Lecę na Maltę i nie ogarniam [TYGODNIK]

Dziubki, to będzie chyba mój najkrótszy tygodnik ever.

Mogłabym to usprawiedliwić pakowaniem i jutrzejszym wylotem na Maltę, ale byłabym nieszczera. Mogłam znaleźć chwilę na bloga. Na przykład biorąc szybki prysznic zamiast długiej, gorącej kąpieli albo rezygnując ze swojego życia. Zaczynam odczuwać silną potrzebę wytyczenia sobie godzin lub przedziałów czasu na blogowanie bo będąc cały czas w zasięgu sieci wykorzystuję na to puste minuty. Zdarza mi się odpisywać na komentarz nawet stojąc na czerwonym świetle. Tym razem zostawiam sobie zaległe komentarze na poranek w pociągu (ruszam na pociąg tuż po czwartej rano!).
Oprócz tego o czym wiecie (czyli mój kryzys) miałam też seminarium na uczelni. Od przyszłego semestru będę prowadzić zajęcia z tylko jedną grupą studentów, dzięki Gosi która nie miała problemu z przejęciem innych studenciaków :*
Ale dochodzą mi też moje własne i… dobrze byłoby mocno popchnąć do przodu koncepcję rozprawy doktorskiej. Prawdopodobnie poniedziałki będę w całości poświęcać na swój rozwój naukowy. Mam nadzieję że zajęcia na których to ja się uczę będą zatem we wtorki lub piątki. Trzy miesiące “urlopu” pomogły mi trochę lepiej zrozumieć czego chcę od życia i siebie.
To przedziwne uczucie gdy odmawiasz czegoś w danej godzinie nie mówiąc że masz zlecenie tylko “wtedy biegam”. Nauczyłam się że czas dla mnie samej jest równie cenny i wolę być zajęta w ten sposób. 
To zdjęcie jest rozmazane, ale czasami bardzo istotny jest dla mnie spacer. Zwykły, prosty spacer. Nie wiem czy ktoś wie co mam na myśli – uwolnienie się od presji którą sama sobie narzuciłam uświadomiło mi wiele takich rzeczy.
Ale może na tym skończę swój wywód bo serio – muszę się pakować i spać :).
Mam nadzieję że interesujące linki wynagrodzą brak treści do poczytania 🙂
W tym tygodniu na blogu:
i moja perełka:
Sprawiliście mi wielką przyjemność komentarzami, ale też obecnością na webinarze. Wchodzę tylko w projekty w które w 100% wierzę i jest mi niesamowicie przyjemnie gdy to doceniacie.
Źle jednak rozłożyłam siły w tym tygodniu i mogłam jeden tekst mieć w zapasie na przyszły. Nie mam 😀 Prawdopodobnie nie wytrzymam i będę próbowała napisać coś z telefonu, ale uwaga – nie zabieram laptopa. Serio.
Dawno nie pozwoliłam sobie na taki luksus.
Nuci mi się teraz ‘braci koala para, co nigdy nie nawala….”
cóż, ja własnie nawalam. Nie odpowiedziałam na komentarze na instagramie a ni na blogu pod poprzednim tekstem, ale obiecuję to nadrobić. Kocham to, po prostu dużo czasu poświęciłam na inne rzeczy. Wybaczcie :). Po Malcie wrócę ze zdwojoną siłą :).
Jeszcze pora a linki tygodnia:
Nauczycielka ze świetnymi wynikami i hejt na to, że się ubiera zbyt prowokująco. Dodam, że jest zapięta po szyję… Problemem nie jest ubiór, a to, że po prostu ma kobiece ciało. Wstyd za ludzi!
– Choies.com ma -10% – pod linkiem jest kod 🙂
Zupa z pieczonych pomidorów – to jest ta, którą zachwycałam się na snapie. Prosta, smaczna i aromatyczna!
Przepraszam, cycki mi opadają i nie mam nawet siły jakoś ciekawie ponazywać linków. Jestem jednak pewna, że dostarczą Wam wartościowej lektury a sama biegnę się spakować do końca.
Buziaki!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Jak wpadłam we własną pułapkę…
Lecę na Maltę i nie ogarniam [TYGODNIK]