Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

FOREO LUNA mini 3 – jak się sprawdziła inteligentna szczoteczka soniczna po 14 dniach?

Co jakiś czas na instagramie ktoś (o ładnej, bezproblemowej cerze) startuje z akcją w stylu “twarz to nie pisanka” i namawia do pokazywania się bez makijażu. Część tych dziewczyn na pewno ma dobre intencje, część chyba szuka tylko pretekstu do pochwalenia się swoją cerą. Czyli najczęściej tym, że miały ogromne szczęście w loterii genetycznej.
Dzisiaj opowiem o mojej ukochanej szczoteczce
FOREO – LUNA mini 3 i o tym, jak sprawdziła się w walce o ładniejszą cerę bez makijażu.

Jeśli chodzi o cerę, to ja też trafiłam na dobry kupon, bo ominął mnie trądzik młodzieńczy. Nie musiałam w okresie dorastania zakrywać połowy twarzy gęstą grzywką. Nie znam szybkiego przemykania po korytarzu i patrzenia w dół, by nikt nie przyglądał się mojej cerze. Nie znam wstydu z powodu mojego wyglądu, który nie pozwala mi rozwijać innych umiejętności.

Ale znam osoby, które to znają. Które nie podnosiły ręki znając odpowiedź na zadane przez nauczyciela pytanie, bo wszyscy będą patrzeć. Które unikały wystąpień publicznych, chociaż miały wiele do powiedzenia. Znam osoby, które słyszały “zrób coś z tymi pryszczami”, chociaż robiły wszystko i nie dało się więcej. Albo takie, których rodzice mówili, że to samo przejdzie i nie chcieli słyszeć o wydawaniu pieniędzy na dermatologa i leczenie. Nie przeszło, a oprócz blizn został żal.

Żyjemy w społeczeństwie, które nieustannie wymaga “przyjemnej aparycji”. Moja koleżanka rozpłakała się w pracy gdy klientka (sklep z odzieżą) zapytała ją – “dlaczego mam słuchać porad kogoś, kto nie potrafi o siebie zadbać?”. Klientka nie miała pojęcia, że koleżanka oszczędzała na laser, który usunie potrądzikowe blizny i pozwoli jej normalnie żyć, ale wiedziała jak kogoś boleśnie zranić.

Myślicie, że odżyła po zabiegach? Wygląd się zmienił, ale samoocena jest wciąż skopana.

Zobacz też wpis:

I widzę, jak pod tymi rzekomo promującymi wybór postami, inne dziewczyny się tłumaczą “ja mam tylko lekki korektor i krem BB!” jakby nałożenie podkładu było zbrodnią.

Ciężko mówić o wyborze, gdy mnóstwo ogłoszeń zawiera wymaganie “miła aparycja”, a nie rodzimy się z równymi szansami jeśli chodzi o wygląd. Dostęp do dermatologa też nie jest tani. Chciałam tylko przekazać, że masz prawo robić ze swoją twarzą co tylko chcesz, bo jest twoja. Możesz się malować lekko, możesz się malować mocno, możesz nie malować się wcale. Decyzja należy do ciebie.

Ale myślę, że o prawdziwym wyborze łatwiej jest mówić, gdy ma się zdrową, czystą skórę. Obecnie w walce o moją pomaga mi nowość od FOREO – inteligentna, soniczna szczoteczka LUNA mini 3. Jak się sprawdza?

Mam wrażenie, że ostatnio gdy Maciek, mój menadżer informuje mnie o jakiejś propozycji współpracy, to niemal zawsze dorzuca komentarz “mniemam, że odmówisz?”, bo wie, że mam mnóstwo swoich zasad i jakoś tak ostatnio ciągle odmawiam.

