Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Grzecznym dziewczynkom też przydarzają się przykre rzeczy

Nie chodź sama po ciemku, noś grzeczne ubrania. Nie odsłaniaj zbyt dużo.
Niewinne komunikaty? Jakoś padają tylko wobec kobiet. Nie słyszałam, by ojcowie pouczali nastoletnich synów o tym, że mają nie wracać sami po ciemku i latem nie nosić zbyt kusych ubrań. Tymczasem od dawna wiadomo, że nie ma korelacji między głębokim dekoltem a napaścią seksualną, co tu mówić o przyczynowości.
O tym, czy komunikat jest okej łatwo jest się przekonać po prostu odwracając role.
Śmieję się z tych grafik, chociaż sama lubię bardzo ładne koronkowe pidżamki, a zmysłową bieliznę lubię nosić po prostu dla siebie. Poważnie, jest coś super fajnego w tym, że mam na sobie pończochy i komplet pasującej bielizny w dniu, w którym jedyne miejsce do którego się ruszam to pobliski śmietnik. Pisałam o tym podejściu do życia w tekście życie jest za krótkie na bawełniane gacie.
Część tego teksu napisałam w połowie października i to jest ta część:


Ostatnio szczerze zasmuciło mnie kilka sytuacji. Chciałam napisać ten komentarz, gdy kilka mniej znanych (ale jak mi się wydawało – obiecujących) blogerek napisało komentarze utrwalające i wspierające kulturę gwałtu. 
Powstrzymałam się. Pisałam już o tym kiedyś (o ironio – broniąc w swoim poście jednej z tych dziewczyn), ale nerwy mi puściły po kilku wypowiedziach pani Łepkowskiej. Wokół mojego bloga gromadzą się myślący ludzie i przewaga głosów rozsądku była po prostu miażdżąca.
Miałam ten tekst napisać wcześniej, po okropnej sytuacji jaka wydarzyła się niedawno w Warszawie. Trzynastoletnia pijana dziewczyna została zgwałcona. I tutaj w zasadzie można postawić kropkę. Została zgwałcona, czyli padła ofiarą przestępstwa. Winę ponosi za to gwałciciel i to on powinien zostać ukarany.
Niestety – dziewczyna została ofiarą po raz drugi. Polskie Grażyny, Janusze, Karyny, Natalie, Magdy, Ole, madki, matki żony i kochanki zaczęły pisać, że w sumie to sama się prosiła. Że pijana, że nocą, że powinna się z tym liczyć.
O wielki Thorze, jakie to myślenie jest obrzydliwe! Nastolatki robią wiele bardzo głupich rzeczy. Uciekają z domu, bo mama nie zgodziła się na kolczyk w nosie, chodzą do opuszczonych, grożących zawaleniem budynków robić sobie zdjęcia i piją alkohol z niezaufanymi ludźmi. Taki wiek, młodość nie ma wiele wspólnego z rozsądkiem. Ale użyjcie mózgu – nie ma słów „sama się prosiła” w odniesieniu do gwałtu, bo gwałt jest nie czymś na prośbę, a wbrew woli. 
I tutaj kwestia naszej przebrzydłej, kuszącej, złej i namawiającej do grzechu Ewy. Bo kurwa Adam sam nie miał swojego rozumu. Wszystko wina złej Ewy.
W tym miejscu skończyła się część pisana w Rimini.
Zamknęłam laptopa, poszłam ochłonąć. Przez cały wyjazd dostawałam wiadomości od zatroskanych znajomych, żebym na siebie uważała, bo w Rimini był brutalny zbiorowy gwałt na Polce i na pewno jest strasznie.
Jeśli mam być szczera – czasami nie czuję się komfortowo gdy mija mnie grupka mężczyzn z bliskiego wschodu. Nie dlatego, że są z bliskiego wschodu, tylko z powodu sposobu w jaki omiatają mnie wzrokiem. Gdy mężczyzna mierzy cię od góry do doły a potem robi drugą rundę i się oblizuje, to czuję się jak kawałek mięsa. Jeśli już mam być dla nich mięsem, to wybieram wieprzowinę.

(Dla tych co nie zrozumieli – oni wieprzowiny nie tykają, taki słodko-gorzki żart).

 Ale jeśli mam być szczera, to muszę też napisać, że równie niekomfortowo czuję się, gdy mija mnie grupka pijanych Sebixów albo Mariuszy i lustrują mój tyłek komentując go na głos. Może są kobiety, dla których to komplement, ale ja do nich nie należę. 
Wszystkim mężczyznom, którzy w klepnięciu kobiety w tyłek widzą komplement, proponuję wyobrażenie sobie sytuacji, w której w tyłek klepie ich ważący 300 kilogramów Borys, z bardzo bujnym blond zarostem będącym kroniką posiłków z całego tygodnia. Następnie ten Borys z szerokim uśmiechem puszcza oczko i mówi – masz piękny tyłek maleńki. 
Uroczo, co? Gdybym w takiej sytuacji strzeliła tego Borysa w twarz albo wylała mu na mordę piwo, to ja byłabym tą złą. Bo moja reakcja jest nieadekwatna, bo przesadzam, albo w ogóle dyskryminuję mężczyzn o wadze 300 kg. A tak poza tym, to  jak jestem w klubie, to przecież wiadomo po co i powinnam się z taką reakcją liczyć. 
Przecież wiadomo, po co dziewczyny chodzą do klubów, hehe. 
A jak zakładają obcisłe sukienki, to przecież same się proszą, hehe. Najpierw kuszą a potem oburzone wielce, hehe.
Jasne, bo cały świat kręci się wokół twojego penisa i mojej chęci zasłużenia na twoją uwagę🙄
Thorze…
Musicie mi wierzyć, że to sprawdziłam, bo nie mogę dostać się do dysku  (dać kobietom dostęp do technologii, hehe) na który skrupulatnie ściągałam artykuły naukowe i dane statystyczne na ten temat, ale ofiarami gwałtów są głównie kobiety, a 13% gwałtów na mężczyznach (te badania dotyczyły USA) to w większości sprawka innych mężczyzn.  Uważam jednak, że bez względu na płeć – w każdym momencie można powiedzieć “nie” i to nie powinno zostać uszanowane.
Czym jest kultura gwałtu?

To między innymi bagatelizowanie problemu. Przykładem są szczególnie zgwałcone kobiety i ich wypowiedzi w stylu “może to niepopularna opinia, ale mnie x lat temu zgwałcono i jakoś żyję dalej, mam męża, dzieci, żadnej specjalnej traumy po tym”. Brzmi jak wypowiedź żony Trynkiewicza z książki Kopińskiej

Kobieta jako nastolatka została zgwałcona, ale uważa, że to jej wina, bo miała kilkanaście lat, poszła z koleżanką do kawiarni i rozmawiała chwilę z mężczyznami. Tak naprawdę to nieprzepracowane emocje i sposób poradzenia sobie z nimi. Ta kobieta potrzebuje pomocy psychologicznej.
Innym przykładem są wypowiedzi mające pokazać, że “ja jakoś nie znam takich przykładów“. To niejako pokazanie, że takie rzeczy spotykają raczej złe dziewczynki.
Im więcej takie wypowiedzi dostają poklasku od innych, tym więcej kobiet nie zgłasza przestępstw seksualnych. Bo jeśli to je spotkało (a grzecznych i ich licznego grona JAKOŚ TAKIE SYTUACJE NIE SPOTYKAJĄ), to przyznanie się do bycia ofiarą oznacza też zaszufladkowanie się jako “jakaś patologia”. Bardzo podobne reakcje pojawiły się, gdy opowiedziałam o jednym przypadku molestowania w szkole i dosłownie zalałyście mnie swoimi smutnymi historiami. Nie mam ogromnego konta na instagramie, a wiadomości dostałam multum. Od “niewinnego” przecinania nożyczkami majtek aż po próby gwałtów. Wtedy też pojawiło się mnóstwo głosów “ja jakoś nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam, to musi być jakaś skrajna patologia”. Nope, te rzeczy spotykały normalne dziewczyny, z normalnych szkół. Część tych historii podpięłam w wyróżnionych relacjach na moim instagramie.
Ponieważ lubię samodzielnie wyrobić sobie zdanie na każdy temat, polecam dwie książki o różnym ujęciu tematu. Pierwsza opisuje jak powszechne są elementy kultury gwałtu, jaki mamy problem, gdy gwałcicielem okazuje się mężczyzna o dużych zasługach w jakiejś dziedzinie bądź talencie (popatrzcie tylko, czy jakiejś realne konsekwencje dosięgnęły Polańskiego czy Weinsteina) i o tym, jak niskie wyroki (w ogromnej części w zawieszaniu) zniechęcają do zgłaszania tych spraw, bo i tak nic się z tym nie zrobi.
Druga książka została napisana przez ofiarę gwałtu, która się po tym pozbierała i uważa podnoszenie tego tematu za zbiorową histerię i przesadę.
Gmerając sobie w tych wszystkich badaniach przypomniałam sobie o koncepcji sprawiedliwego świata Melvina Lernera (profesora psychologii społecznej).
Zauważcie, że już w bajkach zwycięża dobro, a zło zostaje ukarane. Problem polega na tym, że życie to nie bajka, a tłuczony nam od dzieciństwa przekaz wywołuje dysonans.
Chcemy wierzyć, że złe rzeczy spotykają tylko niegrzeczne dziewczynki, więc gdy dochodzi do gwałtu czy molestowania – by chronić własne ego za wszelką cenę szukamy w zachowaniu ofiary czegokolwiek, co pozwoli przerzucić na nią chociaż część winy.
Przecież jak stwierdziła żona Trynkiewicza – dzieci nie są głupie, przeczuwają co się stanie, jak samotnie pójdą na plebanię.
Przeprowadzono też badanie w którym odegrano dwie scenki. W jednej ta sama sytuacja zakończyła się gwałtem, w drugiej – oświadczynami. Badani stwierdzili, że obie sytuacje były winą lub zasługą kobiety.
Bardzo polecam poczytać o tym zagadnieniu, koncepcja sprawiedliwego świata wiele tłumaczy. Rozpaczliwie pragniemy wierzyć, że jeśli będziemy się właściwie zachowywać, to nie spotka nas nic złego.
Polecane źródła, które mam na kompie a nie na dysku:
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Chowanna/Chowanna-r1993-t1/Chowanna-r1993-t1-s36-46/Chowanna-r1993-t1-s36-46.pdf
https://www.researchgate.net/publication/222648716_Attribution_of_Blame_in_Cases_of_Rape_An_Analysis_of_Participant_Gender_Type_of_Rape_and_Perceived_Similarity_to_the_Victim
https://www.researchgate.net/profile/Mark_Whatley/publication/249723698_Gender_Differences_in_Attributions_of_Blame_for_Male_Rape_Victims/links/564b8c6d08ae3374e5ddbebe.pdf
Swoja drogą – zauważyliście, że jak kobieta była pijana, to jej wina, a jak mężczyzna zgwałcił po alkoholu, to jego wina jest jakby mniejsza, bo przecież po alkoholu trudniej się kontrolować? 
Pewność wsteczna

Kolejny ważny składnik tej toksycznej zupy. Gdy znamy wynik jakiejś sytuacji (np. gwałt na nastolatce), łatwo jest nam rzucać hasłami typu “a tyle się mówi o tym, by gówniary nie chodziły same po nocy”. “To było pewne, że w takim miejscu można zarobić tylko guza”. Po szkodzie mamy samych znawców, jednak uwaga wciąż zogniskowana jest na “niewłaściwym” zachowaniu ofiary.
Przecież to oczywiste, że idąc w szaliku Polonii Bydgoszcz można dostać nożem w żebro od kibica Zawiszy, prawda? Po co prowokował szalikiem?
Jeśli już przy Bydgoszczy – jedyna naprawdę nieprzyjemna sytuacja w moim życiu (tak, mnie nigdy nie spotkało nic złego, ale to nie uprawnia mnie do bagatelizowania tematu) przytrafiła mi się w zatłoczonym autobusie miejskim. Tłum, ścisk, stoję. Za mną mężczyzna. Bardzo mocno na mnie naparł – odsunęłam się. Naparł drugi raz – nie miałam już gdzie się odsunąć. Nie miałam wątpliwości, że robi to w ten sposób, bym poczuła jego erekcję. Obrzydliwa sytuacja, 0/10 nie polecam. To też taka sytuacja, w której jestem bezbronna. Powiedziałam głośno “proszę mnie nie dotykać”. Odpowiedział “przepraszam, niechcący”. I zrobił to kolejny raz. Nawet nie miałam jak wysiąść między przystankami. Nie mogłam się zamachnąć, by pieprznąć mu z łokcia w wątrobę,  albo z otwartej dłoni w twarz, a nawet gdybym miała szansę – to ja w oczach całego autobusu byłabym wariatką, która atakuje niewinnego człowieka. Mimo tłumu, takiego zdarzenia po prostu nie widać. Wczesna jesień, ja byłam ubrana normalnie, mężczyzna też na pierwszy rzut oka wydawał się normalnym eleganckim przedstawicielem klasy średniej. Miałam ochotę zwymiotować, ale przypomniałam sobie, że mam na nogach szpilki. Niewiele myśląc, zrobiłam stopą pół kroku w tył i wkręciłam obcas buta w odkrytą stopę napastnika bardzo mocno, jakbym wkręcała śrubę. Mężczyzna krzyknął a ja powiedziałam tylko “przepraszam, niechcący”.
Gdybym trafiła z tego powodu na policję (mam nadzieję, że ten palant doznał uszczerbku na zdrowiu) i miałabym czegoś żałować, to żałuję tylko tego, że wcześniej nie wdepnęłam tym obcasem w gówno i w jego stopę nie wdało się zakażenie.
Wiele razy polecałam stronę “guilty clothes” pokazującą, jak ubrana była ofiara gwałtu. Totalnie grzecznie, ten ubiór przeszedłby w najbardziej konserwatywnych szkołach dla grzecznych panien.

Więc może w końcu wypada dorosnąć i zrozumieć, że bardzo grzeczne, spokojne dziewczynki też czasami spotykają brzydkie rzeczy? I te rzeczy nie są ich winą?
Może wypada dorosnąć i przestać gadać pierdoły, że teraz nagle każda molestowana? Że jej się przypomina? 
Może wypada dorosnąć i przestać mówić o “przesadnym stroju” “krótkiej prowokującej spódniczce” i o tym, że “ja jakoś nie znam takich przypadków i wszystko to jest przesadą”.
Zawsze masz dwa wyjścia. Stanąć po stronie skrzywdzonego, albo oprawcy. Budować świat przyjazny ofiarom, lub świat przyjazny przestępcom.
Zastanów się proszę, czy wybierasz dobrze.
Przy okazji – myślę, że Wolność prowadząca lud na barykady nie bez przyczyny ma nagie piersi.
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Ciąża pozamaciczna, smutne księżniczki i grubi trenują po ciemku [TYGODNIK]
Grzecznym dziewczynkom też przydarzają się przykre rzeczy