Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Wino w Mariocie w Sopocie i smalec na Kaszubach [TYGODNIK]

Tydzień zaczęłam strasznie. Poniedziałek w fatalnym samopoczuciu potwierdził moje obawy – nie miałam kaca po blogowigilii. Ja się zatrułam.
Znaczy – nie przeczę. To była impreza, piłam wino a potem drinki, może troszkę za dużo ale raczej tyle by było mi bardzo wesoło, albo bym deklarowała znajomym miłość  mówiąc “kocham cię jak młodszą upośledzoną siostrę”. Czyli nic nowego.
Ale nie suszyło mnie w gardle a bolał mnie brzuch a nie głowa.
W poniedziałek mój apetyt był potwornie słaby. Gdybym była w Tajlandii, zjadłabym tylko zupę z rozgotowanego ryżu. Lepsze niż kleik z ryżu, bo oprócz niesamowitej łagodności dla żołądka – ma też smak. Ale nie leżałam w Tajlandii na hamaku tylko na kanapie w Warszawie.
Czasem trzeba zrobić coś źle, by było dobrze.
Brak apetytu jest jednym z poważniejszych objawów chorób oskrzeli, chociaż bagatelizowanym. Ja muszę dostarczać sobie dużo energii bo oddychanie kosztuje mnie jej więcej. Gdy nie mam apetytu robi się dramatycznie.
Nie wiem jakim cudem o tym zapomniałam. Pewnie dlatego, że starałam się jeść zdrowo przez ostatnie miesiące. No i tak gdzieś od września była równia pochyła. Zaczęło się od ciastek, które upiekłam, a potem wyrzuciłam ze cztery (co się NIGDY nie zdarzało). 
Teraz w listopadzie byłam chora, kompletnie nie chciało mi się jeść i chyba trochę zmniejszył mi się żołądek. Ostatnio ciągle zostawało mi jedzenie. Umówmy się – jestem tą laską, która robiąc obiad na dwa dni zjada go pierwszego… i wciąż jest głodna.
Znaczy byłam nią.
Albo hej, znowu jestem!
Ostatni raz nie dojadłam w poniedziałek (literówka to autokorekta). Nie udało się załapać na śniadanie w Aioli, padło na obiad w “Słoiku”.
No i tego dnia pomyślałam DOŚĆ.
Ja już 2 lata temu napisałam obszerny post o tym, dlaczego muszę jeść niezdrowo aby być zdrowa. Ale czasami człowiek chciałby po Bożemu.
No i tu zaczyna się problem. Zaczęłam robić sobie mnóstwo przekąsek, pomogła też staropolska gościnność (3 dni była u mnie Patka) i Sangrinita z biedronki za 13 zł. Alkohol zaostrza apetyt a to była pocieszajka po wyjeździe do Barcelony, który przeleciał mi koło nosa. Ale jak kot spadłam na cztery łapy i co się odwlecze, to nie uciecze. Plus orientując się po jakim czasie czuję się “pełna”, zaczęłam znowu podkręcać kaloryczność dań i opychać się tym białym chlebem tostowym, majonezem, dorzucać dodatkowe jajko (ponownie, przeczytaj proszę ten wpis, bo nigdy nie zrozumiesz!) i apetyt wrócił. A zaczęło się od chęci na cheesburgera i popicie go zimną colą. A potem lody z karmelem. 
Wreszcie mam apetyt, a to oznacza humor i chęć do życia.  Wreszcie!
W poniedziałek zaliczyłam też kino i “Zabicie świętego jelenia“. Opinie są mocno podzielone, dla mnie film był bardzo dobry. A to oznacza, że polecam. I hej, jak ten chłopiec świetnie gra! Macie czasami tak, że ktoś obiektywnie nie jest zbyt piękny, ale swoim talentem/charakterem/zachowaniem pozwala wam dostrzec w sobie piękno i staje się bardzo piękny? Barry Keoghan jest właśnie kimś takim. To będzie świetny aktor. O ile dadzą mu szansę.
mama.
A aioli przy Świętokrzyskiej to teraz straszna kupa. Co prawda pizza wciąż spoko, ale bacon sandwich okropny 🙁
 W piątek byłam też w Sopocie, razem z częścią #SoundTeam 🙂 Od kiedy mieszkam w Warszawie, nocleg w hotelu Sound Garden nie jest mi potrzebny. Ale hotel wciąż uwielbiam, bo tworzą go fajni ludzie. Na zdjęciu jestem z Hanią, Cammy i Miłoszem , GM i dobrym duchem Sound Garden. Piękne zdjęcia zrobił mąż Cammy 😉 Wyjazd to taka świąteczna integracja i szukanie choinki w Załężu.
Lubię ten hotel, bo to jedyny, który nie jest dla mnie “tylko miejscem”. 
Niedawno pomagałam im robić kartki świąteczne dla klientów i wierzcie mi – żadna moja opinia o SG nie była nigdy sponsorowana. Dzięki SG mogłam zrobić w lutym warsztaty dla czytelniczek a właśnie na nich zrodził się pomysł utworzenia grupy Kreatywnych dziewczyn od Ani – podobno najbardziej przyjaznego i puchatego miejsca w sieci. Czasami bym z tym polemizowała, zdarzają się tak dziwne tematy i czarne owce, ale mam super moderatorki które ogarniają i pilnują, by grupa nie zrobiła się za duża. Jakość ważniejsza od ilości 🙂
Pojechaliśmy większą ekipą autokarem do hotelu Marriott Resort & Spa w Sopocie. Po drodze leciał Kevin xD, potem był lunch i czas na SPA. Oczywiście nie spakowałam bikini, więc jak głupia szukałam go po całym Sopocie (znajdź bikini w grudniu, pozdro!). No więc Sopot o tej porze roku wciąż jest piękny. Hotel świetny. Jacuzzi na zewnątrz – genialne. Jedzenie pyszne. Nie mam pojęcia ile kieliszków wina wypiłam, bo kelnerzy dolewali, także tak.
Ale na śniadanie był dobrze wysmażony boczek.
Znaczy – wybór był dużo większy, ale boczek jest dla mnie pierwszym wyborem. Wiadomo. Następnego dnia pojechaliśmy na Kaszuby. Szukanie choinki, potem zwiedzanie browaru i znowu jedzonko.
Ludzie, z którymi możesz jeść w fancy miejscu a potem wsuwać chleb ze smalcem i ogórkiem to fajni ludzie. 
W drodze powrotnej mieliśmy dwa wielkie baniaki z grzanym winem. To był intensywny weekend, jak wycieczka szkolna, tylko lepiej.

 Wędzona pierś z kaczki z musem morelowym i bezą z czarnuszką, zimne ognie, surowa gęsina 🙂

 Taka prawda o mnie – ból głowy dzień po, grzane wino od rana i chleb ze smalcem

 Gdy znalazłaś bikini w grudniu, ale przeszłaś cały Sopot i umierasz 😀 /dylematy życiowe/ wino ciągle dolewane :O

 Mniammniam i paznokcie by Patabloguje 

A to plany na dzisiaj, brat Patki który mówi, że jest dobrze :* i piwo z browaru Kościerzyna, który zwiedzaliśmy 🙂

Kaszuby są przepyszne!!!

 Random.

Moje życiowe wybory na jednym obrazku. Człowiek skrajności.
 15.12 urodziny miały dwie wyjątkowe osoby. Pierwszą jest Ola z bloga aleksandranajda.com  – zerknijcie proszę co napisałam o Oli na instagramie, bo pisałam od serca 🙂 Jutro zabieram Olę na drinka. Zapomniałam napisać, że jako osoba bez wyczucia zawsze słucham opinii Oli czy zdjęcie może być. No i zgadnijcie kto robi mi wszystkie zdjęcia na plaży w bikini i mówi “spoko, to tylko plaża”. ;D A potem zbieram baty za to.
Drugą osobą, która tego dnia miała urodziny jest Ania Kania!
Poznałam Anię odbierając nagrodę za ebook roku, w Katowicach. Miała kilka wolnych godzin, zapytałam kto z moich czytelników chciałby się ze mną spotkać. Nie liczyłam na sukces, bo był to późny wieczór, ale odezwało się sporo osób, a ja pomyślałam że to powinna być Ania. Miała wtedy bloga modowego i długie do pasa włosy. Ja byłam blondynką. Od tej pory odwiedziłam Anię we Włoszech, a potem zabrałam do Lwowa. Po raz pierwszy wypiłam z nią Limoncello a potem aperol spritz (i upiłam się po jednym). Kilka razy namówiła mnie do złamania prawa we Włoszech. Rozmawiałyśmy na przeróżne tematy, bo da się z nią pogadać o wszystkim. Ma bardzo dobre serduszko, przygarnęła chorego gołębia. Wykarmiła, wyleczyła, trzymała w mieszkaniu. Dzieli się całym mnóstwem trików o skutecznej nauce i był to dla mnie wystarczający powód, bym ja przestała o tym pisać i zostawiła ten temat Ani, autorce najlepszego bloga studenckiego w Polsce i bardzo dobrej, ciepłej i serdecznej osobie. Buziaki Ania! Dajcie jej proszę urodzinowe follow 🙂 To będzie też prezent dla Was, bo stories Ani są bardzo pozytywne!

Dzięki Ani mam ponad 100 takich zdjęć na telefonie :X a po prawej prawda o blogerkach 😀 Tylko snapy robią i w telefonach siedzo.



Linki tygodnia:
Na moim blogu;

O robieniu rzeczy “na próbę”

Jak prawie zostałam terrorystką, czyli dlaczego podpadłam agentom w Izraelu?

Jak jednym składnikiem zwiększyć kaloryczność dań… czyli nietypowe zastosowania serków topionych


I prasówka, czyli Wasze teksty (jeśli chcesz się tu znaleźć – polub i śledź aktywnie mój fanpage, bo raz w tygodniu pojawia się okazja)


Na koniec – bo czuję, że wreszcie nadchodzą lepsze dni. Prośba o radę – jak czytaliście ten tekst z 2015 o mojej diecie, to znacie genezę słanych włosów (a także brwi i rzęs) oraz zmarszczek na czole. Ogólnie strasnzie nie chce mi się malować, najczęściej tylko usta, ale czy mam wrócić do henny na brwi i doczepiania rzęs 2d?  

 Bo ostatnio mój wygląd nie współgra z moim samopoczuciem psychicznym. Te 3 godziny miesięcznie spędzone w salonie dają efekt na cały miesiąc, ale sama nie wiem…

Dajcie znać!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jak wzbogacić śniadanie, obiad i kolację jednym składnikiem?
Wino w Mariocie w Sopocie i  smalec na Kaszubach  [TYGODNIK]