Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło

Bardzo dawno nie było na blogu ulubieńców, a obiecywałam i obiecywałam… cóż, hashtag #życie – kocham blogować ale ciężko mi obecnie znaleźć na to tyle czasu, ile bym chciała.
Poprzedn0 tekst z tego cyklu był w… październiku. Od tej pory trochę ulubieńców mi się nazbierało. Będą kosmetyki, gadżety, nawet masło i sukienka. Czyli jak to u mnie – mydło i powidło! 🙂
Domowy likier – pilnujcie mnie, żebym zamieściła na niego przepis. Słodkie jak diabli, smakuje jak kawa latte, tylko lepiej. Przypilnujcie mnie, bo w zalewie innych spraw wiecznie mi gdzieś blog umyka 🙂
Woda AKVO w puszce – mój ulubiony to smak cytrynowy, ale “wyszła” zanim zrobiłam fotki 😀 Skończyła z moim głupim nawykiem picia łyka wody, nawet po treningu. Jak otworzę, to muszę wypić całą. Pssst! Na blogu pod komentarzami konkursowymi są już wyniki konkursu z AKVO 🙂 
Masło z solą morską z lidla – za każdym razem gdy “chrupnie” mi sól pod zębem, zastanawiam się czy mam gdzieś zapisany numer do stomatologa. Ale to tylko wrażenie 😀 Masło jest przepyszne, teoretycznie sama mogę sobie je posolić, ale to ma w sobie “to coś”:)
Moja ulubiona sukienka ostatnich dni – mam słabość do maxi i falującego materiału. Z tego powodu uwielbiam filmy historyczne i do tej pory pamiętam jak rewelacyjnie kojarzyły mi się falujące kardynalskie (!) szaty w serialu The Borgias – skądinąd- genialnym. Maxi to dla mnie coś jak władza, potęga – przynajmniej takich cech sobie takim strojem zawsze dodaję. Czaję się też na wersję beżową, która jest sporo tańsza.

 Moi ulubieńcy z Aliexpress – okładka na paszport i torebka -myszka. Bzdurki, ale rozweselają i cieszą oko 🙂

