Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł


Krótka piłka to krótkie notki np. z odpowiedziami na pytania z aska. Na “główną” stronę bloga wrzucę tylko pierwszą krótką piłkę, reszta będzie widoczna dla subskrybentów (obserwatorzy, bloglovin, feedly, facebook inne rssy 😉 bo nie chcę zaśmiecać takimi wstawkami “głównej”, a z drugiej strony, chciałabym odpowiadać na pytania czytelników 😉



Pytanie: 

Zdarzyło Ci się kiedyś, że bardzo czegoś chciałaś, czegoś ambitnego, wymagającego dużego nakładu pracy, ale inni w Twoim otoczeniu (rodzina, przyjaciele, znajomi) starali się wybić Ci to z głowy mówiąc ‘nie dasz rady, nie nadajesz się do tego’? Jak sobie poradzić z taką sytuacją?

Oczywiście, że tak! Chociaż czasami używali delikatniejszych słów, mówiąc, że to nie dla mnie 😉 Przykładem jest sytuacja kiedy postanowiłam, że odstawię wszystkie leki i zrezygnuję z usług medycyny (rzeźni?), i będę robiła sobie tylko badania monitorując postępy, ale “leków” z własne woli nie tknę.  O swojej decyzji napisałam też w notce na blogu. Jaka była reakcja bliskich? Strach, patrzenie na mnie jak na wariatkę, idiotkę i osobę, która wydaje na siebie wyrok śmierci. Po pierwszym szoku rodzice wsparli moją decyzję, co było dla mnie bardzo ważne, bo jednak poczucie wsparcia uskrzydla. Mimo wszystko, 90% bliskich mi osób stukało się w czoło wróżąc, że szybko z podkulonym ogonem wrócę do “leczenia” – sorki za cudzysłów, ale coś co nie pomaga, a szkodzi i uzależnia nie zasługuje moim zdaniem na miano leku.


Wracając do drugiej części pytania. Jak sobie z tym radzić?

Po pierwsze – warto zapytać dlaczego te osoby tak uważają i wysłuchać ich argumentów. Być może dostrzegają aspekty sprawy o których nigdy nie myśleliśmy. Jeśli argument tych osób brzmi “bo tak”, recepta jest jedna – ignoruj. Argumenty te są bardzo ważne, bo gdyby dziewczyna 155 cm upierała się, że zostanie modelką chodzącą na pokazach, to lepiej jak ktoś bliski szczerze jej powie, dlaczego to słaby pomysł, niż jak będzie ją “wspierał” w przegranej sprawie.


Po drugie, polecam szczerze porozmawiać i powiedzieć, że w tym momencie zależy Ci na wsparciu i motywowaniu. Właśnie dlatego ucieszyłam się, że rodzice w końcu stwierdzili, że będą mnie wspierać w decyzji o odstawieniu leków.  Wygospodarowałam sobie czas na spokojną rozmowę, oświadczyłam, że moja decyzja już została podjęta, że nie mam żalu o to, że całe dzieciństwo byłam “ciągana” po lekarzach i że skoro wyczerpałam już wszystkie opcje i skończyły się choroby i pomysły lekarzy na moją diagnozę, to pora postąpić odwrotnie. Poskutkowało.


W przypadku typowych złośliwców którzy mają małe skrzydełka a próbują uczynić je dużymi podcinając je innym, wystarczy ich olać i robić swoje. Nie potrzebujesz ich opinii i wsparcia. Mam wielu znajomych których lubię i cenię, ale kompletnie w poważaniu mam ich opinie o polityce itp ;-)) 


Jest jeszcze opcja “ja wam pokażę!” – niektórych motywuje, innych nie. Nie przeczę, jest grono osób u których to się fajnie sprawdza, jednak ja wolę, kiedy robię coś bo bardzo mi na tym zależy i wewnętrznie czuję, że to jest dobre. Nie wyobrażam sobie, aby moim motorem napędowym do jakiejś ważnej rzeczy była chęć udowadniania komuś czego.


Przyznam, że dawniej robiłam coś z przekory, np, nauczycielka od wosu wstawiała mi w liceum słabe oceny , a wiedziałam,  że jestem z wosu dobra, więc zdecydowałam się na pisanie rozszerzonej matury. Oczywiście napisałam ją lepiej niż osoby które miały piątki (pisały podstawę) :)) Niestety nie mam porównania z wynikami innych osób piszących rozszerzenie, bo byłam jedyna. Nauczycielka też podcinała mi skrzydła, mówiąc, że sobie nie poradzę (bo powiedziałam, że nie będę chodzić na dodatkowe zajęcia na których miała przygotowywać do tej matury :DD). Teoretycznie powinnam sobie wziąć to do serca bo powinna być ekspertem w swojej dziedzinie, ale kompletnie mi to zwisało.



Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

25
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Ania AbakercjaAnonimowyAuroraArtinowy ŚwiatOla O. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Abakercja
Gość

Akurat odnośnie tego porzucenia leków i 155cm modelki, to moim zdaniem dla Twoich bliskich zrezygnowanie z leczenia było równie absurdalne jak marzenia półtorametrowej dziewczyny o karierze na wybiegu. W sumie myślę, że Twoje decyzja była jeszcze bardziej sprzeczna z panującymi obecnie tendencjami. A jednak się udało. Może taki 155 cm w kapeluszu jak się uprze też mimo wszystko zostanie gwiazdą wybiegów. Serio. Może nawet zrewolucjonizuje świat mody. Byle jej tylko nikt skrzydeł nie podcinał i byle jej starczyło siły i wytrwałości tak jak Tobie 🙂 Ja jestem bardzo wrażliwa na krytykę i fatalnie ją znoszę dlatego raczej nie mówię o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wydaje mi się,że Ani chodziło jednak o coś innego. Jasne, taka kariera jest mozliwa raz na milion, ale ja bym nie chciala aby ktos mnie oszukiwal "wspierając" w takiej sytuacji, chodzi wlasnie o wysluchanie argumentow, czasami jestesmy tak zaslepieni, ze ne widzimy sprawy obiektywnie 🙂

Ania Abakercja
Gość

Szczerze? Prędzej bym uwierzyła, że istota 155 cm zrobi karierę na wybiegu, niż że nieuleczalnie chora osoba odstawi sobie wszystkie leki, wypnie się na lekarzy i za pomocą swoich naturalnych, alternatywnych metod się uzdrowi. A jednak da się. Wspieranie wcale nie musi być oszukiwaniem. Jeżeli taki karzełek będzie wspierany w swoim durnym i niemożliwym marzeniu to nawet jak rzeczywiście na wybieg go nie wezmą to może zostanie fotomodelką albo prezenterką. Pokrewna dziedzina. Moim zdaniem człowiek, jeżeli do czegoś się nie nadaje, sam musi się o tym przekonać. Bo później całe życie może pluć sobie w brodę i obwiniać innych wierząc,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Laska, to jest przykład, ogarnij się nie łapiesz znaczenia tekstu, to jest przyklad,.jesli jest mowisz to taka dziewczyna zostalaby modelka nawet bez wsparvia, chodzi o to zeby nie mowic.kwadratowi, ze moze stac sie kwadratowym kolem, a co zrobi kwadrat i czy bedzie probował, to juz jego sprawa. Uczepilas sie tego zamiast skupic sie na tekscie wkurzaja mnie tacy mądralińscy.

Ania Abakercja
Gość

Oj tam uczepiła od razu. Oczywiście, że łapię znaczenie tekstu. On jest właśnie o takiej niskiego wzrostu modelce 😉 A z tym co kto może to dużo jest o tym na kwejkach i demotywatorach. "Kiedy ktoś mówi ci, że czegoś nie możesz, po prostu odwróć się i powiedz: no to patrz! " albo "Jeżeli czegoś nie da się zrobić, potrzebny jest ktoś, kto o tym nie wie – przyjdzie i to zrobi".

Matbaza
Gość

A ja myślę, że Ania zrozumiała tekst. Podcinanie skrzydeł. Jednym się wybija z głowy marzenia i to jest dobrze, a drugich się wspiera w sprawach równie "nierealnych". Brak jednolitości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeżeli już Aniu Abakercja jesteś taka dociekliwa, to ja myślę, że Aniamaluje celowo nie napisała o dziewczynie "1,55m, która chce zostac modelką" tylko o dziewczynie "1,55 m, która chce CHODZIC W POKAZACH". I w tym wypadku – nie oszukujmy się – opcji, aby tak niska dziewczyna chodziła w pokazach mody razem z modelkami 1,85m i wyższymi PO PROSTU NIE MA. Wyglądałoby to groteskowo, psuło estetykę całego pokazu. Jedyna możliwość to zorganizowanie pokazu złożonego tylko z niskich dziewczyn, ale to nie jest cel, który niska dziewczyna może osiągnąć w pojedynkę. Poza tym: po co organizować pokaz złożony z kruszynek, jak jest… Czytaj więcej »

Ania Abakercja
Gość

Ok. Autorka pewnie wie lepiej, czy zrozumiałam jej tekst czy nie, bo wie lepiej, co chciała przekazać. Ja akurat odnalazłam w tym tekście jeszcze więcej niż Ania-autorka chciała przekazać. A skoro już przy tych nieszczęsnych modelkach jesteśmy to jeszcze nie tak dawno modelka musiała być chuda. A teraz to się zmienia. Pojawiło się zjawisko modelek plus size, co jeszcze jakiś czas temu było nie do pomyślenia. Bo modelka musiała być chuda. (Tak wiem, że to się kilka razy zmieniało, a wzrost cały czas był wysoki, ale ten wzrost też się może zmienić – mówię wam). Powtórzę jeszcze raz dla mnie… Czytaj więcej »

Beautyicon.pl
Gość

Moje podejście jest bardzo podobne do Twojego. Dla mnie najważniejsza jest otwartość, potrafię słuchać i wyciągnąć wnioski, ale nie podporządkowuję swoich działań pod dyktando innych… Z resztą to co najważniejsze świetnie ujęłaś w tym tekście 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

Zaczynam płakać, gdy mój dziadek mówi okropnym tonem "musisz się w końcu zdecydować, bo nie będziesz mogła spędzić w domu natępnego roku". Ale to raczej dlatego, że jest to jeden z momentów, w których dopada mnie bezsilna wściekłość, bo ile razy można tłumaczyć, to raz. A druga sprawa to taka, że dziadek jest z tych, co nie wiedzą, ale powiedzą i dopieką. Hłe, hłe. Miałam tak z chemiczką. Z miną ukazującą politowanie wystawiła mi 3 na koniec i wróżyła niezdanie matury. Miałam jeden z najwyższych wyników w szkole. A mogłam mieć jeszcze wyższy i naprawdę nie siedzieć teraz w domu…… Czytaj więcej »

Karolina Franieczek
Gość

Zawsze wysłuchuję tego, co mają mi do powiedzenia inni, ale niestety większość tych "cudownych" rad muszę puszczać mimo uszu, bo inaczej bym ześwirowała. Dla niektórych jest to chyba jedyny cel, aby innych zdemotywować. A dla Ciebie brawa, że sobie z tym wszystkim radzisz i świadomie podchodzisz do swojego życia i zdrowia. 🙂

Nanika89
Gość

Mam takiego wykładowce na uczelni, który skutecznie wszystkim podcina skrzydła. Najpierw wypytuje, co chcemy robić po studiach, żeby później powiedzieć, że i tak sobie nie poradzimy. Albo trudno się dostać, gdy nie ma się "pleców". Albo pensja żadna. Albo nie jesteście na tyle wykwalifikowani, żeby to robić. Nikogo tak zniechęcającego do działania nigdy nie spotkałam, do czasu. Najlepsze, że to Pan prawie prof. przed 40 z żoną dziekan na wydziale. Nic dziwnego, że uważa niemożliwą karierę bez znajomości..

Toyad Mordovnick
Gość

Nie ma nic gorszego, niż sytuacja, kiedy to najbliżsi ludzie podcinają skrzydła rzekomo "dla naszego dobra". Temat mi dotkliwie bliski, choć już dawno się "wyemancypowałam". Mój brat zawsze realizował opcję "nic nie przebąkuję o swoich planach, knuję w ukryciu aż dojdą do skutku" i chyba o wiele lepiej na tym wyszedł, niż ja ze swoim entuzjastycznym trajkotaniem o aktualnej zajawce… 🙂

margaritum
Gość

Spotkałam w życiu dwie grupy ludzi "podcianczy skrzydeł":
1. Ci, którzy sami w siebie nie wierzą i dlatego świadomie lub podświadomie demotywują wszystkich dookoła, aby ściągnąć ich do swojego poziomu. W takich przypadkach odcinam się, to zazwyczaj toksyczne osoby.
2. Ludzie zasypujący mnie pozornie dobrymi radami, z których wynika, że oni to znają się na życiu, a ja powinnam postępować wg ich rad, bo nie poradzę sobie sama. Z nimi jest trudniej, bo to często bliskie osoby. Zazwyczaj wtedy delikatnie ale stanowczo upieram się przy swoim.

