Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Różnica między miłą dziewczyną a suką leży w…

Jak wiele mówi o nas nasz wygląd? I dlaczego dekolt do pasa czasami nas oburza, a czasami nie?

Pierwsze wrażenie jest ważne. Nie przeczę. Tyle, że jeśli znamy mechanizmy działania, to wiemy jak zdjąć z oczu filtry przez które patrzymy.

Dekolt do pasa i dekolt niewielkich rozmiarów.

Dlaczego  to Scarlett przypina się etykietkę zdziry?  Bo nie chodzi o dekolt, a o jego zawartość. Jeśli babie przeszkadzają cycki innej baby, to znaczy, że nie akceptuje swoich lub czuje zagrożenie. Tak samo, jak nigdy nie chodzi o goły brzuch – chodzi o ładny brzuch. Nie chodzi o krótkie spodenki – chodzi o to, że ta która je nosi ma łady tyłek. I tak dalej. No proszę Cię, nie wmawiaj mi, że martwisz się o nerki obcej dziewczyny i oto, czy się przeziębi. 

Argument “nie mam ochoty oglądać cudzego brzucha” , (czy innej części ciała), wiele o danej osobie mówi. Kiedy coś jest nam obojętne, to nie zwracamy na to uwagi. Nikogo przecież nie denerwują krótkie spodenki u małych dzieci. 


To też są duże dekolty. Nikt nie widzi problemu.

Wcięcie w bluzce Salmy jest dużo mniejsze niż to u Taylor.


Wygląd każdej osoby, to jej sprawa. Ubiór także. Widząc problem w czyimś wyglądzie, pokazujemy, że sami go mamy.



To, co myślimy o innych,

 myślimy tak naprawdę o sobie.

 A oto super kreatywna reklama salonów optycznych albo okularów Oogmerk (czwartą pokazałam na fejsie)


Moja rada : jeśli ktoś w twoim towarzystwie krytykuje wygląd/ubiór innej osoby , zapytaj go DLACZEGO MU TO PRZESZKADZA.

A jeśli powód brzmi “boję się, że ta zdzira odbije mi faceta” , to zamiast inwestować czas w krytykowanie, lepiej jest popracować nad pewnością siebie. Bo to w tym leży prawdziwy problem.


odpowiedź na tytułowe pytanie 

Różnica między miłą dziewczyną a suką leży w….wielkości miseczki




Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉


edit: odpowiem tutaj, bo nie dam rady pod każdym komentarzem.
Piszę o sytuacji typu dwie dziewczyny ubrane porównywalnie przy tej samej okazji, nie o lasce z cyckami na wierzchu na pogrzebie! Chodzi mi o fakt, że kiedy dwie dziewczyny są ubrane na powiedzmy – koncercie – w ten sam sposób, tylko ta o ładniejszych kształtach wyzywana jest od zdzir.

Fakt drugi : Człowiek szczęśliwy, akceptujący siebie nie czuje potrzeby krytykowania czyjegoś wyglądu, bo nie robi nic, co nie ma celu. Jaki cel ma taka krytyka? Jeśli ktoś ubierze się nieadekwatnie do sytuacji, sam siebie tym ukarał (bo czuje się niekomfortowo i zbiera spojrzenia)
I wreszcie trzecie : jeśli dziewczyna ubiera się wyzywająco aby sprowokować Twojego chłopaka, to jeśli się na to połasi, jest słabym chłopakiem. Im bardziej reagujesz na taką sytuację, tym bardziej ona wygrywa!


Uściski, Ania

156
Dodaj komentarz

avatar
60 Comment threads
96 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujelilavati Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokładnie! jak była w gimnazjum dziewczyny mnie szykanowały, bo dość szybko urósł mi biust. A ubierałam się aż za bardzo konserwatywnie i przez te docinki chodziłam w golfach. Dopiero po czasie zrozumiałam, ze to one są problemem, nie moje piersi 🙂 Od przeczytania Twojej książki staram się nie oceniać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, zgadzam się, jak ktoś ma zdrową samoocenę, to po prostu olewa te wszstkie "naruszenia norm" jak wylewające się sadło czy krzywe nogi, wielki biust, bo nie widzi w tym problemu. Mamy taki dziwny zwyczaj szukania drzazgi w cudzym oku, nie widząc belki czyli problemu we własnym. Nie przepadam za widokiem pośladków w legginsach , szczwgólnie tych bardzo iks L, ale nie mma prawa krytykowac tych osob czy uzurpować sobie prawa o decydowaniu, że tak nie wolno. Po to mamy wolność obywatelska, żeby każdu ubierał się tak, jak lubi, nawet jak facet zechce ubrać sukienkę – droga wolna 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wreszcie ktoś to powiedział! gołe brzuchy i krótkie spódniczki przeszkadzają brzydkim babsztylom. Mam na myśli zaniedbane, które są ładne, ale nikt o tym nie wie bo chowają się w tłustych włosach na matkę polkę, brzydkich jeansach i wielkim swetrze bez kształtu.

Elżbieta Haque
Gość

A dlaczego nie masz na myśli tych brzydkich-brzydkich, tylko ładne-zadniedbane? Brzydkie ostatecznie i do końca świata też miewają zastrzeżenia do cudzego wyglądu. Ba! Te ładne też 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bo nie ma brzydkich kobiet, są tylko te zaniedbane lub wredne 😉

Marta Hennig
Gość

Zgadzam się z Tobą, Aniu. To samo obserwuję przy dodawaniu postów motywujących na drugim blogu (wrzucam tam też zdjęcia wysportowanych dziewczyn i tak dalej): niektórzy komentują, że te są za bardzo umięsnione (gdzie nie są, Pudziana tam nie wrzucam), chude, anorektyczne czy jakieś tam. Ludzie od razu idą z pyskiem, chociaż te dziewczyny po prostu dbają o swoje ciało i wyglądają fajnie! Ale nie, przecież zawsze trzeba napisać, że "ma zbyt umięśniony brzuch", albo coś w tym stylu…

Polka w UK
Gość

To fakt, nawet najpiekniejsze zdjecia na sportowych forach zawsze wzbudzaja jakies negatywne komentarze, ze za chude, ze za male cycki, ze za suche wlosy… A ja marze o "zbyt umiesnionym brzuchu" 😛

Paulina Hurija
Gość

lepsze są jeszcze tylko komentarze typu "przesadziła",aż nie wiem co na takie głupoty odpisywać, bo…. cycki mi opadają. 😉

Niemoralna
Gość

Dobrze, że atakujesz taki problem, jak typową, polaczkową zawiść. To śmieszne, że ludzie wypominają sobie swój wygląd, przecież każdy jest inny i chwała za to. Mnie spotyka to codziennie.

