Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Ambasada Korei, ząb złamany na bułce i pierwszy mandat w życiu [TYGODNIK]

Gdybym miała podsumować ten tydzień, na jednym tchu wymieniłabym – wróciłam z Poznania prosto na seminarium doktorskie, pracowałam, byłam na spotkaniu w Ambasadzie Korei, w showroomie Barbie, kuchni Homemade, ulubionym hotelu w Warszawie. Tchu mi zabrakło, więc jadę drugim zdaniem – dostałam pierwszy mandat w życiu, złamałam ząb na bułce, byłam na spotkaniu polskiej marki kosmetycznej, u fryzjera, robiłam rzęsy 1:1 i drugi zabieg depilacji laserowej. Do tego zaliczyłam grilla, spotkałam się z Martą, jeszcze jedną Martą, Marią, Dorotą i Aleksandrą. Plus typowe aktywności tygodnia, których już nie dam rady wymienić :).
Krótko mówiąc – gdyby nie snapchat , musiałabym w tygodniku o tym wszystkim pisać, a za bardzo się nie da. Od kiedy nagrywam snapy, namawiacie mnie na vlogi albo youtube. W tym momencie nie ogarniam nawet bloga tak jakbym chciała! Ale coś w tym jest. Szybciej jest mi skomentować coś na szybko na snapie, niż pisać o tym status. Zasięgi na fejsie są straszne, duża ilość zdjęć na instagramie irytuje… minusem snapa jest oczywiście konieczność śledzenia kolejnego medium, ale szczerze?
Od kiedy ostatecznie przekonałam się do snapa, nie spędzam wcale więcej czasu w internecie. Po prostu mniej jestem na instagramie czy fejsie ;-).
Ok, po kolei – bo powinnam teraz robić prezentację o moim problemie badawczym na sesję doktorantów. Jakoś wyżej na liście priorytetów mam bloga. Dlaczego? O tym za moment!
W poniedziałek prosto z Poznania  wracałam z walizką na uczelnię. Nie chcę już komentować przygody z pociągiem, bo było na fejsie 😀

Koszmar :). Jakoś się na uczelnię (z pomocą TAXI) dokulałam z wielkim opóźnieniem a potem z momentu “chyba-chcę-rzucić-ten-doktorat” znowu się mega zajarałam tematem (tak, to mało naukowe słownictwo, ale hej – jesteśmy na prywatnym blogu ;)). Ogólnie mam wątpliwości związane głównie z moim czasem – robię tyyyyyyyyyyyle rzeczy że nie jestem w stanie poświęcić odpowiedniej uwagi uczelni. Całe szczęście że w tym semestrze nie prowadziłam zajęć konwersatoryjnych ;-).
Potem typowa praca, praca, praca – w międzyczasie fryzjer i rzęsy 1:1. Jak to ogarnęłam? Och, słuchałam podcastów będąc na rzęsach i prawdę mówiąc – cała ta akcja kosztowała mnie kawałek snu – musiałam nadgonić pracę w nocy :).
Serce mi stanęło gdy znalazłam w bułce połowę swojego zęba…

Ale ponownie – Wasze historie dodały mi otuchy, że nie ja jedna jestem taką agentką.

Ledwo w poniedziałek wróciłam do domu, we wtorek i środę nadrobiłam kilka zaległości, a w czwartek rano ruszyłam do Warszawy!
Spotkałam się z Dorotą:

Jej historię przeczytacie tutaj, a potem ruszyłam na bardzo fajne spotkanie ;). Możliwość próbowania jedzeniaaa (kocham jeść) i zobaczenia świata Barbie…cóż, dwa marzenia z dzieciństwa ;-). Ale o tym na instagramie  tu i tu  – powielać nie będę.

A potem jeszcze spotkałam się z Martą z urodaiwlosy, którą poznałam dopiero w czwartek! ;). Spałyśmy razem [to źle brzmi] w tym samym hotelu (wiadomo że Sound Garden) i następnego dnia miałyśmy przygodę o kryptonimie Ambasada Korei.
Ale najpierw w całej Warszawie szukałyśmy dobrego miejsca by zjeść…a potem wypić piwo. Nie wyszło tak jak planowałyśmy ;-).

Kryptonim Korea? Na polski rynek wchodzą kosmetyki koreańskie, więc z Korei przylecieli ważni partnerzy biznesowi dla naszego kraju. Było ciekawie ;-).

Poza wystąpieniem jakieś kobiety [dr czy tam dr po habilitacji] z uczelni, która robiła Koreańczykom wykład o tym… czym jest kosmetyk.
Hmmm, zakładam że główni gracze na koreańskim rynku beauty nie wiedzą 😀 LOL ;-).
Ale reszta na plus. Na zdjęciu autorka znanej w Polsce książki “Sekrety urody Koreanek”. Przeurocza.

Co zrobić gdy zaskoczy Cię deszcz? Wpaść w grupę Azjatów i uśmiechnąć się gdy ktoś wyciąga ajfona by cyknąć sobie z tobą selfie. Nie ogarniam tej sytuacji, ale co miałam zrobić? 😀

Miałam też przejąć instagram Sound Garden Hotel ale wyszło mi słabo przez splot pierdyliarda wydarzeń i nadmiar wrażeń w tym tygodniu. Gdy pożegnałam Martę, zaliczyłam jeszcze szybką depilację laserową , spotkałam się z drugą Martą i muszę w tym miejscu coś powiedzieć – niektórzy się dziwią, że spotykam się normalnie także z czytelnikami albo osobami, które prowadzą mało popularne blogi. Dziwi mnie, że to dziwi! A potem myślę, że rzeczywiście jest trochę coś takiego, że olewa się mniejszych twórców i w sumie to jest trochę przykre :(.

