Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Motywacyjny poniedziałek – co to w ogóle znaczy porażka ?!

Uff, wreszcie mam moment na napisanie motywacyjnego poniedziałku 🙂 Wieczorem powinna pojawić się niespodzianka, ale nie wiem, czy wszystkie ogniwa wspólnie zadziałają na czas 😉

Zastanawiam się, czym jest dla Ciebie porażka. Ja rozpatruję ją tylko w  dwóch kategoriach – poddania się, oraz niewyciągnięcia konsekwencji z popełnionych błędów. Cała reszta z klęską czy porażką wiele wspólnego dla mnie nie ma. Jeśli coś mi się nie powiedzie, staram się wyciągać z tego lekcje. Nie miewam dotkliwych porażek – zdarzają się lekcję, za które płacę bardzo słono 😉

Pierwsze firmy Forda splajtowały,  Michaela Jordana nie chcieli w drużynie, a Churchill trafił do niewoli jako jeniec. Książkę Kinga wszyscy odrzucali, a Walt Disney usłyszał, że nie ma wyobraźni. Co łączy te wszystkie osoby? To, że nie potraktowali porażki, jako porażki, a wyciągnęli z niej wnioski i poszli dalej, do przodu.

Kiedy słyszę, że ktoś boi się podjąć jakiegoś ryzyka, najczęściej paraliżuje go  strach przed porażką. Ale czy nie jest, że największą porażką jest brak podjęcia akcji? Wszystko inne, to cenne lekcje. Idąc za tym tokiem rozumowania, porażka nie istnieje, a zatem nie masz czego się bać. 🙂 

  Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
26 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
olalaAniamalujeKasiaAnonimowyOla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

No, ale też nie uciekajmy od przeżycia tej porażki, kiedy ona nastąpi. Bo udając przed sobą, że nasze życie jest wolne od bólu i porażek, wszystko zawsze nam się udaje i "nic się nie stało", wpadamy w ślepą uliczkę. Kiedy się stało, to się stało i trzeba z tym stanąć twarzą w twarz, nawet, jeśli jest to spektakularny fail, który prędzej czy później każdemu z nas się przytrafia. A później można z tego wszystkiego wyciągnąć nauczkę i podziękować losowi że mieliśmy szansę czegoś się dowiedzieć. Bo wszystko, co się nie udało, jest lekcją, to prawda:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Musze sobie to wbić do głowy.. Bo ja ciągle boję się, że coś schrzanie, że coś mi nie wyjdzie, że się nie uda.. Ciągle mnie to zatrzymuje.. Ania, mam takie dziwne pytanie, sory że Ci głowę zawracam.Widziałam twój post odnośnie gronkowca i tego wyleczonego psa. I tu chodzi o mojego psa, jest to pies alergik. Jak tylko zaczyna się wiosna/lato to ona zaczyna sie drapać, gryżć. Nie ma pcheł ani robaków. Zaczyna się drapać i ostatnio wygląda jak jakiś biedny pies, w niektórych miejscach wydrapała sobie placki gdzie nie ma sierści. Nie można jej dać zastrzyku na to na razie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zacznij szukac rozwiązania od sposoby żywienia psa. Nie wiem, czy to roziwąże problem, ale alergie może być spowodowana m.in tym co pies je. Jeśli Ania nie ma nic przeciwko – polecę forum Barfny Świat:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=994

Małgosia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No nic, dzięki za odpowiedz:)

Dzięki Małgosia za odpowiedz. Właśnie zaczęłam patrzeć na to ostatnio co ona je. Dzięki za polecenie poczytam to forum.

Kasia
Gość

Hej! To może być coś grzybicznego – koniecznie jedź do weta. Leki pomogą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze mnie dziwi jak opinia innych może podciąć skrzydła, dlatego podziwiam wszystkich tych ludzi, którzy dążyli wciąż do postawionego sobie celu. Disney usłyszał, że nie ma wyobraźni, Rowling, że jej książka się nie sprzeda, a po Einsteinie nikt nie spodziewał się dwóch nagród Nobla – żadne z nich się nie poddało i pokazało, że można przekroczyć samego siebie i uprzedzenia innych.
Aniu, zawsze sprawiasz, że się uśmiecham – dziękuję!
Miłego dnia!