Luna mini 3 od foreo

Z marką FOREO, która jest partnerem tego wpisu było inaczej. Miałam okazję pobawić się szczoteczką soniczną LUNA u Patki z bloga patabloguje. Ilekroć jechałyśmy gdzieś razem, zawsze miała sprzęt ze sobą, nawet jak podróż wyłącznie z podręcznym sprawiała, że liczył się każdy centymetr i gram w walizce. No i porównała oryginał i podróbkę. Widząc jak fajny to sprzęt – sama go zapragnęłam.

Ale mam patologiczny problem z wydawaniem pieniędzy na siebie.

Jeśli coś nie jest podróżą, książką, kursem albo badaniami – ciężko będzie mi wyjąć na to pieniądze z portfela. Dlatego ogromnie się ucieszyłam, gdy otrzymałam propozycję współpracy z marką i możliwość bezkosztowego przetestowania inteligentnego urządzenia do pielęgnacji twarzy LUNA mini 3. Teraz wiem, że z pewnością nie zawahałabym się wydać pieniędzy na ten rodzaj pielęgnacji.

LUNA mini 3
LUNA mini 3

Szczerze mówiąc, to gdybym nie robiła zdjęć, sama nie uwierzyłabym, że LUNA mini 3 da takie efekty w 14 dni. Niby czułam, że cera jakaś taka gładsza, ale jestem potwornie czepiającą się i chyba jak wiele kobiet – szybciej zauważam jak coś się dzieje na minus, a jak coś się poprawia to kwituję to krótkim “eee, wydaje mi się”.

skóra przed, w trakcie i po używaniu  LUNA mini 3
skóra przed, w trakcie i po używaniu LUNA mini 3

No dobra, najbardziej tutaj widać jak w miarę upływu czasu przerzedzały mi się rzęsy, bo z daleka to jest jeszcze znośne, ale pokażę wam moje skórne problemy z bliska:

Luna mini 3 od foreo

Mam bardzo suchą i wrażliwą skórę. Pisałam o tym kiedyś w kontekście skóry głowy. Moje brwi często wyglądają jakbym miała na nich łupież, a to tylko mój naskórek. Całe czoło i okolice nosa są zawsze potwornie wysuszone a używanie czegokolwiek do oczyszczania cery pogłębia ten stan. Na peelingi zazwyczaj moja skóra reaguje podwójnym atakiem, a oczyszczać trzeba. Drugim obszarem problematycznym jest broda. Wiecie doskonale, że zawsze (zawsze!) mam jedną gulę na brodzie tuż przed miesiączką, ale raczej bez przybliżenia nie widzicie, że niestety cała moja broda usłana jest zaskórnikami, których nigdy nie mogę się pozbyć (niestety na zdjęciu załapały się resztki maseczki peel-off). Zdjęcie pod spodem to broda PO. Gimnastykowałam się przynajmniej ze 3 minuty aby aparat złapał na nie ostrość, bo są dużo mniejsze i mniej widoczne.

Zresztą już w trakcie moja skóra nabrała zdrowszego glow.

Dawno tak bardzo nie lubiłam swojej cery! A jak możecie zobaczyć po moich ustach – jestem niewystarczająco nawodniona.

Czym jest LUNA mini 3?

Cudeńkiem 😀
A bardziej serio – LUNA mini 3 to silikonowa szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy.

FOREO LUNA mini 3
FOREO LUNA mini 3

Szczoteczka jest mała i poręczna, dobrze leży w dłoni i przede wszystkim – jest szalenie przyjemna w użyciu. Jestem niestety typem człowieka, który wstaje mniej więcej w takim humorze:

Kocham ciepłe łóżko i mogłabym mieć na drugie imię “jeszcze 5 minut!”. LUNA mini 3 sprawiła, że te poranki są nieco bardziej przyjemne. Miłe pulsacje (za pomocą specjalnej aplikacji można ustawić ich poziom) są relaksujące i pomagają pozbyć się napięcia. Zapewne nikt poza mną tego nie doceni, ale jako osoba o wiecznie zapchanych zatokach czuję coś w rodzaju ogromnej ulgi, gdy przejeżdżam szczoteczką po czole.
Oczyszczanie twarzy przy pomocy szczoteczki to też mój ukochany rytuał wieczorem.