Karola S.
Gość

Kurde ludzie co Wy macie z tą polaczkowatością? Polaczkowa zawiść, polaczkowa głupota, polaczkowe zacofanie i ciemnogród. To już nudne się robi. A poza tym po pierwsze jest dużo wspaniałych, serdecznych i mądrych Polaków. Po drugie jest wielu głupich i zawistych ludzi w krajach poza Polską. Co Wam daje takie obrażanie własnego narodu i samych siebie?

Seldirima
Gość

Ale to powszechnie się widzi i słyszy 😉 o "polaczkowatości"… Z drugiej strony, to takie polskie niestety, krytykowanie innych, zwłaszcza za wygląd.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Proponuje zamieszkanie za granicami Polski albo zmiane otoczenia. 21 lat zylam w PL i jakos tego polaczkowatego zachowania wiele nie widzialam. 12 mieszkam w Niemczech z przerwa na Rosje i poznalam ludzi, ktorzy nie byli dobrymi ludzmi. takie PRLowskie kompleksy jak ja to nazywam. Co do tematu. To cos w tym jest. Mi sie wiele rzeczy nie podoba w tym, jak ludzie sie nosza ale tak dlugo jak mi nikt nie narzuca tego, nie mowi, ze powinnam sobie cos takiego kupic to splywa po mnie to jak po kaczce. na zasadzie nie moj cyrk nie moje malpy. Mam swoje problemy,… Czytaj więcej »

Daisy K
Gość

Dużo jest prawdy w tym co piszesz, zgadzam się poza jednym. Może ktoś inny się nie martwi patrząc na goły brzuch w zimie. Ok, pięknie wygląda, też bym chciała taki płaski brzuszek, ale pierwsze co myślę to właśnie o nerkach. Kto tego nie przeszedł nie wie co to cierpieć przez nerki, Ja o mało jednej nie straciłam, może dlatego na widok gołych boczków czuję że zaczynają mnie boleć. Ot taka różnica, nie czuję się suką. Żal mi tej osoby później. Cierpienie i leki potrafią zniweczyć wszystko. 😉 Pozdrawiam. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hm… nie we wszystkim się zgodzę. To nie jest tak, że oburzamy się tylko ładnym odsłoniętym ciałem. Mnie drażni np. to że muszę oglądac zwały wylewającego się z za ciasnych spodni tłuszczu, który byłby na pewno mniej rażący gdyby właścicielka zakryła go bluzką. Cieszę się, że ktoś akceptuje swoje ciało, ale no proszę, są pewne granice…Dalej: od zawsze uważam, że dziewczyny posiadające duże biusty niestety muszą uważac przy ich eksponowaniu ponieważ może to wyglądac najzwyczajniej w świecie wulgarnie, a właścicielki "pryszczy" nawet z dekoltem za pępęk bądą wyglądac bardziej grzecznie (co potwierdziłaś dodanymi zdjęciami).Krótkie spodenki założone na zgrabne nogi są… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nigdy nie będę (i nie mam prawa…) się nikomu narzucać z moimi preferencjami estetycznymi, nie ma opcji. Nie pozwolę, żeby zabraniać komukolwiek nosić coś co ma ochotę założyć, bo jego ciało jest "nie takie jak powinno".
Jak słyszysz na basenie, że ta X to nie powinna zakładać kostiumu to tak się zastanawiam 'cholera, to w puchówce ma pływać?' Albo w lecie…
No way.

A chwalenie się bielizną czy desperackie odsłanianie brzucha przy 25 stopniach mrozu to inna sprawa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Dalej: od zawsze uważam, że dziewczyny posiadające duże biusty niestety muszą uważac przy ich eksponowaniu ponieważ może to wyglądac najzwyczajniej w świecie wulgarnie, a właścicielki "pryszczy" nawet z dekoltem za pępęk bądą wyglądac bardziej grzecznie (co potwierdziłaś dodanymi zdjęciami)."
to nie te dziewczyny wyglądają wulgarnie, tylko tak oceniają je te które mają jakiś kompleks na punkcie własnego biustu. oglądałam o tym program. W plemionach Afrykańskich kobiety chodzą z gołym biustem i to jest ok, nikt nie patrzy na to pod kątem wulgarności.

Let's make it easier
Gość

zgadzam sie w zupelnosci z poprzedniczką, naprawde lubie ogladac ladne zgrabne dziewczyny i razi mnie jak chodza okryte tluszczem tylki ktore okrywaja prawie przeswitujące leginsy
a co do biustu to nie chodzi o wielkosc tylko o jego pokazywanie, wylewajace sie cycki czy bezpiecznie ukazany dekold, i nie mow ze chodzi tu o wielkosc dekoldu bo rzecz jest w tym ile tego pokazujesz, biust Salmy jest rażący i wulgarny, biust Taylor nie pokazuje wiele, nie jest obiektem seksu bo nie pokazuje zdrowego "cyca"-ktory jest oznaka sexy i plodnosci i tu nie ma o czym dyskutować,

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dalej… uważam, że "sukowatośc" to sposób bycia, nie wyglądu. Wygląd (ubiór) może byc co najwyżej, nie pasujący do sytuacji i figury. Piszę o sytuacji, ponieważ ktos wspomniał o basenie. Wiadomo, że nawet mając gabaryty wieloryba na basen chodzi się w stroju kąpielowym i do tego nic nie mam, tam sie chodzi pływac w końcu. Jeśli chodzi o kompleksy związane z biustem…. Do wiadomości anonima – przy 70C nie posiadam takowych. Średni, wygodny do sapnia na brzuchu, ale spełnia swoją rolę 🙂

Seldirima
Gość

Och, czasem jednak właścicielka biustu wygląda/zachowuje się wulgarnie. No nie bądźmy nagle tacy święci, że nie widzieliśmy nigdy takiego zachowania. Mam taką znajomą, całkiem świadomie eksponowała swój obfity biust (i wg wielu standardów nie byłaby "laską", która budziłaby zawiść swoim wyglądem, bo waży ok. 100kg przy wzroście 165cm). To, czy nazwiemy ją "suką" czy też nie, zależy faktycznie od nas samych, dla mnie to było ok., może się zachowywać jak chce. Ale nie powiedziałabym, że tego NIE BYŁO WIDAĆ, i że jej wygląd był niewinny 😉

