Jestem królową zaprzeczania sobie, bo napisałam tekst o tym jak zrobić coś raz a dobrze zamiast poprawiać w nieskończoność, podając przykłady największych firm świata... a sama nagrywałam prosty film na youtube trzy razy :). Jeśli chcesz poczytać co dziwnego próbowała wyprać moja babcia, obejrzeć dziwne zdjęcia z dzieciństwa i zgarnąć rabat na piękne fotoksiążki @colorland_pl to zapraszam Cię na bloga♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #colorland #fotoksiążkacolorland #fotoksiążka #podróż #travel #trip #wspomnienia #memories #photomemories #photobook #pasja #passion #holidays #vacation #urlop #Azja #Asia #współpraca 
Materiał przy współpracy z @colorland_pl

Jestem królową zaprzeczania sobie, bo...

Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Czym dla mnie jest luksus? Nie zgadniesz

Byłam dzisiaj w azjatyckiej knajpie. Kelner (Azjata) pomylił zamówienie Oli, zapomniał o przyniesieniu pałeczek – no był trochę zakręcony. Gdy przyszło do płatności, miał problem z rozdzieleniem rachunku. Powiedział “ale ja nie umiem”, co natychmiastowo zinterpretowałam tak, że nie wie jak to wbić w terminalu. A on dalej – nie umiem jak to obliczyć, ja nie chodziłem do szkoły, tylko od razu do pracy.

Czekałyśmy obie na śmiech rozładowujący napięcie, ale nie nastąpił. To nie był żart.
Dawno nie zrobiło mi się tak bardzo, bardzo przykro.
Kilka dni wcześniej zastanawiałam się, co jest dla mnie luksusem.  O tym, że mam małe potrzeby i nie wydaję wiele wiem od momentu, gdy napisałam na wasze prośby tekst skąd biorę pieniądze na podróże. Zastanowiłam się wtedy mocno nad strukturą swoich wydatków i doszłam do wniosku, że nie są duże.
Ogromnym luksusem jest dla mnie w tym momencie wynajem kawalerki w Warszawie. Sytuacja na rynku nieruchomości jest chora, ceny są wysokie i wiem, że w innym mieście miałabym w tej cenie dużo fajniejsze i większe mieszkanie. A że pracuję głównie zdalnie, to wcale nie muszę mieszkać w stolicy. Mieszkanie w stolicy to luksus i wielki przywilej.
Albo mogłabym nie wynajmować sama, ale to jest właśnie dla mnie teraz największy luksus. Jestem w takim momencie życia, że potrzebuję dużo przestrzeni tylko dla siebie. Bez zastanawiania się, czy nie utrudniam komuś życia, bo światło włączone a ja stukam w nocy w klawiaturę, a ktoś musi rano wstać do pracy. Z możliwością posiadania epickiego syfu w kuchni, bo wpadłam w szał gotowania nowych rzeczy, a potem w wir pracy i jakoś nie chciało mi się tego wstawić do zmywarki, bo właśnie przyszła wena. Wena to jedna z tych szczególnych istot, którym się nie odmawia – w przeciwnym razie wali bardzo długiego focha.
Chcę bez wyrzutów sumienia leżeć długo w wannie, mieć absolutną ciszę (ściany grubości metra, kocham moją kamienicę) i jednocześnie dobry dojazd wszędzie.
Nie jest to coś niezbędnego do życia, dlatego traktuję to właśnie jak luksus.
Bo w sumie tak go postrzegam. Potrzebne do życia jest pożywne jedzenie, ale kawior już nie. Potrzebne są ciepłe buty zimą, ale te z metką Chanel już nie. Potrzebny jest pakowny i wygodny plecak albo wytrzymała torebka, ale taka Louis Vuitton niekoniecznie. 
Nie lubię metek, nigdy nie lubiłam. Ale pamiętam jak pracowałam z ludźmi, dla których takie rzeczy są ważne i przez chwilę chodziłam z markowymi. Pozbyłam się tej torebki z radością i chodzę z taką no name. Ale pamiętam też jak znajomy powiedział, że jedyną reakcją ludzi z grupy po tym jak wygłosił referat było “o Sławek, masz zegarek Wellingtona”. To bardzo inteligentny gość.
 Zanim zaczął go nosić, był przezroczysty. 
Luksusem jest dla mnie dostęp do wiedzy. W takim Jemenie jakieś 70% kobiet nie potrafi czytać. Ja mam na wyciągnięcie ręki tysiące książek za darmo*. Głupio byłoby mi czytać dupelka i inne plotkarskie bzdury
Luksusem jest dla mnie posiadanie szpilek w przeróżnych kolorach. Do życia nie są mi niezbędne różowe, czerwone i zielone buty, ale lubię je mieć. Chociaż pilnie poszukuję godnego następcy dla tych znoszonych już szpilek nude ze zdjęcia. I chociaż żadna z tych par nie kosztowała więcej niż 200 zł (nie lubię skóry).
Wiem, że posypią się pytania, sukienka niedostępna, ale znalazłam taką z długim rękawem.


