Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Grzecznym dziewczynkom też przydarzają się przykre rzeczy

Nie chodź sama po ciemku, noś grzeczne ubrania. Nie odsłaniaj zbyt dużo.
Niewinne komunikaty? Jakoś padają tylko wobec kobiet. Nie słyszałam, by ojcowie pouczali nastoletnich synów o tym, że mają nie wracać sami po ciemku i latem nie nosić zbyt kusych ubrań. Tymczasem od dawna wiadomo, że nie ma korelacji między głębokim dekoltem a napaścią seksualną, co tu mówić o przyczynowości.
O tym, czy komunikat jest okej łatwo jest się przekonać po prostu odwracając role.
Śmieję się z tych grafik, chociaż sama lubię bardzo ładne koronkowe pidżamki, a zmysłową bieliznę lubię nosić po prostu dla siebie. Poważnie, jest coś super fajnego w tym, że mam na sobie pończochy i komplet pasującej bielizny w dniu, w którym jedyne miejsce do którego się ruszam to pobliski śmietnik. Pisałam o tym podejściu do życia w tekście życie jest za krótkie na bawełniane gacie.
Część tego teksu napisałam w połowie października i to jest ta część:


Ostatnio szczerze zasmuciło mnie kilka sytuacji. Chciałam napisać ten komentarz, gdy kilka mniej znanych (ale jak mi się wydawało – obiecujących) blogerek napisało komentarze utrwalające i wspierające kulturę gwałtu. 
Powstrzymałam się. Pisałam już o tym kiedyś (o ironio – broniąc w swoim poście jednej z tych dziewczyn), ale nerwy mi puściły po kilku wypowiedziach pani Łepkowskiej. Wokół mojego bloga gromadzą się myślący ludzie i przewaga głosów rozsądku była po prostu miażdżąca.
Miałam ten tekst napisać wcześniej, po okropnej sytuacji jaka wydarzyła się niedawno w Warszawie. Trzynastoletnia pijana dziewczyna została zgwałcona. I tutaj w zasadzie można postawić kropkę. Została zgwałcona, czyli padła ofiarą przestępstwa. Winę ponosi za to gwałciciel i to on powinien zostać ukarany.
Niestety – dziewczyna została ofiarą po raz drugi. Polskie Grażyny, Janusze, Karyny, Natalie, Magdy, Ole, madki, matki żony i kochanki zaczęły pisać, że w sumie to sama się prosiła. Że pijana, że nocą, że powinna się z tym liczyć.
O wielki Thorze, jakie to myślenie jest obrzydliwe! Nastolatki robią wiele bardzo głupich rzeczy. Uciekają z domu, bo mama nie zgodziła się na kolczyk w nosie, chodzą do opuszczonych, grożących zawaleniem budynków robić sobie zdjęcia i piją alkohol z niezaufanymi ludźmi. Taki wiek, młodość nie ma wiele wspólnego z rozsądkiem. Ale użyjcie mózgu – nie ma słów „sama się prosiła” w odniesieniu do gwałtu, bo gwałt jest nie czymś na prośbę, a wbrew woli. 
I tutaj kwestia naszej przebrzydłej, kuszącej, złej i namawiającej do grzechu Ewy. Bo kurwa Adam sam nie miał swojego rozumu. Wszystko wina złej Ewy.
W tym miejscu skończyła się część pisana w Rimini.
Zamknęłam laptopa, poszłam ochłonąć. Przez cały wyjazd dostawałam wiadomości od zatroskanych znajomych, żebym na siebie uważała, bo w Rimini był brutalny zbiorowy gwałt na Polce i na pewno jest strasznie.
Jeśli mam być szczera – czasami nie czuję się komfortowo gdy mija mnie grupka mężczyzn z bliskiego wschodu. Nie dlatego, że są z bliskiego wschodu, tylko z powodu sposobu w jaki omiatają mnie wzrokiem. Gdy mężczyzna mierzy cię od góry do doły a potem robi drugą rundę i się oblizuje, to czuję się jak kawałek mięsa. Jeśli już mam być dla nich mięsem, to wybieram wieprzowinę.

(Dla tych co nie zrozumieli – oni wieprzowiny nie tykają, taki słodko-gorzki żart).

