Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Oczyszczanie organizmu – informacje wstępne


   Oczyszczanie organizmu, to bardzo ważna rzecz, chociaż niestety – niemal całkowicie ignorowana przez “oficjalną” medycynę. Spójrzmy prawdzie w oczy – gdyby lekarze naprawdę chcieli leczyć, to chory na raka nie dostawałby w szpitalu na śniadanie kromki białego chleba z najtańszą wędliną (zawierającą antybiotyki i nastrzykiwaną innym syfem). Tylko proszę – nie mówcie, że to kwestia kasy. W tej samej cenie można podać pacjentowi porcję kaszy jaglanej z kawałkiem jabłka.

    Po co się oczyszczać? Wyobraź sobie, że

przez całe życie gotujesz w jednym garnku.  To może być piękny garnek z jakieś unikalnej kolekcji, z cudownym wzorem i niesamowitymi funkcjami – powłoka zewnętrzna, nawet najpiękniejsza, nie ma tu żadnego znaczenia. Jednak garnek ten myjesz tylko z zewnątrz. Środek możesz jedynie opłukać. Po każdym kolejnym użyciu, na ściankach garna zostaje coraz więcej resztek. W końcu dochodzisz do momentu, kiedy wlewanie do niego nawet najbardziej krystalicznej wody mija się z celem, bo cały garnek lepi się od syfu. I śmierdzi. Dlatego porządnie szorujemy garnki.

 Czemu nie robimy tego samego z naszymi ciałami? Możemy chodzić co tydzień do fryzjera, zawsze mieć idealnie zrobione paznokcie i makijaż, ekstra ciuchy i szpilki 14 centymetrów, ale z brudnym ciałem daleko nie zajdziemy.  Szorowanie skóry na sucho i wszystkie inne zabiegi higieniczne są bardzo ważne, ale to nawet nie połowa tego, co należy robić!

Z czego ja mam się oczyszczać?
Popatrz na zwierzęta na wolności. Czy jakikolwiek drapieżnik jest otyły? Co robi kot, kiedy zje coś nieświeżego? Idzie do weterynarza, czy zjada trawę i prowokuje wymioty, albo pości przez jeden dzień? 
A my idziemy po kolejną cud-tabletkę.
Każdego dnia wrzucamy w siebie śmieci. Z powietrza, w którym są produktu uboczne spalania, z wody, która bywa wzbogacana fluorem, z pożywienia, w którym jest masa  chemicznego syfu, z kosmetyków, które zawierają konserwanty, z lekarstw, które zawierają czasami toksyczne związki rtęci, ze starych mebli które wydzielają formalhedyd…. Nadal uważasz, że nie masz  z czego się oczyszczać? Wyobraź sobie, jak wyglądają resztki jedzenia zostawione na dwa dni w ciepłym pomieszczeniu. A teraz pomyśl o tym, że takim pomieszczeniem są Twoje jelita. Z bardzo przyjemną temperaturką 36,6. Mmm, musi tam pięknie pachnieć…
     Nie myśl, że Twój organizm pozbywa się tego wszystkiego. Do pewnego stopnia tak jest, ale kiedy tankujesz słabe paliwo (śmieci), to w pewnym momencie organizm przestaje nadążać i nie daje rady. Mnóstwo szkodliwych substancji przywiera do Twoich jelit i zasycha, tworząc złogi kałowe. Należy do nich krowie mleko, którego niektóre składniki nie są przez nas przyswajane i zamieniają się obrzydliwy klej, który bardzo dokładnie wchodzi w zagłębienia jelit.

Możesz nie odczuwać skutków tego systematycznego podtruwania się przez wiele lat, ale w końcu osiągniesz stan, w którym maszyna jaką jest Twoje ciało zacznie wysiadać. Jest jednak sposób, aby temu zaradzić. OCZYSZCZANIE ORGANIZMU.

