Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Historia Ani

Aniu,
Nie wiem, czy pamiętasz, ale pisałam do Ciebie jakiś czas temu na Facebooku, czy mogę przesłać Ci moją motywacyjną historię. zgodziłaś się, więc oto ona 🙂
Zacznę od tego, że mam 29 lat i w moim życiu do tej pory nie było jakiś większych wstrząsów, dramatów czy problemów. Pięć lat temu skończyłam studia, zaczęłam pierwszą pracę, potem kolejną i jeszcze kolejną. Bywały momenty, że wstawałam o godzinie 5, o 6:20 wychodziłam z domu i wracałam do niego po 18. Mam też za sobą okresy bezrobocia, kiedy nie działo się nic i to było jeszcze gorsze niż ciągłe niewyspanie. Od 7 lat jestem z tym samym mężczyzną, który ponad miesiąc temu został moim mężem. Uwielbiam kawę, książki, filmy – ot, zainteresowania jak każde inne.
To, co koniecznie muszę dodać to fakt, że jestem szczęśliwa w swoim życiu – TU I TERAZ.
Zacznę od banalnego przykładu z… sukienką. Mniej więcej cztery – pięć lat temu kupiłam sukienkę. Krótkie cudo na ramiączkach. Przez pierwszy rok nie nosiłam jej, bo “mam za grube nogi”. Potem nie nosiłam jej, bo… czasami latem wyskakują mi krostki na plecach i nie będę ich eksponować. A potem poszłam po rozum do głowy i postawiłam sprawę jasno: albo zakładam ją TERAZ, albo sukienka wylatuje z szafy. Sukienka została i był moment, że nosiłam ją non stop.
Po co to piszę? Ta, jakby nie było, błaha i głupia z historia z sukienką stała się jednym z kamieni milowych na drodze mojego rozwoju. Otóż: uświadomiłam sobie, że zawsze będzie coś, co sprawi, że czegoś nie zrobię, nie doświadczę, odłożę na później. Albo akurat nie będę miała pieniędzy, albo czasu, albo będę zmęczona… cokolwiek, by przełożyć życie na później. Uparłam się, że tak nie będzie.
Od tego momentu zaczęłam dbać o to, żeby każdego dnia zrobić chociaż jedną rzecz, z której będę dumna. Łatwe? Ooo, na początku to ogromna walka z lenistwem i samą sobą. Tyle że od tego czasu, właśnie takimi małymi rzeczami robionymi codziennie, udało mi się wywrócić życie na lepszą stronę.
Skończyłam studia podyplomowe, myślę o kolejnych. Zaczęłam ćwiczyć pilates i jogę, w ogóle przeprosiłam się z aktywnością fizyczną, ogarnęłam chaos wokół siebie, lepiej panuję nad czasem i emocjami, częściej jestem offline, częściej odpoczywam, częściej czytam książki, częściej, ogólnie mówiąc, chce mi się.
Małe sukcesy i małe zwycięstwa każdego dnia dały mi ogromną pewność siebie i wiarę, że mogę. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że aby poprawić swój poziom szczęścia na początku wystarczy wprowadzić jedną, małą zmianę. Np. regularne sprzątanie na biurku. Albo ćwiczenia trzy razy w tygodniu po 30 minut. Można umówić się ze sobą, że od TERAZ nie podjadamy, albo jemy więcej warzyw itp. Ja przez to wszystko przeszłam, a jedna zmiana automatycznie pociągnęła za sobą kolejne.
Zacznij tam, gdzie jesteś. Użyj tego, co masz. Zrób to, co możesz.
… i to naprawdę wystarczy 🙂
Na koniec chciałam napisać rzecz oczywistą: szczęście nie jest nam dane raz na zawsze. To nie jest tak, że jeśli raz powiem: “jestem szczęśliwa” to będzie już tak do końca życia. O to, aby być szczęśliwym trzeba po prostu zadbać, tak samo jak o to, żeby być wyspanym, wypoczętym, w dobrej formie. A metoda małych kroków stawianych codziennie jest do tego idealna.
Aniu, tyle ode mnie. Nie wiem, czy wykorzystasz ten tekst czy nie – ja miałam ogromną potrzebę, żeby go napisać 🙂
Pozdrawiam Cię ciepło,
Ania 

blog Ani: http://przecudnie.blogspot.com/
ja naskrobię dla Was coś wieczorem – dzisiaj mijają 3 lata istnienia tego bloga! 😉 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
MariAniamalujeAnonimowyPozytywkaMarigold Girl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
emajla
Gość

Bardzo pozytywna historia i całkowicie się z Anią zgadzam w kwestii, że jedna zmiana pociąga za sobą inne. Ja niecałe 40 dni temu powiedziałam sobie, że przestaję jeść słodycze. Po dwóch tygodniach zaczęłam więcej czytać bo mój umysł stał się jaśniejszy i zaczęłam nudzić się w Internecie – tzn. niby codziennie siedzę, ale jestem w stanie przerwać i już nie marnować 12 godzin na to.
Poza tym zaczęłam rysować – kupiłam sobie kredki i mazaki ;p
Fajnie jest mieć Energię i wszystkim życzę aby ją mieli 🙂

Skarletka
Gość

Bo to tak działa: jedna zmiana pociąga za sobą kolejną i ledwo się obejrzymy, a… zmienia się wszystko 🙂

Karolina
Gość

Bardzo fajnie, że umieściłaś tą historię. Nie ma tu może niesamowitych zwrotów akcji czy czegoś równie spektakularnego, ale każdy z nas może się utożsamić z autorką i to jest w tym fajne. Odkładamy rzeczy i obowiązki na później, a w efekcie odkładamy swoje życie na później. Im szybciej się to zrozumie tym lepiej. Do mnie dotarło to niedawno. Ciągle powtarzałam sobie, że przestane być nieśmiała, zacznę z tym walczyć, pokonam to, ale do niedawna było to tylko gadanie, bo może od jutra, bo może dzisiaj nie ma okazji, bo nie wiem jak itp. ale wzięłam się w garść i codziennie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Super, że opublikowałaś "normalną" historię, bez ciężkich problemów, patologii. Myślę, że większość osób (a może tylko ja, dlatego tak mi się wydaje) właśnie z takich może najwięcej brać 🙂
Pozdrawiam, Dominika

paranoJa
Gość

Nie, nie tylko Ty. 😛 Też od razu pomyślałam, że w końcu jakaś historia bez łez, dramatów i wybuchów. 🙂

Marigold Girl
Gość

Właśnie też miałam napisać, że bardzo mi się podoba, że to taka historia bez dramatycznych wydarzeń. Oczywiście, w ogóle bez sensu jest ocenianie, które są bardziej wartościowe, bo to zależy od czytelnika, a bohaterowie tych historii w każdym przypadku zasługują na wielki podziw, z racji tego, że wzięli życie w swoje ręce. Jednak takie jak ta powyższa też są potrzebne, żeby nie nastawić się na myślenie: potrzebuję jakiegoś wielkiego przełomu w swoim życiu, jeśli jest mi względnie dobrze to może nic nie muszę zmieniać. Właśnie nawet jeśli jest nam względnie dobrze, a jednak nie czujemy się z tym do końca… Czytaj więcej »

Artinowy Świat
Gość

Pozytywnie 😉 uwielbiam pozytywnych ludzi 😀 Gorące pozdrowienia dla Ani i trzymaj tak dalej!

Aga
Gość
Aga

Obie Anie – jesteście moimi ulubionymi blogerkami, wiele się od Was nauczyłam 🙂 Dziękuję za pozytywne inspiracje, otwieranie oczu! Pozdrawiam
Aga

Sklep Revell
Gość

Super historia 🙂
Bardzo pozytywne wpisy 🙂

Karolina Franieczek
Gość

Każda pozytywna historia może być bodźcem dla innych. Fajne jest to, że umieszczasz takie wpisy u siebie. 🙂

Alchemia Kobiecości
Gość

W małych zmianach tkwi ogromna siła!
Spośród wszystkich historii motywujących na tym blogu ta zmotywowała mnie najbardziej. Bo jest taka zwyczajna, na wyciągnięcie ręki i dotyczy każdego, absolutnie każdego z nas 🙂

Magda Lena
Gość

To pokazuje, że każdy może zmienić swoje życie, niezależnie w jakim momencie tego życia się znalazł 🙂

The music of me
Gość

Jejku, świetna historia! Naprawdę czuję się zmotywowana żeby działać. Wakacje mijają, a mnie cały czas ogarnia lenistwo… teraz NAPRAWDĘ postaram się o codzienny malutki sukces 🙂

ania notuje
Gość

Bardzo przyjemna historia. OD kilku dni postanowiłam spędzić 30 min z j. angielskim. Na początku było ciężko. Teraz już łatwiej przychodzi mi czytanie tekstów i z chęcią gospodaruję czas na lekturę choćby czasopism anglojęzycznych 😉

Justinee
Gość
Justinee

Pozytywna i inspirująca historia do tego, by COŚ zrobić ze swoim życiem, metodą małych kroczków i nie bać się przede wszystkim:) I mnie zmotywowałaś do tego Aniu:) Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Znam problem nie ubierania sukienek z powodu grubych nóg 😉 nie odważę się założyć sukienki;( nie wiem co mi nie pozwala się zmienić ale to coś strasznie demotywuje i ciągnie w dół

Karola S.
Gość

Pozytywnie 🙂 Też się często łapię na odkładaniu życia na później, ale małymi kroczkami i za pomocą właśnie drobnych zmian można z tego wyjść.

Sour Girl
Gość

pięknie, bardzo motywująco zgodnie z założeniem 😉

freckledlittle
Gość
freckledlittle

No i jak niewiele trzeba, żeby mnie wzruszyć… 😛 dzięki! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prokrastynacja – takie piękne słowo, a ma na koncie tyle ofiar. Antidotum jest chyba tylko przebudzenie, świadome obserwowanie i uczestnictwo we własnym życiu, odpowiedzialność za nie oraz najważniejsze świadomość własnej wartości, jakże wyjątkowej od wszystkich innych ludzi. Każdy z osobna jest wyjątkowy. Jeżeli widzę że ktoś robi coś wielkiego lub coś małego i odnosi sukces(ik) to to powinno być dla mnie motywujące. Jeśli nie jest i czuję zazdrość i własną małość znowu się cofam. Rozmyślanie o tym, że musze coś zrobić nie pomoże, trzeba zacząć i zobaczyć postęp, a dalej "samo" pójdzie pociągnie się siłą myśli, wyobraźni. Jedna rzecz zrobiona… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ha, a ja dzisiaj właśnie założyłam sukienkę, która przeleżała w szafie chyba z 1,5 roku. Powiedziałam sobie, czego się wstydzisz?? 🙂 Teraz albo nigdy. Dwa kroczki na przód albo jeden do tyłu. 😉
Super wpis, zapiszę sobie w notesie.

Czarne Espresso
Gość

Od czasu do czasu każdy potrzebuje takich tekstów. Pozytywnie 🙂

Gratuluję trzech latek 🙂

gosshaa
Gość

Ciekawa historia, pokazuje, że często te małe zmiany potrafią bardzo dużo. Nie musimy od razu ruszać w podróż dookoła świata by odkryć w sobie coś nowego, zmiany w nas są równie ważne.
Życzę Tobie i sobie kolejnych trzech lat z tym blogiem 🙂

Pozytywka
Gość

Właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Zarówno ta historia jak i blog jej autorki są czymś, co dobrze czuję i z czym chcę się utożsamiać. Wspaniała motywacja, która inspiruje i zachęca do działania. Małe proste kroczki, które prowadzą do zadowolenia z życia i tego poszukiwanego szczęścia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ta dziewczyna tez sporo osiagnela w dodatku ma chore dziecko i mieszka za granica. O niej moznaby przytoczyc ciekawa motywacyjna historie: polka-w-uk.blogspot.co.uk pozdrawiam czytelniczki. Lenka

Mari
Gość

Uwielbiam czytać pozytywne komentarze pod takimi historiami. Kobieca sukienka motorem zmian, kto by pomyślał? Myślę, że każda z nas miała tak z określonymi ubraniami albo makijażem, czy przekonaniami. To naturalne, że najpierw dajemy się wciągnąć w tę grę, jak mamy wyglądać – pisałaś o tym niedawno, a i Karina też, a później to staje się naturalne dla nas, aż w końcu klapki z oczu padają i wracamy do siebie własnej, naturalnej, samej,

Previous
SIĘ DZIAŁO (11) + ciekawe linki ;-)
Historia Ani