Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Przepis na fit czekoladki migdałowe na bazie oleju kokosowego

Dzisiaj przepis na “czekoladki” na bazie oleju kokosowego i kremu migdałowego. Proste i pyszne! A do tego garść gimnazjalnych przemyśleń o blogowaniu.

Jestem potwornym łasuchem i zdecydowanie zbyt często sięgam po batoniki i inne słodycze ze składem dłuższym niż lista fanek Dawida Kwiatkowskiego. Teoretycznie mogę, a nawet muszę – dieta wysokokaloryczna jest w tych warunkach klimatycznych bardzo mi potrzebna. No ale dupa rośnie.
Szukałam ostatnio sposobu na to, jak włączyć do diety więcej oleju kokosowego (tutaj przeczytasz o 42  zastosowaniach oleju kokosowego) oraz jak jeść mniej słodyczy. Albo inaczej – jeść ich wciąż dużo, ale takich trochę zdrowszych😊.
Tak urodziły się “czekoladki”.
Przepis jest banalny, wykonanie jeszcze prostsze.
Składniki:
-✅ 2 łyżki oleju kokosowego
– ✅Do smaku kakao, być może coś słodkiego jak cukier puder, ksylitol, erytrol 😉
W wersji białkowo-tłuszczowej używa się jeszcze odżywki białkowej. Czekoladki są wtedy bardziej stałe i treściwe. Dodajemy wtedy tyle białka ile oleju kokosowego.
Olej rozpuszczamy. Ja staram się to robić w temperaturze pokojowej, po prostu energicznie mieszając, ale można włożyć do mikrofalówki (nie posiadam) lub lekko (!) podgrzać.
Ja swój krem migdałowy kupuję w sieci rossmann – znajdziecie go na półce ze zdrową żywnością. Jest słodki a migdały są wartościowe. Możecie też użyć masła orzechowego.
Dodaję masę do rozpuszczonego oleju kokosowego i sprawdzam czy smak mi odpowiada. W przypadku tych czekoladek dodałam jeszcze odrobinę kakao oraz szczyptę cynamonu.
Rozlałam do silikonowych foremek i wstawiłam do lodówki na godzinę.
Tak, to już! Cały przepis 😉
“Czekoladki” są tak pyszne, że dwie nie dotrwały nawet do cyknięcia fotki.
Ze smutkiem muszę jednak przyznać – białkowa wersja jest smaczniejsza.
Minusem tych czekoladek jest konieczność podawania ich w wersji schłodzonej – stałość nadaje olej kokosowy, a on w temperaturze 20 stopni zwyczajnie się rozpuszcza. Wersja z białkiem jest bardziej gęsta i dłużej zachowuje formę.
Foremki – ja polecam silikonowe. Można w nich przygotować także moje ulubione alko-żelki, kostki lodu oraz domowe kostki rosołowe czy masełka ziołowe. Do kupienia na Aliexpress (tu poradnik jak kupować na Aliexpress oraz lista rzeczy, które warto na Aliexpress kupić) ale znajdziecie je w marketach czy w Tigerze.
Przepis za nami, a ja mam potrzebę pozbycia się głupot z głowy.
Kolaż : Deser “warszawski lukier” / Sukienka różowa (klik) / Magnum gdzieś w Malezji / Buty z pomponami już dawno wyprzedane, ale podobne znajdziecie tutaj
