Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Dlaczego chcę, abyś wyrzuciła stare gacie

autor Posted on

Chyba za każdym razem gdy na instagramie robię live, pada pytanie – Ania, ja Ty to robisz, że masz taką pewność siebie?

I hmm zawsze odpowiadam, że długo to wypracowywałam i nie stoi za tym żadna magia ani nie ma na tę pewność siebie żadnych sztuczek, ale niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że mówiąc tak, nieświadomie kłamię! Jest sztuczka!

Ten blog zawsze opierał się na szczerości. Zawsze. I czasami przyznaję się do niewygodnych faktów o mnie, np. do tego, że kręci mnie Valdimir Putin . To są takie rzeczy, co do których wcale nie jestem szczęśliwa, że są prawdą. Zdarza mi się też przyznać do tego, że jestem dorosłą babką, a nie jest mi obcy strach przed pobraniem krwi i że naprawdę nawaliłam jako człowiek, nabierając się na sanktuarium ratujące słonie w Tajlandii. Tak, dzisiaj uważam, że zwierzęta nie są na świecie dla mojej rozrywki, ale to lekcja okupiona srogim błędem, do którego szczerze się przyznaję. Bo głęboko wierzę, że z błędów można wyciągać cenne lekcje i ucieszę się, gdy będziecie się uczyć na moich.

Dlatego szczerze muszę przyznać, że jest jednak sztuczka na pewność siebie

I ja nawet o niej kiedyś tu wspomniałam! Ale to było zawsze jedno zdanie w długim tekście. Wzmianka. Nigdy nie wybrzmiało to dostatecznie głośno.

Oj, ale ja lubię przeciągać!

Pamiętasz mój słynny tekst o tym, że życie jest za krótkie na bawełniane gacie?

Jest dla mnie bardzo ważny. Nadal go lubię. Ale ponieważ mam specyficzny styl pisania bloga i piszę dosłownie dla “młodszej siebie”, takim językiem i w takiej formie, która trafiłaby do głowy trochę młodszej (i trochę głupszej) Ani, to czasami się nie rozumiemy. Znakomita większość osób zrozumiała tekst i skupiła się na metaforze jaką są GACIE.

Nie majtki, nie majteczki, nie figi, nie śliczna, ani nawet zwykła bielizna, tylko GACIE.

Dla mnie wymowne i trafiające w sedno, ale jednak zdarzyło się sporo osób, których uwagę skupiła bawełna.

Że zdrowo. Że wygodnie. Że lepsza bawełna niż poliestrowa koronka.

pewność siebie - ładne majtki
majtki (link)

W 100% się zgadzam! Bawełniane majtki są lepsze dla wrażliwych okolic intymnych. Organiczna wygodna bawełna to świetna sprawa. Jak zależy ci na zdrowej cipce, to polecam na co dzień właśnie porządną oddychającą bawełnę (z polskich firm robią je cztery litery i pantalones), a jak ładne to chociaż z bawełnianym krokiem.

W ogóle polecam spanie bez majtek!

Podobnie jak pończochy na pasku są dużo zdrowsze od rajstop, chociaż rajstopy też bardzo lubię i mam chyba wszystkie możliwe wzorki.
Z tym, że gdy o tym mówię, to czuję się trochę z Opowieści Podręcznej, gdzie bohaterki miały być właśnie zdrowe i płodne, więc nosiły oddychające majtki i pończochy na pasku zamiast rajstop.
I chociaż zdrowie też jest dla mnie szalenie ważne, to chciałam przekazać coś innego.

Zastanawiałaś się kiedyś, jak bielizna wpływa na Twoją pewność siebie?

Tam dam, to jest mój trik, który cichutko wybrzmiał na blogu kilka razy.

Np. gdy pisałam tekst o tym, że bycie PORZĄDNĄ DZIEWCZYNĄ wcale nie chroni przed złem tego świata i takim też źli ludzie wyrządzają krzywdę, to przebąknęłam gdzieś o tym po cichu, wtrącając takie zdanie:

 Poważnie, jest coś super fajnego w tym, że mam na sobie pończochy i komplet pasującej bielizny w dniu, w którym jedyne miejsce do którego się ruszam to pobliski śmietnik.

