Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Czy szkoła może być przyjazna?



Opowiem Ci kilka historii. Pozmieniam tylko imiona.Zuzia w zerówce miała zajęcia o kosmosie. Pani wymieniła planety, wśród nich był Pluton. Zuzia powiedziała, że Pluton nie jest planetą, bo ma za małą masę by coś tam coś tam. Usłyszała, że głupio się mądruje i “chyba wiem lepiej”. Straciła ochotę na aktywność.


Kasia poszła do szkoły z umiejętnością pisania i czytania. Miała starszą siostrę i wszystko od niej podłapała. Kiedy w pierwszej klasie wykonywali rysunek, Kasia podpisała go swoim imieniem. Usłyszała “ale ty nie możesz jeszcze pisać, nie znamy jeszcze literki “k”. Zmaż to!”


Mama Kuby trochę kiedyś piła. Kuba nie ma FAS, ale ma niewielkie kłopoty z koncentracją. Ciężko zapamiętać mu ostatni wers piosenki którą ćwiczą razem z panią na lekcji. Kuba każdego dnia słyszy,że “się nie nadaje”. Zdaniem nauczycielki jest nieukiem i nic z niego nie będzie. Chłopiec bardzo nie lubi chodzić do szkoły i ma problemy z samooceną.


Najsmutniejsze jest to, że każda z tych historii wydarzyła się naprawdę. W szkole tradycyjnej.


Szkoła tradycyjna obarczona jest wieloma wadami.



Ta piosenka jest już bardzo stara, a poza brakiem kar cielesnych nic się nie zmieniło. Szkoła służy produkcji równych, jednakowych uczniów, nauczyciel “przerabia program”, indywidualizacja kształcenia ogranicza się do tworzenia dokumentów typu KIPU, IPET, PDW. A jednego z nich już nawet nie trzeba sporządzać. I owszem, na papierku wygląda to ładnie w praktyce – wychodzi jak wychodzi.


Trochę to kwestia tego, jak nauczyciele są rozliczani. Trochę dyrekcji, trochę ich niechciejstwa. A jak chcą, to mając dzień podzielony na 45-minutowe bloki i klasy z ławkami ciężko coś zrobić. Tym bardziej, że na dziesięciominutowy spacer poza teren szkoły, potrzeba zgód od wszystkich rodziców. Na piśmie. 


Absurd?

Ostatnio pojawiła się interesująca debata na temat darmowego podręcznika. Pominę już to, że jest zatrważająco ubogi w treść, jest plagiatem i nie ma w nim wystarczająco dużo miejsca na matematykę. Nie wiem czy wiesz ale… nauczyciel wcale nie musi korzystać z podręcznika. Co więcej, praca z podręcznikiem, wedle przepisów, może zajmować maksymalnie 25% czasu spędzanego na lekcjach. Większość alternatywnych systemów pedagogicznych opiera się na aktywności bez podręcznika. Wymaga to jednak wielkiej odwagi.


Chciałabym w pigułce przedstawić na czym polega system Montessori, ale jest to bardzo trudne.
na początek krótkie video.


Ze szkoły w Gdańsku.

Jak widać, jest to całkowicie inny system, który jest zaprzeczeniem całej edukacji tradycyjnej. Nauczyciel nie jest autokratą, ani “władcą”. Nie ma też miejsca dla rozhisteryzowanych “bab”, które na uczniów wylewają swoje frustracje.

Sama właśnie staram się wygospodarować kilka chwil na sporządzenie odpowiednich pism w sprawie jednej ze szkół łamiącej prawo oświatowe. Zainteresowanych odsyłam na facebooka 🙂

Niezmiernie cieszę się, że w Bydgoszczy powstaje własnie Pierwsza Szkoła Montessori. Szkoła, która wychodzi naprzeciw realnym potrzebom uczniów, nie blokuje rozwoju, pozwala na rozwijanie pasji i potencjału.

Najlepszą reklamą systemu, są sławni eks-uczniowie montessoriańskich szkół.

Współzałożyciele Google, Larry Page i Sergey Brin, twóca Amazon.com – Jeff Bezos, książę Harry i książę William, Jacqueline Kennedy, Gabriel Garcia Marquez, George Clooney… dla swoich dzieci szkołę działającą według tego systemu wybrał Bill Clinton z małżonką , a początki systemu wspierali na różne sposoby tacy ludzie jak: Erik Erikson, Alexander Graham Bell, Thomas Edison czy Jean Piaget… czy trzeba lepszej rekomendacji?


Komuś, kto nie widział nigdy pracy takiej placówki na żywo, ciężko będzie na podstawie tekstu wyobrazić sobie, jak wygląda to w praktyce.

Praca opiera się na własnej aktywności dzieci, oraz zajęciach z nauczycielem. Każdy uczeń pracuje nad czymś innym i ma swobodny dostęp do pomocy dydaktycznych, które są bardzo, bardzo przemyślane. Może film jak wygląda montessoriańska matematyka :



To jest wcześniejszy etap edukacyjny a uczniowie…opanowują elementy które w szkole tradycyjnej “są w programie” znacznie, znacznie później. Pamiętacie historyjkę z Kasią, która podpisała pracę swoim imieniem, a “tego jeszcze nie mieliśmy”?

