Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

A gdybyś nagle wszystko stracił? Jeśli to cię nie dotyczy – przeczytaj tym bardziej

Wyobraź sobie, że masz poukładane życie. Stabilną pracę lub inne źródło dochodu i nagle, niemal w jednej chwili tracisz wszystko.

Jak rodzina Joadów – bohaterowie Gron Gniewu Steinbecka. Susza, nie do końca uczciwe postępowanie banków i bach – stracili wszystko. Zupełnie. Prawo i procedury bywają czasami przerażająco bezduszne. Wielki krach nie giełdzie doprowadził do utraty domów okrutnie wielu ludzi. Zmuszeni sytuacją musieli opuścić ukochane ziemie Oklahomy i ruszyć za chlebem do Kaliforni. A tam oczywiście nikt ich nie chciał.
Czytając książkę (której nie chcę spoilerować, bo jest wybitnym dziełem i warto przeżyć ją odkrywając dusze bohaterów kawałek po kawałku), myślałam o trzech rzeczach.
Pierwszą jest mój paniczny strach przed kredytami konsumpcyjnymi. Raczej wezmę sobie na głowę kilka dodatkowych zleceń i zarwę noce na pracy niż kupię telefon czy wakacje na które mnie nie stać. Nigdy nie daję się zwieść myśleniu, że skoro mam dochód na dość stałym poziomie, to będzie tak ciągle. Nie zaryzykuję swojego bezpieczeństwa dla przyjemności.
Drugą z  towarzyszących mi przez całą lekturę myśli była ta o tym, jak cudowna postawa jest mamy Joad, mojej ulubionej postaci całej rodziny. Była jak ten czubek z gruzińskich pierożków chinkali, który spaja wszystko i w sumie tylko dzięki niemu całość się jakoś trzyma. Jedna z moich najukochańszych kobiecych postaci w literaturze. Jestem dość emocjonalna, więc mocno prkszeżywałam książkę. Czytając powieść miałam wrażenie, jakby sam Steinbeck nad nią płakał i nie zdziwię się, jeśli rzeczywiście tak było. Bo książka opowiada o tragedii, która rozegrała się naprawdę. Jedynie wystarczyło stworzyć bohaterów i z e stanowczo zbyt wielu tysięcy ludzkich cierpień wybrać kilka. Czasami miałam wrażenie, jakby praktyczny rozsądek mamy i mnie w jakimś sensie pocieszał. Steinbeck zasłużył i na Nobla i na Pulitzera bez dwóch zdań.
I wreszcie trzecia myśl – ASF. Afrykański pomór świń doprowadził do okropnej sytuacji finansowej całe rzesze polskich gospodarzy. Choroba rozprzestrzenia się szybko, procedury mówią o tym, by profilaktycznie wybić wszystkie świnie. Cierpią na tym ci, którzy przestrzegali wszystkich zasad bioasekuracji i bardzo dbali o swoją trzodę. Jako wielbicielka boczku bardzo doceniam ich pracę. Tymczasem mnóstwo rodzin musiało nagle zainwestować w szereg ulepszeń, aby szybko dostosować się do nowych przepisów a potem i tak – mimo najsilniejszych starań – potracili świnie, ich jedyne lub główne źródło utrzymania. Zupełnie jak farmerzy z Oklahomy, którzy stracili domy i ziemie.
Dotarłam do artykułu z 2014 roku, który ostrzegał, że należy zapobiegać rozprzestrzenianiu się ASF w Polsce, ale jakoś nie powstał na granicy płot, który miał powstrzymać dziki z Białorusi ani nie zrobiono wszystkiego, aby sanitarnie dziki odstrzelić. Za to na profilu ludzie przeciw myśliwym nie brak zdjęć dokumentujących polowania na wilki, zabicie psa, konia czy łani z dzieckiem. Co więcej – myśliwi się sami tymi “zdobyczami” chwalą. Gospodarze mają prawo być wściekli na kraj, który wypiął na nich zad.
Cały czas czytając Steinbecka przekładałam to na losy polskich rodzin, w których (pewnie czasami kosztem własnych marzeń) syn zajmował się świniakami, bo wcześniej robił to dziadek i ojciec. Żal zostawić dorobek pokoleń. 
 A teraz ci ludzie nie mają nic.
Olivia P. 
Instagramowa matka, o której mówią wszyscy. Szukała bogatego partnera, znalazła. Nagle zdziwiona, że znalazła się w relacji, w której nie ma wolności, bo jest w 100% zależna od łaski męża. Te wszystkie bajki o księżniczkach, które były piękne i wiodły życie u boku bajecznie bogatych książąt zrobiły kobietom ogromną krzywdę. Olivia jest sławna, jak chciała. Pytanie, czy w sposób jakiego oczekiwała. Gdyby nie znęcała się nad dzieckiem, byłoby mi jej nawet trochę żal.

