Czy lalka Barbie promuje anoreksję?

Mam dość wszechobecnego bullshitu. Miarka przebrała się kilka dni temu, gdy ktoś z moich znajomych udostępnił artykuł o tym, że… matki, które szybko wracają do poprzednich rozmiarów po ciąży, powodują depresję u tych, które nie…

Wkurza mnie mówienie, że szczupłe osoby narzucają presję innym i promują anoreksję. Co za podwójne standardy! Jakoś z podobną częstotliwością i ekspozycją w mediach nie mówi, że otyli promują otyłość – wtedy to jest piękny przykład akceptowania siebie. Skończmy mówić, że szczupli powodują depresję u grubych, bo tak samo głupie jak mówienie, że spódniczka gwałci a alkohol bije.
Staram się być ostatnio oazą spokoju. Maksymalnie wyciszyć się i ogólnie – wyważyć swoje poglądy, poznać motywację obu stron, dowiedzieć się dlaczego ktoś myśli tak jak myśli. Gdy przestałam kurczowo trzymać się swojego, zrozumiałam bardziej innych ludzi. Dzisiaj nie myślę o kimś o całkowicie innych poglądach politycznych, że jest… dziwny (wcześniej miałam fazę nazywania go głupim, za co się wstydzę). Czasami poznanie historii drugiej osoby wiele mówi o jej motywacjach.
Lalki Barbie nigdy nie były moim ulubionymi. Lubiłam lalki, nie będę się wypierać. Urządzałam sobie teatrzyki, a one były aktorkami moich przedstawień. Jednak bardziej lubiłam lalki z miękkim tułowiem albo roześmianymi buziami. I klocki.
Ale ostatnio gdy wpadłam do sklepu po małą patelnię, usłyszałam dwie przedziwne rozmowy.
Pierwsza mnie mocno zszokowała, konkretniej jedna wypowiedź :
Nie rozumiem schematu kupowania książek, skoro wszystko jest w internecie.
WHAT?!?!
Druga była mniejszego kalibru, ale usłyszałam coś takiego 
-nie kupię jej tej lalki, bo wpadnie w anoreksję
Spróbuję zatem trochę odczarować temat, wokół którego narosło sporo mitów.
Problemem nie jest lalka. Problem jest to, co z tą lalką robimy.
Bo to, że lalki powodują anoreksję, to spory mit. Czy jeśli bawię się pluszowym misiem, to chcę zamienić się w wesołą pulchną kulkę? Bawiąc się klockami w klocka, a gdy bawię się robotami, to chcę amputować sobie kończynę i przymocować protezę, by być bardziej mecha? 
Bezrefleksyjne krytykowanie wszystkiego wyrządza sporo szkód. Bo dzisiaj jak lalka jest realistyczna, to źle (np. lalki reborn), jak nie jest, to też źle. 
A czy lalki naprawdę mają jakiś wpływ na postrzeganie siebie?
W Holandii przeprowadzono badania na dziewczynkach w wieku 6-10 lat. Część bawiła się “chudą lalką”, część taką normalnych rozmiarów a część klockami Lego.
Następnie przeprowadzono test sprawdzający ich postrzegania ciała (body image) oraz test smaku. Rezultaty?
Postrzeganie ciała – bez zauważalnych różnic w każdej grupie. Nie stwierdzono żadnego wpływu zabaw z chudymi lalkami na akceptację swojego ciała i jego obraz. Natomiast – co muszę przyznać i nie będę tego zatajać – dziewczynki bawiące się lalką o realistycznych rozmiarach jadły więcej, niż te które bawiły się chudymi czy klockami.
Badanie znajdziecie tutaj : The Effects of Playing with Thin Dolls on Body Image and Food Intake in Young Girls (klik). 

Dlaczego o tym piszę? Bo powtarzamy stereotypy, które mogą krzywdzić. Że tablety dla dzieci są złe (a przecież mogą pozytywnie wpływać na pamięć, koncentrację, naukę czytania), że gry ogłupiają (a potrafią promować myślenie analityczne i strategiczne, rozwijać pamięć i zasób słownictwa) i że lalki promują anoreksję. 

Problemem nie jest sama zabawka – problem jest to, co dziecko z tą zabawką robi i z kim to robi.
Nie zabieraj dziecku lalki, bo się pogniewam 😀


Napisałam kiedyś o tekst o tym, że nie chciałam nigdy być księżniczką. Pisałam wtedy :

Nie uważam, że zabawy w księżniczki są złe. Są jak najbardziej ok. Rozwijają wyobraźnię, wyrabiają nawyk marzenia (który w przyszłości można zamienić w obieranie celów), pozwalają poczuć się wyjątkowym. To jedna z tych fabularnych zabaw, gdzie dziecko może niejako wytworzyć swoje wymarzone “ja”.  I aż chciałoby się rzec – Don’t be yourself, be dream yourself! Fantazja odgrywa ogromną rolę w poznawaniu przez dzieci świata.
Poza tym, kiedy taki maluch na potrzeby zabawy przeistacza się w księżniczkę, może zakomunikować swoje potrzeby, smutki i frustracje o których jako “zwykłe” dziecko nie zawsze ma odwagę głośno mówić. Np. taka księżniczka ma często większą odwagę powiedzieć chłodnej/bardzo zajętej matce rozkazuję Ci poukładać ze mną puzzle!, czy księżniczka nie przyjmuje teraz gości! , kiedy ma ochotę pobyć sama.
Te zabawy naprawdę są ok i nie ma w nich nic złego, o ile rodzic rozmawia z dzieckiem i nie zaciera granic między rzeczywistością a fantazją.

Cały tekst jest tutaj: (klik)

Chciałam pokazać dwie bardzo ważne reklamy, które pokazują coś, co uważam za bardzo istotne. Obie były już kiedyś na blogu (wciąż interesuję się światem reklamy ;-), ale warto przytoczyć je drugi raz:

I druga:

Czy warto zarzynać się w pracy, by kupować dzieciom kolejne rzeczy, które mają rekompensować nieobecność? Warto przemyśleć 🙂


Bluza z moich zdjęć (klik), spódniczkę już chyba pokazywałam a reszta zdjęć : materiały promocyjne Barbie 🙂

Mam gorącą prośbę do wszystkich dzieciatych czytelników – spędźcie trochę czasu w te święta na zabawie z nimi. To nie w lalce jest problem, a w dorosłych ;-).

Życzę wam wszystkim byście wartość widzieli bardziej w tym aby być, niż aby mieć. I nie gadajcie proszę, że dzisiejsze dzieciaki są głupie i zepsute i nie potrafią się bawić – one widzą przykład z góry. Dziecko to tylko dziecko.

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

autor