Pamiętacie te czasy, gdy blogi były po prostu blogami? Wchodziło się na nie dla konkretnego autora, zobaczyć co u niego, poscrollować inspiracje. Nie było presji pisania “o czymś”, tego pieprzenia o tym, że jesteś marką osobistą. Profesjonalizacji i innego shitu. Krytyka była krytyką a nie hejtem a gdy wrzucało się link do produktu to odbiorcy byli szczęśliwi że nie muszą szukać.
Dzisiaj jak ktoś zdobędzie większe grono czytających/oglądających to nagle wszystko jest postrzegane przez czepliwych za reklamę, we wszystkim szuka się drugiego dna i zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej na co masz poświęcać czas a na co nie. Co miałeś na myśli. O czym masz pisać a o czym ci nie wypada. 
Na 
Twoim. 
Własnym. 
Blogu.
Śledziłam sobie kiedyś blogi na pingerze (np. antywieszak), photoblogi a dzisiaj mam słabość do blogów nastolatek, które jeszcze nie kalkulują co się sprzeda a co nie. Pamiętam jak strzeliłam sobie w kolano pisząc gdzieś w nagłówku bloga, że jest on między innymi o rozwoju osobistym. Nadal lubię tę zakładkę na moim blogu, ale był czas gdy ludzie oczekiwali ode mnie określonych treści a one były ostatnimi na jakie miałam w danym momencie ochotę. Tymczasem był ten nieszczęsny  “rozwojowy czwartek” i nie mogłam zawieść oczekiwań.
Smuci mnie, że dzisiaj ludzie opierają tak wiele swoich sądów i decyzji o czystą kalkulację. Polecają tylko dużych i podobnych sobie twórców, licząc na zwrotny link w rewanżu (każdy link wychodzący obniża pozycję bloga w google, przychodzący działa na plus). Traktują siebie jako konkurencję lub ewentualnie trampolinę po której można się wybić. Zawierane znajomości są często interesowne i nastawione na “wyssanie” z drugiej osoby korzyści.
Kreują wizerunek, potem stają się jego niewolnikami. Bo odbiorcy oczekują zawsze pozytywnych wrażeń, więc wszystko jest ładne, super i piękne, koniecznie kupcie/pojedźcie/zobaczcie. 
A ja czasami mam zły humor. Czasami coś mi się podoba, a czasami mam ochotę coś zjechać. Jak pamiętną “foliową” sukienkę .
Musiałam niedawno na spokojnie usiąść i przemyśleć swoje życiowe aktywności, bo jednak na dłuższą metę nie da się robić aż tylu rzeczy na raz. 
I wiecie po co potrzebuję bloga?
– Do wymiany opinii. Gdy żaliłam się na plan zagospodarowania przestrzennego dający tylko 3 kolory elewacji do wyboru, powiedzieliście mi dlaczego tak jest i z Waszego polecenia przeczytałam Wannę z kolumnadą. Czasami zmieniam zdanie, czasami utwierdzam się w swoim ale lepiej rozumiem dlaczego myślę tak jak myślę. Za to Wam dziękuję. Poznać inny punkt widzenia zawsze warto. Mieć szansę by poznać 200 tysięcy innych punktów widzenia, to cudowna sprawa.
– Do dzielenia się. Przeżyciami, historią której nikt z moich znajomych na pewno nie chciałby słuchać (zero butoholiczek w otoczeniu 😅), filmikiem który mi się spodobał a prywatny fejs to nie miejsce na takie wrzutki. No zobaczcie, gdzie indziej miałabym napisać że podłożenie dźwięku pod ten film to mistrzostwo świata?

