Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Mała zmiana – wielki efekt : trik, który podniesie Twoją efektywność



   Dzisiaj bardzo króciutko, o pewnym prostym triku, który niewyobrażalnie poprawił jakość mojego życia. Zwiększa on produktywność, uczy nastawienia na konkret i aktywnego słuchania. I tak, zgadza się – rzeczywiście coś w Twoim życiu zaczyna się dziać :).

Czego ta sztuczka wymaga?
Kilku prostych narzędzi. Żadne z nich nie jest drogie i gwarantuję – szybko się zwrócą.
Te narzędzia to : zeszyt, notes, małe karteczki i coś do pisania.

Zastanów się, jakie miejsca w domu najczęściej zajmujesz i porozkładaj je tam, gdzie :
– oglądasz programy telewizyjne

– korzystasz z komputera

itp.

Obowiązkowo notesik ląduje też w torebce/plecaku (żeby nie było, swój pokazałam w tekście : co mam w torebce )



U mnie wygląda to tak, że:
– notesik trzymam obok myszki i zawsze jest na nim długopis

– dużą kartkę i długopis trzymam na stoliku obok łóżka

– małe karteczki mam na stole w salonie, gdzie stoi telewizor

– osobny notes trzymam w torebce

a w szufladzie mam zeszyt, który to wszystko porządkuje, mam też osobny plik na komputerze.


Do rzeczy Ania, o co chodzi?

Banał, ale niesamowicie skuteczny. Kiedy oglądasz filmiki na youtube i obok myszki masz bloczek karteczek, automatycznie zapisujesz ciekawe zdania, techniki, cytaty, tytuły książek i wszystko inne, co w jakiś sposób Cię zainspiruje.

No właśnie…

jakiś czas temu z namiętnością czytałam wszystkie te teksty typu “100 amazing lifehacks” , 5 trików kuchennych, trzy sposoby na i…. kompletnie nic z tego nie wynosiłam.

A teraz nauczyłam się wyłuskiwać najważniejsze rzeczy od razu.

Bardzo rzadko oglądam telewizję, ale czasami do śniadania włączam sobie kanał “daVinci Learning”. Mają tam kilka fajnych programów skierowanych do dzieci, gdzie pokazują różne zabawy plastyczne czy eksperymenty. Ale od samego oglądania nic się nie dzieje a to, co zainspirowało nas rano, do kolacji wylatuje z głowy.

I tutaj idea notowania “od razu” działa idealnie. Tym sposobem moje notesiki upstrzone są różnymi niepowiązanymi ze sobą hasłami, np. przepisem na farbę witrażową DIY, cytatem, pomysłem na tekst na bloga i informacją o białkach, które nazywają się mucynami :).

Proste, prawda?


Jakie korzyści z tego wyniosłam?

– Za każdym razem, gdy czytam ciekawy tekst na jakimś blogu, artykuł w czasopiśmie – notuję najważniejsze hasła z nim związane i to, co stanowi jego esencję. Analogicznie postępuję z filmami na youtube, które często “puszczam” sobie w tle. Tym sposobem nauczyłam się bardzo dobrze dzielić swoją uwagę. Kiedy nastawiam się na odbiór, słucham całkiem inaczej. Wręcz oczekuję czegoś, co warto zapisać. 

W niektórych przypadkach robię sobie screeny i zapisuję coś graficznie  (filmy DIY).

Oduczyłam się bezmyślnej konsumpcji treści. Każdy obejrzany film to jakaś lekcja, jakieś przesłanie.

– Codziennie (lub w bardziej zapracowanych tygodniach – w weekend) porządkuję zebrane inspiracje i kataloguję je. Mam osobny dokument w dysku google (więc mam go zawsze na tablecie, telefonie, laptopie) gdzie podzieliłam swoje inspiracje na rodziały. Osobno są cytaty, osobno pomysły na notki, osobno rady odnośnie wychowywania kota (Jackson Galaxy forever!).

 Kiedy brakuje mi pomysłu np. na śniadanie….otwieram swój plik i gotowe :)).

