Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

JAK WYBRAĆ STUDIA (UCZELNIĘ, KIERUNEK)

   Wybór kierunku studiów oraz uczelni, nie należy do najłatwiejszych. To ważna decyzja, którą lepiej dobrze przemyśleć. W tym wpisie zaprezentuję swoje podejście do tej kwestii, które mam nadzieję – komuś pomoże.
Przynajmniej na facebooku zgłaszaliście taką potrzebę 😉

Moim zdaniem są dwie główne drogi
1) Wybieram to, mnie kręci, co chcę robić i co sprawia mi przyjemność
2) Wybieram coś, co mnie nie kręci, ale “da mi pewny zawód”.

Może więc rozwieję wątpliwości – studia nie dają zawodu. Co więcej – teraz nawet zawodówki go nie dają.

Ja wybrałam podejście pierwsze. Nauczanie jest tym co kocham, a studia są jedyną drogą zdobycia uprawnień do pracy z takimi dziećmi. Wiem jednak, że szanse na zatrudnienie w tym zawodzie są dość małe.

 Na podejściu drugim można się łatwo przejechać – po pierwsze, studia mogą być tak nudne i trudne, że ich nie skończysz. Po drugie, to nie jest tak, że przemęczysz się 3/5 lat na nudnym kierunku, a potem będziesz dobrze zarabiać i sobie to odbijesz.

Dla przykładu – po skończeniu prawa nie jesteś prawnikiem – jesteś magistrem prawa. Po skończeniu psychologii jesteś magistrem psychologii. Po skończeniu dziennikarstwa nie jesteś dziennikarzem – jesteś magistrem dziennikarstwa. I tak dalej. Studia nie są gwarantem zatrudnienia! A jeśli skończysz kierunek, który Cię nie interesuje i dostaniesz pracę z nim związaną, to pamiętaj, że ta kasa będzie za robienie czegoś, co Cię nie interesuje… ja nie chciałabym czegoś takiego robić w życiu!


Mogą co najwyżej dać Ci wiedzę i/lub uprawnienia, a jeśli nabywasz w ich trakcie umiejętności, to wspaniale!


Ja 3 lata temu wybrałam pedagogikę, specjalność : wczesnoszkolna i terapia pedagogiczna.

I tutaj bardzo ważna uwaga! Zwróć uwagę na nazwę kierunku. Ja np. sądziłam, że to pedagogika wczesnoszkolna, a specjalnością jest terapia pedagogiczna. Tymczasem musiałam przebrnąć przez takie przedmioty jak pedagogika resocjalizacyjna, pedagogika społeczna czy pedagogika pracy. Obecnie na mojej uczelni jest już kierunek pedagogika wczesnoszkolna, o specjalności terapia pedagogiczna. Ci studenci nie muszą realizować przedmiotów które nie są związane z pedagogiką wczesnoszkolną, czyli np. wyżej wymienionych 🙂
 Bardzo ważne jest więc to, w którym miejscu umieszczono słowo specjalność. 
Czasami wyboru dokonuje się dopiero na drugim roku – nie miej złudzeń, jeśli idziesz na jakiś kierunek ze względu na fajną nazwę specjalności, dobrze się zastanów – uczelnia utworzy tylko te specjalności, na które zbierze się wystarczająca liczba chętnych. Czasami jest tak, że to co ciekawe dla Ciebie, dla innych ciekawe już nie będzie. Po drugie – niestety często lokuje się studentów w równoliczne grupy związane ze specjalnościami “na siłę”.

Ok, przejdźmy dalej, a może raczej – na sam początek.

Weź kartkę i zapisz sobie 3 rzeczy której najlepiej umiesz robić. Niech to będą Twoje kluczowe umiejętności! Zapisz też rzeczy, które lubisz robić. A teraz pomyśl, co chcesz robić za 5 lat 🙂

Trudne, prawda? Wyobrażenia są często mgliste, nierzadko związane z jakimś ulubionym przedmiotem ze szkoły średniej, np. młodsi z pośród moich znajomych często odpowiadają, że chcieliby iść np. na coś z biologią.

I teraz mała dygresja – fizyka w liceum, a fizyka na studiach to coś zupełnie innego. Tak samo z historią, biologią i wszystkim innym. Zerknij sobie koniecznie w coś takiego, jak rozpiskę zajęć, czyli wykaz wszystkich przedmiotów realizowanych w toku studiów. Może się np. okazać, że czeka Cię mnóstwo przedmiotów dotyczących tych dziedzin biologii, które niekoniecznie są Twoimi ulubionymi. Dobrym pomysłem jest też przyjrzenie się temu, jak wygląda plan zajęć. Polecam teraz, kiedy plany jeszcze “wiszą” na stronach uczelni.








Mit elitarności pewnych uczelni… 🙂
Hm, zapewne każdy przyszły student uwzględnia coś takiego, jak “prestiż uczelni”. Ja przyjrzałabym się raczej konkretnym wydziałom. Np. moja uczelnia słabo wypada w rankingach, ale wydział pedagogiki i psychologii ma dość długą tradycję, bo mój uniwersytet kiedyś był wyższą szkołą pedagogiczną. To, że słabo ocenia się go ogólnie, nie znaczy, że jakieś konkretne dziedziny leżą i kwiczą. Ale to mechanizm, który działa w obie strony – na prestiżowym uniwerku konkretnie kierunki mogą wypadać bardzo słabo. Pamiętaj, że nietrudno o fajne wyniki w rankingach, jeśli progi są wysokie – uczelnie które przyjmują maturzystów z wyższym wynikami mogą mieć lepsze rezultaty nie ze względu na poziom nauczania, ale na poziom studentów!

Popytaj starsze roczniki . Nie musisz znać kogoś osobiście, mamy XXI wiek, uczelnie mają fora, ludzie mają facebooki… poszukaj kogoś, kto studiuje to, co Ty zamierzasz na uczelni o której myślisz. Zapytaj o to, co Cię interesuje! Gdybym zrobiła dobry research przed wyborem drugiego kierunku (dziennikarstwo i komunikacja społeczna), pewnie bym się na niego nie zdecydowała. Przedmioty teoretyczne, bardzo dużo rzeczy językowych, typu zdania złożone współrzędnie, różnica między fonemem a głoską… I do tego bardzo mało praktyków w roli wykładowców. Cieszę się, że zrezygnowałam!

Jaka uczelnia?
 Ja zdecydowałam się na uczelnię blisko mojego miejsca zamieszkania (godzina dojazdu w jedną stronę). Po pierwsze – blisko była specjalność która mnie interesuje. Po drugie – nie musiałam wynajmować mieszkania (chociaż dla niektórych to wada :)), Po trzecie – względny zdrowotne, nie musiałam zmieniać szpitala, lekarzy… dzisiaj mam nieco inny pogląd na ten temat, ale wtedy było to dla mnie bardzo ważne.

Jak tryb? 
Dzienne, wieczorowe, zaoczne? Jeśli masz pracę, zaoczne wcale nie są złym wyborem. To mit, że idą na nie tylko ludzie, którzy się nie dostali na dzienne. Znam wielu studentów zaocznych i fakt – część to niezbyt ogarnięte osoby, ale bardzo wielu jest studentów którzy dzięki temu, że pracują i płacą za naukę, traktują to poważniej i w bardziej odpowiedzialny sposób. Jeśli masz zamiar iść na zaoczne i dopiero wtedy szukać pracy, to odradzam – niestety znam kilku zaoczniaków którzy siedzą wciąż w domach, na utrzymaniu rodziców.
 Zawsze można iść na dzienne i przenieść się na zaoczne po znalezieniu zatrudnienia. W drugą stronę jest trudniej!
Do tego często jest tak, że na studiach dziennych jest mało zajęć (akurat nie u mnie) i spokojnie można pracować na dziennych 🙂

Namawiam do wybrania czegoś zgodnego z Twoimi zainteresowaniami, co Cię rozwinie i sprawi Ci przyjemność. Odradzam wybór czegoś na przeczekanie. uczulam też na mityczne kierunki typu psychologia – znam osoby które bardzo sobie psychologię chwalą, znam też takich, którzy myśleli, że na studiach wyleczą się ze swoich problemów osobistych i nie uwzględnili, że jest tam masa przedmiotów medycznych, genetyki i tak dalej.

Innym rozwiązaniem jest wybór kierunku zamawianego – mam koleżankę która na takim kierunku studiuje, chociaż ją to nie interesuje. Kasuje 1000 zł stypendium motywacyjnego (+jeszcze socjalne). Dla niej to  była jedyna szansa na podjęcia studiów w ogóle. Jednocześnie odbywa praktyki i staże w agencjach reklamowych i chciałaby pracować w tym zawodzie. Studia kosztują jednak bardzo dużo wysiłku, tym bardziej, że musi utrzymać stypendium które stanowi jej być albo nie być. 

Podzielcie się swoimi wrażeniami, spostrzeżeniami, albo powodami dlaczego ten a nie inny kierunek 🙂


Polecam też :

Uściski, Ania

92
Dodaj komentarz

avatar
43 Comment threads
49 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujemaggieMagdaAleksandra FashandRoll Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

nazwa, ważna rzecz. Moja koleżanka skończyła pedagogikę spec. opieka nad dzieckiem z językiem nagielskimi. słoow "z" zamiast "i" przesądzło o tym, że nia uprawnien do nauczania mlodszych dzieci języka, chociaz uczelnia tym kusila.

Łojotokowa Głowa
Gość

Miałam ciekawą sytuację z wyborem studiów. Chciałam zostać weterynarzem, ale mam alergię na kocią sierść. Chciałam się odczulać i startować na ten kierunek, ale alergolog stanowczo zaprotestowała, że odczulać to ona mnie może na pyłki traw, ale nie na kocią sierść, bo to silny antygen. Podłamałam się trochę, skiepściłam matury. Potem usłyszałam o biotechnologii. Nie przyjęli mnie za pierwszym razem, dopiero w drugiej turze, w lipcu jeździłam i przekładałam papiery z jednego wydziału na drugi.Teraz jestem na pierwszym roku studiów magisterskich i czuję, że robię coś, co mnie interesuje, mam dość ambitny temat pracy dyplomowej i, jeśli będę kontynuować ten… Czytaj więcej »

Anula Z.
Gość

ehh ja poszłam na taki kierunek o którym marzyłam od dziecka na wymarzonej uczelni , i mam pewne załamania, czy mi się uda skończyć, czy znajdę prace…no ale jak coś się zaczęło to trzeba skończyć – przynajmniej ja tak mam 😉 zobaczymy co będzie po sesji, na rfazie jestem na drugim roku, a mam jednolite magisterskie ( prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też studiuję prawo. zajęć mało, niezbyt wymagające. poza tym czarno widzę naszą przyszłość – dobrze że to tak szeroki kierunek, że w każdym zawodzie jest wiedza z niego pożądana i się przyda

akwarelaplus
Gość

Mimo, że to jest dla tych co myślą o kształceniu się na wyższych uczelniach to warto by dodać " Nie każdy musi studiować" albo " Jak nadal nie wiesz co (po np. przeanalizowaniu wpisu) to poczekaj i możesz za rok będziesz wiedziała". Sama "walczę" z siostrą o to by nie szła na kierunek, który nie jest jej pasją, zainteresowaniem i nie da chociaż pewnego zawodu, bo samo studiowanie dla studiowania, czegoś co jest oblegane i nie da jej pracy to strata czasu oraz pieniędzy. Niestety moich rad nikt z rodziny nie bierze pod uwagę ;). "To co ja mam studiować?"… Czytaj więcej »

Joaśś
Gość

Kończę magistra na kierunku ped. przedszkolna i wczesnoszkolna. Wybrałam to, co kocham – praca z dzieciakami. Byłam pełna ekscytacji, jak to będzie jak będę pracować, bałam się, że nie podołam… a tu… nawet pracy nie ma :/ Nie czekam, aż robota sama przyjdzie, ale wychodzę jej na przeciw… i spotyka mnie rozczarowanie. A potem lęk, że pracy przez lata nie znajdę. Wielokrotnie słyszałam, że nie muszę przecież pracować w zawodzie, tylko np. (jako, że szprecham po niemiecku) mogę pracować w korporacji, na początku odbierając telefony np., w firmie informatycznej. Wtedy ja zadaję sobie pytanie: Czy chcesz Asia przez 30 lat… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może chociaż uda się dostać staż z Urzędu Pracy? Popytaj u potencjalnych pracodawców, czy przyjęliby Cię na taki staż, złóż wniosek w UP i… kto wie, może ktoś Cię po tym stażu zatrudni na stałe? A jeśli nie, to przynajmniej będziesz mieć jakieś doświadczenie i trochę kasy też wpadnie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja poszłam na automatykę i robotykę. Kończę drugi rok i dopiero na drugim roku dowiedziałam się, co to jest automatyka… Ale naprawdę polubiłam ten kierunek i nie zamieniłabym go teraz na żaden inny 🙂
Nie wiem, jak wygląda sprawa z kierunkami humanistycznymi, ale przy typowo technicznych ciężko z informatorów zrozumieć, co właściwie jest na danym kierunku. Ja teraz wybierałam specjalność i jak czytałam treści programowe przedmiotów specjalnościowych, to o połowie nie mam zielonego pojęcia. Tak samo rok temu czytając treści drugiego roku nic nie rozumiałam. Cóż, taki urok politechniki 🙂

bloo.
Gość

właśnie mam problem z przedmiotami na politechnice. w tym roku zamierzam zacząć tam studia, ale nazwy kierunków nie wiele mówią. Nie mając z tym styczności ciężko się na coś zdecydować. Nawet wpisy na różnych forach też nie za bardzo pomagają, na większości pojawia się fala krytyki. Piszą, że trzeba się tym interesować. Ale jak będąc w liceum mogę robić układy elektryczne czy inne takie rzeczy?

fleurr
Gość

Z tym wybieraniem jest tak, że właśnie kończę mgr na ochronie środowiska i zaczynam w tym roku pielęgniarstwo dziennie 3 lata 🙁 Czyli dopiero teraz wiem co tak naprawdę chcę robić, żałuję, że wtedy uległam rodzicom i wybrałam zły kierunek. Teraz oczywiście oni są za pielęgniarstwem, bo nagle się wszyscy ocknęli, że liczy się fach w ręku, a pielęgniarek nigdy nie będzie za dużo.

Serdecznie zapraszam Ciebie do mnie na konkurs, gdzie można wygrać naturalny zestaw do pielęgnacji włosów z Olivaloe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pielęgniarstwo… Praca ciężka, nawet bardzo. Zarobki marne są dla pielęgniarki. Żeby przeżyć trzeba robić na dwa etaty. Mam w rodzinie dwie pielęgniarki. Szczerze mówiąc, pielęgniarka po studiach nie ma ciekawego życia. Może pracować w polskich szpitalach (wszyscy wiemy jakie są) i robić za trzech, bo nie ma personelu. A zarobki i tak mieć bardzo małe. Ogólnie, jeśli ktoś chce iść w medycynę, to w lekarza. Pielęgniarka się dzisiaj kompletnie nie opłaca.

nikt_wielki_ona
Gość

Ja dla szczęśliwców polecam opcję C. Ta opcja to dostanie pracy, o jakiej się marzyło, a potem pójście na studia o kierunku, w którym się pracuje. Dostać pracę można też po kursach i szkoleniach. Ja w ok. 2 lata zrobiłam ich 22. Podczas ostatnio odbywanego kursu zaczęłam szukać pracy i natrafiłam na ogłoszenie, które opisywało mnie oraz to, co chciałabym robić. Odpowiedziałam na nie, mimo że niektóre pkt. wymagań znałam tylko z podstaw. Z ponad 50 zgłoszeń wybrali do drugiego etapu m. in. moje. Wzięłam udział w 2. etapie. Niestety nie wybrali mnie wtedy. Zapytali tylko czy mogą zostawić moje… Czytaj więcej »

nikt_wielki_ona
Gość

20 z 22 kursów, które odbyłam były bezpłatne, a wręcz płacono mi za udział w nich 4 czy 6 zł za h. Nie dość, że możesz się czegoś uczyć, to jeszcze Ci za to płacą 🙂

Maria P
Gość

Opowiesz cos więcej na ten temat? Gdzie szukałaś, np? 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Najczęściej o tego typu szkoleniach dowiadywałam się z bezpłatnych gazetek typu Metro. Były tam informacje o nich w działach reklamowych czy ogłoszenia. Można je też znaleźć tutaj: http://www.inwestycjawkadry.info.pl/. Jak jest ktoś z Wrocławia, to mogę polecić parę darmowych szkoleń: znam 2 aktualnie darmowe (1. dla sportowców, 2. językowe [angielski lub niemiecki na poziomie A2 lub B1]), polecam też kursy organizowane przez Centrum Integracji Społecznej we Wrocławiu. Znam też jeden kurs internetowy dla kobiet. W razie chęci dowiedzenia się więcej polecam kontakt e-mailowy. Na swoim blogu mam swój adres e-mail w zakładce "Kontakt". Szczególnie polecam takie kursy na okres wakacji 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rozumiem, że oczywistości nie musiałaś pisać. Ja np. nie chciałabym się zdecydować na szkołę, w zawodzie, którym wykonuje z "presji studiowania",a z chęci pogłębiania swojej wiedzy i pasji do co robię :-)Tak, EITCA/KC Kluczowe Kompetencje Informatyczne i ten nowy: Kurs EITCA/TC Kompetencje Informatyczne dla Telepracy 🙂

Booklover
Gość

Post jak akurat dla mnie bo czeka mnie właśnie taki wybór. No niby już wybrałam (filologia ang), ale mam wątpliwości bo anglistów jest masa, zatrudnienia nie ma więc kierunek mało przyszłościowy. A z drugiej strony filologia mnie jakoś pociąga i nie widzę siebie na żadnym innym kierunku. Kieruję się zasadą, że jak się coś lubi to się robi to dobrze i że może w przyszłości ktoś to doceni i znajdę pracę 🙂

wonka080
Gość

Moja kuzynka skończyła filologię angielską i powiedziała NIGDY WIĘCEJ. Lubiła angielski, dlatego tam poszła. Zniechęcały ją np. analiza wierszy po angielsku (co poeta miał na myśli?).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja koncze 1 rok filologii ang i jesli ktos lubi amgielski to naprawde polecam. Jest masa biezacej nauki nie jak na niektorych kierunkach od sesji do sesji.. egzaminy koncowe tez trudne ale mysle ze warto. A zawsze mozna zostac tlumaczem lub wyjechac z kraju 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wyjechać z kraju i robić co? Nic innego oprócz języka nie będziemy umieć (też studiuję filologię).

Maria P
Gość

Fragment o specjalności, to jakbym o o sobie czytała. Jestem na pedagogice, specjalność: edukacja zdrowotna i profilaktyka uzależnień. Pedagogiki miałam od groma, socjologii (fuuu) tak samo, o filozofii nie wspominając, bo to było w podstawie programowej. Mnie interesowała zwłaszcza profilaktyka uzależnień, a na studiach każdy wykładowca nazywał nas 'edukatorami zdrowia'. Pomijam fakt, że takiego zawodu nie ma, zdrowie mnie jakoś super nie interesowało (modele, teorie, etc.), bo to co mnie najbardziej kręci to uzależnienia. Ale! Kto przyjmie na wolontariat do poradni leczenia uzależnień jeśli ktoś jest 'dopiero' na licencjacie? Nikt, nawet jeśli byłam na dwutygodniowym wolontariacie w ośrodku stacjonarnym. Uczelnia,… Czytaj więcej »

Margolcia
Gość

Ja od kiedy pamiętam myślałam o pedagogice i mimo komentarzy wielu ludzi, że zwalniają w szkołach itp zdecydowałam się iść na ten kierunek. Mój tata nadal uważa, że to bezsensu, ale to moja decyzja. Narazie kończe pierwszy rok i mam mieszane uczucia, ale nie ze względu kierunku, a wykładowców. Ostatnio traktują nas jak 'śmieci', kompletnie się z nami nie liczą, ciągle coś zmieniają .. zachowują się gorzej niż dzieci. I jak tacy ludzie mają mnie nie zniechęcać. Ale narazie najbardziej czekam właśnie na drugi rok, bo teraz wybieramy specjalizacje, więc zaczną się praktyki 🙂

Mo bloguje
Gość

Ja wybrałam zaoczne, bo jeszcze w klasie maturalnej zaczęłam pracować i nie wyobrażałam już sobie rezygnacji ze stałego dochodu na rzecz studiowania dziennego.Niestety wybór kierunku padł pod presją otoczenia, dlatego po 2 latach studiowania i 1,5 roku dziekanki ostatecznie pożegnałam się z pomysłem zdobycia wyższego wykształcenia… przynajmniej na razie. Myślę jednak o jakimś fajnym studiów związanym z moimi zainteresowaniami… Nie daje to wprawdzie żadnego tytułu, ale za to można nauczyć się praktycznych umiejętności, które byćmoże pozwolą mi skierować karierę zawodową na zupełnie nowy tor… Ale szczerze mówiąc, bez mgr przed nazwiskiem wcale nie jest mi tak źle na rynku pracy,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja studiuję filologię angielską, byłam właśnie jedną z tych osób, które nie wiedziały i wciąż nie wiedza co chcę w życiu robić. Zastanawiam się nad drugim kierunkiem- logistyką, bo to idealnie zazębiłoby się z moim angielskim, ale to podobno praca niezwykle stresująca. A ja bardzo źle znosze stres 🙁 MAcie jakiś pomyś jaki kierunek studiow dobrze połączyłby się z filologią?

K.

Luna Edith
Gość

W Polsce teraz żadne studia nie dadzą pewnego miejsca pracy tudzież stołka na którym będzie można posiedzieć i popierdzieć 😀 niestety ale taka prawda, ja rzuciłam politechnikę po dwóch latach i wyjechałam do niemiec, tutaj mam tzw. Ausbildung, szkoła, praktyki za którw dostaję normalną wypłatę (!), a kiedy zacznę normalnie pracować będę także normalnie zarabiała.. od września zaczynam kosmetykę a aktualnie robię HR&Marketing i jestem mega zadowolona bo pracy jest wszędzie dookoła. Połączenie mojego technikum z PL + zainteresowania to się nazywa chyba dobry deal 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja jestem w 3 klasie technikum, za rok matura i będzie mnie czekał wybór studiów. Choć po przeczytaniu tego wpisu dalej nie mam pomysłu na co się kierować, ale wiem na pewno na co mam nie iść, a to jest już połowa sukcesu. Ale motywują mnie takie historie jak Luny Edith – że jeśli się czegoś nie znajdzie tutaj, to czemu by nie szukać za granicą. Sama myślałam nad wyjechaniem za granicę i poszukiwaniem tam. I coraz bardziej się do tego przekonuję. Jeszcze miesiąc temu myślałam nad politechniką, ale kiedy po raz kolejny z rzędu czytam o tym, że… Czytaj więcej »

Agusiak747
Gość

Bardzo fajny post! Wiele sie mozna dowiedziec. Ja poszlam do kolegium nauczycielskiego na angielski, ale nie po to zeby sie uczyc nauczac, tylko raczej angielskiego. Jestem na 2 roku, najtrudniejszym i strasznym. Mialam mase mysli o rzuceniu tego, chociaz w sumie nie szlo mi zle… Najgorsze byly teraz 2-3 maja/czerwca, kiedy wszyscy na raz pierdolneli kolokwia, wychodzilo czasem 3 dziennie. A teraz wielka sesja z 10 przedmiotow. No ale 3 rok mam zamiar skonczyc. Nie wiem, co zrobie dalej z tym angielskim… seminarium jest z metodyki nauczania. Jeszcze mam plan teraz na 3 roku, kiedy jest mniej zajec, bo duzo… Czytaj więcej »

nikt_wielki_ona
Gość

Nie polecam kosmetyki z Cosinusie we Wrocławiu. Bardzo słaby poziom nauczania. Brak podstawowych rzeczy jak np. płynów do dezynfekcji. Tak było przynajmniej w mojej klasie. Rzuciłam ową szkołę, bo zachorowałam. Jak już ktoś się uprze polecam trafić do klasy, w której jest dobra wychowawczyni. Ja chodziła do klasy, w której wychowawczyni była strasznie zakręcała jednak w klasie równoległej była bardziej profesjonalna.

loramita
Gość

wybór studiów to bardzo ciężki temat, ja swoje wybrałam ze względu na dobre perspektywy zatrudnienia i na samym początku byłam załamana tym wyborem, ale z czasem studia te stały się moją pasją i dzisiaj wiem, że dobrze wybrałam i chcę być projektantem w przyszłości. ale wiele moich znajomych nie miało tyle szczęścia, rzuciło mój kierunek w poszukiwaniu czegoś lepszego i też wiem, że w końcu znajdą coś co ich interesuje. nie można się załamywać tylko trzeba szukać swojej drogi:)

Kamila Frączak
Gość

Bardzo przydatny post. Ja dodam od siebie jeszcze to, że wybierając kierunek trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to na jakim jest wydziale i jakie uczelnia oferuje specjalności. U mnie na przykład kilka osób przyszło na biotechnologię, bo stwierdziły, że po studiach będą pracować w firmie farmaceutycznej i robić leki. Problem w tym, że studiuję na wydziale rolniczym a wśród specjalizacji wyłącznie agrobiotechnologia i hodowla zwierząt…

Robinsonowa
Gość

Dobry post. Co prawda mam jeszcze rok do studiów, ale powinnam już teraz wiedzieć. I mam wielki dylemat. Kocham fotografię, naprawdę chciałabym robić zdjęcia, ale boję się, że nie będę miała pracy. O studiach fotograficznych raczej nie myślę, raczej o policealnej szkole. Więcej praktyki. Drugą opcją jest kierunek techniczny-budownictwo. Z tym, że nie wiem czy chciałabym to robić. Fotografia to moja pasja i byłabym szcześliwa robiąc to co kocham, ale wszyscy odradzają mi to. Boję się, że w końcu ulegnę innym i wybiorę "pewniejszy" kierunek. Nie wiem co robić :/

Illusions and Dream
Gość

Chyba najlepszą opcją byłoby podążanie za swoimi zainteresowaniami i pasjami bo nikt nie jest w stanie przewidzieć czy na popłatny teraz zawód będzie również zapotrzebowanie za 5 lat. A jeśli ktoś jest kreatywny i ma głowe na karku to i po mało popularnych studiach da sobie rade (założy własny biznes, zrobi pare kursów czy może nawet rozwijać się naukowo). Dlatego wybieram biologie jako wyjście awaryjne, gdybym nie dostała sie na coś bardziej konkretnego i nie będe robić tragedii tylko na nią mnie przyjmą. Zastanawiam sie też czy ktoś po przyrodniczych studiach mógłby sie wypowiedzieć jak to wszystko wygląda bo opinie… Czytaj więcej »

Agnieszka Zyśk
Gość

"Pamiętaj, że nietrudno o fajne wyniki w rankingach, jeśli progi są wysokie – uczelnie które przyjmują maturzystów z wyższym wynikami mogą mieć lepsze rezultaty nie ze względu na poziom nauczania, ale na poziom studentów!" – idealnie pasujący cytat do mojego liceum. Gdybym wiedziała, że najlepsze liceum w mieście ma taki poziom to wybrałabym inne liceum w innym mieście…

Agnieszka Zyśk
Gość

Na początku chciałam studiować biologię pedagogiczną, jednak później tak się stresowałam czy się dostanę, że oprócz składania dokumentów na biologię na UMCS w Lublinie i AP w Siedlcach złożyłam dokumenty na edukację wczesnoszkolną z wychowaniem przedszkolnym. Przez dwa tygodnie oczekiwania na wyniki wmawiałam sobie, ze nie będzie tragedii jak wyląduje na EWzWP. Jak się okazało – moje obawy były niepotrzebne – dostałam się na wszystkie kierunki, mimo to świadomie wybrałam EWzWP i nie żałuję. Raz tylko było mi smutno z tego powodu, że wybrałam najpierw EWzWP, było to w tamtym roku, kiedy chciałam wybrać biologię pedagogiczną jako drugi kierunek i… Czytaj więcej »

Agnieszka Zyśk
Gość

u mnie na uczelni było coś takiego, ale niestety już nie ma. Ja niestety w liceum trochę zaniedbałam naukę, ponieważ straciłam miłość po 4 latach i myślałam, że to koniec świata. Prawie nie chodziłam do szkoły w 2 i 3 klasie liceum. Żałuję tego bardzo, ale maturę zdałam całkiem nieźle:)

Bebe
Gość

Moje studia (budownictwo) to był przypadek, a to, że je skończyłam to chyba złośliwość losu. Zgadzam się, że studia powinny kręcić, bo na źle wybrane studia naprawdę szkoda młodości, której nikt później nie odda. Wg mnie dobrze po gimnazjum iść do technikum (sama jestem ofiarą liceum ogólnokształcącego :). Ciekawie zagadnienie bezsensownej edukacji przedstawia Le Bon w Psychologi tłumu.

wonka080
Gość

Moje studia – ochrona środowiska. Jak ktoś mnie pytał co studiuję, zawsze komentował to "Ooo przyszłościowy kierunek". Guzik z pętelką… Poszłam tam, bo zdawałam biologię i chemię rozszerzoną na maturze. Potem dopiero doszłam do wniosku, że uwielbiam dzieci, zawsze bawiłam się w nauczyciela, więc może pedagogika? Niestety język polski poszedł mi słabo (a myślałam, że będę miała z niego najwięcej punktów, bo czułam się pewnie. Do tej pory głowię się co poszło źle..). Żałuję, że nie poprawiłam matury.. W lipcu mam egzamin i kończę studia I stopnia (licencjat). Nie wiem, co dalej..

wonka080
Gość

Wahałam się cały czas o wgląd i odpuściłam :/ Ahh głupia ja…

agnieszka | flow coach
Gość

Bardzo wartościowy post. To jest prawdziwy temat rzeka… Aktualnie pracuję w biurze rekrutacji i mogłabym napisać książkę o kandydatach na studia 😉 Chyba zacznę od bloga :))

Olga Cecylia
Gość

Ja wybierałam studia pod kątem pierwszej rady: poszłam na to, co mnie interesowało. To było 10 lat temu. Chciałam być dziennikarzem i specjalizować się w konfliktach religijnych – wtedy sytuacja z islamem na świecie była dość napięta, a specjalistów w tej dziedzinie brakowało, zwłaszcza w prasie. Założyłam, że po dziennikarstwie nie będę religioznawcą, ale mogę być dziennikarzem po religioznawstwie 😉 Uczelni nie wybierałam, bo wtedy pięcioletnie studia religioznawcze oferował tylko UJ. Od pierwszego roku pracowałam, zdobywając doświadczenie w interesującej mnie dziedzinie – ostatecznie dziennikarstwo poszło w odstawkę, jestem copywriterem. Mam jedną radę: nie sugerujcie się tym, co piszą w gazetach!… Czytaj więcej »

Eveline
Gość

Bardzo przydatny wpis. Chciałabym być młodsza i przeczytać go gdy wybierałam studia:)

kreconowlosa
Gość

mi obrzydły moje studia. okazały się zupełnie inne, niż myślałam, że będą. do tego ciężko jest i coraz częściej zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam…

Weronika
Gość

Kuuuurcze, myślałam, że ten wpis rozjaśni mi trochę w głowie, ale tak się nie stało. Ja mam wybór pomiędzy czymś, co bardzo lubię, sprawia mi dużo frajdy i przyjemności i ciekawi zdrowo, w czym lubię "siedzieć" i co da mi zawód- studia językowe, a pomiędzy czymś co kocham, do czego oczka mi się rozszerzają, serce bije szybciej a oddech się spłyca- aktorstwo, po którym kasy może nie być. Boję się, chociaż o tym marzę. więc idę na języki, żeby najprawdopodobniej po roku zrezygnować i spróbować dostać się na aktorstwo. Według mnie w dzisiejszych czasach trudno jest o pracę JAKĄKOLWIEK. I… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Po filologii możesz być aktorką, nawet za granicą – w drugą stronę ciężko 😉 Zawsze możesz pójść na podyplomowe studia z aktorstwa albo… po prostu grać bez dyplomu. Trzymaj się!

Weronika
Gość

grać bez dyplomu… ale robienie dyplomu dopiero uczy i rozwija.. właśnie w tym tkwi problem. A właśnie potem to nie za bardzo bo chyba są limity wiekowe do których przyjmują na aktorstwo 🙁

jask-olka
Gość

jakiś czas temu napisalam u siebie coś na temat studiów i osobom, które mają problem z określeniem co lubią robić i co chciałyby robić przez resztę życia, niech odpowiedzą sobie najpierw na pytanie – czego na pewno nie chcą. ja np. wiem, że nie nadaję się na dłuższą metę do pracy DLA kogoś. do wykonywania poleceń, do robienia czegokolwiek pod czyjeś dyktando. jestem w stanie to robić przez pewien czas, bo wiem, że sukces wymaga pewnych poświęceń, ale będę czyimś "pionkiem" tylko przy założeniu, że kiedyś będę mogła rzucić to w cholerę i za zarobione pieniądze zrobić coś swojego. dlatego… Czytaj więcej »

jask-olka
Gość

dowiedziałam się o tym w zasadzie tuż przed studiami, kiedy wyjechałam zagranicę, by pracować w fabryce. warunki pracy, wyścig szczurów po to, żeby zdobyć kontrakt (dla niektórych to był naprawdę szczyt marzeń, do których dążyli nie mając żadnych skrupułów), zapieprz po nocach, 12h za najniższą stawkę – trzeba było to przetrwać. ale uświadomiłam sobie, czego na pewno nie chcę robić w życiu. gdzie na pewno nie chcę wylądować. i później wszystko stało się jakby bardziej klarowne…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja z kolei mam straszny mętlik w głowie, od miesiąca intensywnie głowię się nad wyborem studiów… Jestem dość trudnym przypadkiem, bo trudno mi sprecyzować czym się interesuję, czego chciałabym się uczyć i czy w ogóle. Myślę o zdrowiu publicznym w wydziale zarządzania na politechnice – i tutaj pojawia się myśl, czy jako przeciętna uczennica w ogólniaku bez wybitnych zdolności matematycznych dam sobie radę… Kolejny kierunek o którym myślę to praca socjalna – taki troszkę nijaki… Mam kompletny mętlik w głowię i zazdroszczę osobom, które mają jakikolwiek plan na przyszłość…

maxcom
Gość

Bardzo dobry wpis! Na specjalności się przejechałam: najpierw mówili, że wybieramy sami specjalność, potem, że nas z góry wybierają a na koniec o żadnej specjalności nie ma mowy. Żadne studia nie dają pracy po- mozesz pracować w zupełnie innym zawodzie, ale fakt że mogą przybliżyć,np. Ktoś po medycynie ma większe szanse na zostanie lekarzem niż ktoś po marketingu, ale nie pznacza to że na 100% będzie lekarzem. Skonczyłam studia takie jakie chciałam, staram się na magistra na ten sam keirunek, ALE teraz nie widzę pracy po tym kierunku i za 2 lata tak samo jej nie będzie… niestety po 5… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale jak ktoś po marketingu może zostać lekarzem?!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie jedne z najważniejszych rzeczy: Przede wszystkim nie ulegaj presji otoczenia/rodziców! Nie wierzę że rodzic może zmusić dziecko do studiowania danego kierunku bo musiałby być nienormalny! a jeśli naprawdę wspiera dziecko to tak się nie zachowuje, po drugie idź na to co lubisz ale również POTRAFISZ robić i to BARDZO DOBRZE bo nawet jeśli coś ci się podoba ale nie masz kompletnie do tego talentu/głowy to lepiej daj spokój, znam wiele osób chcących ukończyć dany kierunek i rezygnujących po pół roku, pamiętaj że studia to nie liceum i jeśli nawet miałeś 5 z matmy może podkreślam MOŻE się okazać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Miałam podobne poglądy na tę kwestię do ciebie, dlatego postanowiłam zrezygnować z politechniki, na którą namawiała mnie rodzina, i zdawać na… filologię polską. Nic nie poradzę na to, że właśnie w tym kierunku idą wszystkie moje umiejętności i zainteresowania. I mimo małych szans na zatrudnienie, wolę studiować to, co mnie interesuje, zamiast potem całe życie męczyć się robiąc coś, czego nie chcę.

Aleksandra Marta
Gość

Swoje studia wybrałam jakieś 2 miesiące przed maturą. Powiem tak nazwa fajnie brzmiała, obiecywali złote góry na przykład wyjazdy za granicę i kierunek spokrewniony z politologią. Dlatego właśnie zrezygnowałam z dziennikarstwa dla Stosunków Międzynarodowych chociaż w zanadrzu było jeszcze prawo i politologia. Ze mną to jeszcze była taka historia, że wszyscy chcieli bym szła na prawo, ja jednak w pewnym momencie zaczęłam bronić się przed tym rękami i nogami. Czy żałuje, w sumie nie nawet lubię swoje studia, chociaż ostatnio licencjat spija ze mnie krew. Jednak jak słyszałam na jakie kierunki poszły moje koleżanki z liceum, które uważały się za… Czytaj więcej »

joannac
Gość

Studia niestety sa przereklamowane. Studiuje psychologie i wiem 🙁 Chcialabym po studiach pracowac w HR (zasobach ludzkich) czy ogolnie zajmowac sie occupational psychology. Studiuje w UK i w sumie boje sie na sama mysl o tym co bedzie jak skoncze (za 3 miesiace!) jedyne czemu chce od zycia to bys szczesliwa a idealna praca nie istnieje wiec nie wymagam zeby to ona wlasnie mnie uszczesliwila. Wiec jak sie trafi cos o rozsadnych godzinach z fajnymi ludzmi, szefem, ktory nie uzaleznia urlopu od swojego widzi mi sie to bede happy.A jeszcze dodam, ze wczesniej mialam stycznosc z psychologia. Robilam GCSE Psychology… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem po architekturze. Ja na kierunek studiów wpadłam rok przed maturą, nie miałam o nim bladego pojęcia – od tak pomysł zakiełkował w mojej głowie kiedy zobaczyłam w gazecie ogłoszenie na temat wyjazdu na "plener rysunkowy przygotowujący do studiów architektonicznych" i pojechałam. Wyjazd przypomniał mi jedynie do czego służy ołówek, pozwolił na poznanie wielu ambitnych i zdolnych ludzi, którzy do tych studiów przygotowywali się już od dłuższego czasu (normą były 3 lata), i utwierdzić się w przekonaniu, że chciałabym – aczkolwiek mając taką konkurencje może być ciężko. W maturalnej klasie uczęszczałam na kurs rysunku przygotowujący do egzaminu wstępnego – więc… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skończyłam studia i co? Jestem właśnie takim absolwentem poszukującym, mimo, że mam doświadczenie, w porównaniu do innych, ciężko coś znaleźć na porządnej umowie, brak ubezpieczeń, brak pewności jutra. Pracuje się tam gdzie w ogóle chcą płacić, a wszyscy dookoła myślą, że to były takie przyszłościowe studia i jak je skończę będę zarabiała niewiadomo jakie grube pieniądze. Fakt – lubię to! I widzę się w tym i chcę to robić do emerytury, której pewnie nigdy nie będę mieć 😉 . Zapewnie światowym architektem nie zostanę, nie będą o mnie pisać w gazetach i nikt nie będzie kojarzyć nazwiska („kochani” znajomi ze… Czytaj więcej »

Iga - Brain Waves
Gość
Iga - Brain Waves

Ja się bardzo cieszę, że od samego początku wiedziałam co chcę robić i dostałam się tam gdzie chciałam. 🙂 Studiuję psychologię stosowaną (jednolite mgr) i w życiu nie zmieniłabym kierunku. Choć na naszym 'elitarnym' UJ nie raz nie jest zbyt różowo…

Aleksandra FashandRoll
Gość

Wybieram pierwszą opcję.Na studia mam zamiar pójść w tym roku, czyli 3 lata po maturze. Dlaczego taka długa przerwa?Bo zaraz po maturze nie byłam pewna, co tak na serio chcę robić, a nie chciałam marnować roku na studia, z których zrezygnuję, bo będą nudne.90% moich znajomych z klasy poszło na studia logistyczne, bo właśnie o takim profilu technikum skończyliśmy.Wiem, że większość z nich nie bardzo lubiła szkolne przedmioty, więc nie rozumiem po co brnęli w to dalej.Koniec końców, oni skończą studia na kierunku, którego nie lubią i być może skończą w pracy związanej ze studiami, która nie będzie ich interesowała.Ja… Czytaj więcej »

Magda
Gość

Też długo zwlekałam z wyborem studiów, jestem również kilka lat po maturze. Od przyszłego roku zaczynam swoje wymarzone studia – watro było poczekać i zastanowić się 🙂 Mam już pracę, mam nadzieje, że uda mi się wszystko pogodzić 🙂

maggie
Gość

Podczas lekcji gadaliśmy z nauczycielką o jej życiu. Powiedziała, że jedną z decyzji których najbardziej żałuje było pójście na studia dzienne, bo nie mogła znaleźć pracy i się wyprowadzić z domu. Zajęcia miała mniej więcej tak, że zaczynała rano zajęcia powiedzmy do 11, potem przerwa do 13. Od 13 znowu do 15, potem przerwa i kolejne zajęcia. Przez to nie mogła też zdobyć doświadczenia. Zaznaczam, że mówię tylko to co usłyszałam od nauczycielki i nie wiem ile jest w tym prawdy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziewczyny opisują różne historie i różne plany, a każda ma inny sposób na sukces 😉 Rzecz w tym, że trzeba o kierunku studiów myśleć dużo dużo wcześniej według mnie. W tym roku skończę gimnazjum, mam szesnaście lat. Już dawno wybrałam, że pójdę na profil biologiczno-chemiczny w liceum. Zobaczę co mnie tam zaintryguje i zaciekawi, może nawet złapię jakiegoś bakcyla 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

myślę dokładnie tak samo 🙂 i też we wrześniu zaczynam naukę w liceum, ale na innym profilu – human. jeszcze nie wiem na sto procent co chciałabym studiować, mam pewien plan, ale z tego co wszędzie słyszę i czytam to raczej ludzie go zdecydowanie odradzają, więc mam nadzieję, że LO pomoże mi się ukierunkować 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czeka mnie wybór 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja miałam iść na informatykę bardzo chciałam 3 lata dostalam sie ba inżynierię środowiska, mnie nie kręci mieszkanie z mamunia i trzymanie się spódnicy, chce zamieszkać z ukochanym ułożyć sobie, najchętniej studia poza miastem rodzinnym. Wszyscy do Warszawy, a ja miałam epizod ze chciałam zwiac. Ile można udawać dziecko kogoś kim dawno nie jestem… Ale wiecie co? Grunt to sie nie poddawać! Poprawiam maturę zdalam sesje i koncze pierwszy rok. A na inżynierii nie jest źle. Od nowego roku drugi kierunek informatyka i hulaj dusza piekła niema 😉 jeszcze na robotę czas u mnie na uniwerku sam wybierasz grupy.… Czytaj więcej »

Previous
Rozwojowe czwartki : REAKTYWACJA!
JAK WYBRAĆ STUDIA (UCZELNIĘ, KIERUNEK)