Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak tanio zobaczyć Lwów i nie przekroczyć dwóch stów – krok po kroku!

Lwów całkowicie mnie oczarował i totalnie podbił moje serce i chociaż wszystko było po taniości to popełniłam kilka błędów. Dzisiaj mogłabym zorganizować taki wyjazd jeszcze lepiej i jeszcze…taniej. 

Mój błąd polegał na złej organizacji dojazdu. Chciałam bez przesiadek i nocą, a że jechałam z Wrocławia gdzie wcześniej byłam na konferencji, to miało być z Wrocławia.
Bez przesiadek jeździł bus bezpośredni do Lwowa. W mojej głowie jawiło się to tak “wsiądę, wyśpię się, rano pokażę paszport i kimnę się dalej by obudzić się już we Lwowie”. O ja naiwna!
Bus wyszukany na busradar.pl kosztował 120 PLN (przyzwoicie), ale wyglądał jak PKS, nie było w nim kontaktów, wifi działało tylko w Polsce i to słabo no i jechali nim sami Ukraińcy. Nie ma w tym absolutnie nic złego, ale utrudnia procedury na granicy, bo niestety Ukraińców kontrolują bardziej. Granicę przekraczałam w Korczowej i stałam na niej… jakieś pięć godzin. Bus zatrzymuje się na dworcu kolejowym i autobusowym we Lwowie. Z całego serca odradzam busy SHEVABUS :)). Choćby godziny pasowały i ceny zachęcały – never ever again.
W drugą stronę wracałam autobusem Ecolines do Warszawy zachodniej. Również nocą, ale poszło szybciej i sprawniej, bus nowy, z dobrym wifi, rozdawano kocyki, bagaż miał osobną pieczątkę więc zero obaw że ktoś ci go sprzątnie, kontakt i obsługa pokładowa. Bardzo polecam, spokojna podróż. Fakt faktem – bus na granicy był sprawdzony, ale jechali nim w większości Ukraińcy, których kontrolują bardzo. Powrót kosztował mnie 80 PLN i był bardzo spoko.
Jak widać – tam i z powrotem to koszt 200 PLN a jedzie się nocą, ale gdybym robiła to dzisiaj, zdecydowałabym się na jedną z dwóch następujących opcji:
Opcja 1: Pociąg. Podobno pociąg Warszawa-Lwów kosztuje 200 pln, też jedzie nocą ale nie sprawdzę ceny bo nie da się kupić online :). Nie wiem więc czy działa zniżka studencka (jeśli coś wiecie – dajcie znać). Pociągiem tym jechała kiedyś moja koleżanka. Jedzie się nocą, wagony są sypialne. Granica to maksymalnie dwie godziny, dostajesz pieczątkę i wszystko ok. Wysiadasz na stacji kolejowej. Przyjemnie, miło, budzą Cię tylko raz i to nie na długo. Nie wiem tylko czy działa zniżka studencka, ale znalazłam zniżkę 30% do końca 2016 roku (regulamin tutaj). Minusy: można kupić bilet tylko w kasie, bo PKP jeszcze nie wkroczyło w XXI wiek obiema nogami.
Opcja 2: Dojazd do Przemyśla a dopiero potem Lwów:
Jestem przekonana, że następnym razem zrobię dokładnie tak.
Normalny bilet z Warszawy do Przemyśla (bez żadnych ulg i rezerwowany z dnia na dzień) to koszt 70 PLN. Możesz zarezerwować wcześniej i zrobić kombo ze zniżką studencką (jeśli masz) – w takim przypadku podróż wyniesie jedynie 24 PLN czyli mniej niż za bilet do kina.
W Przemyślu wsiada się w Bus do przejścia granicznego w Medyce (2 PLN), granicę przechodzi się pieszo co idzie duuuużo sprawniej i szybko. Po przejściu granicy jedzie się już do Lwowa (najczęściej maksymalnie dwie godziny) co kosztuje marszrutką ok 8 PLN lub taksówką (ukraińską!) nieco więcej, ale wciąż tanio.
Za marszrutkę płaci się już w hrywnach :). Podsumowując: 34 złote za dojazd do Lwowa.

Dojazd w dwie strony można zatem ogarnąć za siedem dyszek. A o tym dlaczego warto pisałam w tekście:

Co robić we Lwowie i dlaczego warto tam pojechać

Okej, udało ci się szczęśliwie dotrzeć na miejsce. Jeszcze fajnie byłoby mieć jakiś nocleg, prawda?
Ja szczerze polecam mieszkania w apartamentach prywatnych – we Lwowie padło na Airbnb.
Mieszkanie w którym spałam było przy samej Operze. Koszt się zmienia, w chwili obecnej to 100 PLN za dwie osoby. Można oczywiście jeszcze taniej!
Nam doszła trzecia osoba i też się wyspała. Ostatniego dnia (wracałyśmy wieczorem) właścicielka odbierając klucze zaprowadziła nas do przechowalni bagażu (w tym samym podwórzu) gdzie zostawiłyśmy walizki za jakieś 30 UAH 
Inne mieszkania w dobrych lokalizacjach to:
Mieszkanie za 30 PLN/os. (przy dwóch osobach)
i mój faworyt na ten moment:
lub
Mieszkanie w genialnej lokalizacji, 33 zł/os. przy trzech osobach
można też jeszcze taniej, np. tu
Można więcej, można taniej – mieszkań jest bardzo dużo. Oczywiście można też wybrać sobie coś “na bogato” – do wyboru, do koloru.
Weźcie poprawkę na to, że uwzględniam tylko mieszkania o nienagannej opinii i w świetnej lokalizacji! A na airbnb nie trzeba wynająć mieszkania, można np. tylko jeden pokój, co jest jeszcze tańsze :). 
Załóżmy że wybrałeś mieszkanie za 100 pln za dobę i jedziecie w dwie osoby na 3 noce. Próg 300 PLN jest kluczowy, bo po przekroczeniu takiej kwoty można wykorzystać moją zniżkę na pierwszy nocleg.
Wysokość tych zniżek bardzo się różni, w tej chwili to 85 PLN, ale często spada na 65, więc najlepiej zarejestrować się teraz – 
zniżkę otrzymasz TUTAJ :). Jeśli Twoja podróż się uda, serwis odpali identyczny bonus dla mnie, ale mam lepszą propozycję :). Za pierwszym razem jedziesz z moim kodem, za drugim już możesz wygenerować własny (po pierwszej podróży) i wtedy dajesz kod (link) np. chłopakowi z którym jedziesz dajmy na to – do Paryża. Wtedy on ma bonus na pierwszy nocleg a serwis odpala drugi (taki sam!) Tobie, za to że kogoś poleciłaś. Piękne, prawda?
A jednak prawdziwe 😀
No to przyjmijmy scenariusz, że jesteś biednym studentem i jedziesz do Lwowa maksymalnie po taniości, większą ekipą. Znalazłeś apartament w centrum za 108 PLN, ale dzielisz to na 6 osób, bo tyle jest miejsc noclegowych i masz piątkę towarzyszy. Wychodzi 300 złotych z malutkim hakiem a Ty jeszcze odejmujesz od tego 85 PLN mojej zniżki. WOW, prawda?
Po uwzględnieniu wszystkich opłat i wariancie 3 noclegi macie 16 zł za os. za noc.
Ale nie bądźmy cebulakami, na potrzeby tego tekstu śpimy za 35 PLN.
Podsumowując – dojazd do Lwowa – 70 PLN w dwie strony, 3 noclegi ok. 100 PLN, ostatniego dnia bagaż w przechowalni (jakieś 5 PLN). Razem:  175 PLN
A ile wydasz na miejscu?
Cóż, ja wymieniałam złote na hrywny w Polsce (błąd) po mało korzystnym kursie. Wymieniłam mniej iż 300 zł, nie oszczędzałam na niczym, jadłam tylko w knajpkach. Nie oszczędzałam na biletach, napiwkach, kupiłam sporo słodyczy i przywiozłam trochę rzeczy a i tak miałam problem by to wydać. Czaicie? Byłam we Lwowie 4 dni. Lepiej jest wymienić hrywny na miejscu, a jeśli masz po innych podróżach jakieś euro czy funty – wymienisz je po genialnym kursie.
A ceny? Porcja genialnych pierogów na wypasie to jakieś 50 UAH czyli nieco ponad 7 PLN. 
Popełniłam jeszcze jeden błąd – byłam we Lwowie zdecydowanie za krótko. Następnym razem zrobię sobie trip i pojadę nocnym pociągiem z Lwowa do Kijowa (20 PLN!) a potem z Kijowa do Odessy (też 20 PLN).
Podsumowując – dłuuuugi weekend można ogarnąć za mniej niż 200 PLN (plus kieszonkowe) a wypad na 10 dni to np. 75 dojazd w dwie strony, 35×8 noclegów to 280 PLN (dwa noclegi w drodze) czyli… 350 zł.
Założę się, że każdemu zdarzyło się przewalić więcej kasy podczas imprezy (drinki,taksówki) 😀 
To bardzo tanio, a Lwów jest przepiękny. Ja na pewno tam wrócę – pięknie, tanio, smacznie i miło :).
Polecam z całego serducha!
Wiem że zawsze mam mnóstwo pytań o tę sukienkę – została już wyprzedana ale znalazłam ją w ofercie innego sklepu (klik). 🙂
Przypominam też o tym, że dzisiaj o 20:00 jest webinar z mistrzynią makijażu, więc jeśli ktoś się zapisał – niech nie zapomni! 
A kto się nie zapisał…widzę że zapisy wciąż otwarte, chociaż zainteresowanie było ogromne. Nie wiem czy zwiększono limit czy co, ale zapisać można się tutaj. A potem wbić dzisiaj o 20:00! :).
Mam nadzieję, że po tym wpisie ktoś zakocha się we Lwowie tak jak ja :).  Chciałabym ogarnąć sobie sensowny wyjazd wiosną 🙂
 Buziaki!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co jeszcze powstrzymuje Cię przed pierwszym krokiem?
Jak tanio zobaczyć Lwów i nie przekroczyć dwóch stów – krok po kroku!