Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak z godnością znosić porażki?

Kto z nas lubi porażki?
Nie zliczę, ile rzeczy w życiu całkowicie zawaliłam. Od drobnych wpadek po spektakularne upadki i klęski. Nie nauczę Cię jak zmienić wodę w wino, ale porażkę w krok do sukcesu – jak najbardziej.
Zdarzyło mi się przegapić ważny termin i nie zdążyć aplikować o coś, co miałam niemal w kieszeni. Jako dzieciak startując w matematycznym “Kangurze” naniosłam na arkusz z kratkami do zaznaczania “abcd” dwa razy odpowiedzi z tej samej strony, tracąc masę cennych punktów. Przez całe życie zdążyłam zawalić wiele razy i czasami bywało to bolesne. Na przykład wtedy, gdy firma dla której coś robiłam “zapomniała” odprowadzić za mnie podatku i poinformować mnie, że zmieniła sposób rozliczeń i od tej pory to, co miałam “netto” stało się “brutto”. W czym ja zawaliłam? Zaakceptowałam jakieś wyskakujące okienko wraz z nowym regulaminem i nie sprawdziłam tego na czas.
Bolało też wtedy, gdy w gimnazjum stworzyłam kompleksowy poradnik wbijania leveli w grze “Tibia” i sprzedawałam go po złotówce z hakiem nie wiedząc, że to działanie nielegalne i popadając w tarapaty.
Bolało, gdy w czasach buntu wymyśliłam sobie bycie wege nie wiedząc, że przy moich problemach oskrzelowych to niemal samobójstwo. Drastycznie pogorszyłam wtedy swój stan zdrowia, bo naoglądałam się obrazków o smutnych zwierzątkach z oczami jelonka Bambi.
(Nie boli, gdy ktoś hejtuje mnie za jedzenie margaryny, serka topionego, smalcu i polewanie fasolki bułką tartą smażoną na masełku. Mam to w zaleceniach. Jak mawiał jeden z moich ulubionych filozofów, Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.)
Bolało, gdy w latach 2008-2011 wraz z koleżanką miałam kilka stron internetowych stawianych pod reklamy. Przyzwyczaiłam się wtedy do  stosunkowo łatwego hajsu, a potem zmienił się sposób konsumpcji treści w internecie i nie dostosowałyśmy się do zmieniającej się rzeczywistości na czas. Pewnego dnia  odkryłyśmy, że nasza żyzna dotąd i przynosząca plony ziemia stała się jałowa, a jej rekultywacja na tym etapie to reanimowanie trupa. (O swoich pierwszych pracach pisałam tutaj).
Bolało.
białe body (klik)
Porażki często bywają bolesne. Boli, gdy ktoś Cię wyśmieje, gdy źle zainwestujesz pieniądze albo uczucia, gdy Twoje wybory i decyzje zaprowadzą Cię w miejsce, w którym wcale nie chcesz być.
Gdy jako dzieciak kolejny raz zdarłam sobie kolano i płakałam że boli, dziadek powiedział mi “to dobrze, że boli. Jak boli, to znaczy, że się goi”.
Nie jest to może uniwersalna zasada, ale te słowa głęboko zapadły mi w pamięć.
Przeżywanie porażek to nic przyjemnego, ale są one nieodłączną częścią życia i warto nauczyć się z nimi żyć. A potem zamieniać je w lekcje.
Jestem ogromną zwolenniczką uczenia się na własnych błędach. A słowo porażka zastępuję słowem lekcja.