Luksusem jest dla mnie możliwość pójścia do stomatologa w trybie pilnym i nie zastanawianie się, czy stać mnie na bezbolesne znieczulenie komputerowe albo czy nie lepiej przez dwa tygodnie łykać ketonal i wytrzymać do wizyty na NFZ.
W ogóle badania i chodzenie do lekarza prywatnie. 
Luksusem jest możliwość wyboru łososia zamiast pangi. Wciąż kupuję wiele rzeczy w dyskontach, bo śmietanie logo niepotrzebne, ale bardzo doceniam fakt, że mogę też często kierować się kryterium jakości i patrzeć bardziej na skład, niż na cenę.
Luksusem jest też to, że przynajmniej raz w tygodniu jadam na mieście. Zazwyczaj w menu lunchowym (czyli dwa dania plus deser/napój) za maksymalnie 25 zł, ale jadam.
Luksusem jest dla mnie możliwość zajęcia swojej głowy takimi rzeczami jak #zerowaste. Gdybym była zajęta gnaniem z jednego etatu na drugi i wiecznie chorą gromadką dzieci, nie miałabym czasu ani ochoty myśleć o środowisku.
Luksusem jest dla mnie posiadanie oszczędności. Nie wydaję wiele – bez podróży i sytuacji gdy muszę kupić nowy aparat, bo poprzedni się zepsuł, moje miesięczne koszta to ok. 3000 zł. Świadomość, że gdy coś zepsuję albo stracę głównego zleceniodawcę to sobie poradzę, jest bardzo komfortowa. Nie wyobrażam sobie w jakim stresie bym funkcjonowała żyjąc od dziesiątego do dziesiątego. 
Luksusem jest dla mnie to, że gdy po latach poszukiwania idealnego trencza objawił mi się jako wełniany płaszcz na zimę, to po prostu go kupiłam. No dobra, tutaj wcześniej rozgrywał się bardzo długi proces myślowy, bo mam problem z drogimi rzeczami, ale nie musiałam na niego zacząć jakoś wybitnie oszczędzać, bo pieniądze na ten cel po prostu miałam.
Luksusem nie są dla mnie drogie rzeczy, tylko rzeczy świetnej jakości, gdy tej jakości oczekuję. Mam to niewypowiedziane szczęście, że wiele kosmetyków (tak, z powodu nazwy bloga byłam na kilku listach PR w kategorii uroda🙈) po prostu dostałam. I wiecie co? Tak z zupełnie czystym sumieniem, to z tych drogich mogę polecić tylko fridge. O ile mogę nazwać je drogimi, bo w sumie miałam droższe kremy które nie robiły ekhem, nic.
Zaprawdę powiadam wam – nie zawsze za ceną idzie jakość.
Tak paskudnie zjadła mi się szminka za 89 zł (a dostałam trzy!!!). Takiej przygody nigdy nie zafundowała mi dużo tańsza ulubiona szminka z paese.

O właśnie!
 Luksusem jest to, że nie jestem uzależniona od współprac i zarobków z nich. To musi być straszne, gdy to twoje główne źródło dochodu i musisz czytać nowe książki akurat blisko ich premiery, bo wtedy wydawnictwo chce je promować. Okrutne, gdy masz ochotę poczytać kryminał, ale musisz romans i w sumie masz na to 3 dni.
Luksusem jest to, że nie jestem ograniczona do dwudziestu dni urlopu, tylko mogę pracować zdalnie. W zeszłym roku było śmiesznie, bo miałam sporo ofert pracy, chociaż jej nie szukałam. Jeny, one były spoko finansowo, ale zabrałyby mi cały flow, który lubię i którego nie chcę stracić. Cenię sobie czas wyżej niż pieniądze.
Luksusem jest dostęp do edukacji, w zasięgu kilku kliknięć mam podstawy wiedzy z absolutnie każdej dziedziny. 
Nie logowane paski, torebki, biżuteria ze złota. Nie lodówka SMEG i nie droga szminka. Nie drogi zegarek. Daj znać, czym luksus jest dla Ciebie.

*Dzięki tej usłudze można  czytać nowości książkowe  za darmo


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Bardzo mądre podejście 🙂 Dla mnie luksus to również możliwość wyboru, zdrowy sen i możliwość mieszkania samej ze swoimi kotami. Możliwość zaadoptowania ich tyle, ile chcę 😉 Luksus to też wymarzona praca, zajęcie. Uczę się w tym kierunku 😉 Zapomniałabym o najważniejszym. Luksus to zdrowie i niezależność od innych 🙂

Ania
Gość
Ania

Mam tak samo! Nie musZe posiadać drogiego i „na cZasie” auta a mam fajnego WW z 2002 i cieszę się jak głupia bo to moje pierwsze auto! Fajne kupuje torebki z Chińczyka które mi długo sluza. Jedynie perfumy mam „markowe” bo z Dior i YSL . 😀

lisek65
Gość
lisek65

Dla mnie luksusem jest na ten moment samochód, chociaż już wpisany w niezbędne potrzeby życiowe. Własne mieszkanie, które na szczęście spadło jak z nueba. Zakup to mały pryszcz, ale utrzymanie tego, opłacenie rachunków pożera budżet zwłaszcza przy niespodziewanej usterce. Luksusem dla mnie będzie stabilizacja finansowa.

kasja.b
Gość
kasja.b

Luksus poczułam wczoraj widząc, że wypłata która wpłynęła na konto pierwszy raz była niższa od tego co tam zostało po poprzednim miesiącu. Od roku unikam galerii handlowych, SH odwiedzam z przyjemnością i to też jest luksus, bo kiedyś nie miałam innego wyboru. Luksusu nie znajdę nigdy w najnowszym aucie czy drogiej torebce, tylko w swojej głowie 😄 Jak kupimy z mężem mieszkanie i zamontuję w łazience wymarzoną wanne do wygrzewania się w niej to to będzie dla mnie szczyt luksusu. I kota sobie wezmę od razu bo z teściowej pekińczykiem to nie mam szans chwilowo😂

aniamaluje
Gość

Takie niespodzianki z przelewami sąmiłę :))

Agnieszka Jabłońska
Gość
Agnieszka Jabłońska

Luksusem jest dla mnie zdrowie, to, że moi bliscy są zdrowi i wciąż żyją. Im jestem starsza, tym częściej ogarnia mnie wdzięczność, że mam jeszcze rodziców i teściową, że Święta są takie, jakie są. Jestem wdzięczna. Luksusem jest dla mnie to, że mogę rozwijać swoją pasję i na tym zarabiać. To wciąż II etat, więc kosztuje mnie to mega dużo wysiłku, ale daje również satysfakcję i pomaga zbudować poduszkę finansową. Luksusem jest dla mnie to, że mam oszczędności i – tak samo jak Ty – nie muszę się martwić wizytą u lekarza, czy koniecznością kupienia butów. Luksusem jest również to,… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Jeny tak!!!Ile osób z naszego pokolenia musi dźwigać finansowy ciężar utrzymania niedołężnych rodziców, chociaż chciałoby budować własne rodziny..

archigame.pl
Gość

Był czas, że kebab z piwem raz na miesiąc to był dla mnie luksus. Teraz nie wiem. Chciałbym jakiś luksusowy zegarek albo posiadać dobrze skrojony garnitur – nie stać mnie na to, więc wydaje mi się, że to jest luksus. Czasami sobie myślę, że to, że mój syn może jeździć na wycieczki i mieć swój pokój to luksus. Ja tego nie miałem i dlatego takie mam drugie skojarzenie. Ale ogółem to nie zastanawiałem się nad tym. Jestem raczej z tych oszczędnych (choć żona woli mówić, że jestem wcieleniem Sknerusa McKwacza – co moim zdaniem jest pochlebstwem).

