Imieniny Anny, lecę do Grecji i… wszystko i nic :D

Piszę do was te słowa tuż po spakowaniu walizki. Poszło zadziwiająco łatwo, co albo oznacza, że jestem już mistrzem pakowania… albo raczej to, że zapomniałam o połowie rzeczy ;-). Gdy wy czytacie te słowa, powinnam być już po lądowaniu na Krecie ;-). Na czas nieobecności ustawiłam na automatyczną publikację jeszcze dwa inne teksty – jeden będzie książkowym konkursem, a drugi…sam się przekonacie ;-).

26 lipca to imieniny Anny – czy może być lepszy termin na to… by tłuc się z walizami? 😀 Mam nadzieję, że wszystko poszło sprawnie, a strach ma tylko wielkie oczy. Niby znam już siebie i swoje oskrzela na tyle, że ogarniam swoje samopoczucie, ale trochę boję się nieznanego, czyli reakcji mojego układu oddechowego na ciśnienie w samolocie. gdy piszę te słowa, na myśl o locie wyglądam pewnie jak ten zając 😉
Albo królik, bo tak wielkouche stworzenie nazwali twórcy tej reklamy ;-).
Jeśli chodzi o mój tydzień, to był raczej…organizacyjny. Np. trzeba było kupić kilka rzeczy potrzebnych na wyjazd, ogarnąć dokumenty, podomykać milion spraw, które były do domknięcia. Jeden dzień zmarnowałam na przedziwną operację taktyczną – zadzwoniła do mnie pani z sekretariatu uczelni, że dzwoniła do dziekanatu i szybciej przygotowali mój dyplom. Wsiadłam w pks, pojechałam na pierwsze piętro uczelni…tylko po to, by odebrać i podpisać odpis, oraz zanieść go na parter 😀 Ci z Was, którzy mieszkają w małych miejscowościach wiedzą pewnie co mam na myśli pisząc cały dzień – wakacje, rzadsze kursy pks i tak dalej. No ale cóż 😀 
Jako pracoholik z przypadku (serio, nie wiem kiedy to się stało), całe dwa dni przekonywałam samą siebie, by na wakacje nie brać laptopa. Dla większej motywacji zdecydowałam się na hotel bez WiFi w standardzie. Być może podczas wakacji wrzucę jeszcze coś na instagram 😉
A jeśli już przy instagramie, to pierwszy raz bardzo podoba mi się zdjęcie na którym jestem 😀 
Nie dotarłam na seeblogers. Praktycznie do samego końca chciałam ogarnąć transport, ale nie miałabym możliwości zdążyć potem na samolot i przepakować toreb. Dwa wyjazdy w tym samym tygodniu to jednak ciut za dużo. Bardzo żałuję, bo chciałam poznać kilka osób, ale wierzę, że będzie jeszcze niejedna okazja.
Padło kilka pytań o moje sandały z instagrama (klik) a ja wybierając osoby do oznaczenia przy odpowiedzi, niechcący usunęłam pytania :(. Niestety nie pamiętam gdzie je kupiłam :(.
W ramach decydowania się na nowe rzeczy, przedłużyłam sobie rzęsy metodą 1:1. Obiecuję, że jak odpadną – podzielę się wrażeniami 🙂
Zdecydowałam się na subtelne rzęsy jedwabne, nie za długie, najbardziej naturalne jakie tylko były. na razie jestem zadowolona ;-).
Bardzo spodobała mi się też reklama społeczna :

Nie oglądajcie, jeśli łatwo się wzruszacie!

A na rozluźnienie 😀

na blogu w tym tygodniu:

JAK CZĘŚCIEJ CZUĆ SIĘ CZŁOWIEKIEM SUKCESU? PROSTA METODA


Linki tygodnia :

  • Jak możesz pomóc zwierzętom? Bardzo ciekawy tekst (klik)
  • Niezwykle pomysłowe akcesoria plażowe (klik), dostępne na Westwing ;-).
  • Wstrząsający tekst o obozie koncentracyjnym dla dzieci…w Polsce, w XXI wieku (klik)
  • Spora promocja na moje ulubione lody na patyku (klik) – polecam wszystkie smaki poza pierwszym.
  • -70% w Answear.com (klik) i -70% w Zalando (klik)
  • Przepis na przepyszną pastę z kalafiora *.* (klik)
  • Bardzo ciekawy blog czytelniczki – polecam wszystkim osobom z Hashimoto i chorobami tarczycy, przeglądałam kilka godzin (!) (klik)
  • A na koniec o tym, jak Iza, która wcześniej chodziła do szkoły w USA, sama przygotowała się do polskiej matury w kilka miesięcy…i pięknie zdała (klik)
Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich 😉

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
7 rzeczy, które warto zrobić latem…
Imieniny Anny, lecę do Grecji i… wszystko i nic :D