Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

FOREO LUNA mini 3 – jak się sprawdziła inteligentna szczoteczka soniczna po 14 dniach?

Co jakiś czas na instagramie ktoś (o ładnej, bezproblemowej cerze) startuje z akcją w stylu “twarz to nie pisanka” i namawia do pokazywania się bez makijażu. Część tych dziewczyn na pewno ma dobre intencje, część chyba szuka tylko pretekstu do pochwalenia się swoją cerą. Czyli najczęściej tym, że miały ogromne szczęście w loterii genetycznej.
Dzisiaj opowiem o mojej ukochanej szczoteczce
FOREO – LUNA mini 3 i o tym, jak sprawdziła się w walce o ładniejszą cerę bez makijażu.

Jeśli chodzi o cerę, to ja też trafiłam na dobry kupon, bo ominął mnie trądzik młodzieńczy. Nie musiałam w okresie dorastania zakrywać połowy twarzy gęstą grzywką. Nie znam szybkiego przemykania po korytarzu i patrzenia w dół, by nikt nie przyglądał się mojej cerze. Nie znam wstydu z powodu mojego wyglądu, który nie pozwala mi rozwijać innych umiejętności.

Ale znam osoby, które to znają. Które nie podnosiły ręki znając odpowiedź na zadane przez nauczyciela pytanie, bo wszyscy będą patrzeć. Które unikały wystąpień publicznych, chociaż miały wiele do powiedzenia. Znam osoby, które słyszały “zrób coś z tymi pryszczami”, chociaż robiły wszystko i nie dało się więcej. Albo takie, których rodzice mówili, że to samo przejdzie i nie chcieli słyszeć o wydawaniu pieniędzy na dermatologa i leczenie. Nie przeszło, a oprócz blizn został żal.

Żyjemy w społeczeństwie, które nieustannie wymaga “przyjemnej aparycji”. Moja koleżanka rozpłakała się w pracy gdy klientka (sklep z odzieżą) zapytała ją – “dlaczego mam słuchać porad kogoś, kto nie potrafi o siebie zadbać?”. Klientka nie miała pojęcia, że koleżanka oszczędzała na laser, który usunie potrądzikowe blizny i pozwoli jej normalnie żyć, ale wiedziała jak kogoś boleśnie zranić.

Myślicie, że odżyła po zabiegach? Wygląd się zmienił, ale samoocena jest wciąż skopana.

Zobacz też wpis:

I widzę, jak pod tymi rzekomo promującymi wybór postami, inne dziewczyny się tłumaczą “ja mam tylko lekki korektor i krem BB!” jakby nałożenie podkładu było zbrodnią.

Ciężko mówić o wyborze, gdy mnóstwo ogłoszeń zawiera wymaganie “miła aparycja”, a nie rodzimy się z równymi szansami jeśli chodzi o wygląd. Dostęp do dermatologa też nie jest tani. Chciałam tylko przekazać, że masz prawo robić ze swoją twarzą co tylko chcesz, bo jest twoja. Możesz się malować lekko, możesz się malować mocno, możesz nie malować się wcale. Decyzja należy do ciebie.

Ale myślę, że o prawdziwym wyborze łatwiej jest mówić, gdy ma się zdrową, czystą skórę. Obecnie w walce o moją pomaga mi nowość od FOREO – inteligentna, soniczna szczoteczka LUNA mini 3. Jak się sprawdza?

Mam wrażenie, że ostatnio gdy Maciek, mój menadżer informuje mnie o jakiejś propozycji współpracy, to niemal zawsze dorzuca komentarz “mniemam, że odmówisz?”, bo wie, że mam mnóstwo swoich zasad i jakoś tak ostatnio ciągle odmawiam.

Luna mini 3 od foreo

Z marką FOREO, która jest partnerem tego wpisu było inaczej. Miałam okazję pobawić się szczoteczką soniczną LUNA u Patki z bloga patabloguje. Ilekroć jechałyśmy gdzieś razem, zawsze miała sprzęt ze sobą, nawet jak podróż wyłącznie z podręcznym sprawiała, że liczył się każdy centymetr i gram w walizce. No i porównała oryginał i podróbkę. Widząc jak fajny to sprzęt – sama go zapragnęłam.

Ale mam patologiczny problem z wydawaniem pieniędzy na siebie.

Jeśli coś nie jest podróżą, książką, kursem albo badaniami – ciężko będzie mi wyjąć na to pieniądze z portfela. Dlatego ogromnie się ucieszyłam, gdy otrzymałam propozycję współpracy z marką i możliwość bezkosztowego przetestowania inteligentnego urządzenia do pielęgnacji twarzy LUNA mini 3. Teraz wiem, że z pewnością nie zawahałabym się wydać pieniędzy na ten rodzaj pielęgnacji.

LUNA mini 3
LUNA mini 3

Szczerze mówiąc, to gdybym nie robiła zdjęć, sama nie uwierzyłabym, że LUNA mini 3 da takie efekty w 14 dni. Niby czułam, że cera jakaś taka gładsza, ale jestem potwornie czepiającą się i chyba jak wiele kobiet – szybciej zauważam jak coś się dzieje na minus, a jak coś się poprawia to kwituję to krótkim “eee, wydaje mi się”.

skóra przed, w trakcie i po używaniu  LUNA mini 3
skóra przed, w trakcie i po używaniu LUNA mini 3

No dobra, najbardziej tutaj widać jak w miarę upływu czasu przerzedzały mi się rzęsy, bo z daleka to jest jeszcze znośne, ale pokażę wam moje skórne problemy z bliska:

Luna mini 3 od foreo

Mam bardzo suchą i wrażliwą skórę. Pisałam o tym kiedyś w kontekście skóry głowy. Moje brwi często wyglądają jakbym miała na nich łupież, a to tylko mój naskórek. Całe czoło i okolice nosa są zawsze potwornie wysuszone a używanie czegokolwiek do oczyszczania cery pogłębia ten stan. Na peelingi zazwyczaj moja skóra reaguje podwójnym atakiem, a oczyszczać trzeba. Drugim obszarem problematycznym jest broda. Wiecie doskonale, że zawsze (zawsze!) mam jedną gulę na brodzie tuż przed miesiączką, ale raczej bez przybliżenia nie widzicie, że niestety cała moja broda usłana jest zaskórnikami, których nigdy nie mogę się pozbyć (niestety na zdjęciu załapały się resztki maseczki peel-off). Zdjęcie pod spodem to broda PO. Gimnastykowałam się przynajmniej ze 3 minuty aby aparat złapał na nie ostrość, bo są dużo mniejsze i mniej widoczne.

Zresztą już w trakcie moja skóra nabrała zdrowszego glow.

Dawno tak bardzo nie lubiłam swojej cery! A jak możecie zobaczyć po moich ustach – jestem niewystarczająco nawodniona.

Czym jest LUNA mini 3?

Cudeńkiem 😀
A bardziej serio – LUNA mini 3 to silikonowa szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy.

FOREO LUNA mini 3
FOREO LUNA mini 3

Szczoteczka jest mała i poręczna, dobrze leży w dłoni i przede wszystkim – jest szalenie przyjemna w użyciu. Jestem niestety typem człowieka, który wstaje mniej więcej w takim humorze:

Kocham ciepłe łóżko i mogłabym mieć na drugie imię “jeszcze 5 minut!”. LUNA mini 3 sprawiła, że te poranki są nieco bardziej przyjemne. Miłe pulsacje (za pomocą specjalnej aplikacji można ustawić ich poziom) są relaksujące i pomagają pozbyć się napięcia. Zapewne nikt poza mną tego nie doceni, ale jako osoba o wiecznie zapchanych zatokach czuję coś w rodzaju ogromnej ulgi, gdy przejeżdżam szczoteczką po czole.
Oczyszczanie twarzy przy pomocy szczoteczki to też mój ukochany rytuał wieczorem.

 LUNA mini 3 urządzenie do potreningowej pielęgnacji twarzy
LUNA mini 3 urządzenie do potreningowej pielęgnacji twarzy

Jako dziecko ustawiałam sobie zawsze małą zabawkową klepsydrę, by pilnować 3 minut szczotkowania zębów. LUNA mini 3 po minucie sama się wyłącza. Istnieje też tryb 30 sekundowy – Glow Boost dla szybkiego oczyszczenia i glow, ale przyznam szczerze – zdarza mi się włączyć 3 cykle po sobie, bo to jest naprawdę bardzo przyjemne.

Jak działa LUNA mini 3?

Pierwsze użycie wymaga odblokowania szczoteczki przez specjalną aplikację FOREO For You Za jej pomocą można też dobrać sobie jeden z 12 poziomów intensywności. Zwilż twarz, nałóż ulubiony żel (tylko koniecznie bez granulek i olejków, olej niszczy silikon) naciśnij start i masuj kolistymi ruchami aż wbudowany timer da znać, że misja wykonana. Potem osusz twarz, opłucz szczoteczkę i kontynuuj swoją rutynę pielęgnacyjną według upodobań.

Miewałam wcześniej krótkie romanse z bardziej “mechanicznymi” szczoteczkami do oczyszczania twarzy czy silikonowymi czyścikami z wypustkami, ale LUNA mini 3 bije wszystko na głowę.  8000 pulsacji T-Sonic™ na minutę – to robi wrażenie i sprawia różnicę. Gdybym miała to opisać – poprzednie oczyszczanie to jak umycie zębów zwykłą szczoteczką. Używanie LUNY to jak umycie zębów szczoteczką elektryczną, wyszorowanie języka i użycie nitki do przestrzeni międzyzębowych.

Wypustki LUNY są miękkie i delikatne dla mojej wrażliwej skóry. Nigdy nie sądziłam, że porządne oczyszczanie może iść w parze z delikatnością, a jednak się udało.

LUNA mini 3 ma jeszcze jedną cudowną funkcję. Zdarzyło mi się zapomnieć gdzie ją położyłam. Za pomocą aplikacji i funkcji Find My LUNA można ją odszukać. Pulsuje wtedy jak szalona!

FOREO LUNA mini 3
FOREO LUNA mini 3

Idealna po treningu

Raczej nie opowiadam o tym co i gdzie ćwiczę, bo nie lubię być stalkowana 🙂 ale żałuję, że nie miałam tej szczoteczki gdy trenowałam karate. W tamtym okresie po intensywnym treningu zwykłe umycie twarzy nie zdawało egzaminu i pojawiały się różne niespodzianki. Uwielbiam korzystać ze szczoteczki gdy się spocę i zmęczę. Na jednym ładowaniu może działać nawet pół roku, a jest mała, lekka i poręczna. Spocona potreningowa twarz jest na mojej liście fuj-rzeczy na równi z dotykaniem poręczy i barierek w komunikacji publicznej a potem braniem w te same dłonie kebaba czy czegoś innego. Absolutna fujka!

Minusy? LUNA mini 3 w chwili obecnej kosztuje 649 zł. Czy dużo czy niedużo – zależy od budżetu i punktu widzenia. To produkt porządny i trwały, a przy tym ekstremalnie higieniczny (producent deklaruje, że jest 35x bardziej higieniczna od szczoteczek z nylonowym włosiem). Nic nie stoi na przeszkodzie, by używać na spółę z mamą, siostrą czy chłopakiem. Nawet gdyby szczoteczka miała przetrwać tylko 2 lata (tyle ma gwarancji) to wychodzi mniej niż złotówka dziennie. Rozumiem jednak, że dla kogoś to może być dużo, bo sama koło takich zakupów chodzę 10 razy, czytam wszystkie recenzje w internecie i zastanawiam się w nieskończoność. Jeśli na tym blogu pojawił się produkt, który przeszedł moje sito kryteriów i go rekomenduję, to znaczy że wart jest każdej złotówki.

