Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Historia Ani

Aniu,
Nie wiem, czy pamiętasz, ale pisałam do Ciebie jakiś czas temu na Facebooku, czy mogę przesłać Ci moją motywacyjną historię. zgodziłaś się, więc oto ona 🙂
Zacznę od tego, że mam 29 lat i w moim życiu do tej pory nie było jakiś większych wstrząsów, dramatów czy problemów. Pięć lat temu skończyłam studia, zaczęłam pierwszą pracę, potem kolejną i jeszcze kolejną. Bywały momenty, że wstawałam o godzinie 5, o 6:20 wychodziłam z domu i wracałam do niego po 18. Mam też za sobą okresy bezrobocia, kiedy nie działo się nic i to było jeszcze gorsze niż ciągłe niewyspanie. Od 7 lat jestem z tym samym mężczyzną, który ponad miesiąc temu został moim mężem. Uwielbiam kawę, książki, filmy – ot, zainteresowania jak każde inne.
To, co koniecznie muszę dodać to fakt, że jestem szczęśliwa w swoim życiu – TU I TERAZ.
Zacznę od banalnego przykładu z… sukienką. Mniej więcej cztery – pięć lat temu kupiłam sukienkę. Krótkie cudo na ramiączkach. Przez pierwszy rok nie nosiłam jej, bo “mam za grube nogi”. Potem nie nosiłam jej, bo… czasami latem wyskakują mi krostki na plecach i nie będę ich eksponować. A potem poszłam po rozum do głowy i postawiłam sprawę jasno: albo zakładam ją TERAZ, albo sukienka wylatuje z szafy. Sukienka została i był moment, że nosiłam ją non stop.
Po co to piszę? Ta, jakby nie było, błaha i głupia z historia z sukienką stała się jednym z kamieni milowych na drodze mojego rozwoju. Otóż: uświadomiłam sobie, że zawsze będzie coś, co sprawi, że czegoś nie zrobię, nie doświadczę, odłożę na później. Albo akurat nie będę miała pieniędzy, albo czasu, albo będę zmęczona… cokolwiek, by przełożyć życie na później. Uparłam się, że tak nie będzie.
Od tego momentu zaczęłam dbać o to, żeby każdego dnia zrobić chociaż jedną rzecz, z której będę dumna. Łatwe? Ooo, na początku to ogromna walka z lenistwem i samą sobą. Tyle że od tego czasu, właśnie takimi małymi rzeczami robionymi codziennie, udało mi się wywrócić życie na lepszą stronę.
Skończyłam studia podyplomowe, myślę o kolejnych. Zaczęłam ćwiczyć pilates i jogę, w ogóle przeprosiłam się z aktywnością fizyczną, ogarnęłam chaos wokół siebie, lepiej panuję nad czasem i emocjami, częściej jestem offline, częściej odpoczywam, częściej czytam książki, częściej, ogólnie mówiąc, chce mi się.
Małe sukcesy i małe zwycięstwa każdego dnia dały mi ogromną pewność siebie i wiarę, że mogę. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że aby poprawić swój poziom szczęścia na początku wystarczy wprowadzić jedną, małą zmianę. Np. regularne sprzątanie na biurku. Albo ćwiczenia trzy razy w tygodniu po 30 minut. Można umówić się ze sobą, że od TERAZ nie podjadamy, albo jemy więcej warzyw itp. Ja przez to wszystko przeszłam, a jedna zmiana automatycznie pociągnęła za sobą kolejne.
Zacznij tam, gdzie jesteś. Użyj tego, co masz. Zrób to, co możesz.
… i to naprawdę wystarczy 🙂
Na koniec chciałam napisać rzecz oczywistą: szczęście nie jest nam dane raz na zawsze. To nie jest tak, że jeśli raz powiem: “jestem szczęśliwa” to będzie już tak do końca życia. O to, aby być szczęśliwym trzeba po prostu zadbać, tak samo jak o to, żeby być wyspanym, wypoczętym, w dobrej formie. A metoda małych kroków stawianych codziennie jest do tego idealna.
Aniu, tyle ode mnie. Nie wiem, czy wykorzystasz ten tekst czy nie – ja miałam ogromną potrzebę, żeby go napisać 🙂
Pozdrawiam Cię ciepło,
Ania 

blog Ani: http://przecudnie.blogspot.com/
ja naskrobię dla Was coś wieczorem – dzisiaj mijają 3 lata istnienia tego bloga! 😉 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

28 Comments
  • emajla
    Lipiec 29, 2014

    Bardzo pozytywna historia i całkowicie się z Anią zgadzam w kwestii, że jedna zmiana pociąga za sobą inne. Ja niecałe 40 dni temu powiedziałam sobie, że przestaję jeść słodycze. Po dwóch tygodniach zaczęłam więcej czytać bo mój umysł stał się jaśniejszy i zaczęłam nudzić się w Internecie – tzn. niby codziennie siedzę, ale jestem w stanie przerwać i już nie marnować 12 godzin na to.
    Poza tym zaczęłam rysować – kupiłam sobie kredki i mazaki ;p
    Fajnie jest mieć Energię i wszystkim życzę aby ją mieli 🙂

