miałam w torebce trochę kartek, talię kart za dwa złote, dwie kostki do gry, długopis, ołówek i trzy kolorowe cienkopisy. To potężne narzędzia!
Popatrzcie na prostą grę związaną z mnożeniem.
Problem dzieciaków wynika z tego, że tabliczkę mnożenia można wkuć, ale dziecko nie rozumie o co tym chodzi. A jak zrozumie, to łatwiej załapać. Jeśli coś da się zastosować w praktyce, to matma staje się prosta.
W wakacje byłam świadkiem jak siedmiolatki dokonywały obliczeń w stylu – jeden pidgey to 3 cukierki, żeby zrobić ewolucję potrzeba 12 candy czyli muszę mieć 4 pidgeye (PokemonGo, podobno głupia gra dla bezmózgów).
Do tej gry potrzebne są:
– kartka papieru
– dwa kolory (cienkopisy, pisaki, kredki)
– dwie kości do gry
Gracze losują po kolorze. Następnie po kolei rzucają kostkami. Oczka oznaczają dwie liczby, które należy przez siebie pomnożyć, np. 4 i 6 oznacza 6 razy 4 lub 4 razy 6. Gracz robi na kartce ze swojej strony ramkę o wymiarach 6×4 i koloruje kratki wewnątrz niej. Następnie drugi gracz wykonuje rzut i robi to samo ze swojej strony.
Przy każdym zakolorowaniu liczy się ile kratek daje wynik, można też to zapisać.
Liczą dwie strony, ponieważ nikt nie chce dać się oszukać :). Po pewnym czasie potrzeba strategii, bo ciężko znaleźć miejsce dla swojego koloru. Jeśli nie ma miejsca – opuszczasz kolejkę.
Wygrywa gracz, który oznaczy swoim kolorem więcej pól.
Mam sporo alternatywnych wersji tej gry, więc jeśli jesteś zainteresowany – kliknij  w okienku niżej like, lub puść na twitterze ;-). Wtedy wystarczy odświeżyć i w miejsce ‘treść premium’ pojawią się inne przykłady z komentarzem. Resztę zapraszam do dalszej lektury bez zagłębiania się w zasady.
[lock]
Okej, dzięki za zainteresowanie! Pomysł na grę nie jest mój, podpatrzyłam go na pinterest, które jest kopalnią dobrych pomysłów.
Największa zaleta tej gry polega na intuicyjnym rozumieniu czym jest mnożenie. Dzieciaki łapią o co w tym chodzi, przy okazji trenując matmę i podstawy. 
Ważne jest to, by używać konsekwentnie kropki jak tu:
  8 · 4 
a nie 
 8 x 4 
Bo na dalszych etapach iksy pomieszają się dzieciom przy równaniach. Ponadto czasami warto na początku wytyczyć pole, bo niektóre kartki są przycięte w ten sposób, że mają niepełne kratki.
Bardzo serdecznie polecam zakup kości do gry o dziesięciu ścianach ( innych też),
Taki zestaw z łatwością znajdziecie na aliexpress za 1-2$ (czyli maksymalnie osiem złotych) a pachnąca Chinami przesyłka dojdzie za darmo w dwa miesiące. Wystarczy wstukać w ich wyszukiwarkę “dices”. Dwie kostki 1-10 pozwolą przećwiczyć całą tabliczkę mnożenia. Pod linkiem niżej dowiesz się jak kupować z Chin:
Okej, dalej :). Gdy gra się znudzi a dzieci będą wiedzieć na czym polega mnożenie, można ją urozmaicić i pozwolić na różne kształty o wartości wyniku. Czyli jeśli ktoś wyrzuci 6 i 2, to nie musi tworzyć prostokątów, a może pokusić się o inne kształty:
Wtedy gra wprowadzi element strategii – każdy będzie chciał zapełnić jak najwięcej pól, a nierozważne zakreślanie pól może spowodować kolejki bez sukcesu.
Innym urozmaiceniem jest wytyczenie ograniczonego pola (np. stanowiącego 3/4 kartki), lub umieszczenie na niej kilka pól z “bonusami”.
Np. czerwony kwadrat – zakaz umieszczania działek parzystych, które się z nim stykają
inne urozmaicenie – można umieszczać jedynie działki, które mają ze sobą wspólne boki.
Gra jest świetna, ponieważ pozwala na samokontrolę wyników – wystarczy przeliczyć krateczki.
[/lock]
Okej, tyle o grze, kto zalajkował to przeczytał ;-). Piszę do Was, bo mam inną sprawę. Jakiś czas temu dostałam enigmatycznego maila z pytaniem, czy podam adres by dostać prezent. Prezent związany z kotami. No to podałam i dostałam coś takiego:
Poduszka, koteł i krótki list. List zachęcający do podzielenia się informacją o V edycji “Stypendium z wyboru”.
Opowiem Wam historię. Koleżanka podczas studiów dorabiała sobie w sieciowej odzieżówce w bardzo ograniczonym wymiarze godzin. Miała z tego chyba z sześć stówek na miesiąc – kwota w jej studenckim budżecie znacząca. Ale pracując musiałaby wpisać w jakąś rubrykę dochód uzyskany. Przekroczyć o kilka złotych próg dochodu na osobę i przekreślić swoje szanse na 550 zł stypendium socjalnego i 200 zł dodatku na mieszkanie.
