- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Blogerko nie bądź prostytutką, czyli o “współpracach” i innych formach słów kilka

reklamy na blogach
Reklamy na blogach, dane z 2006 r.

  O tym, że reklama na blogach przynosi świetne korzyści nie muszę chyba pisać. Do jej zalet bez zbędnego zastanawiania mogę zakwalifikować ogromną siłę przekonywania, moc kreowania marki i trendów, duży zasięg, precyzyjny target i…ekstremalnie niską cenę!

Czasopismo typu Cosmopolitan sprzedaje się w ok. 120 tys. egzemplarzach każdego miesiąca, chociaż i tak myślę, że wydawnictwo zawyża wyniki dla większej sprzedaży powierzchni reklamowej 🙂

Koszt reklamy na stronie to ponad 50 tysięcy złotych. Na rozkładówce ok. 3 razy tyle!
A teraz chwila zastanowienia – ile czytelników miesięcznie mają poczytne blogerki? Więcej niż takie Cosmo, zapewniam.

Do czego piję? Blogerzy do niedawna chlubili się ważną cechą – niezależnością. Uczyniło to ich bardzo opiniotwórczym medium – połowa czytelników blogów uważa, że zawarte w nich treści pozwoliły im podjąć decyzję o późniejszym zakupie towarów lub usług, a aż 25% czytelników blogów przyznaje, że ufa reklamie zawartej na blogach [źródło]. W ankietach blogi już dawno prześcignęły prasę tematyczną (źródło).

  Niestety ostatnio ta niezależność została mocno zachwiana – blogerzy-prostytutki psują markę prawdziwym pasjonatom (nie tylko urodowi, dotyczy to wszystkich dziedzin).
Ja rozumiem, że jak jakiemuś blogerowi oferują za “darmo” aparat czy laptop, to wysmaruje megapozytywną opinię. Rozumiem, ale nie popieram!
 I nie widzę tutaj różnicy między laptopem, aparatem a tuszem do rzęs za 30 zł! Nie wiem, może taki bloger myśli, że zyskał. Ok, zyskał, niewątpliwie, “za darmo” otrzymał jakiś tam przedmiot. Ale cena jest wysoka – po pierwsze im więcej takich pozytywnych z grzeczności recenzji, tym bardziej spada opinio twórczość blogów. W efekcie tracą wszyscy – firma nie umocniła swojego autentycznego wizerunku, konsument skuszony recenzja nie cieszy się z bubla a bloger traci reputację i zaufanie.


 Chodzi mi o to, że część blogerów przeszła na ciemną stronę mocy. Kiedyś blogowanie to była autentyczną pasja – teraz jak grzyby po deszczu wyrastają blogi osób, które chcą za recenzje otrzymywać produkty. Jeszcze, żeby te recenzje były obiektywne – pół biedy, ale często widzę tydzień po zapowiedzi testów recenzję jakiegoś kremu czy innego ustrojstwa. Nie wiem, lakier do paznokci – zrozumiem, malujesz, czekasz aż odpryśnie, oceniasz, ale krem po kilku dniach? 
 Rażą mnie następujące zachowania

1. Brak umiaru i zachowania proporcji – kiedy blog to głównie “współprace” 
2. Kiedy recenzowane w ramach “współprac” kosmetyki mają podejrzanie dobre recenzje
3. Recenzowanie produktów niedopasowanych do testerki (wiekiem, rodzajem skóry…)
 i wiele, wiele innych

Nie jestem blogerką pełną parą, piszę rzadko, robię kiepskie zdjęcia. Ale jest masa dziewczyn które wkładają w to mnóstwo pracy – zrobienie zdjęć, obróbka, przygotowanie recenzji – nawet jakby wyliczyć po urągającej ludzkiej godności stawce 6 zł za godzinę, to te kosmetyki nie są “darmowe”. Jeśli jakaś firma sugeruje tak w mailu, najlepiej sprowadzić ją na ziemię i z miejsca odmówić współpracy. Także firmom, które wyraźnie sugerują, ze recenzja ma być pozytywna, albo wysyłają byle-co (dwudziestolatce krem dla kobiety 50+ itp.) Jeżeli kiedykolwiek znowu napisze do mnie ktoś w ten sposób – obiecuję opublikować treść maila na blogu. 
 A najbardziej nie mogę pojąć pisania samemu do firmy z prośbą o możliwość testowania. No litości! Trochę godności! gwarantuję, że do najlepszych/najbardziej wartościowych blogerek firmy same się odezwą 🙂
Ceńcie się dziewczyny, nie dajcie się wrobić w poczucie, że to Wam spada manna z nieba, firma jest w stanie wyłożyć 50 tys. na reklamę w czasopiśmie, więc jest i w stanie godnie przeprowadzić kampanię z blogerką.

wiem, głupio się wymądrzam.

                                                             UPDATE:
Aby lepiej zobrazować jaką siłę rażenia ma blog, przypomnę swój wpis który zapoczątkował szał na Calcium Panthotenicum które skróciłam w nazwie do C.P
Napisałam, pokazałam ile mi przyrosło i się wieść rozniosła. Na ilu blogach widziałam C.P? Na wielu! Nie na wszystkie dziewczyny zadziałało tak, jak na mnie. Sama teraz nie biorę żadnych suplementów bo pogorszył mi się stan zdrowia i jestem faszerowana lekami.
Chcę tylko pokazać siłę zwykłej recenzji/polecenia. Bo to nie była współpraca, żeby nie było wątpliwości 🙂
Uściski, Ania

41
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyKróliczek Doświadczalny2 beauties blogZiemolinaAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kinga
Gość

Współprace nie są złe jeżeli i blogerka jest uczciwa i firma, z którą współpracuje. Chodzi o to, że są firmy, które dają np. 2 tygodnie czasu na recenzję, a do za krótko, by ocenić np. krem. Ja na szczęście takiej firmy jeszcze nie spotkałam.

strasznik
Gość

Zgadzam się z Tobą w 100%. Kiedyś podczytywałam blogi urodowe, sama prowadziłam jednego (którego później usunęłam) i muszę stwierdzić, że opinie blogerek były dla mnie kluczowe w wyborze kosmetyków. A teraz wiele dziewczyn chce po prostu dostawać kosmetyki do przetestowania i przestaje być tak kolorowo… W dużym stopniu nie wiadomo komu wierzyć (poza zaufanymi autorkami, ale przecież jest na pewno wiele nowych i wartych uwagi dziewczyn, nie chciałabym się przed nimi zamykać), oraz mi osobiście robi się wstyd, że postanowiłam powrócić do blogowania i założyłam nowego bloga, przez co mogę być wrzucona do jednego worka z osobami, które piszą nie… Czytaj więcej »

Zyskowa
Gość

To co napisałaś jest naprawdę bardzo mądre. Popieram Cię w 100%

Alieneczka
Gość

ja też… 🙂

Avenindra Rosjaneczka
Gość

I ja. Szanujmy siebie i swoją pasję 🙂

Olalaa
Gość

nie zaraz tak głupio, jest w tym dużo prawdy. ale jak ktoś nie zna się na właściwym recenzowaniu to dalej będzie tak robić, że opisze krem po np. 3 użyciach itp.
a co do pozytywnych recenzji za darmowe kosmetyki to kwestia zachłanności, dostaje się taki fajny kosmetyk raz, to chce się kolejne i w większej ilości na następny, stąd te przesłodzone recenzje.
wkurza mnie takie podejście do sprawy, bo to zwykły egoizm i potem czytelnicy, którzy mają zaufanie do blogerki z czasem je tracą, a prowadzenie bloga i cały ten trud w niego włożony nie jest tego wart..