Tym sposobem, dzięki Waszym radom, odkryłam kilka “swoich” kolorów, czego zwieńczeniem jest ta sukienka :

Niestety teraz nie będę szukać okazji aby ją założyć – mam na głowię sesję 🙂  Sukienka : sheinside 

Spróbuj nauczyć się notowania PODCZAS czytania i oglądania, a zobaczysz jak poprawisz zdolność koncentracji. Skutkiem ubocznym będzie lepsze rozumienie drugiej osoby – nauczysz się nastawiać na “odbiór” i szukać sedna każdej wypowiedzi 😉 

Mogą Ci się spodobać: 

Inny trik : Jak sprawić, by ludzie nas lubili

Zasada, która poprawiła moje relacje

Co przydaje się do nauki ; przybory

Skuteczne notowanie

PS. Bardzo fajne uczucie, gdy okazuje się, że nawet w filmikach jutjubowej gimbazy pojawiają się czasem warte zanotowania myśli :).

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
XOXO

109
Dodaj komentarz

avatar
50 Comment threads
59 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeAgnieszka RumińskaEwa MatDiana Bednarz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajne, proste i działa 🙂

emajla
Gość

Czuję, że to rada dla mnie i mojej słabej podzielności uwagi 😀

Polka w UK
Gość

oooj, ile razy wyczytam / zobacze / wymysle cos, co chcialabym zachowac w glowie na dluzej, ale nie zapisane od razu ulatuje… Juz biegne zapisac ta sztuczke 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zacznę tak robić!

Patrycja Malinowska
Gość

U mnie się sprawdza na całej linii niestety muszę być bardziej systematyczna zawsze zapisywać. Też sobie tak porozkładam po domu. Muszę tylko męża uprzedzić bo mi jeszcze powyrzuca 😉 hmmm chociaż do sprzątania mu daleko 😛

mess.lover
Gość

Potwierdzam, że działa i że warto mieć przy sobie coś do zapisywania. Kiedyś nie zawsze miałam pod ręką notes/karteczki i zdarzało mi się zapisywać pomysły na serwetce w restauracji, chusteczkach higienicznych, paragonach. A w nocy przed snem koniecznie musiałam obok łóżka mieć długopis i zeszyt, bo bez wypisania z siebie wszystkiego, co przychodziło mi do głowy nie mogłam zwyczajnie zasnąć. I też byłam nastawiona na zapisywanie, znajdowanie czegoś wartego zanotowania, dlatego w końcu założyłam soup, bo tak było mi łatwiej gromadzić wszystkie cytaty, myśli, zdania. Kiedyś nawet czytając lekturę Żeromskiego znajdywałam zdania, które mnie "poruszały" i musiałam je przepisać. Tym… Czytaj więcej »

mess.lover
Gość

Jeszcze coś dodam – w moim przypadku bardzo owocne jest nastawienie na "chłonę". Był czas, kiedy robiłam zdjęcia, żeby pomóc sobie w trudnym okresie (może pamiętasz czasy ph, deviantart). To pozwoliło mi jeszcze bardziej otworzyć się na szczegóły, detale, które mnie otaczały. Plus to znajdywanie cytatów, myśli w książkach, tekstach, o czym wspominałam wyżej. Tak to "chłonięcie" przenosiło się na kolejne obszary. Nawet oglądając filmy potrafiłam zatrzymywać akcję, żeby zrobić print screen, kiedy coś niesamowicie mi się spodobało – wyraz twarzy, ułożone włosy, postawa, cokolwiek. Czasami usłyszałam zdanie i musiałam ja zapisać, bo wiedziałam, że nie da mi to spokoju,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetny pomysł do zastosowania na już 😀
ah sesja łączmy się w bólu, powodzenia 😉

Pyś ♥

Carrie
Gość

Właśnie, łączymy się w bólu 😉 I ja chętnie wypróbuję ten patent!