 LUNA mini 3 urządzenie do potreningowej pielęgnacji twarzy
LUNA mini 3 urządzenie do potreningowej pielęgnacji twarzy

Jako dziecko ustawiałam sobie zawsze małą zabawkową klepsydrę, by pilnować 3 minut szczotkowania zębów. LUNA mini 3 po minucie sama się wyłącza. Istnieje też tryb 30 sekundowy – Glow Boost dla szybkiego oczyszczenia i glow, ale przyznam szczerze – zdarza mi się włączyć 3 cykle po sobie, bo to jest naprawdę bardzo przyjemne.

Jak działa LUNA mini 3?

Pierwsze użycie wymaga odblokowania szczoteczki przez specjalną aplikację FOREO For You Za jej pomocą można też dobrać sobie jeden z 12 poziomów intensywności. Zwilż twarz, nałóż ulubiony żel (tylko koniecznie bez granulek i olejków, olej niszczy silikon) naciśnij start i masuj kolistymi ruchami aż wbudowany timer da znać, że misja wykonana. Potem osusz twarz, opłucz szczoteczkę i kontynuuj swoją rutynę pielęgnacyjną według upodobań.

Miewałam wcześniej krótkie romanse z bardziej “mechanicznymi” szczoteczkami do oczyszczania twarzy czy silikonowymi czyścikami z wypustkami, ale LUNA mini 3 bije wszystko na głowę.  8000 pulsacji T-Sonic™ na minutę – to robi wrażenie i sprawia różnicę. Gdybym miała to opisać – poprzednie oczyszczanie to jak umycie zębów zwykłą szczoteczką. Używanie LUNY to jak umycie zębów szczoteczką elektryczną, wyszorowanie języka i użycie nitki do przestrzeni międzyzębowych.

Wypustki LUNY są miękkie i delikatne dla mojej wrażliwej skóry. Nigdy nie sądziłam, że porządne oczyszczanie może iść w parze z delikatnością, a jednak się udało.

LUNA mini 3 ma jeszcze jedną cudowną funkcję. Zdarzyło mi się zapomnieć gdzie ją położyłam. Za pomocą aplikacji i funkcji Find My LUNA można ją odszukać. Pulsuje wtedy jak szalona!

FOREO LUNA mini 3
FOREO LUNA mini 3

Idealna po treningu

Raczej nie opowiadam o tym co i gdzie ćwiczę, bo nie lubię być stalkowana 🙂 ale żałuję, że nie miałam tej szczoteczki gdy trenowałam karate. W tamtym okresie po intensywnym treningu zwykłe umycie twarzy nie zdawało egzaminu i pojawiały się różne niespodzianki. Uwielbiam korzystać ze szczoteczki gdy się spocę i zmęczę. Na jednym ładowaniu może działać nawet pół roku, a jest mała, lekka i poręczna. Spocona potreningowa twarz jest na mojej liście fuj-rzeczy na równi z dotykaniem poręczy i barierek w komunikacji publicznej a potem braniem w te same dłonie kebaba czy czegoś innego. Absolutna fujka!

Minusy? LUNA mini 3 w chwili obecnej kosztuje 649 zł. Czy dużo czy niedużo – zależy od budżetu i punktu widzenia. To produkt porządny i trwały, a przy tym ekstremalnie higieniczny (producent deklaruje, że jest 35x bardziej higieniczna od szczoteczek z nylonowym włosiem). Nic nie stoi na przeszkodzie, by używać na spółę z mamą, siostrą czy chłopakiem. Nawet gdyby szczoteczka miała przetrwać tylko 2 lata (tyle ma gwarancji) to wychodzi mniej niż złotówka dziennie. Rozumiem jednak, że dla kogoś to może być dużo, bo sama koło takich zakupów chodzę 10 razy, czytam wszystkie recenzje w internecie i zastanawiam się w nieskończoność. Jeśli na tym blogu pojawił się produkt, który przeszedł moje sito kryteriów i go rekomenduję, to znaczy że wart jest każdej złotówki.