Nie będę w tym miejscu wrzucać typowo coachingowej gadki o wszystkich tych znanych ludziach, którzy na początku odnieśli porażkę. O tym, że nikt nie chciał wydać książki J.K Rowling, o przegranych wyborach Lincolna, o nietrafionych biznesach Forda. Każda osoba, która odniosła jakiś sukces ma na koncie porażki.
Ważną kwestią jest to, co z nimi robią.
Było, minęło.
Stało się, trudno. Przeszłości nie da się cofnąć, ale warto zrobić wszystko co w naszej mocy aby nie tylko nie popełnić tego samego błędu drugi raz, ale też się na nim nauczyć. 
W tym celu warto wypisać sobie pięć, siedem lub dziesięć lekcji, które da się z danego doświadczenia wyciągnąć. A następnie te lekcje odrobić.
Dlaczego podałam takie liczby? Bo lubimy “pełne” wartości, a siódemka jest dla wielu osób szczęśliwa. Tak naprawdę to mogą być równie dobrze trzy lekcje.
No i nie bawmy się w ten infantylny rodzaj planowania, gdzie w planerze kolorowymi cienkopisami notujemy czas na kawkę. Gdy zostawisz brudny blender i spontanicznie zgodzisz się na wypad na miasto a następnego dnia rano zastaniesz przyschnięte na ostrzu i ściankach owoce leśne – szorując to i klnąc pod nosem zapamiętaj, by zawsze opłukiwać i myć takie sprzęty od razu. Nie ma potrzeby notowania 10 lekcji z tego płynących 😉
Wypisywanie lekcji ma dobry wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Negatywne doświadczenie zamieniamy w ten sposób na pozytywne. 
Pokażę to na przykładzie mojej sytuacji z łatwym zarobkiem z reklam na  stronach internetowych 10 lat temu (jej, ciężko mi w to uwierzyć).
1. Warto wyrobić sobie nawyk monitorowania. Będąc w środku jakiejś sytuacji ciężko jest obiektywnie ją ocenić. Monitorowanie efektów i reagowanie na zmiany jest bardzo ważne.
2. Dywersyfikacja przychodów to złoto. W tamtym czasie szybko pozbawiłam się głównego źródła pieniędzy i od tej pory buduję swoje bezpieczeństwo na kilku filarach. Nie chciałabym przeżyć tego drugi raz, ale cieszę się, że spotkało mnie to w czasach młodości a nie teraz.
3. Stojąc w miejscu cofasz się. Tamto doświadczenie pozwoliło mi na wyrobienie sobie nawyku regularnego dokształcania się i aktualizowania swojej wiedzy oraz poszerzania swoich kompetencji nawet wtedy, gdy wszystko “się kręci”.
4. Nie warto bać się zmian. Przez ten strach zginęłyśmy 🙂
5. Ludzie wolą dobre od doskonałego. W tamtym czasie doskonaliłam swój warsztat i pisałam coraz lepsze teksty myśląc o innej ścieżce kariery. Z wyróżnieniem i nagrodą za komentarz roku skończyłam warsztaty dziennikarskie, zdobywałam nagrody w konkursach na eseje, miałam fioła na punkcie poetyki i to wszystko było super, ale nie w Internecie. Webwriting polega na czymś zupełnie innym, tutaj warto stosować się do reguły KISS (keep it simple, stupid) oraz kilku innych, o których w tamtym czasie nie miałam pojęcia. 
6. Ludzie chcą czegoś innego, niż mówią, że chcą. Zatem nie warto ich bezkrytycznie słuchać, bo może Twój produkt lub Twoja usługa zaspokoją ich potrzeby, o których jeszcze nie mają pojęcia (Henry Ford powiedział kiedyś, że pytając ludzi o ich oczekiwania musiałby dostarczyć im szybszych koni a nie samochodu).
7. Easy come, easy go – może i czasami fart się zdarza, ale złapać lub dostać coś jest łatwiej niż to utrzymać. Nam się wtedy trochę pofarciło, trafiłyśmy w niezagospodarowaną niszę. Sam fart to nie wszystko.
białe body (klik)
Dzięki takiemu rozpracowywaniu swoich problemów i błędów, zaczynam postrzegać je jako doświadczenia pozytywne, które bardzo wiele mnie nauczyły. Nie rozpamiętuję, nie rwę włosów z głowy, nie rozpaczam.  Jaśniej patrzę w przyszłość. 
Daję sobie zawsze czas na otrząśnięcie się po błędzie, ale kolejnym krokiem jest wyciągnięcie z niego nauki. 
Zakończyłeś związek? Wypisz sobie pozytywne rzeczy, których nauczyła cię ta relacja.
Nie dostałeś wymarzonej pracy? Zastanów się, jak w przyszłości uchronić się przed takimi sytuacjami.
Nie ma na co czekać, zacznij teraz 🙂 
Dla kontekstu zobacz też:

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

15
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Madziak kPannaPollyannaamalezaaniamalujeaGwer Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maleza
Gość
maleza

Oj, Ania, mądra jesteś, jak na tak młodą osobę.,

PannaPollyannaa
Gość
PannaPollyannaa

Chyba sobie zrobię to ćwiczenie. Choć wydaje mi się, że łatwiej wyciągać wnioski ze spraw związanych z pracą itp niż np. nieudanego związku, bo do tego drugiego mam bardziej emocjonalny stosunek i ciężko mi się temu przyglądać “na chłodno”.

archigame.pl
Gość

Wydaje mi się, że w podpunktach dałaś rady dotyczące czegoś innego niż w tytule i się zmyliłem. Albo źle to odczytałem. Ale rady z pewnością pomocne, jeżeli ma się szansę z nich skorzystać. Rozczulił mnie za to fragment z radą dziadka. Mnie wychowywali dziadkowie (w większości) i dziadek był osobą mądrą życiowo (nie wykształceniem). Znał odpowiedzi na każde pytanie jakie zadawałem jako dziecko. Kiedyś bałem się (gdy naczytałem się o tym jak łatwo zabić wszystkich na całej planecie) że też zginiemy wszyscy. Gdy to powiedziałem dziadkowi roześmiał się dobrodusznie i powiedział: “No i co? Że zginiemy. Po drugiej stronie. Gdziekolwiek… Czytaj więcej »

Madziak k
Gość

Fajny ten Twój post, można się nad sobą porządnie zastanowić. Staram się nie rozpamiętywać porażek, ale wyciągać z nich zawsze jakieś wnioski i pamiętać na przyszłość.
PS.To body to chyba dla Ciebie powstało 😀

Agata
Gość
Agata

Do tej pory zastanawiam się, czego nauczyły mnie porażki na studiach. Skończyłam je i jestem szczęśliwa, ale porażki dalej bolą. Co z tego że życiowe lekcje odrobione, skoro nikt nie docenia czystego blendera? Oczywiście metaforycznie 😉

aniamaluje
Gość

Jakie miałaś porażki na studiach? Czego CIę nauczyły? Wyszłaś z nich sielniejsza? 😉

aGwer
Gość

Dobrze napisałaś, że nie warto bać się zmian. Sama często o tym mówię, ale… sama się ich boję. Choć nie, może… źle to ujęłam. Nie boję się samej zmiany, boję się porażki, która może się po niej pojawić i ten strach czasami paraliżuje, uniemożliwia podjęcia decyzji. To coś, co też warto zwalczyć i sama właśnie nad tym pracuje.
Jak zwykle dobrze się czytało 🙂

Marta Stolarczyk
Gość
Marta Stolarczyk

Hej, Aniu. Stwierdziłam, że się dołączę do tematu z moimi porażko-lekcjami – moją historią – może kogoś zainspiruje. 😀 Poszłam na studia językowe, bo nie dostałam się na artystyczne. Męczyłam się niezmiernie przez trzy lata i im dalej zachodziłam, tym mniejszy był mój zapał. Po roku tych studiów stwierdziłam, że nie dam się tak łatwo i będę robiła to, co lubię i koniec. Droga była ciężka i pełna wyrzeczeń. Przez dwa lata w wakacje jeździłam do Anglii zarabiać pieniądze na moje marzenie, a pracowałam w fabryce mięsa (jeszcze byłam wtedy wege). Zarobiłam na zaoczne studium techniczne i skończyłam w zeszłym… Czytaj więcej »

Liv
Gość
Liv

Pytanie do tego prawie-ostatniego zdania na temat pracy. Chodzi o uchronienie się przed sytuacją nieotrzymania wymarzonej pracy czy przed stresem z tym związanym? Chyba nie ma mechanizmu, który nas uchroni przed tego typu “porażką” (jeśli można to w ogóle postrzegać jako porażkę). Są posady, gdzie aplikuje kilkadziesiąt osób na jedno miejsce, nierzadko odbywa się kilkuetapowy konkurs (a czasem jest po prostu ustawiany). Aplikowanie na dane stanowisko to bardzo częste “porażki”, mimo że osoba jest doskonale przygotowana i po prostu trzeba umieć to sobie przetrawić, tak jak piszesz w poście, przyjąć że to normalny stan rzeczy, a nie dramat życiowy. (polecam… Czytaj więcej »

Sandra
Gość
Sandra

Ja jakiś czas temu przestałam “rozstrząsać”, co spowodowało, że inni myślą o mnie, że na niczym mi nie zależy i niczym się nie przejmuję. Nieprawda. Po prostu jeśli mleko się wylało, to nie pozostaje mi nic innego, jak po nim posprzątać i pamiętać o tym, żeby następnym razem zakręcić wieko. Kiedyś okrutnie przeżywałam każde potknięcie (a było ich sporo) co powodowało, że byłam wiecznie sfrustrowana i nieszczęśliwa. Teraz szkoda mi energii. Dzięki za kolejną wskazówkę!

Paulina Buchwald
Gość
Paulina Buchwald

Kurcze, kiedy o tym czytam wszystko wydaje się takie proste, a w rzeczywistości porażki, nawet te przekute w sukces, zostają z nami i mimo wszystko postrzegamy je najczęściej negatywnie. I chociaż rodzice zawsze mi powtarzali żeby uczyć sie na błędach, nie rozpaczać, tylko iść do przodu, bo życie nie zatrzyma się specjalnie dla nas, wymaga to też siły psychicznej 🙂 Na pewno będę wracać do tego tekstu i trenować tą umiejętność! 😉

Kosmetolog Marta
Gość

Osobiście nie wiem jaki mam stosunek do porażek, bo jak coś mi nie wyszło to zazwyczaj to rzucam i nie przywiązuję do tego wagi.
Denerwuje mnie tylko, że niektóre moje porażki są podyktowane wpływem innych osób, a ja nie mogę na to znacząco wpłynąć. Bardzo nie lubię być zależna od czegoś/kogoś.

Nihil Novi
Gość

Jak się nad tym zastanawiam, to chyba mój mózg łączy dwa modele przeżywania porażki – z jednej strony zdarza mi się “babrać brudnym palcem w ranach” i rozpamiętywać klęski, z drugiej – raczej nie zdarza mi się popełniać tych błędów ponownie, czyli się uczę. Teraz tylko muszę popracować nad eliminacją tego pierwszego.

mamuciadieta
Gość

Też lubię uczyć się na własnych błędach i też nazywam to lekcją. Taka lista lekcji to jest genialny sposób na wyciąganie wniosków i rozwijanie się.

drewienko
Gość
drewienko

“No i nie bawmy się w ten infantylny rodzaj planowania, gdzie w planerze kolorowymi cienkopisami notujemy czas na kawkę.”
dlaczego nie?
dlaczego infantylny.
bo kolorowe, bo tylko kawka?
może potrzebny jasny punkt dnia
może tak lepiej niż wcale?
a kolorowe kartki z zapisaną jedną rzeczą do zrobienia
sprawdzają się i jako plan i jako rozjaśniacz

nawet gdyby w kolorowym planerze miało się znaleźć tylko picie kawy
robienie baniek mydlanych wielkości opony
i leżenie plackiem, rogalikiem albo z kołdrą w formie kanapki
to i tak chyba lepiej niż nic.
z kolorów snują się czasem piękne rzeczy

Previous
Nieidealna praca zdalna i szampon co mnie poparzył [TYGODNIK]
Jak z godnością znosić porażki?