W szkole Montessori każdy uczeń pracuje we własnym tempie. Obserwując, co robią koledzy, uczy się od nich. Ponieważ w jednej “klasie” (pracowni) są dzieci z trzech roczników, dochodzi do niezwykłej wymiany doświadczeń i umiejętności. Koleżeński tutoring pozwala stymulować rozwój uczniów w znacznie większym stopniu, niż “pogadanki” w typowych szkołach.

Jeśli obawiacie się problemów z dyscypliną przy takiej różnorodności, będziecie rozczarowani – ten tekst trochę opóźnił się w czasie własnie dlatego, że starałam się zebrać jak najwięcej informacji. Z jedną mamą posyłającą dziecko do takiej szkoły rozmawiałam telefonicznie,  z kilkoma wymieniłam maile.
Problemu nie ma – uczniowie naprawdę uczą się ciszy, dywaniki na których dzieci pracują, uczą szacunku do pracy drugiej osoby. Rodzice są tak zafascynowani tym, jak bardzo rozwija się ich dziecko, że sami zapisują się na kursy i kupują montessoriańskie pomoce do domu, a nawet zamiast zabawek dla swoich kolejnych dzieci.

I tak nie zmieszczę wszystkiego w jednym tekście, tym bardziej, że co chwilę ktoś ma do mnie ważną sprawę i dzwoni telefon 😉 Jeśli macie pytania – piszcie. Mam kogo zapytać, więc zrobię drugi tekst z odpowiedziami na to, co Was nurtuje.

Tymczasem chciałam tylko napisać, że w Bydgoszczy powstaje Pierwsza Szkoła Montessori . 3 czerwca odbędą się warsztaty dla rodziców, które pomogą poznać i zrozumieć specyfikę pracy. Ponieważ badania jednoznacznie pokazują, że uczniowie szkół Montessoriańskich radzą sobie lepiej zarówno jeśli chodzi o rozwój emocjonalny, społeczny jak i intelektualny, gorąco zachęcam do zapoznania się  z placówką.

Jeśli znasz kogoś z Bydgoszczy, komu edukacja pociechy nie jest obojętna, podeślij link do szkoły  i puść informację w świat. Ja czekam na pytania 🙂

PS. prawdopodbnie post wcześniej ukazała się dla Was niespodzianka, ale mam automatyczną publikację więc nie mogę wstawić linku, bo w chwili gdy piszę te słowa, jeszcze nie została opublikowana 😉 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

XOXO

121
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
81 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Wisia02AniamalujeanimaleGosia KuligMelle Coccinelle Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

to ja mam pytanie – szkoły są chrześcijańskie, a jak wygląda kwestia religii? Wiem, że nie wyznajesz żadnej wiary, a jednak popierasz ten system, więc jestem ciekawa 😉

Anita Piątek
Gość

Podbijam pytanie. Też mnie to bardzo interesuje 🙂

Artinowy Świat
Gość

Osobiście nie mam nic do lekcji religii w szkołach. Ale moim zdaniem powinna to być nauka o religiach, jak sama nazwa wskazuje, a nie: modlitwa, pogadanka, że tylko nasza religia jest ważna; modlitwa. Fajnie by było gdyby uczono nas o wszystkich religiach na świecie, niczym na lekcji biologi uczymy się o pantofelku i innych takich nie wyznając że pantofelek jest najlepszy a coś innego jest złe.

Urszula Phelep
Gość

Ja wysyłam dzieci do szkoły katolickiej we Francji, mimo, że nie jestem wierzącą osobą. Nie ma tam lekcji religii, ale jest za to raz w tygodniu lekcja "o religiach świata", nie ma księży ani sióstr uczących maluchy – a nawet krzyży na ścianach klas (jak to bywa w polskich publicznych szkołach). Dzieci idą dwa razy w roku do kościoła: na śpiewanie kolęd i na przedstawienie wielkanocne. To chyba nie takie straszne? Jeszcze nie umarłam. ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogłabym podobnych historii przytoczyć conajmniej kilka. Moja wychowawczyni np "wiedziała lepiej" jakie mam książeczki na półce w moim własnym domu (sic!), widocznie nie miała świadomości, że istnieje coś takiego jak różne tłumaczenia tej samej książki:D
Już pominę fakt, że znajdowała mi błędy ortograficzne, których nie było 😀
polecam "7 grzechów głównych wczesnej edukacji" D. Klus-Stańskiej

Anonimowy
Gość
Anonimowy

coś mi się wydaje, że Ania zna, bo ostatnio ktoś przyczepił się, że użyła słowa "grzech" nie odnosząc się do religii i podała Klus-Stańską jaką przykład. Cieszę się, że też znasz tę publikację 🙂

Ja mam pytanie o świadectwa, jak to wygląda, gdybym chciała przenieść syna do innej szkoły, bo nie odnalazłby się w tym systemie? Czy świadectwo jest honorowane?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Od razu "przyczepił się"… tylko zwrócił uwagę na użycie słowa.

