Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak poznać, czy piję wystarczająco dużo wody?

 Właściwe nawadnianie organizmu jest bardzo ważne i wie o tym chyba każdy.
Ostatnio podzieliłam się fajnym sposobem na pilnowanie, czy wypiło się osiem szklanek płynów każdego dnia (pisałam o tym tutaj).
Załóżmy jednak, że nie zawsze będziemy z tego korzystać – czasami ta metoda jest po prostu niepraktyczna.
 Na szczęście nasze organizmy wyposażone są we wszystko co nam potrzebne i mogą udzielić nam każdej informacji jaka jest istotna. Zachwiane równowagi różnych organów można wyczytać z tęczówki, a stopień nawodnienia organizmu z… moczu.
To w zasadzie oczywiste. Krótko pisząc – im jaśniejszy mocz, tym bardziej nawodnieni jesteśmy. Im ciemniejszy, tym z nawodnieniem gorzej.

Ten prosty system informacji pozwolił mi nauczyć się, ile wody mój organizm potrzebuje, żeby żyło mu się dobrze.
Ale uwaga, to może nie działać :– kiedy zażywamy różne leki (mogą zabarwiać lub odbarwiać mocz)– zjedliśmy coś silnie barwiącego, np. buraczki.
   Mówi się, że powinno wypijać się 1,5-2,5 litra płynów dziennie, ale nasze zapotrzebowanie na płyny nie jest stałe. Więcej potrzebujemy latem, kiedy ciężko pracujemy, albo podczas choroby.

    Spotkałam się też z opinią, że w celu obliczenia swojego dobowego zapotrzebowania na wodę, najlepiej podzielić obecną wagę przez 30.
np. ja ważę 53 kg/30 daje w zaokrągleniu 1,77 litra.

zaś ilość wody którą powinno się wypić rano, można uzyskać dzieląc ten wynik przez 3, czyli w moim przypadku : 1,77 / 3 = 0,59 l każdego ranka.
Nawadnianie organizmu rano jest ważne, ale od tego liczenia można zwariować , wygodniej jest obserwować własne ciało. Jeśli pijesz za mało – na pewno Ci o tym powie 🙂

Uściski, Ania

61
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AdrienneMartaKitty SpiceOlga CecyliainRudzienka's mindblog Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wiktoria Ardilla
Gość

O, bardzo ciekawa notka, choć- przyznam szczerze- myślałam, że jestem bardziej odwodniona, bo zdecydowanie za mało piję, ale wygląda na to, że wszystko w normie. Mimo wszystko, będę pić więcej 🙂

paranoJa
Gość

u mnie idealne 1,8 i 0,6. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja mam takie pytanie co do postu o intuicyjnym jedzeniu. Mianowicie, czy myślisz, że organizm może się czegoś domagać pomimo braku 'oczyszczającej diety'? Chodzi mi o to, czy pomimo tego, że jem tak samo jak zawsze, organizm może zawołać o coś czego nigdy nie lubiłam?
Bo od kilku dni czuję jak mój organizm prosi o pomidory, ogórki zielone, sałatę i kiełki, pomimo, że za żadnym z nich, poza pomidorami nigdy nie przepadałam. Ba, nawet nigdy nie lubiłam tej całej zieleniny ;d
Czy to może po prostu jakieś dziwne babskie zachcianki? ;d jak myślisz?

Czarownicująca
Gość

Myslę, że organizm może się "domagać" mimo braku oczyszczającej diety. Obserwuję to u siebie od lat, a dopiero teraz znalazłam wytłumaczenie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie doszłam do tego, że to reakcja na nadmiar nauki chyba ;d od ponad tygodnia uczę się prawie całymi dniami i po prostu organizm woła o jakieś brakujące składniki, które pomogą w koncentracji. Tak myślę 😉 dziękuję za odp

rainy girl is me
Gość

Im siczki jasniejsze, tym zdrowsze, bo nerki filtruja. Woda to zycie. Ja pije praktycznie tylko wode, butla przy lozku i z gwinta kiedy sie tylko da! Nie ma to, tamto:D to… Na zdrowko!:D

Olga Cecylia
Gość

Butelka z filtrem węglowym. Po opróżnieniu napełniasz ją po prostu w kranie z wodą pitną – czyli w najbliższym WC 🙂 Kupisz w sieci albo w sklepach DUKA, nazywa się Bobble. Dodatkowo dbasz o nieodnawialne zasoby Ziemi, bo butelki plastikowe są robione z pochodnych ropy naftowej, a tej mamy coraz mniej…

Więcej na ten temat pisałam u siebie w poście "Wodę z mózgu" w kwietniu 2012 🙂

GoodForYouDP
Gość

Bardzo dużo piję-rano przed jedzeniem szlanka wody lub zielonej herbaty, w ciągu dnia ok.3 szklanek herbat ziołowych.
Przydatny post:)

ROXANNE
Gość

ciekawy pomysł;) ja piję zdecydowanie za mało;(

porozmawiajmyo
Gość

Gdzieś, kiedyś przeczytałam, że w momencie kiedy nam się zachce pić już jesteśmy sporo odwodnieni. Mam na myśli, że uczucie pragnienia nie jest pierwszym zwiastunem odwodnienia. Dało mi to do myślenia i teraz staram się pić jak najczęściej. Przy łóżku, w torebce zawsze mam wodę i tak ją sobie sączę 🙂

Bogna

Weronika F.
Gość

Mówi się że jakieś 2l dziennie ale nie zapominaj że wraz z pożywieniem też dostarczasz mu wodę 🙂 szczególnie warzywa i owoce zawierają jej dużo 🙂

Kamila Ziel
Gość

Ciekawy post! Wyszło, że muszę pić 2L ale myślę, że udaje mi się to 🙂

thedarksideoflight
Gość

W takim razie ja chyba robię dużą krzywdę swojemu organizmowi – przez pierwsze 2-3 godziny od wstania dostaje tylko szklankę kawy z mlekiem :/ Tabelka mówi, że ok, ale i tak trzeba się wziąć za siebie.

kosodrzewina
Gość

Niedawno gdzieś przeczytałam o tym, że kolor moczu mówi, czy jesteśmy nawodnieni i nie mogłam się nadziwić jakie to proste 🙂

Alieneczka
Gość

wody samej w sobie nie piję wcale
rano kawa (wiem, niedobrze…), a od popołudnia ziółka, ew. zielona herbata itp.

ważę 1kg mniej i mniej więcej tyle płynów piję ile trzeba 🙂

Mithra
Gość

O jak dobrze znany mi temat, z powodu moich małych problemów z nerkami 😛

BERY
Gość

ja staram sie jak najwiecej byle by tylko stała przedemna zebym nie zapomn iala;P

Agata
Gość

Ja dodaję wodę zamiast mleka do szejków owocowych i to bardzo poprawia moją wodną sytuację 🙂

disette
Gość

Dobry sposób!

Talia
Gość

Staram się pić jak najwięcej wody, ale różnie mi to wychodzi 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawe:) Zawsze sporo piję wody:)

outside-glass
Gość

O proszę, bardzo przydatne informacje! 🙂

okami
Gość

Jakbym piła 1,5l wody dziennie, to chyba bym "uschła na wiór"… Toż to jedna butelczyna mineralnej 😛

onepart0fme
Gość

ech, ja piję nawet 5 litrów wody/herbat dziennie, a mimo to czuję, że jestem odwodniona 🙁 chociaż wg tego wzorku powinno mi wystarczyć 1,5 litra!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

świetny post, ja wypijam chyba ok 4l dziennie płynów w tym wody ok 3l:) A.

Ania
Gość

ja pijam nałogowo herbatki, z wodą łatwiej latem, ale teraz się staram:)
nominowałam cię do zabawy Versatile Blogger – jeśli będziesz chciała wziąć udział zapraszam – http://anianotuje.blogspot.com/2013/01/versatile-blogger.html 🙂

Słonecznik
Gość

Ja zawsze mam odwieczny problem z piciem, bo nie lubię wody – chociaż od kilku dni się przestawiłam i piję sobie wodę 😉 Najlepiej mi idzie ze szklanki, bo postawię przed sobą i sobie powoli piję.
A z kolorem moczu – takie oczywiste, a jednak nie każdy to wie 😉

A możesz napisać jakie substancje odwadniają??

Piękna Bestia
Gość

Na całe szczęście należę do osób, którym organizm zawsze mówi kiedy trzeba się napić. Ważne tylko, żeby nie pić wszystkiego na raz,a małymi łyczkami. Tak, żeby woda nie przeleciała raz dwa przez organizm tylko popracowała trochę:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przy ocenie koloru moczu trzeba uwzględnić fakt, iż w kibelku jest woda, która ten mocz rozcieńcza. Dodatkowo znaczenie ma również ilość oddanego moczu – im mniej nasiusiamy, tym bardziej rozcieńczony mocz w wodzie z kibelka (i na odwrót). Więc moim zdaniem chcąc ocenić kolor, powinno się nasiusiać do jakiegoś słoiczka ;p

x.
Gość

Picie wody jest oczywiście ważne, ale nie zapominajmy o tym że woda przepłukując organizm może wypłukać z niego minerały. Jeśli popijacie faktycznie sporo czystej wody, to warto od czasu do czasu wrzucić sobie do niej tabletkę musującą z minerałami. Można też kupować wodę średnio lub wysoko zmineralizowaną i poczytać sobie jakie minerały są w środku. 🙂Odwadnia nas wszystko co działa moczopędnie – głównie kawa i alkohol, szczególnie piwo, a poza tym różne zioła. Oczywiście to nie znaczy żeby w ogóle tych napojów nie pić, bo czasem też zdrowo jest przepłukać sobie nerki, ale dobrze jest wtedy pamiętać o tym żeby… Czytaj więcej »

x.
Gość

Oczywiście dobra dieta to podstawa, ale pijąc naprawdę dużo wody źródlanej trzeba by cały czas pamiętać o uzupełnianiu różnymi produktami. Tabletka musująca od czasu do czasu to nie zbrodnia, tylko ułatwianie sobie życia. 🙂
Poza tym tak jak wyżej – można sobie obadać jakieś fajne wody wysoko zmineralizowane i mieszać albo pić je na zmianę ze źródlaną.

Klaudia
Gość

wydaje mi się, że mam problem z odwodnieniem ale nie piję niestety za dużo samej wody, mam nadzieję że herbatki owocowe też są w porządku 🙁 bo tylko takie pijam ostatnio. w ogóle nie miewam ochoty na czarną herbatę lub kawę Głęboko wierzę w intuicyjne jedzenie, może tak organizm mi daje znać że chce więcej wody.. że nie mam ochoty na odwadniające napoje. Na samą wodę mam ochotę tylko rano, ale nawet wtedy wypiję max szklankę, bo już jestem pełna a przecież jeszcze śniadanie i herbata malinowa do śniadania ;d (przepraszam że nieskładność i ogólny bezsens ale boli mnie głowa… Czytaj więcej »

Ollie
Gość

Ciekawy i przydatny post. Ja piję zdecydowanie za mało! Postaram się 🙂

Klaudia
Gość

nie wątpię, że zrozumiałaś, ale komentarz wydał mi się dosć nieładnie napisany a Ty tak ładnie piszesz że zawsze się lekko stresuję jak chcę jakiś dłuższy komentarz u Ciebie napisać 😀 tym bardziej jak mi nie wychodzi a bardzo chcę coś napisać ;D

BogusiaM
Gość

ja zdecydowanie piję za mało, odczuwam to po bardzo wysuszonych ustach i w "moczu" też, ciężko mi opisać jak to się czuje ale się czuje;P hehhe tyle, że ja po prostu nie czuję potrzeby picia:/ i to mój największy błąd – muszę się po prostu do tego zmuszać

BogusiaM
Gość

ostre to ja jem często a pić dalej mi się nie chce;p ale zjeść imbir ciekawe:p gdzieś czytałam o gumkach na ręke czy branozletkach, 8 sztuk na prawą rękę i każda symbolizuje szklankę wody, wypite ściągamy:) lub przekładamy na drugą rękę, mając cąły czas przy sobie widzimy ile już się wypiło:P hmm ja dziś może 3 szklaneczki wypiłam:/

BogusiaM
Gość

czyli kolejną mądrą rzecz którą zapamiętałam wyczytałam właśnie u Ciebie:)
p.s. fajny nowy wygląd bloga na głównej stronie;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a to ciekawe, pozwolisz, że będę o tym mówić jako o ciekawostce swoim klientkom, bo jak robię z nimi wywiad, to z reguły okazuje się, że piją za mało…

naughtynotnice0
Gość

Ciekawe czy takie metody typu dzielenie wagi na 30 faktycznie sa prawdziwe, np ja w dzien kiedy nie cwicze zawsze wypijam mniej:) A co do sposobu zeby sie pilnowac(o gumkach slysze pierwszy raz ale bardzo mi sie spodobal:), widzialam tez np 2 litrowe bidony i na kazdym markerem zaznaczona linia i godzina do ktorej trzeba okreslona ilosc wypic:) codziennie mozna bylo je zapelniac i po prostu troche pilnowac:)

inRudzienka's mindblog
Gość

Na szczęscie u mnie jest ok,choc nadal walcze zeby wiecej pic niz podjadac 🙂

Kitty Spice
Gość

Wow, nie wiedziałam o takim liczeniu 😀 Dzięki ! 😀

Marta
Gość

Ja uwielbiam wodę, mogłabym pić ją cały czas. Nie wyobrażam sobie natomiast wypicia z rana pół litra wody, np. przed zajęciami na uczelni. Woda od razu przelatuje mi przez organizm w tempie błyskawicznym. Wystarczy, że przed wyjściem z domu wypiję parę łyków wody, a pół godziny potem na uczelni przed zajęciami już stoję w kolejce do WC. Zazdroszczę ludziom o pojemnych pęcherzach!

Adrienne
Gość

Ja w ogólę nie piję wody, nie lubię jej smaku, piję ok 3 kaw dziennie (1 parzona, 2 rozpuszczalne), + jakaś zielona herbata jak mnie najdzie czy też zwykła herbata z sokiem malinowym/z bzu…

Previous
Jakie mam podejście do minimalizmu?
Jak poznać, czy piję wystarczająco dużo wody?