Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

25 dziwnych faktów o mnie

Stuknęło mi wczoraj 25 lat, więc zapraszam na 25 faktów o mnie 🙂 Sama uwielbiam czytać takie wpisy o innych, więc z przyjemnością skrobnę dla Was kilka słów :).

1. Nie mam przekłutych uszu. Raz na jakiś czas mam ochotę iść i je przekłuć, a potem wycofuję się przed gabinetem. Za dzieciaka w jakiejś starej książce o chińskiej medycynie przeczytałam, że przez płatek przebiegają jakieś punkty, których lepiej nie przebijać. Jeśli coś mówią starożytni Chińczycy – ja to kupuję bez żadnych badań i racjonalnych argumentów. Dzięki ich ludowo przekazywanej wiedzy o imbirze, żyję dzisiaj bez sterydów. Ba! W ogóle żyję! Nasi uczeni dorośli do imbiru lata świetlne po Chińczykach. Bardzo pociąga mnie Tradcyjna Medycyna Chińska i ich filozofia. Ogólnie – dla mnie przymiotnik “chiński” to argument za, a nie przeciw. Uwielbiam też chińską gimnastykę (może niebawem o niej trochę napiszę, to dość kontrowersyjny temat). To w jakiejś książce o chińskim masażu we wstępie teoretycznym przeczytałam o podziale świata na cztery królestwa. Pierwsze z nich to królestwo roślin – celem roślin jest jedynie wzrost oraz życie. Drugie, to królestwo zwierząt, które również nie posiadają własnej woli, ich celem jest wypełnianie programu i reprodukcja. Trzecie to królestwo ludzkie – człowiek w odróżnieniu od zwierząt zastanawia się nad sobą i pragnie stawać się lepszy, a jeśli odczuwa pragnienie czegoś więcej, może dostrzec królestwo czwarte. Boże. Osoba z wyższego królestwa może dowolnie korzystać z energii niższego. Pamiętam, że bardzo mi się to kiedyś spodobało i zaczęłam interesować się religiami i filozofią. Przez te poszukiwania nie umiem dzisiaj przyjąć żadnego dogmatu.
2. Nie cierpię mądralińskich :D. Stąd gwiazdka przy starożytnych Chińczykach. Jak ktoś mi znowu powie, że starożytność odnosi się do Europy a Chiny czy Hawaje już nie, to trafia do wyjątkowego folderu ludzi na których reaguję podniesieniem jednej brwi.
3. Mam wyuczone unoszenie prawej brwi. Oglądałam kiedyś wszystkie odcinki Serialu sci-fi Stargate SG-1 Gwiezdne wrota (czasy liceum). Jeden z głównych bohaterów, Teal’c podnosił jedną brew mówiąc “indeed”. Ten gest wyrażał więcej niż tysiąc słów. Dzisiaj nie umiem tego opanować i brew żyje swoim życiem. Czasami zwracacie na to uwagę na snapie :).
4. Mówię cicho – z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że pracując z dziećmi skupiam tak na sobie ich uwagę. Drugi jest taki, że przy mojej chorobie mam wiecznie uczucie zatkanych uszu (od strony zatok) więc nie słyszę swojego głosu tak, jak powinnam.
5. Słabo słyszę – antybiotyk w dzieciństwie uszkodził mi słuch. Ponoć odwracalnie. Ponoć. Nie wyłapuję pewnych niuansów a traumatycznie wspominam nerwy pielęgniarek gdy podczas badania nie słyszałam różnicy między dźwiękiem wydawanym przez kroki a pukaniem do drzwi. Za to miło wspominam pierwszą w życiu jazdę windą – w tym samym szpitalu.