Nie polecam mikstur które mają temu służyć ani tabletek – to tylko nabijanie kasy producentom. Sposobów oczyszczania jest kilka :
  • Wykluczenie lub zminimalizowanie ładowanych do Twojego ciała śmieci
  • Picie naparów ziołowych, np. mięty, rumianku, pokrzywy
  • Spożywanie świeżych produktów które odtruwają
  • Ssanie oleju
  • Szorowanie ciała na sucho
  • Odrobaczenie
  • Skrobanie języka
  • Spożywanie kaszy jaglanej (np. monodieta przez kilka dni)
  • Przywrócenie równowagi kwasowo-zasadowej
  • Przywrócenie równowagi sodowo-potasowej
  • Ruch
  • Lewatywy
  • Posty
  • Spożywanie ziół i roślin które są antagonistami trucizn które w Tobie siedzą
  • Usunięcie amalgamatowych plomb
  • Zimne prysznice
  • I wiele, wiele innych
Zacznę od tego, że od kiedy w badaniu wyszło mi, że mam w sobie związki metali ciężkich, postanowiłam zrezygnować z leczenia farmakologicznego. Była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu, ale każde ciało i każda choroba (oraz każdy lek) to indywidualna historia i nie ponoszę odpowiedzialności za zastosowanie się do rad które tu zawarłam.

Ostrzegam też przed gwałtownym oczyszczaniem z dnia na dzień. Kiedy ładujesz w siebie śmieci latami i rzucisz się np. głodówkę oczyszczającą, to uwolnisz do krwi dużo toksyn (a przecież nie wszystkie opuszczą Cię z moczem!) , nie dostarczając organizmowi paliwa do tej walki. Zrobisz sobie więcej krzywdy, niż pożytku. Dotyczy to szczególnie przegięcia przy oczyszczaniu się z rtęci!

 W dodatku zwróć uwagę na to, że przyzwyczaiłeś swój organizm do funkcjonowania w określonych warunkach. Np. pijąc napoje gazowane, dostarczasz sobie za dużo cukru. Odstawienie tego z dnia na dzień może być mało komfortowe.

Jak więc zacząć oczyszczanie?

1) Zdiagnozuj problem. Zrób badanie na obecność toksyn w Twoim ciele (np. badanie żywej kropli krwi, analizę pierwiastkową włosa), albo sprawdź PH krwi lub śliny.

2)Sporządź listę potencjalnych winowajców Twojego stanu. Nie ograniczaj się do pożywienia. 

3) Pozbądź się rtęciowych żarówek i termometrów (tragedia jak się zbiją), wymień amalgamotowe plomby na nowsze. Postaraj się pozbyć mebli starego typu, które wydzielają formalhedyd. Ja wiem, że to są koszta. Wiem też, że większość ludzi w tym kraju woli wydać kasę na telewizor w 36 ratach niż zainwestować w swoje zdrowie 🙁

4) Stopniowo odstawiaj sztuczne składniki. Tam gdzie możesz, przejdź na naturę, np. olejek do ciała zamiast balsamu, owoc zamiast batonika, odstawiaj powoli słodkie, gazowane napoje i bardzo przetworzoną żywność.

5) Zachowaj umiar. Jestem człowiekiem i lubię czasem zjeść coś, na co mam ochotę, a nie jest bombą witaminową i cudem dla mojego zdrowia. Lubię też czasami posmarować się balsamem (nawet, jeśli ma chemię). Staram się jednak zachowywać w tym wszystkim umiar. Dlatego ten cykl nie będzie namawiał Cię do życia ascety i pozbawiania się wszystkich przyjemności płynących z życia. Co więcej, postaram się przedstawić sposoby które mogą być przyjemne. Mam już spore doświadczenie w oczyszczaniu się (a wiele jeszcze przede mną!), popełniłam też wiele błędów. Namawiam Cię do zrobienia pierwszego kroku (badania, odstawianie śmieci) i aktywnego poszukiwania własnej drogi.
Nie patrz na swoje dolegliwości (np. ból głowy, trądzik) jak na pojedynczych wrogów – spójrz na całe swoje ciało.

Kolejne kroki już niebawem.

leczenie to termin, którego mogą używać wyłącznie lekarze. Ja lekarzem nie jestem, więc mam na myśli samoleczenie. Wszelkie decyzje które podejmujesz, podejmujesz na własna odpowiedzialność a ten wpis nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Oparty jest jedynie na moim doświadczeniu.


OBSERWUJ MNIE NA BLOGLOVIN! 😉



Follow on Bloglovin


Uściski, Ania

93
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
62 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Martyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paubia
Gość

Ja ostatnio piję pokrzywę 🙂

Bebe
Gość

A orientujesz się może czy samo picie pokrzywy wystarcza? Osobiście piję napary z pokrzywy w marcu przez okrągły miesiąc rano i wieczorem. Boję się robić badań, bo nie wiem czy wytrzymałabym informację co w sobie noszę, a przez lat ponad 30 nie przykładałam zbytniej wagi do odżywiania i dbania o siebie. Czy można oczyszczać się trochę w ciemno ?? I co radziłabyś mlekoholiczce. Wiem, odstawić, ale jak wyrzucić z siebie owy "klej" uzbierany latami??

Bebe
Gość

A zatem czekam z niecierpliwością na więcej o oczyszczaniu jelit 🙂

almondcake
Gość

"gdyby lekarze chcieli leczyć…"

O to chodzi, że lekarze chcą leczyć. Ale nie mogą. Bo NFZ, bo limity, bo finansowo szpital nie wyrabia…
Poza tym jaki lekarz wpływ ma na posiłek podawany pacjentowi? Tym zajmuje się zarząd wybierający firmę cateringową i dietetycy, doktor nie ma nic do tego.
To nie jest wina lekarzy, uwierz.

almondcake
Gość

Wybacz, nie zgodzę się. Mam ojca lekarza, szanowanego przez pacjentów, pracuje tak w szpitalu jak i swojej prywatnej praktyce. Nie rozumiem, czemu według ciebie lekarze nie chcą leczyć pacjentów, wytłumacz mi.

Wystarczy chcieć? I jak się chce, to już zaczyna działać?

Bebe
Gość

Mam bardzo podobne wrażenie. Poza tym nasz kraj jest źle rządzony, nie ma specjalistów są tylko politycy 🙂 Mentalność większości społeczeństwa też mnie poraża. Większość zazwyczaj dba o swój ogródek i zawsze chce mieć jakiś dupochron ew. mieć na kogo zwalić. Brak odwagi by brać odpowiedzialność za siebie i swoje czyny. Brak odwagi by się sprzeciwić. Ale tak podobno mają społeczeństwa na dorobku. Ups, chyba mnie poniosło.

almondcake
Gość

Nie chcę tu w żaden sposób nikogo obrażać, po prostu chciałam pewną sprawę wyjaśnić, spójrzmy prawdzie w oczy – gdyby lekarze naprawdę chcieli leczyć, to chory na raka nie dostawałby w szpitalu na śniadanie kromki białego chleba z najtańszą wędliną. No więc co robi lekarz? Lekarz, jak sama nazwa wskazuje, leczy. Nie układa jadłospisu, nie jest dietetykiem. Nie podpisuje umowy z firmą cateringową, chyba że jest lekarzem będącym dyrektorem szpitala. Może zalecić dietę, jednak to wybór pacjenta, czy będzie ją stosował, czy też raczej nie (oczywiście nie mówię tu o przypadku leżenia w szpitalu, tu dieta jest narzucona). Poza tym,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się, moja babcia ma uszkodzą krtań po gastroskopii, nie może mówić. Winnych oczywiście nie ma. Lekarze zawsze umywają ręce. Poczytajcie dzisiaj na pudelku o szczepieniach. Myślicie, że jakiś lekarz podpisałby papierek, że przejmuje odpowiedzialność za własną decyzję?

Basia
Gość
Basia

chyba o pudelka chodziło 😉

A co do lekarzy to niestety większości z nich praca już chyba za bardzo spowszedniała. Wiem, że są chirurdzy, onkologowie, którzy codziennie walczą o życie pacjentów i tutaj nie mogę absolutnie generalizować, że nie chcą leczyć, czy coś takiego. Niestety jest też masa okulistów, dentystów, ginekologów i przedstawicieli innych specjalizacji, którzy w 99% procentach spotykają się z problemami takimi jak przeziębienie,czy wysypka więc ich praca niestety bardziej przypomina pracę urzędnika, niż faktycznie lekarza a często to od nich zależy skierowanie do specjalisty, czy prawidłowe zdiagnozowanie problemu, kiedy on jeszcze nie jest wielkim problemem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popieram! Co to za problem dla lekarza powiedzieć pacjentowi, ze lepiej jakby rodzina przynosiła mu jedzenie? Mój ojciec czsekał na przeszczep serca i musileismy mu przemycać normalne obiady. Przecież to jest parodia, żeby pacjent nabierał sił na czymś, co serwuje szpital. Tu nie chodzi już o fundusze, tylko o wolę personelu.

wiwerna
Gość

Drogie mądrale, jak wszystko w życiu jest takie proste, to medycyna czeka. Będziecie mogły jako lekarze ratować świat od głodu, globalnego ocieplenia i jeszcze wręczać lizaki biednym dzieciom po godzinach za te bajońskie pensje. Ostatnio oglądam trochę szpital od środka. Służba zdrowia powoli zamienia się w urząd. Na każdy drobiazg są trzy papiery, gdzie podpis i pieczątkę stawiają cztery osoby. Praca lekarza nie ma (i nawet nie powinna mieć) nic wspólnego z ratowaniem świata. Jest dobrze, jeżeli lekarz traktuje swoje zajęcie jak normalną, rzetelnie wykonywaną pracę – nie odczłowiecza pacjenta, stara się mu pomóc, ale też nie gra supermana. Lekarze… Czytaj więcej »

wiwerna
Gość

Zgadzam się, że szpitalna dieta jest podła i też mnie zastanawia jak można zdrowieć jedząc takie gówno. Co ciekawe, dietę układa dietetyk, bo są różne opcje dla różnych pacjentów (dieta zwykła, wysoko odżywcza, lekkostrawna, niskotłuszczowa, o papkowej konsystencji itp.). Widziałam też jak się w szpitalu planuje zakupy przeliczając je na ilość racji do wydania. Liczy się każdy grosz, kwota na głowę jest śmieszna. Niestety jedzenie lepsze jakościowo jest drogie. I tez krew mnie zalewa jak widzę, że zamiast jabłka na deser jest słodki jogurt, ale z drugiej strony 60% pacjentów nie dałaby sobie rady z jabłkiem bez pokrojenia czy przetarcia,… Czytaj więcej »

wiwerna
Gość

No i tu jest pies pogrzebany.Nie wiem czy dociera do Ciebie taka informacja, że medycyna zachodnia, Ajurweda i TMC to są trzy odrębne systemy, oparte na różnych założeniach i zupełnie odmiennie funkcjonujące. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Z jakiej paczki lekarz zachodni ma traktować Twoje płuca tak, jakby był lekarzem TMC lub Ajurwedyjskim? Jego na studiach uczono, że dostępne są pewne substancje lecznicze i pewne zabiegi. Nie uczono go filozofii Pięciu Przemian, podziału narządów na Yin i Yang, stawiania horoskopów, sposobów regulacji Qi i innych "pierwiastków duchowych". Zastanów się, czy to lekarz nie leczy, bo jest be… Czytaj więcej »

wiwerna
Gość

zanim zaczniesz obrzucać ludzi błotem zapraszam do zapoznania się z podstawowymi pojęciami z zakresu filozofii nauki, które pozwolą Ci zrozumieć dlaczego tak trudno lekarzowi zachodniemu wyjść poza zachodnie metody. na start dobrym pojęciem będzie "paradygmat", najlepiej w powiązaniu z nazwiskiem T. Kuhn. podstawą zachodniej nauki są badania naukowe, spełniające wymogi metodologiczne. czy terapie które tak reklamujesz ostatnio na blogu mają stosowne umocowanie w badaniach? każdy zawód składa się z teorii i praktyki. zauważ, że dzieciaki mogą polubić także osobę bez stosownych studiów, bo kontakty międzyludzkie to w większości jednak nasza intuicja i natura. i to jest kwestia dobrej woli i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może troszkę nie na temat, ale chcę ogólnie wyjaśnić, dlaczego ja uważam, że lekarze nie leczą, są nieprofesjonalni, niedouczeni, zacofani i nastawieni na kase. Jestem młodą mamą więc kiedy mój niemowlaczek zaczął szarpać za swoje ucho, a teściowa stwierdziła, że to na pewno zapalenie uszka, pobiegliśmy z mężem do pediatry. Doktor zbadał i stwierdził, że uszko czyste i nic się nie dzieje, ale w razie czego zapisał ZDROWEMU dziecku cztery leki w tym dwa na receptę !!! oczywiście żadnego nie wykupiliśmy.To mi dało do myślenia… ostatnio córka miała biegunkę, bardzo się bałam, bo dookoła straszą rotawirusami, a w necie aż… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ciąg dalszy, bo nie chciało iść w jednym komentarzu..Zauważyłam, że odkąd mój nos nie jest bombardowany chemicznymi zapachami, czuję więcej i inaczej, np. cebula i czosnek już mi nie śmierdzą, zioła i olejki eteryczne przepięknie pachną, niech się wszystkie dezodoranty i wody toaletowe przy nich schowają. Coraz częściej łapię się na tym, że odkrywam nowe smaki, mimo, że są to rzeczy, które jadłam już wiele razy, ale nie zwracałam na nie jakoś uwagi albo mi nie smakowały. Ostatnio odkryłam też coś ciekawego.. miałam problem z "brodą" tzn. od czasu do czasu wyrastały mi twarde, grube, czarne włoski na brodzie, które… Czytaj więcej »

Remedy
Gość

Ja planuję wrócić do picia zielonej herbaty, poza tym muszę zmusić się do jedzenia większej ilości warzyw zwłaszcza, że mam koło domu ogródek, a wiadomo takie przydomowe warzywa są zdrowsze niż te ze sklepów. A i ostatnio znów wróciłam do picia sporych ilości mleka i muszę je ograniczyć.. Wrócę do picia napoju sojowego 🙂

Miśka Grabowska
Gość

aaaa.. igła!! fu fu fu fu fu fu!!!!!

gosshaa
Gość

Po przeczytaniu u Ciebie o oczyszczaniu kaszą jaglaną przypomniałam sobie, że mój chłopak już mi nieraz wspominał o jej działaniu, ale zawsze miałam jakiś opór przed jedzeniem jej częściej. Niby mi smakuje, ale zawsze mając ją przed sobą, obok choćby brązowego ryżu, łamałam się na rzecz tego drugiego ;DOstatnio jednak miałam żywieniowo gorszy okres, za dużo tłuszczu, cukru itd., do tego czuje się gorzej, szybko się męcze, mogłabym ciągle spać a wieczorem po prostu ścina mnie z nóg, cera kaprysi, układ pokarmowy tak samo…Dlatego zaczęłam rozważać taką monodiete jaglaną jako wstęp do lepszych nawyków. Jestem ciekawa czy próbowałaś już tej… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czekam na więcej wpisów i generalnie się z tobą zgadzam. Wyleczyłam się raka bez chemioterapii i radioterapii, samą naturką. Lekarze nie dawali ma szans na więcej niż 5 lat zycia. Polecam blog http://leczenieraka.blogspot.com/2011/01/holistyczny-sposob-na-raka.html i otworzenie oczu. Dopóki ogromne koncerny będą kontrolować medycynę, nic się nie zmieni.

wonka080
Gość

Ponoć lek ACC może częściowo oczyścić organizm z rtęci. Jako ciekawostkę usłyszałam to na wykładzie o tym pierwiastku. Nie wiem, co w tym leku jest zawarte, ale ponoć ma takie właściwości. Niektóre suplementy również mają ten metal ciężki (i inne) w składzie i najlepiej robić przerwy w ich stosowaniu (tak też często jest napisane na opakowaniach). Jako przykład była podana też jeżówka i Ginkgo Biloba (miłorząb?).
Mam pytanie. O co chodzi z tym ssaniem oleju?

calendargirl288
Gość

Po umyciu zębów? Ja słyszałam właśnie, że zaraz po przebudzeniu i na czczo, a dopiero potem umyć zęby…? Ssałam przez parę dni olej kokosowy, ale sie poddałam.

wonka080
Gość

Podchodzę do tego ssania oleju, jak pies do jeża 😀 ale już wiem o co chodzi i spróbuję! 🙂 dzięki 🙂

Coś Szykownego
Gość

podpisuje sie pod Twoim postem o oczyszczaniu obema rękami- ja osobiscie w swoim życiu stosowałam oczyszczania na podstawie ksiązek Michała Tombaka- mi to odpowiadało – choc za 1wszym razem bywało cięzko..
M.Tombak jego metody i sposb życia jest wysmiewany przez normalnych lekarzy – ma wiele przepisów na poprawe zdrowia dzięki naturze, lewatywą i zdrowemu odzywianiu mi za 1 wszym razem bardzo to pomogło. jednak trzeba wten sposb żyć – ja przez ostanie 2lata to zaniedbałam , i niestety bylam faszerowana wieloma farmacełtykami.. teraz czas na odnowe- dziękuje za ten post Aniu:)

marquisdered
Gość

Napisałabym tutaj całe hymny pochwalne, ale Ty już znasz to wszystko na pamięć, więc pozostawię tylko po sobie uśmieszek :))) Jesteś wielka!!! <3 Dziękuję!

lubię gotować
Gość

Świetny temat, czekam na kolejne wpisy w tym cyklu. Ze swojej strony polecam jogę oddechu, układ oddechowy jest w końcu jedną z dróg oczyszczania organizmu, a większość ludzi niestety nie wykorzystuje jego potencjału oddychając zbyt płytko. Powodzenia!

Gaja
Gość

Mi ostatnio chodzi po głowie niepokojąca myśl, że mogłaby mieć lokatora (robala). Podobno większość ludzi ma jakieś pasożyty. Wyczytałam, że pomaga je wykurzyć Balsam Kapucyński. Naturalny specyfik pod postacią nalewki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mogłabyś napisać coś więcej o tej miksturze (proporcje, dawki, częstotliwość stosowania)?

Remedy
Gość

Razem z rodzicami planujemy zrobić sobie taką miksturę tylko muszę zaopatrzyć się w większą ilość czosnku 😀

Czarownicująca
Gość

Kilka ciekawych linków o detoksie. Detoks to nie kuracja – to styl życia, tak jak zdrowe i świadome odżywianie!
http://www.tlustezycie.pl/2013/01/detoks.html
http://www.tlustezycie.pl/2013/04/zdrowa-watroba.html

Listy są przerażające, ale prawda jest taka: każdy mały krok przybliża do celu 🙂 A potknięcie to tylko potknięcie, zdarza się każdemu i jest po to, żeby się podnieść i iść dalej 😛

Szuszi
Gość

bardzo chętnie przeczytam wpis o oczyszczaniu jelit! właściwie mam w domu całą paczkę siemienia lnianego, które dobrze też wpływa na włosy (od wewnątrz i zewnątrz), więc czemu by nie zacząć go pić (albo jeść, bo to przecież taaki glut), skoro może pomóc 🙂
od lat faszeruję się niezdrowym jedzeniem, bo mam szczupłą sylwetkę, a w moim domu nikt nie przejmuje się żywnością. dla mojej mamy jeść zdrowo to jeść drogo. ale planuję przeprowadzkę w najbliższych latach, więc może wszystko się zmieni…

BogusiaM
Gość

o zęby warto zadbać na szczęście z próchnicą problemu nie mam, wszystko wyleczyłam, kamień ściągnęłam teraz wybielam:) od wewnątrz będę się oczyszczać, ale stopniowo, ciężko tak wszystko z dnia na dzień odstawić, ale przy wybielaniu zębów i tak musze zrezygnować z niektórych barwiących produktów chociazby tej jednej kawy którą pijam dziennie, a herbatę ziołową popijam przez słomkę;)

sieczkarnia
Gość

Aniu a czy takie starania coś mi dadzą jeśli łykam leki na przewlekłe schorzenie?

ixi
Gość

Cud miód i orzeszki, że tu trafiłam. Czyli nie tylko ja mam takiego "bzika". Od kilku tygodni wpadłam w sidla kaszy jaglanej i quinoa – jem codziennie michę z warzywami. smakuje mi jak żadna inna i nie moge się nią najeść 😉
A co do oczyszczania. byłam już 2x na 20 i 19dniowej głodówce oczyszczającej (tombaka tez zaliczyłam). Piłam tylko i wyłacznie sama wodę źródlana niegazowana. początki były cięzkie (3-5 dni), ale później już znośnie. o jedzeniu się nie myśli, tlyko irytuje brak energii. pod koniec wdrapanie się na 3cie piętro było wyczynem…

Illusions and Dream
Gość

Nie że się czepiam ale 'formaldehyd' i plomby 'amalgamatowe', w poście są błędy 😉 Trochę rewolucyjne wydają się niektóre porady, chociaż dość rozsądne. Mimo, że cześć jest oczywista (to co sztuczne i wysoko przetworzone, z długim terminem ważności musi być naszpikowane chemią) to i tak pozostają zanieczyszczenia w powietrzu, owoce i warzywa też nie są zupełnie wolne od chemii. Dałaś mi też do myślenia jeśli chodzi właśnie o te plomby, jestem dumną posiadaczką aż 5 takich sreberek, z jednej strony podobno są toksyczne tylko podczas zakładania ale z drugiej to jednak metale, które cały czas tkwią w organizmie i na… Czytaj więcej »

Króliczek Doświadczalny
Gość

Aniu a stosowałaś może miksturę oczyszczającą z aloesu, cytryny i oleju? Próbuję w sobie wyrobić taki codzienny nawyk.
Miałam kiedyś badanie żywej kropli krwi, w której mi wyszedł jeden 'lokator' – nie wspomnę jaki bo rzeczywiście wstyd o tym mówić, mimo że większość z nas je może mieć… Podobno naturalnym bardzo dobrym sposobem na ich pozbycie się są świeże pestki z dyni – ale takie świeżo wyjęte z dyni, nie z woreczka. Kilkudniowa kuracja ma sprawić że wyjdzie wszystko.

Anomalia i Radi
Gość

Od dawna próbuję spożywać żywność o odczynie zasadowym, ale jak tu żyć kiedy niemalże wszystkie owoce mają odczyn kwasowy :/
Anomalia

kaslatko
Gość

nie mogę się doczekać dalszej części. Od jakiegoś czasu zastanawiam się właśnie w jaki sposób oczyścić swój organizm. Pozdrawiam i czekam 🙂

Brzydkie kaczątko
Gość

Ten wpis aż za bardzo do mnie trafia. 🙂 Sama się mecze i zdecydowałam podjąć kroki z oczyszczaniem wykorzystując cytrynę. Nie tak ekstremalnie czyli czysty sok na czczo przez ileś dnia, ale jednak. Nieźle, choć gwałtownie działa tez siemię lniane. Spowalniam raz i jestem pozytywnie nastawiona bo mimo dość gwałtownego działania organizm to dobrze tolerował.
Co do badan to cały czas się zbieram na wizytę u lekarza aby zacząć wyjaśniać co mi dolega. Na własny koszt badań robić nie będę.

Brzydkie kaczątko
Gość

Gdzie śluz? Mielone dodane do np. jogurtu inaczej tez jakoś nie daje rady tego przełknąć.

Wiktoria Ardilla
Gość

Zgadzam się z Tobą co do śmieciowego jedzenia i ogólnie, co do Twojego wpisu. Znam wielu ludzi, którzy prowadzą niezdrowy tryb życia, a potem nagle wprowadzają 'tydzień detoksu', albo 'dzień głodówki', po którym z czystym sumieniem wracają do McDonalds'a 🙂
Ważne jest jednak, aby nie przesadzić w drugą stronę, w końcu mamy nerki, mamy wątrobę, po coś one są.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj, Aniu. To, że Ty, trafiasz na nieroztropnych lekarzy nie daje Ci prawa obrażać wszystkich pracowników służby zdrowia. Poza tym, tak jak osoba wyżej zauważyła, dieta serwowana w szpitalach nie zależy od lekarza. Kolejna sprawa – walka o punkty? Wiesz w ogóle jak działa ten system punktowy? Chyba nie skoro tego też się czepiasz i uważasz za dowód na to, że lekarze są niedobrzy. Poza tym to nie lekarze ustalają te limity i nie oni wymyślili system punktowy.Zastanów się czasem co piszesz, bo czyta Cię wiele osób, które ślepo wierzą w Twoje słowa. Czytam Twojego bloga już od dłuższego czasu.… Czytaj więcej »

