Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

A gdybyś nagle wszystko stracił? Jeśli to cię nie dotyczy – przeczytaj tym bardziej

Wyobraź sobie, że masz poukładane życie. Stabilną pracę lub inne źródło dochodu i nagle, niemal w jednej chwili tracisz wszystko.

Jak rodzina Joadów – bohaterowie Gron Gniewu Steinbecka. Susza, nie do końca uczciwe postępowanie banków i bach – stracili wszystko. Zupełnie. Prawo i procedury bywają czasami przerażająco bezduszne. Wielki krach nie giełdzie doprowadził do utraty domów okrutnie wielu ludzi. Zmuszeni sytuacją musieli opuścić ukochane ziemie Oklahomy i ruszyć za chlebem do Kaliforni. A tam oczywiście nikt ich nie chciał.
Czytając książkę (której nie chcę spoilerować, bo jest wybitnym dziełem i warto przeżyć ją odkrywając dusze bohaterów kawałek po kawałku), myślałam o trzech rzeczach.
Pierwszą jest mój paniczny strach przed kredytami konsumpcyjnymi. Raczej wezmę sobie na głowę kilka dodatkowych zleceń i zarwę noce na pracy niż kupię telefon czy wakacje na które mnie nie stać. Nigdy nie daję się zwieść myśleniu, że skoro mam dochód na dość stałym poziomie, to będzie tak ciągle. Nie zaryzykuję swojego bezpieczeństwa dla przyjemności.
Drugą z  towarzyszących mi przez całą lekturę myśli była ta o tym, jak cudowna postawa jest mamy Joad, mojej ulubionej postaci całej rodziny. Była jak ten czubek z gruzińskich pierożków chinkali, który spaja wszystko i w sumie tylko dzięki niemu całość się jakoś trzyma. Jedna z moich najukochańszych kobiecych postaci w literaturze. Jestem dość emocjonalna, więc mocno prkszeżywałam książkę. Czytając powieść miałam wrażenie, jakby sam Steinbeck nad nią płakał i nie zdziwię się, jeśli rzeczywiście tak było. Bo książka opowiada o tragedii, która rozegrała się naprawdę. Jedynie wystarczyło stworzyć bohaterów i z e stanowczo zbyt wielu tysięcy ludzkich cierpień wybrać kilka. Czasami miałam wrażenie, jakby praktyczny rozsądek mamy i mnie w jakimś sensie pocieszał. Steinbeck zasłużył i na Nobla i na Pulitzera bez dwóch zdań.
I wreszcie trzecia myśl – ASF. Afrykański pomór świń doprowadził do okropnej sytuacji finansowej całe rzesze polskich gospodarzy. Choroba rozprzestrzenia się szybko, procedury mówią o tym, by profilaktycznie wybić wszystkie świnie. Cierpią na tym ci, którzy przestrzegali wszystkich zasad bioasekuracji i bardzo dbali o swoją trzodę. Jako wielbicielka boczku bardzo doceniam ich pracę. Tymczasem mnóstwo rodzin musiało nagle zainwestować w szereg ulepszeń, aby szybko dostosować się do nowych przepisów a potem i tak – mimo najsilniejszych starań – potracili świnie, ich jedyne lub główne źródło utrzymania. Zupełnie jak farmerzy z Oklahomy, którzy stracili domy i ziemie.
Dotarłam do artykułu z 2014 roku, który ostrzegał, że należy zapobiegać rozprzestrzenianiu się ASF w Polsce, ale jakoś nie powstał na granicy płot, który miał powstrzymać dziki z Białorusi ani nie zrobiono wszystkiego, aby sanitarnie dziki odstrzelić. Za to na profilu ludzie przeciw myśliwym nie brak zdjęć dokumentujących polowania na wilki, zabicie psa, konia czy łani z dzieckiem. Co więcej – myśliwi się sami tymi “zdobyczami” chwalą. Gospodarze mają prawo być wściekli na kraj, który wypiął na nich zad.
Cały czas czytając Steinbecka przekładałam to na losy polskich rodzin, w których (pewnie czasami kosztem własnych marzeń) syn zajmował się świniakami, bo wcześniej robił to dziadek i ojciec. Żal zostawić dorobek pokoleń. 
 A teraz ci ludzie nie mają nic.
Olivia P. 
Instagramowa matka, o której mówią wszyscy. Szukała bogatego partnera, znalazła. Nagle zdziwiona, że znalazła się w relacji, w której nie ma wolności, bo jest w 100% zależna od łaski męża. Te wszystkie bajki o księżniczkach, które były piękne i wiodły życie u boku bajecznie bogatych książąt zrobiły kobietom ogromną krzywdę. Olivia jest sławna, jak chciała. Pytanie, czy w sposób jakiego oczekiwała. Gdyby nie znęcała się nad dzieckiem, byłoby mi jej nawet trochę żal.