Wreddu
Gość

Popieram szkoły uczące dzieci w sposób przychylny dzieciom, a nie nie w sposób poprawiający statystyki.
Niepopieram jednak rodziców którzy cale wychowanie pozostawia tylko szkole. W naszym okręgu jest tzw. "Waldorfschule". Głównym z punktów nauczania jest bezstresowe wychowanie, ale rodzice tych dzieci po prostu posyłają tam ich dzieci i zapominają o jakichkolwiek zasadach wychowania domowego.
To wygląda tak, że np czekając na pociąg dzieci siedzą na przegu peronu ze spuszczonymi nogami nad torami. Rodzice stoją obok i nic nie mówią… Nie żebym im tego życzyła, ale jakby tak nagle towarowy przejechał…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ale szkoła Waldorfska to prawie jak sekta, czytałaś o "ciałach astralnych" i innych zmieniających się do 7 lat? Montessori to coś innego, mam córkę w przedszkolu Montessori i zdecydowanie staram się sama wprowadzać metody w życie, co jest dość trudne. W razie co, też chętnie odpowiem na pytania 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Zainteresował mnie bardzo ten temat, gdyż sama dość niemile wspominam okres szkolny.. Oby jak najwięcej takich szkół powstawało u nas!

bez senność
Gość

Niektórzy z moich nauczycieli w ogóle nie korzystają z podręczników, jednocześnie dzieląc się z nami wszystkim co trzeba, pomijając bezsensowne nadmiary, których uczą na pamięć bez zrozumienia inni nauczyciele. A co do rozhisteryzowanych bab, to rzeczywiście jest to duży problem:D nie dość, że niczego nie nauczą to jeszcze wyżywają się z powodu własnych, w ogóle nie interesujących uczniów niepowodzeń… Bardzo fajny temat posta

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkołom i systemom edukacji można wiele zarzucić, sama też miałam podobny przypadek z "literką której nie znamy". Poszłam do "zerówki" z umiejętnością pisania i czytania (rodzice chcieli nawet wcześniej posłać mnie do pierwszej klasy, ale babcia zawetowała pomysł. Dlaczego? Abym "nie straciła dzieciństwa";)) W pierwszej klasie dziwiłam się, dlaczego dopiero poznajemy literki i dlaczego muszę je znów "poznawać", skoro je znam. Oczywiście pomimo takich niewielkich incydentów miło wspominam podstawówkę, jednak … mam wrażenie, że mnie trochę to rozleniwiło. Umiałam, nie musiałam się uczyć wszystkiego – bo sama wcześniej już sporo rzeczy wiedziałam, w efekcie w domu nie robiłam nic i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam dokładnie tak samo! Nauczyłam się bardzo wiele zanim poszłam do zerówki, bo nie odstępowałam na krok starszej siostry. Nie musiałam zupełnie nic robić do momentu pójścia do liceum i tu się zaczęły schody… Też mam ogromne problemy z systematycznością i braniem się za robotę. Potrafię zwlekać ze wszystkim dosłownie do ostatniej sekundy i już mnie to wykańcza, ale nie wiem jak się ogarnąć.

Thairea
Gość

Też tak mam! Teraz na studiach mam szok, że w ogóle muszę się czegoś uczyć… I nawet nie umiem się do tego zabrać;(
Zazdroszczę mojemu młodszemu rodzeństwu, które rodzice posłali do Fregaty i siostrze, która od przyszłego roku zaczyna właśnie Montessori.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a mi się przypomniało, jak w 6 klasie na polskim powiedziałam nauczycielce, że się pomyliła (rozwiązywała coś na tablicy no i zrobiła błąd). skutek? tępiła mnie przez cały rok, przemoc psychiczna w "białych rękawiczkach", nastawianie klasy przeciwko mnie, nawet na sprawdzianie odsunęła moją ławkę od innych w stronę tablicy! (matematyczka weszła wtedy przypadkiem do klasy i aż się zachłysnęła) skończyło się nerwowymi tikami w oku, obgryzaniem paznokci, nerwicą i wizytami u psychologa, porzuciłam też marzenia o zostaniu polonistką lub pisarką (na szczęście w następnych szkołach trafiłam na cudowne polonistki i powróciłam do tego postanowienia)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

pamiętam nawet jak kazała mi zapisać przykład na samym dole nisko zawieszonej tablicy (byłam najwyższą dziewczyną w klasie), musiałam DOSŁOWNIE klęczeć aż nie zrobię wykurwiście (przepraszam, ale..) trudnego przykładu, z którym nie potrafiłam sobie poradzić i rozpłakałam się klęcząc przy tablicy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uczy, uczy… niestety 🙁 moja mama próbowała interweniować do dyrektora w sprawie zmiany nauczycielki, ale niestety nic nie wskórała 🙁 a do kuratorium sama prosiłam, żeby nie zgłaszała (wiem, głupia byłam, ale jestem z małego miasteczka, bałam się zemsty, że ludzie się dowiedzą) do dzisiaj jak ją widzę na ulicy to mam ciarki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

