Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Nie krzycz, bo będzie bolało bardziej [TYGODNIK]

Niby jeszcze lato, a dla mnie jak jesień. Chłodne poranki załatwiły sprawę. Marzną mi stopy, więc z radością sięgam po rajstopy i zakolanówki. Szukam pięknego dużego kubka herbatę, używam ciepłych albo rozgrzewających balsamów do ciała i wciąż nie zdecydowałam na 100%, czy kupuję kartę cinema city unlimited czy używany telewizor. 
Mam też zapieprz z własnej winy. Każda jedna umowa uczy mnie, jakich zapisów nigdy w nich nie umieszczać. Np. dwa (!) miesiące temu zrobiłam cykl tekstów (poza blogiem jestem copywriterem) dla pewnego klienta. Miałam w umowie, że poprawki dostarczę w 48 godzin od otrzymania uwag. Zdążyłam zapomnieć o tym kliencie i hajsie, a on się obudził i wysłał plik z komentarzami, co poprawić. Po całych dwóch miesiącach. Zamiast skupiać się na bieżących projektach, ciągnę jakąś głupotę. Eh. Tak to jest, jak jest się frajerem!
Na szczęście ten tydzień (poza masą pracy) był też całkiem fajny.
W poniedziałek wróciłam z przepięknej Barcelony. To moje ukochane miasto, w którym spędziłam cudowny czas. Jednak sposób oznaczenia pociągów którymi można jechać na bilecie autobus+pociąg kupowanym na lotnisku w Modlinie pozostawia wiele do życzenia. Obcokrajowcy wsiadali do innych pociągów (kiepska synchronizacja autobusów). Mam nadzieję, że nie płacili mandatów!
Jesień to moment, kiedy zaczynam jeść więcej. Na kanapce ląduje majonez, a zupa jest z kleksem śmietany trzydziestki i posypana serem. Nie chcę, aby ktoś to zrozumiał źle i pomyślał, że mam zaburzenia odyżywiania (binge eating disorder) – takie są moje zalecenia i tak muszę jeść dla swojego zdrowia. I tak, często jem – według “normalnej” miary -niezdrowo, ale dla mnie generalnie zdrowo, chociaż mało kto potrafi wspiąć się nad swoją ignorancję i spróbować to zrozumieć. Tak, to wszystko magicznie się nie rozpływa, sporo ćwiczę i też muszę smarować się różnymi rzeczami zapobiegającymi cellulitowi. Nie jestem cyborgiem, tylko człowiekiem.

Ale odnośnie odżywiania – natrafiłam na coś, o czym mówiła mi kiedyś Malwina. Bardzo mądra dziewczyna, która pomogła mi zagospodarować moją przesiadkę w Katarze i mnie po nim oprowadziła. Jest skarbnicą ciekawostek i jedną z tych osób, dla których modyfikujesz plany by nagadać się więcej. Malwina jest weganką i opowiadała mi o hejcie jaki spada na eks-wegan, którzy z różnych powodów zrezygnowali z diety wegańskiej. Najczęściej to są powody zdrowotne. I tak, nie każdy może być na diecie wegańskiej. Są osoby, dla których to jest po prostu niezdrowe. Właśnie natrafiłam na takie filmy. Komentarze są lekko mówiąc – przykre.

Wielu twórców blokuje komentarze, bo opinie są bardzo niemiłe. Najlżejsze to “nigdy nie byłaś prawdziwą weganką, tu chodzi o etykę, a nie o dietę”. Ja osobiście szanuję wegan i lubię wiele roślinnych potraw, ale ekstremalnie radykalne podejście bardzo, ale to bardzo mnie denerwuje. Ludzie domagający się szanowania własnych poglądów okrutnie “jadą”po tych, którzy z różnych powodów, najczęściej zdrowotnych (!) muszą do jedzenia mięsa wrócić. Jeśli należysz do agresywnie komentujących, spróbuj wznieść się nad swoje “wiem lepiej” i pomyśl – wpędzająca w poczucie winy postawa może sprawić, że ktoś ze strachu przed linczem będzie trwał w diecie, która będzie dla niego szkodliwa i doprowadzi do poważnych problemów zdrowotnych. Na siłę  i bez woli współpracy nie da się zrobić nic dobrego.
No właśnie. Na siłę.
Bardzo często w dyskusjach o przemocy seksualnej pojawiają się zarzuty mężczyzn, że przecież łatwo kogoś oskarżyć bezpodstawnie i zniszczyć mu życie. Zgadzam się, to poważny problem, ale spójrzcie proszę na statystyki. Bardzo obrazowo pokazane jak to wygląda. Mnóstwo gwałtów, niewielka część zgłoszona, jeszcze mniejsza część gwałcicieli postawiona przed sądem i jeszcze mniejsza skazana. Wyroki żenująco niskie. Fałszywe oskarżenia to najmniejsza część problemu. I zgadzam się, że to niszczy życia i powinno być surowo karane, ale nie zgodzę się z paskudnymi opiniami, że teraz to heheh na piśmie zgodę brać trzeba, heheh. Każda nagle zgwałcona się czuje

Jeju, jak nie masz 100% pewności, że druga osoba (lub którakolwiek, co kto lubi) wyraża zgodę na seks, to może lepiej zostań przy ręcznym, bo nie dorosłeś. W tej chwili przychodzi mi mnóstwo pomysłów na to, jak mieć pewność. Zaczynając od zwykłego zadania pytania, przez dirty-talk w stylu “powiedz mi co mam ci teraz zrobić” aż po wiele innych. Jeśli ktoś tego nie ogarnia – lepiej będzie dla świata jak wykupi sobie konto premium na pornhubie i kupi sobie kilka zabawek, które nie muszą wyrażać na nic zgody.
“Żona nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jej mąż.”
Myślisz, że to jakaś islamska mądrość? Nope, to święty Paweł. Ja uważam, że kwestii seksualności bardzo dużo zawinił kościół i pojęcie “małżeńskiego obowiązku”. To, co wypisuje Fronda jest obrzydliwe:


Skoro więc z reguły jest tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie, kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe – a więc nie tylko wówczas, gdy w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża.

Kochająca żona będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest zdobyć się na wiele poświęceń.

http://www.fronda.pl/a/malzonkowie-nie-uchylajcie-sie-od-wspolzycia,79787.html
Mam z tym wszystkim przeogromny problem.
A jeszcze większy z ludźmi obwiniającymi ofiary. Dzisiaj będzie o tym dużo w różnych kontekstach. Postaram się przeplatać to czymś luźniejszym.
Mam taką budowę ciała, że cokolwiek na siebie założę – zawsze zbieram skrajne reakcje. Albo zbieram komplementy od starszych pań (serio!) albo czytam (ludzie mają odwagę tylko w necie), że ubieram się wulgarnie. Aby im się przypodobać, musiałabym amputować sobie cycki i tyłek, a nie mam takiego zabiegu w planach, więc nadal pozostaję sobą. Ale przypadkiem trafiłam na sukienkę, w której wyglądam jak bezkształtny ziemniak.  Wzięłam mały rozmiar a wyglądam jak marzenie senne mojej babci. Idealna wnusia. Taka skromna, taka pokutna. Oczekiwania były “troszkę” inne. Polecam zobaczyć 😉
Wciąż nie obejrzałam! Mam nadzieję, że wygrzebię się jutro z tego nieszczęsnego zlecenia (zrobiłam sobie przerwę na tygodnik), upiekę jakieś ciasto albo śliwki w boczku i obejrzę ostatni sezon BoJacka. Albo chociaż kawałek.
Nagrałam coś na youtube. Temat trudny, bo ukryty program szkoły. Pojęcie od dawna funkcjonujące w literaturze naukowej i szeroko badane. I chociaż przejawów ukrytego programu jest bardzo dużo – wciąż wiele osób uważa, że tak jest dobrze, albo że karność jest dobrym kierunkiem.
Mogłabym podać bardzo dużo przykładów, ale podałam tylko kilka:
Bardziej zależy mi na tym, abyś rzucił okiem na artykuły naukowe opisujące problem:

Ukryty program – czego potajemnie uczy nas szkoła

Ja zawsze każdego ucznia będę namawiać do buntu wobec bezsensownych reguł “bo tak mi się podoba” i każdego przejawu okazywania bezsensownej władzy dorosłego nad uczniem. Mamy trójpodmiotowość w edukacji. RÓWNORZĘDNYMI partnerami jest zarówno uczeń, nauczyciel jak i rodzic/opiekun. Szacunek działa w obie strony. Uczeń nie jest w szkole mniej ważny i nie powinien tak się czuć. A kto śledził stories o tym co się dzieje po zgłoszeniu molestowania seksualnego szkole ten wie, jak to wygląda w praktyce.
Z innych rzeczy – na IGTV nowy film.  Tej zakładki nie widać przez stronę www, tylko w apce, więc kto nie followuje – ten traci. Ja mam mimo wszystko ograniczony czas i czasami szybciej jest 10 minut pogadać, niż godzinę pisać. Nie zamierzam rzucić pisania a raczej utrzymać częstotliwość,  więc treści będzie więcej, tylko te dodatkowe w innej formie. Do końca roku chciałabym przynajmniej raz w tygodniu publikować coś na kanale na Youtube – nie umiem się tam odnaleźć, ale daje mi to sporo radości.
Zdjęłam doczepiane rzęsy. Miałam je nosić tylko na wakacje (bo wygoda), ale jakoś do nich przywykłam i na razie wcale mi ich nie brakuje.
Ostatnio mocno zmieniłam podejście do komunikacji na stories. Jestem osobą spontaniczną, więc jeśli zaczynałam czytać obiecującą książkę czy kupiłam coś – jak mi się wydawało – fajnego od razu dawałam znać. Ale czasami książka w trakcie okazywała się słaba, a Wy wysyłaliście stories, że kupiliście z mojego polecenia. Damn! Polecenie to wyraźna rekomendacja, dlatego chciałabym zminimalizować takie sytuacje i trochę odarłam stories ze spontaniczności, bo nie chcę aby ktoś wydał pieniądze na coś, czego wcale jeszcze nie polecam.
Z peelingami BodyBoom miałam burzliwą relację, bo kiedyś się z nich śmiałam! Że pff, kawą to każdy sam może się wysmarować. Aż kiedyś dostałam malutką saszetkę w prezencie  od Patrycji i zmieniłam zdanie. Jeszcze bardziej umocniłam się w przekonaniu, że zrobić dobry peeling to trudna sztuka, gdy na urodzinach marki Sinsay dostałyśmy do wyboru do koloru – oleje z migdałów, awokado, pestki śliwek, płatki róż, glinki – no co dusza zapragnie. Mogłyśmy ukręcić z tego wszystkiego własny peeling. Miałam do dyspozycji same świetnej jakości surowce i co? Mój autorski produkt był… kiepski. Źle się wsmarowywał i nie działał tak jak w moim wyobrażeniu. Dlatego zaczęłam bardziej szanować dobre kosmetyki.
Jakiś czas temu  z propozycją mini-współpracy odezwała się do mnie marka BodyBoom i ucieszyłam się, bo jak widzieliście na screenie konwersacji wyżej – przekonałam się do nich półtóra roku temu. Takie współprace są najlepsze. Że peeling jest super – wiedziałam od dawna, chociaż kawowy peeling był dla mnie nowością. Sprawdził się super po Barcelonie, gdzie troszkę przypaliłam sobie tyłek i bardzo dobrze działa na udach. Dbam o peelingi z dwóch powodów – przy wysokokalorycznej diecie chwila zaniedbania i będę miała brzydki cellulit no i dwa – używam depilatora, więc bez peelingu będę miała wrastające włoski. Polecam też szczotkowanie ciała na sucho specjalnymi szczotkami :).
Ale najbardziej polubiłam się z masłem do ciała. Po porządnym prysznicu z peelingiem lubię założyć luźną koszulkę, zakolanówki, rozłożyć się na łóżku i coś poczytać albo odpalić film. Może to głupie, ale smaruję partie ciała, które są poza zakolanówkami, bo taka warstwa przyjemnie grzeje. Kubek gorącej herbaty i coś słodkiego – tak wygląda moja idealna jesień.
Co do glinki – jest bardzo wydajna. To mój drugi produkt tego typu, wcześniej byłam średnio zadowolona,  a potem wysmarowałam się glinkami nad Morzem Martwym, więc mam porównanie z “oryginałem” i hell yes – glinki mają sens. Przy mojej suchej skórze nawet ogromny. Zdjęcie mnie całej wysmarowanej glinkami znajdziecie we wpisie z Izraela (tak,wyrzuciłam to bikini schodząc z plaży) a ja cieszę się, że mam porównanie i mogę powiedzieć, że glinka z bodyboom to jest prawdziwa glinka i działa jak trzeba. Łagodzi problemy skóry suchej i podrażnionej dokładnie tak, jak powinna. Niebieska glinka bodyboom pochodzi z Syberii. Koi, łagodzi. 
Mam dla Was kod rabatowy:
I w tym miejscu smutna prawda – gdyby nie ten kod z określonym terminem ważności – w tym tygodniu “tygodnik” by przepadł bo mam dziką ilość pracy poza blogiem. Mała współpraca sprawiła, że podeszłam do tego z takim poczuciem obowiązku i właśnie piszę ten tekst po nocy :). Chciałam tak od siebie dodać, że bodyboom chciało promować krem do twarzy, ale musiałam odmówić, bo w ostatnim czasie testowałam już trochę produktów z tej kategorii i nie cisnęli na to, więc da się podchodzić do współprac z szacunkiem. To polska marka, polski produkt. Nie testują na zwierzętach. Bardzo mi się ta filozofia podoba.
zakolanówki też są z Bodyboom 😉
No, to już wiecie kto pokrył mi koszty prowadzenia bloga ;D
Dobra, żarty na bok. Jeśli zaciekawiłam kogoś Izraelem, to odnośnie podróży polecam mój tekst;

Urlop jesienią do 500 zł

Zebrałam sporo pomysłów szukając opcji nocleg+loty w takim właśnie budżecie.
Mówiłam, że będzie też trochę o braku szacunku…
Dziewięciolatek powiedział mamie, że jest gejem. Mama powiedziała, że przecież wciąż go kocha. Więc powiedział o tym w szkole. Drwiono z niego do tego stopnia, że 4 dni później popełnił samobójstwo. Jakby to on zrobił coś złego, a nie ci, co drwili.
W komentarzach pod tym artykułem  mnóstwo obrzydliwych komentarzy w stylu:
Winna tragedii jest matka, która rozbudziła seksualnie dziecko do tego stopnia, żeby umiało określić swoje preferencje w tej sferze.

albo;

Rodzice chrońcie swoje dzieci!

Ta, więcej genderyzmu w szkolach,- obowiązek przebierania się chłopcoww ubrania dziewczęce i odwrotnie, więcej teczowych parad, a samobójstw też bedzie więcej.
A tak w ogóle, co mozna powiedzieć o seksualnej orientacji dziewięcioletniego dziecka ?
bo żeby to stwierdzić, musiałby kopulować, a to chyba niemożliwe w tym wieku!?
Opada mi wszystko. Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie i nie chcę ich znać. Obym nigdy nie poznała. 
Nie wiem od kiedy ubrania mają płeć (w wielu kulturach heteroseksualni mężczyźni noszą coś, co nazwalibyśmy sukienkami) ani dlaczego uwaga nie jest skupiona na prawdziwej przyczynie, jaką jest durny strach przed czymś obcym i przyzwolenie na zło? Ludzie bez kontroli zachowują jak bestie.
Rozmawiałam o tym z koleżanką, a ona powiedziała mi projekcie artystycznym Mariny Abramović. Artystka chciała sprawdzić, do czego posuwają się ludzie, gdy mogą. 
Zwykli, normalni ludzie. Jak twój sąsiad, współpasażer w autobusie.
Przez 6 godzin stała przed ludźmi w pokoju pełnym różnych przedmiotów i zgodziła się (bez względu na konsekwencje i co z nią zrobią) być eksponatem, z którym ludzie przez te sześć godzin mogli robić co przyszło im do głowy.
Najpierw tylko patrzyli. Ktoś ją pogłaskał, ktoś dał różę,  ktoś całusa. Przy trzeciej godzinie zdarzało się dotykanie intymnych miejsc. Potem pocięto jej ubrania żyletkami i rozebrano. Kolejne było cięcie tymi żyletkami skóry, w tym gardła. Picie jej krwi. Wbijanie kolców w brzuch. Przypomnę, że tam było dużo ludzi. Normalnych ludzi. Ktoś włożył jej pistolet w dłoń i skierował w stronę głowy. Wtedy w niektórych odezwały się jakieś ludzkie odruchy – ktoś ją okrył płaszczem, wywiązała się bójka, bo część osób chciała jej bronić. 
Marina nie była dla nich człowiekiem. Była przedmiotem.
Gdy nadeszła szósta godzina i koniec eksperymentu, przeszła się po tym pokoju, ale uczestnicy projektu zaczęli jej unikać i uciekać. Nie byli w stanie zmierzyć się z jej wzorkiem, gdy była już człowiekiem.
Więcej poczytacie o tym tutaj – projekt Rhytm 0 albo wysłuchacie z  ust samej artystki (są tam urywki pokazujące jak to wyglądało):
To dlatego zawsze tak mówię o tym, że naszym obowiązkiem jest reagować na małe zło, bo potem dochodzi do większych i większych. To dlatego nieustannie polecam książkę o tym, dlaczego dobrzy ludzie czynią zło. To dlatego uczulam na to, by nie hejtować ludzi o odmiennych poglądach, tylko dyskutować na poziomie. Ale nie takim, by Schopenhauer przewracał się w grobie, tylko z sensem.
Właśnie dlatego kamienowanie tak “cudownie działało”. Jeden rzucił kamieniem – odwagę czuł drugi.Tłum sprawiał, że nikt personalnie nie czuł się winny. Przecież wiele osób tak robi.
A ponieważ ludzie rzadko reagują na zło jak trzeba, podrzucam mocny materiał – Niemcy – ponad 3,5 tys przypadków pedofilii w przedszkolach w ciągu prawie 70 lat
Robota jaką robi ten artykuł jest nie do opisania. Czapki z głów!
W końcu pojawił się przełomowy wyrok w sprawie pedofili w kościele. Chodzi o księdza Romana B, tego samego, którego kościół chroni a rząd “zapomina” umieścić na liście pedofilów tak samo jak wszystkich innych księży. Tego, który gwałcił trzynastoletnią Kasię, a potem zmusił ją do aborcji. Tego, który wciąż-jest-kurwa-księdzem.
Kościół ma zapłacić za to co robił milion złotych odszkodowania oraz 800 zł comiesięcznej renty dla ofiary. Kościół.  I bardzo mnie to cieszy, bo o zdobył zaufanie dziewczynki i jej rodziców dlatego, że był księdzem, a nie panem Romanem. Bo uczył w szkole religii, bo gwałcił na plebanii, bo był wtedy służbowo. Może utrata pieniędzy zmusi w końcu kościół do rozprawienia się z własnym bałaganem. 
Po tym, jak podstępem zabrał dziewczynkę od uzależnionych od alkoholu rodziców, ksiądz przez wiele miesięcy więził ją i gwałcił.
„Nawet nie wiesz jak o tym marzyłem”, „O czym proszę księdza?”, „Zaraz zobaczysz, moje słoneczko” – opowiada dziś już dorosła kobieta. Ksiądz zasłonił zasłony. „Nie krzycz, bo wtedy będzie bolało bardziej”.
Ks. Roman nie tylko gwałcił, ale – jak relacjonuje ofiara – bił, poniżał, zmuszał do brania tabletek, które otępiały. Kiedy dziewczynka zaszła w ciążę, znajoma ginekolog dokonała aborcji.
Kapłan zabierał dziewczynkę też na swoją plebanię – nikt nie reagował, kiedy nocowała w jego pokoju. Na Jasnej Górze kazał jej wyznać wszystko w konfesjonale. Spowiednik nazwał ją kurwą, nie dał rozgrzeszenia, nie uwierzył dziecku. Ks. Roman triumfował. 
Co Ty Ania taka cięta na ten kościół jesteś? Osobisty powód. Znam chłopaka, którego molestował ksiądz. Mam nadzieję, że kościół nie będzie mi dawał zbyt wielu powodów do mówienia o takich rzeczach i w końcu się ogarnie.
Australia ujawniła skalę pedofilii w tamtejszym Kościele. Władze zażądały od biskupów pełnej współpracy, w tym ujawnienia informacji pozyskanych w trakcie spowiedzi. To kwestia ciekawa z filozoficznego punktu widzenia.: Czy księdza można zwolnić z tajemnicy spowiedzi?
 
Bardzo interesujący artykuł.



Ciekawe pytanie, które często pada z ust złośliwych osób.
Czy będę taka mądra, jak będę brać ślub kościelny? Chrzcić dziecko? A pogrzeb?
Więc: nie planuję brać nigdy ślubu kościelnego. Nie widzę ku temu żadnego powodu.
Chrzest? Jeśli będę miała dziecko, na pewno go nie ochrzczę. Dlaczego mam deklarować, że moje dziecko będzie katolikiem? Niech zadecyduje jak będzie duże.
A pogrzeb?
Proszę…
Z milszych rzeczy, to obejrzałam taki uroczy film bardziej chyba dla nastolatków
Do wszystkich chłopców, których kochałam;

Lubię sobie puszczać takie filmy w tle, gdy coś gotuję albo piekę ciasto 😀 Oglądam na przyspieszeniu 1.5 x (zobacz: jak nie marnować czasu w internecie) i to naprawdę spoko opcja.
Pisałam też o mojej znajomej i jej dylemacie związanym z pracą.

Pomaganie przez dziadowanie – problem, o którym się nie mówi

z tej okazji mem i przy okazji jeden niezwiązany
Nic więcej na blogu nie napisałam, chociaż sporo opisów wpadło na instagram 🙂

Na koniec linki tygodnia:

Czy mogę zajść w ciążę po wytrysku na brzuch? Dość wyśmiewania pytań o seks!

Fit chlebek bananowy – przepisy Elizy 
Kasia to mądra dziewczyna!
Well, Joulenka mnie przekonała.

I chyba najpiękniejszy tekst w polskiej blogosferze jaki ostatnio czytałam:

Chciałabym mieć dla nich czas

Basia to jedna z moich ulubionych blogerek.

To tyle, nagle zrobiła się 5:01, więc zamiast “dobranoc” napiszę

Dzień dobry 😉

Buziak!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Urlop jesienią do 500 zł – Cypr, Włochy…
Nie krzycz, bo będzie bolało bardziej [TYGODNIK]