Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

100 powodów, aby kochać Queen


Na skutek idiotycznego błędu, miesiąc za wcześnie publikuję moje powody, dla których kocham Queen. Błąd polega na tym, że Freddie umarł 24 listopada, nie października. A ja sobie wklepałam rocznicę w kalendarz i zdążyłam złapać flow dzisiaj 😉Na dobrą sprawę – mogłabym tutaj wkleić 100 piosenek z Youtube i zakończyć tekst. Ale się nie da, bo nie umiem wybrać. Każdy utwór jest inny, każdy pasuje do innej chwili. A 100 powodów? Każdy z nich brzmi tak samo. Freddie.

Ale postaram się ukazać Queen przez pryzmat różnorodności. Znajomi często mnie pytają – jak to jest, że słuchasz na okrągło jednego zespołu i się nim nie nudzisz?

Hmmm, jeśli ktoś tak mówi, to nie słuchał nigdy Queen 😉 Na potrzeby tego wpisu, pomieszam działalność zespołu z twórczością nagrywaną solo. 


Aha – jak dla mnie, Queen skończył się wraz ze śmiercią Freddiego. Dlatego sorry, ale Adam Lambert nigdy mnie nie przekona. Jest po prostu inny. Co nie znaczy, że życzę mu źle.


Od razu uprzedzam, że wielkim fanom wpis wyda się powierzchowny, ale ja o tym zespole mogę rozmawiać godzinami i jeśli ktoś czuje niedosyt – zapraszam, pogadamy na żywo 😉


Nie wiem na czym polega magia tego zespołu. Nie mam pojęcia. To jedyna muzyka, która potrafi podnieść mnie z łóżka, gdy leżę chora. Zawsze.

Niesamowita różnorodność, od skocznych kawałków, przez kawałek dobrego rocka, aż do opery. 

I Freddie.

Brzydki.

Człowiek o paskudnych zębach, którymi się nie przejmował.

Paradoksalnie, to one sprawiły, że miał większe możliwości wokalne (rozciągnęły mu narządy mowy, ale proszę – bez złośliwości w tym miejscu ;-)).

Plus poczucie własnej wszechzajebistości. Te składniki wystarczyły, aby Queen stał się moim ulubionym zespołem.

Jeśli odczuwam jakieś emocje – na 100% jest utwór tego zespołu, który o nich opowiada. Ba, na każdy moment mojego życia jest odpowiedni cytat z ich twórczości. Zawsze.

Och wiem, Freddie był obrzydliwy, rozpustny i tak dalej – szczerze – mam to gdzieś, zapłacił za to wysoką cenę. Naprawdę nic mi do tego, co kto robi w swoim łóżku, czy zaprasza do niego wszystkich, czy jedną osobę. Nie interesuje mnie jak inni używają swoich otworów w ciele i to,  jakie mają preferencje. Serio. Jeśli coś się dzieje za zgodą dwóch stron – mam do tego pozytywny stosunek.
Zawsze zaskakuje mnie to, że ten argument (o rozpuście seksualnej) podejmują głównie fanatycy (nie mylić z wierzącymi), którzy zaperzają się na słowa o tym, ze hierarchowie kościoła bezkarnie posuwają małych chłopców. Dziwna logika 😀

Niesamowity kontakt z publicznością:

Ciągły rozwój, spełnianie marzeń. Freddie marzył o operze. Dla mnie opera zawsze kojarzyła się z tym rodzajem sztuki, gdzie siedzą ludzie w garniakach i udają, że kontemplują, chociaż śmiertelnie się nudzą. Miałam kilka podejść i opera nigdy mnie nie oczarowała. Nigdy. A tego słucham w dresie, przed laptopem i czuję się tak, jak wyobrażam sobie przeżywanie opery.
Cudo

A tego słucham, kiedy mam ochotę sobie popłakać. Bo wiem, ze Freddie wtedy wiedział. Bo wiem, co ja czuję. I co to znaczy forever is our today. Gdy słucham Who want’s to live forever, czuję ten utwór każdą komórką swojego ciała. Bez wyjątku.


