Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Motywacyjny poniedziałek – co to w ogóle znaczy porażka ?!

Uff, wreszcie mam moment na napisanie motywacyjnego poniedziałku 🙂 Wieczorem powinna pojawić się niespodzianka, ale nie wiem, czy wszystkie ogniwa wspólnie zadziałają na czas 😉

Zastanawiam się, czym jest dla Ciebie porażka. Ja rozpatruję ją tylko w  dwóch kategoriach – poddania się, oraz niewyciągnięcia konsekwencji z popełnionych błędów. Cała reszta z klęską czy porażką wiele wspólnego dla mnie nie ma. Jeśli coś mi się nie powiedzie, staram się wyciągać z tego lekcje. Nie miewam dotkliwych porażek – zdarzają się lekcję, za które płacę bardzo słono 😉

Pierwsze firmy Forda splajtowały,  Michaela Jordana nie chcieli w drużynie, a Churchill trafił do niewoli jako jeniec. Książkę Kinga wszyscy odrzucali, a Walt Disney usłyszał, że nie ma wyobraźni. Co łączy te wszystkie osoby? To, że nie potraktowali porażki, jako porażki, a wyciągnęli z niej wnioski i poszli dalej, do przodu.

Kiedy słyszę, że ktoś boi się podjąć jakiegoś ryzyka, najczęściej paraliżuje go  strach przed porażką. Ale czy nie jest, że największą porażką jest brak podjęcia akcji? Wszystko inne, to cenne lekcje. Idąc za tym tokiem rozumowania, porażka nie istnieje, a zatem nie masz czego się bać. 🙂 

  Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
olalaAniamalujeKasiaAnonimowyOla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

No, ale też nie uciekajmy od przeżycia tej porażki, kiedy ona nastąpi. Bo udając przed sobą, że nasze życie jest wolne od bólu i porażek, wszystko zawsze nam się udaje i "nic się nie stało", wpadamy w ślepą uliczkę. Kiedy się stało, to się stało i trzeba z tym stanąć twarzą w twarz, nawet, jeśli jest to spektakularny fail, który prędzej czy później każdemu z nas się przytrafia. A później można z tego wszystkiego wyciągnąć nauczkę i podziękować losowi że mieliśmy szansę czegoś się dowiedzieć. Bo wszystko, co się nie udało, jest lekcją, to prawda:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Musze sobie to wbić do głowy.. Bo ja ciągle boję się, że coś schrzanie, że coś mi nie wyjdzie, że się nie uda.. Ciągle mnie to zatrzymuje.. Ania, mam takie dziwne pytanie, sory że Ci głowę zawracam.Widziałam twój post odnośnie gronkowca i tego wyleczonego psa. I tu chodzi o mojego psa, jest to pies alergik. Jak tylko zaczyna się wiosna/lato to ona zaczyna sie drapać, gryżć. Nie ma pcheł ani robaków. Zaczyna się drapać i ostatnio wygląda jak jakiś biedny pies, w niektórych miejscach wydrapała sobie placki gdzie nie ma sierści. Nie można jej dać zastrzyku na to na razie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zacznij szukac rozwiązania od sposoby żywienia psa. Nie wiem, czy to roziwąże problem, ale alergie może być spowodowana m.in tym co pies je. Jeśli Ania nie ma nic przeciwko – polecę forum Barfny Świat:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=994

Małgosia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No nic, dzięki za odpowiedz:)

Dzięki Małgosia za odpowiedz. Właśnie zaczęłam patrzeć na to ostatnio co ona je. Dzięki za polecenie poczytam to forum.

Kasia
Gość

Hej! To może być coś grzybicznego – koniecznie jedź do weta. Leki pomogą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze mnie dziwi jak opinia innych może podciąć skrzydła, dlatego podziwiam wszystkich tych ludzi, którzy dążyli wciąż do postawionego sobie celu. Disney usłyszał, że nie ma wyobraźni, Rowling, że jej książka się nie sprzeda, a po Einsteinie nikt nie spodziewał się dwóch nagród Nobla – żadne z nich się nie poddało i pokazało, że można przekroczyć samego siebie i uprzedzenia innych.
Aniu, zawsze sprawiasz, że się uśmiecham – dziękuję!
Miłego dnia!