FOREO LUNA mini 3
LUNA mini 3 urządzenie do potreningowej pielęgnacji skóry twarzy

Post powstał we współpracy z marą FOREO

Aktualizacja 10 dni później (czyli w zasadzie po miesiącu testów, bo tekst opublikowałam gdy 14 dni było już kilka dni temu):

FOREO LUNA mini 3 po miesiącu
FOREO LUNA mini 3 po miesiącu

Zdęcia są ostre na tyle, że możecie policzyć niewyregulowane brwi, tylko aparat nie ma na czym złapać ostrości,bo nie ma stanów zapalnych ;-). Cera ładna i czysta, na brodzie nie został prawie żaden zaskórnik, a te co zostały powoli znajdują drogę na wolność. Cały cykl bez hormonalnego syfka na brodzie.

Uściski, Ania

35
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
AniamalujeBeriKingaJulitaEwelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata
Gość

Dzięki za post! Właśnie zastanawiam sie nad zakupem.

Monika
Gość

Boziu, nie wierzę! Tak się wzbraniam przed kupnem tej szczoteczki… Nadal mam nadzieję, że pojawi się jakiś tani zamiennik, bo cena przeraża

Joanna Ga
Gość
Joanna Ga

W Super Pharmie kupilam małą Lunę Foreo Play plus czy jakos tak. Normalnie kosztuje 200 zeta, ja w promocji dalam 160. Nie ma ona wprawdzie żadnej apki i tryb wibracji też jest tylko jeden, ale to nadal Luna i jest… wow. Naprawdę. Ja jestem daleka od zachwytów nad jakimiś kosmetycznymi gównami, ale to coś, no kurde kawałek plastiku i wibrującej gumki i robi robotę i nie wiem jak zaiste. Mam pysk naczynkowy i mocne tarcie nie wchodzi w gre. Nawet silikonowa szczotka była taka sobie, a ta jest bomba. Warto wydać ten hajs, bo pyszczor jak nowy 🙂

Paulina z simplistic.pl
Gość

„Pyszczor jak nowy” made my day! 😀

Sylwia
Gość
Sylwia

Kupiłam, ale nadziałam się na pewien haczyk, jak w tym mniejszym modelu wymienić baterie? 😀 Bo z tego co czytam w necie, to chyba się nie da, więc 100 użyć i po imprezie? 😀 Podobno to taka a’la wersja testowa, żeby zachęcić do kupna większej wersji, nie wiem czy się załamać, na stronie brzmiało, jakby baterie były jednak wymienne. Urządzenie nieładowalne ok, ale żeby baterii nie można było zmienić? 😀

Sylwia
Gość
Sylwia

omg zagapiłam się i wzięłam play, bez plusa = play jest niewymienna, plus owszem XD Mam nadzieję, że nikt nie zrobi tak jak ja hahahah 😀

Svitlana
Gość
Svitlana

Super gadka ….posmialam się….😁

Alicja
Gość

Czasem w necie spotykam się z zamiennikiem Xiomi z Aliexpreess. Nawet jest aukcja z wysyłką z PL idzie w parę dni i kosztuje 60 zł. 😀

Kasia
Gość
Kasia

Hej, ja mam chyba starszy model Luny bo nie ma do niej apki albo nikt mi o tym nie mówił jak kupowałam w douglas. Kosztowała 500 ileś złotych, miałam wtedy kryzys zaskórników i oczyszczania twarzy a mialam wrażenie, że OCM doprowadziło do jeszcze gorszego stanu. Używanie szczoteczki jest mega przyjemne, i naprawdę pomaga w oczyszaniu! Ładuje ją jakos raz na pół roku albo nawet rzadziej, aż ostatnio się bałam, że zgubiłam kabel do niej. Mam chyba z 2 lata już i nic się z nia nie dzieje. Nie wiem jak miałaby się zniszczyć, jedyne co to pewnie mechanizm w środku.… Czytaj więcej »

