Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Traumatyczny masaż stóp w Tajlandii

Traumatyczny masaż stóp w Tajandii

Masaż stóp w Tajlandii 

– najgorsza przygoda ever

Nie cierpię gdy ktoś obcy dotyka mojego ciała. Gdy jesteś kobietą, ludzie chcą cię dotykać z byle powodu. A to paproszek, a to rzęsa ci spadła, “przypadkiem” ktoś cię złapie za tyłek przeciskając się do kasy albo przechodząc pogłaszcze cię po plecach. Nie znoszę tego.

 W zasadzie to mam tak od zawsze – nie przytulę się do byle kogo, zawsze unikałam tych wszystkich ceregieli na powitanie od dalekich wujków i cioć i bardzo bym chciała, by zaniechać tej idiotycznej tradycji zmuszania dzieci do siadania wujkowi na kolana (zobacz: czy jesteśmy współwinni seksualnemu wykorzystywaniu dzieci), bo będzie mu przykro albo obdarowania ciotki trzema mokrymi całusami.

Spokojnie, nikt mnie nigdy nie skrzywdził. Chciałam to tylko opatrzyć jakiś wstępem, abyście zrozumieli o co mi chodzi. 

Miałam dwóch dziadków, do jednego tuliłam się ciągle, do drugiego – nigdy. Potrzebuję komuś zaufać aby przełamać tę barierę. 
Kurczę, serio nie wiem jak to napisać. Bo jednocześnie chodziłam 10 lat na karate, gdzie ciągle wszyscy się dotykaliśmy od zwykłej asekuracji przez klepanie się po udach i pośladkach niezależnie od płci, ale tam miało to zupełnie inny… kontekst. Nie było w tym żadnego podtekstu.

KONTEKST.

To jest chyba słowo, którego w całej tej historii mi brakowało.
Traumatyczny masaż stóp w Tajlandii
Zakładam, że nie podnieca cię badanie u ginekologa ani zimny stetoskop na piersi, nawet jeśli w innej sytuacji kostka lodu w tym samym miejscu by podniecała.
Dlatego też mimo, że jestem – jak mówi babcia – niedotykalska, nie miałam problemu z dziećmi, które chciały się do mnie ciągle tulić gdy z nimi pracowałam. Ani z serdecznym uściśnięciem każdej z uczestniczek warsztatów dla moich czytelniczek w lutym , ale już np. męża jednej z klientek (nie moich) podczas imprezy integracyjnej zostawiłam ze smutną minką, że “pożegnalnego misia” nie będzie.
Nie jestem przytulanką, a to, że przez chwilę łączy nas czas i miejsce nie robi z nas znajomych. Sorry.
Traumatyczny masaż stóp w Tajlandii

Mam czułe stopy

Nie przeczę, masaż stóp może być przyjemny. Często chodzę boso, a że lubię chodzić na obcasach to dbam o dobre napięcie mięśni i zdarza mi się kulać stopą butelkę albo coś chwytać (jak np. balustradę :D). Wiecznie chodzę na bosaka, znajomi nie proponują mi już kapci, bo wiedzą, że nie lubię. Mam dość wrażliwe i czułe stopy, może właśnie przez karate (trenuje się boso) albo dlatego, że za dzieciaka uwielbiałam chodzić boso po trawie.
Ale uważam, że wizualnie mam całkiem normalne stopy, ani jakieś na plus ani na minus. Może nie umiem na to patrzeć w ten sposób, ale mężczyźni piszący do mnie wiadomości z deklaracją kupna używanych rajstop do tej pory wydawali mi się najdziwniejszym, co może mnie w kontekście stóp spotkać. 
Nigdy nie upubliczniam ich danych, każdy ma prawo do swoich fetyszy, ja na pewno nie będę fantazji obcych osób spełniać. I tyle. Nawet jeśli to wysokie kwoty a mnie to żaden sposób nie krzywdzi, bo to znoszone rajstopy.

Ogólnie nie lubię masażu.

Dałam się przełamać raz, właśnie w Tajlandii. Znalezienie tam sensownego salonu masażu nie jest takie proste jak się wydaje, ponieważ wiele salonów po godzinach (albo w trakcie) oferuje dodatkowe usługi seksualne. Dysproporcja zarobków między zachodem a wschodem sprzyja temu biznesowi. Zresztą nie czarujmy się – mnóstwo mężczyzn lecących do Tajlandii na wakacje, jedzie tam korzystać z tanich i uśmiechniętych prostytutek.
Większość masażystów to kobiety. Więc raz jeden, dałam się namówić. Po łącznie 13 godzinach spędzonych w samolocie na trasie Warszawa-Doha-Bangkok-Phuket. 
Zostałam ubrana w specjalny strój a wykwalifikowana starsza Tajka niemal skakała mi po plecach naciągając je na każdy możliwy sposób. Czułam się jak nowo narodzona i to za jakieś 30 zł. Pomyślałam wtedy, że może niepotrzebnie jestem uprzedzona i można to traktować jak wizytę u lekarza. Moje plecy były jak nowe. Cudowne, lekkie uczucie.

