Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]

Jak wypromować bloga

Jak wypromować bloga

“Jak się wybiłaś?”, to najczęściej słyszane/czytane przeze mnie pytanie związane z blogowaniem. Postanowiłam więc szczerze, ze screenami i bez ściemy na wszystko odpowiedzieć, bo nie mam nic do ukrycia.

Nie uważam, abym się “wybiła” zarówno dosłownie jak i metaforycznie. Ale o tym za chwilę. Nie chcę też uchodzić za głosiciela jedynej słusznej prawdy, bo też nie uważam aby taka istniała. Nie pokażę Ci także jak się wybić, bo nie jestem w Twoich butach, ale mogę opowiedzieć o swoich błędach i swojej drodze a Ty wyciągniesz z niej wnioski. Jeśli będziesz chciał.

Więc krok po kroku pokażę Ci, jak wypromować bloga.


O co chodzi w tym cyklu? Chciałabym raz w tygodniu, może rzadziej zamieszczać tekst, który – jeśli się przyłożysz – pomoże Ci rozhuśtać bloga troszkę bardziej. Być może część materiałów będzie dostępna tylko na hasło.
Teksty będą łączyły się z ćwiczeniami w google docs, to Ty będziesz decydować o czym będzie w kolejnych odcinkach. Osoby wypełniające zadania zostawiają adres swojego bloga w komentarzu – a ja uwzględniam je przy wyborze tekstów do “linków tygodnia” w cyklu tygodnik. Teksty te cieszą się dużym zaangażowaniem, więc to mikropromocja i mały kopniak w górę dla Ciebie. Niestety nie mogę obiecać efektów, ale w taki link czasami kliknie trzysta a czasami trzy tysiące osób, przy czym są to zaangażowane osoby a nie nie bezwartościowy ruch :)).
Dlaczego to robię? Lubię pomagać innym, nie lubię trzymać czegoś tylko dla siebie. Czasami trafiam na świetnie pisany blog, wartościowe treści i widzę że ma łącznie tyle odsłon co jeden mój tekst i jest mi…przykro. Tak po ludzku.
Żeby nie było – ja sama znam teorię dotyczącą SEO, tytułowania, tagów, potęgi newslettera, ale zwyczajnie (ze szkodą dla siebie) olewam te kwestie i działam po swojemu, dlatego nie traktujcie mnie jako wyrocznię. Cykl powstaje na Wasze prośby ;).
Ok, to jedziemy z koksem.

Jak wypromować bloga.

Jak się wybiłam?
Nie wybiłam się. Jestem kulą śnieżną.
jak wypromować bloga
Nie było żadnego momentu, który mnie wypromował. Unikam mediów, nie lubię promować siebie. Unikałam tego nawet gdy wydałam swoją książkę i jakoś nie przeszkodziło jej to w zostaniu bestsellerem a potem ebookiem roku :).  A miałam wtedy ok. 30 tys. użytkowników bloga.
Jak widzicie – mój blog rósł sobie stopniowo, powoli i bez pośpiechu. Zaznaczyłam wyraźnie jedną “górkę” – chwilę po niej jest spadek. Chwilowy “hype” na jeden tekst daje tak naprawdę niewiele, bo ci czytelnicy w większości z Tobą nie zostaną. Przyjdą, wyjdą, zapomną, kilka procent zostanie na dłużej.

Zatem jak wypromować bloga?

Ja jestem kulą śnieżną i to jest mój sposób. Wyobraź sobie malutką kulkę, taką śnieżkę. Twardą, zbitą. Można nią wybić okno albo walnąć komuś w nos, ale po co? Ja powoli toczę się po śniegu powiększając swoją masę. Im większa się staję, tym więcej śniegu się do mnie przyczepia. I tak sobie rosnę i rosnę. Dla mnie to ma sens, bo ten nowy śnieg się mnie trzyma i nie odpada.
“Sztuczny” ruch np. wykop, czy coś takiego w przypadku mojego bloga nie ma sensu. Jak dokleisz dużo śniegu do małej kulki to on się nie zdąży ładnie “uklepać” i odpadnie.
Jakby uprościć moje statystyki (uruchomiłam je ponad rok po odpaleniu bloga, bo wiedziałam mniej niż Jon Snow), to mam powolną tendencję wzrostową. Maleńkie przeskoki o 5-10 tys. UU to kwestia aktualizowania pozycji stron w Google, które lubi strony prowadzone długo i regularnie.
Jak wypromować bloga
Z maleńkiej kuli zamieniłam się w taką, która ma 200 tysięcy użytkowników w miesiącu. I czasami znajdzie się ktoś kto powie o mnie “nie rozumiem czemu jej blog jest popularny”, bo patrzy tylko na wynik. I boli go coś, bo chciałby mieć odsłony Ani z 2016… zapominając, że zaczynałam w 2011. Zatem prawda jest tak naprawdę mało zachęcająca dla początkujących – czas, regularność, zaangażowanie, jeszcze raz czas. A ludzie chcą mety i medalu bez przebycia dystansu i spocenia się.

Jak wypromować bloga
Tak czy siak – jak widzicie – nigdy się nie “wybiłam” tylko powolutku sobie rosnę i rosnę. Mogłabym szybciej ale… nie mam w tym żadnego celu. Jeśli interesują Was “drogi na skróty” dajcie znać – znam sporo skrótów, które działają, ale nijak nie pasują do mojej filozofii blogowania.
Ja piszę z dwóch powodów. Bo lubię i bo lubię pomagać innym. Można prowadzić bloga z innych lub dla innych powodów i to też jest okej, ja nikogo nie osądzam :).
Skąd biorą się moi czytelnicy?
Z poleceń! To głównie. Ktoś coś przeczytał i powiedział o moim blogu koleżance. Ktoś wspomniał o moim tekście na jakimś forum, w komentarzu, na instagramie, albo na swojej prezentacji z języka polskiego w szkole (pozdrawiam Kasiu!).

W miesiącach w których mam 200 tysięcy użytkowników, 15 tysięcy z tego to ruch przygnany z dużych poleceń – moja przyjaciółka ma spory fanapge gdzie czasem mnie linkuje, czasami też moje teksty udostępnia profil Wiem co Jem.  W miesiącach w których mam mniej lub więcej ta proporcja jest podobna i taki ruch to ok. 5-7% całości.


Jak było kiedyś?
Jak wypromować bloga
(można powiększyć – prawoklik i otwórz w nowej karcie)
Pisałam o tym, o czym pisać chciałam – to nawet nie były bartery, robiłam tym markom promocje za free, bo byłam nieświadomą niczego gąską. Jak widać – wtedy kręciły mnie włosy. Jak na typowy blog kręcący się wokół urody (miałam wtedy osobny do innych tekstów), miałam ładne odsłony i beznadziejne zaangażowanie. Urodówki piszą komentarze w stylu ładnie, pięknie, kusisz, chyba sobie kupię, tego kremu jeszcze nie miałam. I bardzo często komentują sobie nawzajem tworząc sztuczne zaangażowanie. 
Treści urodowe potrafią się pięknie klikać.
Ja natomiast nie potrafię pisać o tym, co mnie w danym momencie nie kręci. Piszę o tym, o czym sama chciałabym przeczytać.
Nawet, jeśli inni nie chcą.
Przykładem jest tekst o tym, jak pozbyłam się gronkowca. Spotkał się z maleńkim odbiorem a ci którzy go przeczytali byli na nie. Zebrałam sporo hejtu od personelu medycznego który uważa że roznoszenie gronkowca przez pielęgniarki jest normalne (sorry, powiedzcie to dziecku które potem w powikłaniu ma sepsę…),  usłyszałam że moja metoda to zabobon, szarlataństwo i jestem wiedźmą. Za to ostatnie bardzo zresztą dziękuję, bo wiedźma jest od słowa wiedza i oznaczało bardzo mądrą kobietę :)).
Wiedziałam jednak, że piszę ten tekst dla konkretnego odbiorcy. Dla siebie, tylko trochę wcześniej. Napisałam ten tekst w odpowiedzi na realną potrzebę osób, które cierpiały z tego powodu tak jak ja kiedyś. Jeśli jesteś lub byłeś w grupie docelowej dla której piszesz, to masz połowę sukcesu.
I miałam rację. Codziennie (to nie żart!) dostaję podziękowania od osób które rozwaliły sobie odporność i portfel antybiotykami z recepty od lekarza, a gronkowiec jak był tak został, a nawet się trochę rozpanoszył. Trafiły na mój blog, postukały się po czole, że co im młoda siksa nie po medycynie a po jakiejś pedagogice będzie pisać. Ale potem z bezsilności i braku innych pomysłów spróbowały i wróciły podziękować. A potem zostały stałymi czytelnikami bloga.  To typowy scenariusz.
Jednak ile osób ma gronkowca i pyta o niego doktora google? No niewiele. 
A jednak, mam na ten tekst około 100 odsłon dziennie. Oczywiście mogłam poddać się presji i go usunąć, ale nie jestem człowiekiem tego typu. Wiedziałam po co go piszę i byłam pewna swego. Dlatego, że to przeżyłam.
Nie mogę pisać o pielęgnacji zdrowych włosów, bo takich nie mam. Umiem pisać tylko o tym, co osobiście mnie dotyka lub dotykało. Kręci lub kiedyś kręciło.
Staram się być autentyczna. Jak widzicie, nie ma w tym żadnego sekretu ani tajemnej formuły.
Jak wypromować bloga
Jestem sobą i na blogu jest dokładnie tak samo. Z tym, że mam jasno postawioną granicę prywatności (chociaż ta się klika najbardziej).
Gdyby jednak chodziło mi o same liczby, a nie o czytelników, chodziłabym na skróty. Tylko co mi po tym? Mogłabym poprosić przyjaciółkę o kilka turbolinków i wykupić płatną promocję na fejsie i miałabym bez wysiłku 250 tys. UU miesięcznie. Ale to nie byliby moi czytelnicy, tylko ludzie z łapanki i co miesiąc musiałabym sztucznie przedłużać ten stan kolejną łapanką i tanią promocją nie w moim stylu. UU nie są wartością auteteliczną. Są skutkiem ubocznym mojej działalności.
Mój blog to ja, gdy mniej piszę – mam mniej odsłon. Gdy nie dzieje się u mnie nic ciekawego – nie piszę nic ciekawego – ludzie nie mają co czytać :). 
Ile mam teraz odsłon tekstów? To trudne pytanie. Tekst w sensie TEKST to ok. 10 tysięcy przeczytań. Zdarzają się takie, które od razu mają 30 K i więcej. Mam jednak odbiorców czytających tylko określone treści (np. tylko rozwój, tylko zdrowie, tylko włosy), mam takich którzy czytają “wszystko co napiszę”. Ja lubię czasami pisać rzeczy, które kompletnie się “nie klikają” i chociaż to nie daje efektów – konsekwentnie w to brnę. Bo lubię.
Oczywiście mam też teksty które najpierw są przeciętne ale polecacie je dalej i rosną jak małe kule śnieżne :).
Jak wypromować bloga
Prawoklik, otwórz w nowej karcie i będzie większe.
Strzeliłam screen w przypadkowym miejscu i po kolei z legendą :).
Żółte to tygodniki. Tygodniki skupiają określonych odbiorców, tych najwierniejszych, którzy czytają “wszystko co napiszę” bo lubią wiedzieć co u mnie. Nie przychodzą po konkretne treści – przychodzą dla mnie. Lubią mydło i powidło  ten cykl jest ukłonem dla nich. 
Czerwone to teksty, które klikają się bardzo słabo. Nie jesteście fanami podróży. Jednak piszę te teksty dla młodszej siebie. Dla kogoś kto jak ja – szuka tych informacji w sieci i chce ich od szczerej Ani a nie od bezosobowego portalu. Chociaż wiem że te teksty są słabo czytane, wciąż je piszę. Bo lubię. Gdyby zależało mi na odsłonach, już dano bym tego nie robiła i skupiała się na lepszych treściach.
Zielone to właśnie te “lepsze treści”. Typowy tekst ma ok. 8-10 tysięcy przeczytań w pierwszym tygodniu, czasami przeżywają swoją drugą młodość gdy ktoś sobie o nich przypomni. 
Są też bardzo popularne w sieci cytaty z mojego bloga, które nie są w żaden sposób powiązane z moim blogiem – np. daaaaawno temu napisałam tekst o walentynkach singla. Życie się milion razy zmieniło a cytat z tekstu krąży po sieci… a potem jest modyfikowany przez innych jako ich własna myśl 😀
Jak wypromować bloga
To jeden z kilku cytatów z mojego bloga, które krążą po sieci niezwiązane ze mną. Można paść ze śmiechu gdy twoją myśl udostępnia jako głęboką nielubiana koleżanka ze szkolnych lat albo nauczyciel (nie wiedząc, że to cytat ze mnie :D). Polecam, genialne uczucie poczuć się jak Coelho gimbazy.
Dlaczego nie skupiam się na lepszych treściach? Och, po prostu dlatego, że nie lubię pisać na siłę. Lubię pisać często, bo wtedy nie zastanawiam się tylko piszę od razu. Im dłuższą mam przerwę, tym bardziej dopada mnie blokada przed pisaniem. Poza tym – życie nie składa się z samych deserów. Deser jedzony codziennie powszednieje i przestaje być czymś premium. Tworzenie tylko takich treści nie ma też specjalnie sensu, bo nie pasuje do moich wartości, na czele których jest szczerość i autentyczność. 

I’m just a regular everyday normal guy…Nothin’ special bout me Mutha Fucka


Jestem normalna, moje życie nie składa się z samych deserów i nie zamierzam tworzyć obrazu  w którym tak by było :).
Jak wypromować bloga
Typowe zdjęcie z mojego bloga – wiatr dodający plus 10 kilogramów, włosy na twarzy 😀
Muszę jednak dodać swoje trzy grosze. Mój blog szybko przestał być jednym z wielu takich samych blogasków. Nie robię tego co jest modne (aktualnie chyba mazy z akwareli, font sweet pea brombello i zdjęcia na białym stoliczku z kwiatami w tle) bo nie lubię wchodzić na blogi z których każdy wygląda tak samo. To nie znaczy, że te blogi są złe, ale ja lubię autentyczność i unikalność.  W 2012 uruchomiłam cykl “rozwojowe czwartki” – jeśli chodzi o odsłony – był totalną klapą, bo ludzie nie lubią czytać ani pracować nad sobą. Przecież to cały świat ma się zmienić, nie oni 😀 Mimo to – czytały go bardzo specyficzne, zaangażowane osoby a mój blog zaczął być kojarzony z tymi czwartkami bardzo mocno. Jeden rozwojowy czwartek wbrew pozorom to dłuuuuugi research, czytanie artykułów naukowych i tworzenie arkusza. Bardzo czasochłonne i pracochłonne. Nie traktuję odsłon jako mierzalnego efektu – gdyby nie czwartki, nie wydałabym książki :).

  Potem stworzyłam cykl rozwojownik, który tak spodobał się Gdańskiemu Wydawnictwy Psychologicznemu, że przypadkiem wpadło na ten sam pomysł i okładkę w tej samej stylistyce, pisaną tym samym fontem :DDDD  (więcej o tym tutaj).
Na ten moment to już wszystko. 
Podsumowując – raz w tygodniu (może raz na dwa) konkretny tekst + konkretne ćwiczenie pomagające trochę urosnąć. Opisałam wszystko mówiąc jak jest niczym Max Kolonko. Jeśli uważasz że potrafię odpowiedzieć na któreś z Twoich pytań – zadaj je śmiało w ankiecie. Aktualnie mam sporo tematów i ćwiczeń wstępnie zarysowanych w notesie, ale chciałabym wiedzieć czy mamy wspólne oczekiwania.
W tym tygodniu tylko rozgrzewka:


Ja planowałam napisać coś pod roboczym tytułem:

  • Jak promować blog na starcie, skąd brać czytelników [w domyśle : jak ja to robiłam, co się sprawdziło, co nie, a co się sprawdza ale robić tego nie chcę]
Ale chętnie poznam Wasze zdanie, także zapraszam do wypełnienia dwupytaniowej ankiety 😉
Cykl może dać Ci dwie wymierne korzyści – pierwszą jest zmotywowanie się do lepszego blogowania i wzrost statystyk oraz liczby czytelników w dłuższej perspektywie.
Drugą korzyścią jest możliwość turbodopalenia na start przez zamieszczenia linku do fajnego tekstu w cyklu “tygodnik” – wszystkie blogi biorące udział w akcji wrzucam na osobną listę czytelniczą i będę je odwiedzać :). Oczywiście bycie aktywnym czytelnikiem, obserwatorem na instagramie czy snapie zwiększa szansę na zyskanie linków, bo przyjemniej pomaga się “swoim” a w ten sposób jesteście mi bliżsi ;).

