Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]

Jak wypromować bloga

Jak wypromować bloga

“Jak się wybiłaś?”, to najczęściej słyszane/czytane przeze mnie pytanie związane z blogowaniem. Postanowiłam więc szczerze, ze screenami i bez ściemy na wszystko odpowiedzieć, bo nie mam nic do ukrycia.

Nie uważam, abym się “wybiła” zarówno dosłownie jak i metaforycznie. Ale o tym za chwilę. Nie chcę też uchodzić za głosiciela jedynej słusznej prawdy, bo też nie uważam aby taka istniała. Nie pokażę Ci także jak się wybić, bo nie jestem w Twoich butach, ale mogę opowiedzieć o swoich błędach i swojej drodze a Ty wyciągniesz z niej wnioski. Jeśli będziesz chciał.

Więc krok po kroku pokażę Ci, jak wypromować bloga.


O co chodzi w tym cyklu? Chciałabym raz w tygodniu, może rzadziej zamieszczać tekst, który – jeśli się przyłożysz – pomoże Ci rozhuśtać bloga troszkę bardziej. Być może część materiałów będzie dostępna tylko na hasło.
Teksty będą łączyły się z ćwiczeniami w google docs, to Ty będziesz decydować o czym będzie w kolejnych odcinkach. Osoby wypełniające zadania zostawiają adres swojego bloga w komentarzu – a ja uwzględniam je przy wyborze tekstów do “linków tygodnia” w cyklu tygodnik. Teksty te cieszą się dużym zaangażowaniem, więc to mikropromocja i mały kopniak w górę dla Ciebie. Niestety nie mogę obiecać efektów, ale w taki link czasami kliknie trzysta a czasami trzy tysiące osób, przy czym są to zaangażowane osoby a nie nie bezwartościowy ruch :)).
Dlaczego to robię? Lubię pomagać innym, nie lubię trzymać czegoś tylko dla siebie. Czasami trafiam na świetnie pisany blog, wartościowe treści i widzę że ma łącznie tyle odsłon co jeden mój tekst i jest mi…przykro. Tak po ludzku.
Żeby nie było – ja sama znam teorię dotyczącą SEO, tytułowania, tagów, potęgi newslettera, ale zwyczajnie (ze szkodą dla siebie) olewam te kwestie i działam po swojemu, dlatego nie traktujcie mnie jako wyrocznię. Cykl powstaje na Wasze prośby ;).
Ok, to jedziemy z koksem.

Jak wypromować bloga.

Jak się wybiłam?
Nie wybiłam się. Jestem kulą śnieżną.
jak wypromować bloga
Nie było żadnego momentu, który mnie wypromował. Unikam mediów, nie lubię promować siebie. Unikałam tego nawet gdy wydałam swoją książkę i jakoś nie przeszkodziło jej to w zostaniu bestsellerem a potem ebookiem roku :).  A miałam wtedy ok. 30 tys. użytkowników bloga.
Jak widzicie – mój blog rósł sobie stopniowo, powoli i bez pośpiechu. Zaznaczyłam wyraźnie jedną “górkę” – chwilę po niej jest spadek. Chwilowy “hype” na jeden tekst daje tak naprawdę niewiele, bo ci czytelnicy w większości z Tobą nie zostaną. Przyjdą, wyjdą, zapomną, kilka procent zostanie na dłużej.

Zatem jak wypromować bloga?

Ja jestem kulą śnieżną i to jest mój sposób. Wyobraź sobie malutką kulkę, taką śnieżkę. Twardą, zbitą. Można nią wybić okno albo walnąć komuś w nos, ale po co? Ja powoli toczę się po śniegu powiększając swoją masę. Im większa się staję, tym więcej śniegu się do mnie przyczepia. I tak sobie rosnę i rosnę. Dla mnie to ma sens, bo ten nowy śnieg się mnie trzyma i nie odpada.
“Sztuczny” ruch np. wykop, czy coś takiego w przypadku mojego bloga nie ma sensu. Jak dokleisz dużo śniegu do małej kulki to on się nie zdąży ładnie “uklepać” i odpadnie.
Jakby uprościć moje statystyki (uruchomiłam je ponad rok po odpaleniu bloga, bo wiedziałam mniej niż Jon Snow), to mam powolną tendencję wzrostową. Maleńkie przeskoki o 5-10 tys. UU to kwestia aktualizowania pozycji stron w Google, które lubi strony prowadzone długo i regularnie.
Jak wypromować bloga
Z maleńkiej kuli zamieniłam się w taką, która ma 200 tysięcy użytkowników w miesiącu. I czasami znajdzie się ktoś kto powie o mnie “nie rozumiem czemu jej blog jest popularny”, bo patrzy tylko na wynik. I boli go coś, bo chciałby mieć odsłony Ani z 2016… zapominając, że zaczynałam w 2011. Zatem prawda jest tak naprawdę mało zachęcająca dla początkujących – czas, regularność, zaangażowanie, jeszcze raz czas. A ludzie chcą mety i medalu bez przebycia dystansu i spocenia się.