aniamaluje
Gość

A żona też to traktuje pozytywnie? 🙂

Okashi
Gość
Okashi

Torebki mam dwie. Jedna elegancka druga listonoszka. Ta druga droga bo skórzana. Wcześniejsza służyła mi 8 lat ciągłego noszenia wiec nie było mi tak bardzo szkoda wydać ok 300zl.(slontrombalski-polecam) luksus to jeść dobre jakościowo rzeczy. Wole zjeść rzadziej a lepiej bo z przerażeniem czytam o syfie jaki jest dodawany do żywności ;/ luksus to mieć czas dla siebie i moc zrobić sobie wolne kiedy chce. Ciuchy -nie patrzę na cenę i na metki. Jak widzę jakość ciuchów z sieciowek to mnie coś trafia dlatego już do galerii nie chodzę- przeciętny chińczyk czy ciuchy na targu maja lepsza jakość za ta… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

O właśnie! Takie coś rozumiem, bo kupiłaś porządną, trwałą torebkę. Nie umiem sobie jakoś wyobrazić, że ta za kilka tysięcy jest aż tyle razy bardziej trwała

Ania
Gość
Ania

mam podobnie 🙂 dla mnie luksus to możliwość pojechania za granice za swoje pieniadze gdzie tylko chce. jestem naprawde szczesliwa i wdzieczna i jest to dla mnie rowniez luksusem,ze w wieku 22 lat nie musze prosic rodzicow o pieniadze na moje ponadprogramowe wydatki, bo mam wlasne pieniadze. jak mialam ochote kupic sobie szczoteczke sonicza do zebow, to ją kupilam, a wiem ze rodzice nie daliby mi na nia 200zl. luksusem jest takze chodzenie na jedzenie na miescie, kupowanie lepszej jakosci ubran i przede wszystkich spokoj psychinczy ze mam swoje pieniadze i jak chce cos kupic to to kupie, a jak… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Doskonale rozumiem,bo zarabiałam od liceum własnie po to, by się nie prosić o nic 😀

Ania Kalemba
Gość

No tak, trzeba bardziej doceniać i być wdzięcznym, bo to, gdzie żyjemy to już prawdziwy luksus 🙂

STYLANN
Gość

Doceniam wiele rzeczy, które się w moim życiu wydarzyły (i ciągle dzieją), ale prawdziwie luksusowo czuję się, gdy siadam z mężem na tarasie mojego domu z kawą i patrzę na biegającego po trawniku pieska 🙂 Czuję wtedy, że mam absolutnie wszystko, o czym marzyłam.

Milena
Gość

Świetny wpis! Czasem nie dostrzegamy tego, ile luksusu nas otacza, bo mamy to na co dzień. Ale wystarczy sobie uświadomić, że nie wszyscy mają dostęp do edukacji, że niektórych nie stać na leki, chociaż bardzo ich potrzebują, wystarczy poczytać raport na temat tego, ilu ludzi żyje na skraju nędzy, by spojrzeć na swoje życia zupełnie inaczej. Tak sobie myślę, ze Twoje przemyślenia to może efekt podróży – kiedyś pisałaś o tym, że chyba pobyt na Filipinach pozwolił Ci dostrzec nowe rzeczy 😉

aniamaluje
Gość

Na Filipinach nie byłam, ale masz rację, Azja miała na to spory wpływ 🙂

MadziaWas
Gość

Dla każdego luksus znaczy co innego. Dla mnie luksusem jest to w jakich żyjemy czasach. Mamy dostęp do nowych technologii, medycyny, szkolnictwa. I jak to mówi moja babcia, żyjemy w czasach luksusowych, tyle że to my nie widzimy tego luksusu, co nas otacza.

Staram się doceniać wszystko to co mam, znaczek nie jest ważny 🙂

karola0912 .
Gość
karola0912 .

Super napisane<3 mam takie same myślenie i z kupowaniem drogich rzeczy tez. Teraz mam taka sytuację że trzeba naprawić auto za naprawę wyjdzie 1000 zl to naprawiam bo mam poduszkę finansową i nie muszę się stresować czy mi starczy do ostatniego -tak to jest luksus!

beti
Gość
beti

Może to zabrzmi glupio, ale… luksusem jest dla mnie brak potomstwa (zbliżam sie do 30). Gdy widze swoje uwiazane dziecmi koleżanki, ktorze narzekaja, że nie maja czasu na chwile samotnosci z ksiazka czy dluga kapiel w wannie, to mysle, ze układ ja+mąż+kot to świetna decyzja.

