Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Sposób na to by mieć więcej przyjaciół – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz

Mam wielką alergię na zakazy, rozkazy i nakazy – niesamowicie mnie irytują, bo zazwyczaj wykraczają poza pewne istotne regulacje mające na celu lepsze funkcjonowanie w obrębie społeczeństwa. Widząc ile różnych papierków muszą wypełnić moi znajomi stawiający swój dom, zastanawiam się, czy niebawem w  tym kraju nie będzie trzeba wystąpić o specjalne pozwolenie na puszczenie we własnym domu bąka.

Oczywiście uprzednio konsultując z ministerstwem środowiska, czy nie przekraczamy jakiegoś progu emisji gazów.

Wiem, ten przykład nie jest zbyt smaczny, ale taki sam niesmak czuję na widok piętrzących się przepisów, które bardzo często są niesamowicie bzdurne.
A jeszcze większy niesmak czuję, gdy pojawia się ktoś, kto mówi innym jak mają żyć. Wyjątek stanowią oczywiście rodzice utrzymujący dzieci ;-). 

I dumam tak nad pewną sytuacją, zastanawiając się gdzieś z drugiej strony mózgu “Co się sta-nie – gdy Oreo dam-  wam-pi-ro-wi…”, gdy przychodzi komentarz, który mocno dał mi do myślenia.
Padł on pod wrzuconym przeze mnie linkiem do tejże piosenki z reklamy ciastek. Nic nie mogę poradzić na to, że nuci mi się ciągle i w to w różnych wersjach językowych 🙂 A ja nawet nie jestem fanką markizów.
Na komentarz odpowiedziałam błyskawicznie, bo jest to dla mnie całkowicie i w 100% oczywiste. Ale czy dla innych?
Chyba jednak wymaga to kilku słów dopowiedzenia.
Gdy zakładałam tego bloga (wybaczcie, nie cierpię formy “ten blog”), nie wiedziałam, że tak bardzo się rozrośnie. Gdy zaproponowano mi napisanie książki, miałam ledwie…15 tysięcy czytelników. Uważałam to wtedy za ogromną społeczność (to mnie więcej tyle osób, co mieszkańców mojego miasteczka). Ponieważ tytuł mojej książki brzmi bardzo mylnie, już na samym początku wyraźnie napisałam, że nie sprzedaję żadnych recept, tym bardziej uniwersalnych. To niemożliwe. Jeśli chodzi o blog, też zawsze podkreślałam, że wszystko odnosi się tylko do mnie. Jeśli miałabym określić adresata wszystkich tekstów to taką osobą jestem ja sama, tylko trochę wcześniej. Nawet takie rzeczy jak imbir, który dla mnie jest zbawienny, dla kogoś innego mogą być niedobre (bo ma np. problemy z jelitami). Wszystko co “radzę” (brzydkie słowo), radzę sobie, tylko ciut młodszej. 
I tak sobie myślę,że popełniłam spory błąd, nie powtarzając tego później, bo dzisiaj czyta mnie zdecydowanie więcej osób (miesięcznie blog notuje 400 tysięcy odsłon wykonanych przez 150 tysięcy osób).  Przecież to bardzo, bardzo dużo.
Dawno temu myślałam, że człowiek odpowiada za następstwa swoich słów. Dzisiaj zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Otrzeźwił mnie artykuł o naukowcach, którzy postanowili zbadać jak rozległe są mrowiska. W tym celu wytypowali opuszczone (co podkreślono w artykule wiele razy) mrowisko i jeszcze przez jakiś czas obserwowano, czy na pewno jest opustoszałe. Następnie zalano je betonem, po czym starannie je odkopano. Okazało się być niesamowite!
(coś podobnego zobaczycie tutaj) :

Komentarze pod tamtym artykułem były przerażające – wszyscy wypowiadający się pisali że to okropne takie zabijanie mrówek i tym naukowcom to trzeba zalać mózgi betonem, albo wprowadzić go przez inny otwór. Przez moment zwątpiłam i przewinęłam wyżej – ale nie uroiło mi się – w artykule wiele razy napisano, że mrowisko było opuszczone. Sprawdzano to różnymi metodami, od mikro kamer na długich wężykach po jakieś inne tajemnicze dla mnie pomiary.
Do tej pory nie wiem, czy Ci ludzie nie przeczytali nic poza tytułem i opisami zdjęć, czy przeczytali i udowodnili, że niepokojące wyniki badań o liczbie wtórnych analfabetów w Polsce są prawdziwe… (wtórny analfabeta to ktoś, kto potrafi czytać, ale i tak nie rozumie sensu tego, co przeczytał). 
Od tej pory wyznaję zasadę – odpowiadam za to, co napisałam, nie za to, co ktoś zrozumiał. Czasami to są dwie całkiem różne rzeczy. Niestety 🙁
Zakładam, że znasz kogoś, kto udziela Ci rad, o które nie prosisz. Może teściowa, może matka, może sąsiadka. Mam na myśli rady w stylu “załóż temu dziecku czapeczkę, bo się zaziębi”. Doradzanie Ci co masz jeść, a czego masz nie jeść. Wydaje mi się, że od kiedy mityczna  Ewa zerwała jabłko, mamy wolny wybór, który uwzględnia także głupie wybory, do których każdy z nas ma święte prawo.
Ja już dawno zrozumiałam, że nauczanie innych ma sens tylko wtedy, gdy jesteśmy w tym bardzo kompetentni i ktoś nas o to nauczanie prosi. Pouczanie jest totalnie bez sensu, bo generuje co najwyżej wrogość i niechęć.
Mam na tę okoliczność taki fajny cytat :

“a jesteś przeświadczony, żeś przewodnikiem ślepych, światłością dla tych, którzy są w ciemności, wychowawcą nieumiejętnych, nauczycielem prostaczków, mającym w Prawie wyraz wszelkiej wiedzy i prawdy… Ty, który uczysz drugich, sam siebie nie uczysz. Głosisz, że nie wolno kraść, a kradniesz. “


To z listu do Rzymian, wciąż aktualne. Bardzo często odnoszę wrażenie, że najbardziej innych pouczają ci, którzy sami nie radzą sobie ze swoim życiem. To całkiem jak z mordercami, którzy pierwsi zgłaszają się na ochotnika do poszukiwania ciała. Tak sądzę.
Mój blog jest blogiem Ani, która cały czas o swoim życiu sporo się uczy. Także od czytelników, co jest mega, mega super! Podobnie postępuję pracując z dziećmi – przecież ja nad nimi nie góruję, każdego dnia uczę się od nich czegoś nowego, niezwykłego.
Moim zdaniem jedyne co można zrobić, by zainspirować kogoś do działania albo w pewnym sensie – promować ideę, którą uważamy za wartą promowania – jest …
zastosowanie się do zasady – nie mów innym jak żyć, pokaż jak żyjesz.
Mam znajomych wegetarian i są bardzo ok. Wiedzą jak muszę jeść, by zachować zdrowie. Podejrzewam, że nawet gdybym nie musiała jeść w ten sposób, kompletnie nie próbowaliby mnie przeciągać agresywnie na swoją stronę. A mimo to, niesamowicie często podpytuję o przepisy na niektóre dania, bo są wyborne. I nie tylko ja! 
Okazuje się, że zamiast agresywnie atakować innych i siać propagandę (co przynosi jedynie niechęć dla ich pięknej idei) można spokojnie żyć po swojemu i w ten sposób inspirować innych do zmian. Ostatecznie poznałam wiele wspaniałych przepisów wegetariańskich, np. na przepyszne pasztety jaglane, które są zgodne z potrzebami moich oskrzeli. Właśnie w ten niepozorny sposób spada spożycie mięsa ;-).

PS. Bardzo polecam (hahaa, polecam sobie z przeszłości, zanim o tym wiedziałam :PP ) te pyszne smoothie :

Dwie butelki za 4 zł  (klik)to genialna cena, jeśli musicie coś “przekąsić” poza domem 😉 Chociaż i tak wolę domowe smoothie, to te są bardzo spoko. Promocja trwa chyba do niedzieli, więc warto się spieszyć 😉

