Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł


Krótka piłka to krótkie notki np. z odpowiedziami na pytania z aska. Na “główną” stronę bloga wrzucę tylko pierwszą krótką piłkę, reszta będzie widoczna dla subskrybentów (obserwatorzy, bloglovin, feedly, facebook inne rssy 😉 bo nie chcę zaśmiecać takimi wstawkami “głównej”, a z drugiej strony, chciałabym odpowiadać na pytania czytelników 😉



Pytanie: 

Zdarzyło Ci się kiedyś, że bardzo czegoś chciałaś, czegoś ambitnego, wymagającego dużego nakładu pracy, ale inni w Twoim otoczeniu (rodzina, przyjaciele, znajomi) starali się wybić Ci to z głowy mówiąc ‘nie dasz rady, nie nadajesz się do tego’? Jak sobie poradzić z taką sytuacją?

Oczywiście, że tak! Chociaż czasami używali delikatniejszych słów, mówiąc, że to nie dla mnie 😉 Przykładem jest sytuacja kiedy postanowiłam, że odstawię wszystkie leki i zrezygnuję z usług medycyny (rzeźni?), i będę robiła sobie tylko badania monitorując postępy, ale “leków” z własne woli nie tknę.  O swojej decyzji napisałam też w notce na blogu. Jaka była reakcja bliskich? Strach, patrzenie na mnie jak na wariatkę, idiotkę i osobę, która wydaje na siebie wyrok śmierci. Po pierwszym szoku rodzice wsparli moją decyzję, co było dla mnie bardzo ważne, bo jednak poczucie wsparcia uskrzydla. Mimo wszystko, 90% bliskich mi osób stukało się w czoło wróżąc, że szybko z podkulonym ogonem wrócę do “leczenia” – sorki za cudzysłów, ale coś co nie pomaga, a szkodzi i uzależnia nie zasługuje moim zdaniem na miano leku.


Wracając do drugiej części pytania. Jak sobie z tym radzić?

Po pierwsze – warto zapytać dlaczego te osoby tak uważają i wysłuchać ich argumentów. Być może dostrzegają aspekty sprawy o których nigdy nie myśleliśmy. Jeśli argument tych osób brzmi “bo tak”, recepta jest jedna – ignoruj. Argumenty te są bardzo ważne, bo gdyby dziewczyna 155 cm upierała się, że zostanie modelką chodzącą na pokazach, to lepiej jak ktoś bliski szczerze jej powie, dlaczego to słaby pomysł, niż jak będzie ją “wspierał” w przegranej sprawie.


Po drugie, polecam szczerze porozmawiać i powiedzieć, że w tym momencie zależy Ci na wsparciu i motywowaniu. Właśnie dlatego ucieszyłam się, że rodzice w końcu stwierdzili, że będą mnie wspierać w decyzji o odstawieniu leków.  Wygospodarowałam sobie czas na spokojną rozmowę, oświadczyłam, że moja decyzja już została podjęta, że nie mam żalu o to, że całe dzieciństwo byłam “ciągana” po lekarzach i że skoro wyczerpałam już wszystkie opcje i skończyły się choroby i pomysły lekarzy na moją diagnozę, to pora postąpić odwrotnie. Poskutkowało.


W przypadku typowych złośliwców którzy mają małe skrzydełka a próbują uczynić je dużymi podcinając je innym, wystarczy ich olać i robić swoje. Nie potrzebujesz ich opinii i wsparcia. Mam wielu znajomych których lubię i cenię, ale kompletnie w poważaniu mam ich opinie o polityce itp ;-)) 


Jest jeszcze opcja “ja wam pokażę!” – niektórych motywuje, innych nie. Nie przeczę, jest grono osób u których to się fajnie sprawdza, jednak ja wolę, kiedy robię coś bo bardzo mi na tym zależy i wewnętrznie czuję, że to jest dobre. Nie wyobrażam sobie, aby moim motorem napędowym do jakiejś ważnej rzeczy była chęć udowadniania komuś czego.


Przyznam, że dawniej robiłam coś z przekory, np, nauczycielka od wosu wstawiała mi w liceum słabe oceny , a wiedziałam,  że jestem z wosu dobra, więc zdecydowałam się na pisanie rozszerzonej matury. Oczywiście napisałam ją lepiej niż osoby które miały piątki (pisały podstawę) :)) Niestety nie mam porównania z wynikami innych osób piszących rozszerzenie, bo byłam jedyna. Nauczycielka też podcinała mi skrzydła, mówiąc, że sobie nie poradzę (bo powiedziałam, że nie będę chodzić na dodatkowe zajęcia na których miała przygotowywać do tej matury :DD). Teoretycznie powinnam sobie wziąć to do serca bo powinna być ekspertem w swojej dziedzinie, ale kompletnie mi to zwisało.