Nie ma słów, którymi da się opisać ten utwór. Nie ma. easy come, easy go.


A to jedyny rytm, który umiem wyklaskać. Utwór, który automatycznie podnosi morale każdej grupy. Każdej.



We are the champions – my friend

 And we’ll keep on fighting till the end


Wyjątkowo wersja z tekstem, bo jest absolutnie wyjątkowy. W każdym calu.

W XXI wieku, kiedy jakiś dobry zespół bierze się za utwór promujący film, rzadko kiedy wychodzi dobrze. A tu się udało.

A ten kawałek jest lepszy od całej poezji miłosnej całego świata. Serio.

I seem to be 
What I’m not
I’m wearing my heart like a crown


Znów utwór ważny dla mnie osobiście.


Innuendo. Puszczają je chyba tylko stacje radiowe w stylu trójki. Cóż, sam fakt, ze Queen mimo śmierci głównego artysty w 1991 roku wciąż często gości w stacjach radiowych jest niesamowity. Ileż to gwiazd w tym czasie poszło w zapomnienie?

Innuendo zawiera moją dewizę życiową:


You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could 
ever be
Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself




Słuchanie tego utworu? Niesamowicie kojące.




 eternity. Po prostu.




I don’t have no time for no monkeybusiness



Dowód na to, że czasem cover może być lepszy niż oryginał.
Zdecydowanie lepszy.
Kiedy ktoś mnie pyta, czy można słuchać jednego zespołu na okrągło, odpowiadam – tak, można.
Mam tu do wyboru taką amplitudę emocji, jakiej nie zafunduje mi żaden inny wykonawca.
jak to jest, że Queen potrafił z wielu swoich utworów zrobić wielkie hity, gdzie ich albumy składały się z samych genialnych dzieł, a albumy nam współczesnych to jeden singiel + 9-12 szmir?
Jak to jest możliwe, że brzydki, w dodatku martwy od ponad dwudziestu lat facet, potrafi wywołać dreszcze na całym moim ciele kilkoma śpiewanymi słowami? 
Nie wiem.
It’s a kind of magic.
Po prostu.

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

83
Dodaj komentarz

avatar
48 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeAlexandra Pawluk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam, mogę słuchać godzinami

Marudna Maruda
Gość

Queen to po prostu magia. Freddy jest nie do podrobienia i niech nikt nie próbuje tego robić. Pamiętam jak kilka lat temu kupiłam siostrze ich płytę, żeby się nawróciła na dobrą muzykę. I poskutkowało, więc muszą mieć w sobie coś nadzwyczajnego 😉

Marudna Maruda
Gość

Boże. Widać nie tylko Ty jesteś zakręcona ;D Freddie…

tlusta_papuzka
Gość

Az mi się nostalgicznie zrobiło 🙂

To co, za miesiąc wklejasz 100 piosenek? 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie Freddie zawsze był piękny. Cieleśnie i umysłem. Kompletny.
Piękny, trafiający w czułe struny głos to jeszcze nie wszystko. W utworach zawiera się osobowość ich twórcy, jego własna interpretacja emocjonalna, a on miał stylówę osobowości, medialność, aktorstwo, połączył je genialnie, dlatego te pieśni brzmią tak wybitnie, po królewsku. Muzyczny geniusz po prostu.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, dokładnie tak.

Krasnal
Gość

Kocham Cię za ten wpis- serio. W końcu czuję, że "poznałam" osobę, która tak samo jak ja uwielbia Queen. Uwielbia Freddiego. Zgadzam się z Tobą w 100%, że "I was born to love you" jest najbardziej romantyczną piosenką na świecie. W tej piosence jest wszystko. Gdyby mężczyzna powiedział do mnie chociaż jedno zdanie z tej piosenki to byłabym kupiona. I osobiście wcale nie uważam, że Freddie był brzydki. Albo dobra, był. Ale ja go uwielbiam. Uwielbiam za to, jak się uśmiechał, uwielbiam za te jego zęby. Uwielbiam go za to, że jako facet wolący facetów był bardziej męski niż niejeden,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Według mnie i mojego taty Freddie był przystojny! Piękna jednolita cera, idealne rysy, brak zmarszczek, świetny wąs 😀 Cud, miód i orzeszki zwłaszcza z tymi szelkami

czeszemy
Gość

Queen jest cudowny. Dobitnie pokazuje jaką wartość mają Grammy 😉
Swoją drogą ciekawy byłby ranking 100 najlepszych/najbardziej wartościowych/w ogóle naj piosenek Queen w Twoim wykonaniu.

