Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Kino, płody i dziwne przedmioty [TYGODNIK]

Ten tygodnik będzie trochę śmieszny, trochę fajny. Będą martwe zwierzęta i płody w esencji do włosów, ale też kilka słów o byciu “mądralą”, i tym, że czasami pieszo jest szybciej niż tramwajem. Zapraszam!

Czasami mam tak, że mózg mi paruje po pracy. Ponownie tygodnik wrzucam dopiero w poniedziałek, ale lubię ten stan. Obiecałam sobie, że chcę nauczyć się maksymalnie dużo w tym co robię. Z tego powodu staram się kierować tym właśnie kryterium przy wybieraniu zleceń. Lubię, gdy coś jest dla mnie wyzwaniem. Powoli jednak pojawia się coraz mniej rzeczy, które mogłyby mnie zdziwić i chyba zaczyna przeważać zmęczenie tym wszystkim, bo brak mi czasu na inne rzeczy, np. studia spycham na dalszy plan, bo nie są dla mnie kluczowe (nie interesuje mnie kariera akademicka). Brak mi też trochę czasu na bloga 🙁 Coraz bardziej zbliża się ten czas kiedy będzie trzeba założyć w końcu własną firmę, ale najpierw chcę zebrać jak najwięcej doświadczenia w kontaktach z klientami :). Znam kierunek, ale nie wytyczyłam sobie jeszcze bardzo konkretnej ścieżki. A najbardziej powstrzymuje mnie… ZUS. To, że ta legalna piramida finansowa wytrzyma do czasu mojej emerytury jest mało realne. “Państwo” nie jest w stanie dać obywatelom żadnych pieniędzy, których wcześniej by im nie zabrało, więc sorry not sorry – wolę założyć firmę na Cyprze czy gdziekolwiek indziej. 
Uwielbiam tempo w jakim płynie życie w małym miasteczku. Bez galerii handlowych, z lasem w pobliżu i szybkim połączeniem z dwoma dużymi miastami w razie potrzeby. Od kiedy jest tu rossmann, praktycznie niczego mi nie brakuje. Potrzeby mieszkańców są całkiem sensownie spełniane, np. gdy oddolnie powstała inicjatywa stworzenia placu, który pozwoli trenować street workout, to taki placyk powstał. Są jednak tzw. “problemy pierwszego świata”. Np. przejście dla pieszych. Jest ulica, która na początku i końcu NIC nie ma, a na środku są dwa dyskonty. Po jednej stronie biedronka, po drugiej lidl. Oczywiście nikomu nie chce się nadkładać drogi do przejścia dla pieszych, bo to zwykła “cienka” droga i sklepy są dokładnie na przeciw siebie. Zwyczaj jest taki, że prawie wszyscy w ten sposób przechodzą, więc miasto wystąpiło z wnioskiem o utworzenia przejścia dla pieszych w tym konkretnym miejscu. Wpłynęłoby to na zwiększenie bezpieczeństwa. Niestety, starostwo wniosek odrzuciło. Jak ja mam chcieć płacić wysokie podatki na taką bandę … no nie powiem kogo? Nic nie powstrzyma starszej babinki z siatami przed przejściem w najszybszy możliwy sposób i szczerze wątpię by chciało jej się nadkładać 100 metrów w celu dostania się do sklepu z tańszym masłem. Namalowanie pasów pozwoli jej robić to legalnie i bezpiecznie. Ale nie, lepiej mieć małą fabrykę mandacików. Brawo.

