Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Ambasada Korei, ząb złamany na bułce i pierwszy mandat w życiu [TYGODNIK]

Gdybym miała podsumować ten tydzień, na jednym tchu wymieniłabym – wróciłam z Poznania prosto na seminarium doktorskie, pracowałam, byłam na spotkaniu w Ambasadzie Korei, w showroomie Barbie, kuchni Homemade, ulubionym hotelu w Warszawie. Tchu mi zabrakło, więc jadę drugim zdaniem – dostałam pierwszy mandat w życiu, złamałam ząb na bułce, byłam na spotkaniu polskiej marki kosmetycznej, u fryzjera, robiłam rzęsy 1:1 i drugi zabieg depilacji laserowej. Do tego zaliczyłam grilla, spotkałam się z Martą, jeszcze jedną Martą, Marią, Dorotą i Aleksandrą. Plus typowe aktywności tygodnia, których już nie dam rady wymienić :).
Krótko mówiąc – gdyby nie snapchat , musiałabym w tygodniku o tym wszystkim pisać, a za bardzo się nie da. Od kiedy nagrywam snapy, namawiacie mnie na vlogi albo youtube. W tym momencie nie ogarniam nawet bloga tak jakbym chciała! Ale coś w tym jest. Szybciej jest mi skomentować coś na szybko na snapie, niż pisać o tym status. Zasięgi na fejsie są straszne, duża ilość zdjęć na instagramie irytuje… minusem snapa jest oczywiście konieczność śledzenia kolejnego medium, ale szczerze?
Od kiedy ostatecznie przekonałam się do snapa, nie spędzam wcale więcej czasu w internecie. Po prostu mniej jestem na instagramie czy fejsie ;-).
Ok, po kolei – bo powinnam teraz robić prezentację o moim problemie badawczym na sesję doktorantów. Jakoś wyżej na liście priorytetów mam bloga. Dlaczego? O tym za moment!
W poniedziałek prosto z Poznania  wracałam z walizką na uczelnię. Nie chcę już komentować przygody z pociągiem, bo było na fejsie 😀

Koszmar :). Jakoś się na uczelnię (z pomocą TAXI) dokulałam z wielkim opóźnieniem a potem z momentu “chyba-chcę-rzucić-ten-doktorat” znowu się mega zajarałam tematem (tak, to mało naukowe słownictwo, ale hej – jesteśmy na prywatnym blogu ;)). Ogólnie mam wątpliwości związane głównie z moim czasem – robię tyyyyyyyyyyyle rzeczy że nie jestem w stanie poświęcić odpowiedniej uwagi uczelni. Całe szczęście że w tym semestrze nie prowadziłam zajęć konwersatoryjnych ;-).
Potem typowa praca, praca, praca – w międzyczasie fryzjer i rzęsy 1:1. Jak to ogarnęłam? Och, słuchałam podcastów będąc na rzęsach i prawdę mówiąc – cała ta akcja kosztowała mnie kawałek snu – musiałam nadgonić pracę w nocy :).
Serce mi stanęło gdy znalazłam w bułce połowę swojego zęba…

Ale ponownie – Wasze historie dodały mi otuchy, że nie ja jedna jestem taką agentką.

Ledwo w poniedziałek wróciłam do domu, we wtorek i środę nadrobiłam kilka zaległości, a w czwartek rano ruszyłam do Warszawy!
Spotkałam się z Dorotą:

Jej historię przeczytacie tutaj, a potem ruszyłam na bardzo fajne spotkanie ;). Możliwość próbowania jedzeniaaa (kocham jeść) i zobaczenia świata Barbie…cóż, dwa marzenia z dzieciństwa ;-). Ale o tym na instagramie  tu i tu  – powielać nie będę.

A potem jeszcze spotkałam się z Martą z urodaiwlosy, którą poznałam dopiero w czwartek! ;). Spałyśmy razem [to źle brzmi] w tym samym hotelu (wiadomo że Sound Garden) i następnego dnia miałyśmy przygodę o kryptonimie Ambasada Korei.
Ale najpierw w całej Warszawie szukałyśmy dobrego miejsca by zjeść…a potem wypić piwo. Nie wyszło tak jak planowałyśmy ;-).

Kryptonim Korea? Na polski rynek wchodzą kosmetyki koreańskie, więc z Korei przylecieli ważni partnerzy biznesowi dla naszego kraju. Było ciekawie ;-).

Poza wystąpieniem jakieś kobiety [dr czy tam dr po habilitacji] z uczelni, która robiła Koreańczykom wykład o tym… czym jest kosmetyk.
Hmmm, zakładam że główni gracze na koreańskim rynku beauty nie wiedzą 😀 LOL ;-).
Ale reszta na plus. Na zdjęciu autorka znanej w Polsce książki “Sekrety urody Koreanek”. Przeurocza.

Co zrobić gdy zaskoczy Cię deszcz? Wpaść w grupę Azjatów i uśmiechnąć się gdy ktoś wyciąga ajfona by cyknąć sobie z tobą selfie. Nie ogarniam tej sytuacji, ale co miałam zrobić? 😀

Miałam też przejąć instagram Sound Garden Hotel ale wyszło mi słabo przez splot pierdyliarda wydarzeń i nadmiar wrażeń w tym tygodniu. Gdy pożegnałam Martę, zaliczyłam jeszcze szybką depilację laserową , spotkałam się z drugą Martą i muszę w tym miejscu coś powiedzieć – niektórzy się dziwią, że spotykam się normalnie także z czytelnikami albo osobami, które prowadzą mało popularne blogi. Dziwi mnie, że to dziwi! A potem myślę, że rzeczywiście jest trochę coś takiego, że olewa się mniejszych twórców i w sumie to jest trochę przykre :(.