FOREO LUNA mini 3
LUNA mini 3 urządzenie do potreningowej pielęgnacji skóry twarzy

Post powstał we współpracy z marą FOREO

Aktualizacja 10 dni później (czyli w zasadzie po miesiącu testów, bo tekst opublikowałam gdy 14 dni było już kilka dni temu):

FOREO LUNA mini 3 po miesiącu
FOREO LUNA mini 3 po miesiącu

Zdęcia są ostre na tyle, że możecie policzyć niewyregulowane brwi, tylko aparat nie ma na czym złapać ostrości,bo nie ma stanów zapalnych ;-). Cera ładna i czysta, na brodzie nie został prawie żaden zaskórnik, a te co zostały powoli znajdują drogę na wolność. Cały cykl bez hormonalnego syfka na brodzie.

Uściski, Ania

35
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
AniamalujeBeriKingaJulitaEwelina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata
Gość

Dzięki za post! Właśnie zastanawiam sie nad zakupem.

Monika
Gość

Boziu, nie wierzę! Tak się wzbraniam przed kupnem tej szczoteczki… Nadal mam nadzieję, że pojawi się jakiś tani zamiennik, bo cena przeraża

Joanna Ga
Gość
Joanna Ga

W Super Pharmie kupilam małą Lunę Foreo Play plus czy jakos tak. Normalnie kosztuje 200 zeta, ja w promocji dalam 160. Nie ma ona wprawdzie żadnej apki i tryb wibracji też jest tylko jeden, ale to nadal Luna i jest… wow. Naprawdę. Ja jestem daleka od zachwytów nad jakimiś kosmetycznymi gównami, ale to coś, no kurde kawałek plastiku i wibrującej gumki i robi robotę i nie wiem jak zaiste. Mam pysk naczynkowy i mocne tarcie nie wchodzi w gre. Nawet silikonowa szczotka była taka sobie, a ta jest bomba. Warto wydać ten hajs, bo pyszczor jak nowy 🙂

Paulina z simplistic.pl
Gość

„Pyszczor jak nowy” made my day! 😀

Sylwia
Gość
Sylwia

Kupiłam, ale nadziałam się na pewien haczyk, jak w tym mniejszym modelu wymienić baterie? 😀 Bo z tego co czytam w necie, to chyba się nie da, więc 100 użyć i po imprezie? 😀 Podobno to taka a’la wersja testowa, żeby zachęcić do kupna większej wersji, nie wiem czy się załamać, na stronie brzmiało, jakby baterie były jednak wymienne. Urządzenie nieładowalne ok, ale żeby baterii nie można było zmienić? 😀

Sylwia
Gość
Sylwia

omg zagapiłam się i wzięłam play, bez plusa = play jest niewymienna, plus owszem XD Mam nadzieję, że nikt nie zrobi tak jak ja hahahah 😀

Svitlana
Gość
Svitlana

Super gadka ….posmialam się….😁

Alicja
Gość

Czasem w necie spotykam się z zamiennikiem Xiomi z Aliexpreess. Nawet jest aukcja z wysyłką z PL idzie w parę dni i kosztuje 60 zł. 😀

Kasia
Gość
Kasia

Hej, ja mam chyba starszy model Luny bo nie ma do niej apki albo nikt mi o tym nie mówił jak kupowałam w douglas. Kosztowała 500 ileś złotych, miałam wtedy kryzys zaskórników i oczyszczania twarzy a mialam wrażenie, że OCM doprowadziło do jeszcze gorszego stanu. Używanie szczoteczki jest mega przyjemne, i naprawdę pomaga w oczyszaniu! Ładuje ją jakos raz na pół roku albo nawet rzadziej, aż ostatnio się bałam, że zgubiłam kabel do niej. Mam chyba z 2 lata już i nic się z nia nie dzieje. Nie wiem jak miałaby się zniszczyć, jedyne co to pewnie mechanizm w środku.… Czytaj więcej »

