7 fajnych pomysłów na prezent dla millenialsa

Oj zabawna jest ta moja rzeczywistość. Większość znajomych, tak jak ja, kołysze się gdzieś koło trzydziestki. Rozmawiamy o odzywających się nocami dawnych kontuzjach kolana czy barku, bólu pleców od siedzącego trybu pracy i nurtach terapii, na które chodzimy. Przedziwnie jest dojść do etapu, w którym z ekscytacją rozmawia się o nowym odkurzaczu – robocie sprzątającym. I to wcale nie dlatego, że adoptowany kot koleżanki lubi na nim jeździć po mieszkaniu! To są po prostu zabawki mojego pokolenia. Niby dorosłych trzydziestolatków z hipotekami i poważnymi karierami, ale jednak wciąż dzieciaków podsyłających sobie bardzo niepoważne memy.

Jak byłam młodsza, to miałam zupełnie inne wyobrażenia o sobie w okolicy trzydziestki. A już na pewno nie sądziłam, że będę musiała googlować 2 z 3 młodzieżowych słów roku, za to będę wiedziała kogo zapytać o dobrego fizjoterapeutę. Dlatego przygotowałam malutki prezentownik dla ludzi mojego pokolenia 😉

1. Silikonowy, składany lunchbox

lunchbox

Będzie miał trochę przeciwników, ale polecam całym serduszkiem, ponieważ po złożeniu jest mały i lekki. A millenials i tak nosi ze sobą wiele rzeczy – wielorazowe słomki, keep cupa, powerbank 😉 . To jest lekkie, szczelne i co najważniejsze – da się domyć z niego sos pomidorowy! Nie wiem jak ty, ale ja nie cierpię gdy na moim pudełku na wieki zostaje ślad po sosie pomidorowym. Lunchboxy można kupić w wielu miejscach, także stacjonarnie! : Składany lunchbox

2. Kołdra obciążeniowa

Ta ze zdjęcia waży prawie 7kg! Koc albo kołda obciążeniowa to super sprawa. Powinien ważyć jakieś 10% masy naszego ciała. Spróbowałam u koleżanki i od tej pory ciągle chodzi mi po głowie. To takie naprawdę solidne wrażenie bycia otulonym i dostymulowanym. Podobno świetnie działa na stresy i stany lękowe. Minusem jest dość sroga cena, ale jak zawsze – da się kupić drożej lub taniej

3. Szczoteczka soniczna do twarzy

Nie mówię o tym dlatego, że miałam jesienią z FOREO współpracę i pokochałam moją Lunę Mini 3, a dlatego, że zobaczyłam naprawdę fajną promocję na limango a w szczoteczkę wierzę całym sercem. Albo twarzą 😀

Po prostu uważam, że dużo lepiej przełożyła się na stan mojej cery niż wszystkie te cudowne kremy i inne mazidła, które często dostawałam w przesyłkach PR-owych. Od kiedy jej używam, praktycznie cały czas chodzę bez makijażu. I może na promocji nie ma akurat mojego modelu, tylko troszkę starsze, ale wciąż uważam, że lepiej zainwestować w taką, która na 100% jest soniczna (a nie po prostu wibrująca) i bezpieczna, bo pulsacje są dostosowane do ludzkiej skóry. Przez najbliższych kilka dni można szczoteczkę kupić za mniej niż 200 zł – to tyle, ile dziewczyny wydają na rzęsy w salonie, moim zdaniem warto! Link ważny tylko chwilę!

4. Nawilżacz powietrza

Mój już do mnie jedzie, kupiłam na black friday i to kolejna rzecz, której działanie musiałam poczuć, by zdecydować się na zakup. Wspaniale mi się oddycha, gdy powietrze jest wilgotne i pachnące. Zawsze dobrze czułam się w lesie tuż po deszczu i równie cudownie czuję się w Azji (południowo-wschodniej). Dlatego zdecydowałam się w końcu kupić sobie ładny nawilżacz. Sobie zamówiłam malutki, który sam się wyłączy na życzenie, ale Wam podrzucę link do produktu polskiej marki

5. Szczoteczka elektryczna np. Oral-B Genius X

Jakiś czas temu spotkałam się na śniadaniu z koleżanką, na którym to przypadkiem poznałam Sylwanę z bloga Zwykły Zeszyt i rozmawiałyśmy o tych przehajpowanych millenialsowych rzeczach, którymi zdarza się nam zachłysnąć i szybko tego pożałować. Jako przykład podałam moją granicę eko i less waste, czyli nieszczęsną szczoteczkę bambusową, którą dostałam kiedyś w materiałach prasowych od National Geographic. A potem dostałam opieprz od stomatologa i pełne wyrzutu pytanie “pani Aniu, co się stało?! Czy ja mam tu przeprowadzić trening jak dbać o zęby?”. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię ze wstydu.
U mnie skończyło się na usuwaniu kamienia za pomocą piaskowania i skalingu (jedno z nich to takie nieprzyjemne skrobanie w okolicy szyjek zębowych) u Sylwany podobnie. Przez durną, bambusową szczoteczkę, która nie spełnia należycie swojej roli. Nie jestem po stomatologii, nie znam się dokładnie na tym wszystkim. Myślałam, że szorowanie zębów i języka oraz używanie nici to wystarczająca sprawa, tymczasem nawet na prostych zadaniach można się wyłożyć 😀 Zawsze miałam ten problem z matmą – dobrze rozwiązałam trudne równanie, by na końcu machnąć błąd na poziomie czwartej klasy podstawówki. A ta szczoteczka, która wie to, czego nie wie przeciętny myjący zęby użytkownik ;). Także czasami człowiek chcąc dobrze, robi sobie krzywdę, mnie skrzywdziła szczoteczka bambusowa! Na szczęście w XXI wieku mamy szczoteczki inteligentne!

