Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł


Krótka piłka to krótkie notki np. z odpowiedziami na pytania z aska. Na “główną” stronę bloga wrzucę tylko pierwszą krótką piłkę, reszta będzie widoczna dla subskrybentów (obserwatorzy, bloglovin, feedly, facebook inne rssy 😉 bo nie chcę zaśmiecać takimi wstawkami “głównej”, a z drugiej strony, chciałabym odpowiadać na pytania czytelników 😉



Pytanie: 

Zdarzyło Ci się kiedyś, że bardzo czegoś chciałaś, czegoś ambitnego, wymagającego dużego nakładu pracy, ale inni w Twoim otoczeniu (rodzina, przyjaciele, znajomi) starali się wybić Ci to z głowy mówiąc ‘nie dasz rady, nie nadajesz się do tego’? Jak sobie poradzić z taką sytuacją?

Oczywiście, że tak! Chociaż czasami używali delikatniejszych słów, mówiąc, że to nie dla mnie 😉 Przykładem jest sytuacja kiedy postanowiłam, że odstawię wszystkie leki i zrezygnuję z usług medycyny (rzeźni?), i będę robiła sobie tylko badania monitorując postępy, ale “leków” z własne woli nie tknę.  O swojej decyzji napisałam też w notce na blogu. Jaka była reakcja bliskich? Strach, patrzenie na mnie jak na wariatkę, idiotkę i osobę, która wydaje na siebie wyrok śmierci. Po pierwszym szoku rodzice wsparli moją decyzję, co było dla mnie bardzo ważne, bo jednak poczucie wsparcia uskrzydla. Mimo wszystko, 90% bliskich mi osób stukało się w czoło wróżąc, że szybko z podkulonym ogonem wrócę do “leczenia” – sorki za cudzysłów, ale coś co nie pomaga, a szkodzi i uzależnia nie zasługuje moim zdaniem na miano leku.


Wracając do drugiej części pytania. Jak sobie z tym radzić?

Po pierwsze – warto zapytać dlaczego te osoby tak uważają i wysłuchać ich argumentów. Być może dostrzegają aspekty sprawy o których nigdy nie myśleliśmy. Jeśli argument tych osób brzmi “bo tak”, recepta jest jedna – ignoruj. Argumenty te są bardzo ważne, bo gdyby dziewczyna 155 cm upierała się, że zostanie modelką chodzącą na pokazach, to lepiej jak ktoś bliski szczerze jej powie, dlaczego to słaby pomysł, niż jak będzie ją “wspierał” w przegranej sprawie.


Po drugie, polecam szczerze porozmawiać i powiedzieć, że w tym momencie zależy Ci na wsparciu i motywowaniu. Właśnie dlatego ucieszyłam się, że rodzice w końcu stwierdzili, że będą mnie wspierać w decyzji o odstawieniu leków.  Wygospodarowałam sobie czas na spokojną rozmowę, oświadczyłam, że moja decyzja już została podjęta, że nie mam żalu o to, że całe dzieciństwo byłam “ciągana” po lekarzach i że skoro wyczerpałam już wszystkie opcje i skończyły się choroby i pomysły lekarzy na moją diagnozę, to pora postąpić odwrotnie. Poskutkowało.


W przypadku typowych złośliwców którzy mają małe skrzydełka a próbują uczynić je dużymi podcinając je innym, wystarczy ich olać i robić swoje. Nie potrzebujesz ich opinii i wsparcia. Mam wielu znajomych których lubię i cenię, ale kompletnie w poważaniu mam ich opinie o polityce itp ;-)) 


Jest jeszcze opcja “ja wam pokażę!” – niektórych motywuje, innych nie. Nie przeczę, jest grono osób u których to się fajnie sprawdza, jednak ja wolę, kiedy robię coś bo bardzo mi na tym zależy i wewnętrznie czuję, że to jest dobre. Nie wyobrażam sobie, aby moim motorem napędowym do jakiejś ważnej rzeczy była chęć udowadniania komuś czego.


Przyznam, że dawniej robiłam coś z przekory, np, nauczycielka od wosu wstawiała mi w liceum słabe oceny , a wiedziałam,  że jestem z wosu dobra, więc zdecydowałam się na pisanie rozszerzonej matury. Oczywiście napisałam ją lepiej niż osoby które miały piątki (pisały podstawę) :)) Niestety nie mam porównania z wynikami innych osób piszących rozszerzenie, bo byłam jedyna. Nauczycielka też podcinała mi skrzydła, mówiąc, że sobie nie poradzę (bo powiedziałam, że nie będę chodzić na dodatkowe zajęcia na których miała przygotowywać do tej matury :DD). Teoretycznie powinnam sobie wziąć to do serca bo powinna być ekspertem w swojej dziedzinie, ale kompletnie mi to zwisało.