Seldirima
Gość

Aha, no w sumie nie powiedziałabym też, że to było "wulgarne", ale dla kogoś pół stanika widoczne w dekolcie mogłoby takie być i to też jego sprawa, o ile nie poniża drugiej osoby.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

no tak..duże piersi to od razu wulgarność, to nie jest wulgarność. Duże i małe piersi mogą wyglądać wulgarnie, to wszystko zależy od ubrania jakie się założy. I nie chodzi o wielkość piersi tylko o ogólnie kreację, np. Siwiec vs. Krupa. Jak dla mnie Krupa wygląda często pięknie, dziewczęco, rzadko widzi się w jej kreacjach wulgarność, natomiast Siwiec? Emanuje wulgarnością. Specjalnie porównałam panie z podobnym biustem, bo nie jest problem porównać kogoś z miseczką A i misieczką E. A wiecej powiem, często właśnie te dziewczyny z miseczką A wyglądają wulgarnie, nie widzieliście nigdy w internecie chamsko wystawionych piersi z push upem?… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo trafne spostrzezenie… Pamietam, jak w szkole bylam postrzegana jako "zdzirowata", bo o wiele szybciej niz kolezanki nabralam kobiecych ksztaltow… Co prawda z kolezankami nie mialam nigdy problemow z tego powodu, ale za to nauczycielki nie dawaly mi spokoju, ciagle slyszalam jaka ja to jestem wyzywajaca, prowokujaca, itd. Moja mama nieraz uslyszala na wywiadowce, ze "niektore dziewczyny sa takie wyrosniete", jakby miala za to przepraszac. Dzisiaj wiem, ze to byla zwykla podla zawisc. Pamietam jak raz jedna nauczycielka na wycieczce zagranicznej powiedziala mi, ze maja ciagle przeze mnie problemy (czyt. zaczepiaja mnie miejscowi), bo nosze takie wyzywajace ubrania… Rozejrzalam sie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Echh, problem bardzo dobrze mi znany. Kiedy byłam w ostatniej klasie gimnazjum, przyczepiła się do mnie pewna nauczycielka. Bowiem kiedy temperatura sięgała 30 stopni, ja, jak z resztą połowa dziewczyn w szkole, miałam na sobie krótkie, jeansowe spodenki. Ubierałam się tak z resztą cały czerwiec, po pogoda rozpieszczała. Ale tylko ja dostawałam za to, że się tak ubieram.. Kiedy szłam do tablicy, pani wygłaszała kąśliwe komentarze na temat tego, że powinnam przestać chodzić w bokserkach. (Dodam, że spodenki NIE ODKRYWAŁY pośladków, nie były obcisłe, zbyt dopasowane, odsłaniały po prostu nogi, jak to szorty zwykły czynić.) Warto zauważyć, że była to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziewczyny, bez przesady! Czy naprawdę uważacie że krótkie szorty to odpowiedni ubiór do szkoły?? To jest szkoła… Może w innych czasach byłam chowana….Czy do pracy też ubrałabyś szorciki? Żaden dresscode nie przewiduje szortów czy dużych dekoltów, no proszę…..Aniu, czsami naprawdę nie zgadzam się z Twoją wizją tematu, zastanów się co piszesz, czy jakaś kultura ubioru jeszcze obowiązuje?

megirosa
Gość

To, że połowa jakiejś grupy zachowuje się źle, daje nam przyzwolenie żeby też się tak zachowywać? Choć akurat te szorty jestem w stanie zrozumieć, bo w szkołach nie ma klimy (przynajmniej za moich czasów nie było). Generalnie chyba jednak jest różnica, gdy odsłania się ciało żeby się ochłodzić, a żeby prowokować.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wiem dlaczego, ale w mojej szkole nie wolno nosić szortów. Dyrektorka tego zabroniła zagrażając nam wprowadzeniem obowiązkowej jednolitej długości spodni. Dziewczyny mogą zakładać jedynie spodenki przed kolano. Nie wiem jaki mam do tego stosunek ale u nikogo mi to raczej nie przeszkadzało. Po prostu było strasznie gorąco 🙂

Seldirima
Gość

W moim liceum nie było wolno nosić mini, szortów, ani koszulek na ramiączkach 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, przeczytałam komentarz nad twoim bardzo dokładnie, na naukę nie rzutują, ale na kulturę osobistą już tak – ubiór nieadekwatny do sytuacji, szorty to strój na plażę, nie do szkoły czy do pracy. Widzę że jesteś wręcz zacietrzewiona w SWOIM postrzeganiu sytuacji, chyba zamykasz się na inne możliwości, szkoda…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W mojej szkole można było chodzić w szortach, krótkich spódniczkach, z dekoltami, koszulki na ramiączkach, a nawet gorsety. Cieszę się, że "czasy się zmieniają" i mniej istotna jest kultura ubioru, a bardziej ta zachowania 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No i dogadałyśmy się 🙂 trochę mnie martwią obecne czasy, nie ma autorytetów, coraz mniej zasad, musimy wszystko tolerować bo inaczej wytyka nam się zazdrość, to nie zawsze tak jest, czasami nie chodzi o zazdrość tylko tęsknię za takim "dobrym wychowaniem" …. Pozdrawiam, ciepło!

Grimme aelling
Gość

Nie zaprzeczam, że nie krytykuje. Bardziej jednak zwracam uwagę jeżeli chodzi o "celebrytki" na dobór jej stroju do okazji. Rozumiem, że można szokować, wyznaczać nowe tędy, ale jednak do kościoła w bluzce na ramiączkach iść nie wypada. Dekolty tez mi nie przeszkadzają u pań nadmierne, ale jeżeli ma co pokazać, a nie jest deską. Chociaż czasem widać na kilometr, że biust sztuczny to sie jakoś mimo woli krytykuje, ale wolę je z dekoltem do pępka oglądać niż płaskie kobiety. Bardziej chyba zazdroszczę figury, niż zazdroszczę, ale to akurat zdrowa zazdrość, mobilizuje mnie do działania i podjęcia walki abym to ja… Czytaj więcej »

Patrycja eM
Gość

ANIU ! W poniedziałek pierwszy dzień w pracy 🙁 Dla mnie to horror..nie potrafię sobie poradzić z tym stresem ;/ Czuję że gdy wejdę na zakład to sprawię wrażenie takiej ci**i.. heh nierozgarniętej nie kumającej małolaty. Mam 21 lat, dalej myślę o sobie w kategoriach nastolatki mało wiedzacej o życiu (nie twierdze że wiem już wszystko). Jak sprawić bym była pewna siebie nie tylko przy znajomych ale i wszędzie. Koszmar, czuję się jakbym była dwiema różnymi kobietami !