Gulnar
Gość
Gulnar

W punkt! Oczywiście, piszesz tu o swoich doświadczeniach, ale w stu procentach zgadzam się z tym,ze luksusem jest to, iż pewne sprawy postrzegamy jako … naturalne (przykłady z wynajmem i edukacją). Niedawno przytrafiła mi się następująca historia: zaraz po świętach się pochorowałam (pierwszy raz od maturalnej klasy) na tyle, żeby mieć gorączkę. No i nic, poszłam do lekarza, a ze musiałam to wyleżeć dostałam zwolnienie aż na 9 dni. Nawet i się ucieszyłam, chociaż sytuacja była dla mnie zupełnie nowa – pracuję od trochę ponad dwóch lat i pierwszy raz takie rzeczy… Nic dziwnego, że kiedy moja “działalność” przestała ograniczać… Czytaj więcej »

Ola Ł
Gość
Ola Ł

Lubię mieć zawsze odłożone pieniądze, więc też luksus, że mogę się wyprowadzić z innego pokoju do innego pokoju w razie czego(na razie tylko pokoju, ale w sumie to aż). No i tego jedzenia, że nie muszę sobie wszystkiego wyliczać(ale też bez przesady), bo oprócz swoich zarobków mam też stypendium. I raczej wolę robić coś, co lubię niż chodzić do pracy codziennie z “o boże znowu tyle tu spędzę”. A potem słuchasz tych sfrustrowanych pracowników, którzy zazdroszczą innym… a oni już siedzą w tej pracy 5-10 lat. PS: Co do dentysty, to miałam spory wręcz paniczny lęk przed nim i to… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Luksusem, który mam nadzieję kiedyś osiągnąć, jest dla mnie wybór pracy ze względu na to, co chcę robić, a nie dlatego, że jest i pozwoli mi przeżyć. To możliwość zamówienia jedzenia na mieście, kiedy jestem zbyt zmęczona, żeby robić cokolwiek. To możliwość pojechania na wakacje w dowolnie wybranym terminie. Zamówienie taksówki zamiast jazdy z tobołami, meblami itp. autobusem.

Trii (@kuunelakk_by_trii)
Gość
Trii (@kuunelakk_by_trii)

Dla mnie luksusem jest to, że jestem: – samodzielna – kiedy moje marzenie z dzieciństwa się spełniło i mogłam decydować sama o sobie, już nigdy nie wróciłabym do czasów, w których rodzice/nauczyciele/inni dorośli decydowali za mnie – samowystarczalna – chociaż rodzice zawsze mi pomogą to od lat nie ma takiej potrzeby – wolna i bezpieczna – w ilu krajach panuje właśnie wojna albo są zagrożone jej wybuchem? – rozumna – pod tym względem, że nie idę za tłumem, nie słucham disco polo bo wszyscy słuchają, nie kupuję torebek LV bo wszyscy mają – mam swoje zdanie i jeśli jest ono… Czytaj więcej »

Agu Agula Blog
Gość

Dla mnie na dzień dzisiejszy nieosiągalnym luksusem jest własne M, ale nie ma co narzekać. Jest zdrowie, a po pracy wolny czas dla siebie. W tych zabieganych czasach, to bardzo duży luksus.

Marta
Gość
Marta

Dla mnie luksusem jest możliwość chodzenia do lekarza i robienia badań prywatnie. Na punkcie zdrowia jestem mocno przewrażliwiona i zawsze gdy coś jest nie tak lecę do lekarza i chce zrobić wszystkie badania żeby mieć pewność ze wszystko jest okej, bez tego nie będę spokojna. Gdybym miała czekać na terminy z NFZ to wykończyłabym się psychicznie. Pamietam sytuacje ze miałam zrobić tomografie komputerowa, zadzwoniłam do placówki współpracującej z NFZ i spytałam na kiedy terminy, pani spytała czy prywatnie czy NFZ, zapytałam na kiedy terminy z nfz, za 7 miesięcy, a prywatnie? Ten piątek. Teoretycznie mamy opiekę zdrowotna, w praktyce osoby,… Czytaj więcej »

Ewelina J.
Gość

Dla mnie luksusem jest możliwość bycia sobą, niezależnie od tego, co na to inni.

Previous
Zupa krem z pomidorów – jak we Włoszech!
Czym dla mnie jest luksus? Nie zgadniesz