6. Beznadziejnie śpiewam – na studiach miałam rozmaite zajęcia muzyczne, które były dla mnie ogromnym testem wytrwałości i zapału. Wyuczenie się nut czy durnych kawałków na flecie – da się znieść. Grę na zakichanych klawesach, partytury – da się przeżyć. Nawet rozpisanie muzyki klasycznej na na instrumenty dla dzieci i dyrygowanie grupą jakoś przetrwałam (wybrałam Shostakovicha). Ale śpiewanie? Dramat! Przez cały rok słuchałam o tym, jaka to krzywda gdy nauczycielka zamiast śpiewać z dziećmi, puszcza im piosenki z CD. Gdy zaśpiewałam na zaliczenie, wykładowczyni powiedziała “lepiej jak pani będzie odtwarzała piosenki z płyty”. 
7. Uwielbiam kropki
Jestem maniaczką kropek. Groszki, grochy, białe,czarne – whatever. Uwielbiam 🙂
8. Mam patologiczną rodzinę
Nie tą najbliższą, ale dalej… ciężka patologia. Coś tylko ligę niżej niż Beatka z “Rolnik szuka żony”. Znam więc takie historie, że mogłabym napisać ze cztery bestsellery a każdy chwaliłby moją fantazję, chociaż te scenariusze niestety napisało życie. 
9. Nieustannie tyję i chudnę. O dwa rozmiary w jedną i drugą, czyli praktycznie cztery. 32-34 i 36-38. Generalnie jestem raczej pomiędzy 34 a 36, ale to pokłosie dawnego leczenia sterydami i kwestia mojej choroby. Zakładam wtedy luźne sukienki i tyle. Najbardziej widać to po mojej twarzy:
10. Nieustannie jestem posądzana o anoreksję albo bulimię. Przy mojej chorobie muszę dostarczać sobie bardzo dużo kcal (oddychanie to dla mnie wysiłek). Sztucznie pobudzam apetyt imbirem i ostrymi przyprawami, które przy okazji podkręcają metabolizm. Nie wiem co na to dietetyka – sprzedałam swoje sposoby kilku koleżankom, które z zazdrością patrzyły na pizzę z serowym brzegiem zagryzioną tortem i kanapki z majonezem, jedzone kompletnie bez wyrzutów sumienia. W tym co robię wytrwała tylko jedna z nich – jednak specyficzne przyprawy, woda z imbirem/pieprzem cayenne i kilka innych naturalnych dopalaczy+ruch fizyczny to praca na pół etatu. Koleżanka sobie chwali, ale to za mała próbka danych ;-).
11. Uwielbiam tworzyć teksty we współpracy z markami
Wybieram tylko takie marki, które pozwalają mi zakomunikować jakąś wartość dla Was. Przez to, że ktoś mi płaci za takie teksty, ja mogę odrzucić kilka mniej ciekawych zleceń związanych z moją pracą i w danym miesiącu więcej czasu spędzać nad blogiem. Chyba tylko dzięki temu stać mnie na wydatek czasowy jakim jest odpowiadanie na komentarze, co jest bardzo czasochłonne :). Tekst we współpracy z marką to mnóstwo pracy, której nie widać. Czytam np. dziesiątki artykułów naukowych by wyłuskać z nich jedną, jedyną ważną informację, która będzie dla Was rozwojowa. Moje ulubione teksty powstałe we współpracy z markami to:
Wyzwanie – cera lepsza w 3 tygodnie!
Kosmetyk – przyjaciel, czy wróg kobiety?
Co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki?

