Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

O tym, że przytyłam a śpiącej królewny nikt nie pocałował [TYGODNIK]

Dziwnie się pisze z niesprawnym palcem. Jak uszkodzić sobie mały palec u dłoni, zapytacie. Potrzebowałam wstać wcześnie rano, bo pracki bardzo dużo. Nie umiem pisać dwóch tekstów po sobie (nawet, jeśli nie są na moje osobiste kanały, tylko dla klientów), bo niestety angażuję się cała w to, co robię. Dlatego między jednym tekstem a drugim potrzebuję długiego spaceru, gotowania albo trzydziestu minut na oglądanie filmów ze śmiesznymi kotkami. Mając na względzie ten margines oraz srogi deadline, kładąc się spać o 1:55, trzeźwo pomyślałam, że telefon z ustawionym budzikiem muszę zostawić w kuchni, bo jest najbardziej oddalona od łóżka. Zadowolona z tego pomysłu nastawiłam go na 5:30 i poszłam spać.
Mam tendencję do ignorowania budzika, zdarzyło mi się nawet prowadzić przez telefon godzinną rozmowę wciąż śpiąc. Rano zupełnie jej nie pamiętałam i bardzo się zdziwiłam, gdy rzeczywiście miałam ją w historii połączeń. Historię o tym jak w środku nocy mając gorączkę kupiłam za 80 zł solniczkę i pieprzniczkę z głową Lorda Vadera też pewnie kojarzycie. Zresztą każdy kto bardziej mnie poznał wie, że gadam głupoty przez sen a Marta śpiąc kiedyś ze mną w hotelu upuściła butelkę z wodą. I chociaż spałam, to wciąż śpiąc wstałam całkiem dosłownie, stanęłam na łóżku i tępo patrzyłam się w kierunku w którym upadła butelka, podobno dobrych kilka minut. Oczywiście w ogóle tego nie pamiętam, tak samo jak wpuszczenia  kiedyś przez okno kota sąsiadów, który był rano w równie wielkim szoku co ja.
W każdym razie – jest 5:30, dzwoni budzik, a ja bardzo niezadowolona z tego faktu bardzo energicznym krokiem zasuwam do kuchni w celu wyłączenia tego dźwięku i ustawienia drzemki. Szłam tak energicznie, że potknęłam się o własne nogi i wylądowałam na podłodze ze stłuczonym kolanem. Gdy już dałam radę się podnieść, wyłączyłam budzik z takim impetem, że właśnie mam spuchnięty palec. Co prawda do tej pory nie wiem jak udało mi się wcisnąć coś na telefonie przy użyciu małego palca, ale jest czerwony i spuchnięty ;). 
Zwalę to na okres 🙂 Poza tym, że odkryłam silną potrzebę posiadania sprawnego małego palca jako przeciwwagi dla pozostałych gdy piszę coś na klawiaturze, to miałam bardzo udany i fajny tydzień. 
Zaczął się w Krakowie, bo tam miałam przystanek wracając ze Lwowa. Śniadanie z Eli w Handelku było genialne. I tak przeglądając sobie zdjęcia z całego tygodnia (nie wszystko ląduje w tygodniku i SM) zdałam sobie sprawę, że mam przeogromne szczęście do ludzi w życiu. Otacza mnie wiele wspaniałych osób i jestem za to ogromnie wdzięczna!
Byłam na urodzinach Myszki Mickey w showroomie LPP, Bo House ma kolekcję nawiązującą właśnie do myszki. Zjadłam wiele pysznych rzeczy i chociaż mocno kocham mięso, to nadałam nieco więcej tempa szukaniu smacznych i satysfakcjonujących zamienników. Jakość mięsa coraz mniej mi odpowiada, jem je rzadziej, a jeśli jem – jest to raczej coś super. Skłamię oczywiście mówiąc, że boczuś czy kurczak to nigdy, ale jest tego mniej. Niestety jestem tym typem, który żelazo najlepiej przyswaja z mięsa i chociaż wiele produktów roślinnych ma wysoką jego zawartość – wyniki bardzo mi siadły mimo picia soku z pokrzywy. Co prawda już miesiąc picia soku bardzo mocno poprawił wyniki (nalegajcie zawsze na ferrytynę, można mieć żelazo w normie i anemię!). Gdybym nie wiedziała, że sok z pokrzywy leczy anemię byłabym pewnie teraz na zastrzykach.
Przypomniałam bardzo ważny moim zdaniem tekst o pułapce zaangażowania. Zbyt często rezygnację z czegoś postrzegamy jako porażkę i klęskę, a za rzadko widzimy w tym możliwość by pójść do przodu. Zauważyłam, że wiele osób boi się tego poczucia przegranej i oceny ze strony innych, więc kontynuuje trwanie w czymś, co z punktu widzenia otoczenia jest fajne, ale dla nas samych destrukcyjne. Np. tkwienie w związku małżeńskim z toksycznym partnerem w społeczności uznającej rodzinę za świętość a rozwódki za przegrane. Myślę o tym bo wróciłam właśnie z Solca, mojego rodzinnego miasteczka. Pomiziałam psa, zjadłam domowe jedzenie, odkryłam, że mój kot już mnie nie kocha 😉