Beauty_Station
Gość

Popieram! 😀 Cieszę się, że są jeszcze dziewczyny w blogosferze, które myslą podobnie, bo ostatnimi czasy sądziłam, że jestem jedyna. Bloggerką jestem krótko, a to daje mi możliwość spojrzenia na pewne zjawiska z boku, realną ocenę różnych sytuacji. Nie oszukujmy się, o blogach i korzyściach z nich płynących ostatnio jest bardzo głośno i stąd powstaje ich coraz więcej. Nie przemawiają do mnie blogi dziewczyn, które opierają się wyłącznie na współpracach albo takie gdzie recenzja pojawia się zbyt szybko po ogłoszeniu współpracy. Nie wiem jak to możliwe żeby działanie odżywki czy kremu ocenić po kilku użyciach?! Dziwne jest też to, że… Czytaj więcej »

Bogginka
Gość

ostatnio straszne zamieszanie z tymi wspolpracami, a mnie tak na nich nie zalezy, i nie potrafie pisac na sile recenzji , pisze o tym co kupilam sobie sama za swoja gotowke i z reguly po dlugim czasie uzytku. Jak mozna zrobic recenzje np. z probki czy po paru dniach stosowania.. Mysle tez ze to gadanie nie ma sensu , bo tak nadal bedzie wkoncu to biznes… moze to i fajnie miec duzo recenzji i produktow do testowania ale za darmo narazac skore na jakies wynalazki, nie sadze ze ma to sens. wiele razy widzac tekst wspolpraca nawet nie czytam recenzji,… Czytaj więcej »

GrayEyes
Gość

Zgadzam się w pełni z Tobą. Ja piszę bloga, ponieważ lubię dzielić się moim zdaniem, a jest to dużo lepszy sposób niż zamęczanie osób z mojego środowiska moją gadaniną :]A tak abstrahując od tematu, nie mogę zrozumieć firm, które w tym samym czasie wysyłają te same produkty do testowania do najpopularniejszych blogerek, co powoduje, że przez jakiś czas mamy tylko i wyłącznie recenzje tych kosmetyków. Do wielu blogów zraziłam się właśnie przez to, że recenzje były jak odbite od kalki.I np.: blogerka, która pisała, że używa tylko eco produktów, nagle otrzymuje od jakieś firmy krem, który jest czysta postacią tablicy… Czytaj więcej »

kubekczekolady
Gość

Bezkompromisowo, ale zgadzam się z Tobą 🙂 Przyznam, że jak czytam super mega pozytywną recenzję produktu – aż podejrzanie pozytywną – i na dole jest dopisek – współpraca, to od razu ma się słuszne, lub mniej słuszne podejrzenia… Mniej słuszne, bo wiadomo, że czasem jakiś produkt naprawdę podchodzi nam idealnie. Ja sama długo myślałam, że firmy muszą się same odezwać do blogerki, nie wiedziałam, że samemu można pisać i prosić 😀 Sama lubię wiele firm, z przyjemnością przetestowałabym jakieś lubiane przeze mnie włosowe produkty, no ale właśnie – litości … Za krótko jestem w blogowym światku i zbyt mało mam… Czytaj więcej »

monica
Gość

szczerze, już trochę dość mam czytania wpisów tego typu, po prostu mielenie tego samego w kolejnym młynku…..zgadzam się z Tobą, aczkolwiek bardzo trzeba uważać w ocenianiu innych, bo mozna się przejechać. I prawda jest taka, że ten kto bedzie się chciał brać wszsytkie możliwe współprace to i tak będzi emimo wszelakich apelów, a ten kto nie będzie, to apele mu są nie potrzebne 🙂 i gdzie jest ta granica miedzy prostytucja i nie??w ktorym miejscu?ot takie przemyślenia 😉

Pepper and Coco
Gość

to samo pomyślałam.. kolejne bicie piany trochę…

4premiere
Gość

zgadzam się z Monicą:)

