Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Historia Ani

Aniu,
Nie wiem, czy pamiętasz, ale pisałam do Ciebie jakiś czas temu na Facebooku, czy mogę przesłać Ci moją motywacyjną historię. zgodziłaś się, więc oto ona 🙂
Zacznę od tego, że mam 29 lat i w moim życiu do tej pory nie było jakiś większych wstrząsów, dramatów czy problemów. Pięć lat temu skończyłam studia, zaczęłam pierwszą pracę, potem kolejną i jeszcze kolejną. Bywały momenty, że wstawałam o godzinie 5, o 6:20 wychodziłam z domu i wracałam do niego po 18. Mam też za sobą okresy bezrobocia, kiedy nie działo się nic i to było jeszcze gorsze niż ciągłe niewyspanie. Od 7 lat jestem z tym samym mężczyzną, który ponad miesiąc temu został moim mężem. Uwielbiam kawę, książki, filmy – ot, zainteresowania jak każde inne.
To, co koniecznie muszę dodać to fakt, że jestem szczęśliwa w swoim życiu – TU I TERAZ.
Zacznę od banalnego przykładu z… sukienką. Mniej więcej cztery – pięć lat temu kupiłam sukienkę. Krótkie cudo na ramiączkach. Przez pierwszy rok nie nosiłam jej, bo “mam za grube nogi”. Potem nie nosiłam jej, bo… czasami latem wyskakują mi krostki na plecach i nie będę ich eksponować. A potem poszłam po rozum do głowy i postawiłam sprawę jasno: albo zakładam ją TERAZ, albo sukienka wylatuje z szafy. Sukienka została i był moment, że nosiłam ją non stop.
Po co to piszę? Ta, jakby nie było, błaha i głupia z historia z sukienką stała się jednym z kamieni milowych na drodze mojego rozwoju. Otóż: uświadomiłam sobie, że zawsze będzie coś, co sprawi, że czegoś nie zrobię, nie doświadczę, odłożę na później. Albo akurat nie będę miała pieniędzy, albo czasu, albo będę zmęczona… cokolwiek, by przełożyć życie na później. Uparłam się, że tak nie będzie.
Od tego momentu zaczęłam dbać o to, żeby każdego dnia zrobić chociaż jedną rzecz, z której będę dumna. Łatwe? Ooo, na początku to ogromna walka z lenistwem i samą sobą. Tyle że od tego czasu, właśnie takimi małymi rzeczami robionymi codziennie, udało mi się wywrócić życie na lepszą stronę.
Skończyłam studia podyplomowe, myślę o kolejnych. Zaczęłam ćwiczyć pilates i jogę, w ogóle przeprosiłam się z aktywnością fizyczną, ogarnęłam chaos wokół siebie, lepiej panuję nad czasem i emocjami, częściej jestem offline, częściej odpoczywam, częściej czytam książki, częściej, ogólnie mówiąc, chce mi się.
Małe sukcesy i małe zwycięstwa każdego dnia dały mi ogromną pewność siebie i wiarę, że mogę. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że aby poprawić swój poziom szczęścia na początku wystarczy wprowadzić jedną, małą zmianę. Np. regularne sprzątanie na biurku. Albo ćwiczenia trzy razy w tygodniu po 30 minut. Można umówić się ze sobą, że od TERAZ nie podjadamy, albo jemy więcej warzyw itp. Ja przez to wszystko przeszłam, a jedna zmiana automatycznie pociągnęła za sobą kolejne.
Zacznij tam, gdzie jesteś. Użyj tego, co masz. Zrób to, co możesz.
… i to naprawdę wystarczy 🙂
Na koniec chciałam napisać rzecz oczywistą: szczęście nie jest nam dane raz na zawsze. To nie jest tak, że jeśli raz powiem: “jestem szczęśliwa” to będzie już tak do końca życia. O to, aby być szczęśliwym trzeba po prostu zadbać, tak samo jak o to, żeby być wyspanym, wypoczętym, w dobrej formie. A metoda małych kroków stawianych codziennie jest do tego idealna.
Aniu, tyle ode mnie. Nie wiem, czy wykorzystasz ten tekst czy nie – ja miałam ogromną potrzebę, żeby go napisać 🙂
Pozdrawiam Cię ciepło,
Ania 

blog Ani: http://przecudnie.blogspot.com/
ja naskrobię dla Was coś wieczorem – dzisiaj mijają 3 lata istnienia tego bloga! 😉 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
MariAniamalujeAnonimowyPozytywkaMarigold Girl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
emajla
Gość

Bardzo pozytywna historia i całkowicie się z Anią zgadzam w kwestii, że jedna zmiana pociąga za sobą inne. Ja niecałe 40 dni temu powiedziałam sobie, że przestaję jeść słodycze. Po dwóch tygodniach zaczęłam więcej czytać bo mój umysł stał się jaśniejszy i zaczęłam nudzić się w Internecie – tzn. niby codziennie siedzę, ale jestem w stanie przerwać i już nie marnować 12 godzin na to.
Poza tym zaczęłam rysować – kupiłam sobie kredki i mazaki ;p
Fajnie jest mieć Energię i wszystkim życzę aby ją mieli 🙂

Skarletka
Gość

Bo to tak działa: jedna zmiana pociąga za sobą kolejną i ledwo się obejrzymy, a… zmienia się wszystko 🙂

Karolina
Gość

Bardzo fajnie, że umieściłaś tą historię. Nie ma tu może niesamowitych zwrotów akcji czy czegoś równie spektakularnego, ale każdy z nas może się utożsamić z autorką i to jest w tym fajne. Odkładamy rzeczy i obowiązki na później, a w efekcie odkładamy swoje życie na później. Im szybciej się to zrozumie tym lepiej. Do mnie dotarło to niedawno. Ciągle powtarzałam sobie, że przestane być nieśmiała, zacznę z tym walczyć, pokonam to, ale do niedawna było to tylko gadanie, bo może od jutra, bo może dzisiaj nie ma okazji, bo nie wiem jak itp. ale wzięłam się w garść i codziennie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Super, że opublikowałaś "normalną" historię, bez ciężkich problemów, patologii. Myślę, że większość osób (a może tylko ja, dlatego tak mi się wydaje) właśnie z takich może najwięcej brać 🙂
Pozdrawiam, Dominika

paranoJa
Gość

Nie, nie tylko Ty. 😛 Też od razu pomyślałam, że w końcu jakaś historia bez łez, dramatów i wybuchów. 🙂

Marigold Girl
Gość

Właśnie też miałam napisać, że bardzo mi się podoba, że to taka historia bez dramatycznych wydarzeń. Oczywiście, w ogóle bez sensu jest ocenianie, które są bardziej wartościowe, bo to zależy od czytelnika, a bohaterowie tych historii w każdym przypadku zasługują na wielki podziw, z racji tego, że wzięli życie w swoje ręce. Jednak takie jak ta powyższa też są potrzebne, żeby nie nastawić się na myślenie: potrzebuję jakiegoś wielkiego przełomu w swoim życiu, jeśli jest mi względnie dobrze to może nic nie muszę zmieniać. Właśnie nawet jeśli jest nam względnie dobrze, a jednak nie czujemy się z tym do końca… Czytaj więcej »

Artinowy Świat
Gość

Pozytywnie 😉 uwielbiam pozytywnych ludzi 😀 Gorące pozdrowienia dla Ani i trzymaj tak dalej!

Aga
Gość
Aga

Obie Anie – jesteście moimi ulubionymi blogerkami, wiele się od Was nauczyłam 🙂 Dziękuję za pozytywne inspiracje, otwieranie oczu! Pozdrawiam
Aga

Sklep Revell
Gość

Super historia 🙂
Bardzo pozytywne wpisy 🙂

Karolina Franieczek
Gość

Każda pozytywna historia może być bodźcem dla innych. Fajne jest to, że umieszczasz takie wpisy u siebie. 🙂

Alchemia Kobiecości
Gość

W małych zmianach tkwi ogromna siła!
Spośród wszystkich historii motywujących na tym blogu ta zmotywowała mnie najbardziej. Bo jest taka zwyczajna, na wyciągnięcie ręki i dotyczy każdego, absolutnie każdego z nas 🙂

Magda Lena
Gość

To pokazuje, że każdy może zmienić swoje życie, niezależnie w jakim momencie tego życia się znalazł 🙂