Napisałam to w kontekście mojej niezgody na te heheszki, że jak kobieta ma na sobie komplet bielizny, to na pewno zaplanowała seks i ten strój jest domniemaną zgodą, bo kurczę nie musi.

Ja lubię nosić dopasowaną kolorystycznie bieliznę zawsze. ZAWSZE.

Przy okazji zdradzam trik jak to zrobić: kupuj majtki i staniki w tych samych kolorach. Ja mam prawie same czarne, cieliste i czerwone. W ten sposób zawsze mam kolorystyczny komplet. Albo miałabym, gdybym nosiła staniki (zobacz: dlaczego chodzę bez stanika).

Innym razem przebąknęłam o tym w tekście o niedzielach dla siebie:

To dzień dla mnie i o mnie. Od A do Z. Niedzielami lubię leżeć długo w wannie, piec ciasta albo eksperymentować w kuchni. Jeść śniadanie w łóżku i nosić najpiękniejszą bieliznę jaką mam, chociaż nikomu jej nie pokażę. A może na tym właśnie polega cały sekret, że mam na sobie pończochy na pasku, które założyłam po to, bym sama ze sobą poczuła się zajebiście.

Ładna, dobrze dobrana bielizna daje mi ogromną pewność siebie.

Serio. I wiem, że nie jestem jedyna, ale jeśli nie należysz do takich kobiet jak ja – spoko, rozumiem, nie ma sprawy. Proszę, doczytaj jednak do końca, okej? Może wyciągniesz z tego tekstu coś dla siebie.

Wyobraź sobie taką sytuację, że jesteś gdzieś w początkowej, ale już poważnej fazie związku i chłopak zaskakuje Cię czekając pod pracą aby porwać cię na przemiłą randkę-niespodziankę. Lądujecie u niego, a tobie nastrój opada, bo przypominasz sobie, że rano naciągnęłaś na tyłek rozciągnięte, bezkształtne gacie. Jeszcze z małą dziurą na lewym pośladku. Jest ci głupio i szukasz pretekstu by się z tej randki wymiksować.

Używam tego przykładu nie bez powodu. Wiele moich koleżanek z szuflady ze stanikami na zmianę nosi głównie dwa komfortowe, ale totalnie znoszone, a cała reszta ślicznych leży sobie zapomniana. No chyba, że randka, no to inna sprawa.

Majtki? To samo! Ładne na specjalne okazje, reszta sobie leży.

Oczywiście w tym miejscu chciałam wkleić badania, ale były konsumenckie a nie naukowe a link wygasł, ale znalazłam artykuł z 2010 który je omawia.

Blisko 47% kobiet czuje się bardziej sexy w wyjątkowej bieliźnie, a aż 1/4 kobiet ma parę majtek, której wstydziłaby się, gdyby ktoś ją zobaczył.

via GIPHY

No dobra, nie udaję zszokowanej.

Ale namawiam z serca: wyrzuć wszystkie podarte, poplamione i rociągnięte gacie, w których czujesz się źle i wpływają negatywnie na twój nastrój. Znoszone, skulkowane i zapierdziane dresy też. Jak farbujesz włosy w domu albo planujesz remont, to zachowaj sobie roboczy zestaw na takie okazje, ale nie wyciągaj z innego powodu niż ten remont albo farbowanie okej?

Hej hej, rozumiem, że lubisz czuć się komfortowo! Ja przed komputerem siedzę w okresie jesienno zimowym zazwyczaj w swetrze za tyłek albo bluzie ze sponge bobem i zakolanówkach.

View this post on Instagram

Może i trochę wcześnie na podsumowania roku (zeszły podsumowałam z radością, po czym nowy rozpoczęłam od zeznań na komisariacie💁🏻‍♀️) ale tego, czego się nauczyłam w tym roku nic mi już nie odbierze. Wrócił mi LUZ! 🥰 Wiesz, ja kiedyś miałam taki tupet, by mając 21 lat napisać książkę o tytule „Jak stać się szczęśliwym człowiekiem” (wciąż jestem w szoku, że się sprzedaje i still jest bestsellerem!) i chociaż mniej bliskie jest już mi takie poznawczo-behawioralne podejście jak wtedy i wciąż praktykuję wiele rzeczy, które w tym „dziele”😂 opisałam, to dzisiaj jestem dziewczyną, która szósty rok pracuje nad jednym zeszytem ćwiczeń, wertując to coraz nowsze badania, by każde zdanie miało swoje uzasadnienie. Trochę różnica! Miałam być w tym tygodniu we Lwowie – nie wyszło. Miałam mieć już dawno na tip top skończonego ebooka – nie wyszło. Miałam dzisiaj nagrać pogadankę i krótki film na YT – nie wyszło. Bo ucięłam sobie krótką drzemkę, która ostatecznie wcale nie okazała się krótka. I luz!!! Totalnie luz, zero wyrzutów sumienia, że nie jestem produktywną obywatelką. Zero poczucia winy. Spałam, bo widocznie potrzebowałam, elo! Symbolem tego roku będzie dla mnie ta różowa bluza ze Sponge Bobem. Ma z 5 lat, jest akurat za tyłek, czuję się w niej bardzo komfortowo i zawsze mi przypomina, że nie muszę być poważną, dorosłą kobietą, tylko mogę bawić się życiem, próbować nowych rzeczy (najwyżej mi się nie spodobają!) i szukać we wszystkim powodów do radochy. kiedyś musiał być plan A, plan B, plan C, realistyczne i mierzalne, określone w czasie cele i wielka frustracja jak życie ze mnie kpiło i coś nie wychodziło. A dzisiaj? Nie wyszło, trudno. Zastanawiam się chwilę, czemu nie wyszło, czego mnie to uczy i idę dalej. Bez poczucia, że nawaliłam, tylko z radochą, że czegoś mnie to nauczyło. W poprzednich latach trochę to zgubiłam! Napiszesz mi w komentarzu jaka jest najważniejsza rzecz, której nauczył Cię rok 2019? Jestem szalenie ciekawa! #luz #letitgo #odpuszczanie #akceptacja #motywacja #dbamosiebie #selfcare #selflove #naluzie #aniamaluje #szczerze_pisząc

A post shared by Ania Kęska (aniamaluje) (@aniamaluje) on

Ale bluza nie ma plam ani dziur i nie sprawia, że sama czuję się pomięta i byle jaka.

Dlatego namawiam do szczerości z samą sobą i pozbycia się metaforycznych gaci, czymkolwiek one dla ciebie są. Może masz ładne majtki, ale nosisz w domu sprane, znoszone i poplamione t-shirty. Jeśli to dla ciebie ok to spoko, nie zmuszam, ale tak szczerze zastanów się jak się w nich czujesz i czy chcesz się tak czuć.

A wracając do mojego “sekretu” za który kilka razy dostałam po tyłku od bardziej konserwatywnych odbiorców – uwielbiam nosić piękną bieliznę pod zwykłymi ubraniami. Podpatrzyłam to kiedyś u Moniki dr lifestyle w 2015!

Monika ma taki influęs, że od razu kupiłam sobie takie paski do stanika i to było dla mnie przełomowe. Nosiłam już ładną bieliznę wcześniej, szczególnie, że praca z dziećmi to mimo wszystko wygodne leginsy i t-shirt i mogłam pompować sobie w ten sposób nastrój tylko czymś zupełnie niewidocznym, ale poza pracą z dziećmi?

Jeju, to było odkrycie, że w jeansach i zwykłym t-shircie można czuć się zupełnie inaczej, jeśli doda się zupełnie neutralne dla wygody dodatkowe paski do biustonosza.

I od tej pory tak robię! Już nie tylko ładne pończochy pod zwykłym ubraniem, ale też coś z fajnym twistem ;).
Jak np. ozdobne ramiączka czy dodatkowe paski

Bielizna wpływa na pewność siebie, zatem:

level 1, dla mniej odważnych: zapierdziane, znoszone, rozciągnięte i poplamione rzeczy – out. Nie jesteś byle kim, nie traktuj się byle jak!

level 2, jak lubisz coś bardziej ekscytującego, to noszenie pończoch (zapewniam, przy solidnym pasku są wygodniejsze od rajstop, którym obniża się krok!), może zakolanówki w domu, może jakieś fancy ramiączka (wcale nie są drogie!)? Daj temu szansę. Służę uprzejmie informacją, że bardzo wygodne ozdobne paski pod t-shirt można kupić na aliexpress za pięć złotych.

Dziewczyny! Dlaczego z taką łatwością przychodzi wam noszenie ładnej bielizny dla innych, ale dla siebie już nie?
Nie mówię, że to spowoduje rewolucję w twoim życiu, ale zaufaj mi i załóż swoją najładniejszą bieliznę nie z okazji randki, tylko tak po prostu, w zwykły dzień. Znalazłam nawet tygodniowy eksperyment pewnej dziennikarki, która zrobiła coś takiego 🙂

To jak, robisz porządki?

Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
MargoAlaAnszpiKarolinaPaulina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Patrycja
Gość

W życiu nie napisałam egzaminu w majtkach innych niż koronkowe, a na egzamin na prawo jazdy założyłam komplet czerwonej bielizny, chociaż z egzaminatorem żadnych planów nie miałam. Mam jedną odbarwioną delikatnie bluzę (prysnął mi Domestos) i ma dwie małe plamki, ale nie byłabym w stanie jej wyrzucić. Zakład do niej krótkie spodenki i zakolanówki i z jakiegoś magicznego powodu czuję się jak seksowna tancerka i nie wstydzilabym się, gdyby ktoś mnie w niej zastał. 😅 Co do wyrzucania, to pamiętam, że jak byłam mała i chciałam nowe majtki, to mama mówiła, że kupi mi tylko pod warunkiem, że wyrzucę stare… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość

Chciałabym ładnego kompletu, jak już jest to dół dobry a góra za mała, z czym nie czuję się wcale lepiej. Nie dość, że to i tak drogi poliester, to jeszcze z rozmiarem trudno 😂 😀 i przekopałam google i uda sie znaleźć pojedyncze perełki 😀 Ania! Nie wiem jak to robisz, ale wracam do przekopywania neta 😀

Monika
Gość

Posłuchałam Twojej rady dawno temu. Dziś nie mam żadnej brzydkiej pary majtek. Co jak co nie wyobrażam sobie innych niż bawełniane, ale moje maja naprawdę przepiękny krój i moje biodra i tyłek wyglądają przepięknie.

Paulina
Gość

Noszę TYLKO ładną bieliznę, nauczyłam się tego od mamy 🙂 i każda moja koleżanka, która mnie widziała w bieliźnie (na zakupach w przebieralni/w akademiku/na wfie/itp) zawsze komentowała, że mam seksowne majtki 🙂 staniki też noszę jedynie dobrze dobrane, dopasowane, seksowne i wygodne. To jest dla mnie priorytet, czuć się wygodnie i seksownie 🙂

Karolina
Gość

Noszę na co dzień tylko ładną bieliznę…. ale siedze właśnie w potarganych dresach xD

Anszpi
Gość

Świetny tekst! Bielizna jest mega ważna i chociaż widzimy ją tylko my warto wybierać ładną i wygodną (tak da się).

Kiedyś słyszałam od pielęgniarki, że często ludzie np. z wypadku czy przywiezieni z domu karetką nie chcą się rozebrać bo wstydzą swojej bielizny, a często jest czego.

Margo
Gość
Margo

Przypomniało mi się, jako moja babcia zawsze mówiła, że na podróż trzeba koniecznie zakładać ładną i czystą bieliznę właśnie na wypadek wypadku 😀 czyli coś w tym jednak jest

Ala
Gość

Hej, powiedz mi, jak znaleźć etyczne sanktuaria dla słoni w Tajlandii?

Margo
Gość
Margo

O bieliznę akurat dbam, ale nigdy nie kupiłam zakolanówek, bo nie wiedziałam, gdzie je nosić. Chyba się przekonam do zakładania ich w domu, bo mąż ostatnio wysłał mi to:

https://jbzd.com.pl/obr/1227354/zona

😀

Previous
Dlaczego potrzebujesz pani* ze Skarbówki na koniec roku
Dlaczego chcę, abyś wyrzuciła stare gacie