pidzamowa
Gość

Czekałam na numerowaną listę stu powodów w tym wpisie 😉 Byłam pewna po tytule, że coś takiego tu zastanę 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jest zaskakujące, że Freddie miał więcej takiej czystej, męskiej energii niż niejeden 100% hetero. Gdzie się podziali faceci?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jestem wielką fanką Queen (w sumie to nawet nie znam za bardzo ich piosenek) ale show must go on to piosenka przy której zawsze płaczę, piosenka którą zawsze mam w uszach kiedy muszę grać kogoś, kim nie jestem, kiedy tłumie emocje i mam na twarzy nieskazitelną maskę. To była terapeutyczna piosenka w najtrudniejszych latach mojego życia. Dziękuje Freddie!

Krasnal
Gość

Tej piosenki słucha się zupełnie inaczej, gdy pozna się historię jej powstawania i pierwszego wykonania… Jeśli nie znasz, to gorąco zachęcam Cię do jej poznania :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję. Popłakałam się czytając tą historię. Smutne i pokrzepiające za razem. Freddie zmarł w roku moich narodzin i do tej pory wywołuje dreszcze u wielu. Show trwa nadal, a on będzie wiecznie żywy.

Magd.it
Gość

Jestem przezakochana w Innuendo. Nie ma takiej sytuacji, w której ten utwór nie dałby mi motywacji, skrzydeł i kopa.
Dzięki za taki wpis, ale nothing to do here, idę słuchać 🙂

Polowanie na zdrowie
Gość

Ja nie podzielam tej pasji, ale ważne by każdy miał swoją.

Flaven
Gość

Jak w komentarzach powyżej, które wyrażają miłość do Queen i Freddie'ego, tak i ja dziękuję za ten wpis. Nie mam pojęcia czy inni też tak mają, ale jak spotykam kogoś, kto mówi, że słucha Queen to niemal przypominam dzieciaka podskakującego i wołającego "ja też, ja też". Czasami niemal do tego stopnia, że w pracy byłam o krok do podejścia do faceta, który miał koszulkę z nimi. Cóż, sokoli wzrok zwierzchnika przytrzymał mnie w miejscu 😉

Flaven
Gość

Zgadzam się również z tym, że Queen skończyło się wraz ze śmiercią Freddie'ego. Poza tym uważam, że niektórych piosenek po prostu nie powinny być wykonywane przez kogoś innego aniżeli twórcę, dlatego często cierpię, gdy w róznych talent show porywają się na wybieranie tak trudnych utworów, podobnie jak cierpiałam na Orkiestrze w Gdańsku, gdy zwycięzca ostatniego The Voice nie miał własnego reperturaru i zaśpiewał piosenki Queen. Tego.Się.Nie.Robi. Freddie był jeden jedyny i niezastąpiony, cała reszta to profanacja, ot co 😉 Ponadto, podobało mi się zachowanie Deacona, ktory po śmierci Fredda zagrał na koncercie poświęconym jego pamięci, i tyle. Zero wyciskania dalszej… Czytaj więcej »

Flaven
Gość

I jeszcze (dobra, dobra, wiem, trzeci komentarz, ale Queen to u mnie też temat-rzeka, więc mogłabym tak długo i długo ;)), do zestawu piosenek, które poruszają dałabym przepiękną "Let me live". <3

Krasnal
Gość

Zgadzam się z Tobą w 100%! Też uważam, że nikt nie powinien się brać za piosenki Queen. Ale jest jeden gość, który robi to całkiem dobrze 🙂 Obczaj sobie https://www.youtube.com/watch?v=dREKkAk628I i ogólnie warto wpisać w YT "Queen Extravaganza" – tego da się słuchać i w sumie osobiście poszłabym na koncert Queen pod warunkiem, że występowałby własnie Marc, żaden Adamo Lamberto Koszmarto. Do spisu piosenek Ani z mojej strony dodałabym "Love of my life" – szczególnie wykonania na żywo, np. z Montrealu. Zawsze też beczę, jak oglądam wykonanie tej piosenki przez Briana, gdy pod koniec na telebimie pojawia się Freddie (http://youtu.be/mf3dHVLGhew).… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajnie, że ten wpis pojawił się miesiąc wczesniej. Też kocham ich muzykę, zaczełam słuchać gdy umarł Freddie, a jego samego uwielbiam, absolutnie nie uważam, że był brzydki 😉 Wręcz stwierdzam, że podobają mi się faceci będący w jakiś sposób do niego podobni. Co więcej jego fanami są też mój tata i brat. Nie wiem czy jest drugi taki zespół – dla mnie są jedyni i niepowtarzalni

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O matko, też uwielbiam Queen!
Ostatnio coś mnie zwłaszcza wzięło na Somebody to love oraz Under Pressure.
Zespół jedyny w swoim rodzaju. 🙂 – Krytyk Pierożków I Tak, tak – będę się tak podpisywać za każdym razem. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hahah, kto wie, kto wie może zmienię 😀

Madou
Gość

Też lubię Queen 🙂 a obrazek z Rtęcią mega 😀 zaczaiłam dopiero jak chciałam się spytać mojego faceta (rozmawiamy po francusku lub angielsku) co ma "Mercury" wspólnego z Queenami, ale właśnie w momencie gdy miałam pytać sama sobie na pytanie odpowiedziałam 😛

Flo
Gość

Moja siora ma taką jazdę na punkcie Michaela Jacksona! 😀 pozytywnie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba jestem tu ewenementem ale nie cierpię tego zespołu. Zawsze jak słyszę ich piosenki to koniecznie muszę zmienić stacje.. Głos Freddiego jest dla mnie bardzo irytujacy. Musiałam napisać swoje zdanie bo napradę trudno mi pojąc jak mozna zachwycać sie nad tym zespolem. No ale ok kazdy słucha to co lubi 🙂 Ja na przykład uwielbiam U2 i RHCP 🙂

Endorfinka
Gość

Don't stop me now.
I wanna have a good time <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lubię i znam niektóre te piosenki, nie wiedziałam do teraz czyje są 🙂

Żelikowska
Gość

Ej, a widziałaś "Ballet for life" Maurice'a Bejarta? To teatr tańca wypełniony Queenem połączonym z Mozartem. Mógłby Ci się spodobać 😉 na youtubie można znaleźć chyba cały spektakl.

emajla
Gość

Ja też mam taką fazę na punkcie pewnego zespołu – a dokładnie the Beatles <3
Dlatego doskonale cie rozumiem! Ha!
Co do samego Queen – słucham regularnie tylko jednej piosenki a dokładnie Don't stop me now – szalenie pobudza i to mnie w niej jara 😀

Anna N Blog
Gość

Ohh Queen, uwielbiam ich szlagiery dodają tyle energii a szczególnie I want to break free 😉
Odwiedź i mnie czasem :))

Anne Mademoiselle
Gość

Lubię czasem posłuchać Queen. Ale zakręcona jestem na punkcie Black Sabbath. I też mnie jakoś nie obchodzi, co oni sobie wstrzykiwali, wciągali i z kim imprezowali w latach 70-tych. Zawsze oburzam się, kiedy ktoś mówi, że to sataniści (bo to świadczy tylko o niewiedzy i powtarzaniu zasłyszanych informacji), a Ozzy to podstarzały rockman, który tylko potrafi odgryzać głowy nietoperzom. Ja doceniam przede wszystkim genialne teksty, od których specjalistą jest basista Geezer, zmiany tempa i złożoność utworów – tutaj ukłon w stronę perkusji, charakterystyczne riffy (Tony – ojciec heavy metalu) i linię wokalną, która zawsze świetnie komponuje się z muzyką. Widać,… Czytaj więcej »

ja, Kosmeonautka
Gość

Ja BS lubię, Queen lubię nawet bardzo, ale w sumie nie ma chyba żadnego zespołu którym jarałabym się choć w połowie tak jak Ania i mimo wszystko zadziwia mnie jak można słuchać w kółko tylko tego 🙂 Ogólnie lubię muzykę alternatywną (całe spektrum od indie rocka po black czy death metal) i nawet pomimo faktu, że gatunek ten stanowi dobre 80% tego co słucham, to jest mi mało! I potrzebuję do życia też swingu, popu, reggae, rapu… Dla mnie takie zamknięcie się na jednego, jedynego wykonawcę z jednej strony wydaje się fajne (bo lubię jak ludzie mają pasje), ale z… Czytaj więcej »

Anne Mademoiselle
Gość

Ja nigdzie nie napisałam, że zamknęłam się na jednego wykonawcę 🙂 Od płyt w moim domu uginają się półki, od Milesa Davisa po Stare Dobre Małżeństwo 🙂 Po prostu jaram się Sabbathami.

Szara Wiewiórka
Gość

W jednym z pierwszych wpisów, które przeczytałam na Twoim blogu napisałaś, że Freddie wygląda jak 'stadionowy sprzedawca płyt z tanim porno'. Tak mi się ten tekst spodobał, że tu zostałam. 😉
Nie znałam jednego utworu, który wrzuciłaś, jak to możliwe? Już nadrobione!
Jak byłam w podstawówce i moje koleżanki słuchały Tokio Hotel, ja odkryłam 'Show must go on'. Słuchałam w kółko, na walkmanie. 😀 Wiele lat później zrozumiałam tekst i wtedy też odkryłam, że utwór powstał na miesiąc przed śmiercią Freddiego. Bardzo mnie to poruszyło.

Różowa Klara
Gość

Oczywiście, że można słuchać jednego zespołu ciągle sama mam kilka takich przykładów i zdecydowanie zgadzam się, że Queen skończył się wraz ze śmiercią Freddiego

Karolina W
Gość

Kocham Queen! :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba wszyscy urodzeni 6 października kochają Queen:) I was born to love you będzie pierwszym tańcem na moim ślubie. Co do jego zębów- według jego biografii miał na ich punkcie kompleksy i to straszne.

Świnka
Gość

Też lubię! Nieśmiertelny! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie rozumiem dlaczego nie pojawiła się tutaj moja ulubiona piosenka Queen – Don't stop me now 🙂

Gosia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania często o niej wspomina w innych postach, może dlatego 😉

Barbara
Gość

Wychowano mnie z Queen, Pink Floyd, Depeche Mode i… Ewą Demarczyk w tle, a teraz dziwią się, że we współczesnej muzyce nie mogę się odnaleźć 😛

Barbara
Gość

Co do opery – ja lubię, chodzę kilka razy w roku z Babcią, która pokazała mi ten świat, jak jeszcze byłam mała i wydaje mi się, żeby pokochać ten rodzaj sztuki trzeba trafić nie tylko na odpowiednie przedstawienie (ja wolę kameralne sztuki w Operze Wrocławskiej niż wielkie "widowiska stulecia"), ale też na odpowiednie towarzystwo. Jakoś nie umiałabym się wczuć i słuchać opery w towarzystwie koleżanki czy chłopaka, sama nie wiem czemu, ale najprzyjemniej ogląda się sztukę albo samemu (+reszta widowni), albo z osobą, która też wówczas w jakiś sposób wyłącza się na świat 😉

Justinee
Gość
Justinee

Aniu trafiłaś idealnie! Moja miłość do Queen zaczęła się w gimnazjum, gdy szperając w kasetach taty, natrafiłam na nagranie koncertowe, nagrywane z radia 😉 Cóż nie mogłam przestać słuchać, a taki potężny głos zdarza się bardzo rzadko i sposób w jaki śpiewał taki emocjonalny, łapanie kontaktu z publicznością.. Wielki talent! Później przestałam słuchać Queen aż do teraz, to magia!

'Tonight I'm gonna have myself a real good time
I feel alive and the world turning inside out Yeah!' Justinee tj Carrie(niezalogowana;))

Czarne Espresso
Gość

Bardzo podoba mi się Twój post, aż sobie zapuściłam Bohemian Rhapsody. Nie można się nie zgodzić, że Queen ma w sobie to COŚ.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ON nie jest brzydki !!! ON jest piękny !!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Queen to klasyka sama w sobie… Ja słucham Metalliki od ponad 15 lat i też mi się nie nudzi :)) Fakt, ta "nowa" jest trochę inna, ale na tym zespole się wychowałam i doskonale cię rozumiem.

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

Bardzo lube Queen chociaz nie moge sluchac na okraglo:) u mnie takim zespolem jest MUSE ktorego pierwszy kawalek uslyszalam 10 lat temu i zawsze sie gdzies przewijal a od okolo 3 lat jest moim naj naj. Jak najbardziej uwazam ze Queen jest genialnym zespolem i takze wg mnie zakonczyli sie na smierci Mercurego

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

jesli chodzi o opere to po prostu kocham! Uwielbiam zasiadac wieczorami i poscic sobie np Vissi d'arte… albo inna na jaka mam humor i ochote.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie jaram się queen,, nie moj klimat.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam, ze tutaj 🙂 Czy bylas dzisiaj na starówce w Toruniu z wysokim brunetem? Wydaje mi sie,ze widziałam dziewczynę bardzo podobna do Ciebie , ale nie bylas sama i balam sie podejść 🙂

paja kordulasinska
Gość

Kocham Queen! Kocham taka muzykę 🙂

pajapaulina.blogspot.co.uk

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bohemian Rhapsody to najlepsza piosenka EVER!
pozdrowienia dla Ciebie Aniu 🙂

Eithne
Gość

Queen uwielbiam i też doceniam to spektrum emocji, które dają ich piosenki, i też nie uznaję tego co działo się po smierci Freddiego. Ale tak naprawde zespołem, który wielbię dużo bardziej i sporo pozmieniał w moim życiu są Bitelsi. Tak, czterej faceci, którzy od ponad 40 lat nie nagrali nic razem 🙂 (no, dobrze nagrali w 1996, ale tego nie liczę).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Queen is a kind of magic, uwielbiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Faceci są dziś rozlaźli i galaretowaci. Freddie był kobietą, był mężczyzną, był całym wszechświatem.

suspicious plum
Gość

Queen to moje dzieciństwo, moje młodzieńcze lata i dorosłość 🙂 Tata słuchał namiętnie, a ja razem z nim. Tata ogólnie miał dobry gust muzyczny i lubił słuchać jednej piosenki milion razy. Często jako mała dziewczynka mówiłam mu: "Tato, wyłącz to (czy tamto), nie mogę już (tego, tamtego) słuchać!". Jednak nigdy te słowa nie padały przy słuchaniu Queen. Nie rozumiałam jeszcze tekstów, ale swoim głosem Freddie budował różne obrazy w mojej głowie. Czasem światy bajkowe, czasem straszne i mroczne. Bardzo bałam się piosenki "Innuendo", kiedy byłam mała, ale jednocześnie mnie intrygowała. Jako nastolatka odkrywałam Queen na nowo, tłumaczyłam teksty, słuchałam w… Czytaj więcej »

Ilonka
Gość

Crazy little to nie cover.

Alexandra Pawluk
Gość
Alexandra Pawluk

Eh,fajnie byłyby pogadać, ja też jestem w nich zakochana od ponad 7 lat,zloty fanów to nie dla mnie,chciałabym poznać kogoś kto interpretuje każdy wers utworu,kto zna całe ich życie,cześć Królowej

aniamaluje
Gość

cześć i chwała!

Previous
A może…wyluzuj?
100 powodów, aby kochać Queen