Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

ROZWOJOWY CZWARTEK INACZEJ

   O  dziwo mam już prąd – elektrycy uporali się z wszystkim w kilka godzin i nawet po sobie posprzątali 🙂 Niesamowite, zazwyczaj wszyscy ci specjaliści od rożnych napraw byli tak samo dobrzy jak lekarze do których trafiałam, czyli wiadomo jacy 😛
 Niestety nie mam prawie głosu przez ten duszący kaszel, mam nadzieję, że po tej burzy wyjdzie słońce i będę miała kilka łagodniejszych dni.
 Ponieważ dzisiaj jest czwartek, wypada wrzucić coś z cyklu rozwojowe czwartki.
  Wychodzimy poza kartkę, chociaż jak ktoś chce, zawsze można sobie swoje wnioski zapisać i wrzucić do rozwojowej teczki 🙂 

Koncepcja nie jest moja, ale opiera się na zasadzie która jest uniwersalna dla wszystkich ludzi i w którą szczerze wierzę. Oczywiście po tym wpisie możecie pomyśleć, że jestem wariatką, ale jeśli łapiecie się za guzik widząc kominiarza i zakładacie czerwoną bieliznę na egzaminy (bo nie zaszkodzi, a może pomoże), to chyba nie macie żadnej wymówki, żeby spróbować tego.
 Ćwiczenie dotyczy wykreowania/przyciągnięcia błęktinego piórka.

Dlaczego błękitne piórko? Ponieważ nie jest to coś, co zwykle widujesz w swoim świecie, prawda? Kiedy ostatnio widziałeś błękitne pióro?

Są duże szanse, że raczej dawno (albo nawet nie potrafisz powiedzieć, czy w ogóle widziałeś w swoim życiu błękitne piórko).
Oto instrukcja, jak przyciągnąć do swojego życia błękitne piórko w ciągu najbliższych 48 godzin: wyobraź sobie błękitne piórko. Zwizualizuj je tak dokładnie, jak tylko potrafisz – kształt, wszystkie pojedyncze promienie odchodzące od dutki, kolor, połysk. Wyobraź sobie, że już je masz – weź je do ręki, popatrz na nie przez światło, poczuj jego ciężar, możesz nawet powąchać je albo dotknąć ustami. Usłysz, jaki wydaje dźwięk gdy machasz nim w powietrzu. Wyobraź je sobie jak najwyraźniej i jak najlepiej potrafisz.
Utrzymuj tę wizję nie krócej niż minutę, a następnie zakończ wizualizację i złóż całą wiarę w jej urzeczywistnienie w ręce Wszechmocy.
Piórko wkrótce znajdzie się na Twojej drodze, więc pamiętaj aby mieć cały czas otwarte oczy. Możesz umieścić sobie kartkę ze słowem “błękitne piórko” w miejscu, w które często spoglądasz. Możesz nawet napisać sobie “piórko” na ręce

Ważne, żebyś pamiętał o nim przez cały czas.”

 Cytowany fragment pochodzi z bloga Sekret Życia w obfitości , na który trafiłam dzisiaj  przypadkiem, szukając opisów doświadczeń ludzi, którym się udało. Nie jestem w żaden sposób związana z tym blogiem, ale nie było sensu pisania tego jeszcze raz.
Jeśli ktoś nadal nie wierzy, polecam przeczytać komentarze pod cytowanym wpisem.

No i oczywiście spróbować!

  Szczerze wierzę, że to działa, bo działało w życiu wiele razy, ale wiadomo – zawsze można sceptycznie powiedzieć, że to przypadek, szczęśliwy zbieg okoliczności itp. Błękitne piórko jest idealnym obiektem.
Oczywiście możecie zrobić to, co robi większość ludzi którzy “chcą” zmian, ale nie chcą się zmieniać, czyli NIC. Ale wtedy stracicie coś wielkiego 🙂

Jak Wam się uda, to koniecznie pochwalcie się w komentarzach. O innych sytuacjach w których zadziałało to prawo, też możecie pisać 🙂
Uściski, Ania

37
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujetajemniczymotylAnonimowyBerciuchAlena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
itsatram
Gość
itsatram

na pewno spróbuję! 🙂 myślę jednak, że działa to nie tylko z błękitnym piórkiem 🙂

Słomka
Gość

Ha! Spróbuję!

Ja najczęściej "przyciągam" ludzi, których nie chcę spotkać. Mój mózg nie rozumie "nie". 😛

Barb Brussels
Gość

Zdecydowanie masz racje!umysl nie rozumie nie.dla niego, jesli o czyms myslisz (pozytywnie czy neggatywnie), wydaje sie,ze tego wlasnie chcesz i to do siebie przyciagasz…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

SŁOMKA

Nie tylko Twój mózg nie rozumie słowa "nie" 🙂 Tak już mamy zbudowaną podświadomość, że nie rozumie "nie", po prostu je omija i zamiast "nie chcę spotkać np. Doroty" to słyszy "chcę spotkać Dorotę" i wszystko się spełnia. Dlatego nawet pisząc afirmacje wybieramy takie przeciwstawne bez słowa nie. I tak np. "nie chcę być zła" lepiej mówić "chcę być spokojna" i tak też będzie 😉

Słomka
Gość

Wiem o tym, moje Słonka 🙂
Ale piórka nie udało mi się wyczarować w te 48 h. Chociaż bardzo chciałam.

Agga
Gość

Mam błękitny łapacz snów pełen błękitnych piórek 🙂 Postaram się przyciągnąć różowe.

happiness
Gość

Z przyjemnością spróbuję, kiedyś już o tym słyszałam, ale jakoś zapomniałam. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie ;). Często udaje mi się coś przyciągnąć, najczęściej są to ludzie, o których właśnie niedawno myślałam, że chciałabym ich spotkać, a potem nagle ich spotykam, niesamowicie fajna sprawa :D.

Czarownicująca
Gość

W lecie tego roku zostałam naprowadzona przez dobrą duszę na temat takiego kształtowania swojej części rzeczywistości.

Zamiast niebieskiego piórka przyszedł mi od razu do głowy czerwony kamyk-szkiełko, kolor wina, chłodny ale nie lodowaty. Widać ja mam szukać czerwonego kamyka 🙂

Swoją drogą, mam podobny niebieski i dostałam go w bardzo określonych okolicznościach, na zakończenie ważnego dla mnie kursu – może warto pomyśleć o kontynuacji?

bogu
Gość

Mi tez przyszedł do głowy czerwony kamyk! Identyczny! Szkiełko w kolorze wina! Chłodne, ale nie lodowate. Zaczynam przyciąganie 🙂

Chaton
Gość

To lepsze niż eksperyment z ryżem! To genialne!!! Już próbuję 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja również już o tym czytałam w jednej z książek o prawie przyciągania;) Przyłączam się do zabawy:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To sie może udać 😉 Czytałam książkę "Sekret" (polecam), taka filozoficzna gadanina. Ale bardzo fajnie zobrazowane, że przyciągamy te rzeczy chcemy 😉 I musimy w cos bardzie wierzyć, że sie uda, wtedy będzie dobrze. Nie możemy mówić "nie" tylko trzeba tak formułowac życzenia żeby uzyskac efekt bez zaprzeczania. Zamiast "Nie chce spotkać Jacka" trzeba myśleć "Chce nie spotkac Jacka". Niby mała różnica a jednak ;)) Spróbuję przyciągnąć te niebieskie piórko 😉
Zapraszam do mnie 😉

Barb Brussels
Gość

Fajna ksiazkowa pozycja, zgadzam sie!

sweetasna3
Gość

Hay. Pierwszy raz weszłam na Twojego bloga i zaczęłam czytać Twój post. Aż spojrzałam na autora, czy ja go nie napisałam, naprawdę. Tydzień temu miałam okropny kaszel, i często nie było wtedy prądu : D Ale zbieg okoliczności 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cieeekaaawe 🙂 spotkałam się już z tym kiedyś i odłożyłam na później 🙂 później dzięki Tobie nadeszło ;p

Agata
Gość

Prawo przyciągania w moim życiu naprawdę się sprawdza w wielu przypadkach. Dzięki niemu za każdym razem gdy wchodzę do wieżowca czeka na mnie winda- mała rzecz a cieszy. Zadziałało również podczas egzaminu na prawo jazdy, który zdałam za pierwszym podejściem. Po przeczytaniu "Sekretu" staram się za każdym razem myśleć pozytywnie i szczerze to każdemu polecam 🙂

Agnieszka Anonimowa
Gość

Dzisiaj rano zaczęłam eksperyment, chociaż podchodziłam do niego trochę sceptycznie. Popołudniu koleżanka przyniosła mi ulotkę ze sklepu i na pierwszej stronie którą otworzyłam był dywanik z niebieskim piórkiem:) Mam nadzieję, że też się liczy:)

Alena
Gość

Niebieskie piórko pewnie bym spotkała w formie kolczyków w sklepie:P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to jest świetne 🙂
anonim

Anonimowy
Gość
Anonimowy

okeeeej, to dziwne, ale dostałam dzisiaj długopis z niebieskim piórkiem. szukałam kilka minut zanim sobie przypomniałam na jakim blogu to czytałam 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dzisiaj dostałam niebieskie piórko od obcej dziewczynki na przystanku autobusowym i od razu sobie przypomniałam ten artykul. Jestem w szoku 🙂

Berciuch
Gość

Zabawne 🙂 Dość chłodno podchodzę do tego typu eksperymentów, ale po przeczytaniu notki pomyślałam "a co mi tam, najwyżej nie wyjdzie" i pomyślałam o piórku. Nawet nie przykładałam się za bardzo, ot po prostu wyobraziłam sobie, że trzymam je w dłoni i gładzę palcem, a potem wróciłam do przeglądania innych blogów. Mniej więcej za godzinę narzeczony odpalił sobie do śniadania bajkę Rio, gdzie wręcz niebieskie piórko niebieskim piórkiem niebieskie piórko pogania 😀

No i zasiało mi się ziarnko niepewności, czy to czysty przypadek, czy jednak nie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wiem że to jest śmieszne co napiszę ale zawsze mialam brzydkie zniszczone wlosy,staram sie je pielegnować ale nie bylo wiadac wiekszego efektu,a od momentu w którym zaczelam sobie wyobrazać ze rosna,robią sie blyszczące pieknbie pachna itp po paru miesiacach własnie takie sie zaczely robic,czesto je ogladalam i mowilam ze je kocham:) moze to pod zaburzenia psychiczne juz podchodzi?:) ale cos w tym jest i dziala 🙂

tajemniczymotyl
Gość

Kiedy czytalam twoja ksiazke,po kilku dniach widzialam niebieskie piorko na ziemi,a potem kilka innych w roznych kolorach .Kiedy wyobrazam sobie ,ze sie chce z kims spotkac bliskim zawsze sie to dzieje ;O ,a kiedy probuje spotkac kogos 'nieznajomego' musze sie bardziej wysilic 🙂

Previous
I’m just a shadow of a man I used to be…
ROZWOJOWY CZWARTEK INACZEJ