Beauty_Station
Gość

Święta słowa Aniu! Niestety często zdarza mi się nie podejmować jakiś działań ze strachu, że się nie uda. Kiedy przydarzy mi to znowu przypomnę sobie ten tekst 🙂

ważki
Gość

Okey, dobra motywacja na dziś 🙂
Piszę pod najnowszym tekstem. Bardzo mi się podobało Twoje podejście do luksusu. Bardzo podobało mi się, że mogłam Cię poznać, a przynajmniej zobaczyć na żywo. Żałuję, że nie dało się bardziej pogadać, ale i tak bardzo było miło. Na żywo zyskujesz +100 do sympatyczności 🙂

ważki
Gość

Się zaczerwieniłam 🙂 A czas, jak najbardziej miło i szalenie pozytywnie 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Też staram się wyciągać lekcję niż umartwiać się porażką;).

carmen instars
Gość

Dokładnie, trzeba czerpać nauki ze swoich błędów, wtedy nawet jak nam coś nie wyjdzie, to przynajmniej próbowaliśmy.
A co z tymi błędami? Czy sztuka jest uczyć się na własnych, czy na błędach innych ludzi? 🙂

Endorfinka
Gość

"Nie trafiłem ponad 9000 rzutów w mojej karierze.
Przegrałem prawie 300 gier.
26 razy nie trafiłem decydujących piłek w meczu.
Ponosiłem porażki raz po raz przez całe moje życie.
I to właśnie dlatego osiągnąłem sukces.."
Michael Jordan

Miałam ten cytat na wygaszaczu w telefonie. Patrzyłam na niego za każdym razem, gdy popełniałam błąd. Dzięki niemu wciąż je popełniam, ale z każdym jestem bliżej sukcesu.

MeSzka
Gość

Aniu, byłaś ostatnio u mnie na wykładzie z emocji i motywacji? Bo były dokładnie te same przykłady osób, które przezwyciężyły początkowe słabości 😀
Sama ostatnio podjęłam praktycznie z góry skazaną na niepowodzenie walkę, ale przynajmniej mam świadomość, że zrobiłam wszystko co mogłam. Gdybym tego nie zrobiła to pewnie miałabym teraz wyrzuty sumienia,a już z pewnością zastanawiałabym się, co by było gdyby… A tak to mogę spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć, że nie mam sobie w tej kwestii nic do zarzucenia.
Nie mogę się doczekać co będzie wieczorem 🙂

MeSzka
Gość

Psychologia na UKW 😀

Zuzanna
Gość
Zuzanna

Dla tych mało zmotywowanych – dobry, krótki film. Na temat motywacji do studiowania, ale oczywiście każdy w potrzebie zrozumie go inaczej, tak jak potrzebuje. Może Ania uzna go za warty dołączenia do posta, w końcu dzisiaj jest motywacyjny poniedziałek 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=edOIw5PTN1A