Mimi K.
Gość

Zawsze przejmowałam się "radami" innych – wiem, że np. rodzice po prostu kierują się troską o mnie. Rok temu zdałam sobie sprawę, że nie podjelam się wielu moich pomysłów, właśnie przez to. I sama sobie jestem winna. Zero odwagi, jestem tchórzem. Od niedawna z tym walczę i staram się wierzyć we własne cele – marze o wspólnym mieszkaniu z chłopakiem, remontujemy sami, jeszcze masa pracy, świetnie się bawimy, mimo, że ciągle słyszę od mamy "jestes taka dziecinna, nie dasz sobie rady z prowadzeniem domu". Moze popełnie nieraz błąd, ale chciałabym aby był w pełni "mój". Bez żadnych "a nie mówiłam,… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Miałam taką nauczycielkę z matmy w liceum. Ile się wypłakałam przez nią w ostatniej klasie to szkoda gadać… Cały czas stawiała mi dwóje i kosy, raz na semestr przypominała sobie o moim istnieniu i wywoływała do tablicy, by przy całej klasie pokazać, że faktycznie zasługuję na obsadzenie. Oczywiście cały czas udawała moją wielką przyjaciółkę, że ona to robi dla mojego dobra. Tylko dlaczego nigdy, przenigdy nie podeszła do mojej ławki i nie pomogła z trudnym zadaniem, albo chociaż przejrzała zeszyt czy nadążam?Z wielką łaską postawiła mi dwóję na koniec liceum, klepiąc z politowaniem po ramieniu. Orłem nie byłam, nie znosiłam… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Dla mnie też ważne jest wsparcie bliskich i dlatego tak strasznie cieszę się z rodziców, którzy dzielnie wspierają moje pisarskie próby, a milczą widząc jak psychologia schodzi na dalszy plan. Ja natomiast mam przekorną naturę i zawsze kiedy mi coś nie wychodziło to jakoś podświadomie ich prowokowałam, kiedy coś mi się nie udawało, to wmawiałam im, że właśnie tak chciałam, a oni nigdy się nie dali i zawsze z uśmiechem mówili, że skoro tak to dobrze 😉

paranoJa
Gość

Ja w ogóle nie rozumiem kategorii podcinania skrzydeł. Wiem, że są ludzie o, oględnie mówiąc, "słabszej" psychice, których to w jakiś sposób dotyka. Ale heloł, nazywasz przyjacielem kogoś, kto podcina Ci skrzydła? No chyba nie. Rób swoje. A jak nie wyjdzie? Przynajmniej próbowałeś i tego nikt Ci nie odbierze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy w takim razie też można powiedzieć, że nie mogę nazwać rodziców 'kochającymi' skoro też podcinają te skrzydła?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ludzie są okrutnie głównie w swojej bezmyślności i jest to zjawisko na tyle powszechne, że pewnie Tobie również się zdarzyło urazić kogoś swoją szczerą opinią, niszcząc jego marzenie.
Przykładem jest np. krytykowanie takiej błahostki, jak wybór imienia dla nienarodzonego jeszcze dziecka – rodzice, którzy z dumą ogłaszają, jakie imię wybrali dla pociechy, z pewnością zamiast zachwytów usłyszą od co najmniej jednej bliskiej osoby: "Zbyt pospolite/brzydkie/zagramaniczne! Nie róbcie dziecku krzywdy, nazwijcie je lepiej XYZ!"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skąd ja to znam.. Z tym, że u mnie zazwyczaj jest tak, że 'ja im pokażę' oraz 'i tak to zrobię' 😉 A co do przeczytanych komentarzy-miałam wielki problem z matematyką w liceum. Nie poddałam się,
chodziłam na korepetycje, nie ukrywam, że było raz pod górkę, raz z górki.. Nauczycielka, choć sympatyczna, ale kompletnie nie umiała uczyć, powiedziała rodzicom, że
'to będzie cud, jeżeli zdam maturę z matematyki'. Zdałam, wybroniłam się z oceną.. Podcinanie skrzydeł? Lepiej stanowczo postawić na swoim.

Ola O.
Gość

Czasem trzeba się wziąć za siebie i pokazać wszystkim że nie mają racji 🙂 Determinacja z motywacją i do przodu!

Artinowy Świat
Gość

Też chcę pisać rozszerzenie z WOS-u. A ocena wahała mi się 1/2 ;]
Kochamy polską szkołę.

Aurora
Gość

A mi najczęściej te skrzydełka podcinali rodzice. I do dziś to robią. Zupełnie nie świadomie. Dlatego ich nie słucham 😉 i robię swoje 😉

Previous
3 dziwne książki, których pewnie nie znasz, a powinieneś
Krótka piłka : Podcinanie skrzydeł