Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Dlaczego chcę, abyś wyrzuciła stare gacie

autor Posted on

Chyba za każdym razem gdy na instagramie robię live, pada pytanie – Ania, ja Ty to robisz, że masz taką pewność siebie?

I hmm zawsze odpowiadam, że długo to wypracowywałam i nie stoi za tym żadna magia ani nie ma na tę pewność siebie żadnych sztuczek, ale niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że mówiąc tak, nieświadomie kłamię! Jest sztuczka!

Ten blog zawsze opierał się na szczerości. Zawsze. I czasami przyznaję się do niewygodnych faktów o mnie, np. do tego, że kręci mnie Valdimir Putin . To są takie rzeczy, co do których wcale nie jestem szczęśliwa, że są prawdą. Zdarza mi się też przyznać do tego, że jestem dorosłą babką, a nie jest mi obcy strach przed pobraniem krwi i że naprawdę nawaliłam jako człowiek, nabierając się na sanktuarium ratujące słonie w Tajlandii. Tak, dzisiaj uważam, że zwierzęta nie są na świecie dla mojej rozrywki, ale to lekcja okupiona srogim błędem, do którego szczerze się przyznaję. Bo głęboko wierzę, że z błędów można wyciągać cenne lekcje i ucieszę się, gdy będziecie się uczyć na moich.

Dlatego szczerze muszę przyznać, że jest jednak sztuczka na pewność siebie

I ja nawet o niej kiedyś tu wspomniałam! Ale to było zawsze jedno zdanie w długim tekście. Wzmianka. Nigdy nie wybrzmiało to dostatecznie głośno.

Oj, ale ja lubię przeciągać!

Pamiętasz mój słynny tekst o tym, że życie jest za krótkie na bawełniane gacie?

Jest dla mnie bardzo ważny. Nadal go lubię. Ale ponieważ mam specyficzny styl pisania bloga i piszę dosłownie dla “młodszej siebie”, takim językiem i w takiej formie, która trafiłaby do głowy trochę młodszej (i trochę głupszej) Ani, to czasami się nie rozumiemy. Znakomita większość osób zrozumiała tekst i skupiła się na metaforze jaką są GACIE.

Nie majtki, nie majteczki, nie figi, nie śliczna, ani nawet zwykła bielizna, tylko GACIE.

Dla mnie wymowne i trafiające w sedno, ale jednak zdarzyło się sporo osób, których uwagę skupiła bawełna.

Że zdrowo. Że wygodnie. Że lepsza bawełna niż poliestrowa koronka.

pewność siebie - ładne majtki
majtki (link)

W 100% się zgadzam! Bawełniane majtki są lepsze dla wrażliwych okolic intymnych. Organiczna wygodna bawełna to świetna sprawa. Jak zależy ci na zdrowej cipce, to polecam na co dzień właśnie porządną oddychającą bawełnę (z polskich firm robią je cztery litery i pantalones), a jak ładne to chociaż z bawełnianym krokiem.

W ogóle polecam spanie bez majtek!

Podobnie jak pończochy na pasku są dużo zdrowsze od rajstop, chociaż rajstopy też bardzo lubię i mam chyba wszystkie możliwe wzorki.
Z tym, że gdy o tym mówię, to czuję się trochę z Opowieści Podręcznej, gdzie bohaterki miały być właśnie zdrowe i płodne, więc nosiły oddychające majtki i pończochy na pasku zamiast rajstop.
I chociaż zdrowie też jest dla mnie szalenie ważne, to chciałam przekazać coś innego.

Zastanawiałaś się kiedyś, jak bielizna wpływa na Twoją pewność siebie?

Tam dam, to jest mój trik, który cichutko wybrzmiał na blogu kilka razy.

Np. gdy pisałam tekst o tym, że bycie PORZĄDNĄ DZIEWCZYNĄ wcale nie chroni przed złem tego świata i takim też źli ludzie wyrządzają krzywdę, to przebąknęłam gdzieś o tym po cichu, wtrącając takie zdanie:

 Poważnie, jest coś super fajnego w tym, że mam na sobie pończochy i komplet pasującej bielizny w dniu, w którym jedyne miejsce do którego się ruszam to pobliski śmietnik.

