- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Pocketbook touch lux 3 – mój czytnik za 1zł w legimi

Pocketbook touch lux 3 - mój czytnik za 1zł w legimi
Gdy szukałam czytnika dla siebie, omal nie uległam i nie zainwestowałam w kindle. Cieszę się, że nieco z przypadku mam cudowny, kochany

 Pocketbook Touch Lux.

To nie jest sponsorowany materiał, a krótka opowieść o mojej ukochanej usłudze, która pozwala mieć ciastko i zjeść ciastko. 
Legimi to coś jak netflix czy spotify, tylko dla książek. Szeroki katalog – 25 tysięcy ebooków i audiobooków i (ciągle rośnie), cykliczna opłata abonamentowa, przejrzyste warunki. Uwielbiam usługę i szczerze polecam. Ba! nie wyobrażam sobie bez niej życia. O tym dlaczego ją lubię i jak mieć abonament za darmo (legalnie i bez kombinowania) opowiedziałam na filmie na Youtube.
Pocketbook touch lux 3 - mój czytnik za 1zł w legimi
Tutaj skupię jedynie na samym czytniku, bo dostaję o niego masę pytań, a wpis na ten temat obiecałam dawno.
Pocketbook Touch Lux to trochę efekt przypadku. Był ładniejszy i miałam go do wyboru w abonamencie. Skończyła mi się umowa, zdecydowałam się na kontynuację i miałam ochotę na kolejne urządzenie. Byłam tuż przed podróżą, czytnika potrzebowałam na cito a te dostępne w ofercie nie miały jeszcze zbyt wiele recenzji. I to był jeden z lepszych przypadków w życiu.
Po prostu kocham ten czytnik. Zawsze mam go w torebce!
Pocketbook touch lux 3 - mój czytnik za 1zł w legimi
Za co go kocham? Przede wszystkim za komfort czytania. W ogóle nie męczy mi oczu, jeśli mam wybór – wolę zapalić światło niż korzystać z podświetlenia, ale to które oferuje urządzenie działa bez zarzutu. Gdy długie czytanie daje się we znaki – nieco zwiększam litery. Działa to bardzo płynnie i komfortowo.
Drugą przeogromną zaletą jest bateria. Zapominam o jej ładowaniu na miesiąc. Serio. Nie korzystam na tym urządzeniu z wifi, chyba że synchronizuję aplikację, rzadko używam podświetlenia – czytnik zawsze jest gotowy do działania. A jeśli rozładuje się – powerbank szybko załatwia sprawę.
Pocketbook touch lux 3 - mój czytnik za 1zł w legimi
Czytnik ma idealną wielkość i przekątną ekranu 6 cali. Obsługuje wszystkie niezbędne mi formaty i a dotykowy ekran działa bez zarzutu. Dzięki niemu czytam zdecydowanie więcej niż kiedykolwiek. W tramwaju, w metrze, w pociągu, w kolejce u lekarza i na poczcie.
Zarzekałam się kiedyś, że jestem fanką książek papierowych i podtrzymuję – uwielbiam podkreślać coś ołówkiem czy przekładać kartki, ale to cudeńko waży mniej niż dwie tabliczki czekolady i zajmuje odrobinę miejsca w walizce. Kocham podróżować i już podczas samego lotu czy czekania na lotnisku zdarza mi się połknąć książkę. 
Przetestowałam go na wakacjach na Karaibach i na Korfu – w obu miejscach było gorąco, w obu sprzętowi nic nie było.
Pocketbook touch lux 3 - mój czytnik za 1zł w legimi
A najbardziej kocham w nim to, że mam go za złotówkę w abonamencie.  Urządzenie solo kosztuje 430 zł – tutaj pocketbook touch lux 3 na ceneo
Jeśli masz własny sprzęt – abonament kosztuje 32 zł miesięcznie. Mój (na 4 urządzenia) kosztuj 52 zł, a urządzenie jest za złotówkę, ale na filmie zdradziłam sposób na czytanie za darmo. Obowiązkiem instytucji kultury w Polsce jest szerzenie czytelnictwa i jest projekt, który pozwala na korzystanie z legimi nieodpłatnie, tylko trzeba deklarować chęć kontynuacji co miesiąc.
Więc decyzja czy bardziej opłaca się abonament kupić wraz z czytnikiem czy kupić czytnik a z usługi korzystać za darmo należy tak naprawdę do Ciebie 🙂 
Pocketbook touch lux 3 - mój czytnik za 1zł w legimi
Jak sprawdzić opłacalność usługi?
Wypisz sobie 10 tytułów książek, które chcesz przeczytać. Sprawdź, czy są na legimi i podlicz kwotę.
Ja ostatnio czytałam w ten sposób:
Kirke, Madeline Miller  (czytam teraz), od 25 zł
Polska odwraca oczy – od 21 zł
Balsamiarka – od 25 zł
Sztuka zwycięstwa od 23 zł
Tuwim, wylękniony bluźnierca od 30 zł

razem: 159 zł.
To są książki, po które sięgałam w ciągu ostatnich 30 dni. Ceny zaokrągliłam w dół na bazie najniższej z ceneo, one mogą się zmieniać, dlatego podałam linki.


Z tym, że do “żeby nie było zgorszenia” wróciłam na chłodno drugi raz. To książka o tym, jak księża seksualnie wykorzystują dzieci. Smutna, emocjonalna, opisująca fakty. Poświęciłam jej osobny wpis. Ale gdybym nie wróciła do tej książki, pewnie przeczytałabym coś innego.
Ceny wyżej dotyczą zazwyczaj najtańszych wersji, czyli ebook lub książka bez kosztów przesyłki 😉
Ja każdego miesiąca mocno oszczędzam na tym biznesie!
Niżej aktualnie najczęściej pobierane tytuły
Mam taki pomysł, bo aktualnie trwa fajna promocja. Można bez zobowiązań dać się wciągnąć w legimi na miesiąc, za darmo, bez korzystania ze sposoby o którym mówię w filmie. Normalnie dają 7 dni, ale z moim linkiem jest miesiąc;↓↓↓

Odbierz dostęp do Legimi za darmo przez miesiąc

Jeśli po tym czasie zdecydujesz się zostać na dłużej i skorzystać z płatnego abonamentu – mój przedłuży się o dwa bezpłatne tygodnie.
Jeśli wolisz skorzystać ze sposobu omówionego w filmie – nie będę nic z tego miała, ale jak skończy się mój abonament (marzec 2019) sama skorzystam z bezpłatnej opcji.
Jeśli wolisz płacić a nie chcesz dać mi “zyskać” dwóch tygodni – wyczyść ciasteczka, poszukaj innego kodu w sieci, ale proszę – korzystaj, to jest cudowna oferta.
W moim abonamencie są też audiobooki, więc słucham książek w drodze.
Uwielbiam zarówno usługę jak i czytnik. Z legimi korzystam od 2013 roku jako czytelnik i jako autor, bo swoją też tam zamieściłam.
 To działa troszkę jak spotify, gdzie autorzy muzyki dostają wynagrodzenie za odsłuchane utwory. I jasne, można potem księżniczkować jak Taylor Swift, że grosze jej nie odpowiadają i muzyka nie powinna być darmowa, ale sama Taylor wróciła do Spotify z podkulonym ogonem. Rozrywka jest w Polsce szalenie droga w stosunku do płac. Ceny książek są ogromne i to nie z winy autorów. A ponieważ większość e-booków ma dzisiaj zabezpieczenia i w chwili zakupu kodowane są w książce dane kupującego – bardzo nie chciałam by ktoś był potem ciągany po sądach za chomikową głupotę. Ściągając pirata okradasz autora, wydawcę, grafika, korektora i redaktora. Skoro można korzystać z wypożyczania za niewielką kwotę – nie widzę żadnego sensu takich praktyk 🙂
Psst! abonenci play mają legimi za 19.99 miesięcznie 😉
Ja polecam!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
KasiaAniamalujeAsiaEdziaSakurakotoo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sakurakotoo
Gość

Ja akurat skusiłam się na Kindle, ale nie żałuję 🙂 Zrobiłam to głównie po to żeby czytać angielskie ebooki (funkcja tłumaczenia) i podszkolić język. Owszem, jest drogi ale na Amazon jest wiele darmowych, zagranicznych i mniej popularnych tytułów więc jest w czym wybierać 😀

Edzia
Gość
Edzia

Ja za to mam Kindle’a i też go kocham z całego serduszka <3 Ustawiam sobie alerty cenowe na interesujące mnie pozycje (np. na https://ebooki.swiatczytnikow.pl ) lub korzystam z tanich pakietów – https://artrage.pl/bookrage/quick, świetna sprawa, można kupić wiele książek na interesujące nas tematy właściwie za grosze (ceny zaczynają się od 1 zł za 2-3 książki). Ogólnie czytnik, jaki by nie był, jest najlepszym rozwiązaniem na podróże i jeżdżenie po mieście (np. na uczelnię), więc polecam, komu tylko mogę 🙂

aGwer
Gość

Ja akurat od lat używam Kindla, ale nie wyobrażam sobie już czytania inaczej. Inwestycja w czytnik, to najlepsza decyzja jaką podjęłam.
Legimi daje faktycznie sporo możliwości i fajnie, że coraz więcej osób z tego korzysta 🙂

Paulina z simplistic.pl
Gość

Uwielbiam czytniki! Sama mam Kindle i trochę żałuję, bo na Legimi wszystkie książki, które chciałabym przeczytać są akurat niedostępne w odpowiedniej wersji. Niemniej jednak dziękuję za link, dzięki któremu otrzymamy miesiąc za darmo, chętnie skorzystam i mam nadzieję, że zyskasz na tym dodatkowe dwa tygodnie, zasłużyłaś! 🙂

Patrycja | Zielona Małpa
Gość

Mam ten sam czytnik od lipca i też go uwielbiam.
Przy czym ja mam abonament za darmo z biblioteki miejskiej, więc warto sprawdzić, czy nie ma się takiej opcji. Wtedy pobiera się kod raz w roku tak długo, jak biblioteka współpracuje z Legimi 🙂

Ania Kalemba
Gość

A mi się własnie zniszczył mój czytnik 🙁 Jakaś ryska i ekran poszedł. Ubolewam 🙁

Asia
Gość

Dzięki Tobie pokochałam na nowo czytanie książek. Przeliczyłam sobie wg Twojej zasady ile bym wydała na zakup książek, które mnie interesują, sprawdziłam czy są dostępne na Legimi i stwierdziłam, że czas zainwestować w Legimi – wzięłam abonament z czytnikiem za 1zł – Pocketbook Touch Lux 4. Jestem nim zauroczona. Aż żałuję, że do pracy nie dojeżdżam pociągiem ale niestety nie mam innej opcji jak samochód. Niestety nie mogłam skorzystać z opcji biblioteki bo nie ma takiej u nas w miasteczku, która by współpracowała z Legimi, ale może za dwa lata już taka opcja będzie. Aniu jeszcze mam pytanie odnośnie umowy.… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

Dzięki Aniu, skorzystałam z linka 🙂

Previous
Zanim zaczniesz chodzić bez stanika…
Pocketbook touch lux 3 – mój czytnik za 1zł w legimi