Beauty_Station
Gość

Święta słowa Aniu! Niestety często zdarza mi się nie podejmować jakiś działań ze strachu, że się nie uda. Kiedy przydarzy mi to znowu przypomnę sobie ten tekst 🙂

ważki
Gość

Okey, dobra motywacja na dziś 🙂
Piszę pod najnowszym tekstem. Bardzo mi się podobało Twoje podejście do luksusu. Bardzo podobało mi się, że mogłam Cię poznać, a przynajmniej zobaczyć na żywo. Żałuję, że nie dało się bardziej pogadać, ale i tak bardzo było miło. Na żywo zyskujesz +100 do sympatyczności 🙂

ważki
Gość

Się zaczerwieniłam 🙂 A czas, jak najbardziej miło i szalenie pozytywnie 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Też staram się wyciągać lekcję niż umartwiać się porażką;).

carmen instars
Gość

Dokładnie, trzeba czerpać nauki ze swoich błędów, wtedy nawet jak nam coś nie wyjdzie, to przynajmniej próbowaliśmy.
A co z tymi błędami? Czy sztuka jest uczyć się na własnych, czy na błędach innych ludzi? 🙂

Endorfinka
Gość

"Nie trafiłem ponad 9000 rzutów w mojej karierze.
Przegrałem prawie 300 gier.
26 razy nie trafiłem decydujących piłek w meczu.
Ponosiłem porażki raz po raz przez całe moje życie.
I to właśnie dlatego osiągnąłem sukces.."
Michael Jordan

Miałam ten cytat na wygaszaczu w telefonie. Patrzyłam na niego za każdym razem, gdy popełniałam błąd. Dzięki niemu wciąż je popełniam, ale z każdym jestem bliżej sukcesu.

MeSzka
Gość

Aniu, byłaś ostatnio u mnie na wykładzie z emocji i motywacji? Bo były dokładnie te same przykłady osób, które przezwyciężyły początkowe słabości 😀
Sama ostatnio podjęłam praktycznie z góry skazaną na niepowodzenie walkę, ale przynajmniej mam świadomość, że zrobiłam wszystko co mogłam. Gdybym tego nie zrobiła to pewnie miałabym teraz wyrzuty sumienia,a już z pewnością zastanawiałabym się, co by było gdyby… A tak to mogę spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć, że nie mam sobie w tej kwestii nic do zarzucenia.
Nie mogę się doczekać co będzie wieczorem 🙂

MeSzka
Gość

Psychologia na UKW 😀

Zuzanna
Gość
Zuzanna

Dla tych mało zmotywowanych – dobry, krótki film. Na temat motywacji do studiowania, ale oczywiście każdy w potrzebie zrozumie go inaczej, tak jak potrzebuje. Może Ania uzna go za warty dołączenia do posta, w końcu dzisiaj jest motywacyjny poniedziałek 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=edOIw5PTN1A

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie porażka jest często czymś złym 😐 Wtedy kiedy bardzo się staram ale i tak to niewystarcza i właśnie to nazywam porażką .A tak już nie nawiązując do tematu to co powiesz na napisanie postu na temat szczerości ? 🙂 Czytam twojego bloga już od dłuższego czasu i muszę przyznać że lepiej dzięki tobie patrze na świat 🙂 Więc bardzo interesuje mnie twoje zdanie na ten temat, bo od dłuższego czasu widzę jak bliskie mi osoby ( przyjaciółki ) zatajają pewne rzeczy i to nie błahostki, a czasami wolą powiedzieć między sobą. W takich sytuacjach zastanawiam się czy to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"And suddenly you just know…it’s time to start something new and trust the magic of beginnings.” (Meister Eckhart) Przed chwilką go znalazłam, błyskawicznie zapalił we mnie iskierkę motywacji, ale to wciąż za mało, nadal jestem zablokowana, bujam się, dryfuję, czekam na pomyślne wiatry i oddaję się marzeniom. One nie zawodzą, jeśli ludzie z otoczenia nas nie wspierają, to przynajmniej w marzeniach możemy sami się wspierać emocjonalnie. Są cały czas w głowie, pojawią się w sprzyjającym momencie już uzewnętrznione. Uwielbiam takie projektowanie rzeczywistości marzeniami. Ale żeby zacząć działać na poważnie, trzeba wystartować z wysokim poczuciem własnej wartości, inaczej załamanie przy najmniejszym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania- świetny post:) Nie można bać się porażki, bo lepiej żałować że się coś zrobiło niż żałować że się tego nie zrobiło i nie patrzeć na innych.Zawsze chciałam wziąć udział w teleturnieju muzycznym, ale wszyscy myśleli że żartowałam, no bo ak, tak d telewizji to wstyd, a ja chciałam to potraktować ako zabawę i sprawdzenie siebie.Wiec kiedy nadarzyły się eliminacje-poszłam, żeby zobaczyć chociaż jak wyglądają. Po miesiącu okazało się że się dostłam. Pojechałam, doszłam do 3 rundy, nie wygrałam dużo, ale udowodniłam sobie że potrafię spełniać marzenia nie patrząc na innych i nie bojąc się porażki(mogłam dostać takie piosenki których… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobrym przykładem będzie chyba moja historia ze śpiewaniem. Kiedy miałam ogromne pokłady dobrych myśli, pozytywnego nastawienia, motywacji i chęci działania. Parę razy usłyszałam od rodziny, że ładnie śpiewam, dlatego kiedy w podstawówce organizowali występy od raz się zgłosiłam do śpiewania. Pierwszy występ- porażka, śpiewałam zdecydowanie z szybko do melodii. No trudno, może trema mnie ogarnęła i nie wyszło jak trzeba. Drugie podejście- też nie wyszło. No trudno. Trzy lata później, nadal wierząc, że ładnie śpiewam (tym bardziej, że sama słyszałam poprawę w technice śpiewania) postanowiłam wziąć udział w konkursie. Nic wielkiego (gminny konkurs piosenki). I zajęłam ostatnie miejsce. Rok później… Czytaj więcej »

sour-girl
Gość

taka redefinicja przeszłych doświadczeń może mi dać prawdziwego kopa do działania. ja mysle zresztą że nie chodzi nawet o to, żeby się porażki nie bać, ale żeby ten strach przezwyciężać, żeby działać i próbować nowych rzeczy pomimo wszystko

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sometimes you win sometimes you learn…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli mam iść na ten mega ciężki egzamin (ustny) ,do którego nie jestem dobrze przygotowana i którego piekielnie się boję? Zostały 4 dni, tryliard stron do przeczytania i sryliard do powtórzenia, a mnie paraliżuje strach i już zaczynam kombinować czy nie pójść od razu we wrześniu… Jeszcze nie zdarzyło mi się nie zdać ustnego egzaminu i jak sobie wyobrażę egzaminatora, który mówi mi "no niestety, 2!" to umieram! Pomocy, dajcie kopa :).

pidzamowa
Gość

a co Ci szkodzi 😉 ?
nic nie stracisz, a możesz zyskać! a na ustnym łatwiej zakręcić egzaminatora piękną gadką o niczym, niż na testowym 😉

pidzamowa
Gość

a w ogóle 4 dni to kupa czasu 😀 mam w tej sesji 7 egzaminów w 9 dni i uczę się na bieżąco 😉 dasz radę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogę stracić tyle , że będę miała w indeksie 2, a jak bym poszła na drugi termin to w indeksie będzie tylko ocena z drugiego terminu :P. Ale macie rację, dam radę, a w 4 dni mogę sporo zdziałać. Poza tym wiem, że byłabym na siebie strasznie zła gdybym się poddała i to bym mogła już postrzegać jako porażkę. Nie ma opcji, musi być dobrze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne 🙂

