Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Jak z godnością znosić porażki?

Kto z nas lubi porażki?
Nie zliczę, ile rzeczy w życiu całkowicie zawaliłam. Od drobnych wpadek po spektakularne upadki i klęski. Nie nauczę Cię jak zmienić wodę w wino, ale porażkę w krok do sukcesu – jak najbardziej.
Zdarzyło mi się przegapić ważny termin i nie zdążyć aplikować o coś, co miałam niemal w kieszeni. Jako dzieciak startując w matematycznym “Kangurze” naniosłam na arkusz z kratkami do zaznaczania “abcd” dwa razy odpowiedzi z tej samej strony, tracąc masę cennych punktów. Przez całe życie zdążyłam zawalić wiele razy i czasami bywało to bolesne. Na przykład wtedy, gdy firma dla której coś robiłam “zapomniała” odprowadzić za mnie podatku i poinformować mnie, że zmieniła sposób rozliczeń i od tej pory to, co miałam “netto” stało się “brutto”. W czym ja zawaliłam? Zaakceptowałam jakieś wyskakujące okienko wraz z nowym regulaminem i nie sprawdziłam tego na czas.
Bolało też wtedy, gdy w gimnazjum stworzyłam kompleksowy poradnik wbijania leveli w grze “Tibia” i sprzedawałam go po złotówce z hakiem nie wiedząc, że to działanie nielegalne i popadając w tarapaty.
Bolało, gdy w czasach buntu wymyśliłam sobie bycie wege nie wiedząc, że przy moich problemach oskrzelowych to niemal samobójstwo. Drastycznie pogorszyłam wtedy swój stan zdrowia, bo naoglądałam się obrazków o smutnych zwierzątkach z oczami jelonka Bambi.
(Nie boli, gdy ktoś hejtuje mnie za jedzenie margaryny, serka topionego, smalcu i polewanie fasolki bułką tartą smażoną na masełku. Mam to w zaleceniach. Jak mawiał jeden z moich ulubionych filozofów, Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.)
Bolało, gdy w latach 2008-2011 wraz z koleżanką miałam kilka stron internetowych stawianych pod reklamy. Przyzwyczaiłam się wtedy do  stosunkowo łatwego hajsu, a potem zmienił się sposób konsumpcji treści w internecie i nie dostosowałyśmy się do zmieniającej się rzeczywistości na czas. Pewnego dnia  odkryłyśmy, że nasza żyzna dotąd i przynosząca plony ziemia stała się jałowa, a jej rekultywacja na tym etapie to reanimowanie trupa. (O swoich pierwszych pracach pisałam tutaj).
Bolało.
białe body (klik)
Porażki często bywają bolesne. Boli, gdy ktoś Cię wyśmieje, gdy źle zainwestujesz pieniądze albo uczucia, gdy Twoje wybory i decyzje zaprowadzą Cię w miejsce, w którym wcale nie chcesz być.
Gdy jako dzieciak kolejny raz zdarłam sobie kolano i płakałam że boli, dziadek powiedział mi “to dobrze, że boli. Jak boli, to znaczy, że się goi”.
Nie jest to może uniwersalna zasada, ale te słowa głęboko zapadły mi w pamięć.
Przeżywanie porażek to nic przyjemnego, ale są one nieodłączną częścią życia i warto nauczyć się z nimi żyć. A potem zamieniać je w lekcje.
Jestem ogromną zwolenniczką uczenia się na własnych błędach. A słowo porażka zastępuję słowem lekcja.

Nie będę w tym miejscu wrzucać typowo coachingowej gadki o wszystkich tych znanych ludziach, którzy na początku odnieśli porażkę. O tym, że nikt nie chciał wydać książki J.K Rowling, o przegranych wyborach Lincolna, o nietrafionych biznesach Forda. Każda osoba, która odniosła jakiś sukces ma na koncie porażki.
Ważną kwestią jest to, co z nimi robią.
Było, minęło.
Stało się, trudno. Przeszłości nie da się cofnąć, ale warto zrobić wszystko co w naszej mocy aby nie tylko nie popełnić tego samego błędu drugi raz, ale też się na nim nauczyć. 
W tym celu warto wypisać sobie pięć, siedem lub dziesięć lekcji, które da się z danego doświadczenia wyciągnąć. A następnie te lekcje odrobić.
Dlaczego podałam takie liczby? Bo lubimy “pełne” wartości, a siódemka jest dla wielu osób szczęśliwa. Tak naprawdę to mogą być równie dobrze trzy lekcje.
No i nie bawmy się w ten infantylny rodzaj planowania, gdzie w planerze kolorowymi cienkopisami notujemy czas na kawkę. Gdy zostawisz brudny blender i spontanicznie zgodzisz się na wypad na miasto a następnego dnia rano zastaniesz przyschnięte na ostrzu i ściankach owoce leśne – szorując to i klnąc pod nosem zapamiętaj, by zawsze opłukiwać i myć takie sprzęty od razu. Nie ma potrzeby notowania 10 lekcji z tego płynących 😉
Wypisywanie lekcji ma dobry wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Negatywne doświadczenie zamieniamy w ten sposób na pozytywne. 
Pokażę to na przykładzie mojej sytuacji z łatwym zarobkiem z reklam na  stronach internetowych 10 lat temu (jej, ciężko mi w to uwierzyć).
1. Warto wyrobić sobie nawyk monitorowania. Będąc w środku jakiejś sytuacji ciężko jest obiektywnie ją ocenić. Monitorowanie efektów i reagowanie na zmiany jest bardzo ważne.
2. Dywersyfikacja przychodów to złoto. W tamtym czasie szybko pozbawiłam się głównego źródła pieniędzy i od tej pory buduję swoje bezpieczeństwo na kilku filarach. Nie chciałabym przeżyć tego drugi raz, ale cieszę się, że spotkało mnie to w czasach młodości a nie teraz.
3. Stojąc w miejscu cofasz się. Tamto doświadczenie pozwoliło mi na wyrobienie sobie nawyku regularnego dokształcania się i aktualizowania swojej wiedzy oraz poszerzania swoich kompetencji nawet wtedy, gdy wszystko “się kręci”.
4. Nie warto bać się zmian. Przez ten strach zginęłyśmy 🙂
5. Ludzie wolą dobre od doskonałego. W tamtym czasie doskonaliłam swój warsztat i pisałam coraz lepsze teksty myśląc o innej ścieżce kariery. Z wyróżnieniem i nagrodą za komentarz roku skończyłam warsztaty dziennikarskie, zdobywałam nagrody w konkursach na eseje, miałam fioła na punkcie poetyki i to wszystko było super, ale nie w Internecie. Webwriting polega na czymś zupełnie innym, tutaj warto stosować się do reguły KISS (keep it simple, stupid) oraz kilku innych, o których w tamtym czasie nie miałam pojęcia. 
6. Ludzie chcą czegoś innego, niż mówią, że chcą. Zatem nie warto ich bezkrytycznie słuchać, bo może Twój produkt lub Twoja usługa zaspokoją ich potrzeby, o których jeszcze nie mają pojęcia (Henry Ford powiedział kiedyś, że pytając ludzi o ich oczekiwania musiałby dostarczyć im szybszych koni a nie samochodu).
7. Easy come, easy go – może i czasami fart się zdarza, ale złapać lub dostać coś jest łatwiej niż to utrzymać. Nam się wtedy trochę pofarciło, trafiłyśmy w niezagospodarowaną niszę. Sam fart to nie wszystko.
białe body (klik)
Dzięki takiemu rozpracowywaniu swoich problemów i błędów, zaczynam postrzegać je jako doświadczenia pozytywne, które bardzo wiele mnie nauczyły. Nie rozpamiętuję, nie rwę włosów z głowy, nie rozpaczam.  Jaśniej patrzę w przyszłość. 
Daję sobie zawsze czas na otrząśnięcie się po błędzie, ale kolejnym krokiem jest wyciągnięcie z niego nauki. 
Zakończyłeś związek? Wypisz sobie pozytywne rzeczy, których nauczyła cię ta relacja.
Nie dostałeś wymarzonej pracy? Zastanów się, jak w przyszłości uchronić się przed takimi sytuacjami.
Nie ma na co czekać, zacznij teraz 🙂 
Dla kontekstu zobacz też:

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

15
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Madziak kPannaPollyannaamalezaaniamalujeaGwer Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maleza
Gość
maleza

Oj, Ania, mądra jesteś, jak na tak młodą osobę.,

PannaPollyannaa
Gość
PannaPollyannaa

Chyba sobie zrobię to ćwiczenie. Choć wydaje mi się, że łatwiej wyciągać wnioski ze spraw związanych z pracą itp niż np. nieudanego związku, bo do tego drugiego mam bardziej emocjonalny stosunek i ciężko mi się temu przyglądać “na chłodno”.

archigame.pl
Gość

Wydaje mi się, że w podpunktach dałaś rady dotyczące czegoś innego niż w tytule i się zmyliłem. Albo źle to odczytałem. Ale rady z pewnością pomocne, jeżeli ma się szansę z nich skorzystać. Rozczulił mnie za to fragment z radą dziadka. Mnie wychowywali dziadkowie (w większości) i dziadek był osobą mądrą życiowo (nie wykształceniem). Znał odpowiedzi na każde pytanie jakie zadawałem jako dziecko. Kiedyś bałem się (gdy naczytałem się o tym jak łatwo zabić wszystkich na całej planecie) że też zginiemy wszyscy. Gdy to powiedziałem dziadkowi roześmiał się dobrodusznie i powiedział: “No i co? Że zginiemy. Po drugiej stronie. Gdziekolwiek… Czytaj więcej »

Madziak k
Gość

Fajny ten Twój post, można się nad sobą porządnie zastanowić. Staram się nie rozpamiętywać porażek, ale wyciągać z nich zawsze jakieś wnioski i pamiętać na przyszłość.
PS.To body to chyba dla Ciebie powstało 😀

Agata
Gość
Agata

Do tej pory zastanawiam się, czego nauczyły mnie porażki na studiach. Skończyłam je i jestem szczęśliwa, ale porażki dalej bolą. Co z tego że życiowe lekcje odrobione, skoro nikt nie docenia czystego blendera? Oczywiście metaforycznie 😉

aniamaluje
Gość

Jakie miałaś porażki na studiach? Czego CIę nauczyły? Wyszłaś z nich sielniejsza? 😉

aGwer
Gość

Dobrze napisałaś, że nie warto bać się zmian. Sama często o tym mówię, ale… sama się ich boję. Choć nie, może… źle to ujęłam. Nie boję się samej zmiany, boję się porażki, która może się po niej pojawić i ten strach czasami paraliżuje, uniemożliwia podjęcia decyzji. To coś, co też warto zwalczyć i sama właśnie nad tym pracuje.
Jak zwykle dobrze się czytało 🙂

Marta Stolarczyk
Gość
Marta Stolarczyk

Hej, Aniu. Stwierdziłam, że się dołączę do tematu z moimi porażko-lekcjami – moją historią – może kogoś zainspiruje. 😀 Poszłam na studia językowe, bo nie dostałam się na artystyczne. Męczyłam się niezmiernie przez trzy lata i im dalej zachodziłam, tym mniejszy był mój zapał. Po roku tych studiów stwierdziłam, że nie dam się tak łatwo i będę robiła to, co lubię i koniec. Droga była ciężka i pełna wyrzeczeń. Przez dwa lata w wakacje jeździłam do Anglii zarabiać pieniądze na moje marzenie, a pracowałam w fabryce mięsa (jeszcze byłam wtedy wege). Zarobiłam na zaoczne studium techniczne i skończyłam w zeszłym… Czytaj więcej »

Liv
Gość
Liv

Pytanie do tego prawie-ostatniego zdania na temat pracy. Chodzi o uchronienie się przed sytuacją nieotrzymania wymarzonej pracy czy przed stresem z tym związanym? Chyba nie ma mechanizmu, który nas uchroni przed tego typu “porażką” (jeśli można to w ogóle postrzegać jako porażkę). Są posady, gdzie aplikuje kilkadziesiąt osób na jedno miejsce, nierzadko odbywa się kilkuetapowy konkurs (a czasem jest po prostu ustawiany). Aplikowanie na dane stanowisko to bardzo częste “porażki”, mimo że osoba jest doskonale przygotowana i po prostu trzeba umieć to sobie przetrawić, tak jak piszesz w poście, przyjąć że to normalny stan rzeczy, a nie dramat życiowy. (polecam… Czytaj więcej »

Sandra
Gość
Sandra

Ja jakiś czas temu przestałam “rozstrząsać”, co spowodowało, że inni myślą o mnie, że na niczym mi nie zależy i niczym się nie przejmuję. Nieprawda. Po prostu jeśli mleko się wylało, to nie pozostaje mi nic innego, jak po nim posprzątać i pamiętać o tym, żeby następnym razem zakręcić wieko. Kiedyś okrutnie przeżywałam każde potknięcie (a było ich sporo) co powodowało, że byłam wiecznie sfrustrowana i nieszczęśliwa. Teraz szkoda mi energii. Dzięki za kolejną wskazówkę!

Paulina Buchwald
Gość
Paulina Buchwald

Kurcze, kiedy o tym czytam wszystko wydaje się takie proste, a w rzeczywistości porażki, nawet te przekute w sukces, zostają z nami i mimo wszystko postrzegamy je najczęściej negatywnie. I chociaż rodzice zawsze mi powtarzali żeby uczyć sie na błędach, nie rozpaczać, tylko iść do przodu, bo życie nie zatrzyma się specjalnie dla nas, wymaga to też siły psychicznej 🙂 Na pewno będę wracać do tego tekstu i trenować tą umiejętność! 😉

Kosmetolog Marta
Gość

Osobiście nie wiem jaki mam stosunek do porażek, bo jak coś mi nie wyszło to zazwyczaj to rzucam i nie przywiązuję do tego wagi.
Denerwuje mnie tylko, że niektóre moje porażki są podyktowane wpływem innych osób, a ja nie mogę na to znacząco wpłynąć. Bardzo nie lubię być zależna od czegoś/kogoś.

Nihil Novi
Gość

Jak się nad tym zastanawiam, to chyba mój mózg łączy dwa modele przeżywania porażki – z jednej strony zdarza mi się “babrać brudnym palcem w ranach” i rozpamiętywać klęski, z drugiej – raczej nie zdarza mi się popełniać tych błędów ponownie, czyli się uczę. Teraz tylko muszę popracować nad eliminacją tego pierwszego.

mamuciadieta
Gość

Też lubię uczyć się na własnych błędach i też nazywam to lekcją. Taka lista lekcji to jest genialny sposób na wyciąganie wniosków i rozwijanie się.

drewienko
Gość
drewienko

“No i nie bawmy się w ten infantylny rodzaj planowania, gdzie w planerze kolorowymi cienkopisami notujemy czas na kawkę.”
dlaczego nie?
dlaczego infantylny.
bo kolorowe, bo tylko kawka?
może potrzebny jasny punkt dnia
może tak lepiej niż wcale?
a kolorowe kartki z zapisaną jedną rzeczą do zrobienia
sprawdzają się i jako plan i jako rozjaśniacz

nawet gdyby w kolorowym planerze miało się znaleźć tylko picie kawy
robienie baniek mydlanych wielkości opony
i leżenie plackiem, rogalikiem albo z kołdrą w formie kanapki
to i tak chyba lepiej niż nic.
z kolorów snują się czasem piękne rzeczy

Previous
Nieidealna praca zdalna i szampon co mnie poparzył [TYGODNIK]
Jak z godnością znosić porażki?