Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Grzecznym dziewczynkom też przydarzają się przykre rzeczy

Nie chodź sama po ciemku, noś grzeczne ubrania. Nie odsłaniaj zbyt dużo.
Niewinne komunikaty? Jakoś padają tylko wobec kobiet. Nie słyszałam, by ojcowie pouczali nastoletnich synów o tym, że mają nie wracać sami po ciemku i latem nie nosić zbyt kusych ubrań. Tymczasem od dawna wiadomo, że nie ma korelacji między głębokim dekoltem a napaścią seksualną, co tu mówić o przyczynowości.
O tym, czy komunikat jest okej łatwo jest się przekonać po prostu odwracając role.
Śmieję się z tych grafik, chociaż sama lubię bardzo ładne koronkowe pidżamki, a zmysłową bieliznę lubię nosić po prostu dla siebie. Poważnie, jest coś super fajnego w tym, że mam na sobie pończochy i komplet pasującej bielizny w dniu, w którym jedyne miejsce do którego się ruszam to pobliski śmietnik. Pisałam o tym podejściu do życia w tekście życie jest za krótkie na bawełniane gacie.
Część tego teksu napisałam w połowie października i to jest ta część:


Ostatnio szczerze zasmuciło mnie kilka sytuacji. Chciałam napisać ten komentarz, gdy kilka mniej znanych (ale jak mi się wydawało – obiecujących) blogerek napisało komentarze utrwalające i wspierające kulturę gwałtu. 
Powstrzymałam się. Pisałam już o tym kiedyś (o ironio – broniąc w swoim poście jednej z tych dziewczyn), ale nerwy mi puściły po kilku wypowiedziach pani Łepkowskiej. Wokół mojego bloga gromadzą się myślący ludzie i przewaga głosów rozsądku była po prostu miażdżąca.
Miałam ten tekst napisać wcześniej, po okropnej sytuacji jaka wydarzyła się niedawno w Warszawie. Trzynastoletnia pijana dziewczyna została zgwałcona. I tutaj w zasadzie można postawić kropkę. Została zgwałcona, czyli padła ofiarą przestępstwa. Winę ponosi za to gwałciciel i to on powinien zostać ukarany.
Niestety – dziewczyna została ofiarą po raz drugi. Polskie Grażyny, Janusze, Karyny, Natalie, Magdy, Ole, madki, matki żony i kochanki zaczęły pisać, że w sumie to sama się prosiła. Że pijana, że nocą, że powinna się z tym liczyć.
O wielki Thorze, jakie to myślenie jest obrzydliwe! Nastolatki robią wiele bardzo głupich rzeczy. Uciekają z domu, bo mama nie zgodziła się na kolczyk w nosie, chodzą do opuszczonych, grożących zawaleniem budynków robić sobie zdjęcia i piją alkohol z niezaufanymi ludźmi. Taki wiek, młodość nie ma wiele wspólnego z rozsądkiem. Ale użyjcie mózgu – nie ma słów „sama się prosiła” w odniesieniu do gwałtu, bo gwałt jest nie czymś na prośbę, a wbrew woli. 
I tutaj kwestia naszej przebrzydłej, kuszącej, złej i namawiającej do grzechu Ewy. Bo kurwa Adam sam nie miał swojego rozumu. Wszystko wina złej Ewy.
W tym miejscu skończyła się część pisana w Rimini.
Zamknęłam laptopa, poszłam ochłonąć. Przez cały wyjazd dostawałam wiadomości od zatroskanych znajomych, żebym na siebie uważała, bo w Rimini był brutalny zbiorowy gwałt na Polce i na pewno jest strasznie.
Jeśli mam być szczera – czasami nie czuję się komfortowo gdy mija mnie grupka mężczyzn z bliskiego wschodu. Nie dlatego, że są z bliskiego wschodu, tylko z powodu sposobu w jaki omiatają mnie wzrokiem. Gdy mężczyzna mierzy cię od góry do doły a potem robi drugą rundę i się oblizuje, to czuję się jak kawałek mięsa. Jeśli już mam być dla nich mięsem, to wybieram wieprzowinę.

(Dla tych co nie zrozumieli – oni wieprzowiny nie tykają, taki słodko-gorzki żart).

