Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Dlaczego (nie) piję mleka? + Przepis na proste mleko owsiane

O tym, że unikam mleka przebąkiwałam tyle razy, że pora rozwinąć w końcu myśl. Tym bardziej, że prosiliście o to przy okazji mojego przepisu na mleko kokosowe w maju, a ja obiecałam taki post napisać. Dzisiaj zatem trochę o tym, jak zmieniało się moje podejście do mleka na przestrzeni lat :).

Od kiedy pamiętam, po mleku bolał mnie brzuch, miałam wzdęcia albo odruch wymiotny. Tak, nie muszę wspominać o to, że babcia od zawsze posądza mnie o anoreksję lub bulimię (zwaną przez nią “błoliwią” :D). Ponieważ zawsze po mleku (szczególnie ciepłym) czułam się źle, mój organizm nauczył się mnie do niego zniechęcać – automatycznie “blokowało” mi się gardło, nie byłam w stanie ciepłego mleka przełknąć. Płatki z mlekiem, ryż na mleku, zacierki – dramat. Ze względu na obrzydliwe zupy mleczne, rzadko jadłam śniadanie w przedszkolu, więc pani Magda (nie pozdrawiam) nazywała mnie Tadkiem niejadkiem. W odwecie zrobiłam bunt i namówiłam dzieci by… napluły do swoich zup. Potem nikt takiej zaplutej nie zjadł, więc pani Magda musiała nosić te pełne talerze z powrotem – ka-ching! 
No i zupy mleczne były od tego momentu jakoś rzadziej 😉 Tak, mało dojrzałe, ale gdy tata odbierał mnie z przedszkola a panie się na mnie poskarżyły, rzekł tylko – Mój Aniulek? Niemożliweee. I to było super, bo chociaż miałam poważną rozmowę, to była ona w domu. A ja miałam poczucie, że choćby nie wiem co, rodzice zawsze wezmą moją stronę publicznie. Ale w sumie tekst nie o tym! Po prostu wyobraźcie sobie, jak bardzo źle musiało mi być po mleku, skoro pięcioletni umysł wymyślił taką zemstę :).
Mleko ma też jedną paskudną cechę, szczególnie dokuczliwą  przy mojej chorobie – zaśluzowuje. Więcej o jedzeniu tworzącym śluz w podlinkowanym tekście.
Zanim rozpiszę co i jak, chciałabym prosić głosicieli jednej słusznej prawdy… tak, do Ciebie mówię, ty wiedzący lepiej czytelniku – nim cokolwiek wygłosisz – bądź uprzejmy mieć wątpliwość. ♪, ♫ 🙂

Nie ma w moim świecie miejsca dla samych  zer i jedynek. Między zerem a jedynką jest nieskończoność, chociaż trochę mniejsza niż ta między zerem a dwójką, ale jednak – nieskończoność.

Podam Ci pewien przykład – Polska jest krajem starzejącym się i mamy za mały przyrost naturalny, nie ma komu zarabiać na emerytury nasze i naszych rodziców – z tego punktu widzenia decyzja o posiadaniu potomstwa jest bardzo dobra, bo wspiera Polskę. Jednak świat robi się coraz bardziej przeludniony, więc widząc rzeczywistość z tego punktu i pod takim kątem – decyzja o powołaniu na świat potomstwa jest raczej słaba. Z tym, że jeśli jednak postawisz świat wyżej niż siebie, to może jednak twoje super cudowne geny mające szansę stworzyć niesamowity miks z genami twojego równie cudownego partnera nie stworzą nowej jakości, człowieka, który być może zmieniłby oblicze ziemi. Tej ziemi.  Więc czasami warto wsadzić rozmówcom ich obiektywne i racjonale argumenty w ich święte, obiektywne tyłki i postępować tak, jak mówi ci serce.

