Instagram has returned invalid data.

Dostałam list z Hogwartu, jest mi zimno i zmiażdżone jaja [TYGODNIK]

Nie opublikowałam tego tygodnika wczoraj, chociaż chciałam. Prawdę mówiąc – byłam skłonna zarwać nockę by to zrobić, ale potem opamiętałam się – nie jestem cyborgiem.

Relacja z tego tygodnia będzie średnio ciekawa. Dzień w bibliotece, a potem pierwsze w tym semestrze zajęcia ze studentami. Organizacyjne, więc całkiem okej, ale w ten sposób mam jeden dzień w plecy jeśli chodzi o swoją pracę.
Krótko mówiąc – cały ten porywający tydzień upłynął mi na żonglowaniu praca-życie-uczelnia-blog. Jak zawsze – któraś z piłeczek musiała wypaść mi z rąk. A jak żongluje się jajkami, to robi się bałagan.
Krótko mówiąc – rypło mi się trochę zdrowie, chociaż i jem rozgrzewająco i ćwiczę i robię wszystko co trzeba. Oczywiście jest nieporównywalnie lepiej niż bywało kiedyś. Nie dopuszczam do bakteryjnych historii w płucach, ale mam takie geny, że mam w nich coś przypominającego białko jaja kurzego i potwornie źle mi się oddycha.
Zwariuję z braku tego słońca. Ani jednego słonecznego dnia! Ostatnio koleżanka tłumaczyła mi z hiszpańskiego artykuł naukowy potwierdzający to, co czuję jeśli chodzi o witaminę D przy mojej chorobie . Czuję się jak kalkulator, któremu siadły baterie, więc działa na słońce. Sęk w tym, że od jakiegoś czasu same chmury. Muszę jakoś dotrwać do listopada i Cypru. Inaczej chyba zwariuję. Widzę ogromną różnicę w tym jak funkcjonuję latem, a jak działam zimą. Ale nie ma co narzekać, trzeba zakasać rękawy i robić wszystko, by to jakoś przezwyciężyć. Jak rzekł mój ulubieniec – szczęście czuje się pokonując opór, a  człowiek jest czymś, co pokonanym być powinno. No to pokonam to w sobie,  woli mi nie brak! 😀
Nie mam pojęcia JAK to się dzieje, ale zawsze gdy rypie mi się zdrowie, moje włosy zaczynają wyglądać jak… o daruję sobie porównania, ale sami widzicie. Po-ra-żka. 
Na blogu w tym tygodniu wiele. W myśl zasady – im więcej masz obowiązków, tym więcej robisz ;).

Jak zrobić najlepsze nuggetsy? + TRIKI

– jestem szczęśliwa, że spróbowaliście je zrobić! Chcielibyście widzieć minę mojej mamy, gdy odczytała komentarze o tym, że to czyjeś najlepsze nuggetsy w życiu. Ja gotować lubię, ale nie umiem. Umiem coś odtworzyć, a kombinowanie własnych przepisów to długi i żmudny proces. Mam pewne wyuczone schematy i ulubione działania, ale to jak różnica między graniem cudzych piosenek a tworzeniem własnych kompozycji. Za to moja mama zawsze wie co jak połączyć, jak uratować przesoloną zupę i jak wykorzystać ziemniaki, które zostały z obiadu. Ten przepis to też Jej sprawka! ;-).
Temat podsunięty przez czytającą tego bloga Iwoną:
gościnny tekst Moniki:
Patrzę na powyższą listę i zastanawiam się, czy rzeczywiście nie jestem cyborgiem. O mamo!
Zdjęć z tygodnia i prywatnych spraw zamieszczać na blogu konsekwentnie nie chcę, ale… muszę zamieścić małe ostrzeżenie:
Brak makijażu i mina “starczy już tych zdjęć!” 😀 Buty są cudne, wybrane w Polsce, stacjonarnie, o tutaj. I golf uwielbiam i spódniczkę i płaszcz z kołnierzem i zakolanówki. Serio, bardzo staram się polubić jesień, kocyki, rozgrzewające potrawy, herbatki i czytanie artykułów naukowych książek. Ale drobnostki doprowadzają mnie do szewskiej pasji.
Ta torebka. Jest. Straszna!
Okej, czego się spodziewałam ze zniżką 60% i w promo, ale jeśli planujecie zakupy – ta torebka na stronie wygląda inaczej.