    • Skarletka
      Lipiec 29, 2014

      Bo to tak działa: jedna zmiana pociąga za sobą kolejną i ledwo się obejrzymy, a… zmienia się wszystko 🙂

  • Karolina
    Lipiec 29, 2014

    Bardzo fajnie, że umieściłaś tą historię. Nie ma tu może niesamowitych zwrotów akcji czy czegoś równie spektakularnego, ale każdy z nas może się utożsamić z autorką i to jest w tym fajne. Odkładamy rzeczy i obowiązki na później, a w efekcie odkładamy swoje życie na później. Im szybciej się to zrozumie tym lepiej. Do mnie dotarło to niedawno. Ciągle powtarzałam sobie, że przestane być nieśmiała, zacznę z tym walczyć, pokonam to, ale do niedawna było to tylko gadanie, bo może od jutra, bo może dzisiaj nie ma okazji, bo nie wiem jak itp. ale wzięłam się w garść i codziennie robię jedną małą rzecz, która przybliży mnie do mojego celu 🙂

  • Anonimowy
    Lipiec 29, 2014

    Super, że opublikowałaś "normalną" historię, bez ciężkich problemów, patologii. Myślę, że większość osób (a może tylko ja, dlatego tak mi się wydaje) właśnie z takich może najwięcej brać 🙂
    Pozdrawiam, Dominika

    • paranoJa
      Lipiec 29, 2014

      Nie, nie tylko Ty. 😛 Też od razu pomyślałam, że w końcu jakaś historia bez łez, dramatów i wybuchów. 🙂

    • Marigold Girl
      Lipiec 29, 2014

      Właśnie też miałam napisać, że bardzo mi się podoba, że to taka historia bez dramatycznych wydarzeń. Oczywiście, w ogóle bez sensu jest ocenianie, które są bardziej wartościowe, bo to zależy od czytelnika, a bohaterowie tych historii w każdym przypadku zasługują na wielki podziw, z racji tego, że wzięli życie w swoje ręce. Jednak takie jak ta powyższa też są potrzebne, żeby nie nastawić się na myślenie: potrzebuję jakiegoś wielkiego przełomu w swoim życiu, jeśli jest mi względnie dobrze to może nic nie muszę zmieniać. Właśnie nawet jeśli jest nam względnie dobrze, a jednak nie czujemy się z tym do końca dobrze, to powinniśmy "wyciągnąć sukienkę z szafy" tak jak bohaterka powyższej historii 🙂 Wszystkie osoby wysyłające do Ani swoje historie pozdrawiam i dziękuję im za motywacyjny wkład 🙂

    • Aniamaluje
      Lipiec 30, 2014

      Historia musi spełniać 2 wymogi:
      a) być prawdziwa
      b) zawierać pozytywną zmianę

      dramaturiga i łzy bez znaczenia ;-)) ciesze sie, ze przypadła Wa do gustu opowieść Ani 😉

  • Artinowy Świat
    Lipiec 29, 2014

    Pozytywnie 😉 uwielbiam pozytywnych ludzi 😀 Gorące pozdrowienia dla Ani i trzymaj tak dalej!

  • Aga
    Lipiec 29, 2014

    Obie Anie – jesteście moimi ulubionymi blogerkami, wiele się od Was nauczyłam 🙂 Dziękuję za pozytywne inspiracje, otwieranie oczu! Pozdrawiam
    Aga

  • Sklep Revell
    Lipiec 29, 2014

    Super historia 🙂
    Bardzo pozytywne wpisy 🙂

  • Karolina Franieczek
    Lipiec 29, 2014

    Każda pozytywna historia może być bodźcem dla innych. Fajne jest to, że umieszczasz takie wpisy u siebie. 🙂

  • Alchemia Kobiecości
    Lipiec 29, 2014

    W małych zmianach tkwi ogromna siła!
    Spośród wszystkich historii motywujących na tym blogu ta zmotywowała mnie najbardziej. Bo jest taka zwyczajna, na wyciągnięcie ręki i dotyczy każdego, absolutnie każdego z nas 🙂

  • Magda Lena
    Lipiec 29, 2014

    To pokazuje, że każdy może zmienić swoje życie, niezależnie w jakim momencie tego życia się znalazł 🙂

  • The music of me
    Lipiec 29, 2014

    Jejku, świetna historia! Naprawdę czuję się zmotywowana żeby działać. Wakacje mijają, a mnie cały czas ogarnia lenistwo… teraz NAPRAWDĘ postaram się o codzienny malutki sukces 🙂

  • ania notuje
    Lipiec 29, 2014

    Bardzo przyjemna historia. OD kilku dni postanowiłam spędzić 30 min z j. angielskim. Na początku było ciężko. Teraz już łatwiej przychodzi mi czytanie tekstów i z chęcią gospodaruję czas na lekturę choćby czasopism anglojęzycznych 😉

  • Justinee
    Lipiec 29, 2014

    Pozytywna i inspirująca historia do tego, by COŚ zrobić ze swoim życiem, metodą małych kroczków i nie bać się przede wszystkim:) I mnie zmotywowałaś do tego Aniu:) Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis!

  • Anonimowy
    Lipiec 29, 2014

    Znam problem nie ubierania sukienek z powodu grubych nóg 😉 nie odważę się założyć sukienki;( nie wiem co mi nie pozwala się zmienić ale to coś strasznie demotywuje i ciągnie w dół

  • Karola S.
    Lipiec 29, 2014

    Pozytywnie 🙂 Też się często łapię na odkładaniu życia na później, ale małymi kroczkami i za pomocą właśnie drobnych zmian można z tego wyjść.

  • Sour Girl
    Lipiec 29, 2014

    pięknie, bardzo motywująco zgodnie z założeniem 😉

  • freckledlittle
    Lipiec 29, 2014

    No i jak niewiele trzeba, żeby mnie wzruszyć… 😛 dzięki! 🙂

  • Anonimowy
    Lipiec 29, 2014

    Prokrastynacja – takie piękne słowo, a ma na koncie tyle ofiar. Antidotum jest chyba tylko przebudzenie, świadome obserwowanie i uczestnictwo we własnym życiu, odpowiedzialność za nie oraz najważniejsze świadomość własnej wartości, jakże wyjątkowej od wszystkich innych ludzi. Każdy z osobna jest wyjątkowy. Jeżeli widzę że ktoś robi coś wielkiego lub coś małego i odnosi sukces(ik) to to powinno być dla mnie motywujące. Jeśli nie jest i czuję zazdrość i własną małość znowu się cofam. Rozmyślanie o tym, że musze coś zrobić nie pomoże, trzeba zacząć i zobaczyć postęp, a dalej "samo" pójdzie pociągnie się siłą myśli, wyobraźni. Jedna rzecz zrobiona do końca, namacalny efekt i człowiek czuje moc, czuje że ma władzę nad swoim życiem. To jest barrrrdzo przyjemne uczucie. Każdy to kiedyś przeżył, tylko trzeba sobie przypomnieć.
    Ania, super że spisałaś swoje życie, powstała barwna magiczna impresja 🙂 musimy sobie stale przypominać o tym, że uczucia są zmienne i trzeba nad nimi, nad sobą nieustannie pracować, podnosić się, pielęgnować to co chcemy w życiu dobrego, łapać dobre chwile, to one sprawiają że mówi się o pięknym życiu. Ale i łapać te złe i wyciągać z nich wnioski, one też mogą budować, motywować. I płakać też, jeśli wzbiera potok łez, bo to świadczy o potrzebie oczyszczenia ze skumulowanej złej energii, a nuż za chwilę wypłynie jakiś pomysł, który odwróci nas o 180 stopni i nagle zapominasz co było przed chwilą złego. Płynąć.
    Niki

  • Anonimowy
    Lipiec 29, 2014

    Ha, a ja dzisiaj właśnie założyłam sukienkę, która przeleżała w szafie chyba z 1,5 roku. Powiedziałam sobie, czego się wstydzisz?? 🙂 Teraz albo nigdy. Dwa kroczki na przód albo jeden do tyłu. 😉
    Super wpis, zapiszę sobie w notesie.

  • Czarne Espresso
    Lipiec 29, 2014

    Od czasu do czasu każdy potrzebuje takich tekstów. Pozytywnie 🙂

    Gratuluję trzech latek 🙂

  • gosshaa
    Lipiec 29, 2014

    Ciekawa historia, pokazuje, że często te małe zmiany potrafią bardzo dużo. Nie musimy od razu ruszać w podróż dookoła świata by odkryć w sobie coś nowego, zmiany w nas są równie ważne.
    Życzę Tobie i sobie kolejnych trzech lat z tym blogiem 🙂

  • Pozytywka
    Lipiec 29, 2014

    Właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Zarówno ta historia jak i blog jej autorki są czymś, co dobrze czuję i z czym chcę się utożsamiać. Wspaniała motywacja, która inspiruje i zachęca do działania. Małe proste kroczki, które prowadzą do zadowolenia z życia i tego poszukiwanego szczęścia.

  • Anonimowy
    Lipiec 29, 2014

    Ta dziewczyna tez sporo osiagnela w dodatku ma chore dziecko i mieszka za granica. O niej moznaby przytoczyc ciekawa motywacyjna historie: polka-w-uk.blogspot.co.uk pozdrawiam czytelniczki. Lenka

    • Aniamaluje
      Lipiec 29, 2014

      każdy kto ma ochotę opublikować historię, musi się sam zgłosić i napisać 😉

  • Mari
    Lipiec 31, 2014

    Uwielbiam czytać pozytywne komentarze pod takimi historiami. Kobieca sukienka motorem zmian, kto by pomyślał? Myślę, że każda z nas miała tak z określonymi ubraniami albo makijażem, czy przekonaniami. To naturalne, że najpierw dajemy się wciągnąć w tę grę, jak mamy wyglądać – pisałaś o tym niedawno, a i Karina też, a później to staje się naturalne dla nas, aż w końcu klapki z oczu padają i wracamy do siebie własnej, naturalnej, samej,

Previous
SIĘ DZIAŁO (11) + ciekawe linki ;-)
Historia Ani