Patrycja eM
Gość

Jasne, czytałam chyba juz 5 razy 🙂 Tak jak i inne tematy związane z pewnością siebie na twoim blogu 🙂 Co dalej..nie wiem jak poradzić sobie z tym jak dużo ludzi traktuje nowych pracowników tym bardziej że na zakładzie są same kobiety z wyjątkiem kilku rodzynków, a wiem jakie potrafią być baby bo już miałam "przyjemność" pracy w takich warunkach. Jak sprawić bym nie przejmowała się śledzącym mnie wzrokiem, śmiechami czy wykorzystywaniem (zrób to i tamto). Mój plan działania na ten moment: Wygodny ubiór choć nie jak fleja, ładny zapach, uśmiech mimo wszystko, pewny krok, pytać o to co nie… Czytaj więcej »

Patrycja eM
Gość

dzięki wielkie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja ostatnio usłyszałam plotki na temat tego że mam silikon w pośladkach 😀 a kto rozpowiadał takie pierdoły? oczywiście laska z totalnym płaskodupiem, która w życiu nie zrobiła jednego przysiadu z obciążeniem 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi często ktoś zwraca uwagę, żebym poprawiła bluzkę, bo w domyśle piersi są zbyt wyeksponowane. Mimo, że nie noszę wielkich dekoltów. Natomiast u koleżanek które mają mniejsze cycki, dekolt zaczyna magicznie nie przeszkadzać…

:)
Gość

Post trafia w sedno, jak zawsze.

Elżbieta Haque
Gość

Po części się zgadzam, ale teza o wielkości miseczki ma pewne dziury.
Dla mnie Keira Knightley na "zacytowanym" przez Ciebie zdjęciu wygląda na taką, której zaraz to wszystko opadnie i stanie półnaga. Jej strój – dla mnie – jest bardziej zdzirowaty niż pozostałej piątki pań i nie ma to żadnego związku z wielkością miseczki. Czasem strój jest po prostu niestosowny, nieadekwatny do miejsca czy okazji, wtedy można zostać suką niezależnie od BMI i rozmiaru biustonosza 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, za każdym razem, gdy wstawiasz taki opiniotwórczy post, przestawiasz mi w głowie i to bardzo.. I dziękuję Ci za to! A co do postu to bardzo znane: lepiej krytykować, niż ruszyć się
i wziąć się za siebie.. Pozdrawiam!

Potworek
Gość

Nie przeszkadza mi, ze niektore laski zakladaja przeswitujace bluzki. Irytuje fakt, ze nosza na uczelni. Zdawaloby sie uczelnia wyzsza, to czlowiek studiujacy powinien myslec. A tu guzik. Szok, ze wspominasz tylko o ladnych i zadbanych kobietach. Mnie obrzydza fakt wylewalacego sie brzucha. Na taki brzuch nie mam ochoty patrzec. Nie wiem czy to kwestia kobiet, bo znam facetow, ktorzy tez komentuja za krotkie spodenki czy wywalony na eksppzycje tluszcz. Nie wiem czy w ich przypadku ma to zwiazek z brakiem akceptacji wlasnego ciala.

Potworek
Gość

Chciałabym dodać, że zauważyłam, że kobiety z większym biustem hejtują te z mniejszym, wyzywają od płaskich dech, a kobiety z małym biustem – te biuściaste wyzywają od krów dojnych. Kobieta kobiecie… kobietą. Sytuacja taka sama przy grubszych/szczupłych. Tyle, że w tym przypadku szczuplejsze mają rację – otyłość jest chorobą (modelki plus size są strasznie wyfotoszopowane, żadna kobieta o takich gabarytach nie ma jędrnej skórki i braku fałdek), mały/duży biust chorobą nie jest ; )

Polka w UK
Gość

Ja tez to zauwazylam: grube i cycate brabiaja tylki tym szczuplym z malym biustem i na odwrot: chudziny obgaduja te z obfitym biustem i kobiecymi ksztaltami. Chyba tak nawzajem zazdroscimy sobie jakichs walorow i tak to sie wlansie konczy 😉

Marianna Greenleaf
Gość

Ania, nawet wystawione rowki między pośladkami wciśniętymi w za ciasne biodrówy Ci nie przeszkadzają? Bo dla mnie to jest zwyczajnie obleśne i np. w LO psuło mi apetyt na drugie śniadanie ;d

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mnie z kolei irytuje, że wszędzie się pisze o zazdrości i trudno jest wyrazić zdanie na temat wyglądu innej kobiety żeby nie zostać oskarżoną o zazdrość właśnie. Mi się z suką jak już bardziej wizualnie kojarzy kobieta chuda, bo takie skojarzenie mam w głowie chuda=zła, z czarownicą się kojarzy, czy coś ;D ale to wszystko żarty, z kolei duży, wyeksponowany biust kojarzy się seksualnie w naszym kręgu kulturowym i nie widzę w tym nic dziwnego,a drażnić takie eksponowanie może jak najbardziej w sytuacji, gdzie podkreślanie seksualności nie jest w dobrym tonie, albo kiedy kobieta ewidentnie chce przez to coś… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mi się zdaje, że nie da się krytykować wyłącznie stroju. Przecież strój wybrała ta osoba, która go nosi. Krytykujemy wybór tego człowieka, a przez to i jego samego. Podejmowane przez ludzi decyzje są wypadkową wielu czynników, m.in. inteligencji i wychowania.
Moje decyzje określają mnie jako człowieka, swoim strojem pokazuję kim jestem. Osobiście twardo obstaję przy przestrzeganiu dresscode'u. Są stroje nadające się na imprezę i jednocześnie nieodpowiednie do pracy. No bo o czym myśli kobieta, która zaklada do pracy koszulę pokazującą połowę jej biustu? A prześwitujące legginsy? Ale może lepiej byłoby spytać – czy ta kobieta w ogóle myśli?

margaritum
Gość

Jednak zdarzają się dziewczyny, dla których eksponowanie biustu jest podstawą poczucia własnej wartości. To widać. To bije nie tyle z cycków co z oczu. Podejrzewam, że większość kobiet wyczuwa cel takiej manifestacji i stąd rodzą się negatywne emocje.
Myślę, że do odważnych dekoltów trzeba dorosnąć. Trzeba wiedzieć kim się jest i po się to robi. Kobieta z klasą będzie wiedziała jak daleko się posunąć i nikt nie nazwie jej suką. Nikt, oprócz smutnych, zakompleksionych hejterk, które muszą w jakiś sposób poprawić sobie humor.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przypomniała mi się taka sytuacja: zamieszkałam z koleżanką ze studiów. Pierwszy dzień, sprzątamy, rozpakowujemy się. Zadzwonił do mnie chłopak, że jedzie do mnie, więc powiedziałam o tym koleżance i wyszłam po niego. Gdy wróciliśmy, ona była już w innej bluzce – takiej z naprawdę dużym dekoltem przy jej sporym biuście. Przebrała się, bo wiedziała, że za chwilę pozna mojego chłopaka. I muszę powiedzieć, że miałam niezły ubaw podczas obserwacji jak oczy mojego chłopaka robią się coraz większe. Nie odrywał od niej wzroku. Byłam zazdrosna. Co myślicie o takim zachowaniu?