cóż, dla mojej klasy była bardzo niedobra, przy czym miała swoje ulubienice-podlizuchy (nie ironizuję, tak było), a np. córka koleżanki mojej mamy ją lubi (co mnie dziwi), za to moją sąsiadkę też bardzo dręczyła, też wepchnęła ją w częste wizyty do psychologa i szkołowstręt. czyli raczej się nie nauczyła. ja mam dla niej tylko jedno usprawiedliwienie – ma niepełnosprawnego syna, ale – do jasnej Anielki – to raczej nie jest powód, żeby się wyżywać na uczniach!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

odnosnie postu z facebooka

''Piątkowym uczniom wstawia jedynki za gadanie, zamiast uwag.''

gadania na lekcji = praca na lekcji, za prace na lekcji mozna postawic ocene ndst.
Szkoda, że tego nie wiesz :<
Pozdrawiam. d.r

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na szczęście jest inaczej 🙂 rozporządzenie szczegółowo to reguluje. Nauczyciel który tak robi nie nadaje sie do zawodu. Nie mówiąc o nauczycielu który nie potrafi zainteresować ucznia. Pozdrawiam, Aleksandra.nauczycielka od kilkunastu lat

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak sie zrobi zadanie szybciej niz inni to co? Trzeba siedziec z ustami na kłódkę i rekami pod pupą?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zgadzam się z przedmówczynią. http://szkola.wp.pl/kat,131914,title,Za-co-ta-jedynka,wid,15501458,wiadomosc.htmlnauczyciele tworzą własne prawo stawiając jedynki za "stosunek do przedmiotu", ponieważ sytuacja ta spotkała mojego syna z ADHD i zaleceniami z poradni, nie puściłam tego płazem.nauczycielka – komisja dyscyplinarna, statu szkoły zmieniony bo zawierał zapisy niezgodne z wytycznymi. Rodzice, walczcie o swoje dzieci!sama jestem nauczycielką w gimnazjum, środowisko mnie zlinczowało za moje wychylanie się, ale jeśli chodzi o własne dzieci – walczę jak lwica.Wiem jaka bywa młodzież, ale tylko nieprofesjonalni nauczyciele mają problemy z uczniami. Określenie "rozhisteryzowane baby" bardzo tu pasuje 🙂 Pracuję w szkole, która rejonem obejmuje dzieci z patologicznych rodzin i wprowadzenie zasad zajęło… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie było komentarza wyżej, gdy pisałam. Jeśli uczeń skoczy szybciej, nauczyciel musi zorganizować mu inne zadania dydaktyczne. Ja osobiście pozwalam wtedy na pomoc koleżeńską, jeśli uczeń chce wytłumaczyć zadanie koledze, albo pracuję z nim indywidualnie.
nauczyciele wymagający "siedzenia z rękami pod pupą" to plaga polskiego szkolnictwa. A plagi należy tępić.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aleksandro, przez brak znakow interpunkcyjnych ciezko zrozumiec Twoja wypowiedz.
Praca na lekcji to nie tylko dobre wyliczenie zadania, bierze sie pod uwage takze zachowanie ucznia w czasie zajec i moze to byc uznane za prace na lekcji, wiec ocene otrzyma jedna.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wciąż ciężko przestawić mi się na tablet, tak w ramach innowacji fundowanych nam przez MEN. :)v

5. Oceny klasyfikacyjne z zajęć edukacyjnych nie mają wpływu na ocenę klasyfikacyjną
zachowania.
" to działa wobie strony. Rozumiem, ze nie przeczytasz , tak jak linku ktory zamiescila wyzej.
przepraszam za interpunkcje i brak wiekszosci polskich znakow, zachecam jednak do merytorycznej dyskusji, zamiast wytykania bledow. rozporzadzenia okreslalaja co podlega ocenie, zachowanie poglega, ale ocenie z zachowania. Co innego, jesli uczen nie realizuje biezacych zadan. a jesli ma czas na rozmawianie, to znaczy, ze nauczyciel zle zaplanowal lekcje.
aleksandra

Anonimowy
Gość
Anonimowy

cyfra 5 to pozostalosc po kopiowaniu fragmentu rozporzadzenia, nie uchwycilam calosci , aleksandra

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o ironio, że jedynki "za zachowanie" nauczyciele stawiają bardzo chętnie, ale jakoś trudno mi sobie przypomnieć moment, kiedy dostało się za zachowanie piątkę. to też nie fair.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie Aniu :C kończę gimnazjum w czerwcu i wszystko o czym piszesz jest bolesną prawdą, z którą spotykam się na co dzień.
*ten sam anonim, co z 20:49* Julia;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oferta jest ciekawa i sposób nauczania też. Tylko jest taka kwestia że nie stać większości ludzi na taką szkołę. Kurcze załóżmy, że ktoś ma najniższą krajową i płacić 500 zł co miesiąc za samą szkołę, dodatkowo dojazd do szkoły, obiad + utrzymanie domu itd trochę nierealne..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

niestety 🙁 ale do tego, aby podobnie było w zwykłych szkołach, trzeba zaangażowania rodziców którzy będą działać w sytuacji, gdy nauczyciel krzywdzi ich dziecko. Ilu tak robi? WIększość boi się, że nauczyciel zemści się na kolejnym ich dziecku, albo wręcz każą dziecku paść przed nauczycielem na kolanach i przepraszać.
Nie bądźmy bierni!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się 🙂 Rodzice powinni brać sprawy w swoje ręce bez względu na konsekwencje. Większość nauczycieli krzywdzi dzieci swoim postępowaniem i dlatego rodzice muszę bronić swoich pociech. Bo w konfrontacji dziecko – nauczyciel w większości przypadków (jak nie we wszystkich) górą jest nauczyciel ;/ Przykre…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokladnie, kogo na to stac. fanaberia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się z tym, że wychodzi to kosmicznie drogo. W samym Krakowie 650zł + około 250zł za obiady, nie wspominając o dojazdach (szkół jest mało).
A co, jeśli ktoś ma dwójkę dzieci, trójkę?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Marzyłaby mi się taka szkoła dla własnego dziecka. Zawsze można pracować w domu ale tu właśnie kosmicznym problemem są nauczyciele jak z przykładu drugiego, tacy od "tego jeszcze nie było w programie, Ty nie możesz tego wiedzieć!". Mam właśnie młodszą siostrę i kiedy byłam w podstawówce bardzo interesowała się co ja tam robię, więc przy pomocy klocków, zabawek i tablicy wyjaśniłam jej jak robić proste równania, trochę ułamków. Bardzo podstawowa matematyka ale jednak ponad programowy poziom przedszkolaka. Niestety również oberwało jej się przez to. Zresztą sama też przeżyłam sytuacje, w której nauczyciel uznał za stosowne ośmieszyć mnie przed całą klasą… Czytaj więcej »

kręconowłosa
Gość

super post,miło się czyta 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Załóżmy dziecko kończy szkołę podstawową i co dalej są też gimnazja montessori?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a nawet licea 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej, no właśnie zastanawia mnie to samo.Zafascynowałaś mnie tematem, bardzo interesujące jest to wszystko, ale co potem?Kiedyś przyjdzie taki moment, że dziecko i tak będzie musiało nauczyć się pracy w grupie (mam na myśli tradycyjną lekcję w ławce przed tablicą). Jak np. wyglądają lekcje przygotowujące do matury w takiej szkole, wiesz może? Bo np. taka matura z biologii czy fizyki wymaga dosyć intensywnej pracy, wykonywania ćwiczeń. Czym w takim przypadku różni się szkoła Montessori od zwykłej? Mniejszą liczbą uczniów i większym zainteresowaniem nauczyciela? Mam wątpliwości. O ile uważam, że przedszkole i podstawówka to super rozwiązanie, tak potem i tak trzeba… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sama chodziłam do przedszkola, SP monterssori- a aktualnie jestem w liceum montessorii właśnie 😉 W gimnazjum byłam w tradycyjnej szkole, która sporo pochamowała moją ciekawość świata.
Polecam bardzo wszystkie placówki nauczające metodą montessori 😉 Pozwala na naukę "dotknąć", "zobaczyć" nie tylko ucząc się teoretycznie. 😉
Pozdrawiam i gratuluję artykułu w przedostatnim numerze Cogito 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jaki artykuł? podasz na siebie namiar, mam pytanie w związku z edukacją córki dla której planuje przedszkole montessori. Byłabym wdzięczna za adres e-mail 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam. Jestem nauczycielka języka obcego w LO już ósmy rok; często korzystam z przygotowanych przez siebie dodatkowych materiałów, robimy "scenki", gry, a uczniowie bardzo lubią takie lekcje. Jednak muszę mniej więcej "trzymać się" podręcznika, podstawy programowej i przygotować do matury … Oprócz zabaw i ciekawostek z kulturówki, musi być i gramatyka, sprawdziany itp.
Pozdrawiam serdecznie! bardzo lubię Twoje posty 🙂

Karola S.
Gość

Fajne. Chętnie bym posłała swoje dziecko do takiej szkoły. Chociaż sama nigdy nie miałam problemów w szkole, no może poza wuefem. Straszni wuefiści, to też plaga w polskich szkołach. Nie widziałam, żeby którykolwiek zrobił przewrót, albo grał w siatkę. Ale 3 za czas poniżej jakiegoś tam z ich magicznych tabelek to już potrafili wlepiać. Ale przeszkadzało mi to, że na innych przedmiotach zawsze musiałam "równać w dół". Wiedziałam coś, ale musiałam czekać, aż inni się tego nauczą. I ogólnie mam takie wrażenie, że szkoła służy produkcji idealnych pracowników i obywateli – bez kreatywności, ale za to robiących co im się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy po pedagogice wczesnoszkolnej można bez problemu pracować w takiej szkole? Czy trzeba kończyć jeszcze jakieś kursy? Jak to wygląda?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak wygląda kwestia sprawdzania wiedzy u taki uczniów?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podręcznika są jakieś specjalne czy takie jak mają dzieci w innych szkołach? A może wgl ich nie ma?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahahahaa, juz widze 6 latka omawiajacego swoje postepy, litosci!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mój syn uczył się w podstawówce Montessori i pozwolę sobie odpowiedzieć.
– Zamiast podręczników są specjalne materiały przygotowywane przez nauczyciela, dopasowane do potrzeb uczniów. Jest też praca na źródłach.

W kwestii sześciolatków omawiających swoje postępy, rozumiem, że nie możesz sobie tego wyobrazić,bo Twoje myśli wokół szkoły przesiąknięte są myśleniem związanym ze szkołą herbartowską do jakiej chodzi większość polskich dzieci. Jest to normalna rozmowa i przynosi dużo lepsze efekty niż sprawdziany.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie mysle o szkole herbartowskiej, ale znam szesciolatkow i one moga powiedziec w co sie bawily, co robily na zajeciach, ale nie potrafia opowiadac o swoim progresie. Ludzie..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy jest możliwość powtarzania klasy w takiej szkole? Mam na myśli, jeśli dziecko nie radzi sobie z jakimś zagadnieniem (jakby na stałe) ma słabe oceny itd .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jest, ale nie znam takiego przypadku, z moim synem w grupie jest autystyczny chłopiec i bardzo szybko nadrobił wszelkie braki w jakie wyposażyła go poprzednia szkoła 🙂

Domino
Gość

Czy tam są oceny? Jeśli tak to jak wyglądają? 🙂
I w ogóle w jaki sposób dzieci zaczynają naukę – nauczyciel podpowiada im temat?

Eten
Gość

Ech, to miałam szczęście, że u mnie nauczyciele w większości byli "ludzcy"… W większości, bo na przykład znałam taką nauczycielkę, co to siadała i czytała nam podręcznik. Naszym jedynym zadaniem było przepisywanie definicji do zeszytów oraz robienie śmiertelnie nudnych ćwiczeń. Dodam, że chodzi mi o gimnazjum 😉
Ja mam pytanie – co jeżeli rodzice nalegają na np. lekcje religii? I jeszcze – jak wygląda wf w takich szkołach?

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Bardzo poważny tekst.

Mila
Gość

Ja jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tych nowości – bo niestety wiele osób węszy w tym dobry biznes i czasami to czym powinna być ta szkoła dla ucznia odchodzi na drugi plan, a na pierwszy wychodzi kasa.Według mnie lepszym rozwiązaniem byłoby nie szukanie miejsca "ucieczki" os złego systemu i złych nauczycieli dla dziecka do innej placówki, a wywalczenie sobie godnego traktowania i nauczycieli z pasją – bo takich jest też cała masa 🙂Rodzice czasami za mało reagują na to co dzieje się w szkole dziecka i myślą, że jak będzie ono wysłane do szkoły M. to nic go złego w… Czytaj więcej »

MyMirrorOfBeauty
Gość

Aniu za miesiąc kończę pedagogikę terapeutyczną i od października wybieram się na podyplomówkę z wczesnoszkolnej. Myślisz, że mogłabym zapisać się już na taki kurs? Czy przyda mi się w pracy w zwykłej szkole czy tylko dla tych, co chcą uczyć w szkole Montessori? I jaka jest cena takiego kursu bo wspominałaś coś, że też chodzisz? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jestem nauczycielką jezyka obcego w gimnazjum – przy 20-osobowej klasie zawsze 8-9 osób ma jakies zaburzenia(od dysleksji, przez zespół aspergera do upośledzenia umysłowego). Jak widzisz w takim przypadku dostosowanie sie nauczyciela do takich grup??? to niemożliwe, nie da sie dostosowac metod pracy do każdego w uczniów.

bognyprogram
Gość

Podzielam Twój entuzjazm. Na studiach warsztaty w jednej z krakowskich szkół Montessori były u mnie obowiązkowe i baaardzo się z tego cieszę. Myślę, że jest jeszcze nadzieja dla polskiego szkolnictwa:)

Kukania
Gość

ja pewnie kilka osób zaskoczę wypowiedzią, bo od lat 9 pracuję z nauczycielami i uczniami a czasem i z ich rodzicami i stykając się z tą grupą społeczną dzień w dzień mam jedno niepowtarzalne zdanie na ten temat: dużo zależy od szkoły, nawet od tego gdzie jest usytuowana, bardzo dużo od rodziców ale najwięcej – zawsze najwięcej – zależy od nauczyciela. jeżeli nauczycielowi się chce to zorganizuje ciekawe lekcje, postara się o wyjście poza szkołę, załatwi niezbędne pozwolenia a nawet znajdzie sponsora !!!! na uczestnictwo dzieci w ciekawym edukacyjnym programie. moja koleżanka jest nauczycielką i uczy w gimnazjum; kiedy na… Czytaj więcej »