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

25
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Ania AbakercjaAnonimowyAuroraArtinowy ŚwiatOla O. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Abakercja
Gość

Akurat odnośnie tego porzucenia leków i 155cm modelki, to moim zdaniem dla Twoich bliskich zrezygnowanie z leczenia było równie absurdalne jak marzenia półtorametrowej dziewczyny o karierze na wybiegu. W sumie myślę, że Twoje decyzja była jeszcze bardziej sprzeczna z panującymi obecnie tendencjami. A jednak się udało. Może taki 155 cm w kapeluszu jak się uprze też mimo wszystko zostanie gwiazdą wybiegów. Serio. Może nawet zrewolucjonizuje świat mody. Byle jej tylko nikt skrzydeł nie podcinał i byle jej starczyło siły i wytrwałości tak jak Tobie 🙂 Ja jestem bardzo wrażliwa na krytykę i fatalnie ją znoszę dlatego raczej nie mówię o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wydaje mi się,że Ani chodziło jednak o coś innego. Jasne, taka kariera jest mozliwa raz na milion, ale ja bym nie chciala aby ktos mnie oszukiwal "wspierając" w takiej sytuacji, chodzi wlasnie o wysluchanie argumentow, czasami jestesmy tak zaslepieni, ze ne widzimy sprawy obiektywnie 🙂

Ania Abakercja
Gość

Szczerze? Prędzej bym uwierzyła, że istota 155 cm zrobi karierę na wybiegu, niż że nieuleczalnie chora osoba odstawi sobie wszystkie leki, wypnie się na lekarzy i za pomocą swoich naturalnych, alternatywnych metod się uzdrowi. A jednak da się. Wspieranie wcale nie musi być oszukiwaniem. Jeżeli taki karzełek będzie wspierany w swoim durnym i niemożliwym marzeniu to nawet jak rzeczywiście na wybieg go nie wezmą to może zostanie fotomodelką albo prezenterką. Pokrewna dziedzina. Moim zdaniem człowiek, jeżeli do czegoś się nie nadaje, sam musi się o tym przekonać. Bo później całe życie może pluć sobie w brodę i obwiniać innych wierząc,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Laska, to jest przykład, ogarnij się nie łapiesz znaczenia tekstu, to jest przyklad,.jesli jest mowisz to taka dziewczyna zostalaby modelka nawet bez wsparvia, chodzi o to zeby nie mowic.kwadratowi, ze moze stac sie kwadratowym kolem, a co zrobi kwadrat i czy bedzie probował, to juz jego sprawa. Uczepilas sie tego zamiast skupic sie na tekscie wkurzaja mnie tacy mądralińscy.

Ania Abakercja
Gość

Oj tam uczepiła od razu. Oczywiście, że łapię znaczenie tekstu. On jest właśnie o takiej niskiego wzrostu modelce 😉 A z tym co kto może to dużo jest o tym na kwejkach i demotywatorach. "Kiedy ktoś mówi ci, że czegoś nie możesz, po prostu odwróć się i powiedz: no to patrz! " albo "Jeżeli czegoś nie da się zrobić, potrzebny jest ktoś, kto o tym nie wie – przyjdzie i to zrobi".

Matbaza
Gość

A ja myślę, że Ania zrozumiała tekst. Podcinanie skrzydeł. Jednym się wybija z głowy marzenia i to jest dobrze, a drugich się wspiera w sprawach równie "nierealnych". Brak jednolitości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeżeli już Aniu Abakercja jesteś taka dociekliwa, to ja myślę, że Aniamaluje celowo nie napisała o dziewczynie "1,55m, która chce zostac modelką" tylko o dziewczynie "1,55 m, która chce CHODZIC W POKAZACH". I w tym wypadku – nie oszukujmy się – opcji, aby tak niska dziewczyna chodziła w pokazach mody razem z modelkami 1,85m i wyższymi PO PROSTU NIE MA. Wyglądałoby to groteskowo, psuło estetykę całego pokazu. Jedyna możliwość to zorganizowanie pokazu złożonego tylko z niskich dziewczyn, ale to nie jest cel, który niska dziewczyna może osiągnąć w pojedynkę. Poza tym: po co organizować pokaz złożony z kruszynek, jak jest… Czytaj więcej »