Napisałam to w kontekście mojej niezgody na te heheszki, że jak kobieta ma na sobie komplet bielizny, to na pewno zaplanowała seks i ten strój jest domniemaną zgodą, bo kurczę nie musi.

Ja lubię nosić dopasowaną kolorystycznie bieliznę zawsze. ZAWSZE.

Przy okazji zdradzam trik jak to zrobić: kupuj majtki i staniki w tych samych kolorach. Ja mam prawie same czarne, cieliste i czerwone. W ten sposób zawsze mam kolorystyczny komplet. Albo miałabym, gdybym nosiła staniki (zobacz: dlaczego chodzę bez stanika).

Innym razem przebąknęłam o tym w tekście o niedzielach dla siebie:

To dzień dla mnie i o mnie. Od A do Z. Niedzielami lubię leżeć długo w wannie, piec ciasta albo eksperymentować w kuchni. Jeść śniadanie w łóżku i nosić najpiękniejszą bieliznę jaką mam, chociaż nikomu jej nie pokażę. A może na tym właśnie polega cały sekret, że mam na sobie pończochy na pasku, które założyłam po to, bym sama ze sobą poczuła się zajebiście.

Ładna, dobrze dobrana bielizna daje mi ogromną pewność siebie.

Serio. I wiem, że nie jestem jedyna, ale jeśli nie należysz do takich kobiet jak ja – spoko, rozumiem, nie ma sprawy. Proszę, doczytaj jednak do końca, okej? Może wyciągniesz z tego tekstu coś dla siebie.

Wyobraź sobie taką sytuację, że jesteś gdzieś w początkowej, ale już poważnej fazie związku i chłopak zaskakuje Cię czekając pod pracą aby porwać cię na przemiłą randkę-niespodziankę. Lądujecie u niego, a tobie nastrój opada, bo przypominasz sobie, że rano naciągnęłaś na tyłek rozciągnięte, bezkształtne gacie. Jeszcze z małą dziurą na lewym pośladku. Jest ci głupio i szukasz pretekstu by się z tej randki wymiksować.

Używam tego przykładu nie bez powodu. Wiele moich koleżanek z szuflady ze stanikami na zmianę nosi głównie dwa komfortowe, ale totalnie znoszone, a cała reszta ślicznych leży sobie zapomniana. No chyba, że randka, no to inna sprawa.

Majtki? To samo! Ładne na specjalne okazje, reszta sobie leży.

Oczywiście w tym miejscu chciałam wkleić badania, ale były konsumenckie a nie naukowe a link wygasł, ale znalazłam artykuł z 2010 który je omawia.

Blisko 47% kobiet czuje się bardziej sexy w wyjątkowej bieliźnie, a aż 1/4 kobiet ma parę majtek, której wstydziłaby się, gdyby ktoś ją zobaczył.

via GIPHY

No dobra, nie udaję zszokowanej.

Ale namawiam z serca: wyrzuć wszystkie podarte, poplamione i rociągnięte gacie, w których czujesz się źle i wpływają negatywnie na twój nastrój. Znoszone, skulkowane i zapierdziane dresy też. Jak farbujesz włosy w domu albo planujesz remont, to zachowaj sobie roboczy zestaw na takie okazje, ale nie wyciągaj z innego powodu niż ten remont albo farbowanie okej?

Hej hej, rozumiem, że lubisz czuć się komfortowo! Ja przed komputerem siedzę w okresie jesienno zimowym zazwyczaj w swetrze za tyłek albo bluzie ze sponge bobem i zakolanówkach.

View this post on Instagram

Może i trochę wcześnie na podsumowania roku (zeszły podsumowałam z radością, po czym nowy rozpoczęłam od zeznań na komisariacie💁🏻‍♀️) ale tego, czego się nauczyłam w tym roku nic mi już nie odbierze. Wrócił mi LUZ! 🥰 Wiesz, ja kiedyś miałam taki tupet, by mając 21 lat napisać książkę o tytule „Jak stać się szczęśliwym człowiekiem” (wciąż jestem w szoku, że się sprzedaje i still jest bestsellerem!) i chociaż mniej bliskie jest już mi takie poznawczo-behawioralne podejście jak wtedy i wciąż praktykuję wiele rzeczy, które w tym „dziele”😂 opisałam, to dzisiaj jestem dziewczyną, która szósty rok pracuje nad jednym zeszytem ćwiczeń, wertując to coraz nowsze badania, by każde zdanie miało swoje uzasadnienie. Trochę różnica! Miałam być w tym tygodniu we Lwowie – nie wyszło. Miałam mieć już dawno na tip top skończonego ebooka – nie wyszło. Miałam dzisiaj nagrać pogadankę i krótki film na YT – nie wyszło. Bo ucięłam sobie krótką drzemkę, która ostatecznie wcale nie okazała się krótka. I luz!!! Totalnie luz, zero wyrzutów sumienia, że nie jestem produktywną obywatelką. Zero poczucia winy. Spałam, bo widocznie potrzebowałam, elo! Symbolem tego roku będzie dla mnie ta różowa bluza ze Sponge Bobem. Ma z 5 lat, jest akurat za tyłek, czuję się w niej bardzo komfortowo i zawsze mi przypomina, że nie muszę być poważną, dorosłą kobietą, tylko mogę bawić się życiem, próbować nowych rzeczy (najwyżej mi się nie spodobają!) i szukać we wszystkim powodów do radochy. kiedyś musiał być plan A, plan B, plan C, realistyczne i mierzalne, określone w czasie cele i wielka frustracja jak życie ze mnie kpiło i coś nie wychodziło. A dzisiaj? Nie wyszło, trudno. Zastanawiam się chwilę, czemu nie wyszło, czego mnie to uczy i idę dalej. Bez poczucia, że nawaliłam, tylko z radochą, że czegoś mnie to nauczyło. W poprzednich latach trochę to zgubiłam! Napiszesz mi w komentarzu jaka jest najważniejsza rzecz, której nauczył Cię rok 2019? Jestem szalenie ciekawa! #luz #letitgo #odpuszczanie #akceptacja #motywacja #dbamosiebie #selfcare #selflove #naluzie #aniamaluje #szczerze_pisząc

A post shared by Ania Kęska (aniamaluje) (@aniamaluje) on

Ale bluza nie ma plam ani dziur i nie sprawia, że sama czuję się pomięta i byle jaka.

Dlatego namawiam do szczerości z samą sobą i pozbycia się metaforycznych gaci, czymkolwiek one dla ciebie są. Może masz ładne majtki, ale nosisz w domu sprane, znoszone i poplamione t-shirty. Jeśli to dla ciebie ok to spoko, nie zmuszam, ale tak szczerze zastanów się jak się w nich czujesz i czy chcesz się tak czuć.

A wracając do mojego “sekretu” za który kilka razy dostałam po tyłku od bardziej konserwatywnych odbiorców – uwielbiam nosić piękną bieliznę pod zwykłymi ubraniami. Podpatrzyłam to kiedyś u Moniki dr lifestyle w 2015!

Monika ma taki influęs, że od razu kupiłam sobie takie paski do stanika i to było dla mnie przełomowe. Nosiłam już ładną bieliznę wcześniej, szczególnie, że praca z dziećmi to mimo wszystko wygodne leginsy i t-shirt i mogłam pompować sobie w ten sposób nastrój tylko czymś zupełnie niewidocznym, ale poza pracą z dziećmi?

Jeju, to było odkrycie, że w jeansach i zwykłym t-shircie można czuć się zupełnie inaczej, jeśli doda się zupełnie neutralne dla wygody dodatkowe paski do biustonosza.

I od tej pory tak robię! Już nie tylko ładne pończochy pod zwykłym ubraniem, ale też coś z fajnym twistem ;).
Jak np. ozdobne ramiączka czy dodatkowe paski

Bielizna wpływa na pewność siebie, zatem:

level 1, dla mniej odważnych: zapierdziane, znoszone, rozciągnięte i poplamione rzeczy – out. Nie jesteś byle kim, nie traktuj się byle jak!

level 2, jak lubisz coś bardziej ekscytującego, to noszenie pończoch (zapewniam, przy solidnym pasku są wygodniejsze od rajstop, którym obniża się krok!), może zakolanówki w domu, może jakieś fancy ramiączka (wcale nie są drogie!)? Daj temu szansę. Służę uprzejmie informacją, że bardzo wygodne ozdobne paski pod t-shirt można kupić na aliexpress za pięć złotych.

Dziewczyny! Dlaczego z taką łatwością przychodzi wam noszenie ładnej bielizny dla innych, ale dla siebie już nie?
Nie mówię, że to spowoduje rewolucję w twoim życiu, ale zaufaj mi i załóż swoją najładniejszą bieliznę nie z okazji randki, tylko tak po prostu, w zwykły dzień. Znalazłam nawet tygodniowy eksperyment pewnej dziennikarki, która zrobiła coś takiego 🙂

To jak, robisz porządki?

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
z-dusza.plMargoAlaAnszpiKarolina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Patrycja
Gość

W życiu nie napisałam egzaminu w majtkach innych niż koronkowe, a na egzamin na prawo jazdy założyłam komplet czerwonej bielizny, chociaż z egzaminatorem żadnych planów nie miałam. Mam jedną odbarwioną delikatnie bluzę (prysnął mi Domestos) i ma dwie małe plamki, ale nie byłabym w stanie jej wyrzucić. Zakład do niej krótkie spodenki i zakolanówki i z jakiegoś magicznego powodu czuję się jak seksowna tancerka i nie wstydzilabym się, gdyby ktoś mnie w niej zastał. 😅 Co do wyrzucania, to pamiętam, że jak byłam mała i chciałam nowe majtki, to mama mówiła, że kupi mi tylko pod warunkiem, że wyrzucę stare… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość

Chciałabym ładnego kompletu, jak już jest to dół dobry a góra za mała, z czym nie czuję się wcale lepiej. Nie dość, że to i tak drogi poliester, to jeszcze z rozmiarem trudno 😂 😀 i przekopałam google i uda sie znaleźć pojedyncze perełki 😀 Ania! Nie wiem jak to robisz, ale wracam do przekopywania neta 😀

Monika
Gość

Posłuchałam Twojej rady dawno temu. Dziś nie mam żadnej brzydkiej pary majtek. Co jak co nie wyobrażam sobie innych niż bawełniane, ale moje maja naprawdę przepiękny krój i moje biodra i tyłek wyglądają przepięknie.

Paulina
Gość

Noszę TYLKO ładną bieliznę, nauczyłam się tego od mamy 🙂 i każda moja koleżanka, która mnie widziała w bieliźnie (na zakupach w przebieralni/w akademiku/na wfie/itp) zawsze komentowała, że mam seksowne majtki 🙂 staniki też noszę jedynie dobrze dobrane, dopasowane, seksowne i wygodne. To jest dla mnie priorytet, czuć się wygodnie i seksownie 🙂

Karolina
Gość

Noszę na co dzień tylko ładną bieliznę…. ale siedze właśnie w potarganych dresach xD

Anszpi
Gość

Świetny tekst! Bielizna jest mega ważna i chociaż widzimy ją tylko my warto wybierać ładną i wygodną (tak da się).

Kiedyś słyszałam od pielęgniarki, że często ludzie np. z wypadku czy przywiezieni z domu karetką nie chcą się rozebrać bo wstydzą swojej bielizny, a często jest czego.

Margo
Gość
Margo

Przypomniało mi się, jako moja babcia zawsze mówiła, że na podróż trzeba koniecznie zakładać ładną i czystą bieliznę właśnie na wypadek wypadku 😀 czyli coś w tym jednak jest

Ala
Gość

Hej, powiedz mi, jak znaleźć etyczne sanktuaria dla słoni w Tajlandii?

Margo
Gość
Margo

O bieliznę akurat dbam, ale nigdy nie kupiłam zakolanówek, bo nie wiedziałam, gdzie je nosić. Chyba się przekonam do zakładania ich w domu, bo mąż ostatnio wysłał mi to:

https://jbzd.com.pl/obr/1227354/zona

😀

z-dusza.pl
Gość

Przypomniałaś mi tym postem o ozdobnych paskach do staników! Nie nosiłam ich wieki. Pora odszukać je w szufladzie 🙂

Previous
Dlaczego potrzebujesz pani* ze Skarbówki na koniec roku
Dlaczego chcę, abyś wyrzuciła stare gacie