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

25
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Ania AbakercjaAnonimowyAuroraArtinowy ŚwiatOla O. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Abakercja
Gość

Akurat odnośnie tego porzucenia leków i 155cm modelki, to moim zdaniem dla Twoich bliskich zrezygnowanie z leczenia było równie absurdalne jak marzenia półtorametrowej dziewczyny o karierze na wybiegu. W sumie myślę, że Twoje decyzja była jeszcze bardziej sprzeczna z panującymi obecnie tendencjami. A jednak się udało. Może taki 155 cm w kapeluszu jak się uprze też mimo wszystko zostanie gwiazdą wybiegów. Serio. Może nawet zrewolucjonizuje świat mody. Byle jej tylko nikt skrzydeł nie podcinał i byle jej starczyło siły i wytrwałości tak jak Tobie 🙂 Ja jestem bardzo wrażliwa na krytykę i fatalnie ją znoszę dlatego raczej nie mówię o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wydaje mi się,że Ani chodziło jednak o coś innego. Jasne, taka kariera jest mozliwa raz na milion, ale ja bym nie chciala aby ktos mnie oszukiwal "wspierając" w takiej sytuacji, chodzi wlasnie o wysluchanie argumentow, czasami jestesmy tak zaslepieni, ze ne widzimy sprawy obiektywnie 🙂

Ania Abakercja
Gość

Szczerze? Prędzej bym uwierzyła, że istota 155 cm zrobi karierę na wybiegu, niż że nieuleczalnie chora osoba odstawi sobie wszystkie leki, wypnie się na lekarzy i za pomocą swoich naturalnych, alternatywnych metod się uzdrowi. A jednak da się. Wspieranie wcale nie musi być oszukiwaniem. Jeżeli taki karzełek będzie wspierany w swoim durnym i niemożliwym marzeniu to nawet jak rzeczywiście na wybieg go nie wezmą to może zostanie fotomodelką albo prezenterką. Pokrewna dziedzina. Moim zdaniem człowiek, jeżeli do czegoś się nie nadaje, sam musi się o tym przekonać. Bo później całe życie może pluć sobie w brodę i obwiniać innych wierząc,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Laska, to jest przykład, ogarnij się nie łapiesz znaczenia tekstu, to jest przyklad,.jesli jest mowisz to taka dziewczyna zostalaby modelka nawet bez wsparvia, chodzi o to zeby nie mowic.kwadratowi, ze moze stac sie kwadratowym kolem, a co zrobi kwadrat i czy bedzie probował, to juz jego sprawa. Uczepilas sie tego zamiast skupic sie na tekscie wkurzaja mnie tacy mądralińscy.

Ania Abakercja
Gość

Oj tam uczepiła od razu. Oczywiście, że łapię znaczenie tekstu. On jest właśnie o takiej niskiego wzrostu modelce 😉 A z tym co kto może to dużo jest o tym na kwejkach i demotywatorach. "Kiedy ktoś mówi ci, że czegoś nie możesz, po prostu odwróć się i powiedz: no to patrz! " albo "Jeżeli czegoś nie da się zrobić, potrzebny jest ktoś, kto o tym nie wie – przyjdzie i to zrobi".

Matbaza
Gość

A ja myślę, że Ania zrozumiała tekst. Podcinanie skrzydeł. Jednym się wybija z głowy marzenia i to jest dobrze, a drugich się wspiera w sprawach równie "nierealnych". Brak jednolitości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeżeli już Aniu Abakercja jesteś taka dociekliwa, to ja myślę, że Aniamaluje celowo nie napisała o dziewczynie "1,55m, która chce zostac modelką" tylko o dziewczynie "1,55 m, która chce CHODZIC W POKAZACH". I w tym wypadku – nie oszukujmy się – opcji, aby tak niska dziewczyna chodziła w pokazach mody razem z modelkami 1,85m i wyższymi PO PROSTU NIE MA. Wyglądałoby to groteskowo, psuło estetykę całego pokazu. Jedyna możliwość to zorganizowanie pokazu złożonego tylko z niskich dziewczyn, ale to nie jest cel, który niska dziewczyna może osiągnąć w pojedynkę. Poza tym: po co organizować pokaz złożony z kruszynek, jak jest… Czytaj więcej »