Zobacz też: Dlaczego nigdy nie chciałam być księżniczką?

Wreszcie młody Youtuber, Ravgor
Chłopak miał dobrze hulający kanał na Youtube. Żył z kampanii reklamowych, ale miał pecha do problemów z psychiką oraz brak rozsądku. Gdy był na szczycie nie pomyślał o swoim finansowym bezpieczeństwie ani planie B. Kanał hulał, więc przestał go rozwijać. Zapomniał, że gdy ty stajesz w miejscu – świat biegnie dalej. Kanał stanął, ludzie zaczęli oglądać inne, a Ravgor obudził się bez pieniędzy, bo nikt nie chce się reklamować w miejscu, które nie jest aktualizowane. Nie wiem czy pominął to w filmie, ale nie zatroszczył się o swoje zdrowie psychiczne, gdy miał przywilej posiadania funduszy na fachową terapię.

No i ma – 150 tysięcy złotych długu, bo pieniądze wydał na konsumpcję. Przyzwyczaił się do życia na pewnym poziomie, myślał, że lada moment się odbije. Nie odbił się, ma kłopoty.
Z taką społecznością można wypuścić koszulki, przypinki, spróbować podziałać. Jeśli ten film nie jest wstępem do zrzutki na spłacenie długu – będę kibicować w ogarnięciu się.

Ale takich historii będzie więcej. Youtuberzy których kiedyś oglądałam dzisiaj mi się znudzili. W ich miejsce przyszli nowi, tacy, którzy wciąż tworzą częściej niż raz na dwa miesiące.
Czasami ktoś ma focha, że odpisuję na komentarze za wolno, ale ja nie postawię wszystkiego na bloga. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Trzeba mieć kilka filarów, kilka źródeł dochodu.

Wielu influencerów jest nieroztropnych i nie otwiera własnych sklepów, nie wypuszcza własnych produktów ani nie rozwija się na innych polach. Przyzwyczajeni do relatywnie szybkich i łatwych pieniędzy obudzą się za jakiś czas z niczym.

Stracić wszystko można z bardzo wielu powodów. Jedne budzą moje współczucie i uruchamiają pokłady empatii, inne – niezrozumienie. W sumie to chciałabym, aby tych kilka nieposkładanych myśli z jednym wspólnym mianownikiem dało do myślenia kilku osobom.
 “Myśli dały do myślenia” – wiem, że to brzmi strasznie, ale tak właśnie czuję.

Na przykład tym kobietom, które krytykowały mój tekst o tym, że kobieta musi mieć własne pieniądze. Przyjrzyjcie się historii Olivii. Niejedna myślała, że książę jest na zawsze, a on wykopał z zamku jak dupa się zestarzała albo znalazł inną księżniczkę. Wybaczcie szczerość, ale bycie na czyimś utrzymaniu jest wyborem tylko wtedy, gdy nie jest koniecznością i możesz w każdej chwili tupnąć nóżką i powiedzieć “pa!”. Bo sobie poradzisz.

Albo tym, młodym ludziom, którzy dzisiaj żyją tylko z instagrama i nie patrzą przyszłościowo. Jeśli już ciśniecie z tego pieniądze – zainwestujcie je w rozwój. Macie wspaniałe możliwości, nie przehulajcie tego na drogie alkohole i markowe torebki, bo pieniądze można szybko roztrwonić i niejeden to przeżył.

I jeszcze tym wszystkim, którzy stawiają na tylko jedno źródło pieniędzy. To bardzo ryzykowne, los lubi się odwracać w najmniej spodziewanym momencie. Nie uzależniajcie wszystkiego od jednego źródła. Warto mieć kilka różnych filarów, na których oprze się stabilna konstrukcja. Nie uzależniać swojego szczęścia od jednej osoby, bezpieczeństwa finansowego od jednego źródła. Pisałam nawet o tym tekst.
Filary życia

Miałam kiedyś z koleżanką strony internetowe z różnymi fryzurami. Dziewczyny je drukowały i chodziły ze zdjęciami do fryzjera. A potem wyszukiwarka obrazów się zmieniła i nie trzeba było wchodzić na stronę oklejoną banerami by takie zdjęcie pobrać. Wystarczyło zrobić to z grafiki google. To były najłatwiejsze pieniądze w moim życiu. Szybko przestały napływać. Nie zostałam jednak na lodzie, bo gdy jedno źródło robiło się skromniejsze – wkładałam wysiłek i energię w coś innego ze zdwojoną mocą.
Nie wyobrażam sobie obciążania ludzi moją niezaradnością.
Z serducha polecam pewną piosenkę i mam nadzieję, że część osób przemyśli i rozważy dodatkowe kursy, szkolenia, albo naukę czegoś nowego na własną rękę. Może jakieś dodatkowe źródło przychodu. Albo przeczyta dzieło Steinbecka. Bardzo dobra lektura.


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

12
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
aniamalujeJolanta LibrontKrokietAgnieszka JabłońskaMysz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jolanta Libront
Gość
Jolanta Libront

Na doktoracie dopiero doceniłam różne źródła dochodu. Staram się je pomnażać, by nie zostać bez kasy lub ciągnąć z oszczędności, bo one też się kończą 😛

studentka
Gość
studentka

Dobry temat, zgadzam się z tym co piszesz. Kojarzy mi się zawsze z “Rano zasiewaj swoje ziarno, a i wieczorem niech ręka twoja nie zażywa spoczynku, bo nie wiesz, który siew będzie udany – ten, czy tamten, czy też oba będą równie dobre.” z księgi Koheleta.
Zawsze też w życiu będzie coś czego nie można mieć, bo jest za drogie, albo nie można tego kupić. Utożsamianie poczucia swojej wartości i szczęscia z ubiorem, wyglądem i tym ile się ma lajków, samochodów to początek problemów.

aniamaluje
Gość

bo poczucie własnej wartości rozsądniej budować na innych fundamentach.

Dorota
Gość

Bardzo mądry post. Zawsze należy mieć jakieś zabezpieczenie, plan B, nawet C i D. Oczekiwanie na dobra od księcia wcześniej czy później wzbudzi politowanie. Olivii mi nie żal, nie żal mi w ogóle pustych ludzi, mimo że jej partner okazał się takim samym pustakiem.

Mysz
Gość
Mysz

Ania, to bardzo ważny tekst i mam nadzieję, że wielu osobom pomoże. Już kolejny raz poruszasz temat ASF w Polsce i dlatego postanowiłam się odezwać. Moi rodzice mieszkają w malutkiej wiosce na Lubelszczyźnie. Oczywiście w przeciągu ostatnich miesięcy stracili to nad, czym pracowali przez całe życie. Ale nie o tym chciałam. Wiesz dlaczego brak bardzo boli? Bo.. w Polsce nie ma ASF. To tylko polityczna burza. Trzeba na to spojrzeć szerzej. Tydzień po tym, jak rodzice zamknęli hodowlę świń, bo znaleźli się w czerwonej strefie, mój znajomy – leśnik, znalazł w lesie padłego dzika. Po przebadaniu okazało się oczywiście, ze… Czytaj więcej »

Krokiet
Gość
Krokiet

Uważam, że nie wiemy jak na prawdę wyglądała sytuacja Pani Oliwii P. I nie mamy prawa jej oceniać. Jaki normalny mąż zamiast pomóc dziecku i matce bo widzi, że dzieje się coś złego nagrywa tylko? Czemu nie zgłosił tego przez rok tylko zbierał materiały przeciw żonie? Wg mnie to jest równie nienormalne co złe zachowanie Pani Oliwii względem dziecka Co więcej wiadomo że P.Oliwia chorowała na bulimię – przeciez skoro nie podjęła terapii i zaszła w ciążę to dziecko od razu w jej głowie było wrogiem- to choroba jak każda inna i nie mamy prawa jej oceniać. Pewnie miała depresje… Czytaj więcej »

kasja.b
Gość
kasja.b

Zamąciłaś mi w głowie Aniu tym Steinbeckiem. Niestety moim mieście nie ma go w bibliotekach, nikt ze znajomych nie słyszał o nim nawet, pozostaje zaopatrzyć się w swój egzemplarz 🙂
Sama mam tylko jedno źródło dochodu, nie czuję się z tym komfortowo,czaję się do fotografii jak pies do jeża, ale pora przełamać się. Czasy mamy inne, ale zbankrutować można zawsze.

Agnieszka Jabłońska
Gość
Agnieszka Jabłońska

Kompletnie nie rozumiem, jak można krytykować Twój tekst o tym, że kobieta musi mieć własne pieniądze. Każda kobieta musi oddychać i mieć własne pieniądze. Nie wolno mam opierać się w tej kwestii na ojcach, chłopakach, narzeczonych, czy mężach. Musimy mieć własną kasę na bluzkę, która nam wpadła w oko na wystawie, na prezent dla mamy, na nowe majtki, chociaż mamy już 55 par w szufladzie, dla komplet gumek do włosów dla córki i resoraka dla synka. Na wszystko, co nam się zamarzy. Na to, żeby odejść od ojca naszych dzieci, jeśli uznamy, że zrobił się zgrzybiałym palantem i na to,… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Tylko Ty umiesz pisać o trudnych tematach w prosty sposób i to uwielbiam <3

Podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie brać jakiegokolwiek kredytu, nawet tego na dom. Nikt nie wie co stanie się jutro,a co dopiero za 30 lat kiedy rzekomo skończysz spłacać kredyt. Nie wyobrażam sobie, cały czas myśleć, że jeszcze coś jest nieopłacone i że mieszkam w domu, który z dnia na dzień może nie być mój.

Sandra
Gość
Sandra

Mały offtop: że mur odgradzający dziki nie powstał to akurat dobrze, bo dziki są bardzo ważnym elementem ekosystemu i odgrodzenie ich albo – jeszcze gorzej – odstrzelenie to byłaby duża strata, której nie da się odrobić. I której konsekwencji nie potrafimy przewidzieć. A ASF przenoszą też kleszcze (których płot nie zatrzyma) i nieogarnięci weterynarze, którzy badają świnie hurtowo i nie bawią w żadne tam odkażanie ;). A już w temacie – nie wiem, jak zorganizować sobie kilka źródeł dochodów, które by mnie satysfakcjonowały, ale postanowienie na ten rok to zgromadzenie oszczędności na tyle, żeby w razie wtopy mieć czas na… Czytaj więcej »

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Ten tekst o filarach życia zapadł mi najbardziej w pamięć ze wszystkich, wtedy bardzo wiele zmienił w moim życiu. Z ciekawości zerknelam na datę 🙂 ja juz raz starcilam wszystko na raz, teraz patrzę na to zupełnie inaczej… Najbardziej boję się tylko momentu, w którym naprawdę nie będę mogła już pracować. Niezależność to cudowna sprawa, pod każdym względem.

Malwinka4
Gość
Malwinka4

Mam rozkminę, bo w sumie na studiach poznałam koleżankę, która miała podobne zdanie na temat funduszy i bycia niezależną. Tylko co w momencie, kiedy jedynym źródłem utrzymania jest jedna jedyna praca, bo to, czym zajmujesz się hobbystycznie, nie przyniesie żadnego dodatkowego dochodu? 🙁

Previous
Mordujemy ślubne gołębie, czyli czasem chcesz dobrze, a wychodzi… [TYGODNIK]
A gdybyś nagle wszystko stracił? Jeśli to cię nie dotyczy – przeczytaj tym bardziej