Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz tą mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Włosowe metamorfozy, czyli wrześniowa zapchajdziura

  Kobieta lubi zmienić co jakiś czas swoją fryzurę. Są zagorzali wielbiciele teorii, że czyni to za każdym razem, kiedy w jej życiu zachodzi jakaś poważna zmiana, albo jej podświadoma chęć.
 Musi być w tym ziarno prawdy, ale gdzie miejsce dla takich czynników jak : nuda, widzimisię, kaprys, zobaczenia ładnego opakowania farby w sklepie i zmiany cięcia, bo włosy za długie i zbyt trudne w układaniu?  Ano w moim wpisie właśnie 🙂


Pierwsza w życiu wizyta u fryzjera nie należała do udanych. Wiek : 4 i pół. Poprzednia długość – mocno za łopatki. Pamiętam do tej pory, że usiłowałam za wszelką cenę nie zrobić uśmiechu do zdjęcia, żeby mama go nie kupiła, bo fotograf był niemiły 😀  Oczy i kąciki mi się śmieją, bo nie udało mi się powstrzymać szaleńczego uśmiechu spowodowanego genialnym planem :)! Pamiętam to bardzo dobrze, bo za każdym razem kiedy w podstawówce/gimnazjum/liceum itp. były zdjęcia waliłam “szneki”. W imię zasad :))
 Jeśli już przy tej fryzurze, to niecały miesiąc temu żaliłam się tutaj http://aniamaluje.blogspot.com/2011/08/nie-umiem-sie-uczesac.html, że

 Nie umiem się uczesać. Nigdy nie umiałam 🙂 Prawdę mówiąc (pisząc) mam traumę z dzieciństwa, kiedy do przedszkola byłam czesana w kitkę na czubku głowy z wielką kokardą – najczęściej czerwoną lub różową. Nie, żebym była odosobniona czy coś. Wszystkie dziewczyny tak nosiły! 😀
 Tuż przed zdjęciami które miały być robione w przedszkolu postanowiłam się zbuntować i zażyczyłam sobie włosy ścięte na krótko. Na tyle krótko, żeby nie dało się zrobić kitki 😛 Mama o dziwo się zgodziła i zaliczyłam swoją pierwszą wizytę u fryzjera. A byłam taka malutka, że więcej czasu fryzjerka kombinowała na czym by mnie tu posadzić. Nie pamiętam jak to się skończyło, wiem tylko, że wyszłam ze ściętymi włosami, grzywką do brwi i pejsami (!). A kitkę i tak dało się zrobić – z połowy włosów, tych na czubku głowy. 

Jak widać – nie skłamałam ani trochę – jest grzywka, są pejsy, jest kokarda 🙂


Nie miałam wtedy pojęcia, że to historyczne już cięcie ukształtuje moją fryzurę na wiele, wiele lat.
 Należę do tych kobiet, które całe życie ścinają grzywkę i zapuszczają grzywkę i/lub  ścinają włosy i zapuszczają włosy. Ostatnio trzymam się jednak zadziwiająco nieźle i wytrwale włosy zapuszczam. Grzywkę też. Ścięłam co prawda kilka centymetrów, ale chciałam pozbyć się zniszczonych końcówek, nie włosów 🙂


Mój naturalny kolor (do którego chyba chcę wrócić) i długość, do której chcę wrócic na pewno, wyglądają tak :

Mina i “stylizacja” + przeróbka graficzna nie gra w tym poście roli, nie chodzę tak po mieście, to było na jakąś pracę do szkoły dla mojej koleżanki, człowiek lalka, albo marionetka, nie pamiętam o co chodziło 🙂 Bite 2 lata temu.
A to już z avatara – włosy odrastają, grzywka też



I inny wariant, grzywka też odrastająca, ale trochę inna, włosy powoli rosnące 🙂

A potem przyszła kolej na farbowanie. Najpierw dodałam swoim włosom rudawy połysk, potem był jakiś kasztan aż w końcu przyszły ciemniejsze kolory typu “bakłażan”, “burgund” itp. Zawsze korzystałam z henny nieznanej mi nazwy, którą z zagranicy przywoziła koleżanka 🙂  Z okazji jej przyjazdu, tuż przed próbną maturą urządziłyśmy sobie wieczór z plotkami i farbowaniem, a może w odwrotnej kolejności, naprawdę nie pamiętam. Trochę za dużo polało się wina i nie dość, że prawie zaspałam na maturę, to jeszcze zamiast fioletu wyszedł mi prawie czarny z fioletowym połyskiem pod światło 🙂 Musiałam jakoś dziwnie zaczesać włosy, bo przez całą noc z henną głowie (przeklęte wino! :D) nie mogłam nad ranem domyć z tej henny skroni i ucha, mimo, że w ruch poszedł i peeling i nawet mocno ścierająca pasta bhp do rąk…. na samą myśl aż mnie piecze :))
Fiolet objawił się dopiero po kilku myciach :

Niestety większego zdjęcia nie mam  (a szkoda!). Do fioletu na pewno jeszcze wrócę, bo czułam się w nim fajnie.

Podobnie rzecz ma się z owocem granatu, znanym też jak burak (bo z powodu anemii piłam w owym czasie sok z buraków, beznamiętnie i bezskutecznie)


Kolor lubiłam, ale nosiłam go krótko, bo znowu zachciało mi się ciemnych włosów.
W tym przypadku poszła w ruch farba  w tubce “henna venita” owoc granatu. Nie wiem jakim cudem załapało na mocno ciemnych popłuczynach fioletu, ale  uwielbiam blask i błysk jaki nadaje ta farba. 
 A teraz zastanawiam się co dalej. Po nieszczęsnej przygodzie z burgundem Welli (a fe!) postanowiłam że nie będę już farbować włosów. Rzuciłam te słowa bez przekonania, bo znowu mnie nosi ;)) Czekam tylko, aż to diabelstwo w odcieniu 4/6 raczy opuścić moje włosy chociażby częściowo. 
I niby chciałabym coś zbliżonego do koloru naturalnego, ale i tak wiem, że padnie na coś innego. Zaufam chyba którejś z tych “szamponetek”  bo raz pięknie pokryła mi odrosty ciemnego fioletu i pomogła zatrzymać kolor na dłużej. Pytanie brzmi : jaki kolor? 🙂







moje social media:  instagram aniamaluje

kanał youtube – aniamaluje

fanpage aniamaluje

Uściski, Ania

12
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
PandaAnonimowy2 beauties blogAniamalujeMargerytka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
obojetniejaka
Gość

Ah, kolor z ostatniego zdjęcia jest przepiękny! Mam słabość do czerwieni. Przed maturą farbowałam włosy na podobny kolor, ale wiadomo – czerwień szybko się wypłukuje, farby są agresywne… a moje włosy do dziś popalone i jakieś takie żółte. Teraz walczę o swój naturalny kolor.
Ja Ciebie widziałabym w czymś intensywnym i mocnym jak Twój charakter. Aż się prosi, by napisać "rudy", ale ten stał się tak popualrny, że stracił swoją niezwykłość.

Zzielona
Gość

Hehe, jak, jak sobie po kilku latach farbowania powiedziałam "wracam do naturalnego odcienia" to na dzień dzisiejszy cieszę się naturalną czupryną :P. I gdy mam ochotę zafarbować przypominam sobie o odrostach i o tym, ile lat musiało minąć zanim moje włosy znów będą długie i naturalne ;P. Pomaga! Od czasu do czasu tylko sięgam po jakąś szamponetkę, która schodzi po paru myciach.

charmante bergamote
Gość

widzę, że podobnie jak ja często eksperymentujesz z kolorem ;d gratuluję decyzji o zaprzestaniu farbowania, ja nie mogę żyć bez ciągłych zmian
we fiolecie i czerwieni wyglądałaś na prawdę ładnie, piękne kolory.

Śliwka
Gość

RUDY 🙂
Uwielbiam rude włosy, szczególnie odcień miedzi 🙂

Basia
Gość

Piękny jest kolor ten z ostatniego zdjęcia, ajjjj 🙂 Chociaż sama bym sobie nie zrobiła, ale Ciebie bym Cię w nim widziała idealnie 🙂

maxcom
Gość

fajny kolor, bardzło ciekawe zdjecie z kotem 🙂

Margerytka
Gość

Niedawno porządkowałam stare zdjęcia i … no właśnie: eh te czerwone kokardy na głowie;)

Też należę do kobiet, które zapuszczają włosy a później po nagłym pragnieniu odmiany je ścinają, ale teraz je wyjątkowo wytrwale zapuszczam:)

Tak długich jak obecnie nie miałam chyba od czasów gimnazjum… czyli jakieś 7 lat?;)

Za to z farbowaniem w ogóle nie mam doświadczeń i zastanawiam się, czy się nie skusić. Problem w tym, że żeby je ufarbować, musiałabym chyba najpierw je rozjaśnić (ciemny brąz, czy właściwie czarny) a to mnie lekko przeraża….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ten ostatni kolor wyszedł Ci po farbowaniu venitą owoc granatu? Bo właśnie zastanawuam sie nad tym kolorkiem. Jeśli naprawdę wygląda tak jak na tym zdjęciu to jestem przekonana 🙂 Ale boję się, żeby nie wyszedł jaśniejszy. Chciałabym ciemną czerwień, mam teraz burgund venity, ale trochę zbyt fioletowy i jednak za ciemny. Coś takiego by się przydało: http://i.pinger.pl/pgr59/89131945001ffa724d5fd075/tumblr_lgtmj1geyK1qaycf7o1_400_large.jpg,
farbowałaś włosy na pewno częściej henna niż ja, może wiesz, jakiś to by mógł byc odcień? 🙂 A swoją drogą, ślicznie wyglądałaś też w odcieniu dzika śliwka. 🙂

2 beauties blog
Gość

ja w gimnazjum ściełam z włosow do łopatek na chłopaka!! :))))
I.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jesteś śliczna ;]

Panda
Gość

haha, jak byłam mała to mieliśmy zdjęcia w przedszkolu. fotograf kazał mi się uśmiechnąć więc ja zacisnęłam usta i zmarszczyłam czoło. wyszło z tego coś w stylu naburmuszonej pięciolatki w za dużych ogrodnicznach (bo takie wtedy miałam). do tej pory rodzina śmieje się z tego zdjęcia ——- tak mi się przypomniało jak zobaczyłam to pierwsze zdjęcie, takie historie są cudowne, buziaki

Previous
Nie wierzę, że odpowiadam na TAG…
Włosowe metamorfozy, czyli wrześniowa zapchajdziura