Ania Abakercja
Gość

Ok. Autorka pewnie wie lepiej, czy zrozumiałam jej tekst czy nie, bo wie lepiej, co chciała przekazać. Ja akurat odnalazłam w tym tekście jeszcze więcej niż Ania-autorka chciała przekazać. A skoro już przy tych nieszczęsnych modelkach jesteśmy to jeszcze nie tak dawno modelka musiała być chuda. A teraz to się zmienia. Pojawiło się zjawisko modelek plus size, co jeszcze jakiś czas temu było nie do pomyślenia. Bo modelka musiała być chuda. (Tak wiem, że to się kilka razy zmieniało, a wzrost cały czas był wysoki, ale ten wzrost też się może zmienić – mówię wam). Powtórzę jeszcze raz dla mnie… Czytaj więcej »

Beautyicon.pl
Gość

Moje podejście jest bardzo podobne do Twojego. Dla mnie najważniejsza jest otwartość, potrafię słuchać i wyciągnąć wnioski, ale nie podporządkowuję swoich działań pod dyktando innych… Z resztą to co najważniejsze świetnie ujęłaś w tym tekście 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

Zaczynam płakać, gdy mój dziadek mówi okropnym tonem "musisz się w końcu zdecydować, bo nie będziesz mogła spędzić w domu natępnego roku". Ale to raczej dlatego, że jest to jeden z momentów, w których dopada mnie bezsilna wściekłość, bo ile razy można tłumaczyć, to raz. A druga sprawa to taka, że dziadek jest z tych, co nie wiedzą, ale powiedzą i dopieką. Hłe, hłe. Miałam tak z chemiczką. Z miną ukazującą politowanie wystawiła mi 3 na koniec i wróżyła niezdanie matury. Miałam jeden z najwyższych wyników w szkole. A mogłam mieć jeszcze wyższy i naprawdę nie siedzieć teraz w domu…… Czytaj więcej »

Karolina Franieczek
Gość

Zawsze wysłuchuję tego, co mają mi do powiedzenia inni, ale niestety większość tych "cudownych" rad muszę puszczać mimo uszu, bo inaczej bym ześwirowała. Dla niektórych jest to chyba jedyny cel, aby innych zdemotywować. A dla Ciebie brawa, że sobie z tym wszystkim radzisz i świadomie podchodzisz do swojego życia i zdrowia. 🙂

Nanika89
Gość

Mam takiego wykładowce na uczelni, który skutecznie wszystkim podcina skrzydła. Najpierw wypytuje, co chcemy robić po studiach, żeby później powiedzieć, że i tak sobie nie poradzimy. Albo trudno się dostać, gdy nie ma się "pleców". Albo pensja żadna. Albo nie jesteście na tyle wykwalifikowani, żeby to robić. Nikogo tak zniechęcającego do działania nigdy nie spotkałam, do czasu. Najlepsze, że to Pan prawie prof. przed 40 z żoną dziekan na wydziale. Nic dziwnego, że uważa niemożliwą karierę bez znajomości..

Toyad Mordovnick
Gość

Nie ma nic gorszego, niż sytuacja, kiedy to najbliżsi ludzie podcinają skrzydła rzekomo "dla naszego dobra". Temat mi dotkliwie bliski, choć już dawno się "wyemancypowałam". Mój brat zawsze realizował opcję "nic nie przebąkuję o swoich planach, knuję w ukryciu aż dojdą do skutku" i chyba o wiele lepiej na tym wyszedł, niż ja ze swoim entuzjastycznym trajkotaniem o aktualnej zajawce… 🙂

margaritum
Gość

Spotkałam w życiu dwie grupy ludzi "podcianczy skrzydeł":
1. Ci, którzy sami w siebie nie wierzą i dlatego świadomie lub podświadomie demotywują wszystkich dookoła, aby ściągnąć ich do swojego poziomu. W takich przypadkach odcinam się, to zazwyczaj toksyczne osoby.
2. Ludzie zasypujący mnie pozornie dobrymi radami, z których wynika, że oni to znają się na życiu, a ja powinnam postępować wg ich rad, bo nie poradzę sobie sama. Z nimi jest trudniej, bo to często bliskie osoby. Zazwyczaj wtedy delikatnie ale stanowczo upieram się przy swoim.