Jednak kilka dni później przydarzyło mi się coś obrzydliwego.

Traumatyczny masaż stóp w Tajlandii
Hmmm, obrzydliwa była np. wizyta w China Town i wielkie karaluchy oraz szczury wielkości kociąt. Gdy prawie cała ulica pełza, masz ochotę nosić kalosze albo glany. Tyle, że jest jakieś 35 stopni Celsjusza.
Obrzydliwe też były pająki w jaskini w Khao Sok, do której wejście wciąż uważam za najgłupszą decyzję w swoim życiu
Obrzydliwy był też moment, gdy sadząc ryż w Malezji (po łydki w ciepłym błocie), po mojej stopie przepełzło coś dużego (zapewne mały waran).
Ale chyba wolałabym znowu stać w tym ciepłym błocie niż przeżyć to, co w Bangkoku.

Wigilia w Bangkoku

Po całym dniu zwiedzania mieliśmy jechać na Wigilię podróżnika, ale Bangkok był zakorkowany więc zrobiliśmy sobie baaaaaardzo długi spacer w poszukiwaniu 12 dań. Zresztą pisałam o tym w tekście “Wigilia w Tajlandii“. Zrobiliśmy kilkanaście  ładnych kilometrów, a wcześniej też byliśmy cały dzień na nogach. 
Ponad 30 stopni Celsjusza. Cały dzień na nogach. Przejedzeni i zmęczeni chcieliśmy wracać do mieszkania, ale Łukasz wpadł na genialny pomysł – chodźmy na masaż stóp!

Masaż stóp

Jeden z tych “salonów”, które są po prostu przy ulicy. Rząd foteli, mnóstwo wykwalifikowanych masażystek. Miejsce czyste, ciągły ruch świadczył dobrze, więc postanowiliśmy skorzystać.
Wchodzimy, wskazują nam fotele.  Za masaż stóp zapłaciliśmy z góry po ok. 25 zł. Pan z obsługi coś szepnął na ucho innemu i po chwili pojawił się wysoki chudy mężczyzna oraz dwie krępe kobiety w firmowym uniformie.  Łukaszowi trafił się facet, mi i Oli po tych troszkę większych paniach. Tak mi się wydawało, zanim nie zorientowałam się, że to nie jest niezbyt urodziwa kobieta, tylko grubszy facet z męskimi cyckami. Ale w Tajlandii nigdy nic nie wiadomo, więc żadne zaskoczenie.
Cóż, nie przyszłam tam dla estetycznej przyjemności, tylko na masaż stóp. Pamiętacie przykład z zimnym stetoskopem?
No właśnie.
I tak czułam się skrępowana, bo na pewno byłam spocona no i po całym dniu łażenia i byciu deptaną przez tłum moje stopy pragnęły prysznica i snu. 
Po chwili o tym zapomniałam, bo masaż stóp był naprawdę ok. Tajowie się na tym dobrze znają, wiedzą co i jak ugniatać, tajskie olejki też są bardzo dobre a i personel wydawał się zadowolony ze swojej pracy. Rób to co kochasz – mówili, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu – mówili.
 Wysmarowana olejkami poczułam jak zmęczenie ze mnie odpływa a wszystkie napięte mięśnie się rozluźniają.

I właśnie wtedy masażysta zaczął dyszeć.

Spojrzałam na Łukasza – zaczął się śmiać. Na Olę – zapytała tylko – czy ty to słyszysz?
Trochę się spięłam, ale kurczę – nie czarujmy się – zmęczone śmierdzące stopy? No way. Od razu wytłumaczyłam sobie, że na pewno ma chore zatoki i ciężko mu się oddycha. 
– No słyszę. Ma biedak chore zatoki, współczuję.
Ola jak prawdziwa przyjaciółka mi przytaknęła i też coś powiedziała o tym, jakie to przejebane mieć zatkane zatoki i kiepsko oddychać.
Śmiech Łukasza zignorowałam, chociaż problemy z zatokami jakby zaczęły się nasilać.
Po masażu mieliśmy stopy jak nowe, więc plus.
Ale Ola powiedziała – stara… nie chcę ci nic mówić, ale zatkane zatoki w Tajlandii? Z tą wilgotnością powietrza?
A na to Łukasz – Nie chcę ci nic mówić, ale on zaraz pójdzie do toalety.
Poszedł.
A Ola do tej pory naśladuje jego minę, gdy chce mnie wkurzyć.
Traumatyczny masaż stóp w Tajlandii
czuję się lekko wyruchana.
W historii wystąpili: Ola z bloga Aleksandranajda i jej narzeczony, Łukasz  z instagrama instapysio 

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Masaż stóp – moja trauma z Tajlandii, czyli fetysz, którego nie rozumiem.

Informacje praktyczne – koszt: ok 20-30 zł

Gdzie: Bangkok i cała Tajlandia

XOXO

15
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Ava RussoMarta WilkANIAProdukt NaturyGrocrafty.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ANIA
Gość
ANIA

Dyszeć?!!!!! O matulko uciekłabym!!!! 😨😨😨😨 trauma na całe życie! Facet z cyckami ja pitole Ty to masz fart! 😉

Produkt Natury
Gość

Myślałam, że tylko ja jestem taka niedotykalska. Ja mam na tym punkcie pierdolca, że nie znoszę, gdy ktoś za blisko do mnie podchodzi, co najczęściej czynią klienci, nie lubię, gdy ktoś patrzy mi za długo i za blisko prosto w oczy, a co gorsza jak się ociera – dostaję białej gorączki wtedy. Podobnie jak Ty nie lubię kontaktu z obcymi a nawet swoimi ( wyłączając faceta czy prawdziwych przyjaciół), ale na zabiegi do kosmetyczki o dziwo chętnie chodzę, czy nawet do podologa.

Dorota
Gość
Dorota

Aneczko jesteś osobą niezależną i masz potrzebę kontroli swego życia – dlatego doskonale rozumiem kaca dyskomfort i niesmak po tym co Ci się przytrafiło i pisze żeby Ciebie trochę pocieszyć i “rozgrzeszyć” – wszystko działo się szybko w sytuacji zmęczenia (Twojego) – i znalezienia się w obcej kulturze także sorry- jeszcze koledzy najpierw to uspokajali a potem Ci pocisnęli – jesteś tu zupełnie “niewinna” i czysta jak łza. Buziaki:))

Grocrafty.pl
Gość

Też jestem niedotykalska i tak na mnie mówią:) Ogólnie masaże lubię, ale raz w pracy zgłosiłam kolesia, który taki masaż wykonywał (raz na jakiś czas mamy rzucane masaże firmowe, na siedząco, same plecy). Mega napierał na mnie biodrami i wykonywał posuwiste ruchy, czułam się zmolestowana. Znam Twój ból:) Miło mi, że pomimo tego, że obie jesteśmy niedotykalskie, a na spotkaniu się przytuliłysmy:D

Marta Wilk
Gość
Marta Wilk

Haha Aniu wybacz ale popłakałam się że śmiechu tak jak Ola 🙂

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Tytuł wpisu godny tygodnika. A potem było tylko ciekawiej 😀

Ava Russo
Gość

Nie dziwie się że masz traume. Paskudne przeżycie

Natalia Sz.
Gość
Natalia Sz.

O nie! Co za historia! Rozumiem już Twoją traumę! Obrzydliwe wspomnienie…
Kiedyś wracałam z koleżanką i ok. 8-9-letnią kuzynką z basenu przez tzw. Lasek Miejski (leśna dżungla, ścieżka, mała rzeczka wzdłuż niej). Z daleka widziałyśmy jakiegoś faceta stojącego przodem do murku pod skarpą. Myślałyśmy, że po prostu sika. Odszedł i stanął z boku. Gdy go mijałyśmy zobaczyłyśmy na murku i na ścieżce spermę. Bleeeee! Dobrze, że kuzynka niczego nie świadoma…

Hairventure
Gość
Hairventure

Tego się nie spodziewałam xD

aniamaluje
Gość

ja również xD

Katarzyna Niedźwiedzka
Gość
Katarzyna Niedźwiedzka

No nieźle, ja nie wiem czy bym nie zrezygnowała z masażu jakbym zobaczyła takiego pana który masował Twoje stópki, pomimo iż nie jestem uprzedzoną osobą. Chociaż z chęcią bym poszła na masaż stóp bo nigdy nie byłam. Ale może na początek dałabym stópki do wymasowania kumplowi-miłośnikowi stóp bo by było przynajmniej zabawnie 😉

Ania Kalemba
Gość

:O jejku!

Nihil Novi
Gość

Yyyy, w momencie w którym pani okazała się panem (?), poczułam, że będzie naprawdę dziwnie… Współczuję. A co do zmuszania dzieci do całusów, przytulania itp. – matko, jak ja tego nie lubię. Sama nie mam ochoty nawet podchodzić do wielu osób, mimo, że ogólnie nie mam problemu z dotykaniem. A dziecko jeszcze się straszy karą. Ohyda. I nie znoszę, jak ktoś mi wciska swoje kapcie, szczególnie jeśli nie jesteśmy w szczególnie bliskiej relacji, strasznie mnie to odrzuca.

Klaudia Jaroszewska
Gość

ołł, zakończenie ciekawe ;D

Karolinavv
Gość
Karolinavv

Może miał chore zatoki.Albo płuca. Albo oskrzela. Poza tym nie podejrzewałam Cię o body shaming. Naprawdę najważniejsze w tym mężczyźnie było to, że był otyły i miał piersi?

Previous
Wino w Mariocie w Sopocie i smalec na Kaszubach [TYGODNIK]
Traumatyczny masaż stóp w Tajlandii