Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]


Wow! – to mój jedyny, jakże elokwentny komentarz po zrobieniu zdjęć do tego tekstu. Konsekwentnie wstrzymywałam się ze zmierzeniem przyrostu aż minie pełny miesiąc od rozpoczęcia “kuracji”, ale cały czas czułam i wręcz gołym okiem widziałam, że Andrea działa. Nie sądziłam jednak, że aż tak!
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że decyzja o zakupie niesprawdzonego produktu do włosów z Chin jest moją całkowicie świadomą decyzją i bardzo proszę o nie “uświadamianie” mnie na temat niebezpieczeństw, gdyż jestem ich świadoma :)).
O co tyle krzyku?
Andrea hair growth essence effects
Andrea to chiński produkt na porost włosów. Ma dość tandetny “design”, prosty i bogaty skład: Żeń-szeń, imbir, 何首乌 (roślinkę której nie ma na polskiej wiki, ale jest na angielskiej), ekstrakt z pestek winogron i rozbrajające hasło “etc. natural ingredients”.
Moja wersja pachnie właśnie “cytrusami”, jak piszą w internecie, a tak naprawdę jest to dobrze mi znany zapach imbiru. Ponieważ nie jest to produkt przeznaczony na europejski rynek, jestem świadoma niebezpieczeństw i ryzyka, że w buteleczce może kryć się wszystko.
Wiem też, że niektórzy dostają Andreę jako “olejek”. Niby nie robi krzywdy, ale po prostu nie działa. Stąd wypowiadam się jedynie o tym produkcie który ja dostałam i linkuję do konkretnego sprzedawcy. Pokażę też zdjęcia opakowania, by nikt nie kupił podróbki.
No właśnie – nie wspieram kupowania podróbek, kupowanie podrabianych kosmetyków jest dla mnie bez sensu, natomiast to co stosują Chińczycy (a jest ich ponad miliard) zawsze mnie w jakiś sposób kusi i kręci ;-).
Poprzednia aktualizacja włosowa napisana 19 stycznia znajduje się tutaj:
Przypomnę tylko zasady:
Zawsze ta sama sukienka, pasek w najwęższym miejscu talii, zero olejków do stylizacji, odżywek w sprayu itp. Ot “gołe” włosy.

Pech chciał, że dzisiaj pada deszcz 🙁 Sztuczne światło nie jest zbyt łaskawe, stąd inne zdjęcia są z fleszem. Rzeczywista kondycja włosów to coś pomiędzy fleszem i zdjęciami bez flesza.
Żeby nikt mnie nie posądził że stanęłam krzywo, machnęłam głową itp. – zdjęć jest kilka, można sobie patrzeć na punkty odniesienia, jak pasek, ramiona, łokcie. Nie mam żadnego interesu w “fałszowaniu” rzeczywistości, bo przecież za miesiąc znowu pokażę aktualizację ;-)) 
Co stosowałam:
– Jantar, po którym mam swój typowy, smutny przyrost 1-1,5 cm. Niestety nie jestem na niego podatna
– Taką samą pielęgnację jak w tym tekście 
Doszły dwa produkty:
Olejek Kerastase, do włosów farbowanych. Stosuje go moja mama, ja odlałam sobie trochę do małej buteleczki. Na dole powinien mrugać widget z automatycznie wyszukaną najniższą ceną 😀
Oprócz tego zmieniłam maskę z Kallosa na Pilomax Wax Klasyczny.
Doszła też esencja Andrea – 20 ml.
W ciągu miesięcznej kuracji zużyłam całe opakowanie.
Moje wygląda dokładnie tak jak wyżej. Wiem, że produkt bywa niestety podrabiany, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem 😀
Jak powinnam stosować? Na 100 ml szamponu wlewa się 3 ml produktu i przy myciu masuje się głowę 3 minuty. Ja szampony podrasowuję olejkiem z drzewa herbacianego, więc wybrałam inny sposób.
Z góry zaznaczam – nie wiem czy jest bezpieczny! Imbir mimo wszystko jest dość silny.
Proporcje i sposób mieszania z jantarem opisałam tutaj:
Wcieralam przed snem 🙂
Skąd wiem, że zadziałała Andrea, a nie np. jantar, masowanie skóry głowy, dieta?
Bo nie zmieniłam nic poza dodaniem Andrei w stosunku do ostatnich dwóch miesięcy.

Efekty. Po lewej – 19.01, po prawej – 19.02, czyli dzisiaj

Przekłamania w kolorze to wina ciepłego światła żarówki lub zimnego światła flesza.

