Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło

Bardzo dawno nie było na blogu ulubieńców, a obiecywałam i obiecywałam… cóż, hashtag #życie – kocham blogować ale ciężko mi obecnie znaleźć na to tyle czasu, ile bym chciała.
Poprzedn0 tekst z tego cyklu był w… październiku. Od tej pory trochę ulubieńców mi się nazbierało. Będą kosmetyki, gadżety, nawet masło i sukienka. Czyli jak to u mnie – mydło i powidło! 🙂
Domowy likier – pilnujcie mnie, żebym zamieściła na niego przepis. Słodkie jak diabli, smakuje jak kawa latte, tylko lepiej. Przypilnujcie mnie, bo w zalewie innych spraw wiecznie mi gdzieś blog umyka 🙂
Woda AKVO w puszce – mój ulubiony to smak cytrynowy, ale “wyszła” zanim zrobiłam fotki 😀 Skończyła z moim głupim nawykiem picia łyka wody, nawet po treningu. Jak otworzę, to muszę wypić całą. Pssst! Na blogu pod komentarzami konkursowymi są już wyniki konkursu z AKVO 🙂 
Masło z solą morską z lidla – za każdym razem gdy “chrupnie” mi sól pod zębem, zastanawiam się czy mam gdzieś zapisany numer do stomatologa. Ale to tylko wrażenie 😀 Masło jest przepyszne, teoretycznie sama mogę sobie je posolić, ale to ma w sobie “to coś”:)
Moja ulubiona sukienka ostatnich dni – mam słabość do maxi i falującego materiału. Z tego powodu uwielbiam filmy historyczne i do tej pory pamiętam jak rewelacyjnie kojarzyły mi się falujące kardynalskie (!) szaty w serialu The Borgias – skądinąd- genialnym. Maxi to dla mnie coś jak władza, potęga – przynajmniej takich cech sobie takim strojem zawsze dodaję. Czaję się też na wersję beżową, która jest sporo tańsza.

 Moi ulubieńcy z Aliexpress – okładka na paszport i torebka -myszka. Bzdurki, ale rozweselają i cieszą oko 🙂

Jeśli chodzi o duet szampon+odżywka – używałam ostatnio duetu od Swiss Image i bardzo go sobie chwalę. Jestem też zadowolona z maski coco shine od HelloBody* – obłędny, słodki kokosowy zapach i bardzo dobre działanie nawilżające to dla mnie zbawienie. Zdradziłam tę maskę tylko raz – dla nowości od Anwen. Gdy pod tym zdjęciem  oraz na snapie pisaliście, że moje włosy ładnie błyszczą – był to efekt tej właśnie maski.
Cerkogel – mój hit i wybawca od lat. Nie wiem jak wyglądałaby skóra mojej głowy, gdyby nie ten żel. Przez chorobę moja skóra jest wiecznie odwodniona – mam suche nogi, czoło, spierzchnięte usta, a najgorzej wygląda to na włosach. Wystarczy zrobić przedziałek, by zdrapać ją grzebieniem. Cerkogel rozpuszcza kłopotliwy naskórek – pisałam o nim kiedyś w tekście o sposobie na ekstremalnie suchą skórę głowy. Niestety to wciąż walka ze skutkiem, a nie przyczyną i ostatnio sięgam po ten żel zdecydowanie częściej 🙁 
Nowością jest też serum oczyszczające Bionigree  – na skórę głowy aplikuje się jedną, maksymalnie dwie pipety. Daje bardzo przyjemne uczucie chłodzenia i sprawdza się bardzo dobrze, ale niestety nie tak rewelacyjnie jak Cerkogel (a jest sporo droższe). Mimo to – rewelacyjny produkt, to ja jestem wyjątkowo “problemowa” 🙁
Staram się unikać suchego szamponu, ale ten z Klorane stał się moim ulubionym 🙂
Olaplex – o tym czy warto zdecydować się na Olaplex był już na blogu tekst. Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno z produktu nie korzystałam, ale to w końcu ulubieńcy zebrani na przestrzeni wielu miesięcy 🙂 To produkt dla tych, których wszystko już zawiodło 🙂
Nie rozstaję się z tym power bankiem! Link do niego znajdziecie w tekście o tym, czy warto kupić Iphone7. Bardzo pojemny, ładuje jednocześnie kilka telefonów/sprzętów i widzisz dokładnie jaki jest stan jego naładowania. Uwielbiam!
Podobnie jak bez, moje etui z jednorożcem (szalenie niepraktyczne) oraz cudny zegarek Fossil. Link do etui też w tekście o iphone7
 Zmagań ze suchą skórą ciąg dalszy – zazwyczaj depilator dawał radę na przynajmniej trzy tygodnie. A potem poleciałam na miesiąc do Azji, gdzie włosy rosną jak szalone. I w ten sposób zdradziłam depilator z maszynką. A wrócić mi ciężko, bo nie lubię być zarośnięta i sięgam po maszynkę zanim jakikolwiek depilator na tej planecie będzie w stanie uchwycić włoski. Polubiłam się bardzo z maszynką Wilkinson Hydro Silk – uwalnia coś w rodzaju balsamu i działa jak trzeba. Mimo to – mam nadzieję że wrócę do depilatora bo to inny komfort życia. Przy okazji – nigdy nie zapomnę jakiejś nawiedzonej laski, która czepiła się recenzji depilatora, określając to promowaniem nierealistycznych standardów kobiecego ciała (plus masa innych, typowych dla każdej feminazi słów). Dżizys krajst – każdy robi to, co lubi. Serio, ja lubię gładkie nogi i sukienki, inna lubi mieć zarośnięte i chodzić w spodniach latem. Depilacja nie powinna być przymusem, ale te wszystkie manifesty o zniewoleniu kobiet przez dyktat depilacji wywołują we mnie salwy śmiechu. Nie chcesz – nie depiluj się – mnie osobiście bardzo mało obchodzi wygląd innych kobiet :).
Kolejny hit jest hitem od niedawna – to intensywnie nawilżający lotion od Hada Labo Tokyo – dostałam go w niezobowiązującej przesyłce od rossmanna i podobno w Japonii jedna buteleczka sprzedaje się co 2 sekundy – jestem skłonna w to uwierzyć, moje czoło już nie wygląda jak zdrapka 🙂 

Hello Body Coco Slim* – rewelacyjny i cudnie pachnący olejek do ciała. Oczywiście nikt nie pakuje tam samego kokosa – w składzie są przeróżne oleje i przyjemna kompozycja zapachowa – to dla mnie bardzo ważne, bo żeby olejki dawały jakieś efekty – trzeba stosować je regularnie. Ten zapach aż do tego zachęca a ja polubiłam stosowanie tego typu produktów. To jest bardzo ważne, by otaczać się troską. Wklepywanie i wmasowywanie w siebie olejków czy balsamów jest głaskanie i gładzenie kogoś, kogo się kocha. Uwielbiam ten wieczorny rytuał i teraz kojarzy mi się właśnie z kokosem 😉 
Pupa Golden Creambalsam podkreślający i przedłużający opaleniznę. Jest w takim “opalonym” kolorze, ma śliczne drobinki i pięknie pachnie. Bardzo chcę zatrzymać swoją tajską opaleniznę, więc wcieram z przyjemnością. Mam nadzieję, że można już go kupić, ja swój dostałam od przesympatycznej Kariny z PR marki. I bardzo się z tego cieszę! Uwielbiam takie balsamy, w zeszłym roku byłam bardzo zadowolona z podobnego z Kolastyny, ale to różnica jak między czekoladą a wyrobem czekoladopodobnym. To drugie smakowało naszym rodzicom dopóki nie poznali czegoś lepszego. Dwa lata temu używałam podobnego marki Avon. Mam nadzieję, że niebawem zrobi się pięknie i słonecznie bo aż chcę Wam pokazać jak pięknie podkreśla nogi 🙂 Link do balsamu znalazłam tylko tutaj 🙂
Bardzo tania i fajna kolorówka!
Kredmi Miss Sporty – z jednej strony kredka, z drugiej cień w kredce. Nie odróżniam, ale sprawdzają się bardzo dobrze, używam bardzo często. Dobra pigmentacja, minusem jest konieczność temperowania.
Następca mojej ulubionej kredki do brwi z aliexpress. Jest identyczna, też wyprodukowana w Chinach, nie da się zrobić nią sobie krzywdy. Lovely
Jakiś czas temu przygotowałam wpis o spierzchniętych ustach i jak się z tym rozprawiłam. Niestety przez chorobę są one zawsze bardzo suche, wręcz… złuszczone (zdjęcie). Pomadki, balsamy, peeling z cukru i miodu – codziennie i wciąż dupa. Niedawno odkryłam perełkę – peeling do ust koreańskiej marki Erborian i nawet chciałam napisać, że te 7ml za 90 zł serio warto, bo się sprawdza. Jeśli ktoś ma taki problem jak ja – ten peeling będzie dla niego zbawieniem. Cieszę się, że z różnych powodów nie blogowałam za dużo i ten wpis sobie czekał i czekał, bo odkryłam coś lepszego i tańszego – peeling do ust z Hello Body* – w odróżnieniu od ziołowego – ma się ochotę go zjeść. Pojemność dwa razy większa i cena niższa – świetna sprawa. Jeśli ktoś ma z ustami takie przeboje jak ja – na pewno będzie zadowolony.
*Mam dla Was dobrą nowinę – Hello Body ma 15% rabatu na cały asortyment, bezterminowo i do użycia wiele razy z kodem ANIAMALUJE
 Kontynuując wątek ust – jakiś czas temu zobaczyłam, że Dorota (Olfaktoria) poleca softlips. Jak znam Dorotę – wiem że byle czego nigdy nie poleci. Lecąc do Tajlandii wrzuciłam do kosmetyczki kończącą się rumiankową alterrę z rossmanna i właśnie softlips. Strzał w dziesiątkę! Najlepszy balsam do ust jaki kiedykolwiek miałam. Malina dobrze smakuje, zielona herbata przyjemnie chłodzi a zapach jest niesamowity. Gładkie, aksamitne usta – bosko! Smarowały się tym trzy osoby przez miesiąc i nie daliśmy rady go zużyć. Do tego jest bardzo tani, na promocji -49% dokupiłam dwa na zapas. Truskawka mi tak już nie podpasowała, ale ten jest rewelacyjny 🙂

 A ponieważ nie mam już tak tragicznych ust – znowu je maluje – to jest cudowna pomadka color riche matte z L’oreal w odcieniu 203 – blush in a rush. Idealny zwyklak na każdy dzień.

Ostatnim moim hitem jest aplikacja Squid. Zamiast zaglądać na kilka lub kilkanaście stron z informacjami – Squid zbiera je wszystkie w prasówkę dopasowaną do moich preferencji i zainteresowań. Pytacie skąd biorę linki do tygodników. To jeden z moich sekretów 🙂

Na koniec może nie ulubieniec (zdecydowanie za wcześnie by ocenić), ale nowość od Nivea:

Jak wiecie – część z produktów, które zamieściłam dzisiaj w “ulubieńcach” dostałam w przesyłkach PR od marek kosmetycznych. To dokładnie takie samie przesyłki jakie dostaje prasa, miły dodatek po kilku ładnych latach prowadzenia bloga. Po pierwszym zachłyśnięciu się tym (2012 rok, lol), przesyłki nie wywołują już tylu emocji i są rozdawane po znajomych. Używanych przecież nie rozdam na blogu. Reszta trafia do biedniejszych.
Do ulubieńców trafia finalnie mały promil (a i tak wiele produktów kupiłam sobie sama). Chciałam Wam więc napisać, że na stronie Nivea jest właśnie akcja gdzie można zgarnąć i przetestować te olejki w balsamie i też cieszyć się przesyłką 🙂 https://www.nivea.pl/moja-nivea/testy-i-konkursy/przetestuj-nowe-olejki-w-balsamach-nivea-63
No i co – na dzisiaj to tyle. Ja obiecuję zająć się komentarzami jutro – dzisiaj po prostu zasypiam przed laptopem. Buziaki!





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Już nie mam żalu
Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło