Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]

Jak wypromować bloga

Jak wypromować bloga

“Jak się wybiłaś?”, to najczęściej słyszane/czytane przeze mnie pytanie związane z blogowaniem. Postanowiłam więc szczerze, ze screenami i bez ściemy na wszystko odpowiedzieć, bo nie mam nic do ukrycia.

Nie uważam, abym się “wybiła” zarówno dosłownie jak i metaforycznie. Ale o tym za chwilę. Nie chcę też uchodzić za głosiciela jedynej słusznej prawdy, bo też nie uważam aby taka istniała. Nie pokażę Ci także jak się wybić, bo nie jestem w Twoich butach, ale mogę opowiedzieć o swoich błędach i swojej drodze a Ty wyciągniesz z niej wnioski. Jeśli będziesz chciał.

Więc krok po kroku pokażę Ci, jak wypromować bloga.


O co chodzi w tym cyklu? Chciałabym raz w tygodniu, może rzadziej zamieszczać tekst, który – jeśli się przyłożysz – pomoże Ci rozhuśtać bloga troszkę bardziej. Być może część materiałów będzie dostępna tylko na hasło.
Teksty będą łączyły się z ćwiczeniami w google docs, to Ty będziesz decydować o czym będzie w kolejnych odcinkach. Osoby wypełniające zadania zostawiają adres swojego bloga w komentarzu – a ja uwzględniam je przy wyborze tekstów do “linków tygodnia” w cyklu tygodnik. Teksty te cieszą się dużym zaangażowaniem, więc to mikropromocja i mały kopniak w górę dla Ciebie. Niestety nie mogę obiecać efektów, ale w taki link czasami kliknie trzysta a czasami trzy tysiące osób, przy czym są to zaangażowane osoby a nie nie bezwartościowy ruch :)).
Dlaczego to robię? Lubię pomagać innym, nie lubię trzymać czegoś tylko dla siebie. Czasami trafiam na świetnie pisany blog, wartościowe treści i widzę że ma łącznie tyle odsłon co jeden mój tekst i jest mi…przykro. Tak po ludzku.
Żeby nie było – ja sama znam teorię dotyczącą SEO, tytułowania, tagów, potęgi newslettera, ale zwyczajnie (ze szkodą dla siebie) olewam te kwestie i działam po swojemu, dlatego nie traktujcie mnie jako wyrocznię. Cykl powstaje na Wasze prośby ;).
Ok, to jedziemy z koksem.

Jak wypromować bloga.

Jak się wybiłam?
Nie wybiłam się. Jestem kulą śnieżną.
jak wypromować bloga
Nie było żadnego momentu, który mnie wypromował. Unikam mediów, nie lubię promować siebie. Unikałam tego nawet gdy wydałam swoją książkę i jakoś nie przeszkodziło jej to w zostaniu bestsellerem a potem ebookiem roku :).  A miałam wtedy ok. 30 tys. użytkowników bloga.
Jak widzicie – mój blog rósł sobie stopniowo, powoli i bez pośpiechu. Zaznaczyłam wyraźnie jedną “górkę” – chwilę po niej jest spadek. Chwilowy “hype” na jeden tekst daje tak naprawdę niewiele, bo ci czytelnicy w większości z Tobą nie zostaną. Przyjdą, wyjdą, zapomną, kilka procent zostanie na dłużej.

Zatem jak wypromować bloga?

Ja jestem kulą śnieżną i to jest mój sposób. Wyobraź sobie malutką kulkę, taką śnieżkę. Twardą, zbitą. Można nią wybić okno albo walnąć komuś w nos, ale po co? Ja powoli toczę się po śniegu powiększając swoją masę. Im większa się staję, tym więcej śniegu się do mnie przyczepia. I tak sobie rosnę i rosnę. Dla mnie to ma sens, bo ten nowy śnieg się mnie trzyma i nie odpada.
“Sztuczny” ruch np. wykop, czy coś takiego w przypadku mojego bloga nie ma sensu. Jak dokleisz dużo śniegu do małej kulki to on się nie zdąży ładnie “uklepać” i odpadnie.
Jakby uprościć moje statystyki (uruchomiłam je ponad rok po odpaleniu bloga, bo wiedziałam mniej niż Jon Snow), to mam powolną tendencję wzrostową. Maleńkie przeskoki o 5-10 tys. UU to kwestia aktualizowania pozycji stron w Google, które lubi strony prowadzone długo i regularnie.
Jak wypromować bloga
Z maleńkiej kuli zamieniłam się w taką, która ma 200 tysięcy użytkowników w miesiącu. I czasami znajdzie się ktoś kto powie o mnie “nie rozumiem czemu jej blog jest popularny”, bo patrzy tylko na wynik. I boli go coś, bo chciałby mieć odsłony Ani z 2016… zapominając, że zaczynałam w 2011. Zatem prawda jest tak naprawdę mało zachęcająca dla początkujących – czas, regularność, zaangażowanie, jeszcze raz czas. A ludzie chcą mety i medalu bez przebycia dystansu i spocenia się.

Jak wypromować bloga
Tak czy siak – jak widzicie – nigdy się nie “wybiłam” tylko powolutku sobie rosnę i rosnę. Mogłabym szybciej ale… nie mam w tym żadnego celu. Jeśli interesują Was “drogi na skróty” dajcie znać – znam sporo skrótów, które działają, ale nijak nie pasują do mojej filozofii blogowania.
Ja piszę z dwóch powodów. Bo lubię i bo lubię pomagać innym. Można prowadzić bloga z innych lub dla innych powodów i to też jest okej, ja nikogo nie osądzam :).
Skąd biorą się moi czytelnicy?
Z poleceń! To głównie. Ktoś coś przeczytał i powiedział o moim blogu koleżance. Ktoś wspomniał o moim tekście na jakimś forum, w komentarzu, na instagramie, albo na swojej prezentacji z języka polskiego w szkole (pozdrawiam Kasiu!).

W miesiącach w których mam 200 tysięcy użytkowników, 15 tysięcy z tego to ruch przygnany z dużych poleceń – moja przyjaciółka ma spory fanapge gdzie czasem mnie linkuje, czasami też moje teksty udostępnia profil Wiem co Jem.  W miesiącach w których mam mniej lub więcej ta proporcja jest podobna i taki ruch to ok. 5-7% całości.


Jak było kiedyś?
Jak wypromować bloga
(można powiększyć – prawoklik i otwórz w nowej karcie)
Pisałam o tym, o czym pisać chciałam – to nawet nie były bartery, robiłam tym markom promocje za free, bo byłam nieświadomą niczego gąską. Jak widać – wtedy kręciły mnie włosy. Jak na typowy blog kręcący się wokół urody (miałam wtedy osobny do innych tekstów), miałam ładne odsłony i beznadziejne zaangażowanie. Urodówki piszą komentarze w stylu ładnie, pięknie, kusisz, chyba sobie kupię, tego kremu jeszcze nie miałam. I bardzo często komentują sobie nawzajem tworząc sztuczne zaangażowanie. 
Treści urodowe potrafią się pięknie klikać.
Ja natomiast nie potrafię pisać o tym, co mnie w danym momencie nie kręci. Piszę o tym, o czym sama chciałabym przeczytać.
Nawet, jeśli inni nie chcą.
Przykładem jest tekst o tym, jak pozbyłam się gronkowca. Spotkał się z maleńkim odbiorem a ci którzy go przeczytali byli na nie. Zebrałam sporo hejtu od personelu medycznego który uważa że roznoszenie gronkowca przez pielęgniarki jest normalne (sorry, powiedzcie to dziecku które potem w powikłaniu ma sepsę…),  usłyszałam że moja metoda to zabobon, szarlataństwo i jestem wiedźmą. Za to ostatnie bardzo zresztą dziękuję, bo wiedźma jest od słowa wiedza i oznaczało bardzo mądrą kobietę :)).
Wiedziałam jednak, że piszę ten tekst dla konkretnego odbiorcy. Dla siebie, tylko trochę wcześniej. Napisałam ten tekst w odpowiedzi na realną potrzebę osób, które cierpiały z tego powodu tak jak ja kiedyś. Jeśli jesteś lub byłeś w grupie docelowej dla której piszesz, to masz połowę sukcesu.
I miałam rację. Codziennie (to nie żart!) dostaję podziękowania od osób które rozwaliły sobie odporność i portfel antybiotykami z recepty od lekarza, a gronkowiec jak był tak został, a nawet się trochę rozpanoszył. Trafiły na mój blog, postukały się po czole, że co im młoda siksa nie po medycynie a po jakiejś pedagogice będzie pisać. Ale potem z bezsilności i braku innych pomysłów spróbowały i wróciły podziękować. A potem zostały stałymi czytelnikami bloga.  To typowy scenariusz.
Jednak ile osób ma gronkowca i pyta o niego doktora google? No niewiele. 
A jednak, mam na ten tekst około 100 odsłon dziennie. Oczywiście mogłam poddać się presji i go usunąć, ale nie jestem człowiekiem tego typu. Wiedziałam po co go piszę i byłam pewna swego. Dlatego, że to przeżyłam.
Nie mogę pisać o pielęgnacji zdrowych włosów, bo takich nie mam. Umiem pisać tylko o tym, co osobiście mnie dotyka lub dotykało. Kręci lub kiedyś kręciło.
Staram się być autentyczna. Jak widzicie, nie ma w tym żadnego sekretu ani tajemnej formuły.
Jak wypromować bloga
Jestem sobą i na blogu jest dokładnie tak samo. Z tym, że mam jasno postawioną granicę prywatności (chociaż ta się klika najbardziej).
Gdyby jednak chodziło mi o same liczby, a nie o czytelników, chodziłabym na skróty. Tylko co mi po tym? Mogłabym poprosić przyjaciółkę o kilka turbolinków i wykupić płatną promocję na fejsie i miałabym bez wysiłku 250 tys. UU miesięcznie. Ale to nie byliby moi czytelnicy, tylko ludzie z łapanki i co miesiąc musiałabym sztucznie przedłużać ten stan kolejną łapanką i tanią promocją nie w moim stylu. UU nie są wartością auteteliczną. Są skutkiem ubocznym mojej działalności.
Mój blog to ja, gdy mniej piszę – mam mniej odsłon. Gdy nie dzieje się u mnie nic ciekawego – nie piszę nic ciekawego – ludzie nie mają co czytać :). 
Ile mam teraz odsłon tekstów? To trudne pytanie. Tekst w sensie TEKST to ok. 10 tysięcy przeczytań. Zdarzają się takie, które od razu mają 30 K i więcej. Mam jednak odbiorców czytających tylko określone treści (np. tylko rozwój, tylko zdrowie, tylko włosy), mam takich którzy czytają “wszystko co napiszę”. Ja lubię czasami pisać rzeczy, które kompletnie się “nie klikają” i chociaż to nie daje efektów – konsekwentnie w to brnę. Bo lubię.
Oczywiście mam też teksty które najpierw są przeciętne ale polecacie je dalej i rosną jak małe kule śnieżne :).
Jak wypromować bloga
Prawoklik, otwórz w nowej karcie i będzie większe.
Strzeliłam screen w przypadkowym miejscu i po kolei z legendą :).
Żółte to tygodniki. Tygodniki skupiają określonych odbiorców, tych najwierniejszych, którzy czytają “wszystko co napiszę” bo lubią wiedzieć co u mnie. Nie przychodzą po konkretne treści – przychodzą dla mnie. Lubią mydło i powidło  ten cykl jest ukłonem dla nich. 
Czerwone to teksty, które klikają się bardzo słabo. Nie jesteście fanami podróży. Jednak piszę te teksty dla młodszej siebie. Dla kogoś kto jak ja – szuka tych informacji w sieci i chce ich od szczerej Ani a nie od bezosobowego portalu. Chociaż wiem że te teksty są słabo czytane, wciąż je piszę. Bo lubię. Gdyby zależało mi na odsłonach, już dano bym tego nie robiła i skupiała się na lepszych treściach.
Zielone to właśnie te “lepsze treści”. Typowy tekst ma ok. 8-10 tysięcy przeczytań w pierwszym tygodniu, czasami przeżywają swoją drugą młodość gdy ktoś sobie o nich przypomni. 
Są też bardzo popularne w sieci cytaty z mojego bloga, które nie są w żaden sposób powiązane z moim blogiem – np. daaaaawno temu napisałam tekst o walentynkach singla. Życie się milion razy zmieniło a cytat z tekstu krąży po sieci… a potem jest modyfikowany przez innych jako ich własna myśl 😀
Jak wypromować bloga
To jeden z kilku cytatów z mojego bloga, które krążą po sieci niezwiązane ze mną. Można paść ze śmiechu gdy twoją myśl udostępnia jako głęboką nielubiana koleżanka ze szkolnych lat albo nauczyciel (nie wiedząc, że to cytat ze mnie :D). Polecam, genialne uczucie poczuć się jak Coelho gimbazy.
Dlaczego nie skupiam się na lepszych treściach? Och, po prostu dlatego, że nie lubię pisać na siłę. Lubię pisać często, bo wtedy nie zastanawiam się tylko piszę od razu. Im dłuższą mam przerwę, tym bardziej dopada mnie blokada przed pisaniem. Poza tym – życie nie składa się z samych deserów. Deser jedzony codziennie powszednieje i przestaje być czymś premium. Tworzenie tylko takich treści nie ma też specjalnie sensu, bo nie pasuje do moich wartości, na czele których jest szczerość i autentyczność. 

I’m just a regular everyday normal guy…Nothin’ special bout me Mutha Fucka


Jestem normalna, moje życie nie składa się z samych deserów i nie zamierzam tworzyć obrazu  w którym tak by było :).
Jak wypromować bloga
Typowe zdjęcie z mojego bloga – wiatr dodający plus 10 kilogramów, włosy na twarzy 😀
Muszę jednak dodać swoje trzy grosze. Mój blog szybko przestał być jednym z wielu takich samych blogasków. Nie robię tego co jest modne (aktualnie chyba mazy z akwareli, font sweet pea brombello i zdjęcia na białym stoliczku z kwiatami w tle) bo nie lubię wchodzić na blogi z których każdy wygląda tak samo. To nie znaczy, że te blogi są złe, ale ja lubię autentyczność i unikalność.  W 2012 uruchomiłam cykl “rozwojowe czwartki” – jeśli chodzi o odsłony – był totalną klapą, bo ludzie nie lubią czytać ani pracować nad sobą. Przecież to cały świat ma się zmienić, nie oni 😀 Mimo to – czytały go bardzo specyficzne, zaangażowane osoby a mój blog zaczął być kojarzony z tymi czwartkami bardzo mocno. Jeden rozwojowy czwartek wbrew pozorom to dłuuuuugi research, czytanie artykułów naukowych i tworzenie arkusza. Bardzo czasochłonne i pracochłonne. Nie traktuję odsłon jako mierzalnego efektu – gdyby nie czwartki, nie wydałabym książki :).

  Potem stworzyłam cykl rozwojownik, który tak spodobał się Gdańskiemu Wydawnictwy Psychologicznemu, że przypadkiem wpadło na ten sam pomysł i okładkę w tej samej stylistyce, pisaną tym samym fontem :DDDD  (więcej o tym tutaj).
Na ten moment to już wszystko. 
Podsumowując – raz w tygodniu (może raz na dwa) konkretny tekst + konkretne ćwiczenie pomagające trochę urosnąć. Opisałam wszystko mówiąc jak jest niczym Max Kolonko. Jeśli uważasz że potrafię odpowiedzieć na któreś z Twoich pytań – zadaj je śmiało w ankiecie. Aktualnie mam sporo tematów i ćwiczeń wstępnie zarysowanych w notesie, ale chciałabym wiedzieć czy mamy wspólne oczekiwania.
W tym tygodniu tylko rozgrzewka:


Ja planowałam napisać coś pod roboczym tytułem:

  • Jak promować blog na starcie, skąd brać czytelników [w domyśle : jak ja to robiłam, co się sprawdziło, co nie, a co się sprawdza ale robić tego nie chcę]
Ale chętnie poznam Wasze zdanie, także zapraszam do wypełnienia dwupytaniowej ankiety 😉
Cykl może dać Ci dwie wymierne korzyści – pierwszą jest zmotywowanie się do lepszego blogowania i wzrost statystyk oraz liczby czytelników w dłuższej perspektywie.
Drugą korzyścią jest możliwość turbodopalenia na start przez zamieszczenia linku do fajnego tekstu w cyklu “tygodnik” – wszystkie blogi biorące udział w akcji wrzucam na osobną listę czytelniczą i będę je odwiedzać :). Oczywiście bycie aktywnym czytelnikiem, obserwatorem na instagramie czy snapie zwiększa szansę na zyskanie linków, bo przyjemniej pomaga się “swoim” a w ten sposób jesteście mi bliżsi ;).

 Utworzyłam też grupę wsparcia na której będą dodatkowe zadania i  wskazówki – znajdziecie ją tutaj. Na ten moment to już wszystko, zapraszam do aktywności, a wszystkie pytania można wrzucać w ankietę. Będę zaglądała na blogi uczestników i dawała wskazówki na grupie. Ale nie personalnie, tylko tak ogólnie odnosząc się do typowych błędów ;-). Na grupie odniosę się też do pytań które są ciekawe, ale nie na tyle by poświęcać im osobne teksty.

Przy okazji chciałabym bardzo serdecznie podziękować każdej jednej osobie, która czyta lub podczytuje tego bloga. Bez Was też pewnie bym pisała, ale przyjemniej pisze się do osób z którymi można podyskutować niż do szuflady. Uściski!

edit: widzę że już wypełniacie ankietę jak szaleni 😀 Ale komentarze tez możecie zostawiać, bo jakoś tak przykro mi jak ich nie ma 😀

edit2: 2o17
cykl “jak wypromować bloga” umarł, ze względu na zaiwrowania związane z koncepcją pracy doktorskiej. W życiu bywa różnie, ostatecznie z doktoratu zrezygnowałam a cykl stał się moim wyrzutem sumienia. Wrócę!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
XOXO

9
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
MondroKlaudia JaroszewskaHania z HAART.plZołza z kitkąaniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mondro
Gość
Mondro

eh to ja to jakiś płatek śniegu jestem, gdzie mnie tam do kulki 😉

Klaudia Jaroszewska
Gość

Uswiadomilas mi parę rzeczy. Pora na zmiany ! 😉

Hania z HAART.pl
Gość

Aniu, jesteś wyjątkową, mądrą kobietą.
Tyle… nie będę się rozpisywać 🙂

Zołza z kitką
Gość

Ja mam wrażenie, że i u mnie jest podobnie. Mimo, że wciąż jestem malutką kulką śnieżną – i tak jestem już większa, niż byłam rok temu. Liczba odsłon, jaka wtedy była niewyobrażalna, teraz jest “niewystarczająca”, chociaż przecież cieszę się z każdego kliknięcia! 🙂

Zakazanna
Gość

To ja mam takie pytanie techniczne – dlaczego nie przeszłaś na WordPress? 😉

aniamaluje
Gość

cholera wie, właśnie to rozważam

Panda Czyta
Gość
Panda Czyta

Dzięki za tekst! Bardzo się fajnie go czyta. 🙂
Sama zaczęłam coś tam pisać, ale to raczej dla siebie. Jak ktoś przeczyta, będzie miło.
Szkoda, że nie powstałam następny post, bo chętnie bym się dowiedziała jak to wyglądało na początku. 😉 Lecę dalej odkrywać bloga 😀

Pani Blondynka
Gość

z wielką przyjemnością wchodzę na Twojego bloga i czytam każdy wpis 😀 jednak miałam pytanie, które się nie zmieściło w rubryczkę 🙁

aniamaluje
Gość

zadaj tutaj, może pomogę 🙂

Previous
Przepis na najlepszą lemoniadę – jak mojito!
Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]