Ja osobiście jestem oczarowana, ale:
– Produkt ma niewygodne opakowanie. Szybko sobie z tym poradziłam mieszając z jantarem, ale prościej byłoby od razu wlać miks do butelki jantaru. Podejrzewam, że ciemne szkło jest ciemne nie bez przyczyny, więc każdorazowo robiłam sobie tylko porcję na dwa dni
– Produkt wzmaga “łupież”. Dla mnie to normalne, że skóra się łuszczy bo błyskwicznie wyrastały mi nowe włosy. Nic nie swędzi, nie piecze itp. Ten sam skutek uboczny miałam niestety po jantarze 🙁

– Nieznany produkt wymaga próby uczuleniowej, dla mnie to oczywiste, ale imbir potencjalnie może uczulać 
– Po zaaplikowaniu wcierki czułam coś w rodzaju uderzenia krwi do głowy. Zupełnie jakbym wisiała 2 minuty głową w dół, jest to pewien dyskomfort, na szczęście szybko mija. Jeśli ktoś jest wrażliwy na takie bodźce, może produkt nie jest dla niego.
Stan moich włosów z dzisiaj, zdjęcia z fleszem: 
W razie wątpliwości to cały czas zamieszczałam różne zdjęcia na blogu i instagramie, więc można sobie zmierzyć :)). 
Rzeczywista kondycja włosów:
Skóra głowy po aplikacji wcierki była poirytowana, co objawiło się białymi kropkami złuszczonego naskórka na czubku głowy.  Skutkiem ubocznym jest też aureola z baby hair, natomiast końce po zabezpieczeniu olejkiem wyglądają dużo lepiej niż gdy są “gołe”.
Szal z pomponami to bardzo fajny, milutki komin, kupiony tutaj (klik). Regularna cena jest “lekką” przesadą moim zdaniem, kupiłam z rabatem.
Włosy przez “baby hair” są dość niesforne 🙂
Praktycznie nie mam już łysych prześwitów w żadnym miejscu, zakola całkowicie zarosły :). 
Baby hair z bliska (pierwsze zdjęcie  z “korekcją prześwietlenia”)
Mam jakieś 3 “fale” bejbików. Najbardziej wzmożony ich przyrost zaobserwowałam na samym początku, potem pojawiały się kolejne i kolejne. Nie wiem czy na zdjęciu widać, ale jedne są mięciutkim meszkiem, inne są dość grube i mocne od samego startu.
Na koniec słowo o różnicy w zdjęciach z fleszem i bez…
Oto powód, dla którego nie lubię zdjęć zimą -.-. Na pierwszych dwóch zdjęciach spódnica i bluzka świecą się jak przysłowie – psu jajca. W kiepskim świetle materiał wygląda na słaby. Gdzie jest prawda? Gdzieś po środku, bo spódnica nie błyszczy nic a nic i jest cudowna. Powinnam ubierać się na czarno i nosić żałobę ale  z jakiegoś powodu wcale nie czuję smutku i wybrałam najmniej poważną rzecz jaką udało mi się wyszukać – bluzkę w różowe flamingi :).
Co moim zdaniem miało największy wpływ na przyrost?
Andrea. Nie wiem jednak, czy bez jantaru dałaby taki sam efekt.
Co moim zdaniem najbardziej poprawiło kondycję włosów? 
Olejowanie, a wizualnie olejek Kerastase.
Moja esencja pochodzi ze sklepu Sunny Company (klik), szła jakieś 3 tygodnie, kupiłam dwie buteleczki.
Niestety nie wiem jak z esencją od innych sprzedawców. Moja była żółta, wodnista, pachniała imbirem.
Pełna kuracja u mnie to jedna butelka jantaru i jedna Andrei, czyli 120 ml, razem po 4 ml wcierki każdego dnia
(proporcje pokazałam tutaj)
Jestem oczarowana 😀

Mam też problem z aktualizacją przewidzianą na marzec. Kurier z kolejnym produktem (tym razem nie z Ali) pojawi się dopiero w poniedziałek, zatem następna aktualizacja ukaże się 22 marca, już wiosną :)).
PS. miałam trzy pasemka kontrolne, przyrost to 4-5,5 cm, przy czym najmniej urosły włosy nad uszami, najwięcej na czubku głowy. Jestem ciekawa czy ma to jakiś związek z unerwieniem.
A teraz najlepsze:
Esencja kosztuje 1,40$, czyli jakieś…5,50 zł. Z przesyłką.

Dopisek 23:20 – sprzedawca zrobił się bardzo pazerny i zmienił cenę na wyższą 🙁 polecam wjeść sobie w aukcje na której kupiłam, zobaczyć jak wygląda opis,nazwa itp.  i poszukać tej esencji taniej u innego sprzedawcy, bo 3$ zamiast 1,40 to trochę przesada :((

EDIT: Andrea zaliczyła upgrade do nowej wersji. Cena wróciła do normy, natomiast nie wiem jak z jej działaniem. AKtywny link np. tutaj lub wpisując “Andrea” u tego sprzedawcy na Aliexpress


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
SeldirimaaniamalujeJot Ef (Pingwinowa)AniaHair World Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seldirima
Gość
Seldirima

Zrobiłam mały research, jeśli chodzi o producenta (a jestem zwykle dumna ze swoich wyników jako researchera, np. kiedyś znalazłam przodków pewnego znanego muzyka, co zaowocowało artykułem w gazecie xD) i powiem Ci, że nie było łatwo i jak na razie nie uzyskałam jednoznacznych wyników. Jeśli będę pisać o Andrei, to pewnie napomknę o tym… W każdym razie wygląda na to, że do Andrei przyznają się przynajmniej dwie firmy (z tego samego miasta czy tam okręgu) i Andrea jest produkowana prawdopodobnie na zasadzie OEM, czyli jedna firma zleca, druga produkuje, a pierwsza firma sprzedaje/dystrybuuje. Firmy nie wyglądają na “krzaki” czyli mają… Czytaj więcej »

Jot Ef (Pingwinowa)
Gość
Jot Ef (Pingwinowa)

Muszę ją mieć! Marzy mi się nowa grzywka z baby hair 😀 Lecę zamawiać 🙂

aniamaluje
Gość

Uprzedzam – pojawiło sie spoooro podróbek, chyba tylko po efektach da sie odrozbic 🙁

Anna Górna
Gość

Ta roślinka (fallopia) to rdest wielokwiatowy 🙂 Zawiera w korzeniu rapontycynę, która jest zasadniczo znana w lecznictwie jako substancja o znaczeniu estrogennym czy nawet grzybobójczym 🙂

Anna Górna
Gość

Ta roślinka (fallopia) to rdest wielokwiatowy 🙂 Zawiera w korzeniu rapontycynę, która jest zasadniczo znana w lecznictwie jako substancja o znaczeniu estrogennym czy nawet grzybobójczym 🙂

Ania
Gość
Ania

uwielbiam gdy wpisuję w google coś co mnie interesuje i od razu widze ze jest recenzja na aniamaluje <3 zamawiamy z siostrą po jednej buteleczce do sprawdzenia 🙂

Hair World
Gość

Skąd wiesz o tym składzie? Jest on na opakowaniu?

Karo ♦
Gość
Karo ♦

Hej 😀 zamówiłam, ale z allegro…. Jest niestety nieco wodnisto-klejący i trochę pachnie cytrusowo. Dodałam całość do wcierki na przyspieszenie wzrostu włosów z Siberiki i wsmarowałam dokładnie w skórę głowy. Po jakimś czasie zaczęłam coś czuć. Takie grzanie i mrowienie… Zobaczymy po miesiącu co to da…. Oby to nie była podróbka… 😉

Ylva_Fraskogen
Gość
Ylva_Fraskogen

Kilka miesięcy temu kupiłam zachęcona Twoją opinią. Zarosło mi zakole, które miałam dosłownie od zawsze i zawsze miałam taki “wicherek” w tamtym miejscu, tak jakby włosy nie mogły urosnąć dłuższe niż kilka cm. To był pierwszy efekt. Po kolejnych tygodniach zauważyłam masę baby hair które zaczęły odstawać na całej głowie. Ostatni efekt jakiego doświadczam w tej chwili (nie stosuję regularnie) to… urosła mi taka mała grzywka. Wygląda to komicznie, bo jakbym sobie ucięła do kilku cm pasmo z przodu. Ale niech rośnie, a ja wrócę chyba do regularnego psikania (przelewam do butelki po jantarze, od razu 4 sztuki andrei, nic… Czytaj więcej »

Emilia Boho
Gość
Emilia Boho

A czy możesz aktualizować link ? Proszę kto kolwiek 🙂

Previous
Dzień pielęgnacji – kolejny krok w rozwoju
Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]