The music of me
Gość

Jejku, świetna historia! Naprawdę czuję się zmotywowana żeby działać. Wakacje mijają, a mnie cały czas ogarnia lenistwo… teraz NAPRAWDĘ postaram się o codzienny malutki sukces 🙂

ania notuje
Gość

Bardzo przyjemna historia. OD kilku dni postanowiłam spędzić 30 min z j. angielskim. Na początku było ciężko. Teraz już łatwiej przychodzi mi czytanie tekstów i z chęcią gospodaruję czas na lekturę choćby czasopism anglojęzycznych 😉

Justinee
Gość
Justinee

Pozytywna i inspirująca historia do tego, by COŚ zrobić ze swoim życiem, metodą małych kroczków i nie bać się przede wszystkim:) I mnie zmotywowałaś do tego Aniu:) Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam problem nie ubierania sukienek z powodu grubych nóg 😉 nie odważę się założyć sukienki;( nie wiem co mi nie pozwala się zmienić ale to coś strasznie demotywuje i ciągnie w dół

Karola S.
Gość

Pozytywnie 🙂 Też się często łapię na odkładaniu życia na później, ale małymi kroczkami i za pomocą właśnie drobnych zmian można z tego wyjść.

Sour Girl
Gość

pięknie, bardzo motywująco zgodnie z założeniem 😉

freckledlittle
Gość
freckledlittle

No i jak niewiele trzeba, żeby mnie wzruszyć… 😛 dzięki! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prokrastynacja – takie piękne słowo, a ma na koncie tyle ofiar. Antidotum jest chyba tylko przebudzenie, świadome obserwowanie i uczestnictwo we własnym życiu, odpowiedzialność za nie oraz najważniejsze świadomość własnej wartości, jakże wyjątkowej od wszystkich innych ludzi. Każdy z osobna jest wyjątkowy. Jeżeli widzę że ktoś robi coś wielkiego lub coś małego i odnosi sukces(ik) to to powinno być dla mnie motywujące. Jeśli nie jest i czuję zazdrość i własną małość znowu się cofam. Rozmyślanie o tym, że musze coś zrobić nie pomoże, trzeba zacząć i zobaczyć postęp, a dalej "samo" pójdzie pociągnie się siłą myśli, wyobraźni. Jedna rzecz zrobiona… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ha, a ja dzisiaj właśnie założyłam sukienkę, która przeleżała w szafie chyba z 1,5 roku. Powiedziałam sobie, czego się wstydzisz?? 🙂 Teraz albo nigdy. Dwa kroczki na przód albo jeden do tyłu. 😉
Super wpis, zapiszę sobie w notesie.

Czarne Espresso
Gość

Od czasu do czasu każdy potrzebuje takich tekstów. Pozytywnie 🙂

Gratuluję trzech latek 🙂

gosshaa
Gość

Ciekawa historia, pokazuje, że często te małe zmiany potrafią bardzo dużo. Nie musimy od razu ruszać w podróż dookoła świata by odkryć w sobie coś nowego, zmiany w nas są równie ważne.
Życzę Tobie i sobie kolejnych trzech lat z tym blogiem 🙂

Pozytywka
Gość

Właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Zarówno ta historia jak i blog jej autorki są czymś, co dobrze czuję i z czym chcę się utożsamiać. Wspaniała motywacja, która inspiruje i zachęca do działania. Małe proste kroczki, które prowadzą do zadowolenia z życia i tego poszukiwanego szczęścia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta dziewczyna tez sporo osiagnela w dodatku ma chore dziecko i mieszka za granica. O niej moznaby przytoczyc ciekawa motywacyjna historie: polka-w-uk.blogspot.co.uk pozdrawiam czytelniczki. Lenka

Mari
Gość

Uwielbiam czytać pozytywne komentarze pod takimi historiami. Kobieca sukienka motorem zmian, kto by pomyślał? Myślę, że każda z nas miała tak z określonymi ubraniami albo makijażem, czy przekonaniami. To naturalne, że najpierw dajemy się wciągnąć w tę grę, jak mamy wyglądać – pisałaś o tym niedawno, a i Karina też, a później to staje się naturalne dla nas, aż w końcu klapki z oczu padają i wracamy do siebie własnej, naturalnej, samej,

Previous
SIĘ DZIAŁO (11) + ciekawe linki ;-)
Historia Ani