Zobacz też: Dlaczego nigdy nie chciałam być księżniczką?

Wreszcie młody Youtuber, Ravgor
Chłopak miał dobrze hulający kanał na Youtube. Żył z kampanii reklamowych, ale miał pecha do problemów z psychiką oraz brak rozsądku. Gdy był na szczycie nie pomyślał o swoim finansowym bezpieczeństwie ani planie B. Kanał hulał, więc przestał go rozwijać. Zapomniał, że gdy ty stajesz w miejscu – świat biegnie dalej. Kanał stanął, ludzie zaczęli oglądać inne, a Ravgor obudził się bez pieniędzy, bo nikt nie chce się reklamować w miejscu, które nie jest aktualizowane. Nie wiem czy pominął to w filmie, ale nie zatroszczył się o swoje zdrowie psychiczne, gdy miał przywilej posiadania funduszy na fachową terapię.

No i ma – 150 tysięcy złotych długu, bo pieniądze wydał na konsumpcję. Przyzwyczaił się do życia na pewnym poziomie, myślał, że lada moment się odbije. Nie odbił się, ma kłopoty.
Z taką społecznością można wypuścić koszulki, przypinki, spróbować podziałać. Jeśli ten film nie jest wstępem do zrzutki na spłacenie długu – będę kibicować w ogarnięciu się.

Ale takich historii będzie więcej. Youtuberzy których kiedyś oglądałam dzisiaj mi się znudzili. W ich miejsce przyszli nowi, tacy, którzy wciąż tworzą częściej niż raz na dwa miesiące.
Czasami ktoś ma focha, że odpisuję na komentarze za wolno, ale ja nie postawię wszystkiego na bloga. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Trzeba mieć kilka filarów, kilka źródeł dochodu.

Wielu influencerów jest nieroztropnych i nie otwiera własnych sklepów, nie wypuszcza własnych produktów ani nie rozwija się na innych polach. Przyzwyczajeni do relatywnie szybkich i łatwych pieniędzy obudzą się za jakiś czas z niczym.

Stracić wszystko można z bardzo wielu powodów. Jedne budzą moje współczucie i uruchamiają pokłady empatii, inne – niezrozumienie. W sumie to chciałabym, aby tych kilka nieposkładanych myśli z jednym wspólnym mianownikiem dało do myślenia kilku osobom.
 “Myśli dały do myślenia” – wiem, że to brzmi strasznie, ale tak właśnie czuję.

Na przykład tym kobietom, które krytykowały mój tekst o tym, że kobieta musi mieć własne pieniądze. Przyjrzyjcie się historii Olivii. Niejedna myślała, że książę jest na zawsze, a on wykopał z zamku jak dupa się zestarzała albo znalazł inną księżniczkę. Wybaczcie szczerość, ale bycie na czyimś utrzymaniu jest wyborem tylko wtedy, gdy nie jest koniecznością i możesz w każdej chwili tupnąć nóżką i powiedzieć “pa!”. Bo sobie poradzisz.

Albo tym, młodym ludziom, którzy dzisiaj żyją tylko z instagrama i nie patrzą przyszłościowo. Jeśli już ciśniecie z tego pieniądze – zainwestujcie je w rozwój. Macie wspaniałe możliwości, nie przehulajcie tego na drogie alkohole i markowe torebki, bo pieniądze można szybko roztrwonić i niejeden to przeżył.

