Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Kino, żołądek i skąd wiedzieć czy w filmie umrze piesek [TYGODNIK]

Znacie osoby, które dzień po deklaracji “nigdy więcej nie tknę lodów” idą właśnie na lody? Jestem jedną z takich osób. A deklaracja w momencie jej składania jest szczera i w 100% zgodna z mną w chwili jej wypowiadania. Tak też było z wyzwaniem codziennego pisania na blogu.

Był czas, gdy notki były codziennie lub co drugi dzień (np. tutaj w  2014), ale spójrzcie sami – to nie były porywające teksty.
Teraz też nie są.

Przestał mnie kręcić rozwój osobisty. Troszkę bawi mnie kierunek w jakim to podąża dzisiaj, a ja mam już wypracowaną całą paletę  technik i sposobów z których korzystam na codzień lub w razie potrzeby. One działają, jest mi w moim życiu dobrze, nie szukam kolejnych. 
Wszystkie te wpisy znajdziecie w zakładce o łatym do odgadnięcia tytule – rozwój osobisty  😉 Jeśli ktoś chce znać moje sposoby, to wystarczy się w nią zagłębić. 
Jestem ostatnio beznadziejnym człowiekiem.  Proponuję coś, odwołuję plany, potem decyduję się na coś w ostatniej chwili, komuś innemu jest przykro, że przecież chwilę wcześniej powiedziałam że dzisiaj wieczorem nigdzie nie wychodzę… TAK, jestem ostatnio okropna.
I serio dziwię się, że mam znajomych, którzy wciąż chcą ze mną się spotykać 😉 
Najmilsza rzecz jaką usłyszałam w tym tygodniu padła dzisiaj – “jesteś jedną z trzech osób, które broniły mnie wtedy publicznie, zawsze będę to pamiętać”. Rzadko się wzruszam (no chyba że w filmie umiera piesek, wiadomo) ale mnie to wzruszyło. A byłam dzisiaj w paskudnej formie.
Ale first things first.
Znowu chodzę do kina. Byłam całe dwa razy, jutro idę trzeci. Wreszcie moja karta cinema city unlimited się nie kurzy, bo to był mój wielki wyrzut sumienia. Kiedyś kino było dla mnie większą wyprawą do Bydgoszczy i oznaczało cały dzień gdzieś na mieście (które średnio lubiłam). Teraz mogę skoczyć kiedy chcę i to jest totalnie super.
Cicha Noc doczekała się nawet nie-recenzji, którą na moim blogu przeczytacie tutaj:

Jeden ważny błąd, który popełniają mężczyźni – Cicha Noc [FILM]

No i ciągle wpadam na różne osoby, których kompletnie nie spodziewam się w danym miejscu i czasie, ale to moje życie.
Czy ktoś wpadł kiedyś na nauczycielkę podczas imprezy w klubie? xDD
#mojeżycie
 W bloku w którym mieszkam ciągle trwają jakieś prace remontowe. Postanowiłam częściej pracować na mieście, co jest dla mnie miłą odmianą. Gdy mieszkałam w Solcu Kujawskim, nie miałam ani takiej możliwości (nie ma sensownych miejsc do pracy z laptopem) ani potrzeby. Aktualnie robię tyle rzeczy, że w domu nie jestem w stanie pracować produktywnie. Zawsze nachodzi mnie na jakieś ciasto (pieczenie, nie jedzenie), a to pranie… STHAP!
Nie chcę się zasiedzieć, więc w poniedziałki zaczynam tydzień od zimowej kawy w maku (są po 5 zł jeszcze 11 i 18 grudnia, szczegóły tutaj), a w tygodniu chyba przerzucę się na śniadania w Aioli (za złotówkę do kawy) albo innych fajnych miejscach, które zamierzam odkrywać. 
Tak, kiedyś byłam jedną z tych osób, które pytały “jak można jeść śniadania na mieście?”…  ostatnio rozważałam skorzystanie z usług pani do sprzątania oraz wirtualnej asystentki, bo robię tyle rzeczy, że nie wyrabiam. I serio wolę iść po całym dniu do kina niż sprzątać albo ogarniać papierki i umowy. Gdy robisz rzeczy wymagające myślenia twórczego,  masz ochotę odpocząć umysłowo na maksa.
A po prawej gorąca zimowa herbatka, też lubię!
Piłam ją na mikołajkowym spotkaniu organizowanym przez Revlon. Kiedyś nie lubiłam eventów, potem zmieniłam do nich podejście (nawet nagrałam o tym filmik, możecie zobaczyć go tutaj :), i od kiedy stwierdziłam, że jednak eventy lubię, to zaczęłam baaaaaardzo rzadko się na nich pojawiać. Zwyczajnie – nie mam czasu na nudne spotkania, wybieram fajne rzeczy.
A tutaj bardzo dobrze i ładnie karmili ❤
To miał być event, na którym nowości kosmetyczne testujesz przez makijaż, czyli dajesz się pomalować 😉 Byłam jedną z dwóch osób, które przyszły niepomalowane xD
Podkład w sztyfcie jest super 🙂
Zupełnym przypadkiem trafiłam też drugi raz do kina. Zamawiałam sobie taxify  (jeśli nie wiesz kiedy uber, kiedy mytaxi, taxify a komunikacja publiczna, zerknij na moje porównanie). No i kierowca anulował. Miałam zamówić drugi samochód i jechać do domu (pisać bloga :P) ale przyjaciele którzy ze mną byli mówią – poczekaj u nas w aucie, będzie cieplej. No i zawieźli mnie do kina 😀
Morderstwo w Orient Expressie jest filmem wizualnie przepięknym, bawiłam się dobrze, ale recenzji pisać mi się nie chce bo jednak chcę pisać na blogu tylko to, co czuję.

no i hej, jak ten Johnny Depp zbrzydł 🙁 Why?