– Do promowania innych. Ludzi, usług, miejsc.
Uwielbiam polecać małe, obiecujące blogi. Dawać komuś tego kopa na start. Uwielbiam to, że dostaję zaproszenie na jakiś event i mogę wam napisać czy droższy kosmetyk rzeczywiście jest warty tej ceny, czy tani jest równie dobry. A czasami jest, jak taniutki puder sypki z mysecret, czasami sukienka z Shein jest taka sama jak taka z Zary, tylko tańsza. A czasami nie jest i wtedy też wypada pokazać, że jednak lipa. Uchronić kogoś przed złym zakupem.

– Do oglądania siebie z dystansu. I obserwowania swojej drogi. Co mnie kiedyś interesowało a co interesuje teraz. Jak śmiesznie kiedyś wyglądał mój blog

– Do łamania stereotypów. W ciągu ostatnich miesięcy kilka razy usłyszałam poniższe zdania:

– Ania, nie obraź się, ale po twoim blogu nie widać jaka jesteś inteligentna w rzeczywistości

– Ania, chciałam zarekomendować twojego bloga klientowi do współpracy, dałabyś radę przystopować z tymi tytułami?

Nie, nie dałabym. Albo ktoś kupuje mnie całościowo, albo wcale. Przykro mi 🙂 Podobnie jak nie będę udawała, że nie interesują mnie takie tematy jak ładne włosy i zgrabny tyłek, bo to nie przeszkadza wcale w zainteresowaniu klasykami rosyjskiej literatury (Tołstoj i Dostojewski forever💕). Ba! wiecie jak zainteresowałam się głębiej filozofią?
Usłyszałam utwór Maleńczuka. Jeden z wielu na płycie. Nie słuchałam jej w tym celu. Słuchałam jej dla rozrywki. I tak wpadłam na Heraklita, zaczęłam drążyć i drążyć i przepadłam.

Właśnie tak chcę działać na blogu. Ktoś przychodzi po link do ładnej sukienki opinającej tyłek a wychodzi z zakładkami pełnymi książek do przeczytania.
Sami mi o tym piszecie, że tak to działa.
Albo słyszę – wiesz, zawsze chciałam zrobić sobie rzęsy, ale wydawało mi się to puste aż zobaczyłam je u Ciebie.

Więc usiadłam sobie i spisałam wszystkie te funkcje i cele, jaki mój blog ma dla mnie spełniać i co jest dla mnie ważne. Czasem będzie to przepis na domowe mleko kokosowe, czasem na domowy antybiotyk, a czasami lista książek, które zmieniły moje życie.

Bywa, że mam ochotę po prostu pokazać tańszą alternatywę dla sieciówkowych ubrań, napisać o promocji na kosmetyki albo majonez. Albo podzielić się jakimś sposobem na dorobienie.

Aa, właśnie! Ostatnio czekałam z linkiem do tygodnika, bo “nie pasowało do kontekstu” i promocja się skończyła. Koniec z patrzeniem na to, co “pasuje”!

Nivea ma dwie promki – jedno – konkurs gdzie można zgarnąć diety w bardzo prosty sposób (wyczuwam mało zgłoszeń, skoro promują go banerami)

Oraz druga akcja, gdzie można zostać testerką 🙂


Pozwalając innym na przypięcie mi określonych etykietek, dałam im przyzwolenie na rozsądzanie co mi wypada, a co niekoniecznie.

Nie wypada przeklinać.
Nosić krótkiej spódniczki. Huśtać się huśtawce po dwudziestym roku życia. Mieć snapchata. Robić zdjęć jedzenia. Nosić brązowego koloru na oficjalne wyjścia. Cykać selfie. Pokazywać, że czasami rośnie ci włos na brodzie albo masz wzdęcia po jedzeniu.

Mogłabym tak bez końca, ale chyba mam gdzieś co wypada a co nie ✌.

Człowiek, który pierwszy cisnął obelgę zamiast kamienia, był twórcą cywilizacji – rzekł  Freud. Selfie potrafi poprawić samoocenę- głoszą badania.
A ja chyba już nie potrzebuję podkładki w postaci badań, cytatów, udowadniania niby sobie, że nie robię czegoś ani dla zysku ani z próżności, tylko z innego powodu, nawet jeśli ktoś “wie lepiej”. Jeśli ktoś powie, że mój blog jest o mydle i powidle, to niech sobie mówi. Wszyscy korzystamy z mydła a większość z nas lubi powidła, więc nic w tym złego, krzywdy nikomu nie robię 😉

Miłego korzystania z przepisu :*


Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 

❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

37
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
34 Comment authors
aniamalujeMaryannAndzia ThereSlomiana ZapalkaAneta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maryann
Gość
Maryann

A ja, Aniu, właśnie lubię taką Twoją formę bloga 😀 jest taki Twój, autentyczny, nie ma sztucznosci, udawania czegoś. Poza tym można na nim znaleźć wszystko. I chyba przez to wszystko Twój blog jest jedynym którego regularnie czytam od kilku lat. Bardzo lubiłam rozwojowe czwartki, ale tak jak mówisz, zarówno w regularnym pisaniu ich jak i czytaniu i stosowaniu się do Twoich porad i zadań na dłuższą metę to było męczące, czasem trzeba dać sobie czas na odsapnięcie 😉

Pani Górecka
Gość

Ten tekst jest tak mega fantastyczny, że aż brakuje mi słów! Też ostatnio zauważyłam, że blogi coraz częściej stają się wielkimi słupami ogloszeniowymi dla reklamodawców, a nie rzetelnymi źródłami informacji. Za to Ty wciąż inspirujesz. Dzięki!

Slomiana Zapalka
Gość

A wiesz, ja właśnie za to, że masz bloga o wielu tematach, tak bardzo różnych, tak bardzo go lubię. Tak z 10 lat temu miałam swojego pierwszego bloga (może to nawet było dawniej!) i pisałam sobie tam różne rzeczy, co np. mnie wkurzyło albo zastanowiło, ale w takiej niedosłownej formie bo linki miałam w opisie na GG i wszyscy znajomi mogli przeczytać, a bywało także o nich. Szkoda w sumie, że się nie zachował 🙁 ale wracając do tematu, to ja też lubię sobie poczytać “młode” blogi, takie bez własnej domeny i wypasionych szablonów, bo czasem mam wrażenie, że są… Czytaj więcej »

Andzia There
Gość
Andzia There

Super przepis, ostatnio mam ochotę na jakieś fit słodycze. Na pewno sama coś przygotuję i pokaże na blogu. Końcówka wpisu super – sama prawda. Niestety większość osób jest interesowna. Sama polecam fajne profile z instagrama na snapchacie lub insta story i kilka razy zarzucono mi ze albo to są moje koleżanki albo liczę że i one mnie polecą… Z jednej strony mnie to zdenerwowało a z drugiej niestety takie mamy czasy l,że większość jest interesowna (jeżeli chodzi o blogosfere) i później nie ma co się dziwić że wrzucają nas do jednego wora 🙂 Niech mówią co chcą, polecać będę dalej… Czytaj więcej »

Aneta
Gość

Hej Aniu ☺ weszłam po przepis na czekoladki, wychodzę z przeświadczeniem, że nie tylko u mnie jest mydło i powidło. ☺☺☺ Wychodzę z założenia, że blog jest przede wszystkim mój i podobnie jak Ty dzielę się tym, czym chcę. A że uwielbiam podróże, to co nieco o nich wprowadzam. Lubię też kosmetyki, ale nie chcę klasyfikować się do branży beauty, nie czuję się ekspertem! Poza tym mam swój sposób patrzenia na świat i wszelkie próby wpisania go w jakiś “nurt” kończyły się fiaskiem, więc po prostu przestałam się szufladkować. Pozdrawiam ☺
http://www.duochrome.blogspot.com

Konst.
Gość
Konst.

I tak to wygląda 🙂 Wchodzę na snapa zrobic sobie przerwę w nauce, a dwa dni później szukam w bibliotece traktatu “O szczęściu” Tatarkiewicza i zastanawiam się, które książki potrzebne na studia wywalić z listy, żeby móc wypożyczyć tę 🙂
Zastanawiam się, czy zestaw na drugim zdjęciu to ten sam, co na pierwszym, tylko z czymś na górze?

Marlena R.
Gość
Marlena R.