To czy chcesz mieć dziecko to TWOJA decyzja. Po to mamy wolną wolę, by decydować. Jeśli komuś nie pasuje – niech zadecyduje inaczej w SWOIM życiu i cacy.
Wracając do mleka (chociaż tamto jest ściśle powiązane, ale o tym za moment), unikałam go, ale nie jakoś wybitnie. Ot, żadne ciepłe kakao czy płatki z mlekiem, ale naleśnik, puree z ziemniaków czy ciasto – z wielką chęcią!
Och, schody zaczęły się wtedy, jak pojawiła się migrena. Migrena to nic przyjemnego, ale dzięki niej zaczęłam prowadzić dziennik tego co jem i zacząć dietę eliminacyjną. Moim problemem było mleko 
 A tutaj osobny wpis o tym, jak naturalnie pozbyłam się migreny . Szybko jednak zauważyłam, że są produkty zawierające mleko, które mi nie szkodzą, np. twaróg. To samo czekolada mleczna. Trochę od tego zgłupiałam, ale słuchałam intuicji.
I nie – nie mam nietolerancji laktozy. To jest mocno skomplikowane.
No teraz z grubej rury. Tak, uważam, że mleko krowie jest dla cieląt. Z drugiej strony czasami jestem taką upartą krową, więc egoistycznie nie zrezygnuję z takich produktów jak mozzarella, lody, czekolada mleczna czy ser pleśniowy. Kocham jedzenie, zapotrzebowanie energetyczne przy mojej chorobie jest ogromne. Rezygnacja z mleka bardzo utrudniłaby moje życie. Nie mówię, że dostarczenie sobie tej ilości kcal byłoby niemożliwe, ale byłoby bardzo trudne. No i nie mam ochoty rezygnować.
Wiem też, że przemysł mleczny jest dużo bardziej okrutny niż hodowla zwierząt na mięso.
Dajmy na ten przykład trochę przerysowany filmik:
A potem z drugiej strony mleczną czekoladę. Mozzarellę. Ser pleśniowy. Camembert. Brie. Lody. Bitą śmietanę.
Sorry, jestem tylko człowiekiem, nie zrezygnuję z tego. Błagam, rzucić sos beszamelowy? Nevaaaaaaaa!
No i ta kwestia śluzu, wzdęć i zdrowia. Jak wspomniałam, zauważyłam, że czasami te nieprzyjemne konsekwencje są mniejsze lub się nie pojawiają. Mały trop dała mi Natalia z którą gadałam o mleku i powiedziała, że jej nic się nie dzieje po takim “wiejskim”.
No i zaczęłam drążyć temat. Rzeczywiście, po mleku prosto od krowy, takiej wiecie – do której mówią po imieniu, nic szczególnego mi się nie dzieje. I nie jest to żadne BIO/SRO, tylko wiecie – chłop ma ze cztery krowy (bo co ma nie mieć) to i mleko jest.  I po tym mleku jakoś sensacji szczególnych nie mam.
Drugie w kolejności jest mleko świeże. To, co mnie cieszy to fakt, że świeże,  mleko coraz częściej można kupić w sklepie za rogiem. Znaczy lidlu czy innej biedronce – zazwyczaj w butelce z króciutkim terminem przydatności. No i trzecie – mleko bez laktozy. Balon z brzucha obecny, ale przynajmniej nie wyskakuje mi nic na twarzy i nie swędzi mnie skóra.
Po mleku takim normalnym niestety już tak. Jakieś krostki na polikach i całe ciało mnie swędzi, co jest generalnie słabe. Ale nie na tyle, bym rzuciła czekoladę mleczną. Mozzarellę, ser pleśniowy, sos serowy i beszamel, lody o smaku słonego karmelu, pizzę cztery sery  i… no wiecie sami. Nie zawsze wygrywa rozum 😀
Gdyby to była migrena… ale na szczęście nie jest. Od kiedy wsuwam imbir jak szalona, żadna migrena nie ma szans, więc jeden zero dla mnie.
A że ze mleko przychodzi mi czasem zapłacić cenę w postaci kilku godzin z balonem zamiast brzucha? Że wyskoczy mi coś na twarzy? Hmm, pizza cztery sery była tego warta.
Z drugiej strony… no nie podoba mi się to, jak wygląda produkcja mleka. Po prostu nie. Więc staram się (zwrot-klucz), staram się ograniczać. Stąd często gości u mnie mleko kokosowe własnej roboty  albo mleko owsiane. Ryżowe i sojowe mi nie podchodzi, a migdałowe jest rzadko dostępne i taniej mi zrobić kokosowe.
Mleko owsiane jest proste jak… jak nie wiem, jak zrobienie płatków z mlekiem?
Pół szklanki płatków owsianych mielisz w blenderze a potem moczysz na noc. Ja na 100 g płatków daję jakieś 700-750 ml gorącej wody.  Można pominąć, ale moim zdaniem to nie jest wielkie poświęcenie :). 
Rano dodajesz trochę cukru (wedle uznania), i wrzucasz do kielichowego blendera i blendujesz. Jeśli nie moczyłeś na noc – zalewasz wodą teraz i blendujesz :).  Potem przelewasz przez gazę i masz mleko. Taaa-daaam, prostsze być nie może. No, jeszcze dla pewności wyciskasz pulpę przez tą gazę jak gąbkę, bo na pewno jest w niej trochę mleka. Wada? W lodówce to tak pewnie maks 48h może postać. 
Co do wody – kwestia preferencji. Im więcej wody, tym mleko mniej owsiane, im mniej, tym ciemniejsze  i bardziej smakuje jak… mleko owsiane. Jak wspomniałam, u mnie 100 g płatków to jakieś 750 ml wody (jakieś 3 szklanki).
To jest serio bardzo proste.
Podsumowując – mleko średnio mi służy, ale gdybym miała zrezygnować z tych wszystkich pysznych serów, to byłabym bardzo smutna, zła, rozdrażniona, może nawet w afekcie bym kogoś zabiła – nie wiem, nie ręczę za siebie w świecie bez sosu beszamelowego, pieczarek w sosie śmietanowym i lodów o smaku słonego karmelu. 
Ot i cała tajemnica. Wiem, że bez mleka ludzie mogą sobie świetnie radzić, bo jest mnóstwo innych pokarmów a mleko nie jest szczególnie wartościowe. Stąd – ograniczam, a tam gdzie mogę to zastępuję mlekiem roślinnym. Gdy mam wybór, kupuję mleko “od chłopa”, w drugiej kolejności – mleko świeże w trzeciej – mleko bez laktozy. Ogólnie – coraz łatwiej te produkty kupić, np. tutaj ❤ Podobnie z produktami opartymi na mleku – po weekendzie nie omieszkam sprawdzić śmietany bez laktozy (i lodów, i mozzarelli). Wiem, że za miłość do jedzenia płacę cenę w postaci jakiegoś pryszcza czy czasami kataru, gluta w gardle czy też mój brzuch zamienia się w balon, ale płacę tę cenę świadomie. Nie żeby to było mądre, ale pizza cztery sery? No właśnie. Warta pryszcza na poliku.
Jeśli jedna osoba ograniczy spożycie mleka – będzie super! Nie namawiam do masochizmu i całkowitej rezygnacji, bo sama jestem tylko człowiekiem i tego nie robię.  Jednej prawdy nie ma, to jak z posiadaniem potomstwa w starzejącej się polsce vs. w przeludniającym świecie, gdzie działając dobrze na jeden problem, pogłębiamy drugi. Każdy sobie waży co jest dla niego ważniejsze.
Jeśli pojawi się tu fanatyczny wege-terrorysta, wrzucam fakt: biomasa owadów kilka razy przewyższa biomasę człowieka. Wiele owadów jest jadalnych, ponadto to dobre źródło białka, żelaza i tak dalej. Może to jest recepta na głód? 
Consider this.
Mleczny brzuch wzdęty jak balon? Cóż, luźna sukienka załatwia sprawę, pryszcza zlikwiduje olejek z drzewa herbacianego  a co zjadłam sos śmietanowo-pieczarkowy to moje, o!
Polecam zrobić mleko owsiane w ten długi weekend – jest bardzo dobre i duuuużo tańsze niż kupowanie gotowca. 
Z ogłoszeń parafialnych na dziś:
do tekstu o mleku zainspirował mnie … Faust. 

