Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło

Bardzo dawno nie było na blogu ulubieńców, a obiecywałam i obiecywałam… cóż, hashtag #życie – kocham blogować ale ciężko mi obecnie znaleźć na to tyle czasu, ile bym chciała.
Poprzedn0 tekst z tego cyklu był w… październiku. Od tej pory trochę ulubieńców mi się nazbierało. Będą kosmetyki, gadżety, nawet masło i sukienka. Czyli jak to u mnie – mydło i powidło! 🙂
Domowy likier – pilnujcie mnie, żebym zamieściła na niego przepis. Słodkie jak diabli, smakuje jak kawa latte, tylko lepiej. Przypilnujcie mnie, bo w zalewie innych spraw wiecznie mi gdzieś blog umyka 🙂
Woda AKVO w puszce – mój ulubiony to smak cytrynowy, ale “wyszła” zanim zrobiłam fotki 😀 Skończyła z moim głupim nawykiem picia łyka wody, nawet po treningu. Jak otworzę, to muszę wypić całą. Pssst! Na blogu pod komentarzami konkursowymi są już wyniki konkursu z AKVO 🙂 
Masło z solą morską z lidla – za każdym razem gdy “chrupnie” mi sól pod zębem, zastanawiam się czy mam gdzieś zapisany numer do stomatologa. Ale to tylko wrażenie 😀 Masło jest przepyszne, teoretycznie sama mogę sobie je posolić, ale to ma w sobie “to coś”:)
Moja ulubiona sukienka ostatnich dni – mam słabość do maxi i falującego materiału. Z tego powodu uwielbiam filmy historyczne i do tej pory pamiętam jak rewelacyjnie kojarzyły mi się falujące kardynalskie (!) szaty w serialu The Borgias – skądinąd- genialnym. Maxi to dla mnie coś jak władza, potęga – przynajmniej takich cech sobie takim strojem zawsze dodaję. Czaję się też na wersję beżową, która jest sporo tańsza.

 Moi ulubieńcy z Aliexpress – okładka na paszport i torebka -myszka. Bzdurki, ale rozweselają i cieszą oko 🙂

Jeśli chodzi o duet szampon+odżywka – używałam ostatnio duetu od Swiss Image i bardzo go sobie chwalę. Jestem też zadowolona z maski coco shine od HelloBody* – obłędny, słodki kokosowy zapach i bardzo dobre działanie nawilżające to dla mnie zbawienie. Zdradziłam tę maskę tylko raz – dla nowości od Anwen. Gdy pod tym zdjęciem  oraz na snapie pisaliście, że moje włosy ładnie błyszczą – był to efekt tej właśnie maski.
Cerkogel – mój hit i wybawca od lat. Nie wiem jak wyglądałaby skóra mojej głowy, gdyby nie ten żel. Przez chorobę moja skóra jest wiecznie odwodniona – mam suche nogi, czoło, spierzchnięte usta, a najgorzej wygląda to na włosach. Wystarczy zrobić przedziałek, by zdrapać ją grzebieniem. Cerkogel rozpuszcza kłopotliwy naskórek – pisałam o nim kiedyś w tekście o sposobie na ekstremalnie suchą skórę głowy. Niestety to wciąż walka ze skutkiem, a nie przyczyną i ostatnio sięgam po ten żel zdecydowanie częściej 🙁 
Nowością jest też serum oczyszczające Bionigree  – na skórę głowy aplikuje się jedną, maksymalnie dwie pipety. Daje bardzo przyjemne uczucie chłodzenia i sprawdza się bardzo dobrze, ale niestety nie tak rewelacyjnie jak Cerkogel (a jest sporo droższe). Mimo to – rewelacyjny produkt, to ja jestem wyjątkowo “problemowa” 🙁
Staram się unikać suchego szamponu, ale ten z Klorane stał się moim ulubionym 🙂
Olaplex – o tym czy warto zdecydować się na Olaplex był już na blogu tekst. Właśnie sobie uświadomiłam, że dawno z produktu nie korzystałam, ale to w końcu ulubieńcy zebrani na przestrzeni wielu miesięcy 🙂 To produkt dla tych, których wszystko już zawiodło 🙂
Nie rozstaję się z tym power bankiem! Link do niego znajdziecie w tekście o tym, czy warto kupić Iphone7. Bardzo pojemny, ładuje jednocześnie kilka telefonów/sprzętów i widzisz dokładnie jaki jest stan jego naładowania. Uwielbiam!
Podobnie jak bez, moje etui z jednorożcem (szalenie niepraktyczne) oraz cudny zegarek Fossil. Link do etui też w tekście o iphone7
 Zmagań ze suchą skórą ciąg dalszy – zazwyczaj depilator dawał radę na przynajmniej trzy tygodnie. A potem poleciałam na miesiąc do Azji, gdzie włosy rosną jak szalone. I w ten sposób zdradziłam depilator z maszynką. A wrócić mi ciężko, bo nie lubię być zarośnięta i sięgam po maszynkę zanim jakikolwiek depilator na tej planecie będzie w stanie uchwycić włoski. Polubiłam się bardzo z maszynką Wilkinson Hydro Silk – uwalnia coś w rodzaju balsamu i działa jak trzeba. Mimo to – mam nadzieję że wrócę do depilatora bo to inny komfort życia. Przy okazji – nigdy nie zapomnę jakiejś nawiedzonej laski, która czepiła się recenzji depilatora, określając to promowaniem nierealistycznych standardów kobiecego ciała (plus masa innych, typowych dla każdej feminazi słów). Dżizys krajst – każdy robi to, co lubi. Serio, ja lubię gładkie nogi i sukienki, inna lubi mieć zarośnięte i chodzić w spodniach latem. Depilacja nie powinna być przymusem, ale te wszystkie manifesty o zniewoleniu kobiet przez dyktat depilacji wywołują we mnie salwy śmiechu. Nie chcesz – nie depiluj się – mnie osobiście bardzo mało obchodzi wygląd innych kobiet :).
Kolejny hit jest hitem od niedawna – to intensywnie nawilżający lotion od Hada Labo Tokyo – dostałam go w niezobowiązującej przesyłce od rossmanna i podobno w Japonii jedna buteleczka sprzedaje się co 2 sekundy – jestem skłonna w to uwierzyć, moje czoło już nie wygląda jak zdrapka 🙂 

Hello Body Coco Slim* – rewelacyjny i cudnie pachnący olejek do ciała. Oczywiście nikt nie pakuje tam samego kokosa – w składzie są przeróżne oleje i przyjemna kompozycja zapachowa – to dla mnie bardzo ważne, bo żeby olejki dawały jakieś efekty – trzeba stosować je regularnie. Ten zapach aż do tego zachęca a ja polubiłam stosowanie tego typu produktów. To jest bardzo ważne, by otaczać się troską. Wklepywanie i wmasowywanie w siebie olejków czy balsamów jest głaskanie i gładzenie kogoś, kogo się kocha. Uwielbiam ten wieczorny rytuał i teraz kojarzy mi się właśnie z kokosem 😉 
Pupa Golden Creambalsam podkreślający i przedłużający opaleniznę. Jest w takim “opalonym” kolorze, ma śliczne drobinki i pięknie pachnie. Bardzo chcę zatrzymać swoją tajską opaleniznę, więc wcieram z przyjemnością. Mam nadzieję, że można już go kupić, ja swój dostałam od przesympatycznej Kariny z PR marki. I bardzo się z tego cieszę! Uwielbiam takie balsamy, w zeszłym roku byłam bardzo zadowolona z podobnego z Kolastyny, ale to różnica jak między czekoladą a wyrobem czekoladopodobnym. To drugie smakowało naszym rodzicom dopóki nie poznali czegoś lepszego. Dwa lata temu używałam podobnego marki Avon. Mam nadzieję, że niebawem zrobi się pięknie i słonecznie bo aż chcę Wam pokazać jak pięknie podkreśla nogi 🙂 Link do balsamu znalazłam tylko tutaj 🙂
Bardzo tania i fajna kolorówka!
Kredmi Miss Sporty – z jednej strony kredka, z drugiej cień w kredce. Nie odróżniam, ale sprawdzają się bardzo dobrze, używam bardzo często. Dobra pigmentacja, minusem jest konieczność temperowania.
Następca mojej ulubionej kredki do brwi z aliexpress. Jest identyczna, też wyprodukowana w Chinach, nie da się zrobić nią sobie krzywdy. Lovely
Jakiś czas temu przygotowałam wpis o spierzchniętych ustach i jak się z tym rozprawiłam. Niestety przez chorobę są one zawsze bardzo suche, wręcz… złuszczone (zdjęcie). Pomadki, balsamy, peeling z cukru i miodu – codziennie i wciąż dupa. Niedawno odkryłam perełkę – peeling do ust koreańskiej marki Erborian i nawet chciałam napisać, że te 7ml za 90 zł serio warto, bo się sprawdza. Jeśli ktoś ma taki problem jak ja – ten peeling będzie dla niego zbawieniem. Cieszę się, że z różnych powodów nie blogowałam za dużo i ten wpis sobie czekał i czekał, bo odkryłam coś lepszego i tańszego – peeling do ust z Hello Body* – w odróżnieniu od ziołowego – ma się ochotę go zjeść. Pojemność dwa razy większa i cena niższa – świetna sprawa. Jeśli ktoś ma z ustami takie przeboje jak ja – na pewno będzie zadowolony.
*Mam dla Was dobrą nowinę – Hello Body ma 15% rabatu na cały asortyment, bezterminowo i do użycia wiele razy z kodem ANIAMALUJE
 Kontynuując wątek ust – jakiś czas temu zobaczyłam, że Dorota (Olfaktoria) poleca softlips. Jak znam Dorotę – wiem że byle czego nigdy nie poleci. Lecąc do Tajlandii wrzuciłam do kosmetyczki kończącą się rumiankową alterrę z rossmanna i właśnie softlips. Strzał w dziesiątkę! Najlepszy balsam do ust jaki kiedykolwiek miałam. Malina dobrze smakuje, zielona herbata przyjemnie chłodzi a zapach jest niesamowity. Gładkie, aksamitne usta – bosko! Smarowały się tym trzy osoby przez miesiąc i nie daliśmy rady go zużyć. Do tego jest bardzo tani, na promocji -49% dokupiłam dwa na zapas. Truskawka mi tak już nie podpasowała, ale ten jest rewelacyjny 🙂

 A ponieważ nie mam już tak tragicznych ust – znowu je maluje – to jest cudowna pomadka color riche matte z L’oreal w odcieniu 203 – blush in a rush. Idealny zwyklak na każdy dzień.

Ostatnim moim hitem jest aplikacja Squid. Zamiast zaglądać na kilka lub kilkanaście stron z informacjami – Squid zbiera je wszystkie w prasówkę dopasowaną do moich preferencji i zainteresowań. Pytacie skąd biorę linki do tygodników. To jeden z moich sekretów 🙂

Na koniec może nie ulubieniec (zdecydowanie za wcześnie by ocenić), ale nowość od Nivea:

Jak wiecie – część z produktów, które zamieściłam dzisiaj w “ulubieńcach” dostałam w przesyłkach PR od marek kosmetycznych. To dokładnie takie samie przesyłki jakie dostaje prasa, miły dodatek po kilku ładnych latach prowadzenia bloga. Po pierwszym zachłyśnięciu się tym (2012 rok, lol), przesyłki nie wywołują już tylu emocji i są rozdawane po znajomych. Używanych przecież nie rozdam na blogu. Reszta trafia do biedniejszych.
Do ulubieńców trafia finalnie mały promil (a i tak wiele produktów kupiłam sobie sama). Chciałam Wam więc napisać, że na stronie Nivea jest właśnie akcja gdzie można zgarnąć i przetestować te olejki w balsamie i też cieszyć się przesyłką 🙂 https://www.nivea.pl/moja-nivea/testy-i-konkursy/przetestuj-nowe-olejki-w-balsamach-nivea-63
No i co – na dzisiaj to tyle. Ja obiecuję zająć się komentarzami jutro – dzisiaj po prostu zasypiam przed laptopem. Buziaki!





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO
Previous
Już nie mam żalu
Ulubieńcy – balsam do ust, torebka, aplikacja i masło