Mniejsza o to! Dostałam też mandat! Cała, pełna emocji historia tutaj, chociaż moja mina na snapie pewnie była jeszcze bardziej ciekawa ;-).

W sobotę czekało mnie niesamowite spotkanie z pewną polską marką kosmetyczną. Ale o tym więcej innym razem ;-).

Na blogu pisałam o:

Poznań – gdzie spać, gdzie zjeść, co zobaczyć

przypomniałam też swój starszy tekst:
A co wyszperałam w innych zakątkach sieci?
zdjęcie autorstwa Marty :).
Ok, dzisiaj przez cały tekst przewinęło się tyle linków, że pewnie każdy jeden będzie miał mało odsłon (jest u mnie taka prawidłowość, że im więcej treści tym mniej czytacie ;-)), ale chciałam powiedzieć, że…
ostatnio to ja potrzebowałam Waszej motywacji.
Chciałabym pisać na blogu więcej, ale…
co ja będę mówić, piosenka oddaje więcej niż milion słów:

I don’t want to miss a Thing.

Czuję się fizycznie duuużo lepiej. Praktycznie mało odczuwam swoją chorobę. Po tym jak świetnie oddychało mi się we Włoszech [dużo lepszy klimat dla moich oskrzeli] nabrałam wielkiego apetytu na życie. Jeszcze mocniej cisnę z imbirem i innymi sposobami na zdrowie. Chcę chłonąć życie i… znowu piosenka –
I want it all

Bez owijania w bawełnę – mam wrażenie, że napisałam już wszystko co najważniejsze jeśli chodzi o rozwój osobisty. Zasady, które naprawdę robią różnicę – nic więcej nie wymyślę. Po prostu – jestem bardzo szczęśliwa w miejscu w którym jestem a kiedy jestem zła, to tylko chwilowo – z niemocy, wkurzenia albo z powodu mandatu. Tak generalnie to jestem bardzo szczęśliwa.

Ale mój blog pomaga innym. Bardzo.
Nie mówię tu nawet o tym, że afiliacje i inne reklamy oprócz kosztów blogowania, pomagają mi…pomagać innym. [pisałam o tym tutaj i tutaj]. Ale mój blog działa też na inne sfery życia – mój tekst o anemii pojawił się na profilu Wiem co jem.
Gdy przeczytałam komentarze osób potwierdzających że kiedyś trafiły na mój post… poczułam się niesamowicie szczęśliwa :).

_______

Powiem tak – ambitna tematyka jest spoko. Tyle, że to znowu leci w stereotypy – że moje życie składa się tylko z niej. A przecież oprócz problemów ekonomicznych i gospodarczych, mojego rozwoju naukowego interesuje mnie też to jak pomalować paznokcie by czuć się fajnie, przepis na dobre ciasteczka i inne takie “mało ambitne”.

Chciałabym pisać więcej także o takich rzeczach, jednocześnie nie rezygnując z rozwoju.

Dlatego też w momencie gdy miałam kryzys blogowy, to te snapy mi pomogły!

Zapraszam na krótki snap-mix moich snapów i tych, które mi wysyłacie.
DZIĘKUJĘ! :*

I wiecie co jest najciekawsze? Że mało kogo ściągnął tu rozwój (pamiętam oburzenie czytelników gdy wprowadzałam rozwojowe czwartki :DD). Większość osób piszących mi wiadomości trafiła tu “przypadkiem”. Czytając coś o włosach, albo jakiejś książce czy szukając przepisu na rosół. A potem została, poklikała w ten rozwój i zaczęła coś zmieniać. I to jest chyba dobry trop dla mnie – moją misją jest zarazić rozwojem i samodoskonaleniem tych, którzy jeszcze nie wiedzą że chcą zmian w swoim życiu [a zatem nie szukają takich treści]. Tych, którzy w pierwszym odruchu pomyślą “co ona wygaduje?”, ale potem za jakiś czas pomyślą “a co mi tam!” i spróbują.

I to jest wtedy wielki sukces.
Ostatnio czytając Wasze snapy ciągle ryczałam ze wzruszenia – właśnie po to zrobiłam sobie rzęsy 😀

Dziękuję za niesamowitego kopa do działania!!! Jesteście najlepsi!

A teraz czeka mnie jeszcze jeden egzamin-zaliczenie projektu i sesja doktorantów. Będzie ciężko, zatem zabieram się za działanie. Chciałam tylko napisać jeszcze takie jedno wielkie DZIĘKUJĘ!

I nawet nie wiecie jak się cieszę, że przekonałam się do snapchata! Mam kontakt z tą częścią osób, która chce pisać bardziej prywatnie. Wy poznajecie mnie (i te moje przydługie pogadanki…;-)), ja poznaję Was… niesamowite uczucie.

Zapraszam na snapa : aniamaluje 
 I jeszcze raz takie wielkie, przeogromne DZIĘKUJĘ!

Po sesji doktorantów trochę odpocznę, znowu zabiorę się do Warszawy, ogarnę ostatnie zaliczenie na studia (z metodologii ilościowej mam pięć, jupi!) i rzucę wszystkie inne aktywności zarobkowe i zawodowe robiąc sobie urlop by skupić się na sobie i blogu.

Taki jest plan.

Wpis nie ma ładu i składu, ale co tam ;-).

Buziaki!

Psst! Tak wiem, to kolejny tekst, którego nie ma jak skomentować – ale możesz mi napisać w jaki sposób udało Ci się za pierwszym razem trafić na “Aniamaluje” 😉

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
O ładnych dziewczynach uważanych za głupie
Ambasada Korei, ząb złamany na bułce i pierwszy mandat w życiu [TYGODNIK]