Maria Pereira
Gość

Ani słodka – sukienka jest absolutnie obłedna! Ja właśnie wczoraj zamówiłam sobie kolejny notes i mininotatnik do kieszeni – trafiłaś idealnie <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Piękna ta sukienka : D A co do metody – a niech tam, spróbuję : D

Ania 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, czy ty przypadkiem nie znasz się z moim mężem?:) – 90% tego o czym i jak piszesz to jakbym słyszała jego pomysły i poglądy, serio:)
A co do sukienki – oprócz tego że boska to jak dla Ciebie stworzona.Chyba jednak jesteś kolorystycznym latem.
Dorotka

pati
Gość

Ach, żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Rzeczywiście moim problemem jest "bezmyślna konsumpcja treści" – próbuję zobaczyć, przeczytać, chłonąć jak najwięcej, ale nic kompletnie z tego nie wynika. Teraz wiem, jak się zabrać za to, by coś zmienić. Jakość > ilość.

pati
Gość

Ach, żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Rzeczywiście moim problemem jest "bezmyślna konsumpcja treści" – próbuję zobaczyć, przeczytać, chłonąć jak najwięcej, ale nic kompletnie z tego nie wynika. Teraz wiem, jak się zabrać za to, by coś zmienić. Jakość > ilość.

::MaGic Lov::
Gość

Ta sukienka jest piękna! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Chyba nie było na Twoim blogu jeszcze ani jednego postu, z którego nie wyniosłabym czegoś wartościowego. Dziękuję, że jesteś 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania ja też dziękuję że jesteś! chyba te wszystkie Twoje posty wydrukuję i będę wpinać do segregatora jako "instrukcja obsługi" mojego życia! Ania jesteś superfajna 🙂

MeSzka
Gość

Zauważyłam że bardzo rzadko komentuję. Czytam wszystkie posty, ale ostatnio żaden nie "zmusił" mnie do napisania komentarza. A ten właśnie krótki post to zrobił (w sumie to Ty sama za pomocą tego wpisu 😉 Świetny trik, już kilka razy złapałam się na tym, że coś mnie zainteresuje, ale potem o tym zapominam, i że właśnie przydałoby się to gdzieś zapisywać. Jak tylko będę w domu to zabiorę ze sobą notesiki (mam całą szufladę prześlicznych notesików w których było mi szkoda pisać bo są za ładne żeby je zniszczyć, głupota!) Co do mojego nie komentowania – widać że się zmieniasz –… Czytaj więcej »

Aneta Wójcik
Gość

To chyba jest idealny sposób. Sesja się zbliża, trzeba pisać prace itp. a jakoś tak mi się nie chciało. Hmm, ciekawe czemu? 😉 Dziś postanowiłam wziąć się na serio za robotę (oczywiście najpierw ugotowałam zupę, zrobiłam pranie, zakupy… 😛 ) i jedyne czego mi do szczęścia brakowało to notes z długopisem. Notowałam, skreślałam aż praca się napisała (przynajmniej jedna!). Wchodzę sobie teraz na fejsbunia a tu psikus – gdybyś napisała o tym wcześniej może miałabym już kilka tych prac napisanych 🙂 a tak musiałam się sama domyślać 🙂
Polecam, DZIAŁA!! 😀

Aneta Wójcik
Gość

U mnie na resocjalizacji nie ma takich gratisów 😛 ale chcąc wszystko zrobić tak jak trzeba i czegoś się nauczyć trochę muszę nad tym pomyśleć i pokombinować.
Aczkolwiek moją pierwszą w życiu diagnozę pedagogiczną zrobiłam w jakąś godzinę (bo dziecko znam od zawsze) i chyba była dobra bo pani prowadząca zajęcia się wzruszyła i dostałam 5 (a to już coś!) 😀

happiness designer
Gość

Ja tak robie glownie w pracy. Jakos ppdczas tych 8 godzin przychodzi mi do glowy najwiecej pomyslow, inspiracji i czesto mam jakies przeblyski. Codziennie przynosze do domu kartke zapisana lista zakupow, celow, pomyslow, rzeczy do zrobienia, sprawdzenia, obejrzenia albo przeczytania. Pozniej kiedy mam czas (np. w autobusie, w domu po pracy) przegladam liste i wybieram to, co moge wcielic w zycie teraz. Reszte dopisuje np. do listy 100 celow no i mam jeszcze specjalne miejsce dla takich luznych, nieuporzadkowanych hasel, ktore rowniez fajnie wygladaja graficznie, co motywuje mnie jeszcze bardziej 🙂

happiness designer
Gość

A propos przechowywania notek na telefonie- uzywam Google Keep. Pozwala mi robic listy, odhaczac, wykreslac, dodawac grafike, plain notes i ustawiac przypomnienia. Polecam.