Cieszę się, że mogę być częścią fajnych projektów. Uwielbiam też łamać tematy tabu i poruszać kwestie trudne.

12. Przez długi czas budziłam się o 4:44. Wtedy było to dla mnie bardzo dziwne, że zawsze w nocy musiałam na chwilę wyrwać się ze snu dokładnie o tej nieszczęsnej 4:44. Tym bardziej, że dokładnie o tej godzinie się urodziłam 😀 Z perspektywy czasu myślę, że dwa pierwsze razy mogły być przypadkiem a potem pewnie wrzuciłam sobie w głowę hasło “zawsze budzę się o 4:44, łot te fak?”, mój mózg wyciął końcówkę i zareagował jak książę z bajki mówiąc – twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. No to spełnił.

13. Postrzegam się jako osobę niską 🙂
Czuję się taka malutka! Bardzo długo byłam “najniższą w klasie” lub przynajmniej w czołówce niziutkich osób. Teraz mam typowe 170 cm i gdy poznaję kogoś, kto zna mnie z internetu, równie często słyszę “ale ty jesteś wysoka!” co “myślałam, że jesteś wyższa”.

14.  Moja największa wada i zaleta to jednoWedług innych, moją największą wadą jest “zbytnia pewność siebie”. Gdyby pytam ludzi o swoją największą zaletę, również wymieniają “jesteś taka pewne siebie! Też tak chcę”. Logika 😀

15. Mam tak zwany “bawoli kark” i całe mnóstwo innych objawów zespołu Cushinga. To dość charakterystyczna postawa ciała, tycie w obrębie brzucha i twarzy (stąd zmarszczki na moim czole). Za wszystkie te dary z całego serca dziękuję lekarzom, którzy wymyślili kiedyś leczenie sterydami i wpędzili mnie w steroidozależność ❤ Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 34).


16. Nie twierdzę że leki i medycyna są złe, ale… chodzę na badania krwi i takie tam, ale jak ognia unikam leków i jeśli kiedyś będę rodzić dziecko to chyba w domu i w wodzie. Nie wiem, wynajmę na miesiąc mieszkanie tuż obok szpitala by nie ryzykować? Nie wyobrażam sobie kolejny raz zamienić się w kawałek mięsa z numerem seryjnym i terminem przydatności. Nie namawiam do brania przykładu, ale mam za sobą ponad dwadzieścia lat budowania uprzedzeń. Nie zgadza  się coś w systemie? Dopiszmy że ta “końcówka dwa dwa sześć pięć miała podane dożylnie i się zgodzi”. Dwa-dwa-sześć-pięć słyszy i mówi – nawet nie próbujcie!!! Mam nadzieję, że kolejne pokolenia lekarzy będą respektować zasadę poszanowania godności i podmiotowości pacjenta. Wciąż wierzę, że ten zawód wykonuje wielu wspaniałych ludzi!

17.  Mam skrypty na każdą okazję
No, prawie. Nie traktuję tych instrukcji dosłownie, ale tak jak w samolocie jest instrukcja na wypadek wodowania, tak ja mam listy z zasadami postępowania w razie złego humoru, zbiór przepisów na “zjadłabym coś, ale nie wiem co” i tak dalej 😀 Skrypty te służą samodyscyplinie i zwalczają naturalną ludzką skłonność do działania egoistycznie. Np. często dostaję przesyłki z prezentami od firm. Nie ma co ściemniać, czasami pokusa polecenia czegoś jest duża (a nuż dostanę coś znowu?) więc mam na tę okazję serię pytań. Jedno z nich – czy gdyby to był prezent od cioci a nie od firmy, też byś o nim napisała?

18. Często ktoś obcy mówi do mnie “cześć Ania!” 
A gdy pytam skąd się znamy jest takie “o matko, czytam twojego bloga, mam wrażenie jakbym cię znała!”. To bardzo miłe spotkania!

19. Chociaż staram się ze wszystkich sił, nie jestem w stanie każdego zapamiętać. Udawanie nie jest moją mocną stroną więc szczerze mówię “przepraszam, naprawdę Cię nie pamiętam”. Widzę wtedy rozczarowanie na twarzy rozmówcy i jest mi przykro 🙁

20. Przyśnił mi się kiedyś nagrobek z moim nazwiskiem
A potem znalazłam go w necie. Nawet pierwsza litera drugiego imienia się zgadza. Kimkolwiek byłaś droga Anno – fajnie, że żyłaś tak długo!

