Instagram has returned invalid data.

Moje najgorsze fryzury, niewygodne prawdy i azjatycka ściema [TYGODNIK]

Starym zwyczajem powinnam chociaż skrótowo napisać co się u mnie przez ostatni tydzień działo. Wyjątkowo nie mam na to ochoty. Czeka na mnie mnóstwo rzeczy do przejrzenia i zdecydowania “co dalej”. Zostawić, wyrzucić, dać szansę?
W życiu to samo. Czasami jest tak, że się kogoś bardzo lubi i ceni, a jedno słowo, jedno zdanie lub jeden pogląd powodują powstanie wielkiej rysy na znajomości. Opinia na temat jakiejś sprawy. Lajk pod hejterskim komentarzem. Ktoś lubi Ronaldo, ale lubi też swojego znajomego. I pewnego dnia widzi, że znajomy zostawił łapkę w górę pod komentarzem “Ronaldo to nażelowany pedał. Niby nic się w tej znajomości złego nie zadziało, ale powstaje rysa. Taki moment rozczarowania jak wtedy, gdy kupiłam ulubione bzowe Somersby i już chciałam je wypić by doznać olśnienia – ta butelka nie za kapsa twist-off, a ja nie mam otwieracza. Rozczarowanie smakuje najgorzej.
Starczy więc powiedzieć, że postanowiłam zrobić gigantyczne porządki w swoich rzeczach i “inteligentnie” wyrzuciłam wszystko na podłogę, by nie mieć wyjścia i się z tym zdecydowanie, raz a porządnie rozprawić. W tym momencie w jednym wielkim kłębowisku mam dyplomy i nagrody (z czasów gdy obchodziły mnie takie rzeczy), sukienki z liceum i ukochane kapelusze. 90% tych przedmiotów nie jest mi do niczego potrzebne i najchętniej rzuciłabym na nie zaklęcie znikające. Nie mam takiej mocy.
Zatem pozwolę sobie szybko przelecieć przez ten tygodnik i wracam do przyziemnych zadań.
Wyglądam ostatnio jak osiem nieszczęść, ale obecny klimat średnio mi służy i czuję się przez prognozy pogody  zrobiona w jajo. 


I hate the ending myself
But it started with an alright scene 

Z takich naprawdę ważnych rzeczy to w tym tygodniu oprócz Świąt miałam seminarium i dłubię sobie w artykułach naukowych i innych takich. Do tego jakiś deadline czy dwa. Trzy, pięć, grunt, że to już za mną.
Dobra, chcę napisać ten tygodnik przed północą.
Garść zdjęć i wrzucam linki tygodnia.

 Koteł buszujący w trawie. (Buszujący w zbożu jest dla mnie jedną z bardziej przereklamowanych książek, tak btw.)

 Wizualna katastrofa, ale smak był niesamowity. Polecam mój przepis na muffinki z białą czekoladą

 Wszystko kwitnie!

 Moje ulubione drzewo to brzoza. To ryzykowne powiedzieć dzisiaj coś takiego, ale powód jest prosty – dzięki brzozie pozbyłam się gronkowca a tekst o tej metodzie do dzisiaj pomaga wielu ludziom ❤.


 I’m just a shadow of a man I used to be…

 Domowe czekoladowe lizaki nie okazały się tak dobre jak migdałowe fit czekoladki .

 Magnolia zrobiła mnie w jajo i już zakwitła… Nie wszystko da się zaplanować w kalendarzu.

A właśnie to oglądam ostatnio najczęściej. Klawiaturę. EEE wróć. Pisze bezwzrokowo, najczęściej oglądam ekran.
Uwielbiam niepozowane zdjęcia. Wtedy widzę jak pokraczna jestem.

 Nie lub zdjęć od przedszkola. Zostań blogerką. Logika level Ania.

Botki – Deichmann  (mam i czarne i rude i są bardzo wygodne), Ramoneska (klik), Spódniczka (klik), Torebka Calvin Klein,  bluzka – wyprana w nowym Perwoolu. Nie no, nieśmieszny żart – niedostępona, ale podobna tutaj .

Chwila oddechu z dala od ludzi – bezcenna.

Na blogu:

Odpłacać hejterom pięknym za nadobne? Moje podejście do hejtu

No właśnie… tutaj ten warkocz na moich włosach:
A ja wciąż testuję (!) Wasze wskazówki – dzieląc się jedną z nich tutaj, możesz wygrać zestaw kosmetyków do włosów. Jeszcze jest na to trochę czasu 😉
Rok temu o tej porze:
Dwa lata temu:
2013: Moje czarne włosy... zawał, zawał
Linki tygodnia:
– Przecudowny kubek w zające DIY – aż mam ochotę wyczarować z jakiegoś zwykłego kubka coś wyjątkowego ❤
Życie jest niezdrowe i prowadzi do śmierci – jak ja uwielbiam Agnieszkę!
– Po Internecie drugie ogłoszenie robi artykuł “streszczający” wyniki badań odnośnie osób publikujących mnóstwo zdjęć z siłowni (że narcyzm) oraz opisujących w sieci swoje związki, upubliczniających je (że niska samoocena). Ja polecam mimo wszystko – przeczytać cały artykuł… i może trochę rozważyć co i dlaczego zamieszczamy w sieci.
Azjatycka pielęgnacja – magia czy ściema? – o, i ten wpis wiele mi podsumował i rozjaśnił
– Najzabawniejszy filmik jaki ostatnio widziałam. Tajska reklama.
Naked hair challenge – jak Twoje włosy wyglądają nago?
Fikcyjne kobiety, które inspirują Nikolę – gdybym miała nadmiar wolnego czasu, sama chętnie napisałabym coś takiego. Fajny tekst!
–  Najciekawszy wywiad jaki ostatnio czytałam – podesłane przez Magdę

I tyle. Zapomniałam pewnie o zylionie spraw, ale góra rzeczy nie poczeka…







Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Odpłacać hejterom pięknym za nadobne? Moje podejście do hejtu
Moje najgorsze fryzury, niewygodne prawdy i azjatycka ściema [TYGODNIK]