Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Coś co tobą potrząśnie, biały hipopotam i moja talia [TYGODNIK]

Ile czasu potrzeba, by się do czegoś przyzwyczaić? Zaczniesz malować kreskę eyelinerem kilka dni z rzędu i potem nie pamiętasz już nawet jak wyglądałaś bez niej… Od tygodnia na śniadanie jesz owsiankę w owocami i masz wrażenie, jakby to był twój stały i niezmianny rytuał od lat.
 Ja mam tak dzisiaj z lokami/falami. Piszę do was tekst z prostymi włosami i coś mi już się we mnie nie zgadza 😀

Czas błyskawicznie zasuwa – ciężko mi przypomnieć sobie rzeczywistość, w której nie biegałam, a przecież ta z większym wysiłkiem fizycznym jest stosunkowo nowa. 
Mam wrażenie, że z Warszawy wróciłam całe wieki temu, a przecież to było dopiero w poniedziałek – w który zdążyłam także przekonać się czym jest depilacja laserowa (opiszę swoje wrażenia za jakiś czas).
Śledzący mnie w aplikacji snapchat wiedzą jak bardzo zaskoczył mnie krótki czas całej procedury. No i brak bólu :). Ci, którzy nie śledzą, dowiadują się dzisiaj :D, jednak nie umiem już oddać tej spontaniczności, która mi wtedy towarzyszyła. Wiecie, to jak śmianie się z żartu usłyszanego po raz pierwszy a śmianie się z niego za drugim razem. 
W poniedziałek spotkałam się też na krótko z Aleksandrą 😉
Znacie jej bloga? Jeśli nie, konieczie wpadnijcie na aleksandranajda.com, ostatnio pisała np. o tym jak wyczyścić białe trampki…a ja żałuję, że nie znałam tego triku w liceum, kiedy się poddałam i przyjęłam dewizę że dobre trampki to brudne trampki :). 
Byłyśmy w lokalu Moko Tuff, ale tuż po zamówieniu fit śniadania i lemoniady (ta akurat była smaczna) musiałam iść jeszcze do McDonald’s 😀 Myślę, że to wyraża więcej niż tysiąc słów 😀
Okulary ze zdjęcia dostałam w prezencie – link do nich znajdziecie tutaj. W sumie fajna sprawa, bo ja wszystko widzę, a moich oczu nie widzi nikt 😀
Tydzień upłynął mi na nadrabianiu zaległości związanych ze zleceniami i…
tym… Mam na myśli to po prawej. Zawsze wnikliwie wszystko sprawdzam, a tutaj taka wtopa 😀 Grunt, że hajs się skarbówce zgadza, ale nie cierpię korekt i innych urzędowych spraw. W tym tygodniu byłam też zapłacić podatek i aż zachciało mi się płakać na myśl o tym, co można by dobrego za te pieniądze zrobić. I dla ścisłości – znam ideę płacenia podatków, ale widzę też jak kasa jest marnowana. Np. nie ma kasy w edukacji a rok temu będąc na evencie w bardzo fajnym hotelu widziałam, że “posiedzenie” miały tam kobiety z ORE (ci od testów dla klas szóstych itp.). Polegało to na tym, że cały czas były na fajeczce. Już nie mówię o tym, że wywalanie kilkudziesięciu tysięcy za lokalizację jest totalnym przepłacaniem i brakiem szacunku dla podatków, ale chciałabym zobaczyć je przy pracy. Serio. No i dlaczego nie mogły tego samego ustalić w jakiejś szkole, w zwykłej klasie, siedząc na zwykłych krzesłach jak zwykli uczniowie i zwykli nauczyciele? ;-).
Na zdjęciu po lewej z kolei niespodzianka od Dresslink, które mnie po prostu zaskoczyło. Co dostałam? 
Portfel, z bezsensownym napisem … no chyba, że ktoś z was umie wyjaśnić mi sens. Byłoby fajnie 😀 Do tego buty, które o dziwo pasują idealnie i bardzo mi się podobają. Nie jestem super wielką fanką balerin, a te są brakującym ogniwem między nimi a sandałami – wyglądają tak ładnie jak na stronie sklepu. Trzecią rzeczą jest pelerynka przeciwdeszczowa – zważywszy na prognozy pogody – całkiem prakatyczna rzecz 😀 – w poprzednim tygodniku jest konkurs, w którym możesz wygrać jeden z dwóch bonów na 50$ do tego sklepu – koniecznie weź w nim udział! 🙂 (klik). Swoją drogą zawsze zaskakuje mnie, że ludzie ustawiają się w kolejkę być puścić lotka, a nie startują w konkursach gdzie prawdopodobieństwo wygranej jest nieporównywalnie wyższe ;).
Kto wciąż każdego dnia pije smoothie lub koktajl? 😉 Ja dzielnie trzymam się tego postanowienia! Zakochałam się też w piosence.
Nie mogę uwierzyć, że jej autorka nie jest jeszcze sławna, bo utwór naprawdę ma moc a i słowa całkiem mi się podobają! Jedna osoba, która zostawiła łapkę w dół musi być głucha 😛

Inne utwory, które nucą mi się w tym tygodniu są idealnym dowodem na to, jak eklektyczny jest mój gust muzyczny. Zresztą nie tylko muzyczny – lubię łączenie skrajności. Te utwory to Jabłuszko pełne snu (nie pytajcie! :D), I took a pill in Ibiza (taka współczesna wersja mojego ulubionego mitu o mieczu Damoklesa), Love Yourself (nigdy nie sądziłam, że spodoba mi się coś, co śpiewa Justin Bieber!) i Dancing Shoes zespołu Arctic Monkeys:

Ogólnie uważam że to jakie buty aktualnie mam na stopach bardzo mocno wpływa na to, jak potoczy się mój dzień ;-).

Aktualnie mam fazę na buty “tak brzydkie, że aż ładne” lub w wersji odwróconej – tak ładne, że aż brzydkie. Te ze zdjęcia wybrałam ponieważ szukam kompromisu między płaskimi a na słupku – od płaskich bolą mnie stopy a na obcasach nie ma fizycznej możliwości pokonania każdej nawierzchni 😛  (jestem tą osobą, która zawsze chodzi na skróty, choćby wiodły one przez bagna).

Pytacie co dzieje się na snapie – pokazuję co jem, co aktualnie robię albo jak ostatnio – że wcale nie mam tak idealnej talii jak mi piszecie – mój organizm zatrzymuje wodę i zawsze robi mi się mały balonik w dolnych partiach brzucha, gdzie mam lekko rozciągniętą skórę. Staram się nad tym pracować, ale nie chcę kreować nieistniejącej rzeczywistości, stąd niczym Max Kolonko – mówię jak jest ;-). Przy okazji pogadałam wam trochę o kręceniu Hula Hoop :).

W pierwszy dzień majówki wybrałam się na mlecze (z których robię syrop zwany miodem) oraz pokrzywy, bez których nie wyobrażam sobie życia. Gdybym wiedziała o ich właściwościach zanim usłyszałam, że muszę brać zastrzyki z żelazem… ech ;-). O tym jak pozbyłam się ostrej anemii za pomocą pokrzyw, pisałam już w 2013 roku i nie mogę wyjść ze zdziwienia (i radości!) jak wiele osób skorzystało z tego sposobu i napisało mi wiadomość z podziękowaniem. W takich chwilach serce rośnie :*.
Na snapie staram się oglądać i czytać wszystkie wiadomości, chociaż sporadycznie zdarza się jakiś błąd. Jeśli chodzi o odpisywanie – odpisuję na wiadomości tekstowe i nie zawsze jestem w stanie odpowiedzieć na te video – czasami mi się ładują a potem coś pada i zonk ;(. Pamiętam o wszystkich kciukach jakie mam trzymać po weekendzie!
na zdjęciu po prawej zabawny znak spotkany po drodze na mlecze. Po lewej – mój ulubiony #lifehack zakupowy by mieć ciastko i zjeść ciastko :).

Przy okazji mam drobną uwagę – takie wiadomości są przemiłe i nawet nie wiecie jakie to jest niesamowite uczucie przeczytać coś takiego, albo zobaczyć jak wysyłacie mi prywatne snapy z waszę interpretacją ćwiczenia wdzięczności , ale chciałam zaznaczyć jedno – nie traktuję swoich czytelników jako “fanów” – raczej jako odbiorców, równorzędnych partnerów. Czuję się niesamowicie gdy piszecie, że jakiś mój tekst Wam pomógł albo skłonił do jakiejś pozytywnej zmiany w życiu, ale ja przecież też wykorzystuję wasze podpowiedzi, np. w kwestii zakupu kredki do oczu! ;-). Zapisałam sobie wszystkie podpowiedzi i sprawdziłam każdą jedną kredkę, po czym wybrałam jedną dla siebie. Ktoś może powiedzieć, że kredka to głupstwo, ale dla mnie (mającej o takich kwestiach zerowe pojęcie), to są niesamowicie cenne podpowiedzi i jestem przeszczęśliwa gdy macie ochotę poświęcić swój czas na skrobnięcie kilku słów :).

Wiecie co jest dziwne? Gdy okazuje się, że Azjaci naprawdę czytają mojego bloga z translatorem i do zamówienia dorzucają mi bluzkę z Muminkiem, bo przeczytali, że uwielbiam książki z tej serii. Nie wiem czy poczułam się z tej okazji bardziej miło, czy byłam bardziej zaskoczona. Nie mam jeszcze pomysłu na to, co zrobię z muminkowym t-shirtem (i zaprawdę nie wiem drodzy przyjaciele jak mogliście go tak brzydko podpisać na stronie sklepu! ;-)), ale sprawiło mi to jakąś radochę.

Na koniec, zanim przejdę do cotygodniowej porcji linków, wrzucę kilka widoczków z moich okolic 😀

Wystarczy zacząć biegać. Albo skakać (nad Wisłą mam dobre schody ;-)).

W Sobotę być może wpadnę do Poznania na Międzynarodowe Targi Poznańskie, bo obiecałam sobie na poważnie podejść do swojego celu, jakim jest ogarnięcie swojego wyglądu. Wiecie, nazwa Ania MALUJE trochę jednak zobowiązuje 😉

Aaaa jeszcze jedna rzecz mi umknęła – mam teraz na uczelni arcyciekawy przedmiot o ideologiach w edukacji i chociaż cała idea studiów doktoranckich wciąż wywołuje we mnie mocno sprzeczne odczucia, to tutaj lektury czytam z dziką przyjemnością :)… rzekłam nieprzeczytawszy jeszcze nic na kolejne zajęcia 😛 Ale przeczytam 🙂

Na moim blogu:

I linki z sieci – jak mówiłam na snapie, zazwyczaj mam ich około setki i selekcjonuję do szczuplejszej wersji 😉
Jeśli chodzi o ten tydzień – myślę, że na tym mogę zakończyć :). Zachęcam do udziału w podlinkowanym konkursie i tęsknię za latem bardzo, bardzo mocno 😀

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Daktyle – jak i po co jeść?
Coś co tobą potrząśnie, biały hipopotam i moja talia [TYGODNIK]