Toyad Mordovnick
Gość

Anonimowy, pytasz o zachowanie tej dziewczyny czy Twojego chłopaka? Heh, no cóż, przerabiałam podobne sytuacje, ale jakoś zawsze miałam szczęście do facetów, którzy po pierwsze nie ślinili się na obfite bufety, a po drugie – nawet jeśli, to doskonale się miarkowali w okazywaniu ewentualnego zainteresowania. Natomiast zjawisko kokietowania cudzych chłopów to przaśna normalka, owszem niby irytujące, ale jak masz fajnego uczciwego chłopa, to takie baby w sumie tylko się same kompromitują… 🙂

Karina
Gość

to takie prawdziwe! kobieta pewna siebie (choć niekoniecznie piękna) potrafi docenić piękno innej kobiety. to tak samo jak z sytuacją, kiedy osoba pewna swoich umiejętności, potrafi pomóc drugiemu człowiekowi. bo się nie boi, bo nie czuje rywalizacji.

masz rację, wszystko zależy od podejścia. jeśli przeszkadzają nam inni ludzi, to chyba warto się zastanowić nad tym, czy my nie przeszkadzamy sobie sami. i to może lepiej popracować nad tym, a nie nad 'poprawianiem' świata czy innych osób głównie przez krytykę. i głupie krytykanctwo.

baardzo dobre spostrzeżenia, Aniu! ; ) pozdrawiam!

Aleksandrowa
Gość

jestem miła 😀 mój biust nie jest ogromny ale z kolei nie jest podobny do Paris, generalnie jeśli dziewczyna ma piękne zgrabne nogi, kształtną pupę którą zawdzięcza ćwiczeniom to czemu mam się oburzać jeśli je pokazuje? ale! wszystko musi być ukazane w sposób smaczny a nie groteskowy, serio dziewczyny z dużym mocno wyeksponowanym biustem wyglądają niezwykle tanio, wyzywająco i wulgarnie, jeśli duży biust jest "ładnie opakowany" (i nie mówię o golfach czy bluzkach pod szyję) to nie mam nic przeciwko, ważne żeby nie był wyzywający i w taki sposób okazujący atrakcyjność że przyciąga nachalne spojrzenia mężczyzn

Marianna Greenleaf
Gość

Dobrze to ujęłaś 😉

Marianna Greenleaf
Gość

E, nie zgadzam się za bardzo, zbyt skrajnie to ujmujesz. Niby dlaczego negatywna ocena cudzego wyglądu ma w każdym wypadku świadczyć, że to my mamy problem? Bzdura. Nie przeczę istnieniu takich zjawisk jak zazdrość, kompleksy itd. ale też bez przesady żeby tak skrajnie nadużywać tutaj zjawiska projekcji 😛 W ogóle czytając ten tekst można odnieść wrażenie, że podyktowały Ci go osobiste, raczej niemiłe doświadczenia… Jeśli się mylę, to przepraszam. A z tymi dekoltami to jest wg mnie słaby przykład. Dlaczego? A bo rozmiarów i rodzajów biustów jest masa, tak samo jak jest masa rodzajów dekoltów i nie każdemu wszystko pasuje.… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

Istnieje coś takiego jak normy obyczajowe, pewne rzeczy są niesmaczne i wulgarne. A wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. To, że mnie obrzydza widok cudzych brudnych stringów nie znaczy, że mam problemy z samooceną ;P Come on 😀

(edytowany ze względu na literówki)

Marianna Greenleaf
Gość

Gorzej, gdy ktoś po prostu epatuje swoim wyglądem, który narusza nasze poczucie dobrego smaku – to nie jest przyjemne 😉 Przykład ze stringami prosto z życia, teraz na szczęście moda się zmieniła ale w LO często byłam skazana na takie widoki – bo np. taka laska siedziała przede mną w ławce i jej gacie niestety były w polu mojego widzenia 😛 Ja tam uważam, że umiar trzeba zawsze umieć zachować, a jeśli ktoś świadomie łamie ogólnie przyjęte zasady to powinien być gotów na krytykę. A coś takiego jak samokrytycyzm w kwestii własnego wizerunku też jest przydatny. Jeśli ktoś jest go… Czytaj więcej »

Laura
Gość
Laura

Hmmm, a gdyby ktoś epatował biustem albo pośladkami na pogrzebie? Mimo wszystko są stroje niestosowne do sytuacji (do wyglądu już nie koniecznie – jak ktoś chce eksponować fałdki to jego sprawa, tu się z Anią zgadzam). Tyle tylko że moim zdaniem sa one równie niestosowne przy każdej sylwetce. Fakt, ze kobiety z pełnym biustem narażają sie na więcej komentarzy eksponując go, niż te z małym, ale to nie znaczy, ze duży dekolt bluzki bedzie na miejscu w pracy czy na pogrzebie wlasnie, jeśli o(d)krywa mały biust…

Vashti
Gość

Uważam, że każdy powinien ubierać się tak, żeby czuć się dobrze. Co z tego, że dla kogoś może wyglądać wulgarnie, nieładnie czy ogólnie źle? Każdy ma prawo wyglądać jak chce. Wkurza mnie to, że na polskich ulicach jak tylko ktoś wygląda inaczej zaraz jest albo wytykany palcami. Mieszkałam kiedyś w mieście, w którym poranne wyjście po bułki w szlafroku nie budziło żadnego zainteresowania (sama chodzę do sklepu czasem w kapciach, a co!:). Marzę o świecie, w którym każdy będzie mógł wyglądać tak jak chce. I słowo niestosowny przestanie mieć znaczenie. A ja będę chodziła w szlafroku do sklepu:) Ale muszę… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Ja, przyznaję, mam parę kompleksów, w tym jeden spory. Ale w życiu nie nazwałabym Scarlett zdzirą, tak samo jak Keiry. Ale zauważyłam, że niektórym prawie wszystko przeszkadza, jak gruba (lub chuda), to "jakim prawem nosi legginsy i pokazuje ten tłuszcz (lub kości)", jak szczupła to "się ubrała jak szmata". Strasznie mnie to denerwuje, ale czuję się jakoś dziwnie bezsilna. Co z tego, że mi nie przeszkadza jak kto się ubiera, czy to facet w rurkach, czy prawie półnaga dziewczyna, jeżeli WSZYSTKIM dookoła mnie to przeszkadza. Ze znajomą ostatnio prawie się pokłóciłam o to, czy powinniśmy dopasowywać ubrania do figury. Ja… Czytaj więcej »