Jak wypromować bloga
Tak czy siak – jak widzicie – nigdy się nie “wybiłam” tylko powolutku sobie rosnę i rosnę. Mogłabym szybciej ale… nie mam w tym żadnego celu. Jeśli interesują Was “drogi na skróty” dajcie znać – znam sporo skrótów, które działają, ale nijak nie pasują do mojej filozofii blogowania.
Ja piszę z dwóch powodów. Bo lubię i bo lubię pomagać innym. Można prowadzić bloga z innych lub dla innych powodów i to też jest okej, ja nikogo nie osądzam :).
Skąd biorą się moi czytelnicy?
Z poleceń! To głównie. Ktoś coś przeczytał i powiedział o moim blogu koleżance. Ktoś wspomniał o moim tekście na jakimś forum, w komentarzu, na instagramie, albo na swojej prezentacji z języka polskiego w szkole (pozdrawiam Kasiu!).

W miesiącach w których mam 200 tysięcy użytkowników, 15 tysięcy z tego to ruch przygnany z dużych poleceń – moja przyjaciółka ma spory fanapge gdzie czasem mnie linkuje, czasami też moje teksty udostępnia profil Wiem co Jem.  W miesiącach w których mam mniej lub więcej ta proporcja jest podobna i taki ruch to ok. 5-7% całości.


Jak było kiedyś?
Jak wypromować bloga
(można powiększyć – prawoklik i otwórz w nowej karcie)
Pisałam o tym, o czym pisać chciałam – to nawet nie były bartery, robiłam tym markom promocje za free, bo byłam nieświadomą niczego gąską. Jak widać – wtedy kręciły mnie włosy. Jak na typowy blog kręcący się wokół urody (miałam wtedy osobny do innych tekstów), miałam ładne odsłony i beznadziejne zaangażowanie. Urodówki piszą komentarze w stylu ładnie, pięknie, kusisz, chyba sobie kupię, tego kremu jeszcze nie miałam. I bardzo często komentują sobie nawzajem tworząc sztuczne zaangażowanie. 
Treści urodowe potrafią się pięknie klikać.
Ja natomiast nie potrafię pisać o tym, co mnie w danym momencie nie kręci. Piszę o tym, o czym sama chciałabym przeczytać.
Nawet, jeśli inni nie chcą.
Przykładem jest tekst o tym, jak pozbyłam się gronkowca. Spotkał się z maleńkim odbiorem a ci którzy go przeczytali byli na nie. Zebrałam sporo hejtu od personelu medycznego który uważa że roznoszenie gronkowca przez pielęgniarki jest normalne (sorry, powiedzcie to dziecku które potem w powikłaniu ma sepsę…),  usłyszałam że moja metoda to zabobon, szarlataństwo i jestem wiedźmą. Za to ostatnie bardzo zresztą dziękuję, bo wiedźma jest od słowa wiedza i oznaczało bardzo mądrą kobietę :)).
Wiedziałam jednak, że piszę ten tekst dla konkretnego odbiorcy. Dla siebie, tylko trochę wcześniej. Napisałam ten tekst w odpowiedzi na realną potrzebę osób, które cierpiały z tego powodu tak jak ja kiedyś. Jeśli jesteś lub byłeś w grupie docelowej dla której piszesz, to masz połowę sukcesu.
I miałam rację. Codziennie (to nie żart!) dostaję podziękowania od osób które rozwaliły sobie odporność i portfel antybiotykami z recepty od lekarza, a gronkowiec jak był tak został, a nawet się trochę rozpanoszył. Trafiły na mój blog, postukały się po czole, że co im młoda siksa nie po medycynie a po jakiejś pedagogice będzie pisać. Ale potem z bezsilności i braku innych pomysłów spróbowały i wróciły podziękować. A potem zostały stałymi czytelnikami bloga.  To typowy scenariusz.
Jednak ile osób ma gronkowca i pyta o niego doktora google? No niewiele. 
A jednak, mam na ten tekst około 100 odsłon dziennie. Oczywiście mogłam poddać się presji i go usunąć, ale nie jestem człowiekiem tego typu. Wiedziałam po co go piszę i byłam pewna swego. Dlatego, że to przeżyłam.
Nie mogę pisać o pielęgnacji zdrowych włosów, bo takich nie mam. Umiem pisać tylko o tym, co osobiście mnie dotyka lub dotykało. Kręci lub kiedyś kręciło.
Staram się być autentyczna. Jak widzicie, nie ma w tym żadnego sekretu ani tajemnej formuły.
Jak wypromować bloga
Jestem sobą i na blogu jest dokładnie tak samo. Z tym, że mam jasno postawioną granicę prywatności (chociaż ta się klika najbardziej).
Gdyby jednak chodziło mi o same liczby, a nie o czytelników, chodziłabym na skróty. Tylko co mi po tym? Mogłabym poprosić przyjaciółkę o kilka turbolinków i wykupić płatną promocję na fejsie i miałabym bez wysiłku 250 tys. UU miesięcznie. Ale to nie byliby moi czytelnicy, tylko ludzie z łapanki i co miesiąc musiałabym sztucznie przedłużać ten stan kolejną łapanką i tanią promocją nie w moim stylu. UU nie są wartością auteteliczną. Są skutkiem ubocznym mojej działalności.
Mój blog to ja, gdy mniej piszę – mam mniej odsłon. Gdy nie dzieje się u mnie nic ciekawego – nie piszę nic ciekawego – ludzie nie mają co czytać :). 
Ile mam teraz odsłon tekstów? To trudne pytanie. Tekst w sensie TEKST to ok. 10 tysięcy przeczytań. Zdarzają się takie, które od razu mają 30 K i więcej. Mam jednak odbiorców czytających tylko określone treści (np. tylko rozwój, tylko zdrowie, tylko włosy), mam takich którzy czytają “wszystko co napiszę”. Ja lubię czasami pisać rzeczy, które kompletnie się “nie klikają” i chociaż to nie daje efektów – konsekwentnie w to brnę. Bo lubię.
Oczywiście mam też teksty które najpierw są przeciętne ale polecacie je dalej i rosną jak małe kule śnieżne :).
Jak wypromować bloga
Prawoklik, otwórz w nowej karcie i będzie większe.
Strzeliłam screen w przypadkowym miejscu i po kolei z legendą :).
Żółte to tygodniki. Tygodniki skupiają określonych odbiorców, tych najwierniejszych, którzy czytają “wszystko co napiszę” bo lubią wiedzieć co u mnie. Nie przychodzą po konkretne treści – przychodzą dla mnie. Lubią mydło i powidło  ten cykl jest ukłonem dla nich. 
Czerwone to teksty, które klikają się bardzo słabo. Nie jesteście fanami podróży. Jednak piszę te teksty dla młodszej siebie. Dla kogoś kto jak ja – szuka tych informacji w sieci i chce ich od szczerej Ani a nie od bezosobowego portalu. Chociaż wiem że te teksty są słabo czytane, wciąż je piszę. Bo lubię. Gdyby zależało mi na odsłonach, już dano bym tego nie robiła i skupiała się na lepszych treściach.
Zielone to właśnie te “lepsze treści”. Typowy tekst ma ok. 8-10 tysięcy przeczytań w pierwszym tygodniu, czasami przeżywają swoją drugą młodość gdy ktoś sobie o nich przypomni. 
Są też bardzo popularne w sieci cytaty z mojego bloga, które nie są w żaden sposób powiązane z moim blogiem – np. daaaaawno temu napisałam tekst o walentynkach singla. Życie się milion razy zmieniło a cytat z tekstu krąży po sieci… a potem jest modyfikowany przez innych jako ich własna myśl 😀
Jak wypromować bloga
To jeden z kilku cytatów z mojego bloga, które krążą po sieci niezwiązane ze mną. Można paść ze śmiechu gdy twoją myśl udostępnia jako głęboką nielubiana koleżanka ze szkolnych lat albo nauczyciel (nie wiedząc, że to cytat ze mnie :D). Polecam, genialne uczucie poczuć się jak Coelho gimbazy.
Dlaczego nie skupiam się na lepszych treściach? Och, po prostu dlatego, że nie lubię pisać na siłę. Lubię pisać często, bo wtedy nie zastanawiam się tylko piszę od razu. Im dłuższą mam przerwę, tym bardziej dopada mnie blokada przed pisaniem. Poza tym – życie nie składa się z samych deserów. Deser jedzony codziennie powszednieje i przestaje być czymś premium. Tworzenie tylko takich treści nie ma też specjalnie sensu, bo nie pasuje do moich wartości, na czele których jest szczerość i autentyczność. 