Ania Abakercja
Gość

Ok. Autorka pewnie wie lepiej, czy zrozumiałam jej tekst czy nie, bo wie lepiej, co chciała przekazać. Ja akurat odnalazłam w tym tekście jeszcze więcej niż Ania-autorka chciała przekazać. A skoro już przy tych nieszczęsnych modelkach jesteśmy to jeszcze nie tak dawno modelka musiała być chuda. A teraz to się zmienia. Pojawiło się zjawisko modelek plus size, co jeszcze jakiś czas temu było nie do pomyślenia. Bo modelka musiała być chuda. (Tak wiem, że to się kilka razy zmieniało, a wzrost cały czas był wysoki, ale ten wzrost też się może zmienić – mówię wam). Powtórzę jeszcze raz dla mnie… Czytaj więcej »

Beautyicon.pl
Gość

Moje podejście jest bardzo podobne do Twojego. Dla mnie najważniejsza jest otwartość, potrafię słuchać i wyciągnąć wnioski, ale nie podporządkowuję swoich działań pod dyktando innych… Z resztą to co najważniejsze świetnie ujęłaś w tym tekście 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

Zaczynam płakać, gdy mój dziadek mówi okropnym tonem "musisz się w końcu zdecydować, bo nie będziesz mogła spędzić w domu natępnego roku". Ale to raczej dlatego, że jest to jeden z momentów, w których dopada mnie bezsilna wściekłość, bo ile razy można tłumaczyć, to raz. A druga sprawa to taka, że dziadek jest z tych, co nie wiedzą, ale powiedzą i dopieką. Hłe, hłe. Miałam tak z chemiczką. Z miną ukazującą politowanie wystawiła mi 3 na koniec i wróżyła niezdanie matury. Miałam jeden z najwyższych wyników w szkole. A mogłam mieć jeszcze wyższy i naprawdę nie siedzieć teraz w domu…… Czytaj więcej »

Karolina Franieczek
Gość

Zawsze wysłuchuję tego, co mają mi do powiedzenia inni, ale niestety większość tych "cudownych" rad muszę puszczać mimo uszu, bo inaczej bym ześwirowała. Dla niektórych jest to chyba jedyny cel, aby innych zdemotywować. A dla Ciebie brawa, że sobie z tym wszystkim radzisz i świadomie podchodzisz do swojego życia i zdrowia. 🙂

Nanika89
Gość

Mam takiego wykładowce na uczelni, który skutecznie wszystkim podcina skrzydła. Najpierw wypytuje, co chcemy robić po studiach, żeby później powiedzieć, że i tak sobie nie poradzimy. Albo trudno się dostać, gdy nie ma się "pleców". Albo pensja żadna. Albo nie jesteście na tyle wykwalifikowani, żeby to robić. Nikogo tak zniechęcającego do działania nigdy nie spotkałam, do czasu. Najlepsze, że to Pan prawie prof. przed 40 z żoną dziekan na wydziale. Nic dziwnego, że uważa niemożliwą karierę bez znajomości..

Toyad Mordovnick
Gość

Nie ma nic gorszego, niż sytuacja, kiedy to najbliżsi ludzie podcinają skrzydła rzekomo "dla naszego dobra". Temat mi dotkliwie bliski, choć już dawno się "wyemancypowałam". Mój brat zawsze realizował opcję "nic nie przebąkuję o swoich planach, knuję w ukryciu aż dojdą do skutku" i chyba o wiele lepiej na tym wyszedł, niż ja ze swoim entuzjastycznym trajkotaniem o aktualnej zajawce… 🙂

margaritum
Gość

Spotkałam w życiu dwie grupy ludzi "podcianczy skrzydeł":
1. Ci, którzy sami w siebie nie wierzą i dlatego świadomie lub podświadomie demotywują wszystkich dookoła, aby ściągnąć ich do swojego poziomu. W takich przypadkach odcinam się, to zazwyczaj toksyczne osoby.
2. Ludzie zasypujący mnie pozornie dobrymi radami, z których wynika, że oni to znają się na życiu, a ja powinnam postępować wg ich rad, bo nie poradzę sobie sama. Z nimi jest trudniej, bo to często bliskie osoby. Zazwyczaj wtedy delikatnie ale stanowczo upieram się przy swoim.