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie porażka jest często czymś złym 😐 Wtedy kiedy bardzo się staram ale i tak to niewystarcza i właśnie to nazywam porażką .A tak już nie nawiązując do tematu to co powiesz na napisanie postu na temat szczerości ? 🙂 Czytam twojego bloga już od dłuższego czasu i muszę przyznać że lepiej dzięki tobie patrze na świat 🙂 Więc bardzo interesuje mnie twoje zdanie na ten temat, bo od dłuższego czasu widzę jak bliskie mi osoby ( przyjaciółki ) zatajają pewne rzeczy i to nie błahostki, a czasami wolą powiedzieć między sobą. W takich sytuacjach zastanawiam się czy to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"And suddenly you just know…it’s time to start something new and trust the magic of beginnings.” (Meister Eckhart) Przed chwilką go znalazłam, błyskawicznie zapalił we mnie iskierkę motywacji, ale to wciąż za mało, nadal jestem zablokowana, bujam się, dryfuję, czekam na pomyślne wiatry i oddaję się marzeniom. One nie zawodzą, jeśli ludzie z otoczenia nas nie wspierają, to przynajmniej w marzeniach możemy sami się wspierać emocjonalnie. Są cały czas w głowie, pojawią się w sprzyjającym momencie już uzewnętrznione. Uwielbiam takie projektowanie rzeczywistości marzeniami. Ale żeby zacząć działać na poważnie, trzeba wystartować z wysokim poczuciem własnej wartości, inaczej załamanie przy najmniejszym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania- świetny post:) Nie można bać się porażki, bo lepiej żałować że się coś zrobiło niż żałować że się tego nie zrobiło i nie patrzeć na innych.Zawsze chciałam wziąć udział w teleturnieju muzycznym, ale wszyscy myśleli że żartowałam, no bo ak, tak d telewizji to wstyd, a ja chciałam to potraktować ako zabawę i sprawdzenie siebie.Wiec kiedy nadarzyły się eliminacje-poszłam, żeby zobaczyć chociaż jak wyglądają. Po miesiącu okazało się że się dostłam. Pojechałam, doszłam do 3 rundy, nie wygrałam dużo, ale udowodniłam sobie że potrafię spełniać marzenia nie patrząc na innych i nie bojąc się porażki(mogłam dostać takie piosenki których… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dobrym przykładem będzie chyba moja historia ze śpiewaniem. Kiedy miałam ogromne pokłady dobrych myśli, pozytywnego nastawienia, motywacji i chęci działania. Parę razy usłyszałam od rodziny, że ładnie śpiewam, dlatego kiedy w podstawówce organizowali występy od raz się zgłosiłam do śpiewania. Pierwszy występ- porażka, śpiewałam zdecydowanie z szybko do melodii. No trudno, może trema mnie ogarnęła i nie wyszło jak trzeba. Drugie podejście- też nie wyszło. No trudno. Trzy lata później, nadal wierząc, że ładnie śpiewam (tym bardziej, że sama słyszałam poprawę w technice śpiewania) postanowiłam wziąć udział w konkursie. Nic wielkiego (gminny konkurs piosenki). I zajęłam ostatnie miejsce. Rok później… Czytaj więcej »

sour-girl
Gość

taka redefinicja przeszłych doświadczeń może mi dać prawdziwego kopa do działania. ja mysle zresztą że nie chodzi nawet o to, żeby się porażki nie bać, ale żeby ten strach przezwyciężać, żeby działać i próbować nowych rzeczy pomimo wszystko

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sometimes you win sometimes you learn…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli mam iść na ten mega ciężki egzamin (ustny) ,do którego nie jestem dobrze przygotowana i którego piekielnie się boję? Zostały 4 dni, tryliard stron do przeczytania i sryliard do powtórzenia, a mnie paraliżuje strach i już zaczynam kombinować czy nie pójść od razu we wrześniu… Jeszcze nie zdarzyło mi się nie zdać ustnego egzaminu i jak sobie wyobrażę egzaminatora, który mówi mi "no niestety, 2!" to umieram! Pomocy, dajcie kopa :).

pidzamowa
Gość

a co Ci szkodzi 😉 ?
nic nie stracisz, a możesz zyskać! a na ustnym łatwiej zakręcić egzaminatora piękną gadką o niczym, niż na testowym 😉

pidzamowa
Gość

a w ogóle 4 dni to kupa czasu 😀 mam w tej sesji 7 egzaminów w 9 dni i uczę się na bieżąco 😉 dasz radę!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogę stracić tyle , że będę miała w indeksie 2, a jak bym poszła na drugi termin to w indeksie będzie tylko ocena z drugiego terminu :P. Ale macie rację, dam radę, a w 4 dni mogę sporo zdziałać. Poza tym wiem, że byłabym na siebie strasznie zła gdybym się poddała i to bym mogła już postrzegać jako porażkę. Nie ma opcji, musi być dobrze 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne 🙂