Twój blog jest jednym z niewielu do którego wracam codziennie, właśnie dlatego, że jest prawdziwy,nie sfałszowany.I wiele sie dowiaduję na przeróżne tematy do których dotarcie zajęłoby mi sporo czasu, albo wcale bym nie zdawała sobie z nich sprawy.Nie zależy mi na pięknych zdjęciach z fotoszopa tylko prawdziwych,autentycznych.U Ciebie to mam i zachwycam się razem z Tobą, razem z Tobą się smucę i niech tak zostanie.

Niewyparzona Pudernica
Gość

Oj też usłyszałam, że mój blog byłby dobry gdybym nie przeklinała. Że na bank jestem nieokrzesanym blokersem, to nic że w życiu na blokowisku nie mieszkałam. Albo jak napiszę coś bez ani jednego wulgaryzmu, to ktoś się zawsze zdziwi, że jak to. Tak to. Ja na blogu się odstresowuję, czasem przeklnę, czasem pochwalę, a czasem znuram. Tak lubię i już. I robię co uważam za słuszne. Wolnoć Tomku w swoim domku. Nikt nam nie będzie wmawial swoich racji;-)

Renewarte
Gość

Ja nadal prowadzę bloga dla siebie :). Co do przepisu, jak na traf nie mam oleju kokosowego ;D

oretavia
Gość
oretavia

Rozwalił mnie screen z tytułami tygodników 😀 jestem regularnie na blogu, ale dopiero teraz dotarło do mnie, że osoba nieznająca tego bloga podczas lektury samej listy tytułów musi mieć w głowie jedno wielkie “WTF?!” A jeśli ktoś ocenia tylko po pozorach, ten sam traci. Idę do sklepu po olej kokosowy i masło orzechowe.

Bogusia
Gość
Bogusia

Twoje tytuły tygodników uważam za duży plus. Zawsze z ciekawości wchodzę przeczytać co się działo ciekawego u Ciebie w tym tygodniu. Twój blog cenią między innymi za różnorodność tematów od poważnych po lekki i zabawne. Nie spotkałam jeszcze innego takie miejsca w sieci. Tak trzymaj i badź sobą przede wszystkim 🙂

madame Mess
Gość
madame Mess

Cieszę się, że o pewnych sprawach piszesz głośno i mówisz jak Ci się coś nie podoba. Podejście może dla niektórych czasami kontrowersyjne, u mnie wzbudza zaufanie, bo wiem, że jak coś polecasz to u Ciebie samej się to sprawdziło. Także dziękuję za taką postawę, może czasami sprawia Ci kłopoty, ale dzięki temu czuję, że to co czytam jest “prawdziwe”, że tak powiem 😀 I bardzo lubię to połączenie, że razem z czymś wartościowym, przy okazji dajesz linka do ładnej sukienki. Ja niestety często się spotykam ze środowiskami skrajnymi – albo żadnych poważniejszych rozmów, albo jak włączysz snapa to poczucie wyższości,… Czytaj więcej »

Madziak k
Gość

Amen!
Zawsze będę mówić, że najważniejsze to robić, to co sami uznajemy za słuszne, dlatego lubię Twój blog, który jest o wszystkim, bo tak Ci się podoba. No i fajnie!

Klaudia She-wolf
Gość

Czekoladki wypróbuję <3 A co do reszty wpisu - zgadzam się całkowicie! Mój blog - moje podwórko, tak samo jak kanał na YT, czy Instagram. Jak się komuś nie podoba, niech tam nie wchodzi i niech mi nie mówi co mam robić, żeby się jemu podobało 😛 Rozumiem, że jak coś obiecam to staram się to spełnić, szanuję moich czytelników, ale tego samego oczekuję od nich 🙂 Teraz to jest tak, że masa dzieciaków wchodzi na kanał i od razu ma listę żądań - światło nie takie, tło nie takie... Na blogach i Insta zresztą to samo... A wszystkie te… Czytaj więcej »

Jola
Gość

Obecnie mój pomysł na blog jest niby mniej dla siebie, ale ja czuję to inaczej. Po ostatnim wpisie z pudełkiem złapałam wiatr w żagle. Zrobiłam to dla czytelników, ale ja odnalazłam siebie w takich projektach. Przyznaje się, wpadłam, że blog ma być moją marką, ale ja te treści czuję i nie chcę rezygnować od czegoś lżejszego od czasu do czasu. A do Ciebie lubię zaglądać, bo bardzo inspirujesz. Może i blog o wszystkim, ale czuć, że to Twoje i właśnie to inspiruje.

Martyna Stefaniak
Gość
Martyna Stefaniak

kocham dostojewskiego aniu a myslalas moze by stworzyc jakis tekst odnoszacy sie do jednego z wielu motywow poruszanych przez Nietzshe ? Wlasnie przerabiamy na polskim w szkole i ilekroc slucham interpretacji swojej polonistki mam ochote odrabac sb uszy……..

Ania Kalemba
Gość

Podoba mi się przepis na czekoladki! 🙂 Zrobię w święta! 🙂 To właściwie jedyny czas kiedy pozwalam sobie na takie rarytaski 🙂

Laska Siłaczka
Gość

Mam podobne przemyślenia, zwłaszcza po spotkaniu Fit blogerów w Warszawie. Pierwszy raz byłam na tego typu “uroczystości” i muszę przyznać, że istnieje niesamowite parcie… STRATEGIA! CELE! Zacznij od końca – uświadom sobie, gdzie chcesz dojść i co chcesz osiągnąć.
A może ja mam ochotę płynąć z nurtem i iść tam, gdzie mnie nogi poniosą? Niekoniecznie ze strategią rozpisaną co do minuty mojego życia.
Na spontanie, na moim blogu – moje treści. Część osób propsuje – fajnie, część osób nie – spoko, szanuję.
Więcej luzu! 🙂
Pozdros Anna! 🙂

fitinaczej.blogspot.com
Gość

Nie widac jaka jestes inteligentna? Moim zdaniem widac i to jak jasna cholera! 🙂
Pamiętam jak kiedys zobaczyłam link do Twojego bloga w ulubionych u jakiejs ‘fit blogerki’ ktorej juz nawet nie czytam i pomyslalam ‘ja pierdziele znowu jakas makijażystka’ ale weszłam bo akurat nie miałam nic lepszego do roboty, a chciałam czy tam musiałam zabic czas… i przepadłam 😀

Nikola Tkacz
Gość

Nadal się zastanawiam, jak ja istnieję, skoro nie stworzyłam biznes planu bloga i nie przemyślałam nazwy, zanim go założyłam 😮 A fit czekoladki wyglądają super! 😀

a.
Gość
a.

To ja napiszę tak: zawsze zapisywałam sobie w jakiejś zakładce linki, do których chciałabym powrócić, warte uwagi. Tak dużo się tekstów z Twojego bloga zebrało, że stwierdziłam: co się będę rozdrabniać i utworzyłam folder “aniamaluje” 😀 A teraz jeszcze czytam Twoją książkę i mam wiele rozmyślań, często coś mi się z przeszłości przypomina [kupiłam e-book daawno, na samym początku, wtedy trochę przeczytałam, czytałam głównie Twojego bloga, ale teraz przyszedł czas na książkę]. Czuję jakbyś była taką internetową kumpelą 😉 Życzę Ci więcej odpoczynku (oprócz zdrowia), bo mam wrażenie, że ciągle gnasz i gnasz. Pozdrawiam 🙂