Mimi K.
Gość

Zawsze przejmowałam się "radami" innych – wiem, że np. rodzice po prostu kierują się troską o mnie. Rok temu zdałam sobie sprawę, że nie podjelam się wielu moich pomysłów, właśnie przez to. I sama sobie jestem winna. Zero odwagi, jestem tchórzem. Od niedawna z tym walczę i staram się wierzyć we własne cele – marze o wspólnym mieszkaniu z chłopakiem, remontujemy sami, jeszcze masa pracy, świetnie się bawimy, mimo, że ciągle słyszę od mamy "jestes taka dziecinna, nie dasz sobie rady z prowadzeniem domu". Moze popełnie nieraz błąd, ale chciałabym aby był w pełni "mój". Bez żadnych "a nie mówiłam,… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Miałam taką nauczycielkę z matmy w liceum. Ile się wypłakałam przez nią w ostatniej klasie to szkoda gadać… Cały czas stawiała mi dwóje i kosy, raz na semestr przypominała sobie o moim istnieniu i wywoływała do tablicy, by przy całej klasie pokazać, że faktycznie zasługuję na obsadzenie. Oczywiście cały czas udawała moją wielką przyjaciółkę, że ona to robi dla mojego dobra. Tylko dlaczego nigdy, przenigdy nie podeszła do mojej ławki i nie pomogła z trudnym zadaniem, albo chociaż przejrzała zeszyt czy nadążam?Z wielką łaską postawiła mi dwóję na koniec liceum, klepiąc z politowaniem po ramieniu. Orłem nie byłam, nie znosiłam… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Dla mnie też ważne jest wsparcie bliskich i dlatego tak strasznie cieszę się z rodziców, którzy dzielnie wspierają moje pisarskie próby, a milczą widząc jak psychologia schodzi na dalszy plan. Ja natomiast mam przekorną naturę i zawsze kiedy mi coś nie wychodziło to jakoś podświadomie ich prowokowałam, kiedy coś mi się nie udawało, to wmawiałam im, że właśnie tak chciałam, a oni nigdy się nie dali i zawsze z uśmiechem mówili, że skoro tak to dobrze 😉

paranoJa
Gość

Ja w ogóle nie rozumiem kategorii podcinania skrzydeł. Wiem, że są ludzie o, oględnie mówiąc, "słabszej" psychice, których to w jakiś sposób dotyka. Ale heloł, nazywasz przyjacielem kogoś, kto podcina Ci skrzydła? No chyba nie. Rób swoje. A jak nie wyjdzie? Przynajmniej próbowałeś i tego nikt Ci nie odbierze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy w takim razie też można powiedzieć, że nie mogę nazwać rodziców 'kochającymi' skoro też podcinają te skrzydła?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie są okrutnie głównie w swojej bezmyślności i jest to zjawisko na tyle powszechne, że pewnie Tobie również się zdarzyło urazić kogoś swoją szczerą opinią, niszcząc jego marzenie.
Przykładem jest np. krytykowanie takiej błahostki, jak wybór imienia dla nienarodzonego jeszcze dziecka – rodzice, którzy z dumą ogłaszają, jakie imię wybrali dla pociechy, z pewnością zamiast zachwytów usłyszą od co najmniej jednej bliskiej osoby: "Zbyt pospolite/brzydkie/zagramaniczne! Nie róbcie dziecku krzywdy, nazwijcie je lepiej XYZ!"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skąd ja to znam.. Z tym, że u mnie zazwyczaj jest tak, że 'ja im pokażę' oraz 'i tak to zrobię' 😉 A co do przeczytanych komentarzy-miałam wielki problem z matematyką w liceum. Nie poddałam się,
chodziłam na korepetycje, nie ukrywam, że było raz pod górkę, raz z górki.. Nauczycielka, choć sympatyczna, ale kompletnie nie umiała uczyć, powiedziała rodzicom, że
'to będzie cud, jeżeli zdam maturę z matematyki'. Zdałam, wybroniłam się z oceną.. Podcinanie skrzydeł? Lepiej stanowczo postawić na swoim.

Ola O.
Gość

Czasem trzeba się wziąć za siebie i pokazać wszystkim że nie mają racji 🙂 Determinacja z motywacją i do przodu!

Artinowy Świat
Gość

Też chcę pisać rozszerzenie z WOS-u. A ocena wahała mi się 1/2 ;]
Kochamy polską szkołę.

Aurora
Gość

A mi najczęściej te skrzydełka podcinali rodzice. I do dziś to robią. Zupełnie nie świadomie. Dlatego ich nie słucham 😉 i robię swoje 😉

Previous
3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś
Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł