Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Kino, płody i dziwne przedmioty [TYGODNIK]

Ten tygodnik będzie trochę śmieszny, trochę fajny. Będą martwe zwierzęta i płody w esencji do włosów, ale też kilka słów o byciu “mądralą”, i tym, że czasami pieszo jest szybciej niż tramwajem. Zapraszam!

Czasami mam tak, że mózg mi paruje po pracy. Ponownie tygodnik wrzucam dopiero w poniedziałek, ale lubię ten stan. Obiecałam sobie, że chcę nauczyć się maksymalnie dużo w tym co robię. Z tego powodu staram się kierować tym właśnie kryterium przy wybieraniu zleceń. Lubię, gdy coś jest dla mnie wyzwaniem. Powoli jednak pojawia się coraz mniej rzeczy, które mogłyby mnie zdziwić i chyba zaczyna przeważać zmęczenie tym wszystkim, bo brak mi czasu na inne rzeczy, np. studia spycham na dalszy plan, bo nie są dla mnie kluczowe (nie interesuje mnie kariera akademicka). Brak mi też trochę czasu na bloga 🙁 Coraz bardziej zbliża się ten czas kiedy będzie trzeba założyć w końcu własną firmę, ale najpierw chcę zebrać jak najwięcej doświadczenia w kontaktach z klientami :). Znam kierunek, ale nie wytyczyłam sobie jeszcze bardzo konkretnej ścieżki. A najbardziej powstrzymuje mnie… ZUS. To, że ta legalna piramida finansowa wytrzyma do czasu mojej emerytury jest mało realne. “Państwo” nie jest w stanie dać obywatelom żadnych pieniędzy, których wcześniej by im nie zabrało, więc sorry not sorry – wolę założyć firmę na Cyprze czy gdziekolwiek indziej. 
Uwielbiam tempo w jakim płynie życie w małym miasteczku. Bez galerii handlowych, z lasem w pobliżu i szybkim połączeniem z dwoma dużymi miastami w razie potrzeby. Od kiedy jest tu rossmann, praktycznie niczego mi nie brakuje. Potrzeby mieszkańców są całkiem sensownie spełniane, np. gdy oddolnie powstała inicjatywa stworzenia placu, który pozwoli trenować street workout, to taki placyk powstał. Są jednak tzw. “problemy pierwszego świata”. Np. przejście dla pieszych. Jest ulica, która na początku i końcu NIC nie ma, a na środku są dwa dyskonty. Po jednej stronie biedronka, po drugiej lidl. Oczywiście nikomu nie chce się nadkładać drogi do przejścia dla pieszych, bo to zwykła “cienka” droga i sklepy są dokładnie na przeciw siebie. Zwyczaj jest taki, że prawie wszyscy w ten sposób przechodzą, więc miasto wystąpiło z wnioskiem o utworzenia przejścia dla pieszych w tym konkretnym miejscu. Wpłynęłoby to na zwiększenie bezpieczeństwa. Niestety, starostwo wniosek odrzuciło. Jak ja mam chcieć płacić wysokie podatki na taką bandę … no nie powiem kogo? Nic nie powstrzyma starszej babinki z siatami przed przejściem w najszybszy możliwy sposób i szczerze wątpię by chciało jej się nadkładać 100 metrów w celu dostania się do sklepu z tańszym masłem. Namalowanie pasów pozwoli jej robić to legalnie i bezpiecznie. Ale nie, lepiej mieć małą fabrykę mandacików. Brawo.

To co widzicie wyżej to stół. Piękny, fajny stół, który okazał się… lustrem.
Czekam sobie na kuriera błogosławiając pracę z domu za to, że takie czekanie mi umożliwia. Zjawia się kurier, taki śmieszek, który podpisuje się zawsze “LOL”, zero problemu z wniesieniem mi dużej paczki, zawsze na czas. Więc spoko – szczęśliwa odstawiam paczkę i pracuję nadal. Ale tknęło mnie takie “ja sobie sama stołu i krzeseł nie skręcę? phii!” i wzięłam się za rozpakowywanie pudła z zamiarem skręcenia wszystkich mebli własnymi rączkami. O paznokcie się nie boję, bo hybrydy twarde jak diament, a że jestem Zosia-Samosia, to czasami mam ochotę się w skręcanie pobawić. A tu zonk – w środku wielkie lustro 😀 Musiałam spakować, odesłać i czekam na swój biały stół, który będzie idealnym tłem do zdjęć na insta 😀 (żart).
Zdarzyła wam się kiedyś jakaś dziwna pomyłka z wysyłką? 
Lubię czasami szukać śmiesznych gadżetów, jestem też taką osobą, która lubi dawać innym oryginalne prezenty. Ogólnie – w podstawówce byłam taką “mądralą”, więc gdy grało się w państwa-miasta, to zawsze wymyślałam jakieś dziwne zwierzę (np. moją ukochaną marę patagońską), państwo typu Tadżykistan i w pewnym momencie mogłam już lecieć “na opinii”. Gdybym wymyśliła nieistniejące zwierzę, nikt by tego nie kwestionował 😀 Dzisiaj lubię szukać oryginalnych gadżetów. W ten sposób znalazłam uroczą torbę z Totoru , szare i białe zakolanówki  oraz coś, co wywołało u mnie opad szczęki – majtki z push-upem i gąbką imitującą pełniejsze pośladki (klik). Czy dzisiaj dziewczyny oszukują już ze wszystkim? 😀 
W czerwcu w jednym z moich tekstów pojawiła się moja ukochana torebka :
Bardzo często ją noszę, jak dla mnie – idealna. Ma jedną, malutką wadę – nie można jej za mocno przeciążyć, bo wtedy odpina się zatrzask. Ale raczej nikt nie wkłada do torebek tyle, co ja (do codziennej torby swobodnie musi “wejść” 2 kilo jabłek :D). Pytaliście mnie o tą torebkę bardzo wiele razy, dzisiaj przypadkiem zauważyłam ją na dresslink w bardzo przyzwoitej cenie, więc spieszę z radosną nowiną ;).
_____
Mam duszę eksperymentatora, jestem w stanie spróbować wszystkiego. Od kiedy byłam faszerowana lekami jak kurczaki w zakładach drobiarskich, spotkała mnie długa jak papier toaletowy lista skutków ubocznych. Od tej pory nie boję się próbować niczego (poza wymysłami lekarzy). Gdyby lekarz dzisiaj zaproponował mi sterydy, bez wahania zaproponowałabym mu eutanazję. Mam też pewną irracjonalną dozę sympatii dla Azjatów, dzięki którym tak naprawdę żyję, bo to właśnie ich przekazywana z pokolenia na pokolenie wiedza o stosowaniu imbiru uratowała mnie przed uduszeniem się jakieś pierdyliard razy. Poza tym – szacun za Konfucjusza.

Z przyjemnością spróbowałam więc esencji na porost włosów, którą Azjaci wymyślili. 
Pisałam o tym tutaj:
O preparacie wiem z kilku grup na fejsie – ludzie wcierają we włosy lub nakładają na nie bardzo dziwne rzeczy – olej musztardowy, naftę, majonez, coca-colę i daktarin na grzybicę stóp. Efekty bywaja genialne. Co przeczytasz o sobie gdy użyjesz wcierki o składzie:

ginger, ginseng, loca festival, fleece-flower root, grape seed oil*



Usłyszysz, że włosy ci rosną bo masz nowotwór złośliwy żerujący na cebulkach i wcierasz w głowę martwe zwierzęta i płody 😀
Mówiąc językiem dzieciaków – jebłam.
*za pełny skład serdecznie dziękuję czytelniczce, której udało się skontaktować z wytwórcą i ostatecznie ustalić, że produkt nie może być stosowany przez ciężarne ze względu na duże stężenie imbiru :).
Przy okazji – robię miesięczną przerwę i włosek z głowy mi nie spadł, a “łupież” który pojawił się wraz z jantarem też już mi nie dokucza. 
Żeby uszczęśliwić anonimowych, od dzisiaj wcieram w skórę głowy ampułki z łożyskiem (placentą). Tym razem z Europy :).  Czekam aż przed moim domem zapłonie stos 😀
Dostałam też w tym miesiącu kolejne beGlossy:
Jak te produkty Organique pięknie pachną! 😀 To coś z napisami to ekotorba z choies, jak dla mnie ekstra 😀
Czy coś ciekawego mogło się wydarzyć w zwykły tydzień spędzony na pracy? Nie bardzo. Płakać mi się chce na myśl o tym, że w tym tygodniu znowu zaczynają mi się zajęcia na uczelni. Od rana do wieczora. Ech, jeśli chcę mieć czas na życie, muszę coś ograniczyć – albo pracę, albo bloga, albo nie wiem sama co.
Wiecie, że mój ulubiony komik – Abelard Giza udostępnił w sieci nagranie ze swojego występu za drobną odpłatnością? 5 zł (klik). Niektórym wysypało się z butów sporo cebuli, patrząc po łapkach w dół. Tragedia, świetny komik poprosił o płacenie za swoją pracę. Doprawdy, wszyscy widzowie pracują przecież za darmo i dla idei, a pracodawcy płacą im dobrym słowem i bóg zapłać. Szacunek za odwagę, występ zdecydowanie wart wydania piątaka :). 
Wspominałam już, że nie lubię robić zdjęć zimą? Zawsze kiedy mam czas to jest już ciemno. Niestety nie widać, że płaszczyk ze zdjęcia jest burgundowy – namawialiście mnie na ten kolor a ja postanowiłam spróbować. Nieustannie przerzucam ubrania pomiędzy stertą “sprzedać” a “zostawić”, ale do tego płaszcza ostatecznie przekonało mnie zdjęcie tej dziewczyny w czarnych kozakach na szpilce (klik) – najlepiej oddaje kolor i rzeczywisty wygląd płaszcza 🙂
Wszystkim namawiającym mnie na intensywny kolor mocno dziękuję ;-).
Zdarzyło mi się też upiec ciasto, napisać tekst o moim nowym zwyczaju jakim jest dzień pielęgnacji , wpaść na jakieś 100 pomysłów tekstów na bloga, na które nie mam szczególnie czasu i po raz setny zachwyciłam się sednem zawartym w tym, co śpiewa Freddie Mercury:



I’ve paid my dues 
Time after time 
I’ve done my sentence 
But committed no crime
(…)
But I’ve come through 
(…)
And I ain’t gonna lose 

Zdarzyło mi się też wybrać niespodziewanie do kina. Jestem osobą, która uwielbia się “rozdzielać”, bo jestem jak kot i chodzę swoją drogą. Wybór relingów do samochodu średnio mnie kręci, więc zamiast do galerii pomorskiej odbiłam autobusem 64 pod Zielone Arkady kupić sobie kolejny biustonosz w Dalii, bo istnieniem tego sklepu w Bydgoszczy jaram się jak flota Stannisa 😀 W każdym razie – jestem tą kobietą która wchodzi do galerii handlowej tylko wtedy gdy musi i spędza w niej tylko tyle czasu ile koniecznie. Precyzyjnie wyliczyłam sobie czas i wychodząc ze swoim nabytkiem ruszyłam w kierunku autobusu, który zwiał mi sprzed nosa 2 minuty przed czasem deklarowanego odjazdu. Kolejny za 20 minut. W życiu nie będę stać 20 minut na przystanku, więc wygooglowałam, że z innej części miasta będzie odjeżdżał tramwaj numer 7. Ruszyłam szybkim krokiem pod tesco i stojąc na światłach widziałam jak tramwaj zwiewa mi również 2 minuty przed odjazdem (a zegarek mam ustawiony zgodnie z rozkładem). Wściekła poszłam przez most dalej w dół i tramwajem o innym numerze jechałam tylko 4 minuty. Do kina wbiłam tuż po reklamach, więc w sumie nic nie straciłam. 
A nie byłam tego dnia w szczególnej formie, dobrze że to była trasa z górki 😀 Ponownie musicie uruchomić wyobraźnię by odgadnąć, że na zdjęciu jest piękna sukienka w kropki . To już moja trzecia tego rodzaju, a ja wciąż szukam takiej idealnej na 100%. Na modelce wygląda pięknie i chyba takie jej urok, że podziwiać ja można tylko w pełnym słońcu.

Jej, ile dzisiaj tematów!

A upiekłam też przepyszną szarlotkę, która w sumie wyszła bardziej jak tarta jabłkowa, ale to się wytnie ;-).
Zauważyłam też, że w zależności od stopnia nawodnienia, moja twarz zawsze wygląda nieco inaczej.

Porównując to zdjęcie z insta, zdjęcie wyżej i poniższe zdjęcie bez makijażu, za każdym razem mam wrażenie że wyglądam trochę inaczej.

Film który oglądałam w kinie to Planeta Singli. Mam raczej kiepskie zdanie o polskich komediach (wielbicieli przepraszam, ale gnioty typu Lejdis sprawiły że w polskie kino mocno wątpię), ale na tym filmie kilka razy płakałam ze śmiechu i wzruszenia, co jest bardzo spoko wynikiem. Osobiście – polecam :). Bardzo udana komedia, a nie spodziewałam się nic szczególnego.
Linki Tygodnia: 
Ponieważ Andrea mocno pogoniła moje włosy, dawna grzywka smyra mnie po szyi. Ostatnio lubię tę warstwę upinać. Kinga z bloga Ujrzeć Siebie wyszukała na Ali przepiękne spinki do włosów – możecie je obejrzeć tutaj. Ja osobiście jestem nimi oczarowana i ubolewam nad tym, że kupienie w Polsce ładnych ozdób do włosów graniczy z cudem. Glitter czy Claires mają czasami coś ładnego, ale cenowo lepiej wypada Ali. 10 razy lepiej.
Inne/ciekawe

Ja odpalam sobie Queen i idę do paczkomatu. 
Będę udawać, że wcale nie mam miliona zadań w tym tygodniu do zrobienia. Wcale.

Psst, na instagramie wszystko szybciej, więcej i no wiecie – bliżej 🙂

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]
Kino, płody i dziwne przedmioty [TYGODNIK]