Korzystacie z moich różnych rekomendacji, a ja tym razem chciałam powiedzieć, że zarówno Cichą Noc jak i kolejny film poleciła mi Marysia. Kto oglądał stories, ten widział Marysię bo zabrałam ją na świąteczne spotkanie z marką Revlon, a teraz polecam jej śliczne akwarele. Można kupić je w bardzo przystępnych cenach, także na specjalne zamówienie. Polecam 😉

W tym tygodniu robiłam bardzo dużo różnych rzeczy, ograniczam się do wybranych.  Ale podrzucam linki do ubrań o które pytaliście.

To są moje ukochane spodnie, które jak wiecie z IG – pękły mi na tyłku 🙁 Ale wina była moja. Po prostu trzeba było wyregulować sznurki.
A spódniczkę też pokazywałam na stories. Taka sama (zmacałam!) jest obecnie w Zarze za 99 zł. U źrodła… sami zbaczcie za ile 🙂

Zepsułam też buty i dużo różnych rzeczy 😀 Moje życie w ostatnich dniach jest bardzo dziwne, bo dzieje się sporo i to fajnych rzeczy, a największy ból jest wtedy, gdy nie można skorzystać z czegoś super fajnego bo nie starcza na to czasu albo nie da się tak szybko   tego zorganizować.

Ach no i weekend. w Warszawie było sporo znajomych z okazji Blogowigilii. W piątek zrobiłyśmy sobie z Olą i Martą  w Secado (dobre drinki, dobre przystawki, słaby burger) a w sobotę dołączyła do nas Patka i zrobiłyśmy oficjalny bifor.
Blogowigilia spoko, chociaż nie była to najlepsza edycja. Nie wiem czy to ludzie się zmieniają, czy blogi są już w tym wszystkim najmniej ważne, ale może to tylko moje samopoczucie. W niedzielę obudziłam się w fatalnym stanie i cały czas próbowałam dociec, co się stało. Wcale nie wypiłam za dużo (trochę wina, trzy drinki) ale albo to źle zmieszałyśmy albo to jednak były pierogi.

Nigdy nie upiłam się do nieprzytomności. Teraz też nie, ale nie podoba mi się ten stan. Znaczy spoko, gdy odzywam się do kogoś po dwóch miesiącach z przeprosianami za odwołane spotkanie albo mówię koleżance, że kocham ją jak młodszą upośledzoną siostrę to jest awkward, ale moje głupie zachowania ograniczają się do słów a nie czynów.
Więc norma,
 Ale skoro bolał mnie brzuch a nie głowa i mnie nie suszyło, to jednak zatrucie a nie kac, prawda?

Zżarłam za dużo, a potem jak chciałam iść po jedzenie (znowu!) to już podobno nie było.

Mam wrażenie, że przez listopadowy maraton chorowania podczas którego jadłam mniej, mój żołądek troszkę się skurczył a ja z przyzwyczajenia gotuję/nakładam/zamawiam sobie tyle, co zawsze.
No i nie dojadam albo zjadam całe i potem jest mi źle. Albo się uwrażliwił cholera.

Zostaje kwestia Tosi.

Ola napisała tekst o tym, dlaczego zdecydowała się na kastrację pieska i przy okazji poleciła weterynarza u którego go dokonała. Każdy kto ma zwierzę i je kocha wie, jak ważne jest znalezienie “tego jedynego” specjalisty. Więc napisała gdzie poddała psa zabiegowi a jakaś bardzo smutna osoba oskarżyła ją o nieoznaczoną reklamę.
Jest mi wstyd za ludzi, wy myślicie że wszystko co polecone jest sponsorowane? Tekst oli znajdziecie tutaj http://aleksandranajda.com/najtrudniejsza-decyzja-jaka-musialam-podjac/
W tym jednym tygodniku polecam mnóstwo rzeczy – od zimowych herbat przez filmy aż po akwarele Marysi i ta-daaaam, zaskoczę Was – ani jeden kawałeczek tego tygodnika nie jest sponsorowany. ANI JEDEN. Nikt nie zapłacił mi tutaj za nic pieniędzy.

Miałam intensywny czas, więcej treści stworzyłam niż skonsumowałam (wciąż jestem wierna zasadzie dwa ce, czyli create before consume)

ale coś tam mogę Wam podlinkować.

Ania Och i jej tekst:

Nie jestem dziw*ą, nie muszę wszystkich zadowalać.

Dobry, mocny, ciekawy

Ja poruszyłam kwestię ciepłych ubrań zimą

Oraz przypominam swój stary tekst o tym, “jak wybiłam się z blogiem

A także historia o tym, jak babcia chciała spieniężyć moje ciało xD

Strona z której dowiesz się, czy w filmie umiera piesek– genialna.

Zawsze płaczę, gdy umierają pieski. Śmierć pieska boli bardziej niż śmierć dziecka. Ale można też sprawdzić czy umiera jakiś koń, czy są klauny, albo czy ktoś wymiotuje/puszcza bąka – mnóstwo rzeczy. Czasami to trochę spoiler, ale jeśli ktoś ma fobię albo ciężko przeżywa np. klauny – super sprawa. Korzystam nieprzyzwoicie często.

Na dziś to już wszystko, buziaczki 🙂




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jeden ważny błąd, który popełniają mężczyźni – Cicha Noc [FILM]
Kino,  żołądek i skąd wiedzieć czy w filmie umrze piesek [TYGODNIK]