 Ale jeśli mam być szczera, to muszę też napisać, że równie niekomfortowo czuję się, gdy mija mnie grupka pijanych Sebixów albo Mariuszy i lustrują mój tyłek komentując go na głos. Może są kobiety, dla których to komplement, ale ja do nich nie należę. 
Wszystkim mężczyznom, którzy w klepnięciu kobiety w tyłek widzą komplement, proponuję wyobrażenie sobie sytuacji, w której w tyłek klepie ich ważący 300 kilogramów Borys, z bardzo bujnym blond zarostem będącym kroniką posiłków z całego tygodnia. Następnie ten Borys z szerokim uśmiechem puszcza oczko i mówi – masz piękny tyłek maleńki. 
Uroczo, co? Gdybym w takiej sytuacji strzeliła tego Borysa w twarz albo wylała mu na mordę piwo, to ja byłabym tą złą. Bo moja reakcja jest nieadekwatna, bo przesadzam, albo w ogóle dyskryminuję mężczyzn o wadze 300 kg. A tak poza tym, to  jak jestem w klubie, to przecież wiadomo po co i powinnam się z taką reakcją liczyć. 
Przecież wiadomo, po co dziewczyny chodzą do klubów, hehe. 
A jak zakładają obcisłe sukienki, to przecież same się proszą, hehe. Najpierw kuszą a potem oburzone wielce, hehe.
Jasne, bo cały świat kręci się wokół twojego penisa i mojej chęci zasłużenia na twoją uwagę🙄
Thorze…
Musicie mi wierzyć, że to sprawdziłam, bo nie mogę dostać się do dysku  (dać kobietom dostęp do technologii, hehe) na który skrupulatnie ściągałam artykuły naukowe i dane statystyczne na ten temat, ale ofiarami gwałtów są głównie kobiety, a 13% gwałtów na mężczyznach (te badania dotyczyły USA) to w większości sprawka innych mężczyzn.  Uważam jednak, że bez względu na płeć – w każdym momencie można powiedzieć “nie” i to nie powinno zostać uszanowane.
Czym jest kultura gwałtu?

To między innymi bagatelizowanie problemu. Przykładem są szczególnie zgwałcone kobiety i ich wypowiedzi w stylu “może to niepopularna opinia, ale mnie x lat temu zgwałcono i jakoś żyję dalej, mam męża, dzieci, żadnej specjalnej traumy po tym”. Brzmi jak wypowiedź żony Trynkiewicza z książki Kopińskiej

Kobieta jako nastolatka została zgwałcona, ale uważa, że to jej wina, bo miała kilkanaście lat, poszła z koleżanką do kawiarni i rozmawiała chwilę z mężczyznami. Tak naprawdę to nieprzepracowane emocje i sposób poradzenia sobie z nimi. Ta kobieta potrzebuje pomocy psychologicznej.
Innym przykładem są wypowiedzi mające pokazać, że “ja jakoś nie znam takich przykładów“. To niejako pokazanie, że takie rzeczy spotykają raczej złe dziewczynki.
Im więcej takie wypowiedzi dostają poklasku od innych, tym więcej kobiet nie zgłasza przestępstw seksualnych. Bo jeśli to je spotkało (a grzecznych i ich licznego grona JAKOŚ TAKIE SYTUACJE NIE SPOTYKAJĄ), to przyznanie się do bycia ofiarą oznacza też zaszufladkowanie się jako “jakaś patologia”. Bardzo podobne reakcje pojawiły się, gdy opowiedziałam o jednym przypadku molestowania w szkole i dosłownie zalałyście mnie swoimi smutnymi historiami. Nie mam ogromnego konta na instagramie, a wiadomości dostałam multum. Od “niewinnego” przecinania nożyczkami majtek aż po próby gwałtów. Wtedy też pojawiło się mnóstwo głosów “ja jakoś nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam, to musi być jakaś skrajna patologia”. Nope, te rzeczy spotykały normalne dziewczyny, z normalnych szkół. Część tych historii podpięłam w wyróżnionych relacjach na moim instagramie.
Ponieważ lubię samodzielnie wyrobić sobie zdanie na każdy temat, polecam dwie książki o różnym ujęciu tematu. Pierwsza opisuje jak powszechne są elementy kultury gwałtu, jaki mamy problem, gdy gwałcicielem okazuje się mężczyzna o dużych zasługach w jakiejś dziedzinie bądź talencie (popatrzcie tylko, czy jakiejś realne konsekwencje dosięgnęły Polańskiego czy Weinsteina) i o tym, jak niskie wyroki (w ogromnej części w zawieszaniu) zniechęcają do zgłaszania tych spraw, bo i tak nic się z tym nie zrobi.
Druga książka została napisana przez ofiarę gwałtu, która się po tym pozbierała i uważa podnoszenie tego tematu za zbiorową histerię i przesadę.
Gmerając sobie w tych wszystkich badaniach przypomniałam sobie o koncepcji sprawiedliwego świata Melvina Lernera (profesora psychologii społecznej).
Zauważcie, że już w bajkach zwycięża dobro, a zło zostaje ukarane. Problem polega na tym, że życie to nie bajka, a tłuczony nam od dzieciństwa przekaz wywołuje dysonans.
Chcemy wierzyć, że złe rzeczy spotykają tylko niegrzeczne dziewczynki, więc gdy dochodzi do gwałtu czy molestowania – by chronić własne ego za wszelką cenę szukamy w zachowaniu ofiary czegokolwiek, co pozwoli przerzucić na nią chociaż część winy.
Przecież jak stwierdziła żona Trynkiewicza – dzieci nie są głupie, przeczuwają co się stanie, jak samotnie pójdą na plebanię.
Przeprowadzono też badanie w którym odegrano dwie scenki. W jednej ta sama sytuacja zakończyła się gwałtem, w drugiej – oświadczynami. Badani stwierdzili, że obie sytuacje były winą lub zasługą kobiety.
Bardzo polecam poczytać o tym zagadnieniu, koncepcja sprawiedliwego świata wiele tłumaczy. Rozpaczliwie pragniemy wierzyć, że jeśli będziemy się właściwie zachowywać, to nie spotka nas nic złego.
Polecane źródła, które mam na kompie a nie na dysku:
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Chowanna/Chowanna-r1993-t1/Chowanna-r1993-t1-s36-46/Chowanna-r1993-t1-s36-46.pdf
https://www.researchgate.net/publication/222648716_Attribution_of_Blame_in_Cases_of_Rape_An_Analysis_of_Participant_Gender_Type_of_Rape_and_Perceived_Similarity_to_the_Victim
https://www.researchgate.net/profile/Mark_Whatley/publication/249723698_Gender_Differences_in_Attributions_of_Blame_for_Male_Rape_Victims/links/564b8c6d08ae3374e5ddbebe.pdf
Swoja drogą – zauważyliście, że jak kobieta była pijana, to jej wina, a jak mężczyzna zgwałcił po alkoholu, to jego wina jest jakby mniejsza, bo przecież po alkoholu trudniej się kontrolować? 
Pewność wsteczna

Kolejny ważny składnik tej toksycznej zupy. Gdy znamy wynik jakiejś sytuacji (np. gwałt na nastolatce), łatwo jest nam rzucać hasłami typu “a tyle się mówi o tym, by gówniary nie chodziły same po nocy”. “To było pewne, że w takim miejscu można zarobić tylko guza”. Po szkodzie mamy samych znawców, jednak uwaga wciąż zogniskowana jest na “niewłaściwym” zachowaniu ofiary.
Przecież to oczywiste, że idąc w szaliku Polonii Bydgoszcz można dostać nożem w żebro od kibica Zawiszy, prawda? Po co prowokował szalikiem?
Jeśli już przy Bydgoszczy – jedyna naprawdę nieprzyjemna sytuacja w moim życiu (tak, mnie nigdy nie spotkało nic złego, ale to nie uprawnia mnie do bagatelizowania tematu) przytrafiła mi się w zatłoczonym autobusie miejskim. Tłum, ścisk, stoję. Za mną mężczyzna. Bardzo mocno na mnie naparł – odsunęłam się. Naparł drugi raz – nie miałam już gdzie się odsunąć. Nie miałam wątpliwości, że robi to w ten sposób, bym poczuła jego erekcję. Obrzydliwa sytuacja, 0/10 nie polecam. To też taka sytuacja, w której jestem bezbronna. Powiedziałam głośno “proszę mnie nie dotykać”. Odpowiedział “przepraszam, niechcący”. I zrobił to kolejny raz. Nawet nie miałam jak wysiąść między przystankami. Nie mogłam się zamachnąć, by pieprznąć mu z łokcia w wątrobę,  albo z otwartej dłoni w twarz, a nawet gdybym miała szansę – to ja w oczach całego autobusu byłabym wariatką, która atakuje niewinnego człowieka. Mimo tłumu, takiego zdarzenia po prostu nie widać. Wczesna jesień, ja byłam ubrana normalnie, mężczyzna też na pierwszy rzut oka wydawał się normalnym eleganckim przedstawicielem klasy średniej. Miałam ochotę zwymiotować, ale przypomniałam sobie, że mam na nogach szpilki. Niewiele myśląc, zrobiłam stopą pół kroku w tył i wkręciłam obcas buta w odkrytą stopę napastnika bardzo mocno, jakbym wkręcała śrubę. Mężczyzna krzyknął a ja powiedziałam tylko “przepraszam, niechcący”.
Gdybym trafiła z tego powodu na policję (mam nadzieję, że ten palant doznał uszczerbku na zdrowiu) i miałabym czegoś żałować, to żałuję tylko tego, że wcześniej nie wdepnęłam tym obcasem w gówno i w jego stopę nie wdało się zakażenie.
Wiele razy polecałam stronę “guilty clothes” pokazującą, jak ubrana była ofiara gwałtu. Totalnie grzecznie, ten ubiór przeszedłby w najbardziej konserwatywnych szkołach dla grzecznych panien.

Więc może w końcu wypada dorosnąć i zrozumieć, że bardzo grzeczne, spokojne dziewczynki też czasami spotykają brzydkie rzeczy? I te rzeczy nie są ich winą?
Może wypada dorosnąć i przestać gadać pierdoły, że teraz nagle każda molestowana? Że jej się przypomina? 
Może wypada dorosnąć i przestać mówić o “przesadnym stroju” “krótkiej prowokującej spódniczce” i o tym, że “ja jakoś nie znam takich przypadków i wszystko to jest przesadą”.
Zawsze masz dwa wyjścia. Stanąć po stronie skrzywdzonego, albo oprawcy. Budować świat przyjazny ofiarom, lub świat przyjazny przestępcom.
Zastanów się proszę, czy wybierasz dobrze.
Przy okazji – myślę, że Wolność prowadząca lud na barykady nie bez przyczyny ma nagie piersi.
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Ciąża pozamaciczna, smutne księżniczki i grubi trenują po ciemku [TYGODNIK]
Grzecznym dziewczynkom też przydarzają się przykre rzeczy