Analogicznie jest ze wszystkim innym. Zamiast chodzić i krzyczeć, że inni żyją źle, niezdrowo i niemoralnie – pokaż jak żyjesz i jaką radość to Ci sprawia. Jestem pewna, że efekty będą znacznie lepsze :)). To zawsze działa!  W razie wtórnego analfabetyzmu napiszę tylko, że czytanie czyjegoś bloga jest tak jakby poproszeniem go o radę czy wysłuchaniem jego słów z własnej woli, przecież nikogo do tego nie zmuszam, ani nawet specjalnie nie zachęcam ;-))).
Uwaga, na rozluźnienie kilka śmiesznych zdjęć z wakacji :
Nie wiem co autor miał na myśli. Albo człowieka z liściem na głowie, albo aparat zwariował 😉
W ramach rozwojownika mam takie fajne zadanie – postaraj się nałożyć na siebie autocenzora i nie wychodzić ze złotymi  radami przed szereg. Niepotrzebnie się zdenerwujesz, że nikt się do tych super rad nie stosuje ;-)).  Ileż to razy polecałam kiedyś kilka złotych sposobów na odporność albo chociaż odbudowywanie flory bakteryjnej po terapii antybiotykami. Jak grochem o ścianę 😛 Dzisiaj nikomu takich rad nie sprzedaję, a paradoksalnie jestem częściej o niej pytana 😉
 W sekrecie zdradzę, że rozwojownik ma kilku beta-testerów, którzy już się tego zadania podjęli.  Refleksje? Jedna czytelniczka (pozdrawiam Cię Zuza!) opisała mi sytuację, gdy jej koleżanka narzekała na stan swoich paznokci. Zuza ugryzła się w język i nic jej sama z siebie nie doradzała – kiedyś wspominała coś o olejowaniu paznokci i najwidoczniej zostało to puszczone mimo uszu, bo koleżanka nie skorzystała ;-). Następnego dnia Zuza podczas przerwy w pracy wyjęła sobie z torebki olejek i zaczęła smarować paznokcie. Koleżankę to bardzo zaintrygowało i i zaczęła dopytywać oglądając paznokcie Zuzy, które chyba musiały być piękne, bo … poprosiła o pomoc w wyborze olejku 😀 Niby nic,  a cieszy.
A tak elegancko schodzę ze schodów :DDD Jak ostatnia pokraka, zdjęcia seryjne zawsze obnażają prawdę :))
Na sobie miałam : Sukienkę, którą mam od bardzo dawna, torebkę (prezent), wisiorek DIY (tutaj instrukcja) i buty, które kupiłam sobie przed obroną w nagrodę za zdaną obronę 😀 (klik)

Podobne sukienki : Klasyczna, wakacyjna, dziewczęca
Złote sandałki ze skóry na przecenie w Gino Rossi

Druga taka typowa sytuacja spotkała czytelniczkę-włosomaniaczkę. Refleksje również niesamowicie ciekawe – wcześniej spotykała się z totalnym niezrozumieniem jej pasji, a nawet niechęcią, gdy opowiadała o wcieraniu kozieradki czy piciu skrzypokrzywy. Przyjęła wyzwanie i przez miesiąc powstrzymywała się od każdej nieproszonej rady.  Dzisiaj gdy gołym okiem widać efekty na jej włosach, ludzie z otoczenia sami pytają “co ty robisz z włosami, że są takie błyszczące?”. I co najważniejsze – chcą słuchać. Jak to określiła Magda, która napisała mi mniej więcej coś takiego :

 “wcześniej ja byłam zła, że koleżanki kupują fryzjerskie maski i sera sklejające końcówki. One też były niezadowolone, że podważam ich wybory. Obie strony nie były usatysfakcjonowane. Teraz ja się nie denerwuję, że nikt nie chce mnie posłuchać i koleżanki chyba też nie czują, że się narzucam. Najlepiej poczułam się, gdy ostatnio mama zapyta mnie o zdradzenie jej jakiegoś “mojego dziwnego sposobu na wypadanie włosów”. To było piękne uczucie!”
Podobnych sytuacji było całkiem sporo! O wszystkich czytało mi się bardzo miło, ale nie chciałabym zdradzać prywatnych spraw moich wspaniałych testerów 😉
Jestem ciekawa Waszych opinii na temat nieproszonych rad i pouczania innych. Jak na to reagujecie? Ja automatycznym zamknięciem się – nawet jeśli idea byłabym super szczytna i wspaniała, kompletnie nie mam ochoty jej słuchać, gdy o nią nie proszę.

Ta metoda ma też wielką zaletę – zamiast budować niechęć do siebie i swoich idei, budujemy atmosferę wsparcia. A ludzie bardziej lubią tych, którzy respektują ich autonomię ;-)).

Zdjęcia są z Grecji, wiem, że mam trochę opóźniony zapłon 😀 więcej o moich wakacjach pisałam tutaj :
https://www.aniamaluje.com/2015/08/jak-wybrac-oferte-biura-podrozy-i-nie.html

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Gdańsk : gdzie zjeść, jak tanio i dobrze wybrać nocleg, co zobaczyć… [tygodnik]
Sposób na to by mieć więcej przyjaciół – nie mów innym jak żyć – pokaż jak żyjesz