Jeśli chodzi o duet szampon+odżywka – używałam ostatnio duetu od Swiss Image i bardzo go sobie chwalę. Jestem też zadowolona z maski coco shine od HelloBody* – obłędny, słodki kokosowy zapach i bardzo dobre działanie nawilżające to dla mnie zbawienie. Zdradziłam tę maskę tylko raz – dla nowości od Anwen. Gdy pod tym zdjęciem  oraz na snapie pisaliście, że moje włosy ładnie błyszczą – był to efekt tej właśnie maski.
Cerkogel – mój hit i wybawca od lat. Nie wiem jak wyglądałaby skóra mojej głowy, gdyby nie ten żel. Przez chorobę moja skóra jest wiecznie odwodniona – mam suche nogi, czoło, spierzchnięte usta, a najgorzej wygląda to na włosach. Wystarczy zrobić przedziałek, by zdrapać ją grzebieniem. Cerkogel rozpuszcza kłopotliwy naskórek – pisałam o nim kiedyś w tekście o sposobie na ekstremalnie suchą skórę głowy. Niestety to wciąż walka ze skutkiem, a nie przyczyną i ostatnio sięgam po ten żel zdecydowanie częściej 🙁 
Nowością jest też serum oczyszczające Bionigree  – na skórę głowy aplikuje się jedną, maksymalnie dwie pipety. Daje bardzo przyjemne uczucie chłodzenia i sprawdza się bardzo dobrze, ale niestety nie tak rewelacyjnie jak Cerkogel (a jest sporo droższe). Mimo to – rewelacyjny produkt, to ja jestem wyjątkowo “problemowa” 🙁
Staram się unikać suchego szamponu, ale ten z Klorane stał się moim ulubionym 🙂
Olaplex – o tym czy warto zdecydować się na Olaplex był już na blogu tekst. Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno z produktu nie korzystałam, ale to w końcu ulubieńcy zebrani na przestrzeni wielu miesięcy 🙂 To produkt dla tych, których wszystko już zawiodło 🙂
Nie rozstaję się z tym power bankiem! Link do niego znajdziecie w tekście o tym, czy warto kupić Iphone7. Bardzo pojemny, ładuje jednocześnie kilka telefonów/sprzętów i widzisz dokładnie jaki jest stan jego naładowania. Uwielbiam!
Podobnie jak bez, moje etui z jednorożcem (szalenie niepraktyczne) oraz cudny zegarek Fossil. Link do etui też w tekście o iphone7
 Zmagań ze suchą skórą ciąg dalszy – zazwyczaj depilator dawał radę na przynajmniej trzy tygodnie. A potem poleciałam na miesiąc do Azji, gdzie włosy rosną jak szalone. I w ten sposób zdradziłam depilator z maszynką. A wrócić mi ciężko, bo nie lubię być zarośnięta i sięgam po maszynkę zanim jakikolwiek depilator na tej planecie będzie w stanie uchwycić włoski. Polubiłam się bardzo z maszynką Wilkinson Hydro Silk – uwalnia coś w rodzaju balsamu i działa jak trzeba. Mimo to – mam nadzieję że wrócę do depilatora bo to inny komfort życia. Przy okazji – nigdy nie zapomnę jakiejś nawiedzonej laski, która czepiła się recenzji depilatora, określając to promowaniem nierealistycznych standardów kobiecego ciała (plus masa innych, typowych dla każdej feminazi słów). Dżizys krajst – każdy robi to, co lubi. Serio, ja lubię gładkie nogi i sukienki, inna lubi mieć zarośnięte i chodzić w spodniach latem. Depilacja nie powinna być przymusem, ale te wszystkie manifesty o zniewoleniu kobiet przez dyktat depilacji wywołują we mnie salwy śmiechu. Nie chcesz – nie depiluj się – mnie osobiście bardzo mało obchodzi wygląd innych kobiet :).
Kolejny hit jest hitem od niedawna – to intensywnie nawilżający lotion od Hada Labo Tokyo – dostałam go w niezobowiązującej przesyłce od rossmanna i podobno w Japonii jedna buteleczka sprzedaje się co 2 sekundy – jestem skłonna w to uwierzyć, moje czoło już nie wygląda jak zdrapka 🙂 

