- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Czy warto studiować pedagogikę?

Często mnie o to pytacie, a ponieważ zbliża się czas ostatecznej rejestracji na studia, postanowiłam opowiedzieć o tym ze swojej perspektywy. Jestem jeszcze w trakcie magisterki, więc opowiem o studiach licencjackich 🙂   Pomysł studiowania pedagogiki wczesnoszkolnej przyszedł mi do głowy dość późno. Wcześniej miałam kilka innych koncepcji co do studiowania, nie rozważałam nawet studiów dziennych, bo chciałam godzić dotychczasową pracę (pisanie tekstów) ze studiami. Najbardziej chodziło mi po głowie dziennikarstwo, które zresztą później też zaczęłam studiować jako drugi kierunek. I po semestrze rzuciłam, widząc bezsens tych studiów, szczególnie na UKW 🙂 

   Skąd więc pomysł z pedagogiką? Mogłabym jak większość studentów odpowiedzieć “bo lubię dzieci”, ale to tylko 10% prawdy 🙂 Mam młodszą siostrę i bardzo dobrze widziałam co ją motywuje a co nie. Ale po raz pierwszy myśl o pedagogice jako studiach zakiełkowała we mnie wtedy, kiedy pomogłam młodszemu bratu koleżanki załapać tabliczkę mnożenia. Poczułam, że sukcesy “podopiecznych” sprawiają mi ogromną przyjemność. Szczególnie wtedy, kiedy widzę, jak zmienia się nastawienie dziecka do nauki.

   Krąży wiele opinii o tym, że pedagogika to kierunek dla nieudaczników. Jest w tym niestety bardzo dużo prawdy, bo na różne pedagogiki trafiają bardzo przypadkowi ludzie. U mnie na roku odsetek osób, które nie nadawały się do zawodu był raczej mały, ale bywa różnie. Kiedy rejestrowałam się na studia, jedyne badania jakie miałam przejść, to badania medyczne. I przeszłam je nawet ja. Na logopedię potrzebna jest jeszcze kontrola uzębienia oraz wymowy (tutaj bym poległa, przez moje specyficzne sz, cz, ż , dż, które szeleszczą :)). Na pedagogikę wczesnoszkolną i wychowanie muzyczne były jeszcze testy gry na instrumencie i chyba śpiewu, ale ręki nie dam. Nie robi się żadnych testów psychologicznych, a myślę, że warto by było! Chociażby w celu wykluczenia skłonności sadystycznych czy pedofilskich.

Dodam tylko, że opisuję UKW 😉 


Wiele istotnych informacji opisałam już w tekście “Jak wybrać studia i uczelnię“. Pozwolę sobie zacytować istotny fragment :

Ja 3 lata temu wybrałam pedagogikę, specjalność : wczesnoszkolna i terapia pedagogiczna.

I tutaj bardzo ważna uwaga! Zwróć uwagę na nazwę kierunku. Ja np. sądziłam, że to pedagogika wczesnoszkolna, a specjalnością jest terapia pedagogiczna. Tymczasem musiałam przebrnąć przez takie przedmioty jak pedagogika resocjalizacyjna, pedagogika społeczna czy pedagogika pracy. Obecnie na mojej uczelni jest już kierunek pedagogika wczesnoszkolna, o specjalności terapia pedagogiczna. Ci studenci nie muszą realizować przedmiotów które nie są związane z pedagogiką wczesnoszkolną, czyli np. wyżej wymienionych 🙂 Bardzo ważne jest więc to, w którym miejscu umieszczono słowo specjalność. Czasami wyboru dokonuje się dopiero na drugim roku – nie miej złudzeń, jeśli idziesz na jakiś kierunek ze względu na fajną nazwę specjalności, dobrze się zastanów – uczelnia utworzy tylko te specjalności, na które zbierze się wystarczająca liczba chętnych. Czasami jest tak, że to co ciekawe dla Ciebie, dla innych ciekawe już nie będzie. Po drugie – niestety często lokuje się studentów w równoliczne grupy związane ze specjalnościami “na siłę”.

Na moich studiach było bardzo dużo przedmiotów o niskiej przydatności podczas pracy w zawodzie (pedagogika pracy, filozofia, historia filozofii, współczesne kierunki i nurty filozofii, socjologia). Z drugiej strony, miałam bardzo dużo praktyk i wartościowych przedmiotów. Najciężej szły mi oba przedmioty muzyczne, gra na instrumentach, partytura, śpiewanie i taniec nie są moimi ulubionymi zajęciami. Tym bardziej, że level nie dotyczył przedszkolnych śpiewów, a rozrysowanie i nauczanie grupy grania na dziecięcych instrumentach czegoś z muzyki klasycznej. :)) 

Miałam dużo przedmiotów psychologicznych (wprowadzenie do psychologii, psychologia rozwoju człowieka,psychologia społeczna, psychologia dziecka, psychologia kliniczna, psychologia ogólna), a także bardzo dużo przedmiotów związanych z konkretnymi obszarami edukacji wczesnoszkolnej (społeczno-przyrodnicza, matematyczna, muzyczna, polonistyczna, kultura fizyczna, techniczna, plastyczna) czy trudnościami w nauce. Było to spowodowane specjalnością, czyli terapią pedagogiczną.

Co do stopnia trudności – wybitnie trudno nie jest, wszystkiego da się nauczyć, ale jak na każdym uniwersytecie, zdarzają się frustraci którzy robią problemy “za twarz”. Bardzo dużo zadań trzeba robić na bieżąco, są to różne mapy myśli, konspekty zajęć, scenariusze, projekty, teczki, kilka razy zdarzyło się portfolio, czy konkretne pomoce dydaktyczne. Wszystko to sprawia, że studia są bardzo czasochłonne. Bywały dni, gdzie siedziało się na uczelni od 7:30 do 19:30. Dni wolne na licencjacie to marzenie, którego nie dało się spełnić 😉


Idealnym rozwiązaniem byłoby studiowanie w trybie zaocznym. Ale… byłaby to wyższa akrobatyka z elementami kombinatoryki – aby wyrobić wymagane godziny praktyk, musiałabym brać urlop :))  No i mając elastyczny czas pracy, żal byłoby mi oddawać tyle pieniędzy uczelni. Tym bardziej, że godziłam to wszystko z badaniami i leczeniem.


3 lata harówki zaprocentowały następującymi uprawnieniami:

Absolwent należy do grupy specjalistów w zakresie pedagogiki wczesnoszkolnej z uprawnieniami do prowadzenia indywidualnych i grupowych zajęć terapeutycznych z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym. Uzyskał przygotowanie pedagogiczne oraz kwalifikacje do zajmowania stanowiska nauczyciela w przedszkolu i klasach I-III szkoły podstawowej oraz w klasach I-III z oddziałami integracyjnymi. Dzięki ukończonej drugiej specjalności – terapii pedagogicznej – absolwent uzyskał kwalifikacje do prowadzenia zajęć w zespołach korekcyjno-kompensacyjnych, wyrównawczych, klasach wyrównawczych i terapeutycznych oraz zajęć specjalistycznych o charakterze terapeutycznym w poradni pedagogiczno-psychologicznej dla dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym szkolnym.

Magisterka jest tylko formalnością, mam pełne kwalifikacje do pracy w szkole. Nie jest prawdą, że po licencjacie nikt nie zatrudni nauczyciela, bo moja koleżanka pracuje i pracę znalazła od razu 🙂  Magisterkę robi zaocznie. Jedyny haczyk jest taki, że nauczyciel po licencjacie zarabia mniej.

UKW to specyficzna uczelnia. Bydgoski uniwerek jest bardzo nisko w rankingach, ale pedagogika trzyma wysoki poziom, bo uczelnia była kiedyś TYLKO pedagogiczna i ma długą tradycję. Jest wielu wspaniałych profesorów i wykładowców z ogromną wiedzą i jeszcze większymi wymaganiami, ale też wiele przedmiotów prowadzonych “na odwal się”. Dużym minusem jest siedzenia na uniwerku od rana do wieczora. W końcu to nie studia wieczorowe, a wykłady i ćwiczenia do późna to smutna norma. Zdarzały się też takie kwiatki jak mail z informacją o praktykach następnego dnia rano (!), a praktyki śródroczne, które organizowała uczelnia nie były dostosowane do planu i powodowały nieobecności. UKW przyjmuje bardzo dużo studentów na bardzo wiele specjalności i obłożenie sal jest maksymalne. Nie ma więc mowy o przekładaniu zajęć, bo zwyczajnie – brak sal.


Przez całe studia musiałam kupić tylko 3 książki, ale  było bardzo dużo pracy na tekstach. W punktach ksero zostawiłam majątek 😉 Chociaż o pedagogikach krążą różne opinie, wbrew pozorom te studia nie polegają na rysowaniu, śpiewaniu i pisaniu fontem elementarz. Jasne, na edukacji technicznej z metodyką musiałam robić kwiatki z krepiny i rzeźby z makaronu, ale na wykładzie zostałam przemaglowana z technologii produkcji papieru i gramatury kartonu, a na edukacji matematycznej z teorii mnogości. Za nazwanie siedem cyfrą, można było przechlapać sobie na cały rok, a pytania na kolokwium typu : czy zbiór krokodyli w Wiśle jest zbiorem prawidłowym były normą. Aha, ten zbiór prawidłowy nie jest, bo nie wiadomo, czy chodzi o miasto, czy o rzekę Wisłę.


Nauczyć można się bardzo dużo, ale jest to często samodzielna praca. Da się niestety te studia przebrnąć na ściągach, siedząc z tyłu i odzywając się bez sensu, w celu zdobycia aktywności. Niestety. Nie będę ściemniać, że jest inaczej, wielu studentów tak robi i to z pozytywnym skutkiem. O ile ściągi mają sens, kiedy ważny przedmiot realizowany jest poprzez przepisywanie definicji ze slajdów, a egzamin polega na ich odtworzeniu, o tyle więcej zadań problemowych rozwiązałoby sprawę. Na szczęście i tych nie brakowało 🙂


Były lepsze i gorsze momenty, ale mając przed sobą cel do którego się dąży (uprawnienia) i radość z każdej piątki zdobytej na praktykach – warto. Na szczęście UKW pozwala (na tym konkretnym kierunku!) zdobyć pakiet upragnionych uprawnień. Niestety wiele uniwersytetów mami studentów obietnicami, a na końcu zostają z niczym i muszą robić podyplomówki, bo nie mogą pracować w szkole, albo mogą, ale tylko na stanowiskach nienauczycielskich (np. pedagog szkolny). Tak było np. z kierunkiem pedagogika o specjalności opieka nad dzieckiem z językiem angielskim.


Minusy:

– Bark czasu wolnego, jeśli w planie jest jakieś okienko, można być pewnym, że zaraz ktoś wciśnie w nie jakieś praktyki

– ilość zadań, których fizyczna realizacja w domu  bywała niemożliwa, szczególnie w okolicach zaliczeń

– Wiele ciekawych przedmiotów prowadzonych na zasadzie przepisywania slajdów

– brak badań psychologicznych!


Plusy:

– pełny pakiet uprawnień

– szeroki wachlarz praktyk (przedszkola, szkoły, poradnie psychologiczno-pedagogiczne)

– dużo inspirujących informacji

– ogromna interdyscyplinarności (od biomedycznych podstaw rozwoju, poprzez emisję głosu, socjologię, psychologię i filozofię, aż na edukacji matematycznej skończywszy)


Czy warto studiować ten kierunek? Jeśli kogoś to kręci : zdecydowanie tak. Nadmiar absolwentów w stosunku do niewielkiej liczby miejsc pracy może być istotnym problemem, ale da się go rozwiązać wybierając rozsądną specjalność oraz dokształcając się. Dobrym pomysłem jest robienie kursów podnoszących kwalifikacje, np. równoległe “zrobienie” oligofrenopedagogiki czy kursu pedagogiki Montessori (na który się prawdopodobnie wybiorę). Nawet, jeśli nie będziemy pracować w zawodzie, wiedza uzyskana w toku studiów przyda się podczas macierzyństwa 🙂

Odradzam natomiast tym, którzy studia chcą “przebimbać”. Jest to niestety możliwe, ale nawet jeśli uda się dostać pracę w zawodzie, to tkwienie w takiej, która nie daje satysfakcji jest koszmarem. Szczególnie w zawodzie,w  którym tak szybko dochodzi do wypalenia.


Jeśli studiujesz pedagogikę – daj znać jak to wygląda na Twoim uniwersytecie. A może znasz jakieś stereotypy o studentkach pedagogiki? 🙂 Wiele z nich jest niestety bardzo prawdziwych ;-))




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

121
Dodaj komentarz

avatar
54 Comment threads
67 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Anne18ANNAAgata Z.Monika Fałek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetnie opisane, sama prawda. U mnie było podobnie, ale moje studia nie dały mi prawie żadnych uprawnień 🙁 I tak nie pracuję w zawodzie, ale studia zmarnowałam, wybierając prestiżowy uniwersytet, który niestety pedagogikę miał na skandalicnzym poziomie. Skończyłam studia na UMK, mojej specjalności nie utworzono. Na studiach była niemal sama wiedza teoretyczna i skupienie nie na tym, co trzeba. Plan był luźniejszy, ale zdecydowanie UMK nie polecam, szczególnie, że studiowało dużo pustych panienek. To smutny wyjątek w całej ofercie UMK 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej, moja siostra jest na studiach pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna, jest na I roku magisterki, studiuje zaocznie w prywatnej uczelni Korczak czy jakoś tak się to nazywa. Na licencjacie miała praktyki w przedszkolu integracyjnym, po zakończonych praktykach zaproponowali jej pracę i teraz tam pracuje. Widać moja siostra lub swoje studia i pracę, pamiętam jak bawiłyśmy się w szkołę, zawsze była nauczycielką. 🙂

Artinowy Świat
Gość

Został mi jeszcze rok, ponieważ jestem dopiero w 3 klasie technikum. Zastanawiam się czy pedagogika resocjalizacyjna jest dobrym rozwiązaniem. Co prawda wszyscy mi to odradzają. Ale hmy.. Cały czas się zastanawiam. Wydaje mi się, że będzie to coś co da mi ogromną sadysfakcję. A ponadto mam "praktyki" w ośrodku PROM z którym współpracuje od wielu wielu lat…

Nadal myślę.
A teraz dodatkowo zaczęłam się zastanawiać, czy się dostanę (ten nieszczęśliwy rocznik, gdzie ja piszę starą maturę, a licealiści nową ;x)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co prawda nie jestem po resce, ale mogę się wypowiedzieć na podstawie obserwacji 🙂 Na mojej uczelni ze wszystkich specjalności pedagogicznych na resocjalizacji jest najwięcej nauki i jest naprawdę ciężko zaliczać przedmioty. Jeśli Cię fascynuje ten kierunek i dostarcza Ci satysfakcji, to nie przejmuj się tym co inni gadają, warto spróbować chociaż! Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz.

Karolina
Gość

u mnie z kolei mówią, że resolka to fajna sprawa, ale nie chcą kobiet do pracy w ośrodkach czy więzieniach. z drugiej strony cały rok miał zajęcia z panią świeżo po resolce (i jakiejś jeszcze specjalizacji), która dostała od razu po studiach pracę w Młodzieżowym Ośrodku Szkolno Wychowawczym i etat na uczelni, także myślę, że nie ma reguły. Jeśli Cię to interesuje i w dodatku współpracujesz z PROMem, to masz już jakiś start. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po pedagogice nie znajdziesz pracy – zarówno wczesnoszkolnej, jak i jako nauczyciel polskiego, angielskiego itp.
Ale i tak mnie nie zraża to i tak się na nie wybieram 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja właśnie skończyłam (a właściwie kończę – 25.06 obrona) pedagogikę społeczną i terapię pedagogiczną. Poszłam na ten kierunek, bo akurat był w moim mieście, a nie miałam możliwości wyjazdu. Myślałam, że przez pierwszy rok zastanowię się co naprawdę chcę robić w życiu i zmienię kierunek. I tak zastanawiałam się 5 lat i nadal nie wiem 😀 mam bardzo mieszane uczucia do tego kierunku. Z jednej strony jestem zachwycona, bo poznałam wspaniałych wartościowych ludzi. Ale z drugiej strony czasami żałuję tych 5 lat. Przede wszystkim teraz widzę jaką głupotę zrobiłam, kiedy na magisterce wybrałam tę samą specjalność co zrobiłam na licencjacie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Stany Zjednoczone, ale jeszcze nie wiem dokładnie gdzie 🙂 dopiero czekam na akceptację aplikacji i po niej zacznie się wybieranie rodziny. I tak nie planuję wyjazdu wcześniej jak we wrześniu, bo pod koniec sierpnia jeszcze jadę na wakacje. Dzięki ;))

paranoJa
Gość

jeśli wydaje Ci się, że Twoje szeleszczenie dyskwalifikowałoby Cię na logopedii, to masz rację, wydaje Ci się, a laski mówiące kecka zamiast kiecka są na toruńskiej logopedii normą 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kończę 3 rok pedagogiki (specjalność przedszkolna i wczesnoszkolna) na UMK i muszę Ci powiedzieć, że u nas te studia są naprawdę niewymagające w porównaniu z tym co przeczytałam u Ciebie. 1 rok- strasznie mało zajęć, tylko przedmioty ogólne (nudne i niepotrzebne), 2 rok- tu już lepiej, zaczęły się zajęcia specjalnościowe, praktyki, wtedy na nudę nie narzekałam. 3 rok- znów lajcik, który apogeum osiągnął w drugim semestrze ;P co prawda dopiero wtedy polubiłam te studia, ale gotowa do prowadzenia grupy (a już zwłaszcza dzieci z klas I-III) to się na pewno nie czuję.

Karolina
Gość

szkoda, bo ja robiąc praktyki na 2 roku świetnie się w tym odnalazłam a pedagogikę studiuję w Koszalinie i właściwie na Politechnice a nie Uniwersytecie nawet..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co prawda nie studiuję pedagogiki, ale też idę w kierunku nauczania- filologia angielska. Niestety na ten moment raczej wycofuję się z pomysłu bycia nauczycielką, zobaczę jak to będzie po praktykach wrześniowych, ale czuję że to chyba nie to. Za to zgadzam się z każdym, kto uważa że ilość rzeczy do wkucia na pamieć na studiach jest porażająca. Przepisz, wkuj, przepisz… tak wygląda 99% moich przedmiotów, zarówno anglistycznych jak i tych z bloku pedagogicznego. Czuję, że się tam nie rozwijam, a z tego co słyszę na innych kierunkach jest podobnie.

K.

Ewulette
Gość

Ja właśnie jutro mam obronę pracy licencjackiej 😉 Jestem na wczesnoszkolnej i przedszkolnej, wiele prawdy widzę w Twoim wpisie co wiecej – czasami jak bym czytała sama o sobie albo o moich wykładach 🙂 Cieszę się jednak, ze już kończę te studia bo chciałabym zacząć rozwijać się dalej w tej dziedzinie i zacząć pracować z dziećmi:) A najwięcej satysfakcji na praktykach daje uśmiech i sympatia dzieci – kiedyś po zajęciach podszedł do mnie najbardziej rozrabiajacy w grupie chłopczyk i wręczył mi… serduszko 🙂 To było bardzo urocze, taki mały gest a daje tyle motywacji! Świetny pomysł na wpis i w… Czytaj więcej »

Marysia
Gość
Marysia

Ja jestem po pedagogice na poznańskim UAMie i powiem szczerze, że te studia to żart. Przez 5 lat nie musiałam wkładać ani odrobiny wysiłku w studiowanie, więc przykładałam się tylko do przedmiotów wg mnie wartościowych a było ich może z 5. Wykładowcy są przeładowani i robią głównie zajęcia typu "na każde zajęcia kto inny zrobi prezentację", praktyki to farsa – dużo ludzi oszukuje. I niestety, o ile na licencjacie miałam w miarę kumatą grupę o tyle na mgr większość ludzi to osoby z cyklu "tata kazał to studiuję", które nie miały żadnych zainteresowań i poglądów, i osobiście nie powierzyłabym im… Czytaj więcej »

bluefairy
Gość

Gdy ja zaczynałam studia, nomen omen pedagogiczne 🙂 obowiązywał egzamin wstępny, w postaci rozmowy z wykładowcami. Część teoretyczna obejmowała znajomość literatury (wcześniej podano co należy przeczytać, choć dostępność lektur była prawie niemożliwa), potem następowała pozornie luźna rozmowa, w konsekwencji było to sprawdzenie kto się nadawał na pedagoga. Odsiew był ogromny, z reguły z powodu braku kompetencji, nie wiedzy. Kolejny rocznik przyjmowany był już na nowych zasadach, czyli bez odsiewu. Wykładowcy w życiu tak nie narzekali na te roczniki jak wtedy, oczywiście kolejne sesje egzaminacyjne odsiały uciążliwych studentów:)Pytanie tylko ilu naprawdę wartościowych pedagogów nie dostało się na studia bo uprzedził ich… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, ja się bardzo cieszę, że akurat Ciebie zatrudniłam do pracy z moim synem. Wreszcie jest zmotywowany do nauki i ciekawy świata, bo nauczycielka zdążyła go stłamsić, ale to już wiesz 😉 Przyznam, że kiedy mi Ciebie polecono, odwiedziłam Twój blog i się przeraziłam, bo w tytule najnowszego tekst był ból czterech liter. Niestety, tak jak rozmawiałyśmy, nauczyciele często lądują w szkole po znajomościach, mieszkamy w tym samym mieście, więc sama dobrze wiesz 🙂 Zgadzam się, co do badań psychologicznych, są bardzo potrzebne. Szkoda,że przed zapisaniem dziecka do szkoły, nie można podejrzeć przez jeden dzień pracy nauczyciela, albo,że w klasach… Czytaj więcej »

Marysia
Gość
Marysia

Z podglądaniem nauczyciela jest ten problem, ze na wszystkich zajęciach otwartych i tak zachowuje się inaczej niż na co dzień.
Ale kamera to już moim zdaniem przesada 🙂 Myślę, ze nikt nie chciałby być podglądany non stop w swojej pracy – lepiej skupić się na odsiewaniu kiepskich nauczycieli jeszcze przed studiami niż zatruwać życie wszystkim.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oj oj oj, kamera powiadasz….. ja powiem tak: nawet gdybym pracowala w szkole z dziećmi, i byłaby to moja wymarzona praca, to gdyby były kamery sama bym się zwolniła… rodzice mają pomysly nie ma co…no chyba ze KAZDY w każdej pracy musi mieć kamery, ok – bo inaczej się nie da, a nie że tylko nauczyciele, wypraszam sobie:P a, i dla jasności też nie chciałabym żebym miała KONTROLĘ rodzicow chocby na jeden dzień, coż ..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja rozumiem, nie mam osobistych uwag, tylko oceniam sam pomysł, to że dla pedofilów byłaby to uczta, – pewnie tak, a może znalazł by się sposób żeby przecież do niepowołanych osób takie nagrania nie docierały. Ja tu mówię tylko o sobie, o tym ze ja źle bym się czuła, nie miałam na myśli w ogóle pedofilów, jakoś tak o wszystkich nie myślałam komu by takie nagrania się "spodobały"..pozdrawiam

Karolina
Gość

do kamer tez nie jestem przekonana do końca, ale z drugiej strony wydaje mi się, że nie jest to takie złe. różne rzeczy się teraz dzieją i obawa rodziców mnie nie dziwi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem na pierwszym roku pedagogiki wczesnoszkolnej na UKW i z wieloma zarzutami mogę się zgodzić niestety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Za 2 tygodnie bronię magistra z pedagogiki na uksw. To co dzieje się na uczelni to dobry żart. Na specjalizacji wczesnoszkolnej brakowało potrzebnych metodyk nauczania – bylo tylko 30h ćwiczeń z metodyki wczesnoszkolnej! zero przygotowania do jakiekolwiek pracy. Za to przedmioty typu filozofia, historia filozofii, wprowadzenie do filozofii, katolicka nauka społeczna, pedagogika chrześcijańska zajmowały najwięcej godzin.. Na 2 roku 2 stopnia nagle zmieniono nam caly program studiow i specjalizacje, bez naszej zgody ani jakiegokolwiek poinformowania nas o tym. Pracy w zawodzie nawet nie planuję szukać. Na cale szczescie studiuję również inny kierunek studiów i to w tym kierunku będę szukać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wtrącę tylko,że UKSW i nadawanie uprawnień osobom bez przygotowania pedagogicznego, które chcą uczyć konkretnych przedmiotów to również wielki żart.

akwarelaplus
Gość

Mnie na studiach pedagogicznych (ogólne) nie podobał się brak, szczególnie w przypadku poważniejszych prac zaliczeniowych, nauczenia nas jak bardzo dobrze to zrobić, dania ważnych rad, wytłumaczenia. Wszystko było ogólne, po łebkach lub zadane z podejściem jakbyśmy byli już pedagogami z 5 letnim doświadczeniem. Pozaliczałam je na lepsze i gorsze oceny, ale nie wiem nadal jak zrobić to idealnie :/.
Traktowanie studenta albo jak osoby, która powinna już wszystko wiedzieć, albo, innym razem, jak totalnego głąba.
Natomiast na praktykach: tylko nie przeszkadzaj, chwal nas i gdzie pieniądze z uczelni za to, że się tu pałętasz? Niczego się nie można nauczyć.

Karolina
Gość

niestety się muszę po części zgodzić z praktykami akwarelaplus. u mnie osoby które poszły na praktyki do placówek które miały podpisaną umowę z uczelnią narzekały. ja praktyki wybrałam sama, spoza podpisanych umów i naprawdę jestem zadowolona!

tonia
Gość

Ja podziwiam tych co idą na pedagogikę (mowie o tych z powolania- na razie tylko takowych znam), ja wiem że sama bym sie nie nadawala 😉
ps. dzięki za troskę :* U mnie wszytsko już dobrze 🙂

tonia
Gość

tak, co prawda takowych znam tylko 3, ale teraz tym bardziej widać (przynajmniej z mojej strony) ze robią to co lubią 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przydatny tekst Aniu! 🙂 Dziękuje 🙂 A może ktoś w Łodzi studiował pedagogikę ?

Ada
Gość
Ada

Aniu, a co sądzisz o pedagogice specjalnej – oligo, surdo, tyflopedagogice? Warto? Jest praca? Zastanawiam się nad którąś z nich na licencjat, może jakieś opinie, którą się lepiej opłaca? Pozdrawiam, Ada

Karolina
Gość

u mnie wykładowca (praktyk z taaaaaaaaaakim doświadczeniem) powiedział: "dziś zaczynasz te studia, jutro zaczyna na Ciebie czekać praca do której pójdziesz za 2 lata, nastaw się że nie będziesz mieć wakacji po studiach, bo od razu Cię zwerbują". ja jestem na wczesnoszkolnej i przedszkolnej, ale ludzie którzy byli na pedagogice osób niepełnosprawnych z rehabilitacją w trakcie 3 roku pracowali już w ośrodkach i godzili to ze studiami dziennymi. a za pracą naprawdę nie musieli chodzić, sama po nich przyszła – wystarczyło się uczyć i łapać praktyki/wolontariaty.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomysł, żeby studiować pedagogikę przyszedł mi do głowy dopiero na drugim roku moich obecnych studiów. Przez chwilę myślałam, żeby jakoś pociągnąć dwa kierunki, bo w końcu mam koleżanki z roku, które dają radę tak robić, ale uświadomiłam sobie, że ja na pewno nie byłbym jedną z nich. Dlatego zrodził się w mojej głowie pomysł, żeby zrobić kurs pedagogiczny. To byłoby dla mnie bardzo dobrym rozwiązaniem, chociaż mam wrażenie, że po takim kursie moja wiedza nie byłaby tak rozległa, jak po pedagogice samej w sobie (a tak przy okazji, to chyba coś się zmieniło i teraz sam kurs pedagogiczny nie wystarcza,… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość

Aniu, pedagogikę na jakimś podrzędnym uniwersytecie na zadupiu, nazywasz harówką? PE-DA-GO-GI-KA SIRIUSLI?! 😀 Pedagogikę, mam wrażenie, stworzono na potrzeby feministycznego nurtu, nakazującego kobietom wyjść z domu i iść na studia – coby nie być tylko kurą domową i lepiej się ze sobą poczuć, być nowoczesną. Wiadomo, że nie kazda się do tego nadaje, ale -zgodnie z modą- dużo kobiet nie godzi się na kurodomowienie i idzie na pedagogikę, coby STUDIOWAĆ coś co tak naprawdę z góry dała nam matka natura w pakiecie z innymi instynktami. Ale O.K., bo potem te światłe i nowoczesne kobiety po pedagówie odwalają robotę związaną z… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ależ stereotypowe myślenie prezentujesz Gabrysiu. Rozumiem, żeś z tych światłych 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wow widac po stylu wypowiedzi Gabi, ze jej wiedza ogolna jest siriusli wywindowana i to bardzo wysoko.
Gabi moze zdradzisz jaki uniwerek wywindowal twoj poziom? Siriusli musze to wiedziec zeby sie tam doedukowac!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kocham w polakach to ze sa 2 miasta krk i warszafka a reszta to zadupie.
#facepalm ludzie co wam daje to poczucie wyzszosci? Nie ogarniam tego.
No ale to swiadczy tylko o waszych malych rozumkach.

Monika
Gość

Aniu, możesz rozszerzyć temat indoktrynacji i ukrytego programu w szkołach? 🙂

Gabriela
Gość

Po pierwsze: jak zawsze odzywa się kompleks wiochy… Dlaczego?! Wiocha jest super! Miasto też bywa super. Ale nie oszukujmy się – Uniwersytety na wiochach super nie są. Po drugie: gdzie tu jest wywyższanie? To są fakty. Może to ja jestem tą co nie poszła na żadne studia – wbrew trendom – i opiekuję się domem, dziećmi, mężem? Ale to się nie mieści zapewne w Waszych skromnych główkach. Ja skrytykowałam oszukiwanie się i robienia z igły wideł, ze szkółki uniwersytetu, a z pedagigiki nauki. Stereotypowe myślenie… no i? KAŻDY myśli stereotypowo, bo segregowanie ułatwia odszukiwanie informacji i umożliwia w ogóle jakiekolwiek… Czytaj więcej »

megirosa
Gość

Myślę, że kierunek, który się studiuje często wydaje się harówką, bo nie ma się porównania. Jak studiowałam na drugim kierunku, to ludziom dla których był to pierwszy, wydawało się, że pracy jest bardzo dużo, a w rzeczywistości można było trafić gorzej. To nie znaczy, że było lekko, ale te osoby po prostu nie miały porównania, z ich perspektywy to była harówka. Ale kompletnie nie rozumiem tego argumentu z wiochą – po pierwsze, chyba nigdy prawdziwej wiochy nie widziałaś xP Po drugie moim zdaniem właśnie w średnich miastach żyje się najlepiej, choćby z tego względu, że nie trzeba tracić 2h godzin… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Każde studia mogą być harówką, jak się człowiek do nich przykłada. Jeśli ktoś się chce wypowiadać o poziomie wszystkich uniwersytetów, to najlepiej, żeby na nich studiował. To, co nam się wydaje, bardzo rzadko pokrywa się ze stanem rzeczywistym. Prawdą jest, że pracodawcy czasem też posługują się takim schematycznym myśleniem, ale aktywny absolwent jest się w stanie wybronić. Często te najlepsze uniwersytety bazują na renomie, co może oznaczać, że już się tak nie starają, bo studenci i tak lgną do nich. Wszystko zależy od kadry, czy dla wykładowcy jedyną ambicją jest praca na uczelni, czy może przekazywanie wiedzy. Jedni i drudzy… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość

Hej Aniu, patrzę co tu wymalowałaś o tej pedagogice. Sama studiowałam ten kierunek i skończyłam na etapie licencjackim. Po maturze nie wiedziałam czego chcę i w którym kierunku powinnam pójść. Padło na pedagogikę 'bo bardzo lubię dzieci', zresztą wywodzę się z rodziny, gdzie większość kobiet to nauczycielki i wtedy to wszystko tworzyło spójną całość. Po pierwszym roku byłam lekko znudzona i nie do końca przekonana o tym czy praca w szkole/przedszkolu to moje marzenie. Rozpoczęłam drugi kierunek, a pedagogikę zepchnęłam na boczny tor, czyli studia zaoczne. Tam przypadkowość osób była porażająca. Niewiele dziewczyn/kobiet/pojedynczych jednostek męskich miało w sobie pasję do… Czytaj więcej »

aneta - bo pięknie jest :)
Gość

ja również skończyłam pedagogikę 🙂 wczesnoszkolną z oligofrenopedagogiką oraz opiekuńczo-wychowawczą z terapią pedagogiczną. w tych tematach czuję się jak ryba w wodzie 🙂 wcześniej: technik ekonomista – brrrr!

Isabel
Gość

Ja skończyłam licencjat opiekuńczo wychowawczej na UJK (Kielce), ale na mgr wybrałam już psychologię w zarządzaniu na UJ (co 2 fachy to nie jeden). Jeśli chodzi o pedagogikę – większość się zgadza 😉

sygnaturka
Gość

Ja mam jakby potrojna perspektywe, jesli chodzi o ten kierunek. Po pierwsze, sama jestem po mgr z bibliotekoznawstwa (+podyplomowka, ale to z edytorstwa, wiec nie ma tu znaczenia). Moja specjalizacja byla "podczepiona" pod filologie polska, zrobilam blok specjalizacji nauczycielskiej (co daje mi uprawnienia do nauczania jezyka polskiego na wszystkich szczeblach edukacji, od podstawowki do szkole ponadgimnazjalna) i pedagogicznej (moge pracowac w bibliotece szkolnej i pedagogicznej i wtedy podlegam pod Karte Nauczyciela). Mialam sporo praktyk i widzialam, ze wiele moich kolezanek sie meczy. Mam nadzieje, ze zadna z nich nie trafila do szkoly… Po drugie, moja siostra skonczyla pedagogike. I do… Czytaj więcej »

sygnaturka
Gość

Fakt, że pracowałam na uczelni prywatnej, nie ma tu znaczenia 🙂 To był dodatek do wyjaśnienia. Są studenci i studenci, po prostu, niezależnie od tego, gdzie studiują.

Basia R.
Gość

Dziś złożyłam pracę mgr do dziekanatu więc mogę napisać o swoich przemyśleniach związanych z pedagogiką 🙂Dla odmiany – na KULu. Było różnie, lżejsze semestry, cięższe, zajęcia od rana do nocy ale i wolne piątki. Oczywiście standardowe psychologie i każda możliwa subdyscyplina pedagogiki + katolickie nauki społeczne, filozofie i inne. Zajęcia, które byłyby ciekawie prowadzone, a nie referaty czy slajdy, można by policzyć na palcach jednej ręki. Czyli norma – więcej się oczekuje od nas niż się samemu daje… No i na prawdę szkoda bo co mi z tego, że znam wszystkie nurty pedagogiczne jak nie powiedziano mi jak reagować jak… Czytaj więcej »

Edytka
Gość

He, a co sądzisz o logopedii na UKW? Mogłabyś coś napisać, polecasz, nie polecasz? Bo ja się tam mam zamiar wybrać 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam mgr z wczesnoszkolnej edukacji zintegrowanej i pedagogiki przedszkolnej. Ale nie jest to coś co chce robić w życiu, doszłam do tego w trakcie studiów. Studiowałam zaocznie i pracowałam. Niektóre przedmioty były nawet ciekawe, szczególnie te związane z psychologią, ale osoby które chodziły ze mną na studia… porażka. Stare baby albo młode zachowujące się jak stare marudy. W życiu by Ci notatki nie dały przepisać i kablowały ze wszystkim… Nie rozumiem jak ktoś taki może pracować z dziećmi ( a pracowały ). W dodatku niektóre z nich miały problemy z ortografią, a chciały uczyć w klasach 1-3. Ja może… Czytaj więcej »

nemeczka
Gość
nemeczka

Moim zdaniem warto . Zresztą pedagogika jest tak szeroką dziedziną, że jest obecnie wiele interesujących specjalizacji.
Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu otworzyła niedawno nową specjalizację: gerontologię. Bardzo ciekawy dział moim zdaniem, szczególnie,że społeczeństwo się starzeje tak więc będzie powstawało coraz więcej nowych instytucji. Niemniej wymaga to określonych cech charakteru: empatii, wrażliwości oraz cierpliwości.

Karolina
Gość

O nas mówią, że jesteśmy instytutem gier i zabaw. a no i rolnikami – kosimy stypendia. Ale prawda jest taka, że i u mnie gdy inne kierunki maja dzień czy dwa wolnego, a normalnie zajęcia 8-16, to pedagogika siedzi 5 dni w tygodniu 7.15-18 około. a czasem i 21. i nie ma że boli. wykładowcy i ćwiczeniowcy, to praktycy, którzy pokazują nie tylko teorię, ale też jak to wygląda w praktyce. Co do praktyk- trzeba się naprawdę nagimnastykować żeby je pogodzić z zajęciami na uczelni, wyrobienie 150 godzin to wcale nie takie łatwe, szczególnie że jest nas wielu na studiach,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A moglybyscie powiedziec mi jak wyglada egzamin wstepny na pedagogice na UKW?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jutro wlasnie mam miec ten wstepny egzamin, jest napisane ze glownie chodzi o wymowe… Mam nadzieje, ze bede tam studiowac 😛 //Magda

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miło widzieć kogoś z tej samej Uczelni i to kogoś kto tyle pisze o niej i o pedagogice 😉 Sama skończyłam na UKW dwie specjalności pedagogiki (na poziomie licencjatu) – w tym logopedię, o której tutaj wspominano. Faktycznie na egzaminach wstępnych sprawdzany jest prawidłowy zgryz oraz wymowa.Co do pedagogiki, UKW, Bydgoszczy itd., to mnie również irytuje podejście, że ten kierunek lub uczelnia są dla jakichś tępaków, którzy nie miali co ze sobą zrobić, a chcieli bez większego wysiłku zdobyć jakikolwiek papier, żeby mieć wykształcenie wyższe. W każdej dziedzinie mogą się zdarzyć osoby mało zainteresowane i oddane temu, czym mają się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I jak Twoje studia na UAM-ie w Poznaniu ? Mąło tej nauki jak pisali powyżej czy jednak jest cieżko ?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzieki 😉 No coz ten egzamin polegal na krotkiej rozmowie i przeczytniu wierszyka, wiec zle nie bylo ;p A odnosnie UKW, wszystkie zajecia odbywaly sie na Chodkiewicza, czy gdzies indziej tez? 😉 //Magda

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tu ponownie anonim z komentarza z godz. 14:51 – była studentka logopedii. Jak rozumiem Magdo, też jesteś przed rozpoczęciem tego kierunku i chętnie wspomnę, gdzie ja miałam zajęcia. Miałyśmy zajęcia we wszystkich miejscach, które wymieniła Ania, ale dodatkowo bywałyśmy na dwóch innych wydziałach (Humanistycznym i Psychologicznym). Raz w tygodniu odbywała się długa fonetyka (to był największy pogrom studiów, dzięki słynnej Pani profesor, która nam ją wykładała :P) i po niej z tą samą Panią wiedza o języku – na Rondzie Jagiellonów. Ponadto część przedmiotów psychologicznych + praktycznie każdy egzamin z nich, wymagał od nas dojazdu już stosunkowo daleko, bo na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A praktyki moge miec u siebie w miescie? Czy tylko w Bdg? // M.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

M., tak jak napisała Ania, praktyki można mieć w dowolej miejscowości, pod warunkiem, że ich profil zgadza się w wymaganiami uczelni. Ja osobiście po 1. roku studiów miałam po prostu odbyć jakiekolwiek praktyki pedagogicze i pole do manewru było spore, więc poszłam do przedszkola, a po 2. roku już przyszedł czas na praktyki bardziej specjalnościowe, więc akurat na logopedii naturalnie odbywałam je u logopedy (akurat w podstawówce) i obie praktyki robiłam nie w Bydgoszczy, ale w swoim rodzinnym mieście, bo tak po prostu było wygodniej skroro wrzesień spędzałam w domu.Aniu, chodzi mi dokładnie o p. Święcicką. Faktycznie mówiła nam, że… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałam przyznaję przez nią ciężki czas, ale teraz to już jest dawno za mną, więc się na codzień nad tym nie rozczulam i o tym w ogóle nie myślę (wręcz jak to mam w zwyczaju, udało mi się znaleźć pozytywne strony tej sytuacji), chociaż mam koleżanki, które do dziś odczuwają swoisty dyskomfort przechodząc na Rondzie Jagiellonów koło budynku, w którym odbywała się fonetyka i tylko z tą ''męczarnią'' kojarzy im się ten rejon 😉 Widzę, że zajęcia z panią profesor jednak u wszystkich wyglądają tak samo – na początku służą głównie poznawaniu jej ''fascynującej'' osoby i dorobku naukowego (szczegół, że… Czytaj więcej »

Madzia Szałkowska
Gość

Nie mowie, ze jest to cos strasznego… Praca z dziecmi to przeciez sama przyjemnosc 😉 a tak jeszcze zastanawialysmy sie z dziewczynami czy jest duzo podrecznikow potrzebnych… Bo tam na UKW ludzie mowili ze jest ich calkiem sporo, a inni mowia ze kilka i to jeszcze rzadko sa potrzebne… Wiec jak to jest z nimi? I jeszcze chcialam zapytac jak ogolnie wygladal wf, i od kiedy sie zaczal 😉 // Magda

anna najka
Gość

Cześć, ja studiuję na Uniwersytecie Warszawskim pedagogikę specjalną (specjalność – terapia i wspomaganie rozwoju), od tego roku zaczynam też psychologię jako studia równoległe. Zdecydowałam się na drugi kierunek, ponieważ wiedziałam, że chcąc pracować z dziećmi niepełnosprawnymi, zdecydowanie bardziej przydadzą mi się uprawnienia psychologiczne. Oprócz tego zwyczajnie mi się nudziło, niektóre zajęcia były bardzo ciekawe, ale w II semestrze I roku udało mi się tak ułożyć plan, że miałam dwa dni wolne, a w pozostałe wcale nie siedziałam po 10 godzin na uczelni. Co prawda ten rok zapowiada się ciekawie, ponieważ muszę połączyć dwa kierunki dzienne, praktyki i pracę, ale zdecydowanie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znacie może panie od angielskiego? mgr Hannę Zięba albo mgr Monikę mgr Monikę Chodyna-Santus

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam dwie przyjaciółki związane z pedagogiką. Z tymże jedna zrezygnowała na drugim roku a druga i tak wie, że nie będzie pracować w zawodzie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pedagogika to fajny kierunek. Cieszy mnie to, że ludzie nie boją się pracy z dziećmi, wiedząc, jak są one teraz "znośne" 🙂 Z drugiej strony uważam, że jak już coś skończyć, to jakiś dobry kierunek, dlatego warto się dobrze zastanowić, zanim się pójdzie na WSP w Łodzi na pedagogikę, bo otrzymała ocenę warunkową.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skoro studiujesz pedagogikę to może masz jakiś cudowny sposób na zrozumienie super przedmiotu zwanego : pedagogika ogólna? U mnie cała magia studiowania wymarzonego kierunku właśnie prysła po pierwszych zajęciach z tego przedmiotu. To trochę tak jakbym uczyła się chińskiego :<

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie, studiuję w innym mieście. Sama nie wiem w czym tkwi problem. Nigdy nie miałam problemów z uczeniem się, a tu nagle kompletnie nic nie rozumiem. Ani języka, ani sensu tego przedmiotu, teksty mnie dobijają, boję się, że nie zaliczę tego…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie muszę go znać praktycznie na pamięć na zaliczenie… będzie ciężko.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej:)
Jestem w 3 klasie liceum i mam problem z wyborów studiów. Myślicie, że pedagogika wczesnoszkolna to dobry pomysł? Lubię i mogłabym pracować z dziećmi np w przedszkolu:) Nie przychodzi mi do głowy na razie żaden inny kierunek…:)

Marlena Wyszkowska
Gość

A ja mam inne pytanie…czy jeśli skończyłam turystykę i rekreację to mogę po samej magisterce z pedagogiki pracować w przedszkolu? może się orientujecie…bo właściwie chciałabym tą turystykę połączyć z takim kierunkiem z tym że nie do końca jestem przekonana żeby znowu na 5 lat iść na studia

Marlena Wyszkowska
Gość

a ja mam inne pytanie…Jak sądzisz czy mogłabym pracować w przedszkolu jeśli poszłabym na samą magisterkę na pedagogikę? skończyłam już studia turystyczne jednak coś chodzi mi po głowie żeby je jakoś połączyć właśnie z pedagogicznymi.. będę wdzięczna za odpowiedź 😉

Wiktoria B.
Gość

Dziękuję za ten post 🙂 Chyba rozwiałaś moje wątpliwości. Wiesz coś o pedagogice ze specjalnością opiekuńczo-wychowawczą?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam, chcę się wybrać na pedagogikę wczesnoszkolną w Bydgoszczy i mam wątpliwości odnośnie szkoły. Zastanawiam się pomiędzy UKW a KPSW. Wolałabym iść na KPSW ale boję się, że później trudniej będzie otrzymać pracę. Czy powinnam przejąć się nazwą Szkoły czy wybrać się tam, gdzie naprawdę chcę iść. Dodam, że jestem 8 lat po maturze, wcześniej pracowałam za granicą Mogłabyś mi doradzić i ukierunkować jakoś? Byłabym wdzięczna, idę na zaoczne przez wzgląd na małe dziecko..pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam. Moja córka wybiera się na pedagogikę. Dostała się na SGGW, Uniwersytet Wyszyńskiego i Uniwersytet Łódzki. Którą uczelnię jej doradzacie? Chciałabym jej pomóc w wyborze. Sama jestem nauczycielką z powołania 🙂 Pozdrawiam

ElzbietaRogalska
Gość

Dzień dobry również studiuje pedagogikę i muszę przyznać, że u nas w Szczecinie jest podobnie, praktycznie we wszystkim, poza badaniami lekarskimi… Jestem pasjonatem, sądzę jednak, że z pracą będzie ciężko. Co to za praca pisanie tekstów? masz na myśli bloga?

Previous
Czym jest dla mnie luksus?
Czy warto studiować pedagogikę?