hattu
Gość

też stosuję tę metodę 🙂 a co do przechowywania inspiracji, możesz spróbować evernote – sama wcześniej trzymałam swoje na dysku Google, ale Evernote jest zdecydowanie wygodniejszy i daje fajne opcje stricte pod takie rzeczy (np. listy zadań do odhaczania, notki w formie zdjęć – często czytając coś w pociągu po prostu robiłam foty najważniejszych informacji i zapisywałam jako notki :)) Appka także działa w chmurze więc nie ma problemu z dostępem 🙂

TwojeDIY Kasia
Gość

Ja nie korzystam z karteczek, ale z telefonu i wszystko co ciekawe zapisuje w notatniku. W ten sposób mam mnóstwo pomysłów diy do zrobienia. Nawet w nocy zapisuję to co.mi wpadnie do głowy. Potem konsekwentnie to realizuję. To działa!

PannaMarple
Gość

Ja też to praktykuję. Świetna metoda. Sprawia, że nic inspirującego nie umyka mojej uwadze. Potem tak jak Ty, kataloguję wszystkie pomysły w moim Zeszycie Inspiracji. Mam tam rozdziały o podróżach, kuchni, książkach, filmach, folklorze, dziecku, ciuchach, kosmetykach, relacjach z ludźmi, samorozwojem. To naprawdę działa!!!!

PannaMarple
Gość

I tak jak piszesz, stosując te metodę, człowiek jest jakby automatycznie zaprogramowany na wyłapywanie z miliona codziennych informacji, tych, które go interesują. Ja, na przykład, dzień bez notatek uważam za stracony:)
Cieszę się, że odkryłam tak wartościowy blog u tak młodej osoby. Pozdrawiam. Twoja imienniczka.

Daria
Gość

W kartki zainwestowałam już dawno, tylko czemu te długopisy ciągle giną 🙂
Sukienka zjawiskowa!

Zakrecony Kot
Gość

robię tak o dłuższego czasu bo za często uciekały mi (czasami wręcz powalające) cytaty z książek :))

BERY
Gość

kurde musza sprobowac , dotad zapisywałam tylko zdj , duzo czytam i ogladam i czesto mi to ulatywało a szkoda.

Ania Kania
Gość

Też tak robię 🙂 piąteczka!

Chabrowe wariacje
Gość

Sukienka śliczna 😉

Szara Wiewiórka
Gość

Chyba nie dodalo mi komentarza 🙁
Stosuje te metode od jakiegos czasu, bo chcialam zagospodarowac wszystkie zchomikowane zeszyciki i tym samym usprawiedliwic ich kupno. 🙂 Ale nie jest to rytual, wiec wielkiej zmiany w koncentracji nie odnotowalam. Na pewno sprobuje pod tym katem.

Szara Wiewiórka
Gość

O rany, jak mnie denerwują tacy wykładowcy… Każdy ma inny sposób na przyswajanie informacji. Ja na przykład nie jestem słuchowcem i jak nie zapisuję na bieżąco, to ginę. I tracę resztki chęci przyswajania wiedzy.

MamaMi szyje
Gość

Super 🙂 Ja mam wielki kalendarz, gdzie mam WSZYSTKO i do tego programik w telefonie na notatki jak nie mam pod ręką niczego do pisania. Przez to mam trochę bajzel w tym. Dojrzałam ostatnio do tego, żeby założyć osobny zeszyt na te pomysły – co prawda plan jeszcze niezrealizowany, ale po przeczytaniu Twojego posta utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak warto 🙂 Nawet 1 zapisane słowo, jest lepsze niż 100 zapomnianych!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Choć nie mam tak uporządkowanego systemu jak Ty, to też noszę notes w torebce:) I to jest super uczucie, gdy jadąc autobusem wpada Ci coś ciekawego do głowy i masz gdzie to zapisać:)O zbiorczym pliku nie pomyślałam, więc może spróbuję:) Fajny inspirujący wpis:)