.biemi
Gość

wcale się nie wymądrzasz a piszesz coś bardzo ważnego, ostatnio zaczyna wrzeć na blogach na ten temat i również uważam, że nie powinno się przystawać na takie zachowania. podziwiam niektóre blogerki, których częstotliwość wystawiania rzetelnych notek jest zastraszająca 😉 sama dobrze zauważyłaś że to jest czasochłonne – ponieważ nie sztuką jest iść na ilość ale ważne jest aby to szło w parze z jakością. Pozdrawiam

wlosowo-kosmetycznie
Gość

nie było mnie kilka dni i taka afera się zrobiła, nawet do końca nie wiem, od czego się zaczęło, czytam coraz więcej takich postów i jestem w szoku. Przed zakupem jakiegoś produktu zawsze sprawdzam opinie na KWC i czytam recenzje na blogach, w sumie nawet nie pomyślałabym, że ktoś może zachwalać produkt, który nie jest niczego wart. Będę teraz dużo ostrożniejsza;)

eve
Gość

o a czemu nie istnieje? sama go usunela? po tej aferza weszlam na ten blog i widzialam tylko przepraszajacy post :/
ja tam zawsze wole sprawdzic sklad i wytestowac sama na sobie 🙂 a jesli juz to szukam opinii kilku osob…

Ev
Gość

Szkoda, że doszło do takiego szumu wokół tej akcji – tzn. szkoda, że niektórzy blogerzy/blogerki się 'sprzedają'. Nie ukrywam, że dla mnie nawiązywanie współpracy jest korzystną i kuszącą ofertą i nie mam zamiaru odmawiać, tylko dlatego, że niektórzy są temu przeciwni. Jeśli oferta firmy mnie interesuje, z chęcią przystanę na współpracę, jednak w warunkach współpracy od razu zaznaczam, że moja opinia będzie subiektywna i taką też wystawiam na blogu – szczerą, zgodną z moimi obserwacjami. Nie wyobrażam sobie wychwalać produktu tylko dlatego, że dostałam go za darmo.

luthienn
Gość

ja miałam kilka współprac, ale mało, w sumie nie zależy mi też na tym za bardzo ;p ale uważam, że zakładanie bloga tylko po to, mija się z celem. Tak samo śmiać mi się chce ze światowych bloggerek, które na blogu zarabiają…….no proszę Cię. Do roboty, a nie przed kompem siedzieć i dostawać kasę za nic!

Vogue Beauty
Gość

Zgadzam się z Tobą, świetnie, że napisałaś taki post 🙂 Oby więcej blogerek zauważyło to i traktowało blogowanie jako hobby, pasję a nie jak "wędkę na darmowe kosmetyki" 😉

Obserwuję, bo mądrze mówisz dziewczyno!! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz racje 😉

Po prostu Dżoana :)))
Gość

otagowałam Cię w zabawie: Nigdy nie wychodzę, z domu bez… 🙂

pandorcia
Gość

Zazwyczaj właśnie jest tak, jak piszesz. Najbardziej to widać właśnie w blogach o urodzie i modzie. Chociaż tak, jak ja dostaję książki za recenzję i wcale nie muszę pisać samych superlatywów, plusów i słodzić na każdym kroku danej pozycji, tylko dlatego, że ją dostałam "za darmo". Mam to szczęście, że mogę często sama sobie wybierać pozycje, które chcę zrecenzować, przez co jest większe prawdopodobieństwo, że trafię w swój gust- i tak się czasem zdarza. Mimo to, otwarcie piszę, że coś mi nie pasowało. Wydawnictwa, z którymi współpracuję cenią takie recenzje (przynajmniej większość), cenią szczerość blogerów. Poza tym zadowolony mol książkowy… Czytaj więcej »

karminowe.usta
Gość

Masz rację, współprace nie są darmowe. Blogerki poświęcają swój czas na zdjęcia i recenzję, no chyba że piszą tak jak niektóre, góra 5 linijek.

