Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

7 fajnych pomysłów na prezent dla millenialsa

autor Posted on

Oj zabawna jest ta moja rzeczywistość. Większość znajomych, tak jak ja, kołysze się gdzieś koło trzydziestki. Rozmawiamy o odzywających się nocami dawnych kontuzjach kolana czy barku, bólu pleców od siedzącego trybu pracy i nurtach terapii, na które chodzimy. Przedziwnie jest dojść do etapu, w którym z ekscytacją rozmawia się o nowym odkurzaczu – robocie sprzątającym. I to wcale nie dlatego, że adoptowany kot koleżanki lubi na nim jeździć po mieszkaniu! To są po prostu zabawki mojego pokolenia. Niby dorosłych trzydziestolatków z hipotekami i poważnymi karierami, ale jednak wciąż dzieciaków podsyłających sobie bardzo niepoważne memy.

Jak byłam młodsza, to miałam zupełnie inne wyobrażenia o sobie w okolicy trzydziestki. A już na pewno nie sądziłam, że będę musiała googlować 2 z 3 młodzieżowych słów roku, za to będę wiedziała kogo zapytać o dobrego fizjoterapeutę. Dlatego przygotowałam malutki prezentownik dla ludzi mojego pokolenia 😉

1. Silikonowy, składany lunchbox

lunchbox

Będzie miał trochę przeciwników, ale polecam całym serduszkiem, ponieważ po złożeniu jest mały i lekki. A millenials i tak nosi ze sobą wiele rzeczy – wielorazowe słomki, keep cupa, powerbank 😉 . To jest lekkie, szczelne i co najważniejsze – da się domyć z niego sos pomidorowy! Nie wiem jak ty, ale ja nie cierpię gdy na moim pudełku na wieki zostaje ślad po sosie pomidorowym. Lunchboxy można kupić w wielu miejscach, także stacjonarnie! : Składany lunchbox

2. Kołdra obciążeniowa

Ta ze zdjęcia waży prawie 7kg! Koc albo kołda obciążeniowa to super sprawa. Powinien ważyć jakieś 10% masy naszego ciała. Spróbowałam u koleżanki i od tej pory ciągle chodzi mi po głowie. To takie naprawdę solidne wrażenie bycia otulonym i dostymulowanym. Podobno świetnie działa na stresy i stany lękowe. Minusem jest dość sroga cena, ale jak zawsze – da się kupić drożej lub taniej

3. Szczoteczka soniczna do twarzy

Nie mówię o tym dlatego, że miałam jesienią z FOREO współpracę i pokochałam moją Lunę Mini 3, a dlatego, że zobaczyłam naprawdę fajną promocję na limango a w szczoteczkę wierzę całym sercem. Albo twarzą 😀

Po prostu uważam, że dużo lepiej przełożyła się na stan mojej cery niż wszystkie te cudowne kremy i inne mazidła, które często dostawałam w przesyłkach PR-owych. Od kiedy jej używam, praktycznie cały czas chodzę bez makijażu. I może na promocji nie ma akurat mojego modelu, tylko troszkę starsze, ale wciąż uważam, że lepiej zainwestować w taką, która na 100% jest soniczna (a nie po prostu wibrująca) i bezpieczna, bo pulsacje są dostosowane do ludzkiej skóry. Przez najbliższych kilka dni można szczoteczkę kupić za mniej niż 200 zł – to tyle, ile dziewczyny wydają na rzęsy w salonie, moim zdaniem warto! Link ważny tylko chwilę!

4. Nawilżacz powietrza

Mój już do mnie jedzie, kupiłam na black friday i to kolejna rzecz, której działanie musiałam poczuć, by zdecydować się na zakup. Wspaniale mi się oddycha, gdy powietrze jest wilgotne i pachnące. Zawsze dobrze czułam się w lesie tuż po deszczu i równie cudownie czuję się w Azji (południowo-wschodniej). Dlatego zdecydowałam się w końcu kupić sobie ładny nawilżacz. Sobie zamówiłam malutki, który sam się wyłączy na życzenie, ale Wam podrzucę link do produktu polskiej marki

5. Szczoteczka elektryczna np. Oral-B Genius X

Jakiś czas temu spotkałam się na śniadaniu z koleżanką, na którym to przypadkiem poznałam Sylwanę z bloga Zwykły Zeszyt i rozmawiałyśmy o tych przehajpowanych millenialsowych rzeczach, którymi zdarza się nam zachłysnąć i szybko tego pożałować. Jako przykład podałam moją granicę eko i less waste, czyli nieszczęsną szczoteczkę bambusową, którą dostałam kiedyś w materiałach prasowych od National Geographic. A potem dostałam opieprz od stomatologa i pełne wyrzutu pytanie “pani Aniu, co się stało?! Czy ja mam tu przeprowadzić trening jak dbać o zęby?”. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię ze wstydu.
U mnie skończyło się na usuwaniu kamienia za pomocą piaskowania i skalingu (jedno z nich to takie nieprzyjemne skrobanie w okolicy szyjek zębowych) u Sylwany podobnie. Przez durną, bambusową szczoteczkę, która nie spełnia należycie swojej roli. Nie jestem po stomatologii, nie znam się dokładnie na tym wszystkim. Myślałam, że szorowanie zębów i języka oraz używanie nici to wystarczająca sprawa, tymczasem nawet na prostych zadaniach można się wyłożyć 😀 Zawsze miałam ten problem z matmą – dobrze rozwiązałam trudne równanie, by na końcu machnąć błąd na poziomie czwartej klasy podstawówki. A ta szczoteczka, która wie to, czego nie wie przeciętny myjący zęby użytkownik ;). Także czasami człowiek chcąc dobrze, robi sobie krzywdę, mnie skrzywdziła szczoteczka bambusowa! Na szczęście w XXI wieku mamy szczoteczki inteligentne!

Jedną z nich jest szczoteczka elektryczna Ora-B Genius X. Szczoteczka pracuje w technologii 3D, co znaczy tyle, że wykonuje do 10500 ruchów oscylacyjno-rotacyjnych i 48000 ruchów pulsacyjnych na minutę. WOW! Dzięki okrągłej główce deklasuje szczoteczki tradycyjne pod względem usuwania płytki bakteryjnej nawet o 100%!

Szczoteczka Genius X generuje słyszalne fale dźwiękowe:

  • ruch oscylacyjno rotacyjny: 73Hz
  • ruch pulsacyjny 333Hz (zwykła szczoteczka soniczna ok. 260Hz.)

Czyli mamy okrągłą szczoteczkę elektryczną z funkcją soniczną. Nice! Mnie najbardziej ucieszyła chyba dedykowana apka i czujnik nacisku.


Tutaj Kupisz szczoteczkę Oral-B Genius X a tutaj poczytasz o tym, dlaczego warto w nią zainwestować ( Ranking szczoteczek elektrycznych 2019).
Gdybym dostała coś takiego na święta, to ucieszyłabym się bardzo mocno! Mówiłam, że jesteśmy w tym śmiesznym wieku, gdy cieszą nas zupełnie inne zabawki? 🙂

6. Mata do akupresury

Witajcie w świecie spiętego karku i barków! To świat millenialsów, mających dziwne prace, których nie rozumieją nasze babcie, ale też świat, w których dokładnie tak jak nasze babcie, mamy problemy z kręgosłupem. Ja jestem wierna i szczęśliwie zakochana w macie Pranamat i tylko o niej mogę się wypowiedzieć, bo wiem, że są badania, atesty, bezpieczne surowce no i że działa. Jeśli zdecydujesz się na inną (przecież nie zabronię!) to błagam – niech ma atest i badania! Nie wiem, czy zadziała tak dobrze jak moja, ale to jest zbawienie dla kręgosłupa i taki prezent szczerze ucieszy kręgosłup wyeksploatowanego millenialsa 🙂

7. Inne fajne!

Wymyśliłam sobie siedem i teraz mam problem, bo pomysłów mam więcej. Od karty Cinema city ulimited (odezwali się, ale potem już nie, chyba wzięli do kampanii Asię Pachlę 😀 Też bym ją wzięła!), to polecam, bo motywuje by częściej chodzić do kina i po prostu się opłaca. Albo o! Czytnik i abonament w legimi, cudowny prezent dla książkoholika, o ile da się przekonać do czytnika 😉 Ja zabieram w miesięczną podróż po Azji i nie wyobrażam sobie, że mogłabym go zapomnieć!
Jako siódemeczkę podrzucam sympatyczną karciankę karty dżentelmenów, przy której nikt nie zerka w telefon (no, chyba że chce uwiecznić wyjątkowo zabawny zestaw haseł!). Jest przy tym dużo śmiechu i radochy! Karty dżentelmentów można kupić tutaj a wyglądają tak:

O Legimi i Cinema City wspominałam już kiedyś wcześniej 🙂


Jedynym płatnie lokowanym produktem w tekście jest szczoteczka Oral-B Genius X 🙂

Uściski, Ania

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
JulkaKlaudiaDorisSylwia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sylwia
Gość

O legimi! Chciałam kupić abonament na niemiecką wersję legimi i ku mojej rozpaczy, na 10 książek które są w abo na polskim legimi, na niemieckim w abo jest tylko 1 😂 😀 i tyle z połączenia pożytecznego z przyjemnym 😀

Doris
Gość

Czasem mam wrażenie, że wariujemy już na punkcie zębów. Jest tyle akcesoriów, szczoteczki sa coraz bardziej kosmiczne, a ciągle ludzie nie wiedzą, że zęby się szczotkuje zgodnie z kierunkiem jak rosną, zamiast szorowac w poprzek niszcząc dziasla. W przypadku szczoteczki automatycznej stosujemy oczywiście technikę wskazaną przez producenta. No i dieta, nawet najbardziej inteligentna szczoteczka nie wyleczy codziennego picia coli itp. 😉 mam prostą szczoteczke, pastę z prostym składem, staram sie myć 2 razy dziennie, a i tak największe uczucie czystości mam po ssaniu oleju. Zbieram się do zakupu czyścika do języka, bo szczoteczka jest niewystarczająca. Jednocześnie, czy bym się obraziła… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

Ucieszyłabym się z takich prezentów. O kołdrze obciążeniowej czytam pierwszy raz 😉

Julka
Gość

Ja ostatnio od koleżanki dostałam zestaw startowy do hybryd. Nie ukrywam, że doskonale trafiła w moje gusta, bo uwielbiam wykonywać stylizacje paznokci. Już połowa moich koleżanek ma u mnie zarezerwowane terminy 🙂

Previous
Dlaczego fascynuje mnie Vladimir Putin
7 fajnych pomysłów na prezent dla millenialsa