Jedną z nich jest szczoteczka elektryczna Ora-B Genius X. Szczoteczka pracuje w technologii 3D, co znaczy tyle, że wykonuje do 10500 ruchów oscylacyjno-rotacyjnych i 48000 ruchów pulsacyjnych na minutę. WOW! Dzięki okrągłej główce deklasuje szczoteczki tradycyjne pod względem usuwania płytki bakteryjnej nawet o 100%!

Szczoteczka Genius X generuje słyszalne fale dźwiękowe:

  • ruch oscylacyjno rotacyjny: 73Hz
  • ruch pulsacyjny 333Hz (zwykła szczoteczka soniczna ok. 260Hz.)

Czyli mamy okrągłą szczoteczkę elektryczną z funkcją soniczną. Nice! Mnie najbardziej ucieszyła chyba dedykowana apka i czujnik nacisku.


Tutaj Kupisz szczoteczkę Oral-B Genius X a tutaj poczytasz o tym, dlaczego warto w nią zainwestować ( Ranking szczoteczek elektrycznych 2019).
Gdybym dostała coś takiego na święta, to ucieszyłabym się bardzo mocno! Mówiłam, że jesteśmy w tym śmiesznym wieku, gdy cieszą nas zupełnie inne zabawki? 🙂

6. Mata do akupresury

Witajcie w świecie spiętego karku i barków! To świat millenialsów, mających dziwne prace, których nie rozumieją nasze babcie, ale też świat, w których dokładnie tak jak nasze babcie, mamy problemy z kręgosłupem. Ja jestem wierna i szczęśliwie zakochana w macie Pranamat i tylko o niej mogę się wypowiedzieć, bo wiem, że są badania, atesty, bezpieczne surowce no i że działa. Jeśli zdecydujesz się na inną (przecież nie zabronię!) to błagam – niech ma atest i badania! Nie wiem, czy zadziała tak dobrze jak moja, ale to jest zbawienie dla kręgosłupa i taki prezent szczerze ucieszy kręgosłup wyeksploatowanego millenialsa 🙂

7. Inne fajne!

Wymyśliłam sobie siedem i teraz mam problem, bo pomysłów mam więcej. Od karty Cinema city ulimited (odezwali się, ale potem już nie, chyba wzięli do kampanii Asię Pachlę 😀 Też bym ją wzięła!), to polecam, bo motywuje by częściej chodzić do kina i po prostu się opłaca. Albo o! Czytnik i abonament w legimi, cudowny prezent dla książkoholika, o ile da się przekonać do czytnika 😉 Ja zabieram w miesięczną podróż po Azji i nie wyobrażam sobie, że mogłabym go zapomnieć!
Jako siódemeczkę podrzucam sympatyczną karciankę karty dżentelmenów, przy której nikt nie zerka w telefon (no, chyba że chce uwiecznić wyjątkowo zabawny zestaw haseł!). Jest przy tym dużo śmiechu i radochy! Karty dżentelmentów można kupić tutaj a wyglądają tak:

O Legimi i Cinema City wspominałam już kiedyś wcześniej 🙂


Jedynym płatnie lokowanym produktem w tekście jest szczoteczka Oral-B Genius X 🙂

Uściski, Ania

Podziel się

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
JulkaKlaudiaDorisSylwia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sylwia
Gość

O legimi! Chciałam kupić abonament na niemiecką wersję legimi i ku mojej rozpaczy, na 10 książek które są w abo na polskim legimi, na niemieckim w abo jest tylko 1 😂 😀 i tyle z połączenia pożytecznego z przyjemnym 😀

Doris
Gość

Czasem mam wrażenie, że wariujemy już na punkcie zębów. Jest tyle akcesoriów, szczoteczki sa coraz bardziej kosmiczne, a ciągle ludzie nie wiedzą, że zęby się szczotkuje zgodnie z kierunkiem jak rosną, zamiast szorowac w poprzek niszcząc dziasla. W przypadku szczoteczki automatycznej stosujemy oczywiście technikę wskazaną przez producenta. No i dieta, nawet najbardziej inteligentna szczoteczka nie wyleczy codziennego picia coli itp. 😉 mam prostą szczoteczke, pastę z prostym składem, staram sie myć 2 razy dziennie, a i tak największe uczucie czystości mam po ssaniu oleju. Zbieram się do zakupu czyścika do języka, bo szczoteczka jest niewystarczająca. Jednocześnie, czy bym się obraziła… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

Ucieszyłabym się z takich prezentów. O kołdrze obciążeniowej czytam pierwszy raz 😉

Julka
Gość

Ja ostatnio od koleżanki dostałam zestaw startowy do hybryd. Nie ukrywam, że doskonale trafiła w moje gusta, bo uwielbiam wykonywać stylizacje paznokci. Już połowa moich koleżanek ma u mnie zarezerwowane terminy 🙂