Inne:
Wkrótce premiera nowej książki z serii Harry Potter. Początkowo nie czułam entuzjamu. Aż dostałam list z informacją, że zostałam przyjęta do Hogwartu. To to najpiękniejsza informacja PR jaką dostałam. Niestety z różnych przyczyn jednak nie spędzę weekendu w Warszawie, więc musiałam odmówić, ale… jeśli ktoś z Was chce, to są przewidziane super atrakcje. W Warszawie i nie tylko – wrzucam oficjalną informację dla prasy 😉

Ja nie przeczytałam nawet ostatniego tomu HP. Tak jak ostatniego tomu Sagi o Ludziach Lodu. I wielu, wielu innych. Chyba mam jakiś problem z definitywnym końcem czegoś.

Przy okazji – jestem też osobą, która za dużo myśli! W piątek potwornie nie chciało mi się jechać na uczelnię. Rano bolał mnie brzuch, co uznałam za znak – że doktorat nie jest dla mnie. Że może i zajęcia rozwijające. Ale jednak zamknięte cztery ściany. Piątek. Że to, że tamto. Chałupnicza psychoanaliza, rozpracowywanie swoich problemów, podświadomej niechęci do całej tej zabawy a co się okazało?
W lidlu i biedronce nie było mieszanki warzyw chińskich. Kupiłam w innym sklepie. Chyba były rozmrażane.
Wszyscy którzy to jedli zdychali na ból brzucha 🙁

Takie proste rozwiązanie, a ja szukałam takich głębokich sensów za moim bólem brzucha 😀
Jestem osobą, która na matmie rozwiązywała zadania na szóstkę albo z gwiazdką, a przejeżdżała się na najprostszych. Łącznie z moim popisowym dwa minus dwa równa się minus dwa na końcu zadania na próbnej maturze.
Typowa Ania :-).

Ten tygodnik jest trochę nudny. Mam za to całe mnóstwo wartościowych linków, by było co poczytać 😉

  1. Skąd stać mnie na podróże – czytałam z zaciekawieniem jako inspirację 🙂
  2. Kolejny skandal pedofilski w naszym kościele – oburza mnie to jak mało co.
  3. Kiedy wejdziesz między wrony – rzadko przyjmuję czytelników do znajomych na fejsie. Przyjęcie Dobrawy było cudowną decyzją – udostępniane przez nią linki ciągle mnie inspirują <3 Napisany przez nią tekst przywraca mi wiarę w samodzielnie myślenie.
  4. Najwyższa pora przestać się chwalić brakiem pieniędzy – genialny tekst u Asi. tak bardzo punkt, że nie wiem jak Was zachęcić.
  5. Zasługujesz na bogactwo i dobrobyt – mój staaaary tekst
  6. Smartchwatch za 50 zł?
  7. Intrygujące ubrania z najfajniejszego materiału tej jesieni
  8. Aplikacja squid – sama dostarcza ciekawych treści do poczytania. Idealna do autobusu!
  9. Inne przepisy na zupę dyniową
Na koniec dwa filmy – również podesłane – akustyczna wersja We Are the Champions – oczywiście się poryczałam

Ten głos miażdży wszystko.

I genialny filmik podsumowujący cały ten hejt na dziewczyny które się malują i na te, które się nie malują <3

Na dziś to tyle, jeśli doczytaliście do końca – w tekście konkursowym zdążyły się pewnie pojawić wyniki konkursu z marką Soraya. Zapraszam!

Na dniach dwa kolejne konkursy. Jeden z bonem na ubrania (więc byłoby miło czasem kliknąć w jakiś link do torebki czy czegoś innego, wtedy łatwiej mi załatwiać dla Was bony ;-)) a drugi też z bonem… ale to wiedzą śledzący mnie na snapku.

Miłego dnia!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Pikantna zupa dyniowa z lazurem i czarnuszką
Dostałam list z Hogwartu, jest mi zimno i zmiażdżone jaja [TYGODNIK]