Mniejsza o to! Dostałam też mandat! Cała, pełna emocji historia tutaj, chociaż moja mina na snapie pewnie była jeszcze bardziej ciekawa ;-).

W sobotę czekało mnie niesamowite spotkanie z pewną polską marką kosmetyczną. Ale o tym więcej innym razem ;-).

Na blogu pisałam o:

Poznań – gdzie spać, gdzie zjeść, co zobaczyć

przypomniałam też swój starszy tekst:
A co wyszperałam w innych zakątkach sieci?
zdjęcie autorstwa Marty :).
Ok, dzisiaj przez cały tekst przewinęło się tyle linków, że pewnie każdy jeden będzie miał mało odsłon (jest u mnie taka prawidłowość, że im więcej treści tym mniej czytacie ;-)), ale chciałam powiedzieć, że…
ostatnio to ja potrzebowałam Waszej motywacji.
Chciałabym pisać na blogu więcej, ale…
co ja będę mówić, piosenka oddaje więcej niż milion słów:

I don’t want to miss a Thing.

Czuję się fizycznie duuużo lepiej. Praktycznie mało odczuwam swoją chorobę. Po tym jak świetnie oddychało mi się we Włoszech [dużo lepszy klimat dla moich oskrzeli] nabrałam wielkiego apetytu na życie. Jeszcze mocniej cisnę z imbirem i innymi sposobami na zdrowie. Chcę chłonąć życie i… znowu piosenka –
I want it all

Bez owijania w bawełnę – mam wrażenie, że napisałam już wszystko co najważniejsze jeśli chodzi o rozwój osobisty. Zasady, które naprawdę robią różnicę – nic więcej nie wymyślę. Po prostu – jestem bardzo szczęśliwa w miejscu w którym jestem a kiedy jestem zła, to tylko chwilowo – z niemocy, wkurzenia albo z powodu mandatu. Tak generalnie to jestem bardzo szczęśliwa.

Ale mój blog pomaga innym. Bardzo.
Nie mówię tu nawet o tym, że afiliacje i inne reklamy oprócz kosztów blogowania, pomagają mi…pomagać innym. [pisałam o tym tutaj i tutaj]. Ale mój blog działa też na inne sfery życia – mój tekst o anemii pojawił się na profilu Wiem co jem.
Gdy przeczytałam komentarze osób potwierdzających że kiedyś trafiły na mój post… poczułam się niesamowicie szczęśliwa :).

_______

Powiem tak – ambitna tematyka jest spoko. Tyle, że to znowu leci w stereotypy – że moje życie składa się tylko z niej. A przecież oprócz problemów ekonomicznych i gospodarczych, mojego rozwoju naukowego interesuje mnie też to jak pomalować paznokcie by czuć się fajnie, przepis na dobre ciasteczka i inne takie “mało ambitne”.

Chciałabym pisać więcej także o takich rzeczach, jednocześnie nie rezygnując z rozwoju.

Dlatego też w momencie gdy miałam kryzys blogowy, to te snapy mi pomogły!

Zapraszam na krótki snap-mix moich snapów i tych, które mi wysyłacie.
DZIĘKUJĘ! :*

I wiecie co jest najciekawsze? Że mało kogo ściągnął tu rozwój (pamiętam oburzenie czytelników gdy wprowadzałam rozwojowe czwartki :DD). Większość osób piszących mi wiadomości trafiła tu “przypadkiem”. Czytając coś o włosach, albo jakiejś książce czy szukając przepisu na rosół. A potem została, poklikała w ten rozwój i zaczęła coś zmieniać. I to jest chyba dobry trop dla mnie – moją misją jest zarazić rozwojem i samodoskonaleniem tych, którzy jeszcze nie wiedzą że chcą zmian w swoim życiu [a zatem nie szukają takich treści]. Tych, którzy w pierwszym odruchu pomyślą “co ona wygaduje?”, ale potem za jakiś czas pomyślą “a co mi tam!” i spróbują.

I to jest wtedy wielki sukces.
Ostatnio czytając Wasze snapy ciągle ryczałam ze wzruszenia – właśnie po to zrobiłam sobie rzęsy 😀

Dziękuję za niesamowitego kopa do działania!!! Jesteście najlepsi!

A teraz czeka mnie jeszcze jeden egzamin-zaliczenie projektu i sesja doktorantów. Będzie ciężko, zatem zabieram się za działanie. Chciałam tylko napisać jeszcze takie jedno wielkie DZIĘKUJĘ!

I nawet nie wiecie jak się cieszę, że przekonałam się do snapchata! Mam kontakt z tą częścią osób, która chce pisać bardziej prywatnie. Wy poznajecie mnie (i te moje przydługie pogadanki…;-)), ja poznaję Was… niesamowite uczucie.

Zapraszam na snapa : aniamaluje 
 I jeszcze raz takie wielkie, przeogromne DZIĘKUJĘ!

Po sesji doktorantów trochę odpocznę, znowu zabiorę się do Warszawy, ogarnę ostatnie zaliczenie na studia (z metodologii ilościowej mam pięć, jupi!) i rzucę wszystkie inne aktywności zarobkowe i zawodowe robiąc sobie urlop by skupić się na sobie i blogu.

Taki jest plan.

Wpis nie ma ładu i składu, ale co tam ;-).

Buziaki!

Psst! Tak wiem, to kolejny tekst, którego nie ma jak skomentować – ale możesz mi napisać w jaki sposób udało Ci się za pierwszym razem trafić na “Aniamaluje” 😉

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
O ładnych dziewczynach uważanych za głupie
Ambasada Korei, ząb złamany na bułce i pierwszy mandat w życiu [TYGODNIK]