Karolina W
Gość

Moje zdanie jest takie samo – nie ma czegoś takiego jak porażka póki podjęte są jakieś działania. Siedzenie na dupie i zamartwianie się, myślenie co by było gdyby – to jest dla mnie porażka.

bognyprogram
Gość

King to chyba słaby przykład wyciągania wniosków. Żona namówiła go na rozbudowanie starego opowiadania. Napisał więc trilerek, nie chcieli go długo wydać, aż w końcu się ktoś zgodził i 'Carrie' stała się hitem. Potem już bili się o jego historie, a on został alkoholikiem i przygodnie wciągał kreski przed maszyną:P Godne uwagi w jego życiorysie jest chyba tylko wyjście z nałogu – znów za sprawą żony i dzieci. 'Carrie' to składowa talentu i ślepego trafu.

pidzamowa
Gość

a ja jak zwykle bardziej pesymistycznie podchodzę do tematu, ale z podobną konkluzją, bo na pulpicie mam cytat Orwella:

"Bo lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych."

(de)motywator w stylu Wrony (;

Mila
Gość

Ostatnio czytałam książkę pt. "Polywood" czyli biografię kilku osób, które pochodzą z Polski i byli inicjatorami przemysłu filmowego w USA. I byłaś zdziwiona, że na początku drogi każdej z tych osób było wiele porażek, a oni się nadal nie poddawali 🙂 I chyba to właśnie cecha wspólna osób wybitnych – nigdy się nie poddają, a porażka to tylko sposób, żeby móc wypróbować nowej drogi 🙂 Kupuję ten sposób myślenia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetny post. 🙂 W zupełności się zgadzam z Twoją wypowiedzią jak i ze. znanymi słowami wyżej wspomnianego M. Jordana – ''Mogę zaakceptować porażkę, ale nie zaakceptuję braku próby.'' myślałam nawet o takim tatuażu – motywuje mnie 🙂 to jest prawda, bo jednak nic nie stracimy jeśli spróbujemy a możemy wiele zyskać. Poza tym wyżej wymienione osoby to świetny przykład. Na szczyt wchodzi sie po szczeblach, z których nie raz sie spada. 🙂 ale jeśli naprawdę czegoś chcesz to będziesz to mieć – nie poddasz sie i będziesz o to walczyć mimo upadków 😉 także apel do wszystkich – nie traćcie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja niestety należe do tej grupy, ktora za bardzo boi sie porazki i ciezko mi ruszyc do przodu…

Ola
Gość
Ola

zacznij od małych kroczków, np. regularnych ćwiczeń (może wieczorny jogging?), nauki jakiegoś nowego języka, wstawania wcześnie rano lub innych rzeczy, które np. pomogą ci osiągnąć cel (jeśli oczywiście taki posiadasz) i wyjść poza swoją strefę komfortu. im więcej takich (pozornie) małych kroczków tym większa satysfakcja i większa ochota na wyznaczenie sobie nowych celów w życiu, nie będziesz miec też wrażenia, że stoisz w miejscu. najważniejsze to się nie zniechęcać i być upartym.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam twoje motywujące posty! 🙂 za tydzień będę mieć egzamin na studia z architektury i niestety, chodziłam na rysunek tylko rok i no nie jestem najlepsza (myśle po prostu obiektywnie), ale w sumie gdybym się na rysunek nie zapisała, to nie znalazła bym swojego celu w życiu i tego co na prawdę chce robić w przyszłości. Chociaż wiem, że są bardzo słabe szanse, że się dostanę (niektórzy po 3 latach rysunku się nie dostają), to i tak jestem szczęśliwa, że chociaż spróbuje, a jak się nie uda to za rok i tyle 🙂 w sumie najgorsze w porażce jest patrzenie… Czytaj więcej »

olala
Gość

Dobrze przeczytać taki tekst. Ja powoli się uczę tego,ze porażka jest jedynie przystankiem w drodze do sukcesu.

Previous
Czy warto studiować pedagogikę?
Motywacyjny poniedziałek – co to w ogóle znaczy porażka ?!