Oleandrra
Gość

Odczułam na własnej skórze zazdrość wielu dziewczyn z powodu mojej figury. Uważam to za totalnie durne, bo zarówno większe, jak i mniejsze piersi mogą być cudne i tak naprawdę posiadanie "dużych" (celowo dałam cudzysłów, bo np. moje wydają się duże tylko dla tych, które mają mniejsze, natomiast np. faceci mówią, że są "w sam raz") ma dużo minusów, o których kobiety niezbyt hojnie obdarzone przez naturę nie mają pojęcia… A co do przypisywania nieciekawych cech ładnym dziewczynom, to mało powiedziane. Ładna zawsze będzie mniej lubiana, bo wszędzie "ma łatwiej" dzięki swojej urodzie. Przykre jest to, że takie problemy zazwyczaj mają… Czytaj więcej »

Oleandrra
Gość

Wśród szczupłych dziewczyn zapewne też występują takie zachowania, ale może nie rzucają się w oczy aż tak, bo w ich przypadku kompleksy nie zawsze są takie "oczywiste". Grube dziewczyny chyba w większości czują się niedowartościowane z powodu nadwagi, dlatego jeśli przy tym są głośne, aroganckie itp., nietrudno się domyślić, że to wszystko jest podszyte ich kompleksami. I dlatego to tak razi.

megirosa
Gość

Hm, ja się nie zgodzę, myślę, że to co często jest oceniane to nie wygląd i cechy fizyczne, a umiejętność dopasowania stroju do sytuacji. Chyba należy się trochę szacunku osobom z którymi np. pracujemy, gdzie wszyscy przestrzegają pewnych norm,a jedna osoba stwierdzi, że jej wszystko wolno.

megirosa
Gość

Zgadzam się, ale chodzi mi właśnie o sytuację gdy nie ma żadnych oficjalnych regulaminów, jedynie powszechne zasady dobrego wychowania (nie wiem jak to nazwać :D). Jak się jest w jakiejś społeczności, to chyba lepiej żeby wszystkim się dobrze żyło razem, nie wkurzać się nawzajem, czasem ustąpić. To się oczywiście odnosi do obu stron, ale jakoś logiczniejsze mi się wydaje, żeby to ta jedna osoba, która za dużo odsłania się zastosowała. Nie chodzi mi tylko o pracę, ale też o szkołę czy inne publiczne miejsca. Dajmy na to w klubie już by to nikomu nie przeszkadzało.

Magda
Gość
Magda

Częściowo masz rację, ale czasem ludzie ubierają się zwyczajnie niesmacznie (kobiety np. spodnie gdzie aż pośladki widać, czy faceci ubrani jak kobiety) i zazdrość w takich sytuacjach nie ma nic do rzeczy i nie determinuje negatywnego odbioru.

Magda
Gość
Magda

Ich prawo, ale to że mi się to o inne niesmaczne tego typu rzeczy nie podobają, nie wynika wcale z zazdrości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mnie przeszkadza. Mam gdzies nerki panienki w biodrowkach, ale brzydzi mnie jej sadlo wylewajace sie bokami i wylazacy tylek. Nie spotkalam nigdy nikogo na kim biodrowki wygladalyby dobrze. Faldy zawsze wychodza bokiem, a wystajacy tylek kojarzy sie ze spoconym robolem w opadajacych portkach.
Tak samo przeszkadza mi nie tyle biust na wierzchu co obrzydliwa anoreksja.
Chcesz pokazac kawalek ciala? Wybierz ten, ktory dobrze wyglada. Kosci obciagniete skora nie sa wlasciwym wyborem.
mmena

Lilit
Gość

Moze anonim jest troche przy kosci i musi odreagować swoja złość? 😉
Ja osobiscie spotkalam duuuuzo kobiet, ktore wygladaly super w biodrówkach 😉

Mojka Mala
Gość

Anonimie. "Obrzydliwa anoreksja"?! Ty wiesz co to jest anoreksja? Nie używaj proszę pojęć, których nie rozumiesz. Twoja wypowiedź może zostać bardzo negatywnie odebrana przez osoby dotknięte tą chorobą. Tak, anoreksja to choroba. Z której bardzo ciężko jest wyjść.

Seldirima
Gość

Oj, no z tymi robolami to nieładnie, bo ja "w sezonie" na co dzień pracuję z takimi i 1. trudno się nie spocić przy pracy fizycznej, 2. robotnik zazwyczaj nosi spodnie "ogrodniczki", nie wiem jak to nazwać 😉 Faktycznie zdarzało mi się widzieć u robotnika "rowek", ale bardzo rzadko. To bardzo krzywdzące uogólnienie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Oczywiście uważam, że każdy ma prawo nosić to, co mu się podoba i głupotą jest nazywanie kobiety zdzirą tylko dlatego, że ma duży biust. Ale prawda jest taka, że wydekoltowany duży biust najzwyczajniej w świecie bardziej rzuca się w oczy. Dużego dekoltu u posiadaczki małego biustu można nawet nie zauważyć, dlatego za bardziej wyzywającą zawsze uznamy tę o pełniejszych kształtach. Podobnie jest z facetami w zbyt obcisłych spodniach – jeśli nie ma się czym "pochwalić", nikt nie zauważy, że jest ubrany obscenicznie. Tak samo na wysokiej dziewczynie zwykła sukienka może okazać się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czytam tak i czytam te Twoje wysilone "argumenty" i zaczynam podejrzewać, że ktoś cię tak nazwał, co uznałaś za niesłuszne, bardzo cię tym dotknął i dlatego tak wierzgasz na temat tego "przyklejania łatki za wygląd". Niestety ale jest to fakt: po wyglądzie oceniam, co ten ktoś ma w głowie, co jest dla niego wartością. Niestety ale nie tylko sto lat temu lecz nadal: jak wyglądam – tak i myślę: skoro uważam, że chcę wyglądać "porządnie" to ubieram się "porządnie" analogicznie: skoro uważam, że chcę poepatować nagością a przez to…no właśnie, co przez to ??? – pochwalić się ciałem?(bo nie jest… Czytaj więcej »

