Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Jak przenieść włoski luz do Polski, czyli sposoby na celebrację życia z prosecco w tle



Dolce far niente – jeden z moich dwóch ulubionych włoskich zwrotów. Drugim jest andiamo a mangiare – chodźmy jeść!
Kocham Włochy całym sercem. To mój ulubiony kraj z odwiedzonych do tej pory. Rzadko wracam w te same miejsca, a we Włoszech byłam już pięć razy i wiem, że na tych pięciu nie poprzestanę. Zachwyca mnie kuchnia, zachwyca przyroda, zachwyca kultura i atmosfera. Ludzie pracują śpiewając pod nosem a zwykłe pomidory potrafią smakować jak kawałek nieba. 
Nawet ciao bella! brzmi sto razy lepiej niż e, lala!

Jeszcze zimą producent prosecco Mionetto zapytał mnie, czy nie chciałabym opowiedzieć o tym włoskim luzie. A pewnie, że bym chciała!

W końcu od podróży do Włoch wszystko się zaczęło. Dwa lata temu tuż przed sesją dostałam od Ani Kani z bloga studenckiego blue-kangaroo zaproszenie do Salerno – pięknego miasteczka na południu Włoch. Miałam wtedy kumulację na studiach doktoranckich i w pracy, ale pierwszy raz w życiu stwierdziłam YOLO i dałam się ponieść życiu. Właśnie wtedy zakochałam się w podróżowaniu i zobaczyłam, że przy odrobinie wysiłku da się je wpleść w styl życia.
Do tej pory pamiętam mój zachwyt nad zwykłym włoskim chlebem polanym oliwą, na którym położony był plaster pomidora, mozzarelli z mleka bawolego i listek świeżej bazylii.
W tej prostocie jest coś pięknego.
Ale to, co najbardziej pokochałam we Włoszech to celebracja życia. Delektowanie się nim. Rozkoszowanie.
Tutaj ja, kupująca świeże i pachnące truskawki gdzieś na Sycylii. Widzicie wielką cenę 0.99 € kg? Dotyczy bananów, które były na dole stoiska. Uwielbiam to drobne cwaniactwo. Takie puszczanie oczka i balansowanie na granicy tego co przyzwoite, a tego co jest delikatnym naginaniem zasad. Czerwone światło jest takim znakiem dla ciebie, że przechodzisz na własną odpowiedzialność. Miasto ustawia prysznice do zmycia z siebie soli dokładnie na tej samej plaży, na której postawiło znaki o zakazie kąpieli.
Cokolwiek robisz – robisz to na własną odpowiedzialność. 

A teraz wyobraźcie sobie mnie, niezwykle regulaminową osobę i to, jak czułam się w związku z tym w Italii 🙂

Jestem strasznie regulaminową osobą, do bólu przestrzegam zasad i staram się być miła. Jednak najlepsze rzeczy wychodzą mi wtedy, gdy o tych zasadach zapominam. Podjęłam wczoraj ważną decyzję i towarzyszy mi takie samo uczucie radosnego niepokoju jak wtedy gdy rok temu z @blue.kangaroo zdecydowałyśmy się przejść przez kilka barierek z zakazem i przejść w dół skalistym klifem by zanurzyć się w zakazanej przyjemności. (Przesuwając w prawo zobaczycie jak to wyglądało z innej perspektywy). Kilka miesięcy temu zamówiłam taksówkę by pojechać z @aleksandranajda się czegoś napić. Dotarłyśmy na miejsce, chcę płacić a tu niespodzianka – to nie była nasza taksówka. Co zrobiłam? Skontaktowałam się z bokiem by powiedzieć – dzień dobry, chyba przez przypadek ukradłam komuś taksówkę. Pół roku później nie miałam już problemu z jazdą we trzy osoby na jednym skuterze, bez kasków i obowiązującego w Tajlandii prawa jazdy. Mniej więcej tak czuję się w chwili obecnej. YOLO. Co powiecie na live o 19? #furore #instagirl #polskadziewczyna #polishgirl #italy #summer #włochy #travel #podróże #fun #chill #amalfi #italia #excited
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Cze 12, 2017 o 8:01 PDT

Luz.

Kocham Włochów za ich podejście do odpoczynku. Siesta to siesta, każdemu należy się relaks. Wypoczęty, zrelaksowany człowiek z radością wykonuje swoją pracę. Bardzo oczyszczające doświadczenie w zderzeniu z naszym etosem pracy i gloryfikacją źle rozumianej pracowitości, którą stała się licytacja kto ile machnął nadgodzin. Ja też taka byłam! Budowałam poczucie swojej wartości na obowiązkowości i tym, ile zadań wykonałam. Dzisiaj wolę pracować mniej, ale mieć czas na ugotowanie czegoś pysznego, spacer po parku, godzinny relaks z książką w wannie albo kino czy netflixa (czego bardzo brakowało mi przez szalony czas podróży).
Elegancja na codzień. I Włosi i Włoszki wyglądają często olśniewająco. Pamiętam jak moja babcia zawsze krzyczała na dziadka, że gdzie on “kościołne” spodnie zakłada jak to zwykła środa. Już jako dziecko (które szybko wyrasta z ubrań) uważałam tę ideę za irracjonalną, w końcu to ubrania są dla nas, a nie my dla ubrań. Spacerując po Włoszech widać elegancko (ale wciąż na luzie) ubranych ludzi i jest to zachwycające. Są pięknie ubrani na spacerze i w knajpce gdzie siedzą z lampką prosecco albo popijają aperol spritz. Nawet starsze panie malują usta na czerwono i zakładają biżuterię. 
We Włoszech zachwyca mnie też wesoły gwar. Ktoś śpiewa pod nosem przejeżdżając ścianę gładzią szpachlową, inny wesoło zagaduje do przechodniów.
No i prostota. W kuchni dominują te same składniki. Wysokiej jakości oliwa, włoskie sery, długo dojrzewająca szynka, pomidory, bakłażan, bazylia, makaron. Z tych kilku rzeczy można stworzyć przeróżne pyszne dania o krótkim i nieskomplikowanym składzie.
Mój ulubiony drink? Szalenie prosty – w proporcji 1:1 mieszasz świeżo wyciskany sok z pomarańczy i prosecco. Pierwszy raz spróbowałam go właśnie we Włoszech i pokochałam prostotę.

Jak włączyć ten luz do życia w Polsce?

Od Mionetto dostałam osiem butelek prosecco i miałam się przekonać. To była bardzo przyjemna sprawa. Mam wrażenie, że rodzaj wybieranego alkoholu zdecydowanie trzeba dobrać do tego, co zamierzamy celebrować.
Zimne piwo jest fajne do tłustego jedzenia, do wypicia w pubie przy planszówkach albo meczu. Wódkę kojarzę z weselem (nie jestem fanką), przywieziona z Gwadelupy butelka rumu czeka na swój moment od zimy a dla Prosecco Mionetto znalazłam kilka pięknych momentów.

 Uwielbiam gotować i zapraszać ludzi na jedzenie. Jeśli nigdy nie piłeś prosecco, przypomnij sobie z dzieciństwa pakowane rogaliki z nadzieniem kakaowym, albo te białe o nadzieniu “spumante”. To właśnie wino musujące.
Osobiście uwielbiam podawać lampkę prosecco do deserów, bo uważam, że cudownie się komponuje.
Może być też deserem sama w sobie – solo, lub z wrzuconą do środka świeżą maliną. Proste, pyszne, ładne.

Mionetto towarzyszyło mi po przeprowadzce. Nie zdecydowałam się na parapetówkę, ale przez pierwszy tydzień od przeniesienia się na Żoliborz co chwilę ktoś wpadał mnie odwiedzić. Lampka schłodzonego prosecco wydawała się idealna do celebracji takiego momentu. Tym bardziej, że w końcu mam normalną wolnostojącą lodówkę, a nie podblatowe maleństwo ❤.

Najważniejszym wydarzeniem z prosecco w tle był jednak panieński Oli. Jakim alkoholem uczcić taką okazję, jeśli cała impreza to kameralne i kulturalne spotkanie w SPA?

Konia z rzędem, kto wymyśli coś lepszego niż delikatnie musujące białe wino, które dobrze komponuje się z sushi!

 Schłodzone prosecco, świeże sushi, ładne sukienki i delikatne dekoracje. Dostałam całą paczkę zdjęć a na każdym z nich główna bohaterka ma uśmiech od ucha do ucha.

Celebracja momentów to jedna z piękniejszych rzecz, które kojarzą mi się z Italią. Dzięki Mionetto mam też trochę pysznego, pachnącego włoskim latem (a ściślej jabłkiem, lukrecją i akacją) prosecco dla Ciebie.

Zbierzmy razem więcej sposobów na celebrację życia i rozkoszowanie się momentami. Ja kupiłam ładną szklaną butelkę na domową lemoniadę a zamiast w plastiku – zwykłą wodę też trzymam w szklanej karafce. Obiecałam też sobie zawsze kupować świeżą bazylię w doniczce zamiast tej paczkowanej. To moje drobne, malutkie sposoby na czynienie zwykłych rzeczy nieco bardziej niezwykłymi.

Jestem ciekawa jakie są Twoje sposoby na dolce far niente – jak celebrujesz zwykłe życie czyniąc je mniej zwykłym?






Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
My Soul Artist's
Gość

Uwielbiam włoski klimat, styl… Piękne zdjęcia

Atina
Gość

dzięki za przepis na prosecco z sokiem z pomarańczy, na pewno spróbuje 😉

Previous
Koncert Alvaro i ładne uczennice, co podniecają kolegów [TYGODNIK]
Jak przenieść włoski luz do Polski, czyli sposoby na celebrację życia z prosecco w tle