Tesia
Gość

"ojej, po tylu latach to pani musi mieć już to wszystko w głowie!" "nie skarbie… po tylu latach to ja już mam to wszystko w dupie" – chyba tak leciało;D

Ula P.
Gość

Odkryłaś przede mną coś, o czym istnienia nie miałam pojęcia! A to ogromnie ważna sprawa dla mnie, mamy dziecka "z problemami". Z moja starsza Maïa, nigdy nie było problemu, jest najlepsza w klasie, słucha wychowawczyni i ma masę kolegów. Milosz to już inna historia. Podejrzewamy, ze ma Aspergera (choć we Francji tak szybko nie wydaje się werdyktu – wiec nie jest to dalej potwierdzone). Przedszkole przyjęło go tylko dlatego, ze naciskaliśmy na maksa (mimo, iż każde dziecko ma prawo zostać przyjęcie do szkoły i przedszkola!). Chodzi tylko rano, ale to i tak wielki problem dla jego wychowawczyni, która żali się… Czytaj więcej »

Urszula Phelep
Gość

Sprawdzam właśnie to zatrucie metalami ciężkimi, ale nie wiem "technicznie" jak to zrobić by spróbować odtruć malucha. Tu lekarze patrzą na mnie, jak na kosmitkę, kiedy im o tym mowie (i od nich nie mam, oczywiście odpowiedzi). Czasami wydaje mi się, że Polska jest o wiele bardziej cywilizowanym i otwartym krajem od Francji. dzięki!

Urszula Phelep
Gość

Ach, ok. Dzieki raz jeszcze Aniu!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Po Twoim tekście bardzo żałuję, że nie miałam możliwości chodzić do takiej szkoły. Obecnie jestem w liceum i jestem bardzo zawiedziona podejściem nauczycieli. Moja nauczycielka od biologii realizuje tematy właśnie z podręcznikiem. Pyta nas o coś, a gdy czegoś nie wiemy i mówimy, że nie mieliśmy tego w gimnazjum to przez 15 minut na nas krzyczy, wygląda to mniej więcej tak "Proszę tutaj nie kłamać, ja doskonale wiem jak wygląda podstawa programowa w gimnazjum. Nie uczycie się to nie wiecie nawet, że takie coś było." Z chemią jest podobnie. Na każdej lekcji mamy wybór: robimy temat albo zadania. Śmieszy mnie… Czytaj więcej »

Natalia Slawek
Gość

Brzmi utopijnie i BARDZO MI SIĘ TO PODOBA. Cieszę się, że w Polsce wreszcie zaczyna się coś zmieniać, że jest miejsce dla takich placówek!
Jak się kiedyś brzdąca dorobię – poszukam takiej właśnie szkoły.

Nika.
Gość

Ja chodziłam do szkoły Waldorfskiej/Steinerowskiej, czyli generalnie opartej na pedagogice Rudolfa Steinera. Słyszałaś o niej? Jeśli nie, to polecam się zagłębić 🙂 Chodziłam tam i do podstawówki i do gimnazjum. Do 6 klasy nie mieliśmy ocen, przez cały tydzień dzień zajęć zaczynał się "lekcją główną", która trwała tyle co 2h lekcyjne i przez miesiąc wałkowaliśmy na niej 1 przedmiot, w takich cyklach. Np. był cykl geografii a potem cykl historii. I tych lekcji nie było już później w tygodniu w pojedynczych godzinach. Mieliśmy dużo zajęć artystycznych, muzyki, zajęć w drewnie. Od pierwszej klasy dwa języki. I to wszystko bez spiny,… Czytaj więcej »

Nika.
Gość

Z samego systemu – tak. Nie jestem zadowolona z ludzi na których trafiłam w klasie i z tego, że szkoła była daleko, więc nie miałam znajomych w okolicy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chciałabym chodzić do takiej szkoły… albo chociaż do normalnej szkoły, bo aktualnie jestem w gimnazjum, i mam może czterech normalnych, wyrozumiałych nauczycieli, którzy zamiast krzyczeć, potrafią na spokojnie wytłumaczyć.O reszcie wolę nie wspominać, bo jest źle… Rekord pobiła nauczycielka historii, która wystawiła mi zagrożenie, gdyż mam trzy czwórki ze sprawdzianów i pięć jedynek, z czego tylko do jednej się przyznam, że słusznie jest wystawiona(bo kolejna jest za odpowiedź, pytana byłam z tematu do przodu, "Co z tego, że nie zdązyliśmy przerobić na lekcji, zapisaliśmy temat więc macie się nauczyć w swoim zakresie", następna za brak zadania, mimo, że bz mam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Największy problem, że właśnie to moja wychowawczyni, a dyrektor oczywiście ma "ważniejsze sprawy". Moja mama probwała z nią porozmawiać i nic z tego nie wynikło, dostałam jedynie możliwość poprawy jednej z jedynek, jeszcze z łaski 🙁

megirosa
Gość

Ja z wczesnej podstawówki mam raczej niezłe wspomnienia (pomijając to, że przez dwa lata uczyła mnie moja mama xD). Chodziłam do malutkiej wiejskiej szkółki (filia), 2 nauczycielki i czasem pani od sprzątania przychodziła, klasy miały po kilka uczniów, tak że nauczycielki uczyły dwie klasy na raz. Teraz oczywiście szkoła już jest zamknięta bo mało dzieci, a te nieliczne muszą od najmłodszych lat dojeżdżać. Generalnie do gimnazjum chodziłam do wiejskich szkół i w sumie uważam to za plus, może i poziom był troszkę niższy, ale za to w takim małym środowisku trudniej o jakieś patologie. Co do opisanej przez Ciebie szkoły,… Czytaj więcej »

