Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]


Wow! – to mój jedyny, jakże elokwentny komentarz po zrobieniu zdjęć do tego tekstu. Konsekwentnie wstrzymywałam się ze zmierzeniem przyrostu aż minie pełny miesiąc od rozpoczęcia “kuracji”, ale cały czas czułam i wręcz gołym okiem widziałam, że Andrea działa. Nie sądziłam jednak, że aż tak!
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że decyzja o zakupie niesprawdzonego produktu do włosów z Chin jest moją całkowicie świadomą decyzją i bardzo proszę o nie “uświadamianie” mnie na temat niebezpieczeństw, gdyż jestem ich świadoma :)).
O co tyle krzyku?
Andrea hair growth essence effects
Andrea to chiński produkt na porost włosów. Ma dość tandetny “design”, prosty i bogaty skład: Żeń-szeń, imbir, 何首乌 (roślinkę której nie ma na polskiej wiki, ale jest na angielskiej), ekstrakt z pestek winogron i rozbrajające hasło “etc. natural ingredients”.
Moja wersja pachnie właśnie “cytrusami”, jak piszą w internecie, a tak naprawdę jest to dobrze mi znany zapach imbiru. Ponieważ nie jest to produkt przeznaczony na europejski rynek, jestem świadoma niebezpieczeństw i ryzyka, że w buteleczce może kryć się wszystko.
Wiem też, że niektórzy dostają Andreę jako “olejek”. Niby nie robi krzywdy, ale po prostu nie działa. Stąd wypowiadam się jedynie o tym produkcie który ja dostałam i linkuję do konkretnego sprzedawcy. Pokażę też zdjęcia opakowania, by nikt nie kupił podróbki.
No właśnie – nie wspieram kupowania podróbek, kupowanie podrabianych kosmetyków jest dla mnie bez sensu, natomiast to co stosują Chińczycy (a jest ich ponad miliard) zawsze mnie w jakiś sposób kusi i kręci ;-).
Poprzednia aktualizacja włosowa napisana 19 stycznia znajduje się tutaj:
Przypomnę tylko zasady:
Zawsze ta sama sukienka, pasek w najwęższym miejscu talii, zero olejków do stylizacji, odżywek w sprayu itp. Ot “gołe” włosy.

Pech chciał, że dzisiaj pada deszcz 🙁 Sztuczne światło nie jest zbyt łaskawe, stąd inne zdjęcia są z fleszem. Rzeczywista kondycja włosów to coś pomiędzy fleszem i zdjęciami bez flesza.
Żeby nikt mnie nie posądził że stanęłam krzywo, machnęłam głową itp. – zdjęć jest kilka, można sobie patrzeć na punkty odniesienia, jak pasek, ramiona, łokcie. Nie mam żadnego interesu w “fałszowaniu” rzeczywistości, bo przecież za miesiąc znowu pokażę aktualizację ;-)) 
Co stosowałam:
– Jantar, po którym mam swój typowy, smutny przyrost 1-1,5 cm. Niestety nie jestem na niego podatna
– Taką samą pielęgnację jak w tym tekście 
Doszły dwa produkty:
Olejek Kerastase, do włosów farbowanych. Stosuje go moja mama, ja odlałam sobie trochę do małej buteleczki. Na dole powinien mrugać widget z automatycznie wyszukaną najniższą ceną 😀
Oprócz tego zmieniłam maskę z Kallosa na Pilomax Wax Klasyczny.
Doszła też esencja Andrea – 20 ml.
W ciągu miesięcznej kuracji zużyłam całe opakowanie.
Moje wygląda dokładnie tak jak wyżej. Wiem, że produkt bywa niestety podrabiany, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem 😀
Jak powinnam stosować? Na 100 ml szamponu wlewa się 3 ml produktu i przy myciu masuje się głowę 3 minuty. Ja szampony podrasowuję olejkiem z drzewa herbacianego, więc wybrałam inny sposób.
Z góry zaznaczam – nie wiem czy jest bezpieczny! Imbir mimo wszystko jest dość silny.
Proporcje i sposób mieszania z jantarem opisałam tutaj:
Wcieralam przed snem 🙂
Skąd wiem, że zadziałała Andrea, a nie np. jantar, masowanie skóry głowy, dieta?
Bo nie zmieniłam nic poza dodaniem Andrei w stosunku do ostatnich dwóch miesięcy.

Efekty. Po lewej – 19.01, po prawej – 19.02, czyli dzisiaj

Przekłamania w kolorze to wina ciepłego światła żarówki lub zimnego światła flesza.

Ja osobiście jestem oczarowana, ale:
– Produkt ma niewygodne opakowanie. Szybko sobie z tym poradziłam mieszając z jantarem, ale prościej byłoby od razu wlać miks do butelki jantaru. Podejrzewam, że ciemne szkło jest ciemne nie bez przyczyny, więc każdorazowo robiłam sobie tylko porcję na dwa dni
– Produkt wzmaga “łupież”. Dla mnie to normalne, że skóra się łuszczy bo błyskwicznie wyrastały mi nowe włosy. Nic nie swędzi, nie piecze itp. Ten sam skutek uboczny miałam niestety po jantarze 🙁

– Nieznany produkt wymaga próby uczuleniowej, dla mnie to oczywiste, ale imbir potencjalnie może uczulać 
– Po zaaplikowaniu wcierki czułam coś w rodzaju uderzenia krwi do głowy. Zupełnie jakbym wisiała 2 minuty głową w dół, jest to pewien dyskomfort, na szczęście szybko mija. Jeśli ktoś jest wrażliwy na takie bodźce, może produkt nie jest dla niego.
Stan moich włosów z dzisiaj, zdjęcia z fleszem: 
W razie wątpliwości to cały czas zamieszczałam różne zdjęcia na blogu i instagramie, więc można sobie zmierzyć :)). 
Rzeczywista kondycja włosów:
Skóra głowy po aplikacji wcierki była poirytowana, co objawiło się białymi kropkami złuszczonego naskórka na czubku głowy.  Skutkiem ubocznym jest też aureola z baby hair, natomiast końce po zabezpieczeniu olejkiem wyglądają dużo lepiej niż gdy są “gołe”.
Szal z pomponami to bardzo fajny, milutki komin, kupiony tutaj (klik). Regularna cena jest “lekką” przesadą moim zdaniem, kupiłam z rabatem.
Włosy przez “baby hair” są dość niesforne 🙂
Praktycznie nie mam już łysych prześwitów w żadnym miejscu, zakola całkowicie zarosły :). 
Baby hair z bliska (pierwsze zdjęcie  z “korekcją prześwietlenia”)
Mam jakieś 3 “fale” bejbików. Najbardziej wzmożony ich przyrost zaobserwowałam na samym początku, potem pojawiały się kolejne i kolejne. Nie wiem czy na zdjęciu widać, ale jedne są mięciutkim meszkiem, inne są dość grube i mocne od samego startu.
Na koniec słowo o różnicy w zdjęciach z fleszem i bez…
Oto powód, dla którego nie lubię zdjęć zimą -.-. Na pierwszych dwóch zdjęciach spódnica i bluzka świecą się jak przysłowie – psu jajca. W kiepskim świetle materiał wygląda na słaby. Gdzie jest prawda? Gdzieś po środku, bo spódnica nie błyszczy nic a nic i jest cudowna. Powinnam ubierać się na czarno i nosić żałobę ale  z jakiegoś powodu wcale nie czuję smutku i wybrałam najmniej poważną rzecz jaką udało mi się wyszukać – bluzkę w różowe flamingi :).
Co moim zdaniem miało największy wpływ na przyrost?
Andrea. Nie wiem jednak, czy bez jantaru dałaby taki sam efekt.
Co moim zdaniem najbardziej poprawiło kondycję włosów? 
Olejowanie, a wizualnie olejek Kerastase.
Moja esencja pochodzi ze sklepu Sunny Company (klik), szła jakieś 3 tygodnie, kupiłam dwie buteleczki.
Niestety nie wiem jak z esencją od innych sprzedawców. Moja była żółta, wodnista, pachniała imbirem.
Pełna kuracja u mnie to jedna butelka jantaru i jedna Andrei, czyli 120 ml, razem po 4 ml wcierki każdego dnia
(proporcje pokazałam tutaj)
Jestem oczarowana 😀

Mam też problem z aktualizacją przewidzianą na marzec. Kurier z kolejnym produktem (tym razem nie z Ali) pojawi się dopiero w poniedziałek, zatem następna aktualizacja ukaże się 22 marca, już wiosną :)).
PS. miałam trzy pasemka kontrolne, przyrost to 4-5,5 cm, przy czym najmniej urosły włosy nad uszami, najwięcej na czubku głowy. Jestem ciekawa czy ma to jakiś związek z unerwieniem.
A teraz najlepsze:
Esencja kosztuje 1,40$, czyli jakieś…5,50 zł. Z przesyłką.

Dopisek 23:20 – sprzedawca zrobił się bardzo pazerny i zmienił cenę na wyższą 🙁 polecam wjeść sobie w aukcje na której kupiłam, zobaczyć jak wygląda opis,nazwa itp.  i poszukać tej esencji taniej u innego sprzedawcy, bo 3$ zamiast 1,40 to trochę przesada :((

EDIT: Andrea zaliczyła upgrade do nowej wersji. Cena wróciła do normy, natomiast nie wiem jak z jej działaniem. AKtywny link np. tutaj lub wpisując “Andrea” u tego sprzedawcy na Aliexpress


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
SeldirimaaniamalujeJot Ef (Pingwinowa)AniaHair World Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seldirima
Gość
Seldirima

Zrobiłam mały research, jeśli chodzi o producenta (a jestem zwykle dumna ze swoich wyników jako researchera, np. kiedyś znalazłam przodków pewnego znanego muzyka, co zaowocowało artykułem w gazecie xD) i powiem Ci, że nie było łatwo i jak na razie nie uzyskałam jednoznacznych wyników. Jeśli będę pisać o Andrei, to pewnie napomknę o tym… W każdym razie wygląda na to, że do Andrei przyznają się przynajmniej dwie firmy (z tego samego miasta czy tam okręgu) i Andrea jest produkowana prawdopodobnie na zasadzie OEM, czyli jedna firma zleca, druga produkuje, a pierwsza firma sprzedaje/dystrybuuje. Firmy nie wyglądają na “krzaki” czyli mają… Czytaj więcej »

Jot Ef (Pingwinowa)
Gość
Jot Ef (Pingwinowa)

Muszę ją mieć! Marzy mi się nowa grzywka z baby hair 😀 Lecę zamawiać 🙂

aniamaluje
Gość

Uprzedzam – pojawiło sie spoooro podróbek, chyba tylko po efektach da sie odrozbic 🙁

Anna Górna
Gość

Ta roślinka (fallopia) to rdest wielokwiatowy 🙂 Zawiera w korzeniu rapontycynę, która jest zasadniczo znana w lecznictwie jako substancja o znaczeniu estrogennym czy nawet grzybobójczym 🙂

Anna Górna
Gość

Ta roślinka (fallopia) to rdest wielokwiatowy 🙂 Zawiera w korzeniu rapontycynę, która jest zasadniczo znana w lecznictwie jako substancja o znaczeniu estrogennym czy nawet grzybobójczym 🙂

Ania
Gość
Ania

uwielbiam gdy wpisuję w google coś co mnie interesuje i od razu widze ze jest recenzja na aniamaluje <3 zamawiamy z siostrą po jednej buteleczce do sprawdzenia 🙂

Hair World
Gość

Skąd wiesz o tym składzie? Jest on na opakowaniu?

Karo ♦
Gość
Karo ♦

Hej 😀 zamówiłam, ale z allegro…. Jest niestety nieco wodnisto-klejący i trochę pachnie cytrusowo. Dodałam całość do wcierki na przyspieszenie wzrostu włosów z Siberiki i wsmarowałam dokładnie w skórę głowy. Po jakimś czasie zaczęłam coś czuć. Takie grzanie i mrowienie… Zobaczymy po miesiącu co to da…. Oby to nie była podróbka… 😉

Ylva_Fraskogen
Gość
Ylva_Fraskogen

Kilka miesięcy temu kupiłam zachęcona Twoją opinią. Zarosło mi zakole, które miałam dosłownie od zawsze i zawsze miałam taki “wicherek” w tamtym miejscu, tak jakby włosy nie mogły urosnąć dłuższe niż kilka cm. To był pierwszy efekt. Po kolejnych tygodniach zauważyłam masę baby hair które zaczęły odstawać na całej głowie. Ostatni efekt jakiego doświadczam w tej chwili (nie stosuję regularnie) to… urosła mi taka mała grzywka. Wygląda to komicznie, bo jakbym sobie ucięła do kilku cm pasmo z przodu. Ale niech rośnie, a ja wrócę chyba do regularnego psikania (przelewam do butelki po jantarze, od razu 4 sztuki andrei, nic… Czytaj więcej »

Emilia Boho
Gość
Emilia Boho

A czy możesz aktualizować link ? Proszę kto kolwiek 🙂

Previous
Dzień pielęgnacji – kolejny krok w rozwoju
Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]