Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]


Wow! – to mój jedyny, jakże elokwentny komentarz po zrobieniu zdjęć do tego tekstu. Konsekwentnie wstrzymywałam się ze zmierzeniem przyrostu aż minie pełny miesiąc od rozpoczęcia “kuracji”, ale cały czas czułam i wręcz gołym okiem widziałam, że Andrea działa. Nie sądziłam jednak, że aż tak!
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że decyzja o zakupie niesprawdzonego produktu do włosów z Chin jest moją całkowicie świadomą decyzją i bardzo proszę o nie “uświadamianie” mnie na temat niebezpieczeństw, gdyż jestem ich świadoma :)).
O co tyle krzyku?
Andrea hair growth essence effects
Andrea to chiński produkt na porost włosów. Ma dość tandetny “design”, prosty i bogaty skład: Żeń-szeń, imbir, 何首乌 (roślinkę której nie ma na polskiej wiki, ale jest na angielskiej), ekstrakt z pestek winogron i rozbrajające hasło “etc. natural ingredients”.
Moja wersja pachnie właśnie “cytrusami”, jak piszą w internecie, a tak naprawdę jest to dobrze mi znany zapach imbiru. Ponieważ nie jest to produkt przeznaczony na europejski rynek, jestem świadoma niebezpieczeństw i ryzyka, że w buteleczce może kryć się wszystko.
Wiem też, że niektórzy dostają Andreę jako “olejek”. Niby nie robi krzywdy, ale po prostu nie działa. Stąd wypowiadam się jedynie o tym produkcie który ja dostałam i linkuję do konkretnego sprzedawcy. Pokażę też zdjęcia opakowania, by nikt nie kupił podróbki.
No właśnie – nie wspieram kupowania podróbek, kupowanie podrabianych kosmetyków jest dla mnie bez sensu, natomiast to co stosują Chińczycy (a jest ich ponad miliard) zawsze mnie w jakiś sposób kusi i kręci ;-).
Poprzednia aktualizacja włosowa napisana 19 stycznia znajduje się tutaj:
Przypomnę tylko zasady:
Zawsze ta sama sukienka, pasek w najwęższym miejscu talii, zero olejków do stylizacji, odżywek w sprayu itp. Ot “gołe” włosy.

Pech chciał, że dzisiaj pada deszcz 🙁 Sztuczne światło nie jest zbyt łaskawe, stąd inne zdjęcia są z fleszem. Rzeczywista kondycja włosów to coś pomiędzy fleszem i zdjęciami bez flesza.
Żeby nikt mnie nie posądził że stanęłam krzywo, machnęłam głową itp. – zdjęć jest kilka, można sobie patrzeć na punkty odniesienia, jak pasek, ramiona, łokcie. Nie mam żadnego interesu w “fałszowaniu” rzeczywistości, bo przecież za miesiąc znowu pokażę aktualizację ;-)) 
Co stosowałam:
– Jantar, po którym mam swój typowy, smutny przyrost 1-1,5 cm. Niestety nie jestem na niego podatna
– Taką samą pielęgnację jak w tym tekście 
Doszły dwa produkty:
Olejek Kerastase, do włosów farbowanych. Stosuje go moja mama, ja odlałam sobie trochę do małej buteleczki. Na dole powinien mrugać widget z automatycznie wyszukaną najniższą ceną 😀
Oprócz tego zmieniłam maskę z Kallosa na Pilomax Wax Klasyczny.
Doszła też esencja Andrea – 20 ml.
W ciągu miesięcznej kuracji zużyłam całe opakowanie.
Moje wygląda dokładnie tak jak wyżej. Wiem, że produkt bywa niestety podrabiany, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem 😀
Jak powinnam stosować? Na 100 ml szamponu wlewa się 3 ml produktu i przy myciu masuje się głowę 3 minuty. Ja szampony podrasowuję olejkiem z drzewa herbacianego, więc wybrałam inny sposób.
Z góry zaznaczam – nie wiem czy jest bezpieczny! Imbir mimo wszystko jest dość silny.
Proporcje i sposób mieszania z jantarem opisałam tutaj:
Wcieralam przed snem 🙂
Skąd wiem, że zadziałała Andrea, a nie np. jantar, masowanie skóry głowy, dieta?
Bo nie zmieniłam nic poza dodaniem Andrei w stosunku do ostatnich dwóch miesięcy.

Efekty. Po lewej – 19.01, po prawej – 19.02, czyli dzisiaj

Przekłamania w kolorze to wina ciepłego światła żarówki lub zimnego światła flesza.

Ja osobiście jestem oczarowana, ale:
– Produkt ma niewygodne opakowanie. Szybko sobie z tym poradziłam mieszając z jantarem, ale prościej byłoby od razu wlać miks do butelki jantaru. Podejrzewam, że ciemne szkło jest ciemne nie bez przyczyny, więc każdorazowo robiłam sobie tylko porcję na dwa dni
– Produkt wzmaga “łupież”. Dla mnie to normalne, że skóra się łuszczy bo błyskwicznie wyrastały mi nowe włosy. Nic nie swędzi, nie piecze itp. Ten sam skutek uboczny miałam niestety po jantarze 🙁

– Nieznany produkt wymaga próby uczuleniowej, dla mnie to oczywiste, ale imbir potencjalnie może uczulać 
– Po zaaplikowaniu wcierki czułam coś w rodzaju uderzenia krwi do głowy. Zupełnie jakbym wisiała 2 minuty głową w dół, jest to pewien dyskomfort, na szczęście szybko mija. Jeśli ktoś jest wrażliwy na takie bodźce, może produkt nie jest dla niego.
Stan moich włosów z dzisiaj, zdjęcia z fleszem: 
W razie wątpliwości to cały czas zamieszczałam różne zdjęcia na blogu i instagramie, więc można sobie zmierzyć :)). 
Rzeczywista kondycja włosów:
Skóra głowy po aplikacji wcierki była poirytowana, co objawiło się białymi kropkami złuszczonego naskórka na czubku głowy.  Skutkiem ubocznym jest też aureola z baby hair, natomiast końce po zabezpieczeniu olejkiem wyglądają dużo lepiej niż gdy są “gołe”.
Szal z pomponami to bardzo fajny, milutki komin, kupiony tutaj (klik). Regularna cena jest “lekką” przesadą moim zdaniem, kupiłam z rabatem.
Włosy przez “baby hair” są dość niesforne 🙂
Praktycznie nie mam już łysych prześwitów w żadnym miejscu, zakola całkowicie zarosły :). 
Baby hair z bliska (pierwsze zdjęcie  z “korekcją prześwietlenia”)
Mam jakieś 3 “fale” bejbików. Najbardziej wzmożony ich przyrost zaobserwowałam na samym początku, potem pojawiały się kolejne i kolejne. Nie wiem czy na zdjęciu widać, ale jedne są mięciutkim meszkiem, inne są dość grube i mocne od samego startu.
Na koniec słowo o różnicy w zdjęciach z fleszem i bez…
Oto powód, dla którego nie lubię zdjęć zimą -.-. Na pierwszych dwóch zdjęciach spódnica i bluzka świecą się jak przysłowie – psu jajca. W kiepskim świetle materiał wygląda na słaby. Gdzie jest prawda? Gdzieś po środku, bo spódnica nie błyszczy nic a nic i jest cudowna. Powinnam ubierać się na czarno i nosić żałobę ale  z jakiegoś powodu wcale nie czuję smutku i wybrałam najmniej poważną rzecz jaką udało mi się wyszukać – bluzkę w różowe flamingi :).
Co moim zdaniem miało największy wpływ na przyrost?
Andrea. Nie wiem jednak, czy bez jantaru dałaby taki sam efekt.
Co moim zdaniem najbardziej poprawiło kondycję włosów? 
Olejowanie, a wizualnie olejek Kerastase.
Moja esencja pochodzi ze sklepu Sunny Company (klik), szła jakieś 3 tygodnie, kupiłam dwie buteleczki.
Niestety nie wiem jak z esencją od innych sprzedawców. Moja była żółta, wodnista, pachniała imbirem.
Pełna kuracja u mnie to jedna butelka jantaru i jedna Andrei, czyli 120 ml, razem po 4 ml wcierki każdego dnia
(proporcje pokazałam tutaj)
Jestem oczarowana 😀

Mam też problem z aktualizacją przewidzianą na marzec. Kurier z kolejnym produktem (tym razem nie z Ali) pojawi się dopiero w poniedziałek, zatem następna aktualizacja ukaże się 22 marca, już wiosną :)).
PS. miałam trzy pasemka kontrolne, przyrost to 4-5,5 cm, przy czym najmniej urosły włosy nad uszami, najwięcej na czubku głowy. Jestem ciekawa czy ma to jakiś związek z unerwieniem.
A teraz najlepsze:
Esencja kosztuje 1,40$, czyli jakieś…5,50 zł. Z przesyłką.