Itysia
Gość

Spoko, każdy ma swój punkt widzenia 🙂 Dla mnie wszystko można do jednego wora wrzucić i losować. Rozwój jako taki interesuje mnie tylko w zakresie, w jakim wpływa na to, czego nauczam, czyli w sumie w całości 😛
Mniejsza z tym, w żaden sposób nie czuję się urażona słowem "laik" – nie wiesz co mam w głowie, więc możesz zakładać to, co uważasz za słuszne, nie rozumiem za bardzo poprzedniej dyskusji. 🙂

Agnieszka Jakiel
Gość

Ja już od dłuższego czasu szkolę się w tym zakresie, połknęłam montessoriańskiego bakcyla. Moja córcia idzie teraz do zerówki, za daleko mam do szkoły Montessori ale rozważam edukację domową, podpinając się pod taką szkołę. Jednak największym moim marzeniem jest otwarcie takiej placówki, działkę już mamy w lesie nad rzeką. szkoda Aniu, ze tak daleko mieszkasz.

Lara
Gość

Pani Aniu posty zawsze są świetne i miło się je czyta!
Mam pytanie dość dziwne:
Jak nazywa się ten styl tekstu ?
Baaaaaaaaardzo mi się podoba ♥♥♥♥♥♥
Można wiedzieć na jakiej stronie bądź programie obrabia pani zdjęcia ? ( głównie ten tekst <3)

Melle Coccinelle
Gość

Historia Zuzi to niemalże moja historia 😉 Pani na środowisku (chyba się tak ten przedmiot nazywał…) tłumaczyła kiedy jest lato, a kiedy zima. No i mówi, że lato wtedy gdy słońce bliżej. Na swoje (nie)szczęście będąc mała uwielbiałam oglądać filmy dokumentalne i popularno-naukowe. Powiedziałam, że to nieprawda, bo jest na odwrót i nie wpływa na to bliskość Słońca, tylko to, że promienie się bardziej "rozszerzają". Oczywiście również usłyszałam, że skąd ja mogę takie rzeczy wiedzieć. Później, w klasie 4tej gdy zaczęła się geografia byłam jedyną osobą, dla której to nie była nowość, a nowa nauczycielka nie chciała nam zaś wierzyć,… Czytaj więcej »

Wisia02
Gość

Zbieg okolicznosci czy gimnazjum w Oswiecimiu? ^^

Gosia Kulig
Gość

Hej Aniu.
A ja mam do Ciebie inne pytanie.
Jak twoim subiektywnym zdaniem poeinno wyglądać wychowanie dziecka. Nie tylko w szkole ale ogolnie Jakie metody wybierać jakie polecasz i za jaka strategia wychowania opowiadasz sie.
A moze preferujesz jakas własna autorska strategie i metody wychowania niż te które sa podawane przez Konarzewskigo czy tez Lobockiego ?

Gosia Kulig
Gość

W takim razie pozwól mi poznać, Twój sposób na wychowanie. jesteś bardziej przekonana do stosowania kas i nagród w wychowaniu ? jezeli nie to czym je zastepujesz? Jakie metody stosujesz? Bardzo mnie to interesuje gdyż pomimo tego iż wiem i zdaje sobie sprawe ze nie da sie znaleźć idealnego i optymalnego srodka czy strategi wychowania dopasowanego do kazdego człowieka. Jestem szeroko zainteresowana tą tematyką, A Ty jakos juz [ chyba smialo mogę tak powiedzieć Aniu], jestes juz w miarę doswiaczonym pedagogiek, ktory ma podstawy do tego aby pomóc pozątkującej pedagożce. 😉Jakie strategie i metody najczesciej stosujesz i preferujesz? Np, do… Czytaj więcej »

Gosia Kulig
Gość

OK w takim razie czekam gorąco na wpis i pozdrawiam !!:) dziękuje Za odpowiedz

animale
Gość
animale

świetny pomysł z tą szkołą! 🙂 mam nadzieję, że nie wszystkie szkoły tego typu są miejscami pod patronatem wyznań religijnych, bo hasło "chrześcijańska" skutecznie mnie odstrasza. ja miałam wyjątkowego pecha do nauczycieli od przedszkola – niedokształceni, leniwi i zgryźliwi. chodziłam do wiejskich szkół, a to wiele mówi.

Previous
Zapraszam Cię na ekskluzywne warsztaty :)
Czy szkoła może być przyjazna?