Więc kimże w końcu jesteś?
– Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie dobro czyni.

Konkretnie takie. Konkretnie – bardzo wciągające. I zadanie jest tak proste, że żal nie brać udziału 😉
I po trzecie – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz. Nie pijesz mleka, jesteś na diecie RAW albo przeciwnie – zdeklarowanym fanem stejków i golonki? Wspaniale, masz wolną wolę i twoje wybory są super, ale nie nawracajmy się nawzajem i nie napuszczajmy się nawzajem na siebie, bo żyjemy w jednym świecie, świeci dla nas to samo słońce i gramy do jednej bramki. Peace!


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Apheo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Apheo
Gość
Apheo

Pssttt, nawet jeśli mleko sojowe nie podchodzi Ci solo, to still polecam pro-tip z wypróbowaniem go w wypiekach i nawet rzeczach typu Twój własny przepis na tortille ryżowe. Mnie zaskoczyło to, że smak podkręca się nawet na lepsze i w większości pozbyłam się odczucia ciążenia w żołądku czy jakichkolwiek nieprzyjemnych rewelacji związanych z przyjmowaniem laktozy.

Previous
Strączkujące się włosy i szczotka obrotowa – lipiec 2016
Dlaczego (nie) piję mleka? + Przepis na proste mleko owsiane