Dopisek 23:20 – sprzedawca zrobił się bardzo pazerny i zmienił cenę na wyższą 🙁 polecam wjeść sobie w aukcje na której kupiłam, zobaczyć jak wygląda opis,nazwa itp.  i poszukać tej esencji taniej u innego sprzedawcy, bo 3$ zamiast 1,40 to trochę przesada :((

EDIT: Andrea zaliczyła upgrade do nowej wersji. Cena wróciła do normy, natomiast nie wiem jak z jej działaniem. AKtywny link np. tutaj lub wpisując “Andrea” u tego sprzedawcy na Aliexpress


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
SeldirimaaniamalujeJot Ef (Pingwinowa)AniaHair World Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Seldirima
Gość
Seldirima

Zrobiłam mały research, jeśli chodzi o producenta (a jestem zwykle dumna ze swoich wyników jako researchera, np. kiedyś znalazłam przodków pewnego znanego muzyka, co zaowocowało artykułem w gazecie xD) i powiem Ci, że nie było łatwo i jak na razie nie uzyskałam jednoznacznych wyników. Jeśli będę pisać o Andrei, to pewnie napomknę o tym… W każdym razie wygląda na to, że do Andrei przyznają się przynajmniej dwie firmy (z tego samego miasta czy tam okręgu) i Andrea jest produkowana prawdopodobnie na zasadzie OEM, czyli jedna firma zleca, druga produkuje, a pierwsza firma sprzedaje/dystrybuuje. Firmy nie wyglądają na “krzaki” czyli mają… Czytaj więcej »

Jot Ef (Pingwinowa)
Gość
Jot Ef (Pingwinowa)

Muszę ją mieć! Marzy mi się nowa grzywka z baby hair 😀 Lecę zamawiać 🙂

aniamaluje
Gość

Uprzedzam – pojawiło sie spoooro podróbek, chyba tylko po efektach da sie odrozbic 🙁

Anna Górna
Gość

Ta roślinka (fallopia) to rdest wielokwiatowy 🙂 Zawiera w korzeniu rapontycynę, która jest zasadniczo znana w lecznictwie jako substancja o znaczeniu estrogennym czy nawet grzybobójczym 🙂

Anna Górna
Gość

Ta roślinka (fallopia) to rdest wielokwiatowy 🙂 Zawiera w korzeniu rapontycynę, która jest zasadniczo znana w lecznictwie jako substancja o znaczeniu estrogennym czy nawet grzybobójczym 🙂

Ania
Gość
Ania

uwielbiam gdy wpisuję w google coś co mnie interesuje i od razu widze ze jest recenzja na aniamaluje <3 zamawiamy z siostrą po jednej buteleczce do sprawdzenia 🙂

Hair World
Gość

Skąd wiesz o tym składzie? Jest on na opakowaniu?

Karo ♦
Gość
Karo ♦

Hej 😀 zamówiłam, ale z allegro…. Jest niestety nieco wodnisto-klejący i trochę pachnie cytrusowo. Dodałam całość do wcierki na przyspieszenie wzrostu włosów z Siberiki i wsmarowałam dokładnie w skórę głowy. Po jakimś czasie zaczęłam coś czuć. Takie grzanie i mrowienie… Zobaczymy po miesiącu co to da…. Oby to nie była podróbka… 😉

Ylva_Fraskogen
Gość
Ylva_Fraskogen

Kilka miesięcy temu kupiłam zachęcona Twoją opinią. Zarosło mi zakole, które miałam dosłownie od zawsze i zawsze miałam taki “wicherek” w tamtym miejscu, tak jakby włosy nie mogły urosnąć dłuższe niż kilka cm. To był pierwszy efekt. Po kolejnych tygodniach zauważyłam masę baby hair które zaczęły odstawać na całej głowie. Ostatni efekt jakiego doświadczam w tej chwili (nie stosuję regularnie) to… urosła mi taka mała grzywka. Wygląda to komicznie, bo jakbym sobie ucięła do kilku cm pasmo z przodu. Ale niech rośnie, a ja wrócę chyba do regularnego psikania (przelewam do butelki po jantarze, od razu 4 sztuki andrei, nic… Czytaj więcej »

Emilia Boho
Gość
Emilia Boho

A czy możesz aktualizować link ? Proszę kto kolwiek 🙂

Previous
Dzień pielęgnacji – kolejny krok w rozwoju
Esencja Andrea na porost włosów – efekty [5 cm w miesiąc!]