I jeszcze tym wszystkim, którzy stawiają na tylko jedno źródło pieniędzy. To bardzo ryzykowne, los lubi się odwracać w najmniej spodziewanym momencie. Nie uzależniajcie wszystkiego od jednego źródła. Warto mieć kilka różnych filarów, na których oprze się stabilna konstrukcja. Nie uzależniać swojego szczęścia od jednej osoby, bezpieczeństwa finansowego od jednego źródła. Pisałam nawet o tym tekst.
Filary życia

Miałam kiedyś z koleżanką strony internetowe z różnymi fryzurami. Dziewczyny je drukowały i chodziły ze zdjęciami do fryzjera. A potem wyszukiwarka obrazów się zmieniła i nie trzeba było wchodzić na stronę oklejoną banerami by takie zdjęcie pobrać. Wystarczyło zrobić to z grafiki google. To były najłatwiejsze pieniądze w moim życiu. Szybko przestały napływać. Nie zostałam jednak na lodzie, bo gdy jedno źródło robiło się skromniejsze – wkładałam wysiłek i energię w coś innego ze zdwojoną mocą.
Nie wyobrażam sobie obciążania ludzi moją niezaradnością.
Z serducha polecam pewną piosenkę i mam nadzieję, że część osób przemyśli i rozważy dodatkowe kursy, szkolenia, albo naukę czegoś nowego na własną rękę. Może jakieś dodatkowe źródło przychodu. Albo przeczyta dzieło Steinbecka. Bardzo dobra lektura.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

12
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
aniamalujeJolanta LibrontKrokietAgnieszka JabłońskaMysz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jolanta Libront
Gość
Jolanta Libront

Na doktoracie dopiero doceniłam różne źródła dochodu. Staram się je pomnażać, by nie zostać bez kasy lub ciągnąć z oszczędności, bo one też się kończą 😛

studentka
Gość
studentka

Dobry temat, zgadzam się z tym co piszesz. Kojarzy mi się zawsze z “Rano zasiewaj swoje ziarno, a i wieczorem niech ręka twoja nie zażywa spoczynku, bo nie wiesz, który siew będzie udany – ten, czy tamten, czy też oba będą równie dobre.” z księgi Koheleta.
Zawsze też w życiu będzie coś czego nie można mieć, bo jest za drogie, albo nie można tego kupić. Utożsamianie poczucia swojej wartości i szczęscia z ubiorem, wyglądem i tym ile się ma lajków, samochodów to początek problemów.

aniamaluje
Gość

bo poczucie własnej wartości rozsądniej budować na innych fundamentach.

Dorota
Gość

Bardzo mądry post. Zawsze należy mieć jakieś zabezpieczenie, plan B, nawet C i D. Oczekiwanie na dobra od księcia wcześniej czy później wzbudzi politowanie. Olivii mi nie żal, nie żal mi w ogóle pustych ludzi, mimo że jej partner okazał się takim samym pustakiem.

Mysz
Gość
Mysz

Ania, to bardzo ważny tekst i mam nadzieję, że wielu osobom pomoże. Już kolejny raz poruszasz temat ASF w Polsce i dlatego postanowiłam się odezwać. Moi rodzice mieszkają w malutkiej wiosce na Lubelszczyźnie. Oczywiście w przeciągu ostatnich miesięcy stracili to nad, czym pracowali przez całe życie. Ale nie o tym chciałam. Wiesz dlaczego brak bardzo boli? Bo.. w Polsce nie ma ASF. To tylko polityczna burza. Trzeba na to spojrzeć szerzej. Tydzień po tym, jak rodzice zamknęli hodowlę świń, bo znaleźli się w czerwonej strefie, mój znajomy – leśnik, znalazł w lesie padłego dzika. Po przebadaniu okazało się oczywiście, ze… Czytaj więcej »

Krokiet
Gość
Krokiet

Uważam, że nie wiemy jak na prawdę wyglądała sytuacja Pani Oliwii P. I nie mamy prawa jej oceniać. Jaki normalny mąż zamiast pomóc dziecku i matce bo widzi, że dzieje się coś złego nagrywa tylko? Czemu nie zgłosił tego przez rok tylko zbierał materiały przeciw żonie? Wg mnie to jest równie nienormalne co złe zachowanie Pani Oliwii względem dziecka Co więcej wiadomo że P.Oliwia chorowała na bulimię – przeciez skoro nie podjęła terapii i zaszła w ciążę to dziecko od razu w jej głowie było wrogiem- to choroba jak każda inna i nie mamy prawa jej oceniać. Pewnie miała depresje… Czytaj więcej »

kasja.b
Gość
kasja.b

Zamąciłaś mi w głowie Aniu tym Steinbeckiem. Niestety moim mieście nie ma go w bibliotekach, nikt ze znajomych nie słyszał o nim nawet, pozostaje zaopatrzyć się w swój egzemplarz 🙂
Sama mam tylko jedno źródło dochodu, nie czuję się z tym komfortowo,czaję się do fotografii jak pies do jeża, ale pora przełamać się. Czasy mamy inne, ale zbankrutować można zawsze.

Agnieszka Jabłońska
Gość
Agnieszka Jabłońska

Kompletnie nie rozumiem, jak można krytykować Twój tekst o tym, że kobieta musi mieć własne pieniądze. Każda kobieta musi oddychać i mieć własne pieniądze. Nie wolno mam opierać się w tej kwestii na ojcach, chłopakach, narzeczonych, czy mężach. Musimy mieć własną kasę na bluzkę, która nam wpadła w oko na wystawie, na prezent dla mamy, na nowe majtki, chociaż mamy już 55 par w szufladzie, dla komplet gumek do włosów dla córki i resoraka dla synka. Na wszystko, co nam się zamarzy. Na to, żeby odejść od ojca naszych dzieci, jeśli uznamy, że zrobił się zgrzybiałym palantem i na to,… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Tylko Ty umiesz pisać o trudnych tematach w prosty sposób i to uwielbiam <3

Podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie brać jakiegokolwiek kredytu, nawet tego na dom. Nikt nie wie co stanie się jutro,a co dopiero za 30 lat kiedy rzekomo skończysz spłacać kredyt. Nie wyobrażam sobie, cały czas myśleć, że jeszcze coś jest nieopłacone i że mieszkam w domu, który z dnia na dzień może nie być mój.

Sandra
Gość
Sandra

Mały offtop: że mur odgradzający dziki nie powstał to akurat dobrze, bo dziki są bardzo ważnym elementem ekosystemu i odgrodzenie ich albo – jeszcze gorzej – odstrzelenie to byłaby duża strata, której nie da się odrobić. I której konsekwencji nie potrafimy przewidzieć. A ASF przenoszą też kleszcze (których płot nie zatrzyma) i nieogarnięci weterynarze, którzy badają świnie hurtowo i nie bawią w żadne tam odkażanie ;). A już w temacie – nie wiem, jak zorganizować sobie kilka źródeł dochodów, które by mnie satysfakcjonowały, ale postanowienie na ten rok to zgromadzenie oszczędności na tyle, żeby w razie wtopy mieć czas na… Czytaj więcej »

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Ten tekst o filarach życia zapadł mi najbardziej w pamięć ze wszystkich, wtedy bardzo wiele zmienił w moim życiu. Z ciekawości zerknelam na datę 🙂 ja juz raz starcilam wszystko na raz, teraz patrzę na to zupełnie inaczej… Najbardziej boję się tylko momentu, w którym naprawdę nie będę mogła już pracować. Niezależność to cudowna sprawa, pod każdym względem.

Malwinka4
Gość
Malwinka4

Mam rozkminę, bo w sumie na studiach poznałam koleżankę, która miała podobne zdanie na temat funduszy i bycia niezależną. Tylko co w momencie, kiedy jedynym źródłem utrzymania jest jedna jedyna praca, bo to, czym zajmujesz się hobbystycznie, nie przyniesie żadnego dodatkowego dochodu? 🙁

Previous
Mordujemy ślubne gołębie, czyli czasem chcesz dobrze, a wychodzi… [TYGODNIK]
A gdybyś nagle wszystko stracił? Jeśli to cię nie dotyczy – przeczytaj tym bardziej