I’m just a regular everyday normal guy…Nothin’ special bout me Mutha Fucka


Jestem normalna, moje życie nie składa się z samych deserów i nie zamierzam tworzyć obrazu  w którym tak by było :).
Jak wypromować bloga
Typowe zdjęcie z mojego bloga – wiatr dodający plus 10 kilogramów, włosy na twarzy 😀
Muszę jednak dodać swoje trzy grosze. Mój blog szybko przestał być jednym z wielu takich samych blogasków. Nie robię tego co jest modne (aktualnie chyba mazy z akwareli, font sweet pea brombello i zdjęcia na białym stoliczku z kwiatami w tle) bo nie lubię wchodzić na blogi z których każdy wygląda tak samo. To nie znaczy, że te blogi są złe, ale ja lubię autentyczność i unikalność.  W 2012 uruchomiłam cykl “rozwojowe czwartki” – jeśli chodzi o odsłony – był totalną klapą, bo ludzie nie lubią czytać ani pracować nad sobą. Przecież to cały świat ma się zmienić, nie oni 😀 Mimo to – czytały go bardzo specyficzne, zaangażowane osoby a mój blog zaczął być kojarzony z tymi czwartkami bardzo mocno. Jeden rozwojowy czwartek wbrew pozorom to dłuuuuugi research, czytanie artykułów naukowych i tworzenie arkusza. Bardzo czasochłonne i pracochłonne. Nie traktuję odsłon jako mierzalnego efektu – gdyby nie czwartki, nie wydałabym książki :).

  Potem stworzyłam cykl rozwojownik, który tak spodobał się Gdańskiemu Wydawnictwy Psychologicznemu, że przypadkiem wpadło na ten sam pomysł i okładkę w tej samej stylistyce, pisaną tym samym fontem :DDDD  (więcej o tym tutaj).
Na ten moment to już wszystko. 
Podsumowując – raz w tygodniu (może raz na dwa) konkretny tekst + konkretne ćwiczenie pomagające trochę urosnąć. Opisałam wszystko mówiąc jak jest niczym Max Kolonko. Jeśli uważasz że potrafię odpowiedzieć na któreś z Twoich pytań – zadaj je śmiało w ankiecie. Aktualnie mam sporo tematów i ćwiczeń wstępnie zarysowanych w notesie, ale chciałabym wiedzieć czy mamy wspólne oczekiwania.
W tym tygodniu tylko rozgrzewka:


Ja planowałam napisać coś pod roboczym tytułem:

  • Jak promować blog na starcie, skąd brać czytelników [w domyśle : jak ja to robiłam, co się sprawdziło, co nie, a co się sprawdza ale robić tego nie chcę]
Ale chętnie poznam Wasze zdanie, także zapraszam do wypełnienia dwupytaniowej ankiety 😉
Cykl może dać Ci dwie wymierne korzyści – pierwszą jest zmotywowanie się do lepszego blogowania i wzrost statystyk oraz liczby czytelników w dłuższej perspektywie.
Drugą korzyścią jest możliwość turbodopalenia na start przez zamieszczenia linku do fajnego tekstu w cyklu “tygodnik” – wszystkie blogi biorące udział w akcji wrzucam na osobną listę czytelniczą i będę je odwiedzać :). Oczywiście bycie aktywnym czytelnikiem, obserwatorem na instagramie czy snapie zwiększa szansę na zyskanie linków, bo przyjemniej pomaga się “swoim” a w ten sposób jesteście mi bliżsi ;).