Martwy Kanarek
Gość

Ja też mam straszny problem no i wkurzające koleżanki, które stale mówią, że chcą taki biust jak ja ( i że mam zakryć dekolt, bo to wyzywające). Kobiety z małym biustem nie zauważają problemów kobiet z dużym. Nie lubię podejścia mojej babci – jeśli widać trochę więcej niż obojczyki to jest duży dekolt. Wrrrr…. Dla mnie to co mówisz jest problematyczne w jednym względzie: do urzędu, na ważny egzamin czy oficjalną okazję powinno ubierać się wedle pewnych reguł. Nie mówię, że mamy kończyć z ekstrawagancją, swoim własnym stylem, aczkolwiek zakrycie ramion, spódnica do kolana raz na "ruski rok", kiedy się… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Według mnie takie całkowite odrzucenie krytykowania innych też jest złe – wolałabym się przed wyjściem dowiedzieć, że pójście w samych majtkach na egzamin jest niestosowne, a nie ponosić konsekwencje tego później 🙂 Rozumiem Twoje podejście, żeby pozwolić innym być tym, kim chcą być i wyrażać to na swój sposób, ale z drugiej strony (zakładam że mówimy tu o dorosłych, myślących ludziach) – skoro decydujemy się żyć w jakiejś społeczności, to respektujmy pewne zasady.
Beti

illonky
Gość

Podstawowe zasady wynosi się z domu, jestem z pokolenia, w którym chodziło się na pierwszy i ostatni dzień szkoły w plisowanej granatowej spódnicy i białej bluzce, zawsze szłam na egzamin na studiach (ustny czy pisemny) elegancko ubrana, dżinsy noszę codziennie, egzamin jest raz na jakiś czas! Swoim strojem też okazujemy komuś szacunek, lub jego brak 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

no nie wiem, ja mam świadomość tego, że nie jestem miss universe a i tak jestem wyśmiewana, to dopiero problem- i jak to logicznie wytłumaczyć? 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hm.. Dobry temat, nie powiem ciekawie ujęty 🙂 I to prawda że jak dziewczyna z nieco wiekszym biustem założy dekolt to często zbyt mocno przykuwa on uwagę rozmówców, a taka z biustem mniejszym nawet starając się go wyeksponować może nie osiągnać takiego efektu. I owszem, tym bardziej okrągłym bedzie sie obrywało częściej, ale..Wg mnie jednak to czy kobieta będzie postrzegana za ,,zdzirowatą" bardziej wiąże sie ze sposobem ubioru, bo mimo wszystko szorty odkrywające pośladki i bluzka z której wystaje pół stanika będzie wyglądac dość wulgarnie na każdej figurze…Oczywiście, można to postrzegać na zasadzie, że ja skrytykuję kogos takiego bo sama… Czytaj więcej »

illonky
Gość

Mi taki większy dekolt nie przeszkadza, dopóki osoba z którą rozmawiam nie poprawia go co 2 minuty, bo jej bieliznę widać 😉

Lilit
Gość

Zgadza sie…
Zazdrość rodzi sie z niepewności i strachu. Mi raczej biustu nikt nie zazdrosci, bo mam maly, ale jestem szczupla (osobiscie uwazam ze za szczupla i nie jestem z tego powodu zadowolona), ale duzo lasek czesto sie mnie czepia i obgaduje za nic o_O Jestem raczej spokojna i dzialam na zasadzie, jak kuba bogu, tak bog kubie. Ktos jest dla mnie mily – ja dla niego tez. Domyslam sie, ze one po prostu mi zazdroszcza i to jest chore… Nienawidze tego. Najczesciej wystepuje to u kobiet i dlatego wole kumplowac sie z facetami 😉

Lucyna M
Gość

Ja pracowałam nad moją pewnością siebie przez lata. Do dziś w niektórych sytuacjach nie czuję się mega pewnie. W liceum czułam się jak pomagier. Była grupa osób, która obgadywała wszystkich. Wyśmiewali się z każdej błahostki, a co gorsze okazało się, że jedna z moich bliższych koleżanek również należała do takich osób. Dowiedziałam się o tym po zakończeniu liceum. Uważajcie z kim się zadajecie. Wrogiem może okazać się bliska wam osoba. Zerwijcie z nią kontakt, bo nie jest warta waszej uwagi. Tego właśnie się nauczyłam. Nie być szarą gąską, tylko pewną siebie dziewczyną. Walczę o swoje rację i nie pozwalam sobie… Czytaj więcej »

illonky
Gość

No dobra, zgodzę się, że mogę "zazdrościć" niektórym osobom, bo mają pełne dekolty albo ładniejsze pupy, ALE! Jak kupowałam spodenki w mohito, które więcej odkrywają niż zakrywają, stałam z kobietą >50r.ż., miała ten sam produkt – nie zazdrościłam jej niczego, wręcz przeciwnie, dziwiłam się, że kupuje taki ciuch nie mając do tego figury. Tak samo krytycznie podchodzę do młodych matek – nie wiem skąd mi się wzięło – widząc młodą Mamę, jakoś mam wpojone, że nie powinna zakładać ubrań niemalże odsłaniających pupę, może to moje wychowanie, nie wiem…

Toyad Mordovnick
Gość

No tak, najlepiej taką "młodą mamę" wbić we włosiennicę, ogolić na łyso i napiętnować tatuażem z numerkiem, coby nie było wątpliwości, że delikwentka już nie jest w matrymonialnym "obiegu".. 😛 A tak serio… Tak, chyba "masz wpojone". Bo nie bardzo wiem, tak na logikę, czym się różni odsłonięty tyłek panny na wydaniu od niedookrytego tyłka młodej mamy? Ale się domyślam – chodzi o kulturowy imprint, jakoby macierzyństwo nadawało kobiecie wymiar niemalże sakralny, a zdejmowało z niej status potencjalnego obiektu seksualnego, a – jak wiemy chociażby z piśmiennictwa patrystycznego wieków średnich – ciało kobiece to beczka plugastwa i grzechu, więc widok… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja sama np. lubię popatrzeć na ładne nogi, czy biust… Pewnie można nazwać zazdrością to, kiedy pomyślę, że sama bym takie/taki chciała, ale nie wyzywam od razu właścicielek od zdzir! 🙂
Wkurza mnie tylko kiedy "biuściaste" laski w wydekoltowanych bluzkach narzekają: "On ciągle patrzy mi w cycki!" Jak je widać, to patrzy… 🙂
Natalia

Izabela
Gość

Nie wiem czy kto ktoś o tym wspominał już, ale mnie ogromne denerwuje ta cała nagonka na legginsy. Wszędzie tylko "zakryj tyłek", "legginsy to nie jeansy" i tego typu sprawy. Dlaczego to ludzi w ogóle obchodzi?
Co do notki, całkowicie się zgadzam, świetny post. 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

Keira… To żart, prawda? Fotomontaż.

Ech. Może jestem dziwna, ale chciałabym wyglądać tak, jak ona. Jej to pasuje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzialyście Keirę nago w filmie "pokuta"? Ona wcale nie jest chuda, wszyscy tak myślą, ale baardzo szczuplą nieumięśnioną ma tylko górę, natomiast biodra szersze i uda pelniejsze.