Magda
Gość

Uwielbiam te szczoteczki! Nie dość że pięknie wyglądają, to jeszcze naprawdę działają! Polecam! Zakup warto rozpatrywać jako inwestycje, a nie wydatek^^

z-dusza.pl
Gość

Słyszałam już o tej szczoteczce równie pochlebne opinie, ale podobnie jak Ty, mam problem z wydawaniem na siebie pieniędzy i 650zł wydaje mi się dość dużo. Ale jak widzę, efekty naprawdę są i być może warto. Mam chyba bardzo podobną cerę do Twojej – również zawsze broda w okolicy okresu w czerwonych kropkach no i te zaskórniki…

Sylwia
Gość
Sylwia

Skusiłam się na tańszą i mniejszą wersję tak na próbę (wyszło mi jakoś 130 zł na necie w Sephorze). Jak się wkręcę to zainwestuję może w większą wersję :D. Czekam na tę paczkę! Ciekawi mnie jakiego żelu używasz, może zdradzisz? 😀 Do tej pory używałam olejków 😅.

Monika
Gość

Też mam jedną szczoteczkę Foreo, bodajże wersję mini2 i jestem zadowolona. Może nie aż tak, jak Ty, bo niestety ja jestem typem osoby, która nie ma idealnej cery, ale… to pewnie składowa kilku rzeczy -pielęgnacji, kosmetyków i własnie szczoteczki. Ale efekty widzę. A to, co zauważyłam od razu po użyciu szczoteczki, to niesamowicie miła w dotyku skóra, gładka i taka… satynowa 🙂

Monika
Gość

Marzy mi się ta szczoteczka, ale cena jest nie do przejścia dla mnie na najbliższy czas. 🙁 wiem tez ze zamienniki to nie to samo. Planuję wydatki i odkładam na inwestycje i tak już mam zaplanowane najblizsze 1,5 roku. (Polecam, bo mega mobilizuje. Nie polecam bo nie ma miejsca na nic niespodziewanego) myślisz że jest szansa na kod rabatowy z Twojego polecenia?

Its’carooline
Gość

Bardzo dziękuje za opinie ! Tego mi było trzeba ❤️ Bo nie byłam do końca przekonana czy się opłaca i czy jest skuteczna

Ewelina
Gość

bardzo ufam twoim recenzjom, ale nie podoba mi się, że testowałaś ją tylko 14 dni, skoro w trakcie miesiąca są takie różnice w cerze ze względów hormonalnych- moje zdjęcia przed okresem i po 14 dniach w dni płodne też by tak wyglądały 😛

Magda
Gość

Szczoteczka szczoteczką (akurat jesteś jedną z nielicznych osób, których recenzjom ufam), ale jakie masz Aniu piękne zamiokulkasy! Co robisz, że tak cudnie rosną? Ja mam bidę z czterema gałązkami i nic nowego nie chce wypuścić.

Julita
Gość

Faktycznie jest droga, ale można też postawić na trochę tańszy model – fofo 🙂 Ja dostałam właśnie fofo i też jestem zadowolona, chociaż powinnam używać jej częściej. Bardzo fajny gadżet, a u Ciebie poprawa widoczna, super!

Kinga
Gość

Aniu, nadal jesteś zadowolona ze szczoteczki? Jak myślisz, czy luna mini 2 albo inne modele foreo będą tak samo dobre jak luna mini 3?

Previous
Czy pełnoletni uczeń może sam się usprawiedliwić?
FOREO LUNA mini 3 – jak się sprawdziła inteligentna szczoteczka soniczna po 14 dniach?