Byłam na dwudziestych urodzinach klubu karate, to którego chodziłam przez 10 lat! Szmat czasu, wiele godzin treningów. To jest fajne doświadczenie, bo chociaż z wieloma osobami mam kontakt i bardzo lubię tych ludzi, to z innymi kontakt się trochę urwał i fajnie jest zobaczyć kogoś, kogo ostatni raz widziało się mając naście lat, a teraz, dziesięć lat później wszyscy mają zupełnie inne życia i bardzo wydorośleli. Zabawne było też to, że spotkaliśmy się przy wódce, chociaż za czasów trenowania za wypicie coli czy zjedzenie chipsów były karne pompki 😀 Myślę o tym w kontekście miasteczka, bo usłyszałam kilka razy że “jeju, ty tyle osiągnęłaś” i bez fałszywej skromności – naprawdę tak tego nie postrzegam. Może właśnie wynika to z tego, że wśród moich znajomych napisanie książki to nie jest “big deal” i znam mnóstwo osób, które tworzą rozmaite treści. To jest bardzo przewrotne, bo na ludzi mówiących mi tyle miłych rzeczy sama patrzyłam z niekrytym podziwem gdy wymiatali zgarniając kolejne medale czy kopiąc poprawnie 
ushiro mawashi geri. Ja długo byłam niziutka, więc jak złączyli raz na zawodach moją kategorię wiekowo-wagową i wylosowałam dziewczynę dwie głowy wyższą ode mnie – po próbie wykonania kopnięcia sama wylądowałam na macie. Nikt mnie nie musiał uderzyć, sama się wyłożyłam 😀

No a zanim ruszyłam do Solca, to jeszcze zaliczyłam kolejny escape room. Jak się uda, to  niebawem obskoczę wszystkie pokoje tej sieci! No i pizza z dziewczynami w Mąka i Woda. Pychotka!!!

W sumie to patrzę na to wszystko i jest zabawnie, bo siadając do tygodnika myślałam – jeju, ale to będzie nudny “odcinek”, nic się przecież nie działo. A było jednak całkiem sporo!

Przytyłam. Praktycznie gdzieś od czerwca niewiele ćwiczę, bo ciągle jakieś wyjazdy albo chorowanko. Nie sądziłam, że z natury mam aż tak złą przemianę materii. Zrezygnowałam również na jakiś czas z chińskich taoistycznych ćwiczeń na bóle menstruacyjne i jebs – bóle powróciły. I to jest lekko chore, bo z pół roku temu obiecałam tekst o sposobach na bóle miesiączkowe i po prostu sprawdzam dokładnie na sobie te wszystkie metody raz jeszcze. 
Nie mam pojęcia ile teraz ważę, bo nie mam baterii w wadze, ale ledwo dopięłam żakiet, więc pora troszkę zabrać się za siebie.
W tym celu wprowadzam jakiś systematyczny plan naprawczy, ale nie zamierzam rezygnować z pysznego jedzenia. C’mon, czeka mnie lada moment Madryt, a potem jeszcze Mediolan. Na razie zaczęłam od najgorszej strony, czyli wyznaczyłam sobie nagrodę. Jedynym obszarem nad którym muszę popracować jest po prostu brzuch.
Stąd moja nagroda wygląda tak 😀 Chcę nosić jakieś crop topy by się pilnować. Na razie nie ma na to szans.  Na zdjęciach takie, które mi się spodobały czyli biały crop top, crop top z rękawem,  i czarny crop top.
Jeśli jakiś link nie działa – musisz wyłączyć adblocka na tym blogu. Niestety bywa nadgorliwy (nie mam wyskakujących okienek, spokojnie).
Pora na małe linkowisko 😉
na I i II stopniu studiów zdarzyło mi się np. jechać całą noc busem z Katowic do Bydgoszczy, bo w niedzielę odbierałam nagrodę, a w poniedziałek rano miałam swoją prezentację na zajęciach. Nie chciałam, żeby z powodu mojej nieobecności nastąpiło przesunięcie i inna osoba musiała się przygotować do swojego wystąpienia, z którym oczywiście była w lesie. 
Również w trakcie czekania na kolejne badania w szpitalu ubrałam się i poszłam pisać kolosa z matmy (szczęśliwie szpital od uczelni oddalony jest o 15 minut z buta).

Jak teraz czytam co napisałam, to byłam trochę patologicznie obowiązkowa. Dzisiaj spokojnie zostałabym sobie w poniedziałek w tych Katowicach, zamiast spać na siedząco w niewygodnym busie. Zamiast myśleć o kimś innym, pomyślałabym o sobie. Na pewno nie wychodziłabym też ze szpitala napisać kolosa w środku mroźnej zimy :D. Szczególnie, jeśli godzinę wcześniej straciłam przytomność podczas jonoforezy pilokarpinowej. Jeju, ja naprawdę byłam patologiczna!
Wpis o tym, jak wyszłam z patologicznej obowiązkowości . Jest tam też zdjęcie mnie mocującej się z żakietem, dla zobrazowania problemu z brzuchem 😀
Niosąc kaganek oświaty – usłyszałam ostatnio w aptece babkę narzekającą do koleżanki, że lekarz jest debilem, bo nie przepisał jej antybiotyku (miała wirusowe zapalenie gardła) a przecież jej ten antybiotyk zawsze pomaga. O durna kobieto, przez takie osoby jak Ty, które łykają antybiotyki jak cukierki – bakterie się uodparniają i szkodzą takim osobom jak ja.  Błagam, nie łykajcie na wirusówki antybiotyków, które zostały wam po poprzedniej kuracji!
Z cyklu – dlaczego kobiety nie zgłaszają gwałtów

I  w sumie druga smutna sprawa – wiecie, że przypadek z pytaniem o bieliznę ofiary był już wcześniej? Tylko wtedy dziewczyna popełniła samobójstwo. Pytania o wygląd ofiary są skrajnie nie na miejscu. Nieustannie przecieram oczy ze zdumienia, że są jeszcze ludzie o takich poglądach. W XXI wieku!

Musicie też zobaczyć ten filmik! To dziecko to moja bratnia dusza. Fragment programu “zamiana żon”. Ta nowa nie była fanką boczku…

A kiedy obejrzycie, to zobaczcie jeszcze komunijne januszostwo.

Argument za tym, by nie dawać dzieciom pieniędzy, tylko prezenty

W sumie dużo wspominam o boczku. Wiecie,  że to charakterystyczne miłe doznanie smakowe, lekko słone, lekko słodkie ma swoją nazwę? Osmazom.
Staram się jednak mimo wszystko uważniej podchodzić do tego, co jem. Zdrowotne argumenty o oleju palmowym mnie nie przekonały i chociaż mając do wyboru podobny produkt bez palmowego – wybierałam podobny, to nie byłam specjalnie radykalna. A teraz będę bardziej:

Niestety olej palmowy jest w wielu rzeczach, które bardzo lubię.  Można go pozyskiwać w sposób etyczny – i na tej stronie sprawdzić, czy firmy które lubisz są na liście https://www.rspo.org/
Jest tam wiele polskich firm, np.producent pysznego masła orzechowego- Sante.
 Chyba najmocniejsza reklama społeczna ever.

Znacie prawdziwą wersję Śpiącej Królewny? Jest mocna!

Ciach! Skaleczyła się i zapadła w sen. Czas mijał, zamek obrósł krzewami. W końcu pewien król (przystojnych królewiczów w bajkach szukacie? Seriously?) przejeżdżał na koniu (przynajmniej rumak się uchował) nieopodal zamku i postanowił sprawdzić co ów zamek w sobie kryje. A tu proszę: piękna, śpiąca królewna, która nie stawia oporu! Zacny król, jak na prawdziwego władcę z tamtego okresu przystało, postanowił skorzystać z okazji i dosiąść śpiącą piękność (zastanawiam się czy to podchodzi pod gwałt, czy nekrofilię?), która pod wpływem jego perwersyjnych amorów wcale się nie obudziła, więc ją zostawił. Teoretycznie w tym momencie bajka powinna się skończyć, ale nawet na to nie liczcie, bo dopiero zaczyna być super creepy! 

Dalej rzeczywiście jest jeszcze mocniej https://www.gosiarella.pl/2014/01/pewnego-razu-we-snie-czyli-spiaca.html

Kupowanie i wybieranie prezentów to dla mnie większa frajda niż ich dostawanie. Ostatnio ciągle pomykam w tym płaszczu z kapturem oraz bardzo wygodnych i super przylegających botkach na szpilce 🙂 Na razie widzę jest -20% an wszystko z kodem FUN20, ale jestem ciekawa czy będą jakieś super promki na black friday 🙂

Na razie widzę, że Sephora ma rozsądne -30% na bestsellery, co chyba jest dobrym momentem na zakup prezentów świątecznych.  W Sephorze wolę kupować online, bo zawsze dorzucają miniaturki idealnie sprawdzające się w podróży 😉 w ogóle jestem fanką miniatur. Mało znam kobiet, które w całości zużywają róże, bronzery czy szminki, dlatego uważam że warto kupować takie rzeczy właśnie w mini formacie. Jak np. rozświetlacz Becca czy róż marki Benefit (od dwóch lat mam miniaturowy bronzer hoola 😉
Na sam koniec – czy możesz być marką premium? – tekst Ewy dał mi wiele do myślenia, ale też wiele kazał sobie przewartościować i utwierdził mnie w przekonaniu, że dobrze jest odmawiać niektórym programom TV.
A jeśli znajdziecie chwilkę… wczoraj byłam na herbacie z Dominiką, która odpowiada za projekt remontowania łazienek przez markę Domestos. Taka akcja, gdzie brzydkie, obrzydliwe toalety są remontowane. Jak znam życie i wiem, że żadna firma nie jest instytucją charytatywną tak też wiem, że duży buzz wokół akcji zawsze pomaga lepiej uargumentować jej przedłużenie czy powiększenie budżetu. Jeśli macie jakieś doświadczenia ze szkolnych lat w tej materii – będę wdzięczna za komentarze na instagramie pod tą fotką

Szkolna toaleta… Wiecie, że dzieci chcące siku nie potrafią się skoncentrować? To nie jest błahostka! Pamiętam chodzenie do wc parami, bo ktoś musiał trzymać drzwi. Albo że próbuję zrobić siku na stojąco, by nic nie dotknąć, a ręką przytrzymuję drzwi, by się nie otworzyły. W podstawówce (i w gimnazjum) toalety były obleśne. Dotknięcie czegoś było bardziej przerażające niż pójście do tablicy na matmie. Na szczęście gimnazjum było w tym samym budynku co liceum, więc nie zważając na krzyki i zakazy nauczycieli – na siku chodziłam tam. To nienormalne, że dzieci stresują się, że brud i brzydzą, że bakterii w toalecie tyle, że mogą założyć metropolię. Że śmierdzi i nie ma się czym wytrzeć. Dzieci nie szanują publicznej własności, a szkoły nie mają kasy? Tu wkracza program “Wzorowa Łazienka” marki Domestos i sypie groszem na remonty i odświeżenia toalet, oraz przekazuje środki czystości. Do tego edukuje – dziś 19.11 w Światowym Dniu Toalet – odbywa się Publiczna Lekcja Higieny dla uczniów szkół podstawowych. Ja to na maksa szanuję. Przesuwając zdjęcie możesz zobaczyć przykładowy remont. Mówię o akcji “Wzorowa łazienka” bo jestem kimś, kto tak bardzo brzydzi się publicznych toalet, że potrafi nie sikać kilkanaście godzin. A to szalenie niezdrowe. Co wkurzało was w szkolnych toaletach? Te doświadczenia pomagają zmieniać warunki sanitarne w szkołach, więc nie pytam dla nastukania komentarzy, tylko serio – to super ważne! #publicznalekcjahigieny #swiatowydzientoalet #wzorowalazienka #dziendobry #poniedziałek #trudnesprawy #szczerze_pisząc Post powstał we współpracy z marką Domestos.
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Lis 19, 2018 o 2:55 PST
Uściski serdeczne dla Was! <3




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak przestałam się wszystkim przejmować – najgłupsza rada jaką przeczytasz. Ale skuteczna
O tym, że przytyłam a śpiącej królewny nikt nie pocałował [TYGODNIK]