Karolina W
Gość

Moje zdanie jest takie samo – nie ma czegoś takiego jak porażka póki podjęte są jakieś działania. Siedzenie na dupie i zamartwianie się, myślenie co by było gdyby – to jest dla mnie porażka.

bognyprogram
Gość

King to chyba słaby przykład wyciągania wniosków. Żona namówiła go na rozbudowanie starego opowiadania. Napisał więc trilerek, nie chcieli go długo wydać, aż w końcu się ktoś zgodził i 'Carrie' stała się hitem. Potem już bili się o jego historie, a on został alkoholikiem i przygodnie wciągał kreski przed maszyną:P Godne uwagi w jego życiorysie jest chyba tylko wyjście z nałogu – znów za sprawą żony i dzieci. 'Carrie' to składowa talentu i ślepego trafu.

pidzamowa
Gość

a ja jak zwykle bardziej pesymistycznie podchodzę do tematu, ale z podobną konkluzją, bo na pulpicie mam cytat Orwella:

"Bo lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych."

(de)motywator w stylu Wrony (;

Mila
Gość

Ostatnio czytałam książkę pt. "Polywood" czyli biografię kilku osób, które pochodzą z Polski i byli inicjatorami przemysłu filmowego w USA. I byłaś zdziwiona, że na początku drogi każdej z tych osób było wiele porażek, a oni się nadal nie poddawali 🙂 I chyba to właśnie cecha wspólna osób wybitnych – nigdy się nie poddają, a porażka to tylko sposób, żeby móc wypróbować nowej drogi 🙂 Kupuję ten sposób myślenia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetny post. 🙂 W zupełności się zgadzam z Twoją wypowiedzią jak i ze. znanymi słowami wyżej wspomnianego M. Jordana – ''Mogę zaakceptować porażkę, ale nie zaakceptuję braku próby.'' myślałam nawet o takim tatuażu – motywuje mnie 🙂 to jest prawda, bo jednak nic nie stracimy jeśli spróbujemy a możemy wiele zyskać. Poza tym wyżej wymienione osoby to świetny przykład. Na szczyt wchodzi sie po szczeblach, z których nie raz sie spada. 🙂 ale jeśli naprawdę czegoś chcesz to będziesz to mieć – nie poddasz sie i będziesz o to walczyć mimo upadków 😉 także apel do wszystkich – nie traćcie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja niestety należe do tej grupy, ktora za bardzo boi sie porazki i ciezko mi ruszyc do przodu…

Ola
Gość
Ola

zacznij od małych kroczków, np. regularnych ćwiczeń (może wieczorny jogging?), nauki jakiegoś nowego języka, wstawania wcześnie rano lub innych rzeczy, które np. pomogą ci osiągnąć cel (jeśli oczywiście taki posiadasz) i wyjść poza swoją strefę komfortu. im więcej takich (pozornie) małych kroczków tym większa satysfakcja i większa ochota na wyznaczenie sobie nowych celów w życiu, nie będziesz miec też wrażenia, że stoisz w miejscu. najważniejsze to się nie zniechęcać i być upartym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam twoje motywujące posty! 🙂 za tydzień będę mieć egzamin na studia z architektury i niestety, chodziłam na rysunek tylko rok i no nie jestem najlepsza (myśle po prostu obiektywnie), ale w sumie gdybym się na rysunek nie zapisała, to nie znalazła bym swojego celu w życiu i tego co na prawdę chce robić w przyszłości. Chociaż wiem, że są bardzo słabe szanse, że się dostanę (niektórzy po 3 latach rysunku się nie dostają), to i tak jestem szczęśliwa, że chociaż spróbuje, a jak się nie uda to za rok i tyle 🙂 w sumie najgorsze w porażce jest patrzenie… Czytaj więcej »

olala
Gość

Dobrze przeczytać taki tekst. Ja powoli się uczę tego,ze porażka jest jedynie przystankiem w drodze do sukcesu.

Previous
Czy warto studiować pedagogikę?
Motywacyjny poniedziałek – co to w ogóle znaczy porażka ?!