Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Jak przenieść włoski luz do Polski, czyli sposoby na celebrację życia z prosecco w tle



Dolce far niente – jeden z moich dwóch ulubionych włoskich zwrotów. Drugim jest andiamo a mangiare – chodźmy jeść!
Kocham Włochy całym sercem. To mój ulubiony kraj z odwiedzonych do tej pory. Rzadko wracam w te same miejsca, a we Włoszech byłam już pięć razy i wiem, że na tych pięciu nie poprzestanę. Zachwyca mnie kuchnia, zachwyca przyroda, zachwyca kultura i atmosfera. Ludzie pracują śpiewając pod nosem a zwykłe pomidory potrafią smakować jak kawałek nieba. 
Nawet ciao bella! brzmi sto razy lepiej niż e, lala!

Jeszcze zimą producent prosecco Mionetto zapytał mnie, czy nie chciałabym opowiedzieć o tym włoskim luzie. A pewnie, że bym chciała!

W końcu od podróży do Włoch wszystko się zaczęło. Dwa lata temu tuż przed sesją dostałam od Ani Kani z bloga studenckiego blue-kangaroo zaproszenie do Salerno – pięknego miasteczka na południu Włoch. Miałam wtedy kumulację na studiach doktoranckich i w pracy, ale pierwszy raz w życiu stwierdziłam YOLO i dałam się ponieść życiu. Właśnie wtedy zakochałam się w podróżowaniu i zobaczyłam, że przy odrobinie wysiłku da się je wpleść w styl życia.
Do tej pory pamiętam mój zachwyt nad zwykłym włoskim chlebem polanym oliwą, na którym położony był plaster pomidora, mozzarelli z mleka bawolego i listek świeżej bazylii.
W tej prostocie jest coś pięknego.
Ale to, co najbardziej pokochałam we Włoszech to celebracja życia. Delektowanie się nim. Rozkoszowanie.
Tutaj ja, kupująca świeże i pachnące truskawki gdzieś na Sycylii. Widzicie wielką cenę 0.99 € kg? Dotyczy bananów, które były na dole stoiska. Uwielbiam to drobne cwaniactwo. Takie puszczanie oczka i balansowanie na granicy tego co przyzwoite, a tego co jest delikatnym naginaniem zasad. Czerwone światło jest takim znakiem dla ciebie, że przechodzisz na własną odpowiedzialność. Miasto ustawia prysznice do zmycia z siebie soli dokładnie na tej samej plaży, na której postawiło znaki o zakazie kąpieli.
Cokolwiek robisz – robisz to na własną odpowiedzialność. 

A teraz wyobraźcie sobie mnie, niezwykle regulaminową osobę i to, jak czułam się w związku z tym w Italii 🙂

Jestem strasznie regulaminową osobą, do bólu przestrzegam zasad i staram się być miła. Jednak najlepsze rzeczy wychodzą mi wtedy, gdy o tych zasadach zapominam. Podjęłam wczoraj ważną decyzję i towarzyszy mi takie samo uczucie radosnego niepokoju jak wtedy gdy rok temu z @blue.kangaroo zdecydowałyśmy się przejść przez kilka barierek z zakazem i przejść w dół skalistym klifem by zanurzyć się w zakazanej przyjemności. (Przesuwając w prawo zobaczycie jak to wyglądało z innej perspektywy). Kilka miesięcy temu zamówiłam taksówkę by pojechać z @aleksandranajda się czegoś napić. Dotarłyśmy na miejsce, chcę płacić a tu niespodzianka – to nie była nasza taksówka. Co zrobiłam? Skontaktowałam się z bokiem by powiedzieć – dzień dobry, chyba przez przypadek ukradłam komuś taksówkę. Pół roku później nie miałam już problemu z jazdą we trzy osoby na jednym skuterze, bez kasków i obowiązującego w Tajlandii prawa jazdy. Mniej więcej tak czuję się w chwili obecnej. YOLO. Co powiecie na live o 19? #furore #instagirl #polskadziewczyna #polishgirl #italy #summer #włochy #travel #podróże #fun #chill #amalfi #italia #excited
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Cze 12, 2017 o 8:01 PDT

Luz.

Kocham Włochów za ich podejście do odpoczynku. Siesta to siesta, każdemu należy się relaks. Wypoczęty, zrelaksowany człowiek z radością wykonuje swoją pracę. Bardzo oczyszczające doświadczenie w zderzeniu z naszym etosem pracy i gloryfikacją źle rozumianej pracowitości, którą stała się licytacja kto ile machnął nadgodzin. Ja też taka byłam! Budowałam poczucie swojej wartości na obowiązkowości i tym, ile zadań wykonałam. Dzisiaj wolę pracować mniej, ale mieć czas na ugotowanie czegoś pysznego, spacer po parku, godzinny relaks z książką w wannie albo kino czy netflixa (czego bardzo brakowało mi przez szalony czas podróży).
Elegancja na codzień. I Włosi i Włoszki wyglądają często olśniewająco. Pamiętam jak moja babcia zawsze krzyczała na dziadka, że gdzie on “kościołne” spodnie zakłada jak to zwykła środa. Już jako dziecko (które szybko wyrasta z ubrań) uważałam tę ideę za irracjonalną, w końcu to ubrania są dla nas, a nie my dla ubrań. Spacerując po Włoszech widać elegancko (ale wciąż na luzie) ubranych ludzi i jest to zachwycające. Są pięknie ubrani na spacerze i w knajpce gdzie siedzą z lampką prosecco albo popijają aperol spritz. Nawet starsze panie malują usta na czerwono i zakładają biżuterię. 
We Włoszech zachwyca mnie też wesoły gwar. Ktoś śpiewa pod nosem przejeżdżając ścianę gładzią szpachlową, inny wesoło zagaduje do przechodniów.
No i prostota. W kuchni dominują te same składniki. Wysokiej jakości oliwa, włoskie sery, długo dojrzewająca szynka, pomidory, bakłażan, bazylia, makaron. Z tych kilku rzeczy można stworzyć przeróżne pyszne dania o krótkim i nieskomplikowanym składzie.
Mój ulubiony drink? Szalenie prosty – w proporcji 1:1 mieszasz świeżo wyciskany sok z pomarańczy i prosecco. Pierwszy raz spróbowałam go właśnie we Włoszech i pokochałam prostotę.

Jak włączyć ten luz do życia w Polsce?

Od Mionetto dostałam osiem butelek prosecco i miałam się przekonać. To była bardzo przyjemna sprawa. Mam wrażenie, że rodzaj wybieranego alkoholu zdecydowanie trzeba dobrać do tego, co zamierzamy celebrować.
Zimne piwo jest fajne do tłustego jedzenia, do wypicia w pubie przy planszówkach albo meczu. Wódkę kojarzę z weselem (nie jestem fanką), przywieziona z Gwadelupy butelka rumu czeka na swój moment od zimy a dla Prosecco Mionetto znalazłam kilka pięknych momentów.

 Uwielbiam gotować i zapraszać ludzi na jedzenie. Jeśli nigdy nie piłeś prosecco, przypomnij sobie z dzieciństwa pakowane rogaliki z nadzieniem kakaowym, albo te białe o nadzieniu “spumante”. To właśnie wino musujące.
Osobiście uwielbiam podawać lampkę prosecco do deserów, bo uważam, że cudownie się komponuje.
Może być też deserem sama w sobie – solo, lub z wrzuconą do środka świeżą maliną. Proste, pyszne, ładne.

Mionetto towarzyszyło mi po przeprowadzce. Nie zdecydowałam się na parapetówkę, ale przez pierwszy tydzień od przeniesienia się na Żoliborz co chwilę ktoś wpadał mnie odwiedzić. Lampka schłodzonego prosecco wydawała się idealna do celebracji takiego momentu. Tym bardziej, że w końcu mam normalną wolnostojącą lodówkę, a nie podblatowe maleństwo ❤.

Najważniejszym wydarzeniem z prosecco w tle był jednak panieński Oli. Jakim alkoholem uczcić taką okazję, jeśli cała impreza to kameralne i kulturalne spotkanie w SPA?

Konia z rzędem, kto wymyśli coś lepszego niż delikatnie musujące białe wino, które dobrze komponuje się z sushi!

 Schłodzone prosecco, świeże sushi, ładne sukienki i delikatne dekoracje. Dostałam całą paczkę zdjęć a na każdym z nich główna bohaterka ma uśmiech od ucha do ucha.

Celebracja momentów to jedna z piękniejszych rzecz, które kojarzą mi się z Italią. Dzięki Mionetto mam też trochę pysznego, pachnącego włoskim latem (a ściślej jabłkiem, lukrecją i akacją) prosecco dla Ciebie.

Zbierzmy razem więcej sposobów na celebrację życia i rozkoszowanie się momentami. Ja kupiłam ładną szklaną butelkę na domową lemoniadę a zamiast w plastiku – zwykłą wodę też trzymam w szklanej karafce. Obiecałam też sobie zawsze kupować świeżą bazylię w doniczce zamiast tej paczkowanej. To moje drobne, malutkie sposoby na czynienie zwykłych rzeczy nieco bardziej niezwykłymi.

Jestem ciekawa jakie są Twoje sposoby na dolce far niente – jak celebrujesz zwykłe życie czyniąc je mniej zwykłym?






Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

No Comments Yet.

Previous
Koncert Alvaro i ładne uczennice, co podniecają kolegów [TYGODNIK]
Jak przenieść włoski luz do Polski, czyli sposoby na celebrację życia z prosecco w tle