lubię gotować
Gość

Jeśli mogę jeszcze raz. Mnie się wydaję, że cała dyskusja na temat pracy lekarzy i ich chęci wyleczenia pacjenta ma swoje rzeczywiste podłoże gdzie indziej. Problem, moim zdaniem, jest taki, że jednak większość lekarzy traktują pacjenta wycinkowo, w zależności od swojej dziedziny i zazwyczaj zajmują się tylko dolegliwością ze swojej specjalizacji, nie patrząc na człowieka holistycznie, całościowo. Często się bowiem zdarza, że niedomaganie jednego organu daje objawy zupełnie gdzie indziej. Do tego dochodzi jeszcze często ślepa wiara w moc tabletki, no i charakter medycyny zachodniej w ogóle. Na szczęście, mimo wszystko, wydaje mi się, że jest coraz więcej świadomych lekarzy… Czytaj więcej »

vivamaja
Gość

a co uważasz na temat kilkudniowego oczyszczania organizmu picem wody, jedzeniem owoców i warzyw? może nie brzmi to radykalnie, ale ciekawi. i na pewno nie oczyszcza do takiego stopnia.. ale jako zmiana w diecie i przerwę w wrzucaniu w siebie śmieci? ciągle o tym czytam, a jestem ciekawa Twojego zdania 🙂

Potworek
Gość

Ja popijam herbatkę oczyszczająca, czyli mieszaninę ziół z uprawy eko. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Ostatnio przeczytałam pewien artykuł, że tak naprawdę najzdrowsze jajka to te z hodowli w klatkach!!!! Bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo czym na eko farmie/wolnym chowie mogła się zarazić kurka od przechodniego ptaszka. Warto mieć to na uwadze. Niekoniecznie to, co jest dobre dla zwierzęcia, jest też dobre dla naszego zdrowia!

Potworek
Gość

Niewykluczone, aczkolwiek był o tym cały wielgachny artykuł chyba we wprost.

foxy
Gość

Aniu, podpowiedziałabyś mi jak znaleźć resztę wpisów o oczyszczaniu? brzmi jak cykl, tylko reszty nie widać.
dzięki kochana!

Paulina Mazur
Gość

Aniu wiesz coś może na temat diety dekontaminującej?

Antonka
Gość

BArdzo dobry wpis! Odniosę się do ssania oleju -w moim przypadku słonecznikowego gdyż borykam się z przewlekłym zapaleniem zatok. Wybrałam olej najlepszy jaki mogłam na sklepowej półce – w sklepie z żywnością eko i ziołami. Znana marka, polski produkt i co! za jakiś czas spotykam znajomą opowiadam jej o cud terapii po czym ona mówi " a wiesz oni ten olej rozlewają w Chinach" 😉 dziękuje, tyle w temacie. Ile byśmy nie robili i tak nie oczyścimy świata, środowiska, siebie 🙂

Olga
Gość
Olga

Aniu czy mogłabyś coś więcej opowiedzieć o równowadze sodowo-potasowej? Niewiele można na ten temat znaleźć w internecie, jestem ciekawa na czym to polega i czy wyklucza to np. kurację odkwaszającą sodą oczyszczoną?

Martyna
Gość

Stosuję takie naturalne oczyszczanie organizmu z toksyn kilka razy w roku i efekty są niesamowite! Jestem pełna energii, nie miewam infekcji, nie wspominając już o stanie moich włosów, paznokci i skóry!

Previous
Poziomica do włosów, czyli alternatywa Creaclip (szybkie podcinanie i cieniowanie)
Oczyszczanie organizmu – informacje wstępne