Hello Body Coco Slim* – rewelacyjny i cudnie pachnący olejek do ciała. Oczywiście nikt nie pakuje tam samego kokosa – w składzie są przeróżne oleje i przyjemna kompozycja zapachowa – to dla mnie bardzo ważne, bo żeby olejki dawały jakieś efekty – trzeba stosować je regularnie. Ten zapach aż do tego zachęca a ja polubiłam stosowanie tego typu produktów. To jest bardzo ważne, by otaczać się troską. Wklepywanie i wmasowywanie w siebie olejków czy balsamów jest głaskanie i gładzenie kogoś, kogo się kocha. Uwielbiam ten wieczorny rytuał i teraz kojarzy mi się właśnie z kokosem 😉 
Pupa Golden Creambalsam podkreślający i przedłużający opaleniznę. Jest w takim “opalonym” kolorze, ma śliczne drobinki i pięknie pachnie. Bardzo chcę zatrzymać swoją tajską opaleniznę, więc wcieram z przyjemnością. Mam nadzieję, że można już go kupić, ja swój dostałam od przesympatycznej Kariny z PR marki. I bardzo się z tego cieszę! Uwielbiam takie balsamy, w zeszłym roku byłam bardzo zadowolona z podobnego z Kolastyny, ale to różnica jak między czekoladą a wyrobem czekoladopodobnym. To drugie smakowało naszym rodzicom dopóki nie poznali czegoś lepszego. Dwa lata temu używałam podobnego marki Avon. Mam nadzieję, że niebawem zrobi się pięknie i słonecznie bo aż chcę Wam pokazać jak pięknie podkreśla nogi 🙂 Link do balsamu znalazłam tylko tutaj 🙂
Bardzo tania i fajna kolorówka!
Kredmi Miss Sporty – z jednej strony kredka, z drugiej cień w kredce. Nie odróżniam, ale sprawdzają się bardzo dobrze, używam bardzo często. Dobra pigmentacja, minusem jest konieczność temperowania.
Następca mojej ulubionej kredki do brwi z aliexpress. Jest identyczna, też wyprodukowana w Chinach, nie da się zrobić nią sobie krzywdy. Lovely
Jakiś czas temu przygotowałam wpis o spierzchniętych ustach i jak się z tym rozprawiłam. Niestety przez chorobę są one zawsze bardzo suche, wręcz… złuszczone (zdjęcie). Pomadki, balsamy, peeling z cukru i miodu – codziennie i wciąż dupa. Niedawno odkryłam perełkę – peeling do ust koreańskiej marki Erborian i nawet chciałam napisać, że te 7ml za 90 zł serio warto, bo się sprawdza. Jeśli ktoś ma taki problem jak ja – ten peeling będzie dla niego zbawieniem. Cieszę się, że z różnych powodów nie blogowałam za dużo i ten wpis sobie czekał i czekał, bo odkryłam coś lepszego i tańszego – peeling do ust z Hello Body* – w odróżnieniu od ziołowego – ma się ochotę go zjeść. Pojemność dwa razy większa i cena niższa – świetna sprawa. Jeśli ktoś ma z ustami takie przeboje jak ja – na pewno będzie zadowolony.
*Mam dla Was dobrą nowinę – Hello Body ma 15% rabatu na cały asortyment, bezterminowo i do użycia wiele razy z kodem ANIAMALUJE
 Kontynuując wątek ust – jakiś czas temu zobaczyłam, że Dorota (Olfaktoria) poleca softlips. Jak znam Dorotę – wiem że byle czego nigdy nie poleci. Lecąc do Tajlandii wrzuciłam do kosmetyczki kończącą się rumiankową alterrę z rossmanna i właśnie softlips. Strzał w dziesiątkę! Najlepszy balsam do ust jaki kiedykolwiek miałam. Malina dobrze smakuje, zielona herbata przyjemnie chłodzi a zapach jest niesamowity. Gładkie, aksamitne usta – bosko! Smarowały się tym trzy osoby przez miesiąc i nie daliśmy rady go zużyć. Do tego jest bardzo tani, na promocji -49% dokupiłam dwa na zapas. Truskawka mi tak już nie podpasowała, ale ten jest rewelacyjny 🙂

 A ponieważ nie mam już tak tragicznych ust – znowu je maluje – to jest cudowna pomadka color riche matte z L’oreal w odcieniu 203 – blush in a rush. Idealny zwyklak na każdy dzień.

Ostatnim moim hitem jest aplikacja Squid. Zamiast zaglądać na kilka lub kilkanaście stron z informacjami – Squid zbiera je wszystkie w prasówkę dopasowaną do moich preferencji i zainteresowań. Pytacie skąd biorę linki do tygodników. To jeden z moich sekretów 🙂

Na koniec może nie ulubieniec (zdecydowanie za wcześnie by ocenić), ale nowość od Nivea:

Jak wiecie – część z produktów, które zamieściłam dzisiaj w “ulubieńcach” dostałam w przesyłkach PR od marek kosmetycznych. To dokładnie takie samie przesyłki jakie dostaje prasa, miły dodatek po kilku ładnych latach prowadzenia bloga. Po pierwszym zachłyśnięciu się tym (2012 rok, lol), przesyłki nie wywołują już tylu emocji i są rozdawane po znajomych. Używanych przecież nie rozdam na blogu. Reszta trafia do biedniejszych.
Do ulubieńców trafia finalnie mały promil (a i tak wiele produktów kupiłam sobie sama). Chciałam Wam więc napisać, że na stronie Nivea jest właśnie akcja gdzie można zgarnąć i przetestować te olejki w balsamie i też cieszyć się przesyłką 🙂 https://www.nivea.pl/moja-nivea/testy-i-konkursy/przetestuj-nowe-olejki-w-balsamach-nivea-63
No i co – na dzisiaj to tyle. Ja obiecuję zająć się komentarzami jutro – dzisiaj po prostu zasypiam przed laptopem. Buziaki!





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Już nie mam żalu
Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło