Instagram has returned invalid data.

Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło

Bardzo dawno nie było na blogu ulubieńców, a obiecywałam i obiecywałam… cóż, hashtag #życie – kocham blogować ale ciężko mi obecnie znaleźć na to tyle czasu, ile bym chciała.
Poprzedn0 tekst z tego cyklu był w… październiku. Od tej pory trochę ulubieńców mi się nazbierało. Będą kosmetyki, gadżety, nawet masło i sukienka. Czyli jak to u mnie – mydło i powidło! 🙂
Domowy likier – pilnujcie mnie, żebym zamieściła na niego przepis. Słodkie jak diabli, smakuje jak kawa latte, tylko lepiej. Przypilnujcie mnie, bo w zalewie innych spraw wiecznie mi gdzieś blog umyka 🙂
Woda AKVO w puszce – mój ulubiony to smak cytrynowy, ale “wyszła” zanim zrobiłam fotki 😀 Skończyła z moim głupim nawykiem picia łyka wody, nawet po treningu. Jak otworzę, to muszę wypić całą. Pssst! Na blogu pod komentarzami konkursowymi są już wyniki konkursu z AKVO 🙂 
Masło z solą morską z lidla – za każdym razem gdy “chrupnie” mi sól pod zębem, zastanawiam się czy mam gdzieś zapisany numer do stomatologa. Ale to tylko wrażenie 😀 Masło jest przepyszne, teoretycznie sama mogę sobie je posolić, ale to ma w sobie “to coś”:)
Moja ulubiona sukienka ostatnich dni – mam słabość do maxi i falującego materiału. Z tego powodu uwielbiam filmy historyczne i do tej pory pamiętam jak rewelacyjnie kojarzyły mi się falujące kardynalskie (!) szaty w serialu The Borgias – skądinąd- genialnym. Maxi to dla mnie coś jak władza, potęga – przynajmniej takich cech sobie takim strojem zawsze dodaję. Czaję się też na wersję beżową, która jest sporo tańsza.

 Moi ulubieńcy z Aliexpress – okładka na paszport i torebka -myszka. Bzdurki, ale rozweselają i cieszą oko 🙂

Jeśli chodzi o duet szampon+odżywka – używałam ostatnio duetu od Swiss Image i bardzo go sobie chwalę. Jestem też zadowolona z maski coco shine od HelloBody* – obłędny, słodki kokosowy zapach i bardzo dobre działanie nawilżające to dla mnie zbawienie. Zdradziłam tę maskę tylko raz – dla nowości od Anwen. Gdy pod tym zdjęciem  oraz na snapie pisaliście, że moje włosy ładnie błyszczą – był to efekt tej właśnie maski.
Cerkogel – mój hit i wybawca od lat. Nie wiem jak wyglądałaby skóra mojej głowy, gdyby nie ten żel. Przez chorobę moja skóra jest wiecznie odwodniona – mam suche nogi, czoło, spierzchnięte usta, a najgorzej wygląda to na włosach. Wystarczy zrobić przedziałek, by zdrapać ją grzebieniem. Cerkogel rozpuszcza kłopotliwy naskórek – pisałam o nim kiedyś w tekście o sposobie na ekstremalnie suchą skórę głowy. Niestety to wciąż walka ze skutkiem, a nie przyczyną i ostatnio sięgam po ten żel zdecydowanie częściej 🙁 
Nowością jest też serum oczyszczające Bionigree  – na skórę głowy aplikuje się jedną, maksymalnie dwie pipety. Daje bardzo przyjemne uczucie chłodzenia i sprawdza się bardzo dobrze, ale niestety nie tak rewelacyjnie jak Cerkogel (a jest sporo droższe). Mimo to – rewelacyjny produkt, to ja jestem wyjątkowo “problemowa” 🙁
Staram się unikać suchego szamponu, ale ten z Klorane stał się moim ulubionym 🙂
Olaplex – o tym czy warto zdecydować się na Olaplex był już na blogu tekst. Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno z produktu nie korzystałam, ale to w końcu ulubieńcy zebrani na przestrzeni wielu miesięcy 🙂 To produkt dla tych, których wszystko już zawiodło 🙂
Nie rozstaję się z tym power bankiem! Link do niego znajdziecie w tekście o tym, czy warto kupić Iphone7. Bardzo pojemny, ładuje jednocześnie kilka telefonów/sprzętów i widzisz dokładnie jaki jest stan jego naładowania. Uwielbiam!
Podobnie jak bez, moje etui z jednorożcem (szalenie niepraktyczne) oraz cudny zegarek Fossil. Link do etui też w tekście o iphone7
 Zmagań ze suchą skórą ciąg dalszy – zazwyczaj depilator dawał radę na przynajmniej trzy tygodnie. A potem poleciałam na miesiąc do Azji, gdzie włosy rosną jak szalone. I w ten sposób zdradziłam depilator z maszynką. A wrócić mi ciężko, bo nie lubię być zarośnięta i sięgam po maszynkę zanim jakikolwiek depilator na tej planecie będzie w stanie uchwycić włoski. Polubiłam się bardzo z maszynką Wilkinson Hydro Silk – uwalnia coś w rodzaju balsamu i działa jak trzeba. Mimo to – mam nadzieję że wrócę do depilatora bo to inny komfort życia. Przy okazji – nigdy nie zapomnę jakiejś nawiedzonej laski, która czepiła się recenzji depilatora, określając to promowaniem nierealistycznych standardów kobiecego ciała (plus masa innych, typowych dla każdej feminazi słów). Dżizys krajst – każdy robi to, co lubi. Serio, ja lubię gładkie nogi i sukienki, inna lubi mieć zarośnięte i chodzić w spodniach latem. Depilacja nie powinna być przymusem, ale te wszystkie manifesty o zniewoleniu kobiet przez dyktat depilacji wywołują we mnie salwy śmiechu. Nie chcesz – nie depiluj się – mnie osobiście bardzo mało obchodzi wygląd innych kobiet :).
Kolejny hit jest hitem od niedawna – to intensywnie nawilżający lotion od Hada Labo Tokyo – dostałam go w niezobowiązującej przesyłce od rossmanna i podobno w Japonii jedna buteleczka sprzedaje się co 2 sekundy – jestem skłonna w to uwierzyć, moje czoło już nie wygląda jak zdrapka 🙂 

Hello Body Coco Slim* – rewelacyjny i cudnie pachnący olejek do ciała. Oczywiście nikt nie pakuje tam samego kokosa – w składzie są przeróżne oleje i przyjemna kompozycja zapachowa – to dla mnie bardzo ważne, bo żeby olejki dawały jakieś efekty – trzeba stosować je regularnie. Ten zapach aż do tego zachęca a ja polubiłam stosowanie tego typu produktów. To jest bardzo ważne, by otaczać się troską. Wklepywanie i wmasowywanie w siebie olejków czy balsamów jest głaskanie i gładzenie kogoś, kogo się kocha. Uwielbiam ten wieczorny rytuał i teraz kojarzy mi się właśnie z kokosem 😉 
Pupa Golden Creambalsam podkreślający i przedłużający opaleniznę. Jest w takim “opalonym” kolorze, ma śliczne drobinki i pięknie pachnie. Bardzo chcę zatrzymać swoją tajską opaleniznę, więc wcieram z przyjemnością. Mam nadzieję, że można już go kupić, ja swój dostałam od przesympatycznej Kariny z PR marki. I bardzo się z tego cieszę! Uwielbiam takie balsamy, w zeszłym roku byłam bardzo zadowolona z podobnego z Kolastyny, ale to różnica jak między czekoladą a wyrobem czekoladopodobnym. To drugie smakowało naszym rodzicom dopóki nie poznali czegoś lepszego. Dwa lata temu używałam podobnego marki Avon. Mam nadzieję, że niebawem zrobi się pięknie i słonecznie bo aż chcę Wam pokazać jak pięknie podkreśla nogi 🙂 Link do balsamu znalazłam tylko tutaj 🙂
Bardzo tania i fajna kolorówka!
Kredmi Miss Sporty – z jednej strony kredka, z drugiej cień w kredce. Nie odróżniam, ale sprawdzają się bardzo dobrze, używam bardzo często. Dobra pigmentacja, minusem jest konieczność temperowania.
Następca mojej ulubionej kredki do brwi z aliexpress. Jest identyczna, też wyprodukowana w Chinach, nie da się zrobić nią sobie krzywdy. Lovely
Jakiś czas temu przygotowałam wpis o spierzchniętych ustach i jak się z tym rozprawiłam. Niestety przez chorobę są one zawsze bardzo suche, wręcz… złuszczone (zdjęcie). Pomadki, balsamy, peeling z cukru i miodu – codziennie i wciąż dupa. Niedawno odkryłam perełkę – peeling do ust koreańskiej marki Erborian i nawet chciałam napisać, że te 7ml za 90 zł serio warto, bo się sprawdza. Jeśli ktoś ma taki problem jak ja – ten peeling będzie dla niego zbawieniem. Cieszę się, że z różnych powodów nie blogowałam za dużo i ten wpis sobie czekał i czekał, bo odkryłam coś lepszego i tańszego – peeling do ust z Hello Body* – w odróżnieniu od ziołowego – ma się ochotę go zjeść. Pojemność dwa razy większa i cena niższa – świetna sprawa. Jeśli ktoś ma z ustami takie przeboje jak ja – na pewno będzie zadowolony.
*Mam dla Was dobrą nowinę – Hello Body ma 15% rabatu na cały asortyment, bezterminowo i do użycia wiele razy z kodem ANIAMALUJE
 Kontynuując wątek ust – jakiś czas temu zobaczyłam, że Dorota (Olfaktoria) poleca softlips. Jak znam Dorotę – wiem że byle czego nigdy nie poleci. Lecąc do Tajlandii wrzuciłam do kosmetyczki kończącą się rumiankową alterrę z rossmanna i właśnie softlips. Strzał w dziesiątkę! Najlepszy balsam do ust jaki kiedykolwiek miałam. Malina dobrze smakuje, zielona herbata przyjemnie chłodzi a zapach jest niesamowity. Gładkie, aksamitne usta – bosko! Smarowały się tym trzy osoby przez miesiąc i nie daliśmy rady go zużyć. Do tego jest bardzo tani, na promocji -49% dokupiłam dwa na zapas. Truskawka mi tak już nie podpasowała, ale ten jest rewelacyjny 🙂

 A ponieważ nie mam już tak tragicznych ust – znowu je maluje – to jest cudowna pomadka color riche matte z L’oreal w odcieniu 203 – blush in a rush. Idealny zwyklak na każdy dzień.

Ostatnim moim hitem jest aplikacja Squid. Zamiast zaglądać na kilka lub kilkanaście stron z informacjami – Squid zbiera je wszystkie w prasówkę dopasowaną do moich preferencji i zainteresowań. Pytacie skąd biorę linki do tygodników. To jeden z moich sekretów 🙂

Na koniec może nie ulubieniec (zdecydowanie za wcześnie by ocenić), ale nowość od Nivea:

Jak wiecie – część z produktów, które zamieściłam dzisiaj w “ulubieńcach” dostałam w przesyłkach PR od marek kosmetycznych. To dokładnie takie samie przesyłki jakie dostaje prasa, miły dodatek po kilku ładnych latach prowadzenia bloga. Po pierwszym zachłyśnięciu się tym (2012 rok, lol), przesyłki nie wywołują już tylu emocji i są rozdawane po znajomych. Używanych przecież nie rozdam na blogu. Reszta trafia do biedniejszych.
Do ulubieńców trafia finalnie mały promil (a i tak wiele produktów kupiłam sobie sama). Chciałam Wam więc napisać, że na stronie Nivea jest właśnie akcja gdzie można zgarnąć i przetestować te olejki w balsamie i też cieszyć się przesyłką 🙂 https://www.nivea.pl/moja-nivea/testy-i-konkursy/przetestuj-nowe-olejki-w-balsamach-nivea-63
No i co – na dzisiaj to tyle. Ja obiecuję zająć się komentarzami jutro – dzisiaj po prostu zasypiam przed laptopem. Buziaki!





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Już nie mam żalu
Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło