Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Moje ćwiczenia + promocje na ciężarki, maty i inne ;))

Dawno obiecałam napisać taki tekst, ale zmusiło mnie dopiero przymusowe leżenie pod kołdrą 😉
A tak na serio to miałam wątpliwości, bo ani ze mnie wzór, ani autorytet.Mój trening nie jest żadnym wyznacznikiem dla człowieka zdrowego, więc nie wiem czy jest w sumie o czym pisać ;-)). Fakt faktem, bez niego wcale nie byłabym szczupła i oddechowo też całkiem bym siadła. Ruszam się dużo, ale moim celem nigdy nie była budowa masy mięśniowej ani zrzucenie wagi.

Najważniejszy jest dla mnie sam ruch i drenaż.

Krótko mówiąc – ciągle muszę się pilnować, aby moje płuca i oskrzela się nie zalepiły. 

I chociaż ruszam się bardzo dużo, wcale po “rzeźbie” tego nie widać. Jest to związane z wysokoenergetyczną dietą  oraz wydolnością oddechową.

Na szczęście, mimo tymczasowego pogorszenia (nazwijmy to umownie : w skali mikro) generalnie (w skali makro) moje płuca pracują już dużo lepiej i mogę chyba powoli wskakiwać na “normalny” poziom wtajemniczenia.

Od drugiej klasy podstawówki, aż do drugiej liceum chodziłam na karate. Nie dlatego, że o tym marzyłam czy była to jakaś moja wielka pasja. Bardzo nieodpowiedzialny lekarz zalecił mi gentamycynę gdy byłam mała. Skończyło się w szpitalu, ale dwa skutki ciągną się za mną do dziś.
Pierwszym z nich jest fakt, że gorzej słyszę na prawe ucho. Mam też problem z określeniem kierunku, z którego płynie dźwięk  Gdy kot schowa się w jakiś zakamarek z którego sam nie będzie potrafił wyjść, będę miotać się po całym domu szukając go na oślep. Słyszę jak miauczy i zawodzi, ale nie mam pojęcia skąd dobiega ten dźwięk ;-)).
Drugim problemem jest zaburzony zmysł równowagi.

Cóż, życie.

Oprócz tego inne leki i zdolności oddechowe sprawiły, że moja koordynacja jest…nieskoordynowana 😀 Ruszam się czasami jakoś tak mechanicznie, jak robot. Mało jest w tym płynności i gracji. Ponieważ nigdy nie lubiłam się poddawać, zdecydowałam się uprawiać jakiś sport.

Koniec lat 90′, małe miasto… o wyboru był tylko taniec towarzyski albo karate.

Wybrałam karate.

Żeby była jasność – z mojej strony było to raczej ogólnorozwojowe i rekreacyjne. Treningi 2-3 x w tygodniu po 1,5 h, a niedzielami długie biegane spacery z psem. Nigdy nie byłam orłem, ale chodziłam całkiem wytrwale. Nauczyłam się prawidłowego wykonywania podstawowych ćwiczeń jak przysiady, brzuszki czy pompki. Pracowałam nad swoją wytrzymałością i ciągle zmuszałam śluz do odklejania się z płuc ;). Na karate zrozumiałam też bardziej swój oddech, przez to, że jest też pokazywany ruchem :

Podobnie jak na tym filmiku.

Ogromnym plusem karate był fakt, że trenuje się boso. Nie mieliśmy maty (tatami) tylko twardą drewnianą podłogę i wszystkie ćwiczenia zdecydowanie było mocno czuć ;-).

Świat nie był też chyba tak paranoiczny jak dzisiaj, że wszystko jest szkodliwe bla bla bla. Każdy ma własną wolę i jak nie pasuje mu karate, to może zapisać się na szachy czy trenować coś mniej obciążającego stawy 😉 Na karate królowała dewiza “jak nie możesz nadążyć, to musisz przyspieszyć”. Wybite kciuki i inne drobne kontuzje są raczej normalne.

Jak wspomniałam – nie jest to joga, gdzie z wielkim szacunkiem odnosimy się do bólu i wszystko odbywa się na spokojnie.

Niestety w pewnym momencie tempo było dla mnie zbyt wysokie, a moje samopoczucie też dużo gorsze i nie mogłam kontynuować treningów.  

Po zrezygnowaniu z karate, szybko odczułam, jak bardzo brakuje mi ruchu…

Bardzo się cieszę, że miałam takie doświadczenie, bo dzięki temu umiem wykonać samodzielnie niektóre pozornie “proste” ćwiczenia jak przysiady czy pompki. W przypadku tych drugich ilość powtórzeń jakie potrafię wykonać jest skandalicznie niska 😀 Pomyśleć, że kiedyś robiłam pompki na pięściach i nawet kilka razy na samych palcach!

Obecnie mój cały sprzęt znajduje się na tym zdjęciu.

Nie ćwiczę niczego konkretnego, bo też dopasowuję wszystko do aktualnych potrzeb mojego organizmu.

Każdego ranka wykonuję Powitanie Słońca.

Otwieram w ten sposób klatkę piersiową, rozbudzam się i naciągam wszystkie mięśnie. 

Dużo bardziej wolę ciepłe miesiące, bo wtedy mogę ćwiczyć na zewnątrz, więcej spacerować czy jeździć na rowerze. Póki jest chłodno, ćwiczę w domu.

Po Powitaniu Słońca robię 100 przysiadów i różne skłony, wymachy, podciąganie kolan itp. Nie jest to jakoś usystematyzowane, powtarzam rożne rozgrzewki jakie pamiętam z karate czy programów treningowych z youtube 😉 

Oprócz tego, kilka razy dziennie przy ścianie robię mostek. Mój zaburzony zmysł równowagi buntuje się na myśl, o zrobieniu mostka ze stania, chociaż z leżenia mogę zrobić nawet na jednej ręce i jest ok.

Wieczorem powtórka z rozrywki ;-).

Jeśli mam jakieś obciążenie, to jest to moje ciało, 

O, właśnie uświadomiłam sobie, że skłamałam – mam jeszcze trochę sprzętu – hula-hoop, o którym więcej pisałam w tekście – hula-hoop efekty i wrażenia , skakankę i sprężonowy potrójny ekspander. Chętniej korzystam jednak z gum fitness.

Teoretycznie może wydawać się, że to wszystko “nic”, ale zbiera się godzinka dziennie. 20 minut rano, 20 wieczorem i coś tam pomiędzy.

Do tego bardzo dużo chodzę. Praktycznie nie korzystam z komunikacji miejskiej w Bydgoszczy, dziennie robię ok 12 km 😉 Jeśli mam praktyki w szkole na Wyżynach a zajęcia na leśnym, to śmiało idę z buta. No chyba, że czas nie pozwala 🙁 Te 12 km (wartość uśredniona z ednomondo) to taki niezauważalny trening.

Dodajmy do tego fakt, że często chodzę na obcasach. To wymusza inne ułożenie mięśni dna miednicy, które są dla kobiet bardzo ważne. Oznaczają między innymi lżejszy poród czy brak problemów z trzymaniem moczu na starość. Plus szereg innych zalet 😀

Dla wielu osób to pewnie “naciągane” ale dla mnie okazja aby iść gdzieś potańczyć, to też okazja do treningu. Zamacha się człowiek, naskacze i jeśli – jak ja – nie pije za bardzo alkoholu – ma same korzyści. Porządny trening, drenaż płuc i jeszcze spuszcza z siebie stres ;-).

Wiosną i latem chętnie stawiam na rower czy skakankę.

Nie polubiłam się z bieganiem, bo nie umiem dostosować do niego swoich możliwości oddechowych. To inny rodzaj wydolności którego moje płuca nie rozumieją ;-).

Od czasu do czasu, gdy mam humor – robię sobie krótkie wyzwania z Mel B czy trening na pośladki z tym śmiesznym panem “Nice and easy”:

Wada kolan i wydolność oddechowa to niestety miks, który często prowadzi do tego, że lekko kulę łopatki . Marzę o czymś takim :

Ale poza zakończoną aukcją na aliexpress, nigdzie nie widziałam…
Kupiłam za to widoczną na zdjęciach poduszkę równoważną i pisząc ten post próbuję utrzymać na niej  równowagę – świetna zabawa 😉

Basen to u mnie więcej szkody niż pożytku. Chlor i charakterystyczne ostre powietrze = murowane zapalenie oskrzeli lub krtani. A szkoda, bo w moim miasteczku jest całkiem fajny Aquapark. Tzn. taki podstawowy, ale zawsze ;-). Latem chętnie pedałuję rowerem nad jezioro i to jest spoko.

No właśnie…czuję, że mogę wskoczyć na level odrobinę wyższy niż teraz. Ciężarki w postaci butelek z wodą mineralną są niezbyt poręczne.

Gumy do ćwiczeń kupiłam w netto i są bardzo fajne. Mata do ćwiczeń trafiona w decathlonie. Ciesze się, że nie brałam grubszej i droższej bo ta całkowicie spełnia moje oczekiwania i tylko bym przepłaciła ;-)).  Natomiast chciałabym kupić jakieś ciężarki. I tutaj pokonał mnie wybór, ponieważ :
Z jednej strony chciałabym ciężarki do trzymania w ręku, a z drugiej…czy to się liczy jako obciążenie przy treningu nóg? 😀 I czy to oznacza, że potrzebuję osobnych typów ciężarków na to i na to?

link do gazetki (klik)

który typ jest fajniejszy na początek? Z uchwytem czy bez?

Bo właśnie jest seria całkiem fajnych promocji i kupiłabym sobie coś dla motywacji 😉 Nie chcę jednak inwestować w zbędne dla mnie bajery jak uchwyty do pompek, skoro pompek prawie wcale nie robię.

Są jednak bardzo dobre dla płuc, więc obiecałam sobie taki układ – jeśli do 10-ego marca wciąż będę robić te kilka pompek dziennie, pójdę na jeden trening pole dance. Ciekawe, czy dam radę 😉

Jeśli w usosie pojawi się ocena i w poniedziałek będe musiała jechać z indeksem, chciałabym zrobić przy tej okazji drobne zakupy.

Rady w kwestii ciężakrów na początek – bardzo mile widziane!

Link do gazetki (klik). Poduszka równoważna jest świetna, bardzo cieszę się z tego zakupu ;-)).

A przed tymi pojemnikami szczerze przestrzegam – mam wersję na sałatkę, stojące i leżące – nie są szczelne. Pojemnik na sos i widelec są ok, ale same pudełka nie spełniają swojej funkcji. Tych z przegródkami u mnie nie było, wiec się nie wypowiem. (link do oferty)
Niektóre sprzęty taniej wypadają w Lidlu, więc po co przepłacać 😀

Dla mnie Ketllebell to czarna magia, mam taki 5kg i podtrzymuje mi latem drzwi od piwnicy 😛

Link do oferty (klik)

Bo na te urocze spodnie funkcyjnie raczej nawet nie mam co polować, nie lubię scen rodem z bitwy o karpia.

spodnie (klik)
Tak więc – mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie pytania. Opisują one moje sposoby na ruch i raczej nie powinny być dla nikogo wzorem ;-). 
PS. trwa konkurs, do wygrania ponad 350 zł na ubrania 😉 Wystarczy kliknąć w zdjęcie lub słowo (tutaj)
Ja zaś liczę na rady i wskazówki co do zakupu hantelek 😉

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zadbaj o siebie – rozwojownik
Moje ćwiczenia + promocje na ciężarki, maty i inne ;))