Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

25 dziwnych faktów o mnie

Stuknęło mi wczoraj 25 lat, więc zapraszam na 25 faktów o mnie 🙂 Sama uwielbiam czytać takie wpisy o innych, więc z przyjemnością skrobnę dla Was kilka słów :).

1. Nie mam przekłutych uszu. Raz na jakiś czas mam ochotę iść i je przekłuć, a potem wycofuję się przed gabinetem. Za dzieciaka w jakiejś starej książce o chińskiej medycynie przeczytałam, że przez płatek przebiegają jakieś punkty, których lepiej nie przebijać. Jeśli coś mówią starożytni Chińczycy – ja to kupuję bez żadnych badań i racjonalnych argumentów. Dzięki ich ludowo przekazywanej wiedzy o imbirze, żyję dzisiaj bez sterydów. Ba! W ogóle żyję! Nasi uczeni dorośli do imbiru lata świetlne po Chińczykach. Bardzo pociąga mnie Tradcyjna Medycyna Chińska i ich filozofia. Ogólnie – dla mnie przymiotnik “chiński” to argument za, a nie przeciw. Uwielbiam też chińską gimnastykę (może niebawem o niej trochę napiszę, to dość kontrowersyjny temat). To w jakiejś książce o chińskim masażu we wstępie teoretycznym przeczytałam o podziale świata na cztery królestwa. Pierwsze z nich to królestwo roślin – celem roślin jest jedynie wzrost oraz życie. Drugie, to królestwo zwierząt, które również nie posiadają własnej woli, ich celem jest wypełnianie programu i reprodukcja. Trzecie to królestwo ludzkie – człowiek w odróżnieniu od zwierząt zastanawia się nad sobą i pragnie stawać się lepszy, a jeśli odczuwa pragnienie czegoś więcej, może dostrzec królestwo czwarte. Boże. Osoba z wyższego królestwa może dowolnie korzystać z energii niższego. Pamiętam, że bardzo mi się to kiedyś spodobało i zaczęłam interesować się religiami i filozofią. Przez te poszukiwania nie umiem dzisiaj przyjąć żadnego dogmatu.
2. Nie cierpię mądralińskich :D. Stąd gwiazdka przy starożytnych Chińczykach. Jak ktoś mi znowu powie, że starożytność odnosi się do Europy a Chiny czy Hawaje już nie, to trafia do wyjątkowego folderu ludzi na których reaguję podniesieniem jednej brwi.
3. Mam wyuczone unoszenie prawej brwi. Oglądałam kiedyś wszystkie odcinki Serialu sci-fi Stargate SG-1 Gwiezdne wrota (czasy liceum). Jeden z głównych bohaterów, Teal’c podnosił jedną brew mówiąc “indeed”. Ten gest wyrażał więcej niż tysiąc słów. Dzisiaj nie umiem tego opanować i brew żyje swoim życiem. Czasami zwracacie na to uwagę na snapie :).
4. Mówię cicho – z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że pracując z dziećmi skupiam tak na sobie ich uwagę. Drugi jest taki, że przy mojej chorobie mam wiecznie uczucie zatkanych uszu (od strony zatok) więc nie słyszę swojego głosu tak, jak powinnam.
5. Słabo słyszę – antybiotyk w dzieciństwie uszkodził mi słuch. Ponoć odwracalnie. Ponoć. Nie wyłapuję pewnych niuansów a traumatycznie wspominam nerwy pielęgniarek gdy podczas badania nie słyszałam różnicy między dźwiękiem wydawanym przez kroki a pukaniem do drzwi. Za to miło wspominam pierwszą w życiu jazdę windą – w tym samym szpitalu.
6. Beznadziejnie śpiewam – na studiach miałam rozmaite zajęcia muzyczne, które były dla mnie ogromnym testem wytrwałości i zapału. Wyuczenie się nut czy durnych kawałków na flecie – da się znieść. Grę na zakichanych klawesach, partytury – da się przeżyć. Nawet rozpisanie muzyki klasycznej na na instrumenty dla dzieci i dyrygowanie grupą jakoś przetrwałam (wybrałam Shostakovicha). Ale śpiewanie? Dramat! Przez cały rok słuchałam o tym, jaka to krzywda gdy nauczycielka zamiast śpiewać z dziećmi, puszcza im piosenki z CD. Gdy zaśpiewałam na zaliczenie, wykładowczyni powiedziała “lepiej jak pani będzie odtwarzała piosenki z płyty”. 
7. Uwielbiam kropki
Jestem maniaczką kropek. Groszki, grochy, białe,czarne – whatever. Uwielbiam 🙂
8. Mam patologiczną rodzinę
Nie tą najbliższą, ale dalej… ciężka patologia. Coś tylko ligę niżej niż Beatka z “Rolnik szuka żony”. Znam więc takie historie, że mogłabym napisać ze cztery bestsellery a każdy chwaliłby moją fantazję, chociaż te scenariusze niestety napisało życie. 
9. Nieustannie tyję i chudnę. O dwa rozmiary w jedną i drugą, czyli praktycznie cztery. 32-34 i 36-38. Generalnie jestem raczej pomiędzy 34 a 36, ale to pokłosie dawnego leczenia sterydami i kwestia mojej choroby. Zakładam wtedy luźne sukienki i tyle. Najbardziej widać to po mojej twarzy:
10. Nieustannie jestem posądzana o anoreksję albo bulimię. Przy mojej chorobie muszę dostarczać sobie bardzo dużo kcal (oddychanie to dla mnie wysiłek). Sztucznie pobudzam apetyt imbirem i ostrymi przyprawami, które przy okazji podkręcają metabolizm. Nie wiem co na to dietetyka – sprzedałam swoje sposoby kilku koleżankom, które z zazdrością patrzyły na pizzę z serowym brzegiem zagryzioną tortem i kanapki z majonezem, jedzone kompletnie bez wyrzutów sumienia. W tym co robię wytrwała tylko jedna z nich – jednak specyficzne przyprawy, woda z imbirem/pieprzem cayenne i kilka innych naturalnych dopalaczy+ruch fizyczny to praca na pół etatu. Koleżanka sobie chwali, ale to za mała próbka danych ;-).
11. Uwielbiam tworzyć teksty we współpracy z markami
Wybieram tylko takie marki, które pozwalają mi zakomunikować jakąś wartość dla Was. Przez to, że ktoś mi płaci za takie teksty, ja mogę odrzucić kilka mniej ciekawych zleceń związanych z moją pracą i w danym miesiącu więcej czasu spędzać nad blogiem. Chyba tylko dzięki temu stać mnie na wydatek czasowy jakim jest odpowiadanie na komentarze, co jest bardzo czasochłonne :). Tekst we współpracy z marką to mnóstwo pracy, której nie widać. Czytam np. dziesiątki artykułów naukowych by wyłuskać z nich jedną, jedyną ważną informację, która będzie dla Was rozwojowa. Moje ulubione teksty powstałe we współpracy z markami to:
Wyzwanie – cera lepsza w 3 tygodnie!
Kosmetyk – przyjaciel, czy wróg kobiety?
Co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki?

Cieszę się, że mogę być częścią fajnych projektów. Uwielbiam też łamać tematy tabu i poruszać kwestie trudne.

12. Przez długi czas budziłam się o 4:44. Wtedy było to dla mnie bardzo dziwne, że zawsze w nocy musiałam na chwilę wyrwać się ze snu dokładnie o tej nieszczęsnej 4:44. Tym bardziej, że dokładnie o tej godzinie się urodziłam 😀 Z perspektywy czasu myślę, że dwa pierwsze razy mogły być przypadkiem a potem pewnie wrzuciłam sobie w głowę hasło “zawsze budzę się o 4:44, łot te fak?”, mój mózg wyciął końcówkę i zareagował jak książę z bajki mówiąc – twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. No to spełnił.

13. Postrzegam się jako osobę niską 🙂
Czuję się taka malutka! Bardzo długo byłam “najniższą w klasie” lub przynajmniej w czołówce niziutkich osób. Teraz mam typowe 170 cm i gdy poznaję kogoś, kto zna mnie z internetu, równie często słyszę “ale ty jesteś wysoka!” co “myślałam, że jesteś wyższa”.

14.  Moja największa wada i zaleta to jednoWedług innych, moją największą wadą jest “zbytnia pewność siebie”. Gdyby pytam ludzi o swoją największą zaletę, również wymieniają “jesteś taka pewne siebie! Też tak chcę”. Logika 😀

15. Mam tak zwany “bawoli kark” i całe mnóstwo innych objawów zespołu Cushinga. To dość charakterystyczna postawa ciała, tycie w obrębie brzucha i twarzy (stąd zmarszczki na moim czole). Za wszystkie te dary z całego serca dziękuję lekarzom, którzy wymyślili kiedyś leczenie sterydami i wpędzili mnie w steroidozależność ❤ Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 34).


16. Nie twierdzę że leki i medycyna są złe, ale… chodzę na badania krwi i takie tam, ale jak ognia unikam leków i jeśli kiedyś będę rodzić dziecko to chyba w domu i w wodzie. Nie wiem, wynajmę na miesiąc mieszkanie tuż obok szpitala by nie ryzykować? Nie wyobrażam sobie kolejny raz zamienić się w kawałek mięsa z numerem seryjnym i terminem przydatności. Nie namawiam do brania przykładu, ale mam za sobą ponad dwadzieścia lat budowania uprzedzeń. Nie zgadza  się coś w systemie? Dopiszmy że ta “końcówka dwa dwa sześć pięć miała podane dożylnie i się zgodzi”. Dwa-dwa-sześć-pięć słyszy i mówi – nawet nie próbujcie!!! Mam nadzieję, że kolejne pokolenia lekarzy będą respektować zasadę poszanowania godności i podmiotowości pacjenta. Wciąż wierzę, że ten zawód wykonuje wielu wspaniałych ludzi!

17.  Mam skrypty na każdą okazję
No, prawie. Nie traktuję tych instrukcji dosłownie, ale tak jak w samolocie jest instrukcja na wypadek wodowania, tak ja mam listy z zasadami postępowania w razie złego humoru, zbiór przepisów na “zjadłabym coś, ale nie wiem co” i tak dalej 😀 Skrypty te służą samodyscyplinie i zwalczają naturalną ludzką skłonność do działania egoistycznie. Np. często dostaję przesyłki z prezentami od firm. Nie ma co ściemniać, czasami pokusa polecenia czegoś jest duża (a nuż dostanę coś znowu?) więc mam na tę okazję serię pytań. Jedno z nich – czy gdyby to był prezent od cioci a nie od firmy, też byś o nim napisała?

18. Często ktoś obcy mówi do mnie “cześć Ania!” 
A gdy pytam skąd się znamy jest takie “o matko, czytam twojego bloga, mam wrażenie jakbym cię znała!”. To bardzo miłe spotkania!

19. Chociaż staram się ze wszystkich sił, nie jestem w stanie każdego zapamiętać. Udawanie nie jest moją mocną stroną więc szczerze mówię “przepraszam, naprawdę Cię nie pamiętam”. Widzę wtedy rozczarowanie na twarzy rozmówcy i jest mi przykro 🙁

20. Przyśnił mi się kiedyś nagrobek z moim nazwiskiem
A potem znalazłam go w necie. Nawet pierwsza litera drugiego imienia się zgadza. Kimkolwiek byłaś droga Anno – fajnie, że żyłaś tak długo!

21. Lista tekstów, 
które obiecałam napisać lub rozważyć ma już ponad dwa tysiące pozycji. Tematów na pewno mi zatem nie zabraknie, ale one wszystkie przypominają mi się w przypadkowych okolicznościach. Kupuję ciastka i mam z tyłu głowy – kurczę, miałam napisać tekst o tym, co zjeść w Wilnie! Czytam książkę i myślę “pora na kolejny odcinek cyklu z polecanymi książkami” i tak co chwilę 😀