 Utworzyłam też grupę wsparcia na której będą dodatkowe zadania i  wskazówki – znajdziecie ją tutaj. Na ten moment to już wszystko, zapraszam do aktywności, a wszystkie pytania można wrzucać w ankietę. Będę zaglądała na blogi uczestników i dawała wskazówki na grupie. Ale nie personalnie, tylko tak ogólnie odnosząc się do typowych błędów ;-). Na grupie odniosę się też do pytań które są ciekawe, ale nie na tyle by poświęcać im osobne teksty.

Przy okazji chciałabym bardzo serdecznie podziękować każdej jednej osobie, która czyta lub podczytuje tego bloga. Bez Was też pewnie bym pisała, ale przyjemniej pisze się do osób z którymi można podyskutować niż do szuflady. Uściski!

edit: widzę że już wypełniacie ankietę jak szaleni 😀 Ale komentarze tez możecie zostawiać, bo jakoś tak przykro mi jak ich nie ma 😀

edit2: 2o17
cykl “jak wypromować bloga” umarł, ze względu na zaiwrowania związane z koncepcją pracy doktorskiej. W życiu bywa różnie, ostatecznie z doktoratu zrezygnowałam a cykl stał się moim wyrzutem sumienia. Wrócę!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
Uściski, Ania

14
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
AniamalujeKamilaLidkaArFeNMondro Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mondro
Gość
Mondro

eh to ja to jakiś płatek śniegu jestem, gdzie mnie tam do kulki 😉

Klaudia Jaroszewska
Gość

Uswiadomilas mi parę rzeczy. Pora na zmiany ! 😉

Hania z HAART.pl
Gość

Aniu, jesteś wyjątkową, mądrą kobietą.
Tyle… nie będę się rozpisywać 🙂

Zołza z kitką
Gość

Ja mam wrażenie, że i u mnie jest podobnie. Mimo, że wciąż jestem malutką kulką śnieżną – i tak jestem już większa, niż byłam rok temu. Liczba odsłon, jaka wtedy była niewyobrażalna, teraz jest “niewystarczająca”, chociaż przecież cieszę się z każdego kliknięcia! 🙂

Zakazanna
Gość

To ja mam takie pytanie techniczne – dlaczego nie przeszłaś na WordPress? 😉

aniamaluje
Gość

cholera wie, właśnie to rozważam

Panda Czyta
Gość
Panda Czyta

Dzięki za tekst! Bardzo się fajnie go czyta. 🙂
Sama zaczęłam coś tam pisać, ale to raczej dla siebie. Jak ktoś przeczyta, będzie miło.
Szkoda, że nie powstałam następny post, bo chętnie bym się dowiedziała jak to wyglądało na początku. 😉 Lecę dalej odkrywać bloga 😀

Pani Blondynka
Gość

z wielką przyjemnością wchodzę na Twojego bloga i czytam każdy wpis 😀 jednak miałam pytanie, które się nie zmieściło w rubryczkę 🙁

aniamaluje
Gość

zadaj tutaj, może pomogę 🙂

ArFeN
Gość

Podoba mi się ten blog :). gratulacje wyników

Lidka
Gość

Tak sobie skaczę z artykułu na artykuł i znalazłam to cudo wyżej 😉 Fajne podsumowanie z tymi zdjęciami. Też mam z tym problem bo raz, że blog to taki dodatek i piszę kiedy chcę i o czym chcę ( a pracuję jako copy, więc warto warsztat poćwiczyć, zobaczyć jak się zmienia), ale już Instagram podpięty do bloga to zupełny kociołek Panoramixa. A z drugiej strony, po Twoim artykule pomyślałam, dlaczego nie? Nie pamiętam nazw profili, które miały piękne zdjęcia flat lay, bo teraz mają je wszyscy. Za to podoba mi się prawie każde zdjęcie u człowieka, którego lubię za to,… Czytaj więcej »

Kamila
Gość

Czytam cię od rozwojowych czwartków, czyli od 2012, a odkąd uruchomiłam swój własny blog (trochę mi zeszło :P) zajrzałam do tego posta chyba z tysiąc razy w ramach motywacji. Na początku szukałam dróg na skróty, dopiero niedawno zaczęło do mnie docierać – głównie dzięki twojemu postowi – że jedyna opcja to mrówcza praca. Dziękuję za ten tekst i za bycie szczerą ze swoimi czytelnikami, Aniu!

Previous
Przepis na najlepszą lemoniadę – jak mojito!
Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]