Anja Trener
Gość

Gdzie kupiłaś tą przepiękną sukienkę??? Jest genialna.
Błagam odpisz;-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jest napisane 🙂

ważki
Gość

Też lubię wszystko zapisywać, choć nie podchodziłam do tego z takim system, jak Twój, a chyba zacznę. Zwłaszcza od wyłapania miejsc, w których warto mieć coś do pisania, bo tego mi czasem brakuje, a potem myśli ulatują. Dla mnie to świetny sposób tym bardziej, że mam pamięć motoryczną. Ale nad wzrokową też muszę swoją drogą popracować – doszłam do takiego wniosku w weekend, po tym jak z kretesem przegrałam w grę, polegającą właśnie w dużym stopniu na pamięci wzrokowej 😀 Prawie się poczułam głupio 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja większość inspiracji znajduję w internecie, więc mam miliony plików tekstowych w folderze "inspiracje", notesiki też od lat prowadzę, ale to już z przeznaczeniem do konkretnych inspiracji z Biblii 🙂 I w sumie przydałoby mi się uporządkowanie tych inspiracji spisywanych na komputerze, więc w momentach "nie, nie mogę się uczyć, najpierw muszę…" w trakcie sesji pewnie znajdzie się czas na mały remanent, z uwzględnieniem tego, co NAPRAWDĘ udaje mi się stosować w praktyce 🙂 I nie wiem, czy nie dojdę do wniosku, że jednak słowa zapisane na kartce łatwiej zapadają w pamięć, bo z cytatami z Biblii mam tak, że… Czytaj więcej »

Agnieszka Rumińska
Gość

Metoda super, sama stosuję ją od wielu wielu lat. W moim przypadku kompletnie nie sprawdza się rozkładanie notesów w strategicznych miejscach. Robi się wtedy bałagan i sama nie wiem co gdzie zostało zapisane. Dlatego wypracowałam inną metodę. Mam jeden duży zeszyt a4,który zapełniam takimi wpisami. Leży zawsze w tej samej szufladzie i czeka.

Gdy jestem w drodze i przeczesując Internet wpadnę na coś interesującego -kopiuję link i wysyłam go na maila. Potem w domu mogę to wydrukować lub nie. Każdy mail ma szczegółowy temat opisujący co zainspirowało mnie w tym linku, dzięki czemu do wszystkiego mam łatwy dostęp i porządek:)

Agnieszka Rumińska
Gość

Wtedy piszę do siebie maila, tak jak napisałam w komentarzu wyżej 🙂

Agnieszka Sokół
Gość

Też zawsze wszystko zapisuję. Jeżeli tego nie zrobię to często po kilku chwilach nie mogę już odtworzyć pomysłu 🙂 No i wszystko zawsze notuję w zeszycie, notatki na komputerze czy w telefonie zupełnie do mnie nie przemawiają. Tylko papier 🙂

Hina
Gość

A jaki masz ten przepis na farbę witrażową? ;D Taka z tuszu i kleju?

Hina
Gość

dzięki 🙂

patrycja199210kimkardashian.blogujaca.pl
Gość

Cześć,
Piszę odnośnie artykułu o kim kardashian https://www.aniamaluje.com/2014/12/rzeczy-ktorych-mozesz-nauczyc-sie-od.html.Pozwoliłam sobie na umieszczenie linka do tego artykułu na moim blogu o Kim.Mam nadzieje ,że nie masz nic przeciwko 🙂
Pozdrawiam,znalazłam Twój blog przypadkiem i będę na niego wpadać 🙂 zapraszam również do mnie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Robię tak samo 😉 Studiuje filologię angielską i oglądam dużo seriali w tym języku. Pojawia się tam wiele ciekawych wyrażeń, które mi często umykały z głowy. Od jakiegoś czasu podczas oglądania zapisuję to wszystko na karteczkach, a następnie przepisuję do specjalnego zeszytu na 'wszystko co ciekawe', często wraz z kontekstem lub większym fragmentem wypowiedzi, dość często dodaję antonimy i co jakiś czas czytam. Większość z nich zapamiętuję od razu ale lepiej mieć zapisane. Dodatkowo powiększam zasób słownictwa i to mi się przydaje na co dzień na uczelni i w rozmowach ze znajomymi Anglikami, na prawdę polecam. Poza tym, wszystko jest… Czytaj więcej »