22.  Często noszę sukienki jako bluzki
np. na zdjęciach z dzisiejszego tekstu. Jak znajdę taką bluzkę, to kupię 😀

23.  W przedszkolu buntowałam dzieci
Uciekłam ze spaceru, udawałam, że zasnęłam na huśtawce, namówiłam dzieci by pluły do zupy. Gdy wróciłam do przedszkola po chorobie, chciałam nadrobić zaległe “karty pracy”. Pani położyła mi moją teczką na stoliku i prosiła bym zaczęła wypełniać. Byliśmy na “i jak indyk”. Jak usiadłam, tak napisałam wszystkie literki i zrobiłam wszystkie szlaczki do końca roku. Był dym 😀 Innym razem zmusiłam nauczycielki by zmieniły w wierszyku “Anka-Skakanka” na “Agnieszka”. Zmieniły.

24. Ludzie często mają mnie za kretynkę
Bo siedzę i pozwalam dyskusji się toczyć, opowiedzieć wszystkie głupie przykłady a odzywam się tylko wtedy, gdy nie mogę wytrzymać nawału usłyszanej głupoty. Gdy nie nosiłam krótkich sukienek albo dekoltów, byłam odbierana jako osoba inteligentna nawet, jak odzywałam się od czapy :).  Miałam opracowany szereg strategii i zdań pozwalających mi wybrnąć z każdej sytuacji, np. mądre słowa, których  na pewno nie zna nauczyciel. Dwa wieczory ze słownikami Kopalińskiego i miałam cały arsenał trudnych słówek. Kilka uniwersalnych cytatów z filozofii (najlepiej tych mniej znanych) i można przetrwać całe liceum. Jeden z tych cytatów naprawdę uwielbiam – Droga śruby jest prosta i kręta zarazem. Ogólnie bardzo lubię Heraklita i nie cierpię gdy ktoś zarzuca mi, że źle zrozumiałam Nietzschego, skoro uważam że dał mi siłę (wolę mocy :P) gdy miałam życiowy kryzys. Dla mnie ważniejsze są osobiste sensy, które wynikają ze środowiska, przeżyć, przeczytanej wcześniej literatury Nie można ich “źle zrozumieć”. Dzisiaj nie chce mi się strzępić języka w głupich dyskusjach i nie bawię się w udowadnianie innym, że nie jestem głupia :).

25. Szybciej robię niż myślę
Np. niepostrzeżenie ładując się w studia doktoranckie. W liceum kolega ławkę za mną gadał, więc nauczycielka rzuciła w niego kredą. Źle celowała i trafiła w moją. Wkurzyła mnie kreda na mojej ławce, bo co to ma niby być? Bez wahania odrzuciłam. Headshot! (I grobowa cisza chwilę później).

Także ten 😀

Spódnica ze zdjęcia kupiona tutaj (są inne kolory!) bluzka to sukienka za 35 zł ze styczniowego tekstu “nie chcę żyć w trybie: tak,tak, dalej, dalej” a szpilki kupione tutaj. Polecam rozmiar większe 🙂 Oraz zarejestrowanie się i odczekanie 2-3 dni aż na maila przyjdzie kod rabatowy.

Ten tekst to dobra okazja by:
1. Zachęcić Cię do udziału w konkursie
2. Zachęcić do tagowania zdjęć na instagramie hashtagiem #zpoleceniaaniamaluje  – co miesiąc ktoś dostaje ode mnie jakiś prezent 🙂
3. Poradzić się w pewnej kwestii – gdy publikuję codziennie, każdy tekst ma mniej wyświetleń. Statystyki wychodzą więc na podobnie, a ja mam dwa razy tyle pracy, ALE dostarczam treści osobom, które zaglądają tutaj codziennie. Jest to jednak karkołomne (a jak wiecie, kark mam nie taki jak trzeba:)) więc pomyślałam, że dotychczasowy tryb z tekstem co 2-3 dni może zostać, a w miarę możliwości każdego dnia pojawiałyby się mniej istotne i mniej pracochłonne tekściki. Co Ty na to? Piszę tego bloga dla Ciebie :*


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czy poszedłbyś na przegląd samochodu do kosmetyczki? KONKURS
25 dziwnych faktów o mnie