Jak za pomocą prostej metody zminimalizować życiowe błędy? + darmowe arkusze do druku

Każdy człowiek popełnia błędy, ale nie każdy wyciąga z nich wnioski. Ja od pewnego czasu staram się minimalizować ryzyko głupich wyborów z ciągiem konsekwencji, poprzez działania zapobiegawcze i naprawcze.

Tworzę sobie w tym celu specjalne scenariusze. Czasami to takie krok po kroku, co robić w konkretnych sytuacjach (np. co spakować do walizki, co zrobić gdy bierze mnie przeziębienie), innym razem seria pytań do samej siebie. Takich szczerych. To drugie (niestety!) wciąż jest mi potrzebne, bo czasami trudno oprzeć się pokusie.
Każdy ma jakieś swoje wartości i swoją filozofię. Nie wyobrażam sobie wegetarianki promującej na swoim blogu kulinarnym mięsa od jakiegoś super producenta ani siebie głosującej na Zandberga. Niestety czasami to co myślę o sobie samej i moje twarde zasady bywają wystawiane na próby. I następuje zdziwienie. Bo naprawdę nie spodziewałabym się czegoś po sobie.
Był taki moment, że nie miałam wolnych środków a bardzo chciałam “coś”. Nazwijmy to tak umownie. Ciężką pracą mogłabym to “coś” zdobyć, jednocześnie zdobywając się na pewne wyrzeczenia. A potem pojawiła się cała masa propozycji wystawiających mnie na wielkie próby. Producent beznadziejnych środków na odchudzanie chciał podjąć ze mną współpracę na tym blogu. Za bardzo ładny hajs. Taki, że nie musiałabym wyrzeczeń ani ciężkiej pracy. A ja złapałam się na tym, że się zastanawiam. Nie odrzucam od razu, nie mówię nie. Zastanawiałam się.
Zaskoczyło mnie to. Zawsze byłam konsekwentna w swoich decyzjach i trzymałam się swoich poglądów mocno.
Wymyśliłam więc sobie całe zestawy pytań, na które muszę odpowiedzieć twierdząco by się czegoś podjąć. 
Dotyczą spraw ważnych i mniej ważnych. I bardzo cieszę się, gdy jakiś skrypt przestaje mi być potrzebny.
Np. kiedyś przed publikacją czegokolwiek na blogu, zadawałam sobie pytania: 
I na tej podstawie decydowałam czy coś powinno być opublikowane czy nie. Tych pytań było trochę więcej, np. rewelacyjnie działa na mnie fakt, że mojego bloga oraz wszystkie komentarze czytają moi rodzice ;). 
Polecam w tym kontekście takie pytania jak:
Wyobraź sobie, że twój tekst przeczyta szef. Czy nadal chcesz go opublikować?
A ta koleżanka, która Cię nie lubi?
Sąsiadka z naprzeciwka?
I tak dalej.
W necie łatwo zapomnieć, że zobaczyć i przeczytać mogą to wszyscy, także osoby o złych intencjach.
Skrypty sprawdzają się też w codziennych sytuacjach. W google keep mam specjalną listę z tym, co wrzucić do walizki na kilka dni. Opcja stawiania ptaszków przy spakowanych rzeczach sprawdza się rewelacyjnie. 
Posiadam też listę na nastrój “coś bym zjadła…ale nie wiem co”. Ten rodzaj humoru potrafi mnie nieźle wkurzyć, więc stworzyłam sobie praktyczną kartkę z propozycjami potraw i przekąsek rozwiązujących ten problem. Jak ją stworzyłam? Przypominając sobie co ukoiło mój apetyt w podobnych sytuacjach wcześniej.
Zatem mam wymienione kanapki z szynką i majonezem, koreczki śledziowe, muffinki maślane z białą czekoladę, hummus pomoidorowy, kopytka ze skwarkami i inne.
Tak, to może brzmieć dziecinnie, ale w chwilach paniki potrzeba mi jasnej instrukcji, bo najbardziej oczywiste rozwiązania mi umykają. To coś jak instrukcja na wypadek wodowania w samolocie.
Tak, wiem. To się wydaje głupie, ale działa rewelacyjnie.
Oczywiście niektóre skrypty przerabiam w głowie, inne mam zapisane w notesie na swój chaotyczny sposób (ciekawostka – często piszę skrótami, czyli bez samogłosek, np. pomysły na obd (obiad), zkp (zakupy) 😀 Taki mój mały świr.
Czasami tworzę sobie arkusz za pomocą takich stron jak canva czy easel.ly. Niektóre checklisty mam wydrukowane i zalaminowane. Stawiam ptaszki pisakiem a potem zmazuję na mokro i ten sam arkusz wykorzystują ponownie.
Moja ulubiona to “czy na pewno chcę opuścić ten trening?”. No i gdy wychodzi, że wcale nie chcę to świadomość że robię źle działa na mnie motywująco. Przykładowe pytania z tej listy:
– Czy jutro będę zadowolona z tej decyzji?
– Czy jeśli będą mnie jutro nawalać płuca, to mam prawo się na to skarżyć, skoro zamierzam przestać o nie walczyć?
– Czy NAPRAWDĘ nie znajdę siły na kilka minut wysiłku?
– Czy chcę mieć cellulit na tyłku?
Jak tworzyć takie listy? Poprzez zadawanie sobie bardzo szczerych pytań oraz analogie do podobnych zdarzeń z przeszłości. Mam też listę na wypadek przeziębienia i nagłej niespodzianki na twarzy. Dla przykładu – zdarzyło mi się zapomnieć o istnieniu maści ichtiolowej na ropne gule i szukać w internecie jakiegoś sposobu na bolące niespodzianki. Jakie było moje zdziwienie, gdy wyszukiwarka wypluła mi własnego bloga! 😀
Niżej widzicie przykładowe skrypty. Osobiście polecam tworzyć je w bullet journal (jeśli ktoś lubi) notesie, albo stworzenie sobie własnych arkuszy. Jeśli jednak ktoś ma ochotę pobrać plik .pdf z moimi, to wrzucam 6 stron (3 zapisane,t trzy do wpisania własnego tekstu) do wydruku za darmo.
Ponieważ poświęciłam czas na ich stworzenie, link do plików odblokuje zwykły lajk na fejsie (w oknie niżej). W razie problemów trzeba pozwolić na wyskakujące okienka, lub odświeżyć stronę.
[lock]
Super! Bardzo mi miło, że masz ochotę pobrać pliki :). 
Plik .pdf znajdziesz tutaj: https://goo.gl/OZOk03 po otworzeniu okna w prawym górnym rogu będziesz mógł go zapisać (strzałka w dół) lub wydrukować (ikona drukarki). Miłej zabawy! [/lock]

Dajcie znać co sądzicie o tej metodzie. Ja byłam zaskoczona że po tekście 25 dziwnych faktów o mnie w którym o niej wspomniałam, wyraziliście zainteresowanie wpisem na jej temat. 
Udanej niedzieli!




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o