To co widzicie wyżej to stół. Piękny, fajny stół, który okazał się… lustrem.
Czekam sobie na kuriera błogosławiając pracę z domu za to, że takie czekanie mi umożliwia. Zjawia się kurier, taki śmieszek, który podpisuje się zawsze “LOL”, zero problemu z wniesieniem mi dużej paczki, zawsze na czas. Więc spoko – szczęśliwa odstawiam paczkę i pracuję nadal. Ale tknęło mnie takie “ja sobie sama stołu i krzeseł nie skręcę? phii!” i wzięłam się za rozpakowywanie pudła z zamiarem skręcenia wszystkich mebli własnymi rączkami. O paznokcie się nie boję, bo hybrydy twarde jak diament, a że jestem Zosia-Samosia, to czasami mam ochotę się w skręcanie pobawić. A tu zonk – w środku wielkie lustro 😀 Musiałam spakować, odesłać i czekam na swój biały stół, który będzie idealnym tłem do zdjęć na insta 😀 (żart).
Zdarzyła wam się kiedyś jakaś dziwna pomyłka z wysyłką? 
Lubię czasami szukać śmiesznych gadżetów, jestem też taką osobą, która lubi dawać innym oryginalne prezenty. Ogólnie – w podstawówce byłam taką “mądralą”, więc gdy grało się w państwa-miasta, to zawsze wymyślałam jakieś dziwne zwierzę (np. moją ukochaną marę patagońską), państwo typu Tadżykistan i w pewnym momencie mogłam już lecieć “na opinii”. Gdybym wymyśliła nieistniejące zwierzę, nikt by tego nie kwestionował 😀 Dzisiaj lubię szukać oryginalnych gadżetów. W ten sposób znalazłam uroczą torbę z Totoru , szare i białe zakolanówki  oraz coś, co wywołało u mnie opad szczęki – majtki z push-upem i gąbką imitującą pełniejsze pośladki (klik). Czy dzisiaj dziewczyny oszukują już ze wszystkim? 😀 
W czerwcu w jednym z moich tekstów pojawiła się moja ukochana torebka :
Bardzo często ją noszę, jak dla mnie – idealna. Ma jedną, malutką wadę – nie można jej za mocno przeciążyć, bo wtedy odpina się zatrzask. Ale raczej nikt nie wkłada do torebek tyle, co ja (do codziennej torby swobodnie musi “wejść” 2 kilo jabłek :D). Pytaliście mnie o tą torebkę bardzo wiele razy, dzisiaj przypadkiem zauważyłam ją na dresslink w bardzo przyzwoitej cenie, więc spieszę z radosną nowiną ;).
_____
Mam duszę eksperymentatora, jestem w stanie spróbować wszystkiego. Od kiedy byłam faszerowana lekami jak kurczaki w zakładach drobiarskich, spotkała mnie długa jak papier toaletowy lista skutków ubocznych. Od tej pory nie boję się próbować niczego (poza wymysłami lekarzy). Gdyby lekarz dzisiaj zaproponował mi sterydy, bez wahania zaproponowałabym mu eutanazję. Mam też pewną irracjonalną dozę sympatii dla Azjatów, dzięki którym tak naprawdę żyję, bo to właśnie ich przekazywana z pokolenia na pokolenie wiedza o stosowaniu imbiru uratowała mnie przed uduszeniem się jakieś pierdyliard razy. Poza tym – szacun za Konfucjusza.

Z przyjemnością spróbowałam więc esencji na porost włosów, którą Azjaci wymyślili. 
Pisałam o tym tutaj:
O preparacie wiem z kilku grup na fejsie – ludzie wcierają we włosy lub nakładają na nie bardzo dziwne rzeczy – olej musztardowy, naftę, majonez, coca-colę i daktarin na grzybicę stóp. Efekty bywaja genialne. Co przeczytasz o sobie gdy użyjesz wcierki o składzie:

ginger, ginseng, loca festival, fleece-flower root, grape seed oil*



Usłyszysz, że włosy ci rosną bo masz nowotwór złośliwy żerujący na cebulkach i wcierasz w głowę martwe zwierzęta i płody 😀
Mówiąc językiem dzieciaków – jebłam.
*za pełny skład serdecznie dziękuję czytelniczce, której udało się skontaktować z wytwórcą i ostatecznie ustalić, że produkt nie może być stosowany przez ciężarne ze względu na duże stężenie imbiru :).
Przy okazji – robię miesięczną przerwę i włosek z głowy mi nie spadł, a “łupież” który pojawił się wraz z jantarem też już mi nie dokucza. 
Żeby uszczęśliwić anonimowych, od dzisiaj wcieram w skórę głowy ampułki z łożyskiem (placentą). Tym razem z Europy :).  Czekam aż przed moim domem zapłonie stos 😀
Dostałam też w tym miesiącu kolejne beGlossy:
Jak te produkty Organique pięknie pachną! 😀 To coś z napisami to ekotorba z choies, jak dla mnie ekstra 😀
Czy coś ciekawego mogło się wydarzyć w zwykły tydzień spędzony na pracy? Nie bardzo. Płakać mi się chce na myśl o tym, że w tym tygodniu znowu zaczynają mi się zajęcia na uczelni. Od rana do wieczora. Ech, jeśli chcę mieć czas na życie, muszę coś ograniczyć – albo pracę, albo bloga, albo nie wiem sama co.
Wiecie, że mój ulubiony komik – Abelard Giza udostępnił w sieci nagranie ze swojego występu za drobną odpłatnością? 5 zł (klik). Niektórym wysypało się z butów sporo cebuli, patrząc po łapkach w dół. Tragedia, świetny komik poprosił o płacenie za swoją pracę. Doprawdy, wszyscy widzowie pracują przecież za darmo i dla idei, a pracodawcy płacą im dobrym słowem i bóg zapłać. Szacunek za odwagę, występ zdecydowanie wart wydania piątaka :). 
Wspominałam już, że nie lubię robić zdjęć zimą? Zawsze kiedy mam czas to jest już ciemno. Niestety nie widać, że płaszczyk ze zdjęcia jest burgundowy – namawialiście mnie na ten kolor a ja postanowiłam spróbować. Nieustannie przerzucam ubrania pomiędzy stertą “sprzedać” a “zostawić”, ale do tego płaszcza ostatecznie przekonało mnie zdjęcie tej dziewczyny w czarnych kozakach na szpilce (klik) – najlepiej oddaje kolor i rzeczywisty wygląd płaszcza 🙂
Wszystkim namawiającym mnie na intensywny kolor mocno dziękuję ;-).
Zdarzyło mi się też upiec ciasto, napisać tekst o moim nowym zwyczaju jakim jest dzień pielęgnacji , wpaść na jakieś 100 pomysłów tekstów na bloga, na które nie mam szczególnie czasu i po raz setny zachwyciłam się sednem zawartym w tym, co śpiewa Freddie Mercury:



I’ve paid my dues 
Time after time 
I’ve done my sentence 
But committed no crime
(…)
But I’ve come through 
(…)
And I ain’t gonna lose 

Zdarzyło mi się też wybrać niespodziewanie do kina. Jestem osobą, która uwielbia się “rozdzielać”, bo jestem jak kot i chodzę swoją drogą. Wybór relingów do samochodu średnio mnie kręci, więc zamiast do galerii pomorskiej odbiłam autobusem 64 pod Zielone Arkady kupić sobie kolejny biustonosz w Dalii, bo istnieniem tego sklepu w Bydgoszczy jaram się jak flota Stannisa 😀 W każdym razie – jestem tą kobietą która wchodzi do galerii handlowej tylko wtedy gdy musi i spędza w niej tylko tyle czasu ile koniecznie. Precyzyjnie wyliczyłam sobie czas i wychodząc ze swoim nabytkiem ruszyłam w kierunku autobusu, który zwiał mi sprzed nosa 2 minuty przed czasem deklarowanego odjazdu. Kolejny za 20 minut. W życiu nie będę stać 20 minut na przystanku, więc wygooglowałam, że z innej części miasta będzie odjeżdżał tramwaj numer 7. Ruszyłam szybkim krokiem pod tesco i stojąc na światłach widziałam jak tramwaj zwiewa mi również 2 minuty przed odjazdem (a zegarek mam ustawiony zgodnie z rozkładem). Wściekła poszłam przez most dalej w dół i tramwajem o innym numerze jechałam tylko 4 minuty. Do kina wbiłam tuż po reklamach, więc w sumie nic nie straciłam. 
A nie byłam tego dnia w szczególnej formie, dobrze że to była trasa z górki 😀 Ponownie musicie uruchomić wyobraźnię by odgadnąć, że na zdjęciu jest piękna sukienka w kropki . To już moja trzecia tego rodzaju, a ja wciąż szukam takiej idealnej na 100%. Na modelce wygląda pięknie i chyba takie jej urok, że podziwiać ja można tylko w pełnym słońcu.

Jej, ile dzisiaj tematów!

A upiekłam też przepyszną szarlotkę, która w sumie wyszła bardziej jak tarta jabłkowa, ale to się wytnie ;-).
Zauważyłam też, że w zależności od stopnia nawodnienia, moja twarz zawsze wygląda nieco inaczej.

Porównując to zdjęcie z insta, zdjęcie wyżej i poniższe zdjęcie bez makijażu, za każdym razem mam wrażenie że wyglądam trochę inaczej.

Film który oglądałam w kinie to Planeta Singli. Mam raczej kiepskie zdanie o polskich komediach (wielbicieli przepraszam, ale gnioty typu Lejdis sprawiły że w polskie kino mocno wątpię), ale na tym filmie kilka razy płakałam ze śmiechu i wzruszenia, co jest bardzo spoko wynikiem. Osobiście – polecam :). Bardzo udana komedia, a nie spodziewałam się nic szczególnego.
Linki Tygodnia: 
Ponieważ Andrea mocno pogoniła moje włosy, dawna grzywka smyra mnie po szyi. Ostatnio lubię tę warstwę upinać. Kinga z bloga Ujrzeć Siebie wyszukała na Ali przepiękne spinki do włosów – możecie je obejrzeć tutaj. Ja osobiście jestem nimi oczarowana i ubolewam nad tym, że kupienie w Polsce ładnych ozdób do włosów graniczy z cudem. Glitter czy Claires mają czasami coś ładnego, ale cenowo lepiej wypada Ali. 10 razy lepiej.
Inne/ciekawe

Ja odpalam sobie Queen i idę do paczkomatu. 
Będę udawać, że wcale nie mam miliona zadań w tym tygodniu do zrobienia. Wcale.

Psst, na instagramie wszystko szybciej, więcej i no wiecie – bliżej 🙂

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]
Kino, płody i dziwne przedmioty [TYGODNIK]