 Utworzyłam też grupę wsparcia na której będą dodatkowe zadania i  wskazówki – znajdziecie ją tutaj. Na ten moment to już wszystko, zapraszam do aktywności, a wszystkie pytania można wrzucać w ankietę. Będę zaglądała na blogi uczestników i dawała wskazówki na grupie. Ale nie personalnie, tylko tak ogólnie odnosząc się do typowych błędów ;-). Na grupie odniosę się też do pytań które są ciekawe, ale nie na tyle by poświęcać im osobne teksty.

Przy okazji chciałabym bardzo serdecznie podziękować każdej jednej osobie, która czyta lub podczytuje tego bloga. Bez Was też pewnie bym pisała, ale przyjemniej pisze się do osób z którymi można podyskutować niż do szuflady. Uściski!

edit: widzę że już wypełniacie ankietę jak szaleni 😀 Ale komentarze tez możecie zostawiać, bo jakoś tak przykro mi jak ich nie ma 😀

edit2: 2o17
cykl “jak wypromować bloga” umarł, ze względu na zaiwrowania związane z koncepcją pracy doktorskiej. W życiu bywa różnie, ostatecznie z doktoratu zrezygnowałam a cykl stał się moim wyrzutem sumienia. Wrócę!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
Uściski, Ania

14
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
AniamalujeKamilaLidkaArFeNMondro Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mondro
Gość
Mondro

eh to ja to jakiś płatek śniegu jestem, gdzie mnie tam do kulki 😉

Klaudia Jaroszewska
Gość

Uswiadomilas mi parę rzeczy. Pora na zmiany ! 😉

Hania z HAART.pl
Gość

Aniu, jesteś wyjątkową, mądrą kobietą.
Tyle… nie będę się rozpisywać 🙂

Zołza z kitką
Gość

Ja mam wrażenie, że i u mnie jest podobnie. Mimo, że wciąż jestem malutką kulką śnieżną – i tak jestem już większa, niż byłam rok temu. Liczba odsłon, jaka wtedy była niewyobrażalna, teraz jest “niewystarczająca”, chociaż przecież cieszę się z każdego kliknięcia! 🙂

Zakazanna
Gość

To ja mam takie pytanie techniczne – dlaczego nie przeszłaś na WordPress? 😉

aniamaluje
Gość

cholera wie, właśnie to rozważam

Panda Czyta
Gość
Panda Czyta

Dzięki za tekst! Bardzo się fajnie go czyta. 🙂
Sama zaczęłam coś tam pisać, ale to raczej dla siebie. Jak ktoś przeczyta, będzie miło.
Szkoda, że nie powstałam następny post, bo chętnie bym się dowiedziała jak to wyglądało na początku. 😉 Lecę dalej odkrywać bloga 😀

Pani Blondynka
Gość

z wielką przyjemnością wchodzę na Twojego bloga i czytam każdy wpis 😀 jednak miałam pytanie, które się nie zmieściło w rubryczkę 🙁

aniamaluje
Gość

zadaj tutaj, może pomogę 🙂

ArFeN
Gość

Podoba mi się ten blog :). gratulacje wyników

Lidka
Gość

Tak sobie skaczę z artykułu na artykuł i znalazłam to cudo wyżej 😉 Fajne podsumowanie z tymi zdjęciami. Też mam z tym problem bo raz, że blog to taki dodatek i piszę kiedy chcę i o czym chcę ( a pracuję jako copy, więc warto warsztat poćwiczyć, zobaczyć jak się zmienia), ale już Instagram podpięty do bloga to zupełny kociołek Panoramixa. A z drugiej strony, po Twoim artykule pomyślałam, dlaczego nie? Nie pamiętam nazw profili, które miały piękne zdjęcia flat lay, bo teraz mają je wszyscy. Za to podoba mi się prawie każde zdjęcie u człowieka, którego lubię za to,… Czytaj więcej »

Kamila
Gość

Czytam cię od rozwojowych czwartków, czyli od 2012, a odkąd uruchomiłam swój własny blog (trochę mi zeszło :P) zajrzałam do tego posta chyba z tysiąc razy w ramach motywacji. Na początku szukałam dróg na skróty, dopiero niedawno zaczęło do mnie docierać – głównie dzięki twojemu postowi – że jedyna opcja to mrówcza praca. Dziękuję za ten tekst i za bycie szczerą ze swoimi czytelnikami, Aniu!

Previous
Przepis na najlepszą lemoniadę – jak mojito!
Jak wypromować bloga [od 0 do 200 tys UU]