21. Lista tekstów, 
które obiecałam napisać lub rozważyć ma już ponad dwa tysiące pozycji. Tematów na pewno mi zatem nie zabraknie, ale one wszystkie przypominają mi się w przypadkowych okolicznościach. Kupuję ciastka i mam z tyłu głowy – kurczę, miałam napisać tekst o tym, co zjeść w Wilnie! Czytam książkę i myślę “pora na kolejny odcinek cyklu z polecanymi książkami” i tak co chwilę 😀

22.  Często noszę sukienki jako bluzki
np. na zdjęciach z dzisiejszego tekstu. Jak znajdę taką bluzkę, to kupię 😀

23.  W przedszkolu buntowałam dzieci
Uciekłam ze spaceru, udawałam, że zasnęłam na huśtawce, namówiłam dzieci by pluły do zupy. Gdy wróciłam do przedszkola po chorobie, chciałam nadrobić zaległe “karty pracy”. Pani położyła mi moją teczką na stoliku i prosiła bym zaczęła wypełniać. Byliśmy na “i jak indyk”. Jak usiadłam, tak napisałam wszystkie literki i zrobiłam wszystkie szlaczki do końca roku. Był dym 😀 Innym razem zmusiłam nauczycielki by zmieniły w wierszyku “Anka-Skakanka” na “Agnieszka”. Zmieniły.

24. Ludzie często mają mnie za kretynkę
Bo siedzę i pozwalam dyskusji się toczyć, opowiedzieć wszystkie głupie przykłady a odzywam się tylko wtedy, gdy nie mogę wytrzymać nawału usłyszanej głupoty. Gdy nie nosiłam krótkich sukienek albo dekoltów, byłam odbierana jako osoba inteligentna nawet, jak odzywałam się od czapy :).  Miałam opracowany szereg strategii i zdań pozwalających mi wybrnąć z każdej sytuacji, np. mądre słowa, których  na pewno nie zna nauczyciel. Dwa wieczory ze słownikami Kopalińskiego i miałam cały arsenał trudnych słówek. Kilka uniwersalnych cytatów z filozofii (najlepiej tych mniej znanych) i można przetrwać całe liceum. Jeden z tych cytatów naprawdę uwielbiam – Droga śruby jest prosta i kręta zarazem. Ogólnie bardzo lubię Heraklita i nie cierpię gdy ktoś zarzuca mi, że źle zrozumiałam Nietzschego, skoro uważam że dał mi siłę (wolę mocy :P) gdy miałam życiowy kryzys. Dla mnie ważniejsze są osobiste sensy, które wynikają ze środowiska, przeżyć, przeczytanej wcześniej literatury Nie można ich “źle zrozumieć”. Dzisiaj nie chce mi się strzępić języka w głupich dyskusjach i nie bawię się w udowadnianie innym, że nie jestem głupia :).

25. Szybciej robię niż myślę
Np. niepostrzeżenie ładując się w studia doktoranckie. W liceum kolega ławkę za mną gadał, więc nauczycielka rzuciła w niego kredą. Źle celowała i trafiła w moją. Wkurzyła mnie kreda na mojej ławce, bo co to ma niby być? Bez wahania odrzuciłam. Headshot! (I grobowa cisza chwilę później).

Także ten 😀

Spódnica ze zdjęcia kupiona tutaj (są inne kolory!) bluzka to sukienka za 35 zł ze styczniowego tekstu “nie chcę żyć w trybie: tak,tak, dalej, dalej” a szpilki kupione tutaj. Polecam rozmiar większe 🙂 Oraz zarejestrowanie się i odczekanie 2-3 dni aż na maila przyjdzie kod rabatowy.

Ten tekst to dobra okazja by:
1. Zachęcić Cię do udziału w konkursie
2. Zachęcić do tagowania zdjęć na instagramie hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje  – co miesiąc ktoś dostaje ode mnie jakiś prezent 🙂
3. Poradzić się w pewnej kwestii – gdy publikuję codziennie, każdy tekst ma mniej wyświetleń. Statystyki wychodzą więc na podobnie, a ja mam dwa razy tyle pracy, ALE dostarczam treści osobom, które zaglądają tutaj codziennie. Jest to jednak karkołomne (a jak wiecie, kark mam nie taki jak trzeba:)) więc pomyślałam, że dotychczasowy tryb z tekstem co 2-3 dni może zostać, a w miarę możliwości każdego dnia pojawiałyby się mniej istotne i mniej pracochłonne tekściki. Co Ty na to? Piszę tego bloga dla Ciebie :*


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS
25 dziwnych faktów o mnie