Weronika Zimna
Gość

Przepis boski, wypróbuję! Ostatnio też robiłam czekoladę na oleju kokosowym, o taką: http://ohsheglows.com/2015/03/18/crazy-good-coconut-oil-chocolate-bark/ Polecam, pyszna 😀 A drugą częścią mnie uderzyłaś. Bo w sumie ta presja pisania tego, czego ludzie oczekują i w ogóle pisanie cały czas “na poważnie”… to sprawiło, że przestałam pisać w ogóle. Rozwaliłam nieco internet recenzując jako pierwsza w polskim internecie nowego Pottera (Przeklęte dziecko), osiągnęłam horrendalną dla mnie ilość kilkunastu tysięcy wyświetleń wpisu i… zamarłam. Coś tam próbowałam zrobić, ale po jednym tekście się poddałam. Nie czułam się u siebie komfortowo. Teraz widzę jakie to idiotyczne. To miejsce miało być moje – do wylewania różnych… Czytaj więcej »

Aga
Gość

W końcu znalazłam hasło! Też strasznie tęsknię za czasami starego blogowania, zwłaszcza, że blogi były ze mną od czasu, kiedy na blog . pl trzeba było płacić za rejestracje, więc po cichaczu trzeba było któremuś z rodziców skubnąć telefon żeby wysłać smsa! Potem wszelkie darmowe serwisy, mylogi (oj jaką ja szabloniarą byłam! co tydzień nowy szablon!), photoblogi (do tej pory gdzieś tam wisi w eterze), a teraz? ciągle próbuje, ale zawsze coś mnie powstrzymuje. A sama czasem bym popisała o tym co dusza zapragnie. A i Ciebie pamiętam w zasadzie z fotobloga, a dopiero później z pierwszego bloga 😉 Ale… Czytaj więcej »

Ewelina|Forest lifestyle
Gość

Super przepis:) muszę je zrobić 😀 a mam pytanie na inny temat. Zbieram info bo chciałabym pracować na umowę o dzieło i ciekawie mnie jak rozwiazujesz problem ubezpieczenia zdrowotnego:) byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedzi! Pozdrowienia<3

Aga
Gość

i jeszcze jeden ciekawy link: http://humel.pl/2016/04/26/oczyszczanie-watroby-i-woreczka-zolciowego-instrukcja-krok-po-kroku/
Ale uwaga – uważam się za osobę dość wytrzymałą i mało obrzydliwą, ale ten artykuł (i kilka innych z tego bloga), powoduje we mnie niedowierzanie, strach i odruch wymiotny 😀 jazda bez trzymanki 😉

Selma
Gość
Selma

Tak w temacie tego co wypada… Dwa dni temu trzydziestoczteroletnia dziewczynka zjeżdżała na dmuchanej zjeżdżalni dla dzieci 😀 I było bardzo fajnie, polecam 🙂

Natalia I Create Your Health
Gość

Ciekawe, że piszesz o tym akurat teraz 😉 Parę dni temu napisałam pierwszego posta po długiej przerwie od blogowania. A przerwę zrobiłam sobie z powodów, o których piszesz wyżej. Miałam dość tego słodko-pierdzącego blogowego świata. Miałam dość nawet czytania blogów, z których przecież tyle się nauczyłam jakby nie patrzeć. A Twój blog był jedynym, do którego jeszcze regularnie zaglądałam. Właśnie dzięki tym przekleństwom, wzdęciom, filozoficzno-egzystencjalnym przemyśleniom i Twojej naturalności.
Może i zarabiasz na blogu ( bo czemu by nie), ale nie mogłabym powiedzieć, że jest skomercjonalizowany. Jest zbyt prawdziwy 🙂

Natalia
Gość
Natalia

jak te czekoladki powyciągać z niesilikonowego opakowania? też chcę wrzucić zdjęcie na insta! p.s. sa przegenialne. Ostatnio w boxie Cud Miód, byly o identycznym smaku i cztery kosztowały 28 zł. To chyba świetny sposób na biznes 🙂 za tyle to ja zrobilam 24 czekoladki 🙂 dzięki za przepis :*

Sylwia Zwierzynska
Gość
Sylwia Zwierzynska

Jak do roztopionego oleju dodasz kawałek czekolady zamiast kakao to zniknie problem z topieniem się czekoladek. Czekolada świetnie utwardza takie rzeczy. Dodatkowa zaleta, że nie trzeba robić do tego żadnych dodatkowych kąpieli wodnych do roztapiania, czyli roboty tyle samo.

stylowo i zdrowo
Gość

Oj… ja jak do Ciebie wpadam na chwilkę między moimi innymi obowiązkami to zawsze przepadam! Eh 😀

Nihil Novi
Gość

A ja na aniamaluje wchodzę dla autorki 🙂 Czasem nawet nie zerknęłabym na jakiś temat, ale Ty o tym piszesz i jestem zaciekawiona.
Ostatnio usłyszałam bardzo przykre słowa, coś na zasadzie że ciągle tylko się maluję i nic nie robię. A nikt nie widzi tej metrowej kupki książek na uczelnię. I stosiku, którzy zamierzam przeczytać dla przyjemności. U Ciebie odzyskuję pewność, że moje zainteresowania wcale nie sprawiają, że jestem głupia. Doceniam!

Zdjecia nie tylko dla dzieci
Gość
Zdjecia nie tylko dla dzieci

Witaj ! Trafilam na Twojego bloga bo na facebooku ktos udostepnil Twoj post o odrobaczaniu, wiec weszlam. Bardzo przypadl mi do gustu sposob w jaki piszesz i trafiasz do ludzi. Mowie zobacze inne Twoje posty, potem zaskoczenie ze blog nie jest archiwalny, a posty sa sprzed kilku dni. Patrze dalej “olej kokosowy”, “ksiazki”, “naturalny antybiotyk” myslalam ze tylko ja mam bzika na punkcie oleju kokosowego i wszystkiego co nauralne ! Gratuluje swietnego bloga, widac ze wlozylas w niego duzo pracy. Na pewno bede tutaj czesto wracac ! Pozdrawiam goraco

Pulinka Pie
Gość
Pulinka Pie

“Huśtać się huśtawce po dwudziestym roku życia” – ale jak to? To nadal moje ulubione zajęcie, a mam 22 lata! Chociaż może po to ludzie stworzyli huśtawki ogrodowe, żeby udawać dorosłych 😀

Szara Wiewiórka
Gość
Szara Wiewiórka

Podoba mi się pomysł na czekoladki, ale zastanawiam się nad bezpieczeństwem foremek z aliexpress; jakiś czas temu był szum, że chińskie bransoletki dla dzieci są rakotwórcze i od tamtej pory mam uraz do chińskich produktów. Mogę zapytać jakie jest twoje zdanie na ten temat? 🙂

Marta
Gość
Marta

Pragnę zrobić te czekoladki, tylko z masłem orzechowym i jak radziła niżej koleżanka Sylwia Zwierzynska dodam czekolady, żeby trzymały formę dłużej.
Za to własnie lubię Twój blog, trochę o wszystkim 😀

Magda
Gość
Magda

Aniu jaką odżywkę białkową dodawałaś do czekoladek? Czy taka odżywka ma dobry skład (bez zbędnej chemii, ulepszaczy i składników modyfikowanych)? Pytam, bo jestem dość zielona w temacie odżywek białkowych, ale z tego co przeglądałam kilka przypadkowych składów, to niestety były słabe. No i nie ukrywam, że wolałabym wersję smaczniejszą, ale równie ważna jest dla mnie jakość składników. Powiedz mi jeszcze czy te proporcje (po dwie łyżki) wystarczyły Ci na całą formę do czekoladek?

Czekoladki koniecznie muszę zrobić, kupiłam już nawet sylikonową formę 🙂 Zachęciłaś mnie bardzo 😀

aniamaluje
Gość

starczyły, ale moja foremka była bardzo malutka 🙂
Odżywkę białkową miałam jakąś przypadkową, średnio się na niich znam 😛

Previous
5 błędów, które popełniałam w pielęgnacji włosów + KONKURS!
Przepis na  fit czekoladki migdałowe  na bazie oleju kokosowego