Instagram has returned invalid data.

100 powodów, aby kochać Queen


Na skutek idiotycznego błędu, miesiąc za wcześnie publikuję moje powody, dla których kocham Queen. Błąd polega na tym, że Freddie umarł 24 listopada, nie października. A ja sobie wklepałam rocznicę w kalendarz i zdążyłam złapać flow dzisiaj 😉Na dobrą sprawę – mogłabym tutaj wkleić 100 piosenek z Youtube i zakończyć tekst. Ale się nie da, bo nie umiem wybrać. Każdy utwór jest inny, każdy pasuje do innej chwili. A 100 powodów? Każdy z nich brzmi tak samo. Freddie.

Ale postaram się ukazać Queen przez pryzmat różnorodności. Znajomi często mnie pytają – jak to jest, że słuchasz na okrągło jednego zespołu i się nim nie nudzisz?

Hmmm, jeśli ktoś tak mówi, to nie słuchał nigdy Queen 😉 Na potrzeby tego wpisu, pomieszam działalność zespołu z twórczością nagrywaną solo. 


Aha – jak dla mnie, Queen skończył się wraz ze śmiercią Freddiego. Dlatego sorry, ale Adam Lambert nigdy mnie nie przekona. Jest po prostu inny. Co nie znaczy, że życzę mu źle.


Od razu uprzedzam, że wielkim fanom wpis wyda się powierzchowny, ale ja o tym zespole mogę rozmawiać godzinami i jeśli ktoś czuje niedosyt – zapraszam, pogadamy na żywo 😉


Nie wiem na czym polega magia tego zespołu. Nie mam pojęcia. To jedyna muzyka, która potrafi podnieść mnie z łóżka, gdy leżę chora. Zawsze.

Niesamowita różnorodność, od skocznych kawałków, przez kawałek dobrego rocka, aż do opery. 

I Freddie.

Brzydki.

Człowiek o paskudnych zębach, którymi się nie przejmował.

Paradoksalnie, to one sprawiły, że miał większe możliwości wokalne (rozciągnęły mu narządy mowy, ale proszę – bez złośliwości w tym miejscu ;-)).

Plus poczucie własnej wszechzajebistości. Te składniki wystarczyły, aby Queen stał się moim ulubionym zespołem.

Jeśli odczuwam jakieś emocje – na 100% jest utwór tego zespołu, który o nich opowiada. Ba, na każdy moment mojego życia jest odpowiedni cytat z ich twórczości. Zawsze.

Och wiem, Freddie był obrzydliwy, rozpustny i tak dalej – szczerze – mam to gdzieś, zapłacił za to wysoką cenę. Naprawdę nic mi do tego, co kto robi w swoim łóżku, czy zaprasza do niego wszystkich, czy jedną osobę. Nie interesuje mnie jak inni używają swoich otworów w ciele i to,  jakie mają preferencje. Serio. Jeśli coś się dzieje za zgodą dwóch stron – mam do tego pozytywny stosunek.
Zawsze zaskakuje mnie to, że ten argument (o rozpuście seksualnej) podejmują głównie fanatycy (nie mylić z wierzącymi), którzy zaperzają się na słowa o tym, ze hierarchowie kościoła bezkarnie posuwają małych chłopców. Dziwna logika 😀

Niesamowity kontakt z publicznością:

Ciągły rozwój, spełnianie marzeń. Freddie marzył o operze. Dla mnie opera zawsze kojarzyła się z tym rodzajem sztuki, gdzie siedzą ludzie w garniakach i udają, że kontemplują, chociaż śmiertelnie się nudzą. Miałam kilka podejść i opera nigdy mnie nie oczarowała. Nigdy. A tego słucham w dresie, przed laptopem i czuję się tak, jak wyobrażam sobie przeżywanie opery.
Cudo

A tego słucham, kiedy mam ochotę sobie popłakać. Bo wiem, ze Freddie wtedy wiedział. Bo wiem, co ja czuję. I co to znaczy forever is our today. Gdy słucham Who want’s to live forever, czuję ten utwór każdą komórką swojego ciała. Bez wyjątku.


Nie ma słów, którymi da się opisać ten utwór. Nie ma. easy come, easy go.


A to jedyny rytm, który umiem wyklaskać. Utwór, który automatycznie podnosi morale każdej grupy. Każdej.



We are the champions – my friend

 And we’ll keep on fighting till the end


Wyjątkowo wersja z tekstem, bo jest absolutnie wyjątkowy. W każdym calu.

W XXI wieku, kiedy jakiś dobry zespół bierze się za utwór promujący film, rzadko kiedy wychodzi dobrze. A tu się udało.

A ten kawałek jest lepszy od całej poezji miłosnej całego świata. Serio.

I seem to be 
What I’m not
I’m wearing my heart like a crown


Znów utwór ważny dla mnie osobiście.


Innuendo. Puszczają je chyba tylko stacje radiowe w stylu trójki. Cóż, sam fakt, ze Queen mimo śmierci głównego artysty w 1991 roku wciąż często gości w stacjach radiowych jest niesamowity. Ileż to gwiazd w tym czasie poszło w zapomnienie?

Innuendo zawiera moją dewizę życiową:


You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could 
ever be
Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself




Słuchanie tego utworu? Niesamowicie kojące.




 eternity. Po prostu.




I don’t have no time for no monkeybusiness



Dowód na to, że czasem cover może być lepszy niż oryginał.
Zdecydowanie lepszy.
Kiedy ktoś mnie pyta, czy można słuchać jednego zespołu na okrągło, odpowiadam – tak, można.
Mam tu do wyboru taką amplitudę emocji, jakiej nie zafunduje mi żaden inny wykonawca.
jak to jest, że Queen potrafił z wielu swoich utworów zrobić wielkie hity, gdzie ich albumy składały się z samych genialnych dzieł, a albumy nam współczesnych to jeden singiel + 9-12 szmir?
Jak to jest możliwe, że brzydki, w dodatku martwy od ponad dwudziestu lat facet, potrafi wywołać dreszcze na całym moim ciele kilkoma śpiewanymi słowami? 
Nie wiem.
It’s a kind of magic.
Po prostu.

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

83
Dodaj komentarz

avatar
48 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeAlexandra Pawluk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam, mogę słuchać godzinami

Marudna Maruda
Gość

Queen to po prostu magia. Freddy jest nie do podrobienia i niech nikt nie próbuje tego robić. Pamiętam jak kilka lat temu kupiłam siostrze ich płytę, żeby się nawróciła na dobrą muzykę. I poskutkowało, więc muszą mieć w sobie coś nadzwyczajnego 😉

Marudna Maruda
Gość

Boże. Widać nie tylko Ty jesteś zakręcona ;D Freddie…

tlusta_papuzka
Gość

Az mi się nostalgicznie zrobiło 🙂

To co, za miesiąc wklejasz 100 piosenek? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie Freddie zawsze był piękny. Cieleśnie i umysłem. Kompletny.
Piękny, trafiający w czułe struny głos to jeszcze nie wszystko. W utworach zawiera się osobowość ich twórcy, jego własna interpretacja emocjonalna, a on miał stylówę osobowości, medialność, aktorstwo, połączył je genialnie, dlatego te pieśni brzmią tak wybitnie, po królewsku. Muzyczny geniusz po prostu.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, dokładnie tak.

Krasnal
Gość

Kocham Cię za ten wpis- serio. W końcu czuję, że "poznałam" osobę, która tak samo jak ja uwielbia Queen. Uwielbia Freddiego. Zgadzam się z Tobą w 100%, że "I was born to love you" jest najbardziej romantyczną piosenką na świecie. W tej piosence jest wszystko. Gdyby mężczyzna powiedział do mnie chociaż jedno zdanie z tej piosenki to byłabym kupiona. I osobiście wcale nie uważam, że Freddie był brzydki. Albo dobra, był. Ale ja go uwielbiam. Uwielbiam za to, jak się uśmiechał, uwielbiam za te jego zęby. Uwielbiam go za to, że jako facet wolący facetów był bardziej męski niż niejeden,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Według mnie i mojego taty Freddie był przystojny! Piękna jednolita cera, idealne rysy, brak zmarszczek, świetny wąs 😀 Cud, miód i orzeszki zwłaszcza z tymi szelkami

czeszemy
Gość

Queen jest cudowny. Dobitnie pokazuje jaką wartość mają Grammy 😉
Swoją drogą ciekawy byłby ranking 100 najlepszych/najbardziej wartościowych/w ogóle naj piosenek Queen w Twoim wykonaniu.

pidzamowa
Gość

Czekałam na numerowaną listę stu powodów w tym wpisie 😉 Byłam pewna po tytule, że coś takiego tu zastanę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jest zaskakujące, że Freddie miał więcej takiej czystej, męskiej energii niż niejeden 100% hetero. Gdzie się podziali faceci?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jestem wielką fanką Queen (w sumie to nawet nie znam za bardzo ich piosenek) ale show must go on to piosenka przy której zawsze płaczę, piosenka którą zawsze mam w uszach kiedy muszę grać kogoś, kim nie jestem, kiedy tłumie emocje i mam na twarzy nieskazitelną maskę. To była terapeutyczna piosenka w najtrudniejszych latach mojego życia. Dziękuje Freddie!

Krasnal
Gość

Tej piosenki słucha się zupełnie inaczej, gdy pozna się historię jej powstawania i pierwszego wykonania… Jeśli nie znasz, to gorąco zachęcam Cię do jej poznania :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję. Popłakałam się czytając tą historię. Smutne i pokrzepiające za razem. Freddie zmarł w roku moich narodzin i do tej pory wywołuje dreszcze u wielu. Show trwa nadal, a on będzie wiecznie żywy.

Magd.it
Gość

Jestem przezakochana w Innuendo. Nie ma takiej sytuacji, w której ten utwór nie dałby mi motywacji, skrzydeł i kopa.
Dzięki za taki wpis, ale nothing to do here, idę słuchać 🙂

Polowanie na zdrowie
Gość

Ja nie podzielam tej pasji, ale ważne by każdy miał swoją.

Flaven
Gość

Jak w komentarzach powyżej, które wyrażają miłość do Queen i Freddie'ego, tak i ja dziękuję za ten wpis. Nie mam pojęcia czy inni też tak mają, ale jak spotykam kogoś, kto mówi, że słucha Queen to niemal przypominam dzieciaka podskakującego i wołającego "ja też, ja też". Czasami niemal do tego stopnia, że w pracy byłam o krok do podejścia do faceta, który miał koszulkę z nimi. Cóż, sokoli wzrok zwierzchnika przytrzymał mnie w miejscu 😉

Flaven
Gość

Zgadzam się również z tym, że Queen skończyło się wraz ze śmiercią Freddie'ego. Poza tym uważam, że niektórych piosenek po prostu nie powinny być wykonywane przez kogoś innego aniżeli twórcę, dlatego często cierpię, gdy w róznych talent show porywają się na wybieranie tak trudnych utworów, podobnie jak cierpiałam na Orkiestrze w Gdańsku, gdy zwycięzca ostatniego The Voice nie miał własnego reperturaru i zaśpiewał piosenki Queen. Tego.Się.Nie.Robi. Freddie był jeden jedyny i niezastąpiony, cała reszta to profanacja, ot co 😉 Ponadto, podobało mi się zachowanie Deacona, ktory po śmierci Fredda zagrał na koncercie poświęconym jego pamięci, i tyle. Zero wyciskania dalszej… Czytaj więcej »

Flaven
Gość

I jeszcze (dobra, dobra, wiem, trzeci komentarz, ale Queen to u mnie też temat-rzeka, więc mogłabym tak długo i długo ;)), do zestawu piosenek, które poruszają dałabym przepiękną "Let me live". <3

Krasnal
Gość

Zgadzam się z Tobą w 100%! Też uważam, że nikt nie powinien się brać za piosenki Queen. Ale jest jeden gość, który robi to całkiem dobrze 🙂 Obczaj sobie https://www.youtube.com/watch?v=dREKkAk628I i ogólnie warto wpisać w YT "Queen Extravaganza" – tego da się słuchać i w sumie osobiście poszłabym na koncert Queen pod warunkiem, że występowałby własnie Marc, żaden Adamo Lamberto Koszmarto. Do spisu piosenek Ani z mojej strony dodałabym "Love of my life" – szczególnie wykonania na żywo, np. z Montrealu. Zawsze też beczę, jak oglądam wykonanie tej piosenki przez Briana, gdy pod koniec na telebimie pojawia się Freddie (http://youtu.be/mf3dHVLGhew).… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajnie, że ten wpis pojawił się miesiąc wczesniej. Też kocham ich muzykę, zaczełam słuchać gdy umarł Freddie, a jego samego uwielbiam, absolutnie nie uważam, że był brzydki 😉 Wręcz stwierdzam, że podobają mi się faceci będący w jakiś sposób do niego podobni. Co więcej jego fanami są też mój tata i brat. Nie wiem czy jest drugi taki zespół – dla mnie są jedyni i niepowtarzalni

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O matko, też uwielbiam Queen!
Ostatnio coś mnie zwłaszcza wzięło na Somebody to love oraz Under Pressure.
Zespół jedyny w swoim rodzaju. 🙂 – Krytyk Pierożków I Tak, tak – będę się tak podpisywać za każdym razem. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahah, kto wie, kto wie może zmienię 😀

Madou
Gość

Też lubię Queen 🙂 a obrazek z Rtęcią mega 😀 zaczaiłam dopiero jak chciałam się spytać mojego faceta (rozmawiamy po francusku lub angielsku) co ma "Mercury" wspólnego z Queenami, ale właśnie w momencie gdy miałam pytać sama sobie na pytanie odpowiedziałam 😛

Flo
Gość

Moja siora ma taką jazdę na punkcie Michaela Jacksona! 😀 pozytywnie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba jestem tu ewenementem ale nie cierpię tego zespołu. Zawsze jak słyszę ich piosenki to koniecznie muszę zmienić stacje.. Głos Freddiego jest dla mnie bardzo irytujacy. Musiałam napisać swoje zdanie bo napradę trudno mi pojąc jak mozna zachwycać sie nad tym zespolem. No ale ok kazdy słucha to co lubi 🙂 Ja na przykład uwielbiam U2 i RHCP 🙂

Endorfinka
Gość

Don't stop me now.
I wanna have a good time <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lubię i znam niektóre te piosenki, nie wiedziałam do teraz czyje są 🙂

Żelikowska
Gość

Ej, a widziałaś "Ballet for life" Maurice'a Bejarta? To teatr tańca wypełniony Queenem połączonym z Mozartem. Mógłby Ci się spodobać 😉 na youtubie można znaleźć chyba cały spektakl.

emajla
Gość

Ja też mam taką fazę na punkcie pewnego zespołu – a dokładnie the Beatles <3
Dlatego doskonale cie rozumiem! Ha!
Co do samego Queen – słucham regularnie tylko jednej piosenki a dokładnie Don't stop me now – szalenie pobudza i to mnie w niej jara 😀

Anna N Blog
Gość

Ohh Queen, uwielbiam ich szlagiery dodają tyle energii a szczególnie I want to break free 😉
Odwiedź i mnie czasem :))

Anne Mademoiselle
Gość

Lubię czasem posłuchać Queen. Ale zakręcona jestem na punkcie Black Sabbath. I też mnie jakoś nie obchodzi, co oni sobie wstrzykiwali, wciągali i z kim imprezowali w latach 70-tych. Zawsze oburzam się, kiedy ktoś mówi, że to sataniści (bo to świadczy tylko o niewiedzy i powtarzaniu zasłyszanych informacji), a Ozzy to podstarzały rockman, który tylko potrafi odgryzać głowy nietoperzom. Ja doceniam przede wszystkim genialne teksty, od których specjalistą jest basista Geezer, zmiany tempa i złożoność utworów – tutaj ukłon w stronę perkusji, charakterystyczne riffy (Tony – ojciec heavy metalu) i linię wokalną, która zawsze świetnie komponuje się z muzyką. Widać,… Czytaj więcej »

ja, Kosmeonautka
Gość

Ja BS lubię, Queen lubię nawet bardzo, ale w sumie nie ma chyba żadnego zespołu którym jarałabym się choć w połowie tak jak Ania i mimo wszystko zadziwia mnie jak można słuchać w kółko tylko tego 🙂 Ogólnie lubię muzykę alternatywną (całe spektrum od indie rocka po black czy death metal) i nawet pomimo faktu, że gatunek ten stanowi dobre 80% tego co słucham, to jest mi mało! I potrzebuję do życia też swingu, popu, reggae, rapu… Dla mnie takie zamknięcie się na jednego, jedynego wykonawcę z jednej strony wydaje się fajne (bo lubię jak ludzie mają pasje), ale z… Czytaj więcej »

Anne Mademoiselle
Gość

Ja nigdzie nie napisałam, że zamknęłam się na jednego wykonawcę 🙂 Od płyt w moim domu uginają się półki, od Milesa Davisa po Stare Dobre Małżeństwo 🙂 Po prostu jaram się Sabbathami.

Szara Wiewiórka
Gość

W jednym z pierwszych wpisów, które przeczytałam na Twoim blogu napisałaś, że Freddie wygląda jak 'stadionowy sprzedawca płyt z tanim porno'. Tak mi się ten tekst spodobał, że tu zostałam. 😉
Nie znałam jednego utworu, który wrzuciłaś, jak to możliwe? Już nadrobione!
Jak byłam w podstawówce i moje koleżanki słuchały Tokio Hotel, ja odkryłam 'Show must go on'. Słuchałam w kółko, na walkmanie. 😀 Wiele lat później zrozumiałam tekst i wtedy też odkryłam, że utwór powstał na miesiąc przed śmiercią Freddiego. Bardzo mnie to poruszyło.

Różowa Klara
Gość

Oczywiście, że można słuchać jednego zespołu ciągle sama mam kilka takich przykładów i zdecydowanie zgadzam się, że Queen skończył się wraz ze śmiercią Freddiego

Karolina W
Gość

Kocham Queen! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba wszyscy urodzeni 6 października kochają Queen:) I was born to love you będzie pierwszym tańcem na moim ślubie. Co do jego zębów- według jego biografii miał na ich punkcie kompleksy i to straszne.

Świnka
Gość

Też lubię! Nieśmiertelny! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie rozumiem dlaczego nie pojawiła się tutaj moja ulubiona piosenka Queen – Don't stop me now 🙂

Gosia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania często o niej wspomina w innych postach, może dlatego 😉

Barbara
Gość

Wychowano mnie z Queen, Pink Floyd, Depeche Mode i… Ewą Demarczyk w tle, a teraz dziwią się, że we współczesnej muzyce nie mogę się odnaleźć 😛

Barbara
Gość

Co do opery – ja lubię, chodzę kilka razy w roku z Babcią, która pokazała mi ten świat, jak jeszcze byłam mała i wydaje mi się, żeby pokochać ten rodzaj sztuki trzeba trafić nie tylko na odpowiednie przedstawienie (ja wolę kameralne sztuki w Operze Wrocławskiej niż wielkie "widowiska stulecia"), ale też na odpowiednie towarzystwo. Jakoś nie umiałabym się wczuć i słuchać opery w towarzystwie koleżanki czy chłopaka, sama nie wiem czemu, ale najprzyjemniej ogląda się sztukę albo samemu (+reszta widowni), albo z osobą, która też wówczas w jakiś sposób wyłącza się na świat 😉

Justinee
Gość
Justinee

Aniu trafiłaś idealnie! Moja miłość do Queen zaczęła się w gimnazjum, gdy szperając w kasetach taty, natrafiłam na nagranie koncertowe, nagrywane z radia 😉 Cóż nie mogłam przestać słuchać, a taki potężny głos zdarza się bardzo rzadko i sposób w jaki śpiewał taki emocjonalny, łapanie kontaktu z publicznością.. Wielki talent! Później przestałam słuchać Queen aż do teraz, to magia!

'Tonight I'm gonna have myself a real good time
I feel alive and the world turning inside out Yeah!' Justinee tj Carrie(niezalogowana;))

Czarne Espresso
Gość

Bardzo podoba mi się Twój post, aż sobie zapuściłam Bohemian Rhapsody. Nie można się nie zgodzić, że Queen ma w sobie to COŚ.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ON nie jest brzydki !!! ON jest piękny !!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Queen to klasyka sama w sobie… Ja słucham Metalliki od ponad 15 lat i też mi się nie nudzi :)) Fakt, ta "nowa" jest trochę inna, ale na tym zespole się wychowałam i doskonale cię rozumiem.

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

Bardzo lube Queen chociaz nie moge sluchac na okraglo:) u mnie takim zespolem jest MUSE ktorego pierwszy kawalek uslyszalam 10 lat temu i zawsze sie gdzies przewijal a od okolo 3 lat jest moim naj naj. Jak najbardziej uwazam ze Queen jest genialnym zespolem i takze wg mnie zakonczyli sie na smierci Mercurego

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

jesli chodzi o opere to po prostu kocham! Uwielbiam zasiadac wieczorami i poscic sobie np Vissi d'arte… albo inna na jaka mam humor i ochote.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie jaram się queen,, nie moj klimat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam, ze tutaj 🙂 Czy bylas dzisiaj na starówce w Toruniu z wysokim brunetem? Wydaje mi sie,ze widziałam dziewczynę bardzo podobna do Ciebie , ale nie bylas sama i balam sie podejść 🙂

paja kordulasinska
Gość

Kocham Queen! Kocham taka muzykę 🙂

pajapaulina.blogspot.co.uk

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bohemian Rhapsody to najlepsza piosenka EVER!
pozdrowienia dla Ciebie Aniu 🙂

Eithne
Gość

Queen uwielbiam i też doceniam to spektrum emocji, które dają ich piosenki, i też nie uznaję tego co działo się po smierci Freddiego. Ale tak naprawde zespołem, który wielbię dużo bardziej i sporo pozmieniał w moim życiu są Bitelsi. Tak, czterej faceci, którzy od ponad 40 lat nie nagrali nic razem 🙂 (no, dobrze nagrali w 1996, ale tego nie liczę).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Queen is a kind of magic, uwielbiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Faceci są dziś rozlaźli i galaretowaci. Freddie był kobietą, był mężczyzną, był całym wszechświatem.

suspicious plum
Gość

Queen to moje dzieciństwo, moje młodzieńcze lata i dorosłość 🙂 Tata słuchał namiętnie, a ja razem z nim. Tata ogólnie miał dobry gust muzyczny i lubił słuchać jednej piosenki milion razy. Często jako mała dziewczynka mówiłam mu: "Tato, wyłącz to (czy tamto), nie mogę już (tego, tamtego) słuchać!". Jednak nigdy te słowa nie padały przy słuchaniu Queen. Nie rozumiałam jeszcze tekstów, ale swoim głosem Freddie budował różne obrazy w mojej głowie. Czasem światy bajkowe, czasem straszne i mroczne. Bardzo bałam się piosenki "Innuendo", kiedy byłam mała, ale jednocześnie mnie intrygowała. Jako nastolatka odkrywałam Queen na nowo, tłumaczyłam teksty, słuchałam w… Czytaj więcej »

Ilonka
Gość

Crazy little to nie cover.

Alexandra Pawluk
Gość
Alexandra Pawluk

Eh,fajnie byłyby pogadać, ja też jestem w nich zakochana od ponad 7 lat,zloty fanów to nie dla mnie,chciałabym poznać kogoś kto interpretuje każdy wers utworu,kto zna całe ich życie,cześć Królowej

aniamaluje
Gość

cześć i chwała!

Previous
A może…wyluzuj?
100 powodów, aby kochać Queen