Seldirima
Gość

Chodzi o tą scenę?
http://www.whitecoffeemagazine.com/wp-content/uploads/2012/07/atonement22.jpg
Tak czy owak ma biodra/uda nieco węższe od ramion, ale faktycznie nogi ma "w normie"

Karola
Gość
Karola

A mnie bardzo podobają się piersi i krągłe pupy u innych kobiet. I raczej kłuje mnie w oczy „pusty” dekolt Keiry niż pełne piersi Scarlett 😉 Ale ogolnie rzecz biorąc mam w nosie w co ubierają się inni ludzie dopoki nie przekraczają granic zdrowego rozsądku, np. dziewczyna, ktorą spotkałam na trasie na Zawrat w sandałach.

maugomaugo
Gość

heh, jakie to prawdziwe. nigdy nie rozumiem ludzi, którzy siedzą i tylko krytykują innych, to takie, a to śmakie, wiesz, zamiast zająć się sobą i własnym życie zachowują się jakby nie miały/mieli nic innego do roboty. Po co w ogóle marnować czas i energie na krytykanctwo? To tylko warunkuje nasze pesymistyczne podejście do życia i szukanie problemów tam, gdzie ich nie ma. Warto zając się sobą, i przede wszystkim zacząć zmieniać siebie, zanim skrytykuje się innych.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam pytanie nie na temat, ale chciałam, żebyś na nie odpowiedziała. Chcę zacząć ssanie oleju. Czy olej z pestek winogron z Biedronki będzie do tego dobry? To jedyny olej oprócz rzepakowego jaki mam w domu.

Pozdrawiam,
M.

Mimi K.
Gość

To że oceniamy po wyglądzie, żadną nowością nie jest. Stereotypy rządzą światem i tyle 😉 Dużo też kreują media – przecież każda wredna czirliderka z filmów amerykańskich jest blondynką, grubaski są tymi zabawnymi, wiecznie uśmiechniętymi, rude są wrażliwymi duszami/artystkami bądź wampami itd. Wiem, że to co piszesz jest prawdziwe, ale czemu ja nie moge powiedzieć, że nie podoba mi sie zbyt wyzywający dekolt jakiejś baby, jak ona sama uzna mnie za no lajfa tylko dlatego, że czasami wyjdę z domu w okularach? Ocenianie po stereotypach nazwałabym po prostu jedną z specyficznych gier – znasz zasady, korzystaj z tego 😉

recenzjatorka
Gość

Uff, pierwszy raz dostrzegłam pozytyw posiadania małego biustu 😛

Cosiowa
Gość

Mi się wydaje, że ludzie powinni nauczyć się rozróżniać sytuacje, w których się znajduję. Np. latem na bulwarze dziewczyna w krótkiej sukience to nie to samo, co dziewczyna w krótkiej sukience z wystającym tyłkiem na egzaminie. Możemy oczywiście taką "na egzaminie" skrytykować, bo mamy do tego prawo, ale… No właśnie, ALE: Dlaczego ludzie uważają, że taka dziewczyna ubrała się NIEODPOWIEDNIO i pewnie NIE MA KULTURY a zatem JEST SUKĄ/ZDZIRĄ a nie pomyślą przez chwilę, że mówienie o kimkolwiek w tak niewybredny sposób i obrabianie komuś (za przeproszeniem) dupy też jest przejawem nieodpowiedniego zachowania, braku kultury i prostactwa? Bardzo mnie to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Trochę zbaczając z tematu- to ostatnie zdjęcie o chyba kadr z Little Miss Sunshine??? Polecam ten film,naprawdę piękny 😀

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

To sie nazywa zdrowe podejście do życia 🙂 Nie ocenianie innych tylko przez pryzmat większej miseczki.

Star in Jar
Gość

Nie zgodzę się do końca z tym, że ocena dotycząca przykładowo zbyt dużego dekoltu wynika z niskiej samooceny osoby krytykującej. Wydaje mi się, że jest to też w dużej mierze kwestia dobrego smaku – ja po prostu nie lubię kiedy narzuca mi się wylewające się przez dekolt cycki w taki sposób, że nie jestem w stanie patrzeć na nic innego. Duży biust jest fajny, ale też trzeba go umieć eksponować ze smakiem.

aGwer
Gość

"Człowiek szczęśliwy, akceptujący siebie nie czuje potrzeby krytykowania" to smutne, ale mega prawdziwe!

tlusta_papuzka
Gość

Ale dlaczego 'smutne'? O_o

tlusta_papuzka
Gość

Ale dlaczego 'smutne'? O_o

Z innej beczki: byłam wczoraj w muzeum i proszę, jakie bezeceństwa tam wiszą: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hendrik_ter_Brugghen_-_Het_duet.jpg

Seldirima
Gość

Może smutne dlatego, że tak wielu ludzi krytykuje, ergo – nie są szczęśliwi…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiesz, Aniu, chciałabym, żebyś też pisała o tym jak sobie poradzić z akceptacją, wiarą w siebie, emocjami. Ciągle piszesz, że tak nie można, tak też źle, a nie udzielasz konkretnych wskazówek. "Pokochaj siebie" to nie jest żadna porada, jest zbyt ogólna by mogła nią być. To tak jak na pytanie "co mam robić?" odpowiedziałabyś "coś pożytecznego". Czekam na rady i więcej o rozwoju,a nie tylko o złych schematach myślenia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

po części masz wiele racji, bo na prawdę każdy ma prawo ubierać się jak chce. tylko ja zauważyłam na tych zdjęciach coś jeszcze – dekolt Keiry do pasa przechodzi bez echa, bo praktycznei nie istnieje, a patrząc na Salmę – najpierw widzę jej piersi, dopiero później ją, a już na samym końcu kreację. z tego powodu modelki wyglądają jak wyglądają i uważam, że wszyscy powinni zdawać sobie z tego sprawę. każdy ma prawo ubierać się jak chce, ale chyba każdy ma też świadomość swego ciała, więc generalnie powinien liczyć się z tym, że ludzie będą zwracać na niego uwagę. tak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie pamiętam nazwiska, ale to był psycholog, który wyzywające (skąpe) ubieranie się określił jako zachowanie agresywne, ponieważ narzuca drugiej osobie przymus podziwiania, zainteresowania i już nie pamiętam co jeszcze (chyba chodzi o to: ja tu "rządzę" jestem super).
Ja się po części zgadzam, bo jak ma się czuć facet, który może jest i wierny ale jest epatowany zbyt nachalnie, nawet jak nie chce to się "spoci". Same zobaczycie, gdy będziecie stare, a wasi mężowie będą się do takich agresorek uśmiechać, a wam będzie przykro.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sorry ale to nie dziewczyna jest agresorki tylko mąż jest do d… To jest przerzucanie winy na kobietę zamiast na faceta który zachowuje się jak popeliniarz. Polecam zacząć oglądać się za młodymi dobrze zbudowanymi mężczyznami, komentować ich i zachwycać się nimi przy starym mężu 😊

Previous
Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł
Różnica między miłą dziewczyną a suką leży w…