Magda
Gość

Uwielbiam te szczoteczki! Nie dość że pięknie wyglądają, to jeszcze naprawdę działają! Polecam! Zakup warto rozpatrywać jako inwestycje, a nie wydatek^^

z-dusza.pl
Gość

Słyszałam już o tej szczoteczce równie pochlebne opinie, ale podobnie jak Ty, mam problem z wydawaniem na siebie pieniędzy i 650zł wydaje mi się dość dużo. Ale jak widzę, efekty naprawdę są i być może warto. Mam chyba bardzo podobną cerę do Twojej – również zawsze broda w okolicy okresu w czerwonych kropkach no i te zaskórniki…

Sylwia
Gość
Sylwia

Skusiłam się na tańszą i mniejszą wersję tak na próbę (wyszło mi jakoś 130 zł na necie w Sephorze). Jak się wkręcę to zainwestuję może w większą wersję :D. Czekam na tę paczkę! Ciekawi mnie jakiego żelu używasz, może zdradzisz? 😀 Do tej pory używałam olejków 😅.

Monika
Gość

Też mam jedną szczoteczkę Foreo, bodajże wersję mini2 i jestem zadowolona. Może nie aż tak, jak Ty, bo niestety ja jestem typem osoby, która nie ma idealnej cery, ale… to pewnie składowa kilku rzeczy -pielęgnacji, kosmetyków i własnie szczoteczki. Ale efekty widzę. A to, co zauważyłam od razu po użyciu szczoteczki, to niesamowicie miła w dotyku skóra, gładka i taka… satynowa 🙂

Monika
Gość

Marzy mi się ta szczoteczka, ale cena jest nie do przejścia dla mnie na najbliższy czas. 🙁 wiem tez ze zamienniki to nie to samo. Planuję wydatki i odkładam na inwestycje i tak już mam zaplanowane najblizsze 1,5 roku. (Polecam, bo mega mobilizuje. Nie polecam bo nie ma miejsca na nic niespodziewanego) myślisz że jest szansa na kod rabatowy z Twojego polecenia?

Its’carooline
Gość

Bardzo dziękuje za opinie ! Tego mi było trzeba ❤️ Bo nie byłam do końca przekonana czy się opłaca i czy jest skuteczna

Ewelina
Gość

bardzo ufam twoim recenzjom, ale nie podoba mi się, że testowałaś ją tylko 14 dni, skoro w trakcie miesiąca są takie różnice w cerze ze względów hormonalnych- moje zdjęcia przed okresem i po 14 dniach w dni płodne też by tak wyglądały 😛

Magda
Gość

Szczoteczka szczoteczką (akurat jesteś jedną z nielicznych osób, których recenzjom ufam), ale jakie masz Aniu piękne zamiokulkasy! Co robisz, że tak cudnie rosną? Ja mam bidę z czterema gałązkami i nic nowego nie chce wypuścić.

Julita
Gość

Faktycznie jest droga, ale można też postawić na trochę tańszy model – fofo 🙂 Ja dostałam właśnie fofo i też jestem zadowolona, chociaż powinnam używać jej częściej. Bardzo fajny gadżet, a u Ciebie poprawa widoczna, super!

Kinga
Gość

Aniu, nadal jesteś zadowolona ze szczoteczki? Jak myślisz, czy luna mini 2 albo inne modele foreo będą tak samo dobre jak luna mini 3?

Previous
Czy pełnoletni uczeń może sam się usprawiedliwić?
FOREO LUNA mini 3 – jak się sprawdziła inteligentna szczoteczka soniczna po 14 dniach?