System nauczył ją, że warto być niezaradną ci*ą i nie pracować, bo praca się nie opłaca. Ponownie przepraszam za słownictwo, ale uczą nas pasożytnictwa i nieudacznictwa od małego. Z pracy zrezygnowała, bo pracując, miałaby mniej  pieniędzy niż nie pracując. Logika tak bardzo! Uważam państwową “pomoc” (z zabranych wcześniej w podatkach pieniędzy) za wysoce demoralizującą.
Niedawno pisałam Wam, że będąc na studiach wzięłam udział w pewnym konkursie, gdzie prywatne przedsiębiorstwo przeznaczyło po 10 tysięcy złotych na nagrody dla młodych i zdolnych. Nie wygrałam, ale dostałam od nich laptopa, dzięki któremu mogłam rozwinąć swoją pracę. Między innymi dzięki temu zdarzeniu trochę się wybiłam, więc dziękuję Fundacji Rumak :).
Informacja o Stypendium z Wyboru bardzo mnie ucieszyła – sama brałam w tej akcji udział w 2013 roku! A potem zrezygnowałam, bo stwierdziłam, że jest mnóstwo osób, które pieniędzy potrzebują jeszcze bardziej, np. na drogi sprzęt do badań. Mając dość poczytnego bloga dostałam od Was wiele głosów i wycofałam się, bo w ten sposób mogłabym wygrać i źle się z tym czuć (inni potrzebowali bardziej). Kto nie wierzy – wspominałam o tym w 2013 roku w pierwowzorze tygodnika, o tutaj:).
Ten kotełek rzeczywiście spełnia marzenia!
Możesz zgarnąć od jednego do pięciu tysięcy na realizację swojego celu (wyjazd na kurs, konferencję do Azji, zakup sprzętu, literatury, drukarki 3D…).
Zgłoś się, jeśli:
-jesteś studentem (również studiów podyplomowych) lub doktorantem,
-jesteś absolwentem studiów wyższych nie dłużej niż od 12 miesięcy,
-chcesz zrealizować swoje marzenie związane z edukacją lub karierą zawodową,
nie jesteś Laureatem poprzednich edycji.
Poniżej harmonogram:
Zgłoszenia projektów26.09 – 08.11
Weryfikacja projektów09.11 – 20.11
Głosowanie internautów21.11 – 05.12
Weryfikacja głosów06.12 – 19.12
Ogłoszenie Laureatów20.12
I hej – mam do Ciebie sprawę! Jeśli potrzebujesz pomocy i wsparcia, przestań biadolić, że nic się nie dzieje. Mi konkursy i akcje prywatnych firm pomogły skoczyć trochę wyżej. Stąd wkurza mnie mit krwiożerczego kapitalisty 🙂 Ten konkurs też wspierają prywatne firmy – Nestle, budimex, mediacap. Więc  po prostu weź udział i napisz mi o tym w komentarzu. Pomyślałam sobie, że ten blog ma całkiem ładny zasięg – 200 tysięcy osób w miesiącu. Zgłoszenie, które najbardziej mi się spodoba będzie promowane na tym blogu i będę zachęcała do głosowania na… być może Ciebie? Możesz już dzisiaj dodać stronę do wyjątków w adblocku, bo myślę o małym bannerku dla osoby, której będę chciała pomóc zachęcając do głosów ;).
Na sobie mam: marynarka (klik) i apaszka (klik).
Za dzisiejsze słownictwo przepraszam, ale czasami wchodzę na fejsbukowe profile dawnych kolegów i koleżanek. Mam kolegę, który wygląda dzisiaj na 40 lat, a ma jak ja – 25. Spokojne życie robotnika nie jest niczym złym. Ale gdyby w takiego Wojtka czy Tomka ktoś kiedyś uwierzył i dał mu szansę, gdyby nie musieli się spóźniać na matematykę i zgarniać jedynek, bo chcieli zjeść ciepły obiad… Gdyby nauczyciele nie wstawiali im jedynek za brak podręcznika i zeszytu ćwiczeń, którego matka nie mogła kupić bo zalega z rachunkami… Gdyby ktoś podał im rękę… Nie żałuję ani jednego wypracowania, które napisałam lub “zaczęłam” za kolegów, bo nauczycielom prościej było oceniać, niż wesprzeć. Ani jednego.
Staram się czytać wiadomości do Was i maile… czasami też potrzebujecie wyciągniętej ręki. Ten konkurs jest taką pomocną dłonią. Proszę, przyjmij ją.
To jak, startujesz?
Zgłoś się już dzisiaj!
Nie startujesz? Podeślij komuś 🙂
TO NIE JEST TEKST SPONSOROWANY.
*Przy okazji polecam raport Ubóstwo dzieci w Polsce
Na marginesie – nie ma żadnej partii politycznej, z którą zgadzam się w przynajmniej 75%, to jest – łączącej święte prawo do własności, wolności i indywidualności, równe, a nie progresywne podatki z luźnym podejściem do kościoła, tolerancją (ale nie promowaniem dewiacji) i kosmopolityzmem (ale bez odcinania się od korzeni).
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dostałam list z Hogwartu, jest mi zimno i zmiażdżone jaja [TYGODNIK]
Prosty sposób na tabliczkę mnożenia i 5 tysięcy na Twoje marzenie