 Ale jeśli mam być szczera, to muszę też napisać, że równie niekomfortowo czuję się, gdy mija mnie grupka pijanych Sebixów albo Mariuszy i lustrują mój tyłek komentując go na głos. Może są kobiety, dla których to komplement, ale ja do nich nie należę. 
Wszystkim mężczyznom, którzy w klepnięciu kobiety w tyłek widzą komplement, proponuję wyobrażenie sobie sytuacji, w której w tyłek klepie ich ważący 300 kilogramów Borys, z bardzo bujnym blond zarostem będącym kroniką posiłków z całego tygodnia. Następnie ten Borys z szerokim uśmiechem puszcza oczko i mówi – masz piękny tyłek maleńki. 
Uroczo, co? Gdybym w takiej sytuacji strzeliła tego Borysa w twarz albo wylała mu na mordę piwo, to ja byłabym tą złą. Bo moja reakcja jest nieadekwatna, bo przesadzam, albo w ogóle dyskryminuję mężczyzn o wadze 300 kg. A tak poza tym, to  jak jestem w klubie, to przecież wiadomo po co i powinnam się z taką reakcją liczyć. 
Przecież wiadomo, po co dziewczyny chodzą do klubów, hehe. 
A jak zakładają obcisłe sukienki, to przecież same się proszą, hehe. Najpierw kuszą a potem oburzone wielce, hehe.
Jasne, bo cały świat kręci się wokół twojego penisa i mojej chęci zasłużenia na twoją uwagę🙄
Thorze…
Musicie mi wierzyć, że to sprawdziłam, bo nie mogę dostać się do dysku  (dać kobietom dostęp do technologii, hehe) na który skrupulatnie ściągałam artykuły naukowe i dane statystyczne na ten temat, ale ofiarami gwałtów są głównie kobiety, a 13% gwałtów na mężczyznach (te badania dotyczyły USA) to w większości sprawka innych mężczyzn.  Uważam jednak, że bez względu na płeć – w każdym momencie można powiedzieć “nie” i to nie powinno zostać uszanowane.
Czym jest kultura gwałtu?

To między innymi bagatelizowanie problemu. Przykładem są szczególnie zgwałcone kobiety i ich wypowiedzi w stylu “może to niepopularna opinia, ale mnie x lat temu zgwałcono i jakoś żyję dalej, mam męża, dzieci, żadnej specjalnej traumy po tym”. Brzmi jak wypowiedź żony Trynkiewicza z książki Kopińskiej

Kobieta jako nastolatka została zgwałcona, ale uważa, że to jej wina, bo miała kilkanaście lat, poszła z koleżanką do kawiarni i rozmawiała chwilę z mężczyznami. Tak naprawdę to nieprzepracowane emocje i sposób poradzenia sobie z nimi. Ta kobieta potrzebuje pomocy psychologicznej.
Innym przykładem są wypowiedzi mające pokazać, że “ja jakoś nie znam takich przykładów“. To niejako pokazanie, że takie rzeczy spotykają raczej złe dziewczynki.
Im więcej takie wypowiedzi dostają poklasku od innych, tym więcej kobiet nie zgłasza przestępstw seksualnych. Bo jeśli to je spotkało (a grzecznych i ich licznego grona JAKOŚ TAKIE SYTUACJE NIE SPOTYKAJĄ), to przyznanie się do bycia ofiarą oznacza też zaszufladkowanie się jako “jakaś patologia”. Bardzo podobne reakcje pojawiły się, gdy opowiedziałam o jednym przypadku molestowania w szkole i dosłownie zalałyście mnie swoimi smutnymi historiami. Nie mam ogromnego konta na instagramie, a wiadomości dostałam multum. Od “niewinnego” przecinania nożyczkami majtek aż po próby gwałtów. Wtedy też pojawiło się mnóstwo głosów “ja jakoś nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam, to musi być jakaś skrajna patologia”. Nope, te rzeczy spotykały normalne dziewczyny, z normalnych szkół. Część tych historii podpięłam w wyróżnionych relacjach na moim instagramie.
Ponieważ lubię samodzielnie wyrobić sobie zdanie na każdy temat, polecam dwie książki o różnym ujęciu tematu. Pierwsza opisuje jak powszechne są elementy kultury gwałtu, jaki mamy problem, gdy gwałcicielem okazuje się mężczyzna o dużych zasługach w jakiejś dziedzinie bądź talencie (popatrzcie tylko, czy jakiejś realne konsekwencje dosięgnęły Polańskiego czy Weinsteina) i o tym, jak niskie wyroki (w ogromnej części w zawieszaniu) zniechęcają do zgłaszania tych spraw, bo i tak nic się z tym nie zrobi.
Druga książka została napisana przez ofiarę gwałtu, która się po tym pozbierała i uważa podnoszenie tego tematu za zbiorową histerię i przesadę.
Gmerając sobie w tych wszystkich badaniach przypomniałam sobie o koncepcji sprawiedliwego świata Melvina Lernera (profesora psychologii społecznej).
Zauważcie, że już w bajkach zwycięża dobro, a zło zostaje ukarane. Problem polega na tym, że życie to nie bajka, a tłuczony nam od dzieciństwa przekaz wywołuje dysonans.
Chcemy wierzyć, że złe rzeczy spotykają tylko niegrzeczne dziewczynki, więc gdy dochodzi do gwałtu czy molestowania – by chronić własne ego za wszelką cenę szukamy w zachowaniu ofiary czegokolwiek, co pozwoli przerzucić na nią chociaż część winy.
Przecież jak stwierdziła żona Trynkiewicza – dzieci nie są głupie, przeczuwają co się stanie, jak samotnie pójdą na plebanię.
Przeprowadzono też badanie w którym odegrano dwie scenki. W jednej ta sama sytuacja zakończyła się gwałtem, w drugiej – oświadczynami. Badani stwierdzili, że obie sytuacje były winą lub zasługą kobiety.
Bardzo polecam poczytać o tym zagadnieniu, koncepcja sprawiedliwego świata wiele tłumaczy. Rozpaczliwie pragniemy wierzyć, że jeśli będziemy się właściwie zachowywać, to nie spotka nas nic złego.
Polecane źródła, które mam na kompie a nie na dysku:
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Chowanna/Chowanna-r1993-t1/Chowanna-r1993-t1-s36-46/Chowanna-r1993-t1-s36-46.pdf
https://www.researchgate.net/publication/222648716_Attribution_of_Blame_in_Cases_of_Rape_An_Analysis_of_Participant_Gender_Type_of_Rape_and_Perceived_Similarity_to_the_Victim
https://www.researchgate.net/profile/Mark_Whatley/publication/249723698_Gender_Differences_in_Attributions_of_Blame_for_Male_Rape_Victims/links/564b8c6d08ae3374e5ddbebe.pdf
Swoja drogą – zauważyliście, że jak kobieta była pijana, to jej wina, a jak mężczyzna zgwałcił po alkoholu, to jego wina jest jakby mniejsza, bo przecież po alkoholu trudniej się kontrolować? 
Pewność wsteczna

Kolejny ważny składnik tej toksycznej zupy. Gdy znamy wynik jakiejś sytuacji (np. gwałt na nastolatce), łatwo jest nam rzucać hasłami typu “a tyle się mówi o tym, by gówniary nie chodziły same po nocy”. “To było pewne, że w takim miejscu można zarobić tylko guza”. Po szkodzie mamy samych znawców, jednak uwaga wciąż zogniskowana jest na “niewłaściwym” zachowaniu ofiary.
Przecież to oczywiste, że idąc w szaliku Polonii Bydgoszcz można dostać nożem w żebro od kibica Zawiszy, prawda? Po co prowokował szalikiem?
Jeśli już przy Bydgoszczy – jedyna naprawdę nieprzyjemna sytuacja w moim życiu (tak, mnie nigdy nie spotkało nic złego, ale to nie uprawnia mnie do bagatelizowania tematu) przytrafiła mi się w zatłoczonym autobusie miejskim. Tłum, ścisk, stoję. Za mną mężczyzna. Bardzo mocno na mnie naparł – odsunęłam się. Naparł drugi raz – nie miałam już gdzie się odsunąć. Nie miałam wątpliwości, że robi to w ten sposób, bym poczuła jego erekcję. Obrzydliwa sytuacja, 0/10 nie polecam. To też taka sytuacja, w której jestem bezbronna. Powiedziałam głośno “proszę mnie nie dotykać”. Odpowiedział “przepraszam, niechcący”. I zrobił to kolejny raz. Nawet nie miałam jak wysiąść między przystankami. Nie mogłam się zamachnąć, by pieprznąć mu z łokcia w wątrobę,  albo z otwartej dłoni w twarz, a nawet gdybym miała szansę – to ja w oczach całego autobusu byłabym wariatką, która atakuje niewinnego człowieka. Mimo tłumu, takiego zdarzenia po prostu nie widać. Wczesna jesień, ja byłam ubrana normalnie, mężczyzna też na pierwszy rzut oka wydawał się normalnym eleganckim przedstawicielem klasy średniej. Miałam ochotę zwymiotować, ale przypomniałam sobie, że mam na nogach szpilki. Niewiele myśląc, zrobiłam stopą pół kroku w tył i wkręciłam obcas buta w odkrytą stopę napastnika bardzo mocno, jakbym wkręcała śrubę. Mężczyzna krzyknął a ja powiedziałam tylko “przepraszam, niechcący”.
Gdybym trafiła z tego powodu na policję (mam nadzieję, że ten palant doznał uszczerbku na zdrowiu) i miałabym czegoś żałować, to żałuję tylko tego, że wcześniej nie wdepnęłam tym obcasem w gówno i w jego stopę nie wdało się zakażenie.
Wiele razy polecałam stronę “guilty clothes” pokazującą, jak ubrana była ofiara gwałtu. Totalnie grzecznie, ten ubiór przeszedłby w najbardziej konserwatywnych szkołach dla grzecznych panien.

Więc może w końcu wypada dorosnąć i zrozumieć, że bardzo grzeczne, spokojne dziewczynki też czasami spotykają brzydkie rzeczy? I te rzeczy nie są ich winą?
Może wypada dorosnąć i przestać gadać pierdoły, że teraz nagle każda molestowana? Że jej się przypomina? 
Może wypada dorosnąć i przestać mówić o “przesadnym stroju” “krótkiej prowokującej spódniczce” i o tym, że “ja jakoś nie znam takich przypadków i wszystko to jest przesadą”.
Zawsze masz dwa wyjścia. Stanąć po stronie skrzywdzonego, albo oprawcy. Budować świat przyjazny ofiarom, lub świat przyjazny przestępcom.
Zastanów się proszę, czy wybierasz dobrze.
Przy okazji – myślę, że Wolność prowadząca lud na barykady nie bez przyczyny ma nagie piersi.
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Ciąża pozamaciczna, smutne księżniczki i grubi trenują po ciemku [TYGODNIK]
Grzecznym dziewczynkom też przydarzają się przykre rzeczy