M!ssRebel
Gość

najtańsza reklama dla firm chociaz z drugiej strony fajnie testowac kosmetyki bo nie kazdego stac na wszystko, ale pod warunkiem ze opisujesz stan faktyczny

2 big city lifes
Gość

Hm, ten temat ma kilka aspektów:– po pierwsze: należy sobie zadać pytanie, czy zakłada się bloga żeby coś wnieść dla siebie i ewentualnie innych, czy jest się nastawionym wyłącznie na tzw."współprace". Wiele blogerek (tzw. szafiarek), które mają już znaczną oglądalność zawsze powtarzają -blog ma być dla nas, ma być naszą pasją, a jeżeli się tego "nie czuje" to lepiej sobie dać z tym spokój, bo i tak prędzej czy później zostanie on po prostu porzucony; – po drugie: są firmy, które produkują prawdziwe buble i nie wiem jak można w ogóle brać te produkty do testowania – o tym wie… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

oj z tymi masowymi komentarzami to fakt- jest w blogosferze jedna specjalistka od nich. Na jakiego bloga nie wejdę, ona już go obserwuje i komentuje 😛

luthienn
Gość

PRawda? 😀 Ale dla mnie za mała x)

Majka
Gość

http://maja-olsener.blogspot.com/2012/02/konkurs.html
KOnkurs zapraszam:) do wygrania BUTY DEEZEE I WIELE INNYCH PS;Obserwujemy?

Króliczek Doświadczalny
Gość

Podpucha? lol 😛

Kim
Gość

Wcale się nie wymądrzasz. Piszesz to co myślisz – i bardzo dobrze. Dodam link do Twojego wpisu w swojej notce. Jeżeli oczywiście wyrażasz na to zgodę 😉

4premiere
Gość

Mocne słowa trochę za mocne:) Obrażasz godność bloggerek – troche nie na miejscu:/Prawda jest taka ,że niektóre traktują to jako pasję ale i zarobek a niektóre jak akord i z małą wiarygodnością plączą się w kolejne współprace.
Mielenie tego temu przeszło już kilka form, kiedyś tez o tym napisałam.
Można powiedzieć Twój blog Twoja decyzja,choc rozumiem,że chodzi o ujme jaka takowe blogi przynoszą:)

kubekczekolady
Gość

O, nie trzeba było dużo szukać, żeby znaleźć posta, o którym pisała 4premiere na swoim blogu. odnosząc się jeszcze do Twojego posta – ostatnio przestałam obserwować bloga dziewczyny, która ma na blogu ciurkiem recenzję kosmetyków ze współprac. Taki stan utrzymywał się od dłuższego czasu. Byłam w szoku, bo na początku jej blog był bardzo sympatyczny…Moich komentarzy co to sie zaczyna dziać na jej blogu, nie opublikowała oczywiście 😉 Straciła dla mnie całą wiarygodność. U mnie na blogu się tłumaczyła, że dostaje po kilkanaście propozycji współprac i że musi to wszystko zrecenzować…Już pomijam, że w to wątpię, bo wiem że nawet… Czytaj więcej »

Ziemolina
Gość

Kiedy mowie znajomym, ze pisze blog, zaraz pada pytanie a ile na tym zarabiasz?

2 beauties blog
Gość

jakiś czas temu dostalysmy propozycje jednorazowej wspolpracy, jeden kremik, uzycie i opis, byla to nowosc wiec chetnie przyblizylysmy go czytelniczkom i nie uważam, żeby było w tym coś złego
ale faktycznie, blogi typowo wspolpracowe, ktorych wlascicielki wypisują do firm prosby o darmowe kosmetyki to przegiecie :/ i nagle laier tej firmy jest super mega zarabisty, choc wiem ze mnie zlaci z paznokcia po jednym dniu :///
no, ale coz, firmy zweszyly sprawe i wykorzystują nowe tanie zrodlo reklamy
I.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

święte słowa! Kiedyś nie było czegoś takiego jak współpraca z firmą na blogu, ale czasy się zmieniły. Dziś wszystkie dziewczęta chcą być blogerkami, chcą mieć modne ciuchy i 'lansować' się oraz szczycić tym, że jest się modową blogerką. Kiedyś ta proporcja była zachowana, dziś już niestety tak nie jest.

http://iamarah.wordpress.com/

Previous
Przyrost włosów – 1 luty 2012
Blogerko nie bądź prostytutką, czyli o “współpracach” i innych formach słów kilka