Mimi K.
Gość

Zawsze przejmowałam się "radami" innych – wiem, że np. rodzice po prostu kierują się troską o mnie. Rok temu zdałam sobie sprawę, że nie podjelam się wielu moich pomysłów, właśnie przez to. I sama sobie jestem winna. Zero odwagi, jestem tchórzem. Od niedawna z tym walczę i staram się wierzyć we własne cele – marze o wspólnym mieszkaniu z chłopakiem, remontujemy sami, jeszcze masa pracy, świetnie się bawimy, mimo, że ciągle słyszę od mamy "jestes taka dziecinna, nie dasz sobie rady z prowadzeniem domu". Moze popełnie nieraz błąd, ale chciałabym aby był w pełni "mój". Bez żadnych "a nie mówiłam,… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Miałam taką nauczycielkę z matmy w liceum. Ile się wypłakałam przez nią w ostatniej klasie to szkoda gadać… Cały czas stawiała mi dwóje i kosy, raz na semestr przypominała sobie o moim istnieniu i wywoływała do tablicy, by przy całej klasie pokazać, że faktycznie zasługuję na obsadzenie. Oczywiście cały czas udawała moją wielką przyjaciółkę, że ona to robi dla mojego dobra. Tylko dlaczego nigdy, przenigdy nie podeszła do mojej ławki i nie pomogła z trudnym zadaniem, albo chociaż przejrzała zeszyt czy nadążam?Z wielką łaską postawiła mi dwóję na koniec liceum, klepiąc z politowaniem po ramieniu. Orłem nie byłam, nie znosiłam… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Dla mnie też ważne jest wsparcie bliskich i dlatego tak strasznie cieszę się z rodziców, którzy dzielnie wspierają moje pisarskie próby, a milczą widząc jak psychologia schodzi na dalszy plan. Ja natomiast mam przekorną naturę i zawsze kiedy mi coś nie wychodziło to jakoś podświadomie ich prowokowałam, kiedy coś mi się nie udawało, to wmawiałam im, że właśnie tak chciałam, a oni nigdy się nie dali i zawsze z uśmiechem mówili, że skoro tak to dobrze 😉

paranoJa
Gość

Ja w ogóle nie rozumiem kategorii podcinania skrzydeł. Wiem, że są ludzie o, oględnie mówiąc, "słabszej" psychice, których to w jakiś sposób dotyka. Ale heloł, nazywasz przyjacielem kogoś, kto podcina Ci skrzydła? No chyba nie. Rób swoje. A jak nie wyjdzie? Przynajmniej próbowałeś i tego nikt Ci nie odbierze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy w takim razie też można powiedzieć, że nie mogę nazwać rodziców 'kochającymi' skoro też podcinają te skrzydła?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie są okrutnie głównie w swojej bezmyślności i jest to zjawisko na tyle powszechne, że pewnie Tobie również się zdarzyło urazić kogoś swoją szczerą opinią, niszcząc jego marzenie.
Przykładem jest np. krytykowanie takiej błahostki, jak wybór imienia dla nienarodzonego jeszcze dziecka – rodzice, którzy z dumą ogłaszają, jakie imię wybrali dla pociechy, z pewnością zamiast zachwytów usłyszą od co najmniej jednej bliskiej osoby: "Zbyt pospolite/brzydkie/zagramaniczne! Nie róbcie dziecku krzywdy, nazwijcie je lepiej XYZ!"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skąd ja to znam.. Z tym, że u mnie zazwyczaj jest tak, że 'ja im pokażę' oraz 'i tak to zrobię' 😉 A co do przeczytanych komentarzy-miałam wielki problem z matematyką w liceum. Nie poddałam się,
chodziłam na korepetycje, nie ukrywam, że było raz pod górkę, raz z górki.. Nauczycielka, choć sympatyczna, ale kompletnie nie umiała uczyć, powiedziała rodzicom, że
'to będzie cud, jeżeli zdam maturę z matematyki'. Zdałam, wybroniłam się z oceną.. Podcinanie skrzydeł? Lepiej stanowczo postawić na swoim.

Ola O.
Gość

Czasem trzeba się wziąć za siebie i pokazać wszystkim że nie mają racji 🙂 Determinacja z motywacją i do przodu!

Artinowy Świat
Gość

Też chcę pisać rozszerzenie z WOS-u. A ocena wahała mi się 1/2 ;]
Kochamy polską szkołę.

Aurora
Gość

A mi najczęściej te skrzydełka podcinali rodzice. I do dziś to robią. Zupełnie nie świadomie. Dlatego ich nie słucham 😉 i robię swoje 😉

Previous
3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś
Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł