Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Jak nie dać się zgwałcić?

   Do napisania tego tekstu skłoniła mnie historia opowiedziana mi przez koleżankę przy piwie. Pomyślałam, że to dobry temat na tekst.Najpierw o mnie. Jestem na początku liceum, mam tzw. “gorszy” dzień. Jak gdyby nigdy nic, bez żadnego makijażu i bez cienia fryzury, wychodzę po bułki. Do biedronki mam 500 metrów. Jest ok. 10-tej rano, spokojna okolica. Na sobie mam żółtą bluzę z kapturem i jeansy. Jestem ostatnią osobą, która mogłaby wyglądać wyzywająco. Wchodzę do biedry, kupuję bułki, wychodzę. Zaraz koło biedronki zatrzymuje się samochód i facet ok. 60-tki pyta mnie o drogę. Spokojnie odpowiadam. Gość nie zrozumiał i dopytuje gdzie ma skręcić, więc jeszcze raz tłumaczę, ale robię się zniecierpliwiona, bo strasznie tępy się wydaje. W końcu załapał. Opuszcza szybę na sam dół i pyta obleśnym głosem – jak mogę się odwdzięczyć? Moim oczom ukazuje się gruby koleś bez gaci, z penisem w dłoni, szczęśliwy, że właśnie przy tej rozmowie doszedł.

Jestem w takim szoku, że nieświadomie odpowiadam z automatu “ale masz małego!” i uciekam ile sił w nogach. Znikam za zakrętem, chowam się za dużymi krzakami. Po chwili widzę, jak przejeżdża obok mnie, nerwowo się rozglądając. Pojechał w drugą stronę, nie zauważył.


Postąpiłam bardzo głupio, to jest fakt. Ale nie działałam świadomie ani trochę. Później okazało się, że ten sam zboczeniec w identyczny sposób potraktował inną dziewczynę z klasy. Przez jakieś dwa lata gdy ktoś pyta mnie o drogę, odpowiadam nerwowo “nie wiem” i przyspieszam kroku.


_______
Justyna. Bawiła się w klubie, do którego poszła ze znajomymi. Przyglądał jej się jakiś młody chłopak, ale w takich miejscach to raczej normalne. Impreza jak impreza, po piwie chce się siku. Poszła do ubikacji i nie zauważyła, że ma towarzystwo. Nim zdążyła przekręcić zasuwę drzwi, do kabiny wtargnął za nią przyglądający się jej wcześniej chłopak. Szok sprawia, że nie jest w stanie wydobyć z siebie żadnego głosu. Chłopak sapie “wiem, że tego chcesz suko” i próbuje zadrzeć w górę jej sukienkę. Justyna się szarpie i udaje jej się wyrwać. Wybiega z klubu, ale wcześniej w toalecie słyszy za sobą “ale jej chłopak zrobił niespodziankę, hehe”. 



Czy tych sytuacji dało się uniknąć? Cóż, moja sytuacja była raczej lajtowa. Mając na uwadze, że ten sam zboczeniec identycznie postąpił z inną dziewczyną z mojej klasy, wiem doskonale, że miałam pewne cechy idealnej ofiary. Miła dziewczyna, wyglądająca raczej niepewnie (jeansy, bluza, niedbały niski kucyk). Koleżanka raczej też była z tych czytających wszystkie lektury. Przeglądając literaturę dot. przestępstw seksualnych dowiedziałam się, że zazwyczaj nie chodzi o seks, a o siłę.



Zauważyłam, że większość kobiet boi się gwałtu. Siedzi w nas taki strach. Dzisiaj wybierałam z koleżanką miejsce na projekt wakacyjny z Projektora – w oko wpadło mi jedno miejsce na południu Polski, Magda wrzuciła je w google i pisze – tam lepiej nie, wyskoczyły mi dwa gwałty, w tym zbiorowy na 17-latce. Jest niebezpiecznie. Odpuszczamy, wybieramy inną gminę.


Przestępstwa seksualne są szczególnie okrutne. Tym bardziej, że istnieje takie zjawisko jak wtórna wiktymizacja kobiet, gdzie to rodzina, bliscy, znajomi i całe otoczenie obwinia kobietę, która jest ofiarą (przemocy jakiejkolwiek) . Tutaj odsyłam do historii i komentarzy pod tekstem jaki napisała Maja: https://www.aniamaluje.com/2014/06/moja-historia-maja.html


Na jednym z  for internetowych pojawiła się ironiczna instrukcja unikania gwałtu. Cytuję :


Zeby zmniejszyc ryzyko gwaltu, musisz uswiadomic sobie, ze istnieje cos 

takiego, jak sytuacja sprzyjajaca gwaltowi. Tworzysz ją ty. 

Do rzeczy: 


Po pierwsze – unikaj pewnych miejsc. Oczywiscie, nie mowimy tu tylko o 

ciemnych zaułkach w nocy o polnocy. Nie przechodz blisko ciemniejszych bram; 

nie przechadzaj sie tez zbyt blisko ulicy, wciagnac moga cie i do bramy, i do 

samochodu. Nie wsiadaj z obcym mezczyzna do windy, nie chodz do klubow sama, 

albo tylko w damskim towarzystwie, na podziemnym parkingu parkuj pod kamera 

albo blisko drzwi, nie siedz samotnie w kawiarni, nie uzywaj nocnych 

autobusow, a kierowcy taksowki mow zawsze, ze wyslalas smsa z jego numerem 

rejestracyjnym do swojego chlopaka. Jasne jest, ze to ma byc taksowka z 

korporacji, ktora wydzwonilas na telefon, a nie zlapana na ulicy, w koncu 

kierowca to tez facet. 


Po drugie – wez sie za siebie. Idz na kurs samoobrony, niech to bedzie dla 

ciebie zacheta do trenowania karate, judo, kickboxingu – czegokolwiek, co nie 

tylko utrzyma cie w formie, ale bedzie pomocne w moze nie uniknieciu ale 

rozwiazaniu sytuacji sprzyjajacej gwaltowi. Nos przy sobie jakas bron i naucz 

sie ja obslugiwac. Gaz pieprzowy dobry jest na psy, postaraj sie o cos mniej 

infantylnego. Sa male pistolety, takie w sam raz do damskiej raczki, calkiem 

ladne, z perlowa rekojescia. Wystap o pozwolenie i spraw sobie jeden. Nos go 

ze soba zawsze jak telefon i puderniczke, chyba nie chcesz byc ofiara? 


Po trzecie – nie prowokuj. Jesli jestes ladna, nie musisz tego podkreslac. 

Nie przesadzaj z makijazem, najlepiej w ogole daj sobie z nim spokoj, zyskasz 

nie tylko wieksze poczucie bezpieczenstwa, ale i dobrych pare minut, ktore 

bys poswiecila na malowanie a potem pozbywanie sie makijazu. Nie nos dlugich 

wlosow, upnij je jakos skromnie albo zetnij na krotko. Nie nos seksownych 

ubran. Dekolt pod szyje, spodnica do co najmniej pol lydki, dluzszy rekaw, 

buciki zaslaniajace stopy, brzuch zakryty, nic obcislego. Zadnych krzykliwych 

kolorow, bizuterii, malowanych paznokci, widocznych tatuazy. Po co zwracac na 

siebie uwage niepotrzebnie? Przy okazji wyzbedziesz sie proznosci, a to ci 

tylko dobrze zrobi. 


Po czwarte – zachowuj sie. Nie usmiechaj sie do obcych albo slabo znanych 

mezczyzn. Stosuj zasade bardzo ograniczonego zaufania takze do tych, ktorych 

znasz. Nie przytulaj sie w tancu. Nie tancz. Nie flirtuj. Nie smiej sie 

glosno. Nie nie jedz i nie pij niczego, co ci proponuja mezczyzni. Nie 

odpowiadaj na zaczepki, nie spotykaj sie z nieznajomymi z Internetu, nie 

zawieraj znajomosci z nikim, kto nie jest rekomendowany przez kogos, komu 

mozesz ufac. Miej jednego i stalego partnera i niech wszyscy o tym wiedza. 

Jesli mieszkasz ze swoim mezczyzna, zorganizuj w mieszkaniu jakis pokoj, w 

ktorym bedziesz mogla sie bezpiecznie przed nim zamknac i zadzwonic po pomoc, 

jakby co. Pamietaj o tym, ze nie masz prawa pic alko poza wlasnym domem, a w 

zadnym miejscu i czasie nie masz prawa sie upic! A na wszelki wypadek: badz 

zawsze na pigulce – gwalciciele czasem nie uzywaja prezerwatywy; wiedz, 

gdzie i jak mozna kupic pigulke wczesnoporonna. 


Badz gotowa i na wszystko przygotowana. Nade wszystko – badz czujna. Zawsze 

bowiem moze w twoim towarzystwie znalezc mezczyzna, ktoremu bedzie sie 

wydawalo, ze twoje ‘nie’ znaczy ‘tak’. Lepiej sie do tego przygotuj. I jesli 

nie chcesz byc ukarana gwaltem – po prostu nie tworz sytuacji. 



Cały wątek tutaj. Jak widać, postępowanie w “bezpieczny” sposób jest nierealne i utopijne.



Warto zwrócić uwagę na to, że przestępcy seksualni to zazwyczaj tzw. “dobrzy obywatele”. I bliscy ofiary. Tutaj bezsilność jest straszna, wyobraź sobie, że jesteś trzynastoletnią dziewczynką którą ojczym “karze” gwałtami, a matka udaje, że nie widzi i strzela Ci po pysku, gdy próbujesz coś powiedzieć. Uciec nie masz gdzie, służby w Polsce nie działają i bronią gwałcicieli. My, humanitarni europejczycy zastanawiamy się, czy chemiczna kastracja pedofilów jest etyczna. Nie mieści mi się to w głowie.

Jestem za kastracją mechaniczną, z natychmiastową klauzulą wykonalności i izolacją do usranej śmierci. W Bydgoszczy wciąż nie znaleziono pedofila, który zgwałcił 10-letniego chłopca w biały dzień. Rok temu.


Jest takie powiedzenie, że społeczeństwo powinno przestać uczyć kobiety, jak nie dać się zgwałcić, a zacząć uczyć chłopców, aby nie gwałcić. Cudownie, piękne hasło. Bez pokrycia w rzeczywistości.


Postanowiłam zebrać w jednym miejscu strategie pozwalające uniknąć bycia potencjalną ofiarą i poczuć się bezpieczniej.


1. Rapex

Genialny wynalazek, działając niestety trochę późno. Jego zaletą jest to, że wbija zęby w przyrodzenie gwałciciela, i nie da się go zdjąć bez pomocy lekarza (inaczej trwale uszkodzi się członek). Wymyślono go dla Afryki, gdzie gwałty są na porządku dziennym. Nawet nie chodzi o to, aby ten rapex stosować, ale o samo nagłaśnianie istnienia takiego czegoś.

2. Kurs samoobrony. 10 lat chodziłam na karate, pierwsze kopnięcie, które się uczyliśmy, to kin geri (kopnięcie w krocze). Niby żadna filozofia, ale chodzi o jak najszybszy wyrzut nogi przy obciągniętej stopie. Czy karate sprawia, że czuję się bardziej bezpieczna? Szczerze mówiąc, w małym stopniu. Prawdą jest jednak fakt, że kobiety po kursach samoobrony poruszają się pewniej i żwawiej, przez co ryzyko bycia zaatakowną przez jakiegokolwiek przestępcę, wyraźnie spada.


3. Parasol. Nie mogę teraz tego znaleźć, ale robiono badania wśród osadzonych seryjnych gwałcicieli w celu wyłapania cech, które powodują, że taka a nie inna kobieta staje się ofiarą. Posiadanie długiego parasola było najbardziej odstraszającym czynnikiem. Najbardziej zachęcała fryzura typu kucyk (bo łatwo złapać). Parasol może być czynnikiem podnoszącym bezpieczeństwo, ale tylko w deszczowe dni….
4. Asertywność. Zamiast bawić się w uprzejmość, lepiej jasno powiedzieć, że nie ma się ochoty na towarzystwo danej osoby (np. w klubie) a gdy intuicja podpowiada coś złego, lepiej przykleić się do znajomych.
5. Power pose / dwie pantery Poruszając się bardzo pewnie, zmniejszasz ryzyko jakiejkolwiek napaści. Dwie przydatne techniki – power pose oraz wyobrażenie sobie dwóch panter/tygrysów po obu stronach. To samo uczucie,które mamy idąc z dużym psem. Pewny krok “twardej babki” był czynnikiem odstaraszającym.
6. Najskuteczniejszy okrzyk to “pożar” albo “pali się”


Oczywiście  ironicznie wymienione przez zalinkowaną forumowiczkę sposoby też mają jakiś sens. Jednak przerzucanie winy na ofiarę jest totalnym nieporozumieniem. Za gwałt 100% winy ponosi gwałciciel. Nie ma z tym dyskusji.


Uważam, że obwinianie ofiary powinno być wykroczeniem karanym grzywną (nieuchronność wyroku!). 
Nie chodzi o to, aby popadać w paranoję, ale myślę, że problem jest duży i powinien być nagłaśniany na każdy z możliwych sposobów.


Koleżanka sytuacji w klubie nikomu nie zgłosiła, opowiedziała o niej po kilku latach. Czuła się winna. To nie jest w porządku.


Badania dowodzą, że ubiór ofiary nie ma dużego wpływu na gwałt. Gwałciciele wybierają ofiary jak najbardziej bezbronne, bo w gwałcie  zazwyczaj chodzi o siłę i przemoc, nie sam seks.


Jestem ciekawa, co sądzisz o odpowiedzialności ofiary i czy też masz w sobie strach przed gwałtem w określonych sytuacjach.


46% gwałcicieli, którzy zostali zwolnieni z więzienia, zostali ponownie aresztowani w ciągu 3 lat. Czy wobec tego uważasz, że dobrym rozwiązaniem jest kastracja mechaniczna?















UWAGA: aby wczytać wszystkie komentarze, kliknij “wczytaj więcej” pod formularzem komentarzy 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

XOXO
Previous
Wyniki konkursów :)
Jak nie dać się zgwałcić?