Patryk Walczak
Gość

Nie wiem co powiedzieć – od nałogowego myślenia nie umiem przelać swoich myśli na słowa. Musiał bym siedzieć i się długo zastanawiać 🙂 Dzięki, zapisałem sobie tą radę

sweetie
Gość

Jakiś czas temu też wpadłam na taki pomysł, bo zauważyłam, że blogi – czyta się fajnie, ale za tydzień nic nie pamiętam ani z postów, ani z podsumowań tygodnia/miesiąca itd. Zapomniałam o tym sposobie(jak widać, moja pamięć jest godna podziwu!), ale wrócę. Wiesz kto mnie przekonał? 🙂 Sukienka tak mi się nie podoba – nie moje kolory, ogólny krój i chyba też materiał 😀 Tym większy komplement dla Ciebie, bo wyglądasz w niej REWELACYJNIE; chyba jest stworzona do Twojej figury. Także szukaj okazji, żeby ją założyć, oj szukaj!A swoją drogą, może masz jakąś radę jak mieć tak smukłe ramiona? (Powodzenia… Czytaj więcej »

Agata Z
Gość

Świetna ta sukienka! Jaki rozmiar kupiłaś? Wiesz może czy można oddać rzeczy z sheinside.pl jeżeli nie pasują?
Akurat dziś dostałam darmowy kalendarz taki malutki do torebki – idealnie zbiegło się w czasie – teraz będę nosić go w torebce i wszystko w nim zapisywać 😀

Agata Z
Gość

Od razu zapytam jaki rozmiar masz sukienki tej długiej niebieskiej ze złotym paskiem 🙂 – ja mam 175 cm wzrostu i zazwyczaj rzeczy są za krótkie 🙁 Z góry dzięki 🙂

Barbara
Gość

A myślałam, że w polskiej blogosferze to już nikt nie zna kociego guru 🙂 .

Mała
Gość
Mała

Dzięki za ten post 🙂 Niby cały czas stosuje, ale coraz częściej zapominam. Idealnie łączy się to z zasadą, którą chce teraz wprowadzić do mojego życia, a która akurat pojawiła się w losowych postach, gdy przeglądałam Twojego bloga, czyli zasada "dwa ce". Do tego chcę dołożyć taki delikatny minimalizm. Wszystko jakoś tkwiło w mojej głowie w postaci odrębnych pomysłów, a teraz zgrabnie połączyło się w jedną całość 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wyciągam zeszyt i zaczynam notować. Pierwsza ciekawostka – Twoja notka 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wczoraj Aniu zostałaś także częścią mojego zeszytu wdzięczności 🙂 Za tekst o dziękowaniu, tak się fajnie składa :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam pytanie odnośnie witaminy c 😉 bo pisałaś kiedyś, że stosowałaś końskie dawki. Jestem bardzo ciekawa jakie dawki nazywasz końskimi? czyli dokładnie ile gramów dziennie i czy był jakiś efekt?
oczywiście miałaś na myśli witaminę c lewoskrętną, prawda?

Karolka
Gość

Takie proste i takie skuteczne jednocześnie <3
a poza tym jeszcze niezaprzeczalną zaletą jest jeszcze oszczędność czasu bo nie trzeba szukać tej informacji jeszcze raz!

Antoś czy Anielka
Gość

Muszę to wprowadzić w życie! Już tyle genialnych pomysłów mi uciekło… 🙂 Takie proste, że aż trudno wymyślić!

Polowanie na zdrowie
Gość

Fajny pomysł, ja skorzystam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu!
Sukienka prześliczna, ostatnio szukałam też sukienki na stronie, z której Ty kupiłaś swoją.
Znalazłam kilka, które mi się podobają, ale jest tam napisane, że to Poliester.
Czy naprawdę jest z tym aż tak źle (że to się nie nadaje do niczego, że utopię się we własnym pocie ;), i że to plastikowy plastik)? Czy poliester sam w sobie jest taki okropny?

M Katerga
Gość

Muszę przyznać, że pozujesz rasowo ; )

Diana Bednarz
Gość

Bardzo przydatne porady. Ja z inspiracjami robię tak samo jak Ty, tyle, że wszystko zapisuję na oddzielnym dysku na komputerze.
PS. Piękna sukienka i powiem Ci, że wyglądasz w niej lepiej niż modelka na Sheinside, masz super figurę 🙂

Ewa Mat
Gość

sukienka jest bajeczna 🙂 aż sama chciałabym mieć taką

Previous
FAQ